Przejdź do paska narzędzi

Mysi raj – eksperyment Calhoun’a i co z niego wynika

To znany eksperyment przeprowadzony w latach 1968-1972, który nikogo specjalnie nie oświecił. Być może dlatego, że pewnym wpływowym środowiskom na tym nie zależało a nawet nie chciały dopuścić do szerszej dyskusji oraz do formułowania wniosków.

Na czym polegał eksperyment?

Czterem mysim parom stworzono bardzo dobre warunki życia.
1.    Woda, jedzenie i materiał do budowy gniazd dostępne były zawsze i bez ograniczeń.
2.    Wyeliminowano zagrożenie ze strony drapieżników.
3.    Myszom zapewniono opiekę lekarską.
4.    Jedynym ograniczeniem było ograniczenie przestrzeni – wielkość siedliska została przewidziana dla 3840 myszy.

Przebieg eksperymentu:

Dzień 1-104. Faza (A) społecznego dostosowania się
Urodził się pierwszy miot. Był to okres kiedy myszy musiały się przyzwyczaić do siebie, wydzielić/wywalczyć terytorium, zbudować gniazda.

Dzień 105-314. Faza (B) najszybszego wzrostu
•    Szybki wzrost populacji, podwojenie co ok. 55 dni.
•    Wykształca się struktura socjalna, rodzenie koncentruje się w boksach z samcami dominującymi, u pozostałych samców potomstwo jest nieliczne lub go nie ma wcale.
•    W miarę wzrostu populacji coraz większej liczbie myszy nie przeszkadzała podczas jedzenia i picia obecność innych osobników. W niektórych boksach dochodziło do zatłoczenia.
•    Pod koniec tego okresu było trzykrotnie więcej niedojrzałych społecznie myszy niż dojrzałych. Co więcej dojrzałymi były głównie te starsze.

Dzień 315-559 Faza (C) stagnacji
•    Spadek wzrostu populacji, podwojenie następuje co ok. 145 dni
•    U samców maleją zdolności do obrony gniazd.
•    Karmiące samice stają się agresywne, przejmując tym samy rolę obrończyń terytorium od samców. Agresja ta kierowana jest również przeciw własnemu potomstwu. Jest ono atakowane, ranione i zmuszane do opuszczania gniazd jeszcze przed odstawieniem od piersi.
•    Przemoc stała się powszechna. Samce, którym nie powiodło się zdobycie samic „wycofały się”. Zaburzenia zachowań społecznych – wycofany samiec atakuje innego pasywnego, który z kolei atakuje jeszcze innego pasywnego. Niektóre osobniki stają się celem powtarzających się ataków.
•    Społecznie wycofany samiec nr 29 składa propozycję seksualna samcowi nr 16, który niedawno był atakowany. Można zauważyć, że jeden z nich przyjmuje rolę żeńską. Coraz więcej starszych samców zaleca się do młodszych – w ten sposób pojawia się mysi homoseksualizm.
•    Obserwuje się spadek zapłodnień i wchłanianie płodów (w niedogodnych warunkach zewnętrznych organizm myszy może uruchomić wewnątrzmaciczne wchłonienie płodów – taka samoistna antykoncepcja organizmu)
•    Obserwuje się zanikanie instynktów matczynych. Doprowadziło to do pojawienia się „bezdzietnych” samic.
•    W połowie fazy C praktycznie już wszystkie młode były przedwcześnie odrzucane przez matki. Rozpoczynały one samodzielne życie bez wykształcenia odpowiednich reakcji emocjonalnych.
•    Biorąc pod uwagę, że w 16 boksach stworzono 256 miejsc do budowy gniazd, należało się spodziewać, że brak terytorium zacznie być czynnikiem ograniczającym gdy liczba mieszkańców przekroczy 3840. Zaobserwowano skłonność wielu zwierząt do nadmiernego tłoczenia się, w gniazdach przebywało więcej osobników niż planowano (przewidziane były one dla 15 sztuk). Gdy populacja osiągnęła swoje maksimum czyli 2200 myszy, 20% gniazd było pustych. Tak więc, samica zawsze, jeśli by tylko chciała, miała możliwość zajęcia wolnego gniazda do urodzenia i wychowania młodych.
•    Zaburzenia społeczne polegające na tym, że wycofany samiec atakuje innego nieagresywnego wycofanego samca, który z kolei atakuje kolejnego stają się powszechne.

Dzień 560-1588 Faza(D) wymierania
•    W 560 dniu po zasiedleniu zakończył się wzrost populacji.
•    Przypadki zachodzenia w ciążę są coraz rzadsze, a nielicznie rodzone młode nie przeżywają.
•    Do ostatniego poczęcia doszło w 920 dniu.
•    Męskimi odpowiednikami „bezdzietnych samic” były „samce pięknisie”, nie zalecające się do samic i nie walczące. Ich repertuar zachowań sprowadzał się wyłącznie do jedzenia, picia, spania i czyszczenia futerka.
•    Populacja utraciła zdolność do reprodukcji.
•    Ostatni tysiąc myszy nigdy ani nie nauczył się, ani nie wykształcił odpowiednich dla reprodukcji zachowań społecznych. Nieznana im była agresja niezbędna do ochrony gniazd i potomstwa. Nie angażowały się w żadne inne działania poza dbaniem o siebie, wyglądały zatem całkiem ładnie.
•    Myszy wchodzące w dorosłość kompletnie zmieniły zwoje zachowania. Dr Calhoun nazwał je „pięknisiami”. Swój czas poświęcały wyłącznie na dbanie o futro, jedzenie i spanie. Nigdy nie interesowały się innymi osobnikami, nie miały ochoty ani na seks ani na walkę. Wszystkie były pięknymi okazami, o przenikliwych i czujnych oczach osadzonych w zdrowym i zadbanym ciele. Jednak nie potrafiły one poradzić sobie z nietypowymi bodźcami. Choć wyglądały na ciekawe życia w rzeczywistości były bardzo głupie.

image


Wnioski Johna Calhouna:
•    Wymarcie badanej populacji przeczy wcześniejszej wiedzy, zgodnie z którą w populacji, która zmniejsza się do kilku szczątkowych grup, niektóre osobniki ponownie inicjują jej wzrost.

•    Dr Halsey Marsden (1972) pobrał kilka myszy w połowie fazy D (wymierania) i umieścił w nowych warunkach – w populacji o bardzo niskim zaludnieniu. Wszystkie wykazywały prawie całkowitą utratę zdolności do rozwijania tej populacji, jak również do angażowania się w jakiekolwiek zachowania rozrodcze.

•    Dla zwierzęcia tak prostego jak mysz, najbardziej złożone zachowania obejmują powiązane ze sobą elementy zalotów, matczynej opieki, obrony terytorialnej, oraz hierarchicznej wewnątrz- i międzygrupowej organizacji społecznej. Gdy zachowania związane z tymi rolami nie są wykształcane, nie ma rozwoju organizacji społecznej, ani rozmnażania. Jak wykazały powyższe badania, wszyscy członkowie populacji zestarzeją się i ostatecznie umrą. Gatunek wymrze.
Dla „zwierzęcia” tak złożonego jak człowiek, nie ma logicznego powodu, dla którego porównywalna sekwencja zdarzeń również nie miałaby doprowadzić do wymarcia gatunku. Jeśli możliwości odegrania roli w dużym stopniu nie sprostają zapotrzebowaniu tych, w których są pokładane nadzieje, i którzy są w stanie je odegrać, to skutkiem będzie jedynie przemoc i zakłócenia w organizacji społecznej. Jednostki urodzone w takich warunkach będą tak bardzo oderwane od rzeczywistości, że nie będą w stanie być nawet wyobcowane. Ich najbardziej złożone zachowania staną się fragmentaryczne. Nabywanie, tworzenie i wykorzystywanie pomysłów, potrzebnych do życia w postindustrialnym, kulturalno-koncepcyjno-technologicznym społeczeństwie, zostanie zablokowane.
Biologiczna rozrodczość myszy zawiera najbardziej złożone zachowania charakterystyczne dla tego gatunku, podobnie rzecz ma się z zachowaniami prowadzącymi do rozrodu u ludzi. Utrata tych szczególnych, złożonych zachowań oznacza śmierć gatunku.


Wnioski zdroworozsądkowe (poza akademickie)
•    Głównym czynnikiem wymarcia populacji jest brak edukacji społecznej u młodych.

•    Z powodu nieograniczonej dostępności pożywienia i braku drapieżników, nie ma potrzeby podejmowania zachowań mających na celu pozyskanie zasobów lub uniknięcia niebezpieczeństwa. Młode nie mają okazji do obserwowania takich zachowań, nauczenia się ich  i późniejszego skutecznego ich stosowania.

•    Warunki, w których ma się wszystko, w każdej chwili, bez żadnych kosztów i zobowiązań powodują zanik odpowiedzialności, skuteczności i świadomości współzależności społecznej, a także, jak wykazały badania dr Calhouna, prowadzą do samozagłady.

•    W przeciwieństwie do tego, trudne warunki powodują lepszy rozwój mechanizmów radzenia sobie z nimi, co prowadzi do wzrostu liczebności populacji oraz wzmocnienia fizycznego i psychicznego jej członków.

Brak wyzwań stopniowo pogarsza zachowanie kolejnych pokoleń populacji. Ta degeneracja jest nieunikniona i kończy się wymarciem populacji.

Moja refleksja – obraz społeczeństw krajów rozwiniętych to mysi raj w fazie D.

Przy pisaniu korzystałem z opracowania na stronie http://www.physicsoflife.pl

Może Ci się również spodoba

8 komentarzy

  1. Anonim pisze:

    @piko

    Eksperyment mysi przebiegał samorzutnie i naturalnie. Jedynie warunki początkowe zostały sztucznie wprowadzone. W przypadku społeczności ludzkich mamy inny ważny czynnik – świadome sterowanie procesami społecznymi. Jak widać np. po Szwecji da się „zaprogramować” ludzi tak że pewne postawy, pojęcia są poza ich pojmowaniem.

    Pojawienie się działań typu BLM czy wyłączenie hamulców zapobiegających profanacjom wskazuje że wchodzimy w następny etap „pierestrojki”.

  2. Tadeusz_K pisze:

    Dużo tutaj analogii do wzorców społecznych, które chcą nam zafundować neomarksiści.
    Zastanawiam się jednak na ile (i czy) degradację tej mysiej społeczności przyspieszył fakt „kazirodztwa” (czyli inbred,że tak się wyrażę).

  3. piko pisze:

    @Tadeusz2017

    Chów wsobny nie jest problemem. Znane są przypadki na dużą skalę które nie doprowadziły do zaniku czy degeneracji populacji króliki w Australii, żubry,

  4. nagor pisze:

    @piko
    Witaj , w raju . Dobry tekst , Czerwoni Kmerzy w Kambodzy i realny komunizm w społeczności myszej . Wyniki eksperymentu tzw idealnego świata bez ograniczeń budujące inaczej nawet w społeczności myszowatych .
    Zważ jeden aspekt chyba znamienny – pokolenia . Przy 55 dniowym cyklu i do okresu regresu 560 dzień , to zgrubsza 10 pokoleń . Jak długość zycia osobniczego zbliżona jest do czterech miotów , a obserwacja zachowań osobniczych , jedyną formą przenoszenia doświadczeń , to pomijając pierwsze pokolenie , w następnym 1,5 pokolenia zanikły wszystkie specyficzne dla trwania gatunku odruchy i kryteria .

    Jednak brawo myszy . Długo to trwało , bo licząc po naszemu pokolenie 20 lat razy 10 pokoleń , wychodzi dwa wieki , pomijając świadomość , naukę , doświadczenia zapisane i przenoszone obserwacyjnie z których możemy korzystać .

    Idąc tym tokiem rozumowania upływ 80 lat (cztery pokolenia) ideologii komunistycznej w jej odcieniach wystarczył aby wymazać wszystkie bezeceństwa totalitaryzmów a „pięknisie” dominowali jako celebryci , politycy ,autorytety itp , czyli przodująca kasta postępu .
    Zapytam , czy jeszcze wiemy co robić aby przetrwać ?

  5. piko pisze:

    Dobre uwagi.
    Jest/było takie powiedzenie że: „za naszych czasów to było inaczej” (w domyśle lepiej) ale jakoś przetrwaliśmy bo zachowane były podstawowe zasady współżycia (np. w rodzinie).

    Uważam że teraz jest inaczej. Od pokolenia 68 które teraz „rządzi” następuje destrukcja starych sprawdzonych zasad. Upiorna socjotechnika Gramsciego i innych neomaksistów sprawdza się w działaniu.

    Nowych zasad na których można coś budować nie ma jest „róbta co chceta”, „pij jedz i popuszczaj pasa” itp.

    Polecam książkę w której autor analizuje jak giną cywilizacje. Ma to dużo wspólnego z mysim eksperymentem.

    „Cykl życia imperium” John Bagot Glubb
    https://ksiazki.pafere.org/book.php?id=7

  6. E.B pisze:

    @Piko

    Tak giną nie tylko całe cywilizacje.
    Podobnie jest z pojedynczymi ludźmi.
    Dobrobyt degeneruje.
    Niektórzy to rozumieli. Prawdziwa arystokracja wychowywała dzieci bardzo surowo i przygotowywała do obowiązków również społecznych. Do odpowiedzialności za tych biedniejszych i słabszych, za państwo.
    Ale taki styl trzeba wypracować latami.
    My nie mamy arystokracji, nawet rzadko o tę duchową arystokrację.
    Nas równano w dół, a więc splebsieliśmy.

    Co to ma wspólnego z eksperymentem?
    Ano tyle, że ludzie mają rozum oprócz instynktów i dobrobyt nie musi ich zniszczyć.

    EDUKACJA!!!!

    O konstytucji niech sobie pokrzykuje pani Spurek et consortes :)).

  7. piko pisze:

    @e,b

    Problem „spsienia” nie jest lokalny tylko dotyczy również krajów gdzie poziom życia jest dużo wyższy. Obecnie nie ma elit w tradycyjnym znaczeniu. Jeżeli nawet są to ich głos nie jest słyszalny, nie mają wpływu na kształtowanie postaw.

    Teraz kto ma ,media ma możliwość urabiania „masy społecznej”.

  8. E.B pisze:

    @Piko

    A może nam degradacja nie grozi?

    Przy takich sąsiadach musimy walczyć o przeżycie, o byt, więc przy całym naszym nieszczęściu to może być nasze szczęście. Takie trudne szczęście.

Dodaj komentarz: