Przejdź do paska narzędzi

Rowerem po górach Świętokrzyskich

Będzie reportaż z wycieczki rowerowej w Góry Świętokrzyskie. Mamy „ciekawe czasy” i należałoby skomentować tak zwaną bierzączkę ale mi się już nie chce. Skretynienie poszło tak daleko, że ręce i majtki opadają. Jeżeli większość tego nie widzi i nie protestuje, to nie ma o co kopii kruszyć. Kit im w ucho.

Natomiast każdy wie co to jest rower i co można za pomocą tego wspaniałego wehikułu osiągnąć.

Sobota rano, po niecałych 2 godzinach jazdy z okolic Warszawy nasza trójka jest na parkingu w Nowej Słupi u podnóża Świętokrzyskiego Parku Narodowego. Ostatni rzut oka na sprzęt. Jest OK, łańcuch naoliwiony, hamulce odpowietrzone, oponki zapowietrzone, zęby w trybach na miejscu, przerzutki Deore LX sprawne.

Przed nami trasa zaplanowana przez Wojtka – ma być ciekawie i w ogóle. Pogoda super, humory jak widać również.

Piko z Danusią (żoną Wojtka) przed ruszeniem w trasę.

Czas start. Przełożenia ustawione na miękkie i w drogę – w góry, w góry miły bracie … . Nie ma jak zdrowy wysiłek, walka z przeciwnościami.

Po jakiś 300 m od ruszenia skończyło się rumakowanie – zaczęły się schody.
Na Łysą Górę (594 n.p.m.) z miejsca naszego startu nie było ścieżki tylko to co widać.

Zdjęcie nie oddaje stromizny ale daliśmy radę. Z rowerami na ramieniu byliśmy szybsi od turystów bez rowerów. Jakiś tata do synka powiedział: „no patrz ci państwo z rowerami szybciej wchodzą niż my bez rowerów” odpowiedziałem, że z rowerem jest zawsze szybciej niż na piechtę.

Po jakiś 30 minutach (2 km ostro pod górę) skończyły się schody i można było prowadzić rowery,

a potem nawet jechać.

Po drodze mijaliśmy stacje Drogi Krzyżowej. W tradycji katolickiej jest 14 stacji. Na poniższym zdjęciu 11. więc koniec już blisko … .

Udało się nam wjechać na sam szczyt u podnóża którego jest Bazylika mniejsza pw. Trójcy Świętej i sanktuarium Relikwii Drzewa Krzyża Świętego.

Za wiki – zespół klasztorny założony przez benedyktynów, położony na Świętym Krzyżu (Łysej Górze), w Nowej Słupi. Przechowywane w nim są relikwie Krzyża Świętego, od których opactwo i wzgórze wzięło swoją nazwę.

Na drugim planie wieża telewizyjna.

Tak się wygląda po wejściu z rowerem i wjechaniu na Święty Krzyż.

Po chwili odpoczynku i refleksji czekał nas szaleńczy zjazd po asfalcie do wsi Huta Szklana. Pierwszy raz jechałem na rowerze z prędkością ok. 60 km/godz. Można pewnie było szybciej ale po co, zwłaszcza że bez kasku?

W Hucie Szklanej jest atrakcja turystyczna pt. „Osada Średniowieczna”. Akurat gdy ją mijaliśmy zmieniła się w „Osadę Indiańską” (Indianie, pióropusze, bębny, pal męczeństwa i te sprawy).

Dalej śmignęliśmy skrajem lasu w kierunku Kakonina mając w planie wjazd i zjazd z najwyższego szczytu Gór Świętokrzyskich czyli Łysicy (614 n.p.m.). Nieświadomi co nas czeka z uśmiechem podążaliśmy w wyznaczonym kierunku.

Przed wjazdem do Puszczy Jodłowej tankowanie w karczmie o ciekawej nazwie Chata Kaka. Oprócz piwa pajda chleba ze smalcem i skwarkami + ogórek kiszony.

Po posileniu zaczął się „najciekawszy” fragment wyprawy rowerowej. Do tej pory poruszaliśmy się drogą rowerowo-pieszą (pomijam schody na Święty Krzyż), która na mapie ma nazwę: Główny Szlak Świętokrzyski  im. Edmunda Massalskiego (pedagog, krajoznawca, popularyzator turystyki po Górach Świętokrzyskich).

Teraz wjeżdżaliśmy w teren przeznaczony raczej dla pieszych wędrówek. Na początku szło nieźle, było ostro pod górę ale dało się jechać. Niestety od szczytu o ładnej nazwie Agata (614m n.p.m.) już się nie dało. Po prostu był na drodze kamulec na kamulcu. Na Łysicę rowery zostały wniesione.

Tak się wygląda po wniesieniu roweru.

Ludzie dziwnie na nas patrzyli ale nikt na nasz widok nie stukał się w czoło. Myślę że nas podziwiali …

No i zostało zejście, które wyglądało tak

Kamienie na szlaku

Wojtek z Danusią „pobiegli” z rowerami szybciej a ja ostrożnie, pomalutku spacerowałem po kamieniach, piargach, belkach, rozpadlinach i wykrotach. Po pierwsze kombinowałem żeby się nie glebnąć a po drugie myślałem co im powiem i zrobię jak ich spotkam.

Czekali w połowie zejścia w jakiejś altance. Wyglądali nieciekawie, też mieli dosyć. Uznałem, że nic im nie zrobię. Po krótkiej analizie map jednomyślnie uznaliśmy, że spadamy ze szlaku i jedziemy skrótem przez las. Akurat od tego miejsca była mocno stroma ścieżka bez kamieni, która prowadziła do szosy. Po dziesięciu minutach dosyć karkołomnego zjazdu byliśmy na asfalcie, którym dojechaliśmy do Świętej Katarzyny – kolejnego punktu naszej wyprawy.

W miejscowości Święta Katarzyna znajduje się kościół pod wezwaniem Świętej Katarzyny a tuż obok jest wejście na teren Puszczy Jodłowej na szlak prowadzący na Łysicę. Zgodnie z przepisami powinniśmy właśnie tędy zejść.

Od tego miejsca zaczęła się piękna rowerowa trasa. Dlaczego piękna? Z dwóch powodów – bo Puszcza Jodłowa jest piękna (lasy jodłowo-bukowe, strumyki, roślinność, itp.) a po drugie – była  PŁASKA. Jej przydługa nazwa tłumaczy płaskość – „Przyrodniczo-kulturowa ścieżka edukacyjna śladem kolejki wąskotorowej”.

Szlak Cedzyna – Wąchock (tak, ten sławny Wąchock) po części prowadzi tą trasą. Po jakiś 2,5 km odbiliśmy w prawo i skrajem Puszczy Jodłowej dotarliśmy do punktu startu czyli Nowej Słupi.

Z Wojtkiem na parkingu po wejściu/zejściu/przejechaniu ok 40 km trasy.

Okazało się, że rower trekkingowy sprawdził się nie gorzej niż górski a może nawet lepiej. Ja też się sprawdziłem.

Trasa liczyła nie całe 40 km, zrobiona w 5 godzin, łącznie przewyższenia ok. 1350m, spalone 2231 kcal.

Może Ci się również spodoba

17 komentarzy

  1. E.B pisze:

    @Piko

    :))))))))))))))

    O ja Cie nie moge :)))

    Nigdy nie przyszłoby mi do głowy , żeby zdobywać Łysogóry rowerem :)))

    Przeszłam tę trasę kiedyś, ale pieszo :). I odwrotnie, od Łysicy do Łysej Góry przez Kakonin.
    No ale brawo. Objechaliście Łysogóry dookoła jednego dnia z bagażem pod górę :). Bohaterowie Gór Świętokrzyskich :).

    Nie wiem czy wiesz, że na Świętym Krzyżu jest grób Jaremy Wiśniowieckiego w podziemiach. Byłam tam.
    Dzisiejszy klasztor Oblatów to dawniejsze bardzo surowe więzienie.

    Dawniej, bardzo dawniej, zlatywały się tu czarownice. Taka legenda. Był tu ośrodek kultu dawnych naszych przodków.
    W głębokich podziemiach ostatnio odnaleziono jakieś ślady pochówków naszych władców sprzed wielu, wielu lat.

    Byliście więc w dawnej Polsce. Świętokrzyskie to serce Polski. Jest piękne. Wciąż niedoceniane, ale nie szkodzi. Przynajmniej nie ma nawału turystów.

    Fajnie się czyta tę opowieść, ale ja nie miałabym kondycji przeżyć to na własnej skórze :)).

  2. Anonim pisze:

    Witaj

    Historia regionu świętokrzyskiego związana jest początkami Państwa Polskiego. Temat na duży historyczny tekst. Były te ziemie centrum zarówno religijnym, politycznym i przemysłowym.
    Tak się porobiło że w XX wieku stały się synonimem biedy.

    Jak Puszcza Jodłowa to należało też wspomnieć o Żeromskim.

    Ale tekst potraktowałem jako ciekawostkę rowerowo-turystyczną i pominąłem różne ważne wątki.

  3. E.B pisze:

    @Piko

    Anonim to Ty?

    U wejścia do Puszczy Jodłowej jest kamień z wyrytymi słowami Żeromskiego:

    „Puszcza jest niczyja – nie moja ani twoja, ani nasza, jeno boża, święta!”.

    Żeromski napisał o niej poemat prozą. Jego dom rodzinny był w Ciekotach. Dzisiaj jest tam tylko tablica, chyba, bo domu nie ma.

    Łysica, Radostowa do Góry Domowe Żeromskiego.

    Oczywiście, że to temat rzeka.

  4. piko pisze:

    Tak powyżej anonim to piko
    Przed IIWW Świętokrzyskie to COP.
    Z GŚ związane były losy Hubala i Ponurego.

    A Żeromski napisał utwór „Puszcza Jodłowa” z którego cytujesz fragmenty.

  5. E.B pisze:

    A Pielgrzyma widzieliście?

  6. Tadeusz_K pisze:

    @piko
    Po pierwsze garatuluję kondycji i zazdroszczę wrażeń.
    /
    #Skretynienie poszło tak daleko, że ręce i majtki opadają. Jeżeli większość tego nie widzi i nie protestuje, to nie ma o co kopii kruszyć. Kit im w ucho.#
    /
    #tak daleko#
    Zajdzie jeszcze dalej, czego dzisiaj jeszcze nie ogarnia nasza wyobraźnia @piko.
    Zaplanowana granica to +- 2050 rok.
    Występuje tu zjawisko (jak w mechanice) tzw. zmęczenie materiału, a jego źródło IMPOSYBILIZM.
    Algorytm OknaOvertona to zakłada.
    To ostatnie pojęcie (imposybilizm) jest szerokie (wymaga analizy i opracowania) , a jego źródło jest w Polsce wśród jurgieltników-powiedziałbym, że wśród rezydentów (niePolaków) typu ROSE i podobnych debili halickopodobnych.

    #Kit im w ucho#

    Czyli moja koncepcja #determinizmu z koniecznośc# zbiera żniwo.
    No i jak tu nie wierzyć przepowiedniom zawartym w Ap. św. Jana rozdz. 13?
    /
    #to nie ma o co kopii kruszyć#
    -to błędna teza!
    To gra o wszystko!
    Sorki, ale nie jestem pewien, czy niebawem na warsiaskim’ ratuszu nie zostanie n/p herb:


    sorki za prawdę.
    Pozdrawiam.

  7. piko pisze:

    Zmęczenie materiału – to prawda. Ale może młody materiał dałoby się jakoś zahartować?

  8. Tadeusz_K pisze:

    @piko
    #Ale może młody materiał dałoby się jakoś zahartować?#
    Oczywiście, działa w tym kierunku wiele portali.
    Dlatego też opatrzyłem pogrubinym tekstem dwa ostatnie fragmenty mojego komenta z godz. 12-48.

  9. E.B pisze:

    @Tadeusz

    Masz rację. To jest gra o wszystko i nie wolno składać broni.
    Ale czasem trzeba trochę odetchnąć. Pozwól nam na to :).

  10. Tadeusz_K pisze:

    @E.B
    #Ale czasem trzeba trochę odetchnąć#
    -to niedopuszczalne.
    Czy ten 1,5% polskiego (hormonalnie źle usytuowanego bez wspomagania Niemiec, Szwecji, Norwegów, Francuzów i innych) społeczeństwa powoduje zadyszkę reszty Polaków?- Ewo?
    Ta zadyszka jest wymyślona i sztucznie zaprojektowana co już nie jeden raz wskazałem w historii tego neomarksistowkiego narzędzia/instrumentu/zbrojnego ramienia neomarksizmu.
    Kiedy wreszcie zrozumiemy, że jesteśmy na trzecim etepie OknaOvertona- z wszystkich pięciu okien.
    Dzisiaj korporacje włączone są do tego projektu elgiebeteq+54
    *
    To jest już w tej chwili 2020 więcej niźli grożne, bardzo, bardzo groźne.
    Jeśli dożyjemy 2021-2 to zobaczysz co będzie -ZAPAMIĘTAJ ten koment!
    Zapamiętaj.
    *
    #Pozwól nam na to#
    – nie mam takich kompetencji-Ewo.

  11. Tadeusz_K pisze:

    @E.B
    To co proponujesz w koment 21-03 to nic innego jak ten mój „determizm z konieczności”.
    (definiowałem to niejednokrotnie-mogę powwtórzyć).
    To on (ten determinizm) wyznacza zbiór wydarzeń, a nie Pan Bóg.
    Bóg tylko ostrzega przed ludzkimi ( obdarzonych wolną wolą) wyborami
    Niepojęte jest to, że Pan Bóg nie może temu zapobiec.
    Musiałby sprzeciwić się Swojej Woli.

  12. E.B pisze:

    @Tadeusz

    Ale ludzie są tylko ludźmi, nie jakimiś cyborgami. Mają chwile słabsze i mocniejsze.
    Ta wojna z ludzkością będzie trwała bardzo długo i trzeba czasem załadować akumulatory.

    Moja koleżanka w Kanadzie pracuje w szkole i właśnie mi napisała, że po powrocie do szkoły dzieci mają sobie wybierać płeć. Jest tych pci na razie 5 sztuk, ale ma być więcej,
    Jak takie coś do nas wkroczy, to Polacy przecież tego nie wytrzymają i w końcu chwycą za to kto tam ma i rozprawia się z tym wariactwem.

    No ale na razie mamy wojnę futerkową, jakby innych było mało.
    Wszyscy już kompletnie zwariowali.

  13. Tadeusz_K pisze:

    @E.B
    #Ale ludzie są tylko ludźmi, nie jakimiś cyborgami.#
    _Dokładnie.
    Takimi ich Pan Bóg stworzył i akceptuje ich wybory, i nie ingeruje – np. II wojna światowa i bolszewizm.
    /

    Jest tych pci na razie 5 sztuk, ale ma być więcej,

    Płci akuratnie dzisiaj udokumentowanych jest 54 i ma być oczywiście (wedle WHO) więcej, rozwojowe!-może z tysiąc?-hgw.
    /
    #Wszyscy już kompletnie zwariowali.#
    Nie wiem co powiedzieć, ale potwierdzam.
    Tegoż w historii ludzkości jeszcze nigdy nie było.
    A to jest oczywiste!-historycznie oczywiste, chociaż historykiem nie jestem.

  14. Tadeusz_K pisze:

    @E.B
    Zaznaczyłaś wiele istotnych tematów..
    Ja wspomniałem o determiniżmie z konieczności
    /.
    Idżmy głębiej postawmy sobie pytanie w następujących warunkach brzegowych:
    -Bóg stworzył człowieka na swój 0braz,
    -oznacza to, że obdarzył go duchem i wolną wolą
    /
    Taka była wola Boga i Bóg nie może sprzeciwić sie w żadnym przypadku Swojej raz wyrażonej Woli ((tak w skrócie ))..
    /
    Mając powyższe na względzie możemy zastanawiać się nad przepowiedniami.
    Wiele z nich spełniło się i wiele sie jeszcze spełni- niestety.
    Dzisiejsze czasy (dokładnie teraz, dokładnie teraz w tej ofensywie junijnej) świadczą o tym, że wypełnienie nastąpi dokładniej bo brak dostatecznej boskiej demokratycznej reakcji..
    (to ostatnie niechaj każdy sobie zdefiniuje).
    -Dlaczego?
    A no dlatego, że Pan Bóg wielkim/nieograniczonym demokratą jest i dopuszcza wolę wiekszości.
    Bo to, że wielu w sercu (chyłkiem) nie akceptuje tego, czy owego to jeszcze w oczach Boga nie starcza do weryfikakacji determinizmu z konieczności..
    Tak więc co pozostaje?
    Narzekanie? biadolenie? pozycja horyzontalna?, czy aktywność i działanie wedle kodeksu Boga?

  15. E.B pisze:

    @Tadeusz

    Jak widzę wzywasz do czynu :). No, ale coś tam robimy. Piszemy, rozmawiamy czasem z innymi, dokonujemy wyborów politycznych.
    Niektórzy angażują się jeszcze bardziej. Co kto może.

    Pan Bóg tak całkiem nie zostawił nas samych. Dał wskazówki, dał Swego Syna i Jego nauki. Dał ludzi – przewodników, świętych. I czasem nam również pomaga.
    My jesteśmy Jego dziećmi. A skoro tak, to dzieci nie można całkiem zostawić samym sobie. Trzeba ich prowadzić, nad nimi czuwać. To nie ma nic wspólnego z demokracją.
    Ja widzę Boga jako Ojca ludzkiej rodziny, nie demokratę.

    Ludzkość dzisiaj się pogubiła, skręciła na manowce. Ojciec czeka na powrót synów marnotrawnych.
    A co my możemy zrobić? Możemy dawać świadectwo prawdzie, stawać po stronie dobra.
    I w dzisiejszych czasach i tych co nadchodzą, to może być bohaterstwem i wiele nas kosztować.
    Ale nie można inaczej.
    Czasem jednak trzeba się zrelaksować i złapać oddech :).

  16. E.B pisze:

    .

    To jest pielgrzym Emeryk, który idzie na Święty Krzyż. Stoi u wrót Parku Świętokrzyskiego w Nowej Słupi.

    Legenda głosi, ze ów klęczący pielgrzym to zamieniony w kamień pełen pychy rycerz, który chwalił się, że jest najbardziej pobożnym człowiekiem na świecie i trafi prosto do raju.
    Ów pielgrzym ponoć pokonał trasę z Nowej Słupi na Łysą Górę na kolanach, a słysząc dzwony klasztorne, twierdził, że to właśnie na jego cześć tak dzwonią.
    Wtedy za swą pychę i zarozumiałość został zaklęty w kamień.
    Podobno jednak co roku pielgrzym przesuwa się o 1 cm. Legenda opowiada dalej, że gdy w końcu świętokrzyski pielgrzym zawędruje na Święty Krzyż, nastąpi koniec świata.

Dodaj komentarz: