Przejdź do paska narzędzi

Cud nad Wisłą

Podpisanie 11 listopada 1918 roku  rozejmu w Compiegne po I wojnie światowej,  nie oznaczało dla Polski zakończenia działań wojennych. Bolszewicka Rosja powstała po upadku caratu, miała aspiracje przeniesienia proletariackiej rewolucji na Zachód, co oznaczało nieunikniony konflikt z odradzającą się Polską. Jeszcze w październiku 1918 roku opracowano plan „Cel Wisła”, którego realizacja miała  zanieść rewolucję do Niemiec.

Polacy zamierzali odbudować swoje państwo w granicach sprzed I rozbioru i pomóc innym narodom w budowie własnych organizmów państwowych, tak aby wspólnie móc przeciwstawić się imperium rosyjskiemu. Wojna, do której doszło w latach 1919 – 1920 była nie tylko wojną o polskie granice na wschodzie, ale miała charakter starcia cywilizacyjnego, wojny światów, a jej  Bitwa Warszawska uznawana jest za 18 decydującą bitwę w dziejach świata. Fala bolszewizmu, która mogła zalać Europę znalazła opór w Polsce. Zachód nie dostrzegał zagrożenia.

Jeszcze na początku 1918 roku w lutym i marcu w Brześciu,  państwa centralne zawarły z bolszewicką Rosją rozejm pozbawiając ją zwierzchnictwa nad Królestwem Kongresowym, Finlandią, państwami bałtyckimi i zachodnią Białorusią. Uznano też istnienie państwa ukraińskiego, zmuszając bolszewików do rezygnacji z roszczeń terytorialnych do Kijowa. Ale klęska Niemiec i Austrii i rozejm w Compiegne zobowiązały Niemców do opuszczenia terenów zajętych na Wschodzie. Zajmowali oni front od rzeki Dźwiny na Łotwie aż po morze Azowskie na południu. Za wycofującymi się wojskami niemieckimi postępowała Armia Czerwona, a z drugiej strony podążała armia polska. Konflikt był nieunikniony. Sowieci wypowiedzieli Traktat Brzeski i na przełomie 1918/1919 roku zajęli Mińsk i Wilno, tworząc Litewsko-Białoruską Republikę Rad.

Wojna polsko-bolszewicka nie została nigdy wypowiedziana.  Za jej początek uważa się zwycięski bój polskich oddziałów pod Berezą Kartuską 14 lutego 1919 roku. W kwietniu 1919 roku Polacy odbili Wilno z rąk krasnoarmiejców a w sierpniu tego roku Mińsk. Pod koniec sierpnia w rękach polskich znalazły się najważniejsze miasta i terytoria polskich kresów a bolszewicy wycofali się za Dźwinę i Berezynę, gdzie pozostali przez 9 miesięcy.

W styczniu sukcesem i zdobyciem miasta zakończyła się polsko-łotewska ofensywa pod Dyneburgiem, a w marcu wojsko polskie zajęło rejon Mozyrza i Kalenkiewicz przesuwając front o 100 km na wschód.

Sytuacja na froncie zmieniła się po polsko-ukraińskiej ofensywie na Kijów 25 kwietnia – 7 maja 2020 r. Piłsudski uważał, że Rosja posiadając Ukrainę mogła odbudować polityczną hegemonię imperium carskiego, a bez niej traciła możliwość oddziaływania na politykę europejską. Polacy zawarli porozumienie polityczne z atamanem Symeonem Petlurą, w którym Polska uznała prawo Ukrainy do niepodległości i wyznaczono granicę na rzece Zbrucz. Te działania wpisywały się w ideę polityczną Piłsudskiego, który chciał stworzenia na wschodzie państw narodowych (Litwy, Białorusi, Ukrainy) – buforów, oddzielających Polskę od Rosji, a sfederowanych z Polską. Ta idea federacyjna zderzała się z koncepcją Dmowskiego, tzw. inkorporacji, który głosił potrzebę włączenia do Polski terenów zamieszkałych przez ludność polską, w której mniejszość niepolska byłaby chętna do asymilacji. Nie było jednolitego planu polityki wschodniej.

7 maja 2020 r. wojska polsko-ukraińskie wkroczyły do Kijowa. Początkowy sukces spotkał się jednak z kontratakiem bolszewików 27 maja, a Armia Konna Budionnego przełamała polskie pozycje pod Samhorodkiem. Polacy zostali zmuszeni do odwrotu, a bolszewicy na dłużej zostali zatrzymani dopiero na przedpolach Lwowa. Posuwając się na zachód dopuszczali się licznych zbrodni, m.in. spalili szpital polowy w Berdyczowie ( 700 ofiar ).

4 lipca ruszyła ofensywa wojsk sowieckich skoncentrowanych w Bramie Smoleńskiej, pod wodzą Michaiła Tuchaczewskiego, który zastosował taktykę tzw. mas taranowych. Do ataku ruszyło prawie 300 tys. żołnierzy wspieranych przez Korpus Kawalerii Gaj Chana, który wykonywał uderzenia na skrzydła wojsk polskich, zmuszając je do szybkiego odwrotu. Wojska rosyjskie na początku sierpnia znalazły się na przedpolach Warszawy.

https://i1.wp.com/tytus.edu.pl/wp-content/uploads/2020/06/Plakat_antybolszewicki_1920.jpg?resize=350%2C481&ssl=1

Władze bolszewickie przystąpiły także do budowy zalążków przyszłej komunistycznej republiki polskiej. W Białymstoku swoją działalność rozpoczął Tymczasowy Komitet Rewolucyjny Polski z Feliksem Dzierżyńskim, Julianem Marchlewskim i Feliksem Konem. Szybko wprowadzano nowe porządki. Rozpoczęła się nacjonalizacja fabryk. Działały sądowe trybunały rewolucyjnie. W mieście zapanował chaos i terror.

Wydawało się, że los państwa polskiego jest już przesądzony. Szalę zwycięstwa na korzyść Polski przeważyła zwycięska bitwa warszawska (12-25 sierpnia 1920 roku). Rozpoczęła ona ponowny marsz wojsk polskich na Wschód. Armia Czerwona została pokonana przez Wojsko Polskie także w kolejnych dużych bitwach, pod Komorowem (31 sierpnia 1920 roku) i w trakcie ofensywy niemeńskiej (20-26 września 1920 roku).

Po wyparciu wojsk bolszewickich i ponownym zajęciu ziem wschodnich władze polskie niezwłocznie przystąpiły do odbudowy administracji. Okres zmagań militarnych zakończyło podpisanie 12 października 1920 roku umowy o pokoju i rozejmie pomiędzy Rzeczpospolitą Polską  a bolszewicką Rosją i Ukrainą. Pertraktacje pokojowe rozpoczęte w Mińsku, przeniesione zostały do Rygi, gdzie Traktat zawarty  18 marca 1921 roku kończył wojnę polsko – bolszewicką i wyznaczał granice państwa polskiego na wschodzie. W trakcie rozmów po stronie polskiej przewagę osiągnęli zwolennicy koncepcji inkorporacyjnej. Oznaczało to rezygnację z walki o dalsze zdobycze terytorialne na Wschodzie.

Bitwa warszawska zwana jest przez Polaków „cudem nad Wisłą”, wymodlonym przez naród w obliczu zbliżającej się katastrofy. 19 czerwca 1920 roku nastąpiło publiczne zawierzenie Polski Sercu Jezusowemu z udziałem najwyższych władz kościelnych i państwowych  z Józefem Piłsudskim. Powtórzenie tego zawierzenia nastąpiło na Jasnej Górze 26 – 27 lipca, gdzie również dokonano ponowienia aktu obrania Maryji Królową Polski. W całej Polsce miały miejsce liczne nowenny błagalno-pokutne połączone z całodzienną  adoracją Najświętszego Sakramentu. 5 sierpnia Ojciec Święty Benedykt XV wezwał do modlitwy wszystkich biskupów Europy stwierdzając:

“Obecnie jest w niebezpieczeństwie nie tylko istnienie narodowe Polski, lecz całej Europie grożą okropności nowej wojny. Nie tylko więc miłość do Polski, ale miłość dla Europy całej każe nam pragnąć połączenia się z nami wszystkich wiernych w błaganiu Najwyższego, aby za orędownictwem Najświętszej Dziewicy Opiekunki Polski zechciał oszczędzić Narodowi Polskiemu tej ostatecznej klęski oraz by raczył odwrócić tę nową plagę od wycieńczonej przez upływ krwi Europy”.

Był to więc wielki szturm do Nieba, jak widać wysłuchany.

W 2011 roku ks. dr J. Bartnik i Ewa Storożyńska wydali książkę : „Matka Boża Łaskawa a Cud nad Wisłą. Dzieje kultu i łaski” .

W książce tej są przytoczone setki bezpośrednich zeznań jeńców bolszewickich i świadectwa Polaków, do których docierali uciekinierzy, znajdujące się m.in. w Wiadomościach Archidiecezjalnych Warszawskich,  jak również świadectwa, wspomnienia przechowywane w rodzinach, m.in. ks. Wiesława Wiśniewskiego. Dotyczą one wydarzeń z 14 i 15 sierpnia 1920 roku.

Generał Tuchaczewski dysponował pod Warszawą siłą trzech armii, czyli dwunastu dywizji piechoty i dwóch dywizji jazdy, co dawało liczbę około 47 tysięcy żołnierzy. Po polskiej stronie było trzy i pół dywizji piechoty i ochotnicza 5 Armia gen. Hallera, składająca się w dużej mierze z gimnazjalistów i harcerzy. Przewaga Rosjan była druzgocąca i krasnoarmiejcy byli pewni swojego zwycięstwa. Szukali już dogodnego miejsca przeprawy przez Wisłę i każdy z dowódców chciał być tym, który pierwszy wkroczy do stolicy Polski.

14 sierpnia rozpoczęli natarcie uderzając na pozycje zajęte przez młodych ochotników Armii Hallera, którzy zaczęli uciekać w stronę Ossowa. Zatrzymał ich ppłk Jerzy Sawicki zawracając na pole bitwy. Do dowodzącego kolumną gimnazjalistów podbiegł wtedy ks. Skorupka, prosząc o możliwość pójścia razem z nimi do ataku. Kiedy tyraliera zaczęła się znowu łamać,  ks. Skorupka wybiegł przed nią,  lewą ręką wskazując kierunek natarcia, w prawej trzymając krzyż i krzyczał  „Za Boga i Ojczyznę”. W pewnym momencie ksiądz został trafiony kulą, ale bolszewicy zaczęli uciekać. Polacy wygrali bitwę.

Jeńcy rosyjscy wzięci do niewoli i żołnierze rosyjscy a także Polacy, którzy z nimi rozmawiali,  opowiadali później tę samą historię. Widzieli księdza w komży z krzyżem w ręku a nad nim Matkę Bożą, taką jaka jest przedstawiona na obrazie Matki Bożej Łaskawej w kościele Jezuitów na Starym Mieście. Mówili o kolorze sukni i włosów oraz o tym, że trzymała w ręku pęki jaśniejących prętów lub piorunów.

Drugi raz Matka Boża ukazała się 15 sierpnia w czasie bitwy pod Wólką Radzymińską, w czasie nocnego ataku por. Stefana Pogonowskiego na stanowiska bolszewickie w Mostkach Wólczańskich i Wólce Radzymińskiej. Był to atak małego oddziału na wielkie siły bolszewickie, ale jednak Rosjanie zaczynają uciekać. Jeńcy rosyjscy opowiadali później, że nagle zjawiła się przed nimi , unosząc się wysoko na niebie  „Matier Bożja”. Ujrzeli na ciemnym niebie potężną i pełną mocy postać kobiecą, od której biło światło. Wokół  jej głowy jaśniała świetlista aureola a w ręku trzymała tarczę, od której odbijały się wystrzeliwane w stronę Polaków  pociski. Towarzyszyły jej oddziały skrzydlatych, konnych rycerzy, zakutych w stalowe zbroje, pokryte lamparcimi skórami.

O objawieniu się Matki Bożej opowiadali też mieszkańcy wsi, do których dotarli przerażeni  bolszewicy, szukając  schronienia. Byli w stanie szoku nerwowego, usiłując schować się gdziekolwiek. Na klęczkach błagali Polaków o ukrycie, przyznając, że ratują się ucieczką przed Carycą – Matier Bożju.

8 grudnia 1920 roku ks. abp. Józef Teodorowicz, ormiańsko-katolicki biskup Lwowa powiedział w Archikatedrze  Warszawskiej:

Niechaj wodze spierają się i swarzą, niech długo i uczenie rozprawiają, jaki to plan strategiczny do zwycięstwa dopomógł. Będziemy im wierzyli na słowo i słuszność przyznamy. Ale cokolwiek wypowiedzą nigdy nas o jednym nie przekonają, by plan, choćby najmędrszy, sam przez się dokonał zwycięstwa. (…) Tu pod Warszawą, taka była pewność przegranej, że wróg telegramami światu oznajmił; na dzień naprzód, jej zajęcie (…). Istotnie modlitwy pomogły. Nie ujęły zasługi wodzom ni chwały męstwa żołnierzom, nie ujęły też wartości ofiarom i wysiłkom całego społeczeństwa, ale  modły „Cud nad Wisłę” sprowadziły. Dlatego cokolwiek mówić czy pisać się będzie o bitwie pod Warszawą, wiara powszechna nazwie „Cudem nad Wisłą” i jako cud przejdzie ona do historii. (…) Cud pod Warszawą był dopełnieniem wskrzeszenia Polski (…)Bóg łaskę zwycięstwa i cud pod Warszawą dał nam przez ręce Tej, która Polski jest Królową. Mówił mi kapłan pracujący w szpitalu wojskowym, iż żołnierze rosyjscy zapewniali go i opisywali, jak pod Warszawą widzieli Najświętszą Pannę okrywającą swym płaszczem Polski stolicę. I z różnych innych stron szły podobne świadectwa”.

Jednak te świadectwa nie zostały poddane kanonicznym badaniom, jakie zwykle są w podobnych sytuacjach podejmowane przez Kościół. Czy świadectw było za mało, czy też był inny powód?

Bezpośrednio po 15 sierpnia rozpowszechniany był pogląd, że bolszewicy zmyślili sobie objawienia, żeby usprawiedliwić swoją porażkę,  że na skutek nadużywania  alkoholu mieli zwidy i zaburzenia psychiczne. Ale to nie był argument, bo to samo mówili jeńcy i żołnierze, którzy  znajdowali się w różnych miejscach i nie mieli ze sobą kontaktu.

Rozpowszechniany był również pogląd, że określenie „Cud nad Wisłą” wymyślili endecy, żeby odebrać laury zwycięstwa Piłsudskiemu. Ze środowiska piłsudczyków, jak również polityków, często o masońskim rodowodzie płynął też jednoznaczny sygnał, że zwycięstwo w Bitwie Warszawskiej było wyłącznie dziełem człowieka, dziełem armii polskiej, a przede wszystkim dziełem Piłsudskiego.

Ale sam Piłsudski miał świadomość cudownej pomocy. Krótko po zwycięstwie nad bolszewikami miał powiedzieć kardynałowi Kakowskiemu: „Eminencjo, sam nie wiem, jak myśmy tę wojnę wygrali”.

W czasach powojennych z oczywistych przyczyn temat był pomijany i wyśmiewany. I tak zostało do dzisiaj.

Jest jeszcze jeden aspekt tej sprawy. Matki Bożej w Bitwie Warszawskiej Polacy nie widzieli, ukazała się tylko Rosjanom.

Bitwa Warszawska miała  ogromne znaczenie dla całej Europy, nie tylko dla Polski. Polacy odrzucili Armię Czerwoną daleko od Warszawy i pogrzebali ideę Trockiego rozszerzenia światowej rewolucji. Klęska w Bitwie Warszawskiej mogła doprowadzić do sytuacji, że Europa byłaby czerwona niemal po Pireneje.

A warszawska Matka Boża Łaskawa  – Patronka Warszawy  i Strażniczka Polski czeka w kościele przy Świętojańskiej na dowód wdzięczności i pamięci swojego ludu.

Coś się jednak zmienia.15 sierpnia 2016 r. w Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej została poświęcona płaskorzeźba Tadeusza Tchórzewskiego z 2016 r. przedstawiająca Bitwę Warszawską według obrazu Jerzego Kossaka „Cud nad Wisłą 15 sierpnia 1920 roku”, namalowanego w 1930 r., w dziesiątą rocznicę bitwy.

16 sierpnia 2020 r. zostanie odsłonięta i poświęcona figura Matki Bożej Łaskawej w Sanktuarium Św. Jana Pawła II w Radzyminie. Będzie witała wjeżdżających do Warszawy.

http://www.jp2.waw.pl/

Może Ci się również spodoba

14 komentarzy

  1. Amero pisze:

    Witaj Ewa,
    Świetny wpis na okoliczność „Bitwy Warszawskiej”, zatytułowany „Cud nad Wisłą”. Jednak Cudu nad
    Wisłą nie było o czym zapewnia pan Aleksander Ścios
    Pozdrawiam
    https://bezdekretu.blogspot.com/

  2. Daani pisze:

    Amero
    Byl Cud nad Wisla.
    Kraj 100 razy wieksze przegral z Polska.Oni mieli 7 mln rezerwistow,ale brakowalo im oreza.i ducha walki.
    Ps.
    https://www.salon24.pl/u/daani/1068528,koniec-eldorado-w-polsce-dla-finansowanych-z-zagranicy-org-szlaban-solidarnej-polski

  3. Daani pisze:

    @Amero.Pan Aleksander jest rozgoryczony ,ale ma duzo racji .Wielu kudzu tak mowi, ze komunistow trzeba bylo wyrzucic z Polski,pozamykac,a innI jeszcze gorze, ze do ostatniego kilka w leb.Tak mi mowil AK z pociagu.
    Umowy z komuna kto prowadzil I co ustalili?Do dzis nie wiemy.To racja.
    Cytat ze Sciosa:”

    Nikt też nie próbuje zrozumieć, że niepodległość można odzyskać tylko w taki sposób, jak została utracona. Nie za cenę partyjnego kuglarstwa i pseudo-demokratycznego bełkotu, lecz poprzez twardą, bezwzględną wojnę, w której nie ma miejsca na żaden kompromis.  

                      Gdy za kilka dni, rzesze „papierowych żołnierzyków” będą roztkliwiały się nad „cudem nad Wisłą”, nie usłyszymy od nich o cenie prawdziwej wolności. Tej, zdobytej walką i krwią, nie zaś okupionej setkami „kompromisów” i litrami wypitej wódki.”.

  4. Amero pisze:

    Daani,
    Pan Ścios nie jest rozgoryczony, widocznie zbyt rzadko czytasz jego wpisy.
    Niewielu w Polsce może dorównać panu Ściosowi w dyskusji na argumenty.
    Pozdrawiam

  5. Tadeusz_K pisze:

    @Amero
    #Jednak Cudu nad
    Wisłą nie było o czym zapewnia pan Aleksander Ścios#
    ——————-
    -Ścios zapewnia?
    Ofiara, ofiarność, determinacja, mobilizacja, wiara w Boską Opatrzność tak w polskiej armii jak i w całym narodzie była ogromna, niezaprzeczalnie ogromna.
    To są podstawowe warunki uruchomienia działania Woli Boga co w tym przypadku nastąpiło.
    J. Piłsudski:
    „Eminencjo, sam nie wiem, jak myśmy tę wojnę wygrali”.
    /
    J.Piłsudski nie wiedział, ale Ścios wie.

  6. E.B pisze:

    @Amero

    Witaj, Jerzy

    Nie było mnie przy tym, ale faktem jest, że tak opowiadali rosyjscy żołnierze.
    To jest fakt.
    Dzisiaj ten fakt potwierdził w TV TRWAM historyk dr Wiśniewski.
    Można w te opowieści bolszewików oczywiście nie wierzyć. Polacy Matki Bożej przecież nie widzieli.
    Wszystko co jest związane z naszą religią jest kwestią wiary.
    Ale to był cud wymodlony i wyproszony przez cały naród. I tak już zostanie.
    I Ścios nic z tym nie jest w stanie zrobić.
    Widocznie tak ma być. Niepotwierdzona przez KK, pozostająca w sferze opowieści interwencja Matki Bożej Łaskawej.

    W 2020 roku wydarzył nam się drugi cud nad Wisłą. Nie umiem tego inaczej nazwać.

  7. Tadeusz_K pisze:

    @E.B
    Zastanawiam się jak wygladałaby sytuacja w 1920 roku, gyby wówczas na scenie politycznej Polski istniał taki stwór/potwór jak PO&KP& inne KOKO & SROKO!.
    Prawdopodobnie (z 99,99% pewności) bolszewicy zatknęli by sztandar z młotem i sierpiem na półwyspie iberyjskim (czyli na starożytnych Słupach Herkulesa).
    Aj_waj_ i jaj – nie udało się ani bolszewikom, ani Niemcom zauroczonym ideologią marksa, a dzisiaj Manifestem z Ventotene i spinellim na portas juni jewro…i coś tam cośtam.
    A tak przy okazji…
    Ten kamysz niechaj nie chowa się za kapotą pana Witosa i przestanie wycierać sobie Nim gębę..
    Ściereczek do gęby jest w sklepach nadmiar, ale bez przesady kamysz, bez przesady….kamysz!.
    Witos walczył o Polską wieś, o serce Polski kamysz, a nie o tzw. „elewatory””, kamysz.

  8. Amero pisze:

    Cześć Tadeusz,
    J. Piłsudski:
    „Eminencjo, sam nie wiem, jak myśmy tę wojnę wygrali”.
    Ta wypowiedz Marszałka świadczy o jego skromności, nie jest argumentem ani dowodem „cudu”.
    Pozdrawiam

  9. Amero pisze:

    Witaj Ewa,
    Bitwę Warszawską możemy sobie nazywać jak chcemy. Jest udowodnione przez wybitnych historyków różnych opcji politycznych o odwadze kadry oficerskiej, żołnierzy oraz kunsztu wojennego Marszałka i jego zaufanych dowódców.
    Legenda Cudu nad Wisłą była rozpowszechniona głównie przez Kościół Katolicki. Nigdy cud ten nie był oficjalnie potwierdzony przez K.K.
    Nie mam nic przeciwko „Cudowi nad Wisłą”, ale bądźmy realistami, bez męstwa, odwagi i planu wojennego opracowanego przez Marszałka i jego najbliższych dowódców sam cud nie dał by nam zwycięstwa w tym jakże ważnym momencie historii.
    Polecam wypowiedzi znanych i uznanych ludzi w materiałach opracowanych przez IPN w rocznice śmierci Marszałka, poświęconych Twórcy Niepodległej.
    Pozdrawiam

  10. E.B pisze:

    @Tadeusz

    Ostatni cud nad Wisłą, to były wybory prezydenckie AD 2020.
    Więcej cudów nie będzie, bo Polacy nie zasługują na to.
    Przykro mi to dzisiaj pisać, ale jak czytam co wypisują na S24, to wiem z całą pewnością, że oddadzą Polskę byle komu, byle tylko nie PiS.
    Obróbka sowiecka a potem ta nowoczesna neo marksistowsko-liberalna, właśnie wydaje swoje zatrute owoce.
    I tylko żal Tych co rzucali swoje życie na stos. Wszystko na marne, bo Polak dzisiaj nie umie tego docenić.
    A tych niewielu, którzy potrafią, jest zbyt mało. Zaleje nas własne polskie bagno, które przygotowali obcy.
    Sorry za te słowa, nie myślałam, że je kiedyś napiszę.

  11. E.B pisze:

    @Amero

    Witaj Jerzy,

    Nie umniejszam bohaterstwa i waleczności żołnierzom, ani umiejętności dowódcom i poświęcenia narodowi. Piszę tylko o tym aspekcie Bitwy Warszawskiej, o którym wówczas mówiła cała Polska, a który dzisiaj jest zapomniany.
    Ale myślę, że to wspomnienie powróci i nabierze swojego znaczenia.
    I dzisiaj jeżeli Matka Boska nie zainterweniuje, to zginiemy, na własne życzenie.
    Módlmy się więc, żeby się nie zniechęciła, wbrew nam.

  12. E.B pisze:

    Prof. Dakowski o cudzie nad Wisłą:

    .

  13. Tadeusz_K pisze:

    @E.B
    15 sierpnia 2020 o 14:27

    #Módlmy się więc, żeby się nie zniechęciła, wbrew nam.
    /
    Bardzo dobra konstatacja!.
    Pozdrawiam.

  14. Amero pisze:

    „I dzisiaj jeżeli Matka Boska nie zainterweniuje, to zginiemy, na własne życzenie.”
    Myślę, że nie zginiemy, jeśli naród po prawie półtora wieku niewoli się odrodził, to nie zginiemy. Modlitwy nigdy za dużo ale trzeba mozolnie walczyć o prawdę, o odwagę, uczciwość i życzliwość. Pan Bóg pomaga tylko tym, którzy sami sobie chcą pomóc.
    Jeśli zaś chodzi o Cud Nad Wisłą w 1920 roku to największy zbiór materiałów na ten temat i na temat Marszałka i jego roli znajduje się w Instytucie Józefa Piłsudskiego w Ameryce. Można Ściosa nie lubić, albo uważać za oszołoma ale źródła jakie podaje na swoim blogu są najbardziej miarodajne i oparte w dużej mierze na relacjach uczestników tamtych wydarzeń.
    W Polsce niewiele z tych publikacji można znaleźć, więc siłą rzeczy ogólna wiedza jest niepełna.
    Wystarczy prześledzić proces nauczania historii w powojennej Polsce. Komuniści przekazywali społeczeństwu niewiele lub celowo przeinaczali fakty.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz: