Przejdź do paska narzędzi

Bezpieczeństwo szczepień COVID-19. Okiem weryfikatora.

Za zgodą Autora pana Rafała Sroczyńskiego zamieszczam tu tekst Jego najnowszej notki, zamieszczonej pierwotnie na Salonie24:

https://www.salon24.pl/u/rafal-sroczynski/1084526,bezpieczenstwo-szczepien-covid-19-okiem-weryfikatora

W sytuacji w jakiej jesteśmy i tej co jeszcze przed nami, rozsądne spojrzenie na rzeczywistość pandemiczmą jest nam wszystkim potrzebne.

„….spójrzmy jednak na to inaczej. Wielu ludzi wierzy jedynie w oficjalną wersję wydarzeń, a więc – dajmy im ją.

Pandemia koronawirusa to, sądząc z nadawanych przez ministrów i WHO, nowe zjawisko z którym sobie możemy nie poradzić. Całkowicie abstrahując od tychże twierdzeń i nie poddając ich ocenie, zerknijmy na inną rzecz.

Mówi się, iż koronawirus zostanie z nami na zawsze i należy się z tym pogodzić. To prawda. Wirus ten nigdy nie zniknie i wejdzie do panteonu sezonowych chorób, które większość z nas będzie przechodzić co roku i będzie należało go, w przypadku wystąpienia objawów oczywiście, wyleżeć w łóżku.

Nie zamierzam sprzeczać się, przynajmniej w tej wiadomości, co do tego czy pandemia jest czy jej nie ma, czy jest śmiertelnie groźna czy nie, choć znając statystyki umieralności na świecie i przeglądając je rok do roku widzimy, iż wzrost zgonów na naszej planecie nie jest czymś oszałamiającym – można to potwierdzić nawet samemu, np. idąc do domu pogrzebowego i pytając o tegoroczne obroty firm z branży funeralnej. Rocznie na całym świecie umiera około 50 milionów osób – to całkowicie naturalna rzecz – „Mors malum non est, sola ius aequum generis humani” (Śmierć nie jest złem, a jedynie prawem obowiązującym cały rodzaj ludzki.) – pisał niegdyś Seneka i nie można nie oddać mu racji. Osobiście nie jestem ani stary, ani młody – lokuję się gdzieś tak po środku, ale rozumiem te słowa, gdyż duża część mojej rodziny już zmarła, a ja – już jako dojrzały człowiek – byłem z nimi, gdy odchodzili. Nie, nie chodzi tu o wujka siostry kuzyna, ale o moich najbliższych – o ludzi, których kochałem i za którymi do dzisiejszego dnia tęsknię i odczuwam ich brak. Nie chodzi też o pojedynczą osobę, ale o kilka z nich. 

Czego mnie to nauczyło? „Carpe Diem” – tak popularne słowa Horacego, tak często cytowane przez osoby nie mające zupełnie pojęcia o ich prawdziwym sensie. Cieszyć się życiem, przyrodą, miłością, uśmiechem…i mieć świadomość, iż pewnego dnia wszyscy – tak jak te 100 milardów ludzi, którzy żyli przed nami – odejdziemy. 

Nie zarzucajcie mi więc, drodzy przyjaciele, znieczulicy spowodowanej brakiem doświadczenia straty, bo mnie ona już ciężko kilkukrotnie dotknęła i zmusiła mnie do zadania sobie wielu pytań – jak to w ogóle jest? Kim my jesteśmy? Dokąd odeszli moi najbliżsi? Znalazłem już na to pewien fragment odpowiedzi, a właściwie mi go podsunięto – zrobiła to konkretnie filozofia – poszukując odpowiedzi zagłębiałem się w pisma Platona…Arystotelesa…Kanta… i wielu innych mędrców. To czego dowiedziałem się o sobie samym i o nas wszystkich – zmieniło moje życie. Na lepsze. Nauczyłem się cieszyć drobnostkami i patrzę z optymizmem w przyszłość.

Dobrze. Ale to nie o tym chciałem z wami porozmawiać. Tematem przewodnim dzisiejszego wpisu jest pandemia koronawirusa, rzekomo straszliwego złoczyńcy, o którym początkowo pisano niczym o „Czarnej Śmierci” ze średniowiecza rodem. Ten morderczy patogen ma rzekomo zniszczyć ludzkość i trzeba go zwalczyć…choć wiadomo, że się nie da. Są jednak tacy, którzy wierzą, boć inaczej wszakże się tego nie da nazwać, w skuteczność tak zwanej „szczepionki” na niego. 

Od lat wiadomo, iż koronawirusy to spryciarze i cwaniaki. Nieustannie mutują i zmieniają się, co powoduje trudności w ich zwalczaniu. Trwają z nami nie od 50 czy 60 lat – to tylko data ich odkrycia – ale od zawsze. Być może są nawet starsze niż nasz gatunek, któż to może wiedzieć?

Odłożę na bok, na chwilkę położę na nocnej szafeczce, moje przekonania co do szczepionek i tego co o nich sądzę. Postarajmy się zweryfikować fakty w oparciu tylko i wyłącznie o oficjalne procedury i wytyczne Światowej Organizacji Zdrowia, no i oczywiście firm farmaceutycznych. 

Szczepionki, nawet według przedstawicieli tychże organizacji i biznesu zdrowotnego, to nie takie niewinne ukłucie igiełką w gabinecie u uśmiechniętego Pana doktora czy Pani doktor. Prace nad nimi – podkreślam to jeszcze raz, iż to nie moje zdanie, a fakty – trwają wiele, wiele lat. Aby dopuścić do obrotu takie „niewinne ukłucie igiełką” wielu specjalistów musi LATAMI testować ją i obserwować skutki jej działania – niepożądane efekty poszczepienne to nie żaden wymysł antyszczepionkowców, ale twarda prawda. Aby ograniczyć ich efekt oraz zbadać skuteczność – przypominam, że cały czas nie jest to w ogóle teoria – naukowcy muszą przeprowadzić szereg bardzo różnych czynności. Sprawdzenie bezpieczeństwa „niewinnej igiełki” to ogromny, rozłożony na wiele czynników proces, który zajmuje LATA nim się zakończy. I dopiero wówczas taki produkt może trafić do sprzedaży, certyfikowany tymiż wszystkimi podpisami profesorów i naukowców, zaświadczających o jego bezpieczeństwie. 

W grach komputerowych jest takie określenie jak wersja alfa, wersja beta i wersja finalna. Alfa to najczęściej pełna błędów i niedoróbek gra, wypuszczona bądź nie, na rynek jako wersja demonstracyjna lub służąca testerom do wyłapywania tak zwanych „bugów”. Beta to już trochę lepsza, ale wciąż niepozbawiona znaczących uchybień. Finalna? Też nie zawsze jest idealna, często wrzuca się tak zwane łatki, które „cerują” te ciągle jeszcze dziurawe gacie. I dopiero taki produkt spełnia wymagania graczy, którzy płacą za niego pieniądze. 

Wersja szczepionki, którą się nam proponuje, to skrajna alfa. Będzie to dopiero co wypuszczony produkt, nieprzebadany pod żadnym kątem, bo to wymaga nie tylko nakładu pracy, ale i pewnej ilości CZASU – czego nie da się obejść. Technologia idzie, rzecz jasna, do przodu, ale ludzki organizm nie – nasze stare, dobre ciało to ciągle stare, dobre ciało, takie samo jak mieli nasi przodkowie dziesiątki lat temu i jego reakcje są nadal podobne. Nie ewoluowało technicznie razem z rozwojem, lecz pozostało sobą, choć trzeba uczciwie stwierdzić, iż podatni jesteśmy bardziej na choroby niż poprzednie pokolenia i nie będziemy tak zahartowani, jako i one były.

To co wam proponują nie będzie bezpiecznym produktem. Nie będzie sprawdzonym, ani rzetelnie przebadanym produktem. Pandemia skończy się dopiero wówczas, gdy wszyscy ludzie się zaszczepią – zapowiadają już nam, gdzieś tam między wierszami, albo – jak w przypadku Australii – nawet dosłownie. Pytanie tylko brzmi – czym nas chcecie szczepić? Cóż chcecie władować mi do organizmu? Na przestrzeni lat, o czym powszechnie nie jest wiadome ludziom, odrzucono dziesiątki szczepionek, które nie przeszły trudnych procedur bezpieczeństwa – słowem: były tak złe, iż nawet WHO ich nie chciało dopuścić do obrotu. Moje pytanie brzmi- skąd ludzie mają wiedzieć, iż ten nieprzebadany produkt nie zagrozi ich zdrowiu? Upadłe projekty szczepień wykazywały ciężkie, często nieodwracalne efekty uboczne. I mówicie – zaszczepimy całą populację, więc pytam CZYM i skąd macie pewność, iż nie spowodujecie w tym przypadku ogólnoświatowego dramatu – chorób, powikłań i kalectw, nie mówiąc już o śmierci? Pisze WHO…piszą lekarze: „Nie wiemy jeszcze wszystkiego o wirusie, ciagle nas zaskakuje”, a w marcu „to zupełnie nowy wirus i nie wiemy o nim nic” – więc proste pytanie: jak długo pracujecie nad szczepionką? W marcu nie wiedzieliście nic, więc niemożliwym było aby opracowywać coś na coś czego nie znamy. Teraz wiecie już podobno więcej – więc ponawiam pytanie – ile miesięcy pracowaliście nad produktem, na którego efekty – co do skuteczność i bezpieczeństwa – trzeba czekać latami według waszych własnych procedur?

I wy tą skrajną wersją Alfa zostaniecie zaszczepieni drodzy czytelnicy. Pozostaje tylko zdrowia życzyć. Szczerze.”

A tu link do informacji na ten temat zamieszczanych przez Autora na FB:

https://www.facebook.com/Alea-Iacta-Est-102803448282900
https://www.facebook.com/Alea-Iacta-Est-102803448282900

Może Ci się również spodoba

4 komentarze

  1. E.B pisze:

    A tu Bill Gates o szczepionkach:

    .

  2. Tadeusz_K pisze:

    ten bil gates… byłoby najlepiej , aby wysłano go w niebyt.

  3. Tadeusz_K pisze:

    #Okiem weryfikatora.#
    Filozofia śmierci zaiste ciekawa była,jest i będzie, weryfikatorze.
    A co na to to(m)pczyk ze stada oposów POKO?

  4. Tadeusz_K pisze:

    Filozofia?
    Ba!
    Raczej Tajemnica.

Dodaj komentarz: