Przejdź do paska narzędzi

10.04.2010 DEKADĘ PÓŹNIEJ – Marek Pyza. 18 marca – kto miał lecieć z prezydentem. Specpułk zamawia rosyjskiego lidera

https://wpolityce.pl/smolensk/491823-1004-dekade-pozniej-1803-kto-mial-leciec-z-prezydentem

Lista parlamentarzystów na 10.04

18 marca 2010 r. Krzysztof Rommel z Biura Spraw Międzynarodowych Kancelarii Sejmu przesyła do szefa Kancelarii Prezydenta RP listę parlamentarzystów, którzy mają towarzyszyć Lechowi Kaczyńskiemu w podróży do Katynia.

Są to: z klubu PO Grzegorz Schetyna, Rafał Grupiński i Grzegorz Dolniak, z PiS Aleksandra Natalli-Świat, Janina Fetlińska i Grażyna Gęsicka, z PSL Leszek Deptuła, Edward Wojtas i Wiesław Woda oraz z SLD Izabela Jaruga-Nowacka, Jerzy Szmajdziński i Jolanta Szymanek-Deresz.

Jak wiemy, ostatecznie w samolocie nie było posłów Schetyny i Grupińskiego. Zamiast nich polecieli Sebastian Karpiniuk i Arkadiusz Rybicki.

Jak pisaliśmy wczoraj, 18 marca Mariusz Handzlik otrzymał z MSZ odpowiedź na zaproszenie dla Radosława Sikorskiego wystosowane przez prezydenta. Odmowną.

Krążą pisma

Im bliżej kwietniowych uroczystości, tym intensywniej wymieniana jest dokumentacja pomiędzy polskimi i rosyjskimi instytucjami.

18 marca wiceszef kancelarii prezydenta Jacek Sasin przekazał skład delegacji oficjalnej i delegacji towarzyszącej prezydentowi na uroczystości w dniu 10 kwietnia 2010 roku Andrzejowi Przewoźnikowi, wiceministrowi Andrzejowi Kremerowi i w ramach KPRP Mariuszowi Handzlikowi oraz Januszowi Strużynie z prośbą o prace nad zapewnieniem wiz, a także zabezpieczenie działań organizacyjnych.

MSZ wysłało do rosyjskiej ambasady w Warszawie notę, w której potwierdzono gotowość przybycia polskiej grupy przygotowawczej do Smoleńska i Katynia w dniach 24-26 marca 2010 roku oraz wskazano jej skład.

Z Departamentu Wschodniego MSZ skierowano do ambasadora Jerzego Bahra claris ze składem polskiej grupy przygotowawczej.

Zamówienie na lidera

Również tego dnia z Sekcji Planowania 36 specpułku zostały wysłane do ambasad RP w Moskwie i Mińsku oraz do Protokołu Dyplomatycznego MSZ dwa clarisy nr 050 i 051, dotyczące prośby o uzyskanie zgody dyplomatycznej władz Białorusi na przelot i władz Rosji na przelot i lądowanie na ich terytorium w dniu 10 kwietnia 2010 roku samolotów specjalnych. Claris nr 050 dotyczył Tu-154 nr 101, claris nr 051 – Jak 40 nr 044.

Dodatkowo w clarisie 050 i 051 zawarte zostały prośby o udostępnienie aktualnych schematów i procedur lotniska w Smoleńsku, obsługę samolotu na lotnisku, tankowanie paliwa, przysłanie lidera przed wylotem do Warszawy, czyszczenie toalet, uzupełnienie wody, realizowanie opłat na lotnisku w Smoleńsku przez Ambasadę RP, a w clarisie nr 050 zawarto również prośbę o dwie pary schodów.

Kwestia lidera będzie głośna po katastrofie. Chodzi o rosyjskiego nawigatora, który miałby znaleźć się na pokładzie TU-154M i pomógł załodze w lądowaniu na Siewiernym. To często stosowana procedura. Po tym jak zamówienie z clarisu trafiło do noty wysłanej stronie rosyjskiej (22 marca), Rosjanie upewniali się, czy lider na pewno będzie potrzebny.

Zeznawał o tym w prokuraturze Grzegorz Cyganowski z ambasady w Moskwie. Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga w postanowieniu o umorzeniu śledztwa w tzw. wątku organizacyjnym katastrofy smoleńskiej zapisze:

Po tej nocie strona rosyjska pytała go kilkakrotnie telefonicznie, czy strona polska potwierdza zamówienie nawigatora. Te pytania związane były z kosztami tej operacji. Chodzi o bilety lotnicze do Warszawy, hotel, diety. Wiadome było, że te koszty musi ponieść strona polska. W tych rozmowach Rosjanie pytali, czy strona polska podtrzymuje zamówienie lidera, czy też załogi będą znały język rosyjski. Ambasada treść tych pytań przekazywała telefonicznie do Warszawy do SZSRL SZ RP. 31.03 Anna Kostarz z SZSRL SZ RP przekazała telefonicznie, a następnie na prośbę Justyny Gładyś pisemnie informację, że załoga zna język rosyjski i nie ma potrzeby przysłania rosyjskiego lidera. To zostało przekazane telefonicznie Jewgienijowi Martynience z MSZ FR. Rosyjskojęzycznych liderów nie było w trakcie lotu zarówno w dniu 7 jak i 10 kwietnia 2010 roku.

Również 31 marca mjr Paweł Odo, Szef Sekcji Planowania i Ewidencji w 36 specpułku zwrócił się mailowo do ambasady w Moskwie o anulowanie zamówienia liderów, o ile nie jest to warunek otrzymania zgody na przelot i lądowanie w Smoleńsku.

Wielkie poszukiwania na Łubiance

18 marca 2010 r. w „Gazecie Wyborczej” ukazuje się przedziwny artykuł zatytułowany „Putin ujawni Polakom największą tajemnicę mordu katyńskiego?”.

Zaczyna się on tak:

Rosjanie pilnie poszukują w archiwach tzw. białoruskiej listy katyńskiejz nazwiskami blisko 4 tys. Polaków zamordowanych 70 lat temu przez NKWD. Jeśli znajdą, premier Władimir Putin przekaże ją Donaldowi Tuskowi 7 kwietnia w czasie uroczystości katyńskich – dowiedziała się „Gazeta”.

„Gazeta” – czyli moskiewski korespondent Marcin Wojciechowski (późniejszy rzecznik MSZ) – najwyraźniej uwierzył swoim rosyjskim informatorom, czym zaprezentował daleko idącą naiwność. Jak bowiem można sądzić, że Rosjanie nie wiedzą, gdzie tę listę mają? Trzeba mieć mnóstwo dobrej woli, by uwierzyć, że w celu pięknego, historycznego pojednania z Polakami postanowili jej „pilnie poszukać”. Dalej czytamy:

Wiemy, że polecenie znalezienia listy dostali od władz Rosji szefowie Federalnej Służby Bezpieczeństwa. To w jej archiwach może się znajdować dokument. Na to, że istniał, mamy dowody tylko pośrednie, ale mocne.

Czym jest „białoruska lista katyńska”? „Gazeta” wyjaśnia:

Józef Stalin i jego kompani 5 marca 1940 r. wydali wyrok nie tylko na 15 tys. 546 Polaków z obozów jenieckich w Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku, których pochowano w Katyniu, Miednoje i Charkowie. Kazali NKWD zamordować także 7305 Polek i Polaków aresztowanych we wschodnich województwach Rzeczypospolitej, włączonych w 1939 r. do radzieckich republik Białorusi i Ukrainy.

Akta osobowe wszystkich zabitych jeńców i więźniów były przechowywane w moskiewskim archiwum KGB – następczyni NKWD i poprzedniczki FSB – do marca 1959 r. By zatrzeć ślady zbrodni, kazał je wtedy zniszczyć przywódca Związku Radzieckiego Nikita Chruszczow.

(…) W latach 90. udało się na podstawie innych dokumentów odtworzyć listę rozstrzelanych jeńców. Wtedy wypłynęła też tzw. ukraińska lista katyńska odnaleziona w archiwach odziedziczonych po KGB przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy. Jest to spis akt osobowych Polaków zabitych przez NKWD na Zachodniej Ukrainie. Sporządzono go jesienią 1940 r., gdy całość akt przekazywano z Kijowa do Moskwy.

Na liście ukraińskiej jest 3435 nazwisk. Jeśli więc – jak twierdził 51 lat temu w zachowanym tajnym raporcie do Chruszczowa ówczesny szef KGB Aleksandr Szelepin – na Ukrainie i Białorusi zabito 7305 osób, to na tej ostatniej zginęło 3870 Polaków. I to jest właśnie poszukiwana lista białoruska.

Blisko 4 tys. osób rozstrzelano zapewne w białoruskich Kuropatach pod Mińskiem. Białoruś jednak nie zgadza się na badania archeologiczne, które mogłyby to potwierdzić. Do dziś nie wiemy, to dokładnie został tam zamordowany. Jest jednak niemal pewne, że wiedza ta trafiła do Moskwy, do centrali NKWD, później KGB, a dziś FSB. Historycy są o tym przekonani.

Jednak mimo „pilnych poszukiwań” w 2010 r. Władimir Putin nie przekazał jej Donaldowi Tuskowi. Rosjanie ukrywają ją do dziś.

Sikorski „przeprasza” Kaczyńskiego

W rozmowie z TVN24 szef MSZ został zapytany, czy było coś w czasie prawyborów, za co chciałby przeprosić, odpowiedział:

Uważam, że jeden bon mot na wiecu w Bydgoszczy (…) czasami zdarza się powiedzieć o jedno słowo za dużo.

Sikorskiemu zdarza się to wyjątkowo często. A za swoje wygłupy w Bydgoszczy spotkała go krytyka właściwie z każdej strony. Nic więc dziwnego, że czuł się w obowiązku w jakiś sposób zza nią pokajać. Choć może to akurat za daleko idące sformułowanie.

Dopytywany, czy w związku z tym przeprosi Lecha Kaczyńskiego, odparł:

Tak, przeproszę.

Czy przeprosił? Trudno powiedzieć. Nie wiem, czy w ciągu kolejnych 23 dni obaj panowie mieli okazję się spotkać. A tym 23. dniem był 10 kwietnia 2010 r.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz: