Przejdź do paska narzędzi

10.04.2010 DEKADĘ PÓŹNIEJ – Marek Pyza. 3 marca – prezydent dowiaduje się o rozdzieleniu wizyt

https://wpolityce.pl/smolensk/489581-1004-dekade-pozniej-0303-rozdzielenie-wizyt-faktem

Będą dwie wizyty

3 marca 2010 r. po raz pierwszy na światło dzienne wychodzi informacja, że będą dwie kwietniowe wizyty w Katyniu. Jako pierwszy pisze o tym na swoich stronach „Wprost”.

Nie wiadomo, czy Lech Kaczyński i Donald Tusk będą uczestniczyć w tych samych obchodach rocznicowych w Katyniu. Z nieoficjalnych ustaleń „Wprost” wynika, że premier nie potwierdził jeszcze swojego udziału w głównej części uroczystości, które są przewidziane na 10 kwietnia. To wtedy mają się odbyć uroczystości z udziałem przedstawicieli rodzin katyńskich, którzy przybędą na cmentarz specjalnym pociągiem z Polski. W tej części obchodów udział ma wziąć także Lech Kaczyński.

Dziennikarz „Wprost” Michał Krzymowski dodaje, że według jego ustaleń premier nie potwierdził jeszcze swojej obecności właśnie tego dnia.

Powodem zamieszania ma być nieoficjalna propozycja Kremla, by Donald Tusk i Władimir Putin pojawili się w Katyniu nie 10 a 7 kwietnia. – Na razie nie ma jeszcze decyzji. Od strony technicznej nie ma żadnego problemu, żeby premierzy przyjechali na główne uroczystości 10 kwietnia. Potrzebna jest tylko wola polityczna i uzgodnienie kalendarzy obu polityków. Sprawa jest wciąż otwarta – twierdzi polski dyplomata, który zna szczegóły przygotowań.

Daty udziału polskiego premiera w obchodach rocznicowych w Katyniu nie chce na razie podać także rzecznik rządu Paweł Graś. – Trwają rozmowy i ustalenia. W czwartek [4 marca – przyp. MP] kancelaria premiera wyda w tej sprawie komunikat – ucina temat w rozmowie z „Wprost”.

Graś doskonale wie, co będzie w komunikacie. Wszystko jest już od jakiegoś czasu zaplanowane. A potwierdzone od 23 kwietnia.

CZYTAJ WIĘCEJ: 10/04 DEKADĘ PÓŹNIEJ. 23 lutego – dzień ostatecznego rozdzielenia wizyt, choć prezydent o tym jeszcze nie wiedział

Wieczorem 3 marca te informacje się potwierdzają. Polskie Radio podaje, że premier przyjął zaproszenie Władimira Putina na uroczystości, które odbędą się 7 kwietnia.

Prezydencki minister Paweł Wypych komentuje ten fakt z klasą:

To jest 70. rocznica mordu na polskich oficerach. Tego dnia, prezydent i premier powinni być tam wspólnie. Jeśli nie będzie to możliwe, ze względu na spotkanie Donalda Tuska z premierem Rosji Władimirem Putinem, to my to rozumiemy.

Podkreślmy: do 3 marca 2010 r. poza nielicznymi urzędnikami rządu Donalda Tuska nikt nie wiedział, że szykowane są dwie uroczystości, a premier pójdzie Rosjanom na rękę i nie dopuści do spotkania Lecha Kaczyńskiego z Władimirem Putinem. Plan zakładał wywarcie wrażenia, że polski prezydent chce jechać do Katynia „na doczepkę”, z „prywatną wizytą”, by zaspokoić swoje ambicje i rozpocząć kampanię wyborczą. Dobrze pamiętamy, że również po tragedii z 10 kwietnia ta narracja była podtrzymywana. I bywa do dziś.

KPRP występuje o samolot

Tego dnia Dyrektor Zespołu Obsługi Organizacyjnej Prezydenta RP Janusz Strużyna wysyła do Szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów ministra Tomasza Arabskiego (oraz do wiadomości Dowództwa Sił Powietrznych, Biura Ochrony Rządu i 36 specpułku) pismo „o konieczności zabezpieczenia przelotów samolotem specjalnym TU-154 M” na trasach Warszawa-Smoleńsk i Smoleńsk-Warszawa. Start samolotu z Warszawy miał nastąpić o godzinie 6.30, zaś start w drogę powrotną do Warszawa miał nastąpić o godzinie 16.00 (czasu lokalnego).

Bo, przypomnijmy, to rząd odpowiada za organizację przelotów prezydenta. Kancelaria głowy państwa zawsze występuje w takich sprawach z prośbą do kancelarii premiera. A koordynatorem każdej takiej podróży jest szef KPRM – wówczas Tomasz Arabski. To on, jak stwierdzi w czerwcu 2019 r. warszawski sąd, nie dopełnił obowiązków i pozwolił – wbrew przepisom – na lot prezydenta na nieczynne lotnisko. Dlatego Arabski usłyszał wyrok 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata. Jak wykażemy w kolejnych tygodniach, Arabski – i inni urzędnicy kancelarii premiera – zignorują wiele sygnałów o kłopotach z lotniskiem w Smoleńsku.

„Miedwiediew to Putin”

Warto odnotować jeszcze jedną wypowiedź z tego dnia.

Andre Glucksmann, jeden z najbardziej znanych francuskich filozofów i publicystów, który od wielu lat publicznie upominał się o przestrzeganie praw człowieka w państwach dawnego bloku wschodniego komentował wizytę Dmitrija Miedwiediewa w Paryżu.

Prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew nie jest jak Michaił Gorbaczow nowym reformatorem, tylko raczej „drugim Putinem”.

Jego zdaniem „Rosja jest polem bitwy między despotyzmem a wolnością”. Pytany o opinię na temat ówczesnej polityki francuskiego zbliżenia z Rosją, odparł, że ocenia ją „bardzo źle”.

Myślę, że grzeszy ona wielką arogancją i naiwnością. Teraz przyszła kolej na Sarkozy’ego, wcześniej był Bush, Blair, czy Schroeder. Z racji swojej ignorancji przywódcy zachodni roszczą sobie pretensje do tego, by określać politykę Kremla ze swoich biur w Pałacu Elizejskim, czy Downing Street. Jednak polityka Kremla ma swoją własną, odmienną od naszej, logikę – logikę despotyzmu i panowania nad bliskimi krajami. Przecież Putin powiedział, że największą tragedią XX wieku był upadek Związku Radzieckiego. Miedwiediew temu nie zaprzeczył.

W jego opinii, planowana przez Francję sprzedaż Rosji okrętów desantowych klasy Mistral zagraża państwom sąsiednim, zwłaszcza Gruzji, Ukrainie i państwom nadbałtyckim.

To jest bardzo zły przekaz. Fakt, że Francja po raz pierwszy w historii NATO sprzedaje ważną broń Rosji, oznacza, że jesteśmy po stronie silnych, w tym wypadku Rosji, a nie po stronie słabych, którzy chcą mieć swoją niepodległość i demokrację, jak Gruzja.

Tak – realistycznie i trzeźwo – widziało stan spraw w Rosji wielu intelektualistów i polityków. Wśród nich znajdował się Lech Kaczyński i jego otoczenie. Lecz ich głosy nie były słyszalne w chórze naiwnych snujących wizję „europeizacji” putinowskiej Rosji. A jednym z najgorętszych orędowników owego ucywilizowania neoimperialnego państwa był Donald Tusk. W imię tej idei gotów był nawet grać przeciw własnemu prezydentowi, na melodię Kremla, umniejszając rolę głowy polskiego państwa i marginalizując jej wizytę w Katyniu.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz: