Przejdź do paska narzędzi

10.04.2010 DEKADĘ PÓŹNIEJ – Marek Pyza. 8 marca – PR-owcy o Katyniu, „GW” przestrzega rząd

https://wpolityce.pl/smolensk/490263-1004-dekade-pozniej-803-katyn-pr-i-przestrogi-w-gw

Katyń szykowany z PR-owcami

8 marca 2010 roku odbyło się w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów spotkanie z udziałem Tomasza Arabskiego (Szefa KPRM), Jacka Cichockiego (sekretarza Kolegium ds. Służb Specjalnych), Pawła Grasia (rzecznika rządu), Igora Ostachowicza (doradcy Donalda Tuska ds. wizerunku), Andrzeja Kremera (wiceszefa MSZ), Andrzeja Przewoźnika (szefa ROPWiM), Wojciecha Dudy (głównego doradcy Donalda Tuska), Agnieszki Wielowieyskiej (dyrektor Departamentu Spraw Zagranicznych w KPRM), Jarosława Bratkiewicza (dyrektor Departamentu Wschodniego MSZ), Marka Bogackiego (doradcy Szefa KPRM), Dariusza Górczyńskiego (naczelnika Wydziału Rosyjskiego w Departamencie Wschodnim MSZ).

Z notatki podpisanej przez Agnieszkę Wielowieyską dowiadujemy się, że na spotkaniu ustalono m.in., że za stronę organizacyjną wizyty premiera 7 kwietnia odpowiada Departament Spraw Zagranicznych KPRM we współpracy z Centrum Informacyjnym Rządu KPRM oraz Ministerstwem Spraw Zagranicznych, a za stronę merytoryczną wizyty odpowiada Wojciech Duda, któremu Ministerstwo Spraw Zagranicznych przygotuje tezy do przygotowania wystąpienia dla Prezesa Rady Ministrów.

Kto zapłaci? Kto organizuje?

Jak czytamy w postanowieniu Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga umarzającej śledztwo w tzw. wątku organizacyjnym katyńskich wizyt, w tym czasie nierozwiązana pozostawała nadal kwestia finansowania obchodów 70. Rocznicy Zbrodni Katyńskiej:

8 marca 2010 roku Tomasz Merta, działając z upoważnienia Ministra Bogdana Zdrojewskiego, zwrócił się do Tomasza Arabskiego Szefa KPRM, o zagwarantowanie z rezerwy ogólnej budżetu państwa na rok 2010 kwoty 2.500.000 zł na obchody 70. Rocznicy Zbrodni Katyńskiej, której koszt w MKiDN oszacowano na minimum 6.500.000 zł, z czego z budżetu MKiDN zostanie przeznaczone nie więcej niż 4.000.000 zł. W załączeniu pisma przesłał harmonogram obchodów 70. Rocznicy Zbrodni Katyńskiej, z którego wynika, iż w ramach obchodów centralnych w Katyniu zaplanowano dwa zdarzenia, a to 7 kwietnia 2010 roku spotkanie Premiera RP Donalda Tuska z Premierem FR Władimirem Putinem w Smoleńsku, organizowane przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów, Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Ministerstwo Obrony Narodowej, Polsko – Rosyjską Grupę do Spraw Trudnych oraz 10 kwietnia 2010 roku uroczystości rocznicowe na Polskim Cmentarzu Wojennym w Katyniu z udziałem Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego organizowane przez Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, Kancelarię Prezydenta RP, Ministerstwo Obrony Narodowej, Ministerstwo Spraw Zagranicznych i Federację Rodzin Katyńskich.

Gdyby ktoś miał jeszcze wątpliwości, czy rząd organizował wizytę prezydenta, w tym piśmie znajduje odpowiedź. Choć to oczywiście nie cały obraz odpowiedzialności urzędników podległych Donaldowi Tuskowi. By wspomnieć choćby o roli Szefa KPRM, czyli Tomasza Arabskiego jako koordynatora lotu prezydenta do Smoleńska.

Nie mówiąc już o tym, że ani MON, ani MSZ, ani ROPWiM nie organizują „prywatnych wizyt” Lecha Kaczyńskiego, jak próbowano przedstawiać w mediach charakter uroczystości z udziałem prezydenta.

KPRP niepokoi się lotniskiem

Do kancelarii prezydenta docierają informacje o nieprzygotowaniu lotniska w Smoleńsku na wizyty polskich delegacji. Pisałem o tym tutaj:

10/04 DEKADĘ PÓŹNIEJ. 26 lutego – pierwszy sygnał o kłopotach z lotniskiem

8 marca 2010 roku Maciej Jakubik z kancelarii prezydenta wysłał wiadomość mailową do Dariusza Jankowskiego z Zespołu Obsługi Organizacyjnej Prezydenta z prośbą, aby ten sprawdził, co dzieje się z lotniskiem w Smoleńsku, gdyż „słyszał plotki, że Rosjanie twierdzą, że ono niezbyt działa”.

Takie sygnały nasilą się w kolejnych dniach i pozostaną nierozwiązane aż do końca.

Stasiak o współpracy z KPRM

W „Naszym Dzienniku” 8 marca ukazuje się krótka rozmowa z Władysławem Stasiakiem, szefem Kancelarii Prezydenta RP.

”Nasz Dziennik”: Wiele środowisk podnosi zarzut próby relatywizacji przez Rosjan zbrodni katyńskiej podczas kwietniowych uroczystości.

Władysław Stasiak: Myślę, że, po pierwsze, powinniśmy zadbać, żeby były to uroczystości godne. Takie, które potwierdzą naszą pamięć, tożsamość, i uzmysłowią wszystkim, iż jest to data ważna – nie tylko dla nas Polaków, ale tak naprawdę dla całej Europy czy wręcz świata, bo dotyczy ona rzeczywiście niebywałej zbrodni. Po drugie, jeśli chodzi o ofiary rosyjskie – uważam, że te również trzeba upamiętnić. Nie widzę w tym nic złego, ale oczywiście uwzględniwszy punkt pierwszy. Po trzecie, główne uroczystości katyńskie odbędą się 10 kwietnia. Od dłuższego czasu jest to zresztą w ten sposób organizowane. Będzie specjalny pociąg z rodzinami katyńskimi, są przygotowane autokary, nasi rodacy przybędą z całego świata w tym terminie. Odbędą się duże uroczystości z udziałem prezydenta Lecha Kaczyńskiego, podczas których Mszę św. odprawi biskup polowy Tadeusz Płoski.

Prezydent został w zeszłym tygodniu poproszony o udział w tych uroczystościach oficjalnym pismem z polskiego MSZ. Myślę, że w obecnym stanie rzeczy powinniśmy działać w ten sposób, żeby była to godna rocznica – coś, co pozostanie w naszej pamięci jako rzecz ważna, potrzebna, budująca poprzez prawdę i pamięć o tej strasznej zbrodni. To chyba tyle, co można powiedzieć w tej sprawie, i mam nadzieję, że uroczystości przebiegną jak najlepiej.

”ND”: Lech Kaczyński powiedział, że w uroczystościach katyńskich powinni uczestniczyć razem premier i prezydent. Wiemy, że tak nie będzie. Po czyjej stronie leży wina?

WS: Oczywiście, iż wolelibyśmy, żeby odbyły się one razem. Natomiast powtórzę, że główne oficjalne uroczystości są 10 kwietnia. Jeżeli natomiast pan premier wybrał inny termin na spotkanie z premierem Putinem – to już inna sprawa. Dobrze, że współdziałamy z administracją rządową z okazji obchodów, m.in. z MSZ, Kancelarią Prezesa Rady Ministrów oraz Radą Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, z którą jesteśmy w kontakcie, bo jest to data, przy której muszą zamilknąć wszelkie inne kwestie.

Przestrogi dla rządu w „Wyborczej”

W „Gazecie Wyborczej” ukazuje się tekst Mirosława Czecha pt. „Sojusz z Rosją? Jeszcze za wcześnie”. Zaczynają go słowa:

Nigdy nie byliśmy tak blisko stwierdzenia, że w relacjach polsko-rosyjskich przeszłość odkreślamy grubą kreską. Co zrobimy z przyszłością?

Władimir Putin chce przełomu w relacjach polsko-rosyjskich. I może dojdzie do niego w czasie uroczystości katyńskich. Już zaproszenie premiera Tuska do wspólnego upamiętnienia 70. rocznicy zbrodni katyńskiej ma rangę symbolu. Na cmentarzu polskich oficerów stanie rosyjski przywódca, który włożył wiele wysiłku w zrehabilitowanie Stalina. Jeszcze nigdy nie byliśmy tak blisko rzetelnego dialogu polsko-rosyjskiego.

Ale myliłby się ten, kto by sądził, że chodzi tu tylko o dialog w sprawie trudnej przeszłości. Rosja złożyła Polsce ofertę nowego otwarcia. Przesłanie jest proste: partnerem Polski na Wschodzie powinna być Moskwa, a nie targany konfliktami wewnętrznymi Kijów i rządzony przez anachronicznego satrapę Mińsk.

Chwilami autor sprawia wrażenie, jak by naoglądał się telewizji Russia Today:

Rosja nie jest już ta sama, co onegdaj. Choć stać ją ciągle na rozprawę z Gruzją, szachowanie Ukrainy dostawami gazu czy trzymanie pod butem Białorusi. Nie ma już jednak sił na konfrontację z Zachodem. Europa nie nabierze się na koncepcję Dmitrija Miedwiediewa „nowego bezpieczeństwa europejskiego” – i nie da się podzielić na „starą” i „nową”. Sojusz Północnoatlantycki pozostanie fundamentem systemu obrony większości państw europejskich.

Wreszcie – z Rosją przestał Polskę dzielić problem przyszłości obszaru Ukraina-Litwa-Białoruś, bo też sytuacja w tym regionie bardzo się skomplikowała. Sprawa członkostwa Gruzji i Ukrainy w NATO została odłożona na lata, podobnie jak członkostwo w Unii Ukrainy i innych państw objętych programem Partnerstwa Wschodniego. Nowej ekipy w Kijowie Moskwa nie może oskarżać o antyrosyjskość, a prowadzoną przez Polskę politykę „europeizowania” Białorusi skutecznie utrudniły represje Łukaszenki wobec mniejszości polskiej.

Dalej – po rozważaniach o możliwości włączenia poszerzenie Unii Europejskiej o Rosję (tak, tak – były takie koncepcje wśród polskich „elit”) – można odnieść wrażenie, że Czech zaczyna pisać do rzeczy:

Co to dla nas znaczy? Na uroczystości w Lesie Katyńskim jedzie Putin, i to on spotka się z Tuskiem. Starania o zaproszenie prezydenta Miedwiediewa i spotkanie z prezydentem Lechem Kaczyńskim na razie spełzły na niczym. Wygląda na to, że Rosjanie chcą nam powiedzieć, z kim po stronie polskiej chcą prowadzić dialog. Pokazują też, że w sprawach krytycznej oceny sowieckiej przeszłości nie ma podziału na „dobrego” Miedwiediewa i „złego” Putina.

Polska odpowiedź jest sensowna: po naszej stronie też nie będzie podziału na „politykę prezydenta” i „politykę premiera”. Lech Kaczyński nie weźmie udziału w obchodach z udziałem Putina i Tuska, lecz przewodniczyć będzie uroczystościom państwowym z udziałem Rodzin Katyńskich.

Jednak jeśli uznamy, że Rosjanom chodziło tylko o to, by namieszać w polskiej polityce wewnętrznej, to będzie błąd. Oferta Moskwy jest poważna, może mieć poważne konsekwencje dla naszych wzajemnych relacji oraz stosunków Rosji z Unią i NATO. Dlatego warto się o nią pospierać.

Mamy tu próbkę charakterystycznej w tamtym czasie dla lewicowo-liberalnych publicystów naiwności jeśli chodzi o relacje z Moskwą, choć warto docenić pewien dystans do nachalnie forsowanej przez rząd zapowiedzi resetu i pojednania z Rosją:

Musimy dyskutować nawet najbardziej nieprawdopodobne scenariusze. Po to, by być przygotowanym na różne warianty rozwoju wypadków. Nie wolno jednak założyć, że skoro Rosja ustępuje w sprawie oceny przeszłości, to jedynym dla nas wyjściem jest zawarcie strategicznego sojuszu polsko-rosyjskiego.

W polityce słowa zobowiązują. „Sojusz” oznacza szczególnie bliskie relacje i wspólne działanie na arenie międzynarodowej. Na razie nie ma podstaw do składania Rosjanom takich propozycji. To wysyłanie niepotrzebnego i fałszywego sygnału partnerom na Wschodzie – nie tylko z Rosji, lecz również z państw nadbałtyckich, Ukrainy, Białorusi i Mołdowy. Mówić możemy jedynie – i aż – o ponownym otwieraniu się opcji rosyjskiej w polskiej polityce wschodniej.

Strategiczny sojusz z Rosją może zawrzeć cała Unia. Na rzecz takiego rozwiązania powinna pracować nasza dyplomacja. Z tego też punktu widzenia udział rosyjskiego premiera w obchodach zbrodni katyńskiej jest krokiem odważnym i wiele obiecującym. Ale to dopiero początek drogi.

Czy Rosja zechce relatywizować historię?

8 marca 2010 r. o intencjach Rosji czytamy też na stronach Radia Maryja:

Premier Władimir Putin podczas kwietniowych uroczystości położy kamień węgielny pod budowaną w Lesie Katyńskim cerkiew prawosławną, która ma upamiętnić obywateli sowieckich zamordowanych w tym samym miejscu co Polacy. Tego typu działania w połączeniu z wypowiedziami przedstawicieli rosyjskiego rządu, że w Katyniu zginęli również żołnierze Armii Czerwonej, budzą zaniepokojenie polityków oraz członków Rodzin Katyńskich. Część politologów uważa, że Rosji chodzi o zniwelowanie wyjątkowości i ludobójczego charakteru mordu katyńskiego, by zestawiając go z innymi zbrodniami komunizmu, zdjąć z siebie odium odpowiedzialności.

Biskupi wybaczą Rosjanom

Tego samego dnia dowiadujemy się, że powstanie list w sprawie pojednania polsko-rosyjskiego na wzór tego, jaki skierował Episkopat Polski do biskupów niemieckich. Poinformował o tym przed obradami Konferencji Episkopatu Polski jej przewodniczący, abp Józef Michalik. Zaznaczył, że działania biskupów polskich i prawosławnych z Rosji zmierzają do tego, żeby głos hierarchów współbrzmiał z wyznawcami w sprawie pojednania obu Kościołów i narodów.

Abp Michalik nie określił terminu, w którym taki list mógłby postać:

W tej sprawie hierarchowie nie będą się spieszyć, bo to nie zależy tylko od biskupów polskich, ale też od biskupów prawosławnych.

Zaznaczył, że nie należy się spodziewać, by list powstał przed obchodami 70. rocznicy zbrodni katyńskiej. Arcybiskup dodał, że w kwestii pojednania polsko-rosyjskiego jest optymistą:

Jesteśmy Słowianami, jesteśmy ludźmi nowych czasów, zarówno po stronie polskiej, jak i rosyjskiej, a poza tym nie będzie zewnętrznych manipulacji.

Wyraził jednocześnie przekonanie, że list będzie „bardzo potrzebnym głosem w sprawie pojednania obu Kościołów i narodów”.

W ocenie arcybiskupa Michalika pierwszy krok w tej sprawie został już zrobiony, były nim spotkania przedstawicieli delegacji Cerkwi prawosławnej z przedstawicielami Episkopatu Polski. I dodał:

Obecnie trzeba powoli i cierpliwie wypracowywać ścieżki pojednania, otwierając się na drugą stronę, wejść w mentalność i sposób myślenia drugiej strony, a to nie jest takie proste. I temu celowi służą kontakty z przedstawicielami Cerkwi prawosławnej.

Jak poinformował przewodniczący KEP, utworzono już dwie grupy robocze do przygotowania i opracowania wspólnego listu, a ze strony polskiej w ich skład wchodzą m.in.: prymas abp Henryk Muszyński, sekretarz Episkopatu Polski bp Stanisław Budzik i biskup Tadeusz Pikus. Zastrzegł przy tym, że skład grup roboczych może się jeszcze zmienić. Zdaniem arcybiskupa Michalika, dobrze by było, żeby w grupach znalazły się osoby świeckie. Abp Michalik zaznaczył, że „nie można mnożyć oskarżeń czy ran” i wyraził nadzieję, że zadbają o to „odpowiedzialne osoby z jednej i z drugiej strony”, które będą opracowywać wspólne teksty.

Odpowiadając na pytanie dziennikarzy, czy planowane jest wspólne uczczenie przez przedstawicieli Kościoła katolickiego i Cerkwi prawosławnej 70. rocznicy zbrodni katyńskiej, abp Michalik powiedział, że ta rocznica zawsze była czczona modlitwą:

Nasza perspektywa uczczenia tej rocznicy nie jest perspektywą polityczną, ale perspektywą wiary i biskupi nie chcą tego łączyć. Jesteśmy otwarci na wszystkie możliwości, ale nie chcemy tego łączyć z jakąś wizją polityczną ani z wizją rozrachunków.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz: