Przejdź do paska narzędzi

1 marca – Pamięci Żołnierzy Wyklętych

3 lutego 2011 r. Sejm ustanowił nowe święto państwowe –  obchodzony 1 marca  Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. 

Posłowie zapisali, że to wyraz hołdu „bohaterom antykomunistycznego podziemia, którzy w obronie niepodległego bytu Państwa Polskiego, samostanowienia i urzeczywistnienia dążeń demokratycznych społeczeństwa polskiego, z bronią w ręku, jak i w inny sposób, przeciwstawili się sowieckiej agresji i narzuconemu siłą reżimowi komunistycznemu”.

Projekt ustawy złożył 1 marca 2010 roku prezydent Lech Kaczyński.

„Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych ma być wyrazem hołdu dla żołnierzy drugiej konspiracji za świadectwo męstwa, niezłomnej postawy patriotycznej i przywiązania do tradycji niepodległościowych, za krew przelaną w obronie Ojczyzny. „

Lech Kaczyński

Tego dnia odznaczył też pośmiertnie Orderem Orła Białego, najwyższym polskim odznaczeniem Łukasza Cieplińskiego „Pługa”, Augusta Emila Fieldorfa „Nila”, Franciszka Niepokólczyckiego „Teodora”, Witolda Pileckiego „Witolda”, Wincentego Kwiecińskiego „Głoga”, a innymi odznaczeniami m.in. Hieronima Dekutowskiego „Zaporę”, Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę”, Józefa Franczaka „Lalka”.

Dlaczego zostali wyklęci? Stało się tak, ponieważ w swej niezłomności stawili opór sile, której nie byli w stanie zwyciężyć.

Wiedzieli, co oznacza Polska prawdziwie niepodległa, a nie rządzona przez ludzi, którzy przyszli z sowieckiego nadania. To oni „Żołnierze Wyklęci” byli sumieniem Narodu. Propaganda zrobiła z Nich bandytów nazywając „zaplutymi karłami reakcji”, „faszystami”, „pomocnikami Hitlera”.

W większości byli to ci żołnierze Armii Krajowej, którzy po 1945 r., po wkroczeniu do Polski Armii Czerwonej nie pogodzili się z kolejną utratą niepodległości, uznając , że miejsce poprzedniego okupanta niemieckiego zajął nowy okupant rosyjski.

Najsłynniejsi  z Nich to:

MJR JÓZEF KURAŚ “OGIEŃ”,

MJR ZYGMUNT SZENDZIELARZ “ŁUPASZKO”,

STANISŁAW SOJCZYŃSKI „WARSZYC”,

DANUTA SIEDZIKÓWNA „INKA”

RTM. WITOLD PILECKI,

GEN. EMIL FIELDORF “NIL”,

MJR BOLESŁAW KONTRYM “ŻMUDZIN”,

PPŁK ŁUKASZ CIEPLIŃSKI.

Dzień egzekucji tego ostatniego i jego grupy ( 1 marca 1951 r)  w celi śmierci na Rakowieckiej, został symbolicznie uznany za Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

W 1945 r w antykomunistycznej konspiracji niepodległościowej uczestniczyło prawie 200 tys. ludzi.

W wyniku sowieckich represji, działań UB, kolejnych amnestii, liczba wyklętych zmalała na początku lat 50-tych do  około 250-400 walczących już tylko o przeżycie.

Ostatnim wyklętym był sierż. Józef Franczak ps. „Lalek”, żołnierz września, ZWZ i AK, a potem zrzeszenia WIN, który zginął z bronią w ręku w październiku 1963 roku.

Ginęli z bronią w ręku, w katowniach UB, sowieckich łagrach. Przez więzienia i obozy przeszło około 200 tysięcy polskich patriotów, zginęło 20 tysięcy, kilkanaście tysięcy nie wróciło z Syberii. Wykonano 4,5 tysiąca wyroków śmierci. Największą katownią było więzienie przy ul. Rakowieckiej w Warszawie, gdzie wykonano najwięcej wyroków śmierci i katowano podczas przesłuchań.

Jeden z największych bohaterów w historii Polski, rotmistrz Witold Pilecki – to co robili z Nim komuniści, opisał słowami: „Oświęcim przy tym to była igraszka”.

8 lutego 1951 w warszawskim więzieniu MBP na Mokotowie metodą katyńską zostali zamordowani czterej oficerowie wileńskiej AK: ppłk. Antoni Olechnowicz „Podhorecki”, por. Lucjan Minkiewicz „Wiktor”, por. Henryk Borowski „Trzmiel” i mjr Zygmunt Szendzielorz „Łupaszko”.

Zygmunt Szendzielorz, dowódca V Wileńskiej Brygady Armii Krajowej, w ulotce, którą powielano i kolportowano na terenie walki jego oddziału napisał:

Nie jesteśmy żadną bandą, tak jak nas nazywają zdrajcy i wyrodni synowie naszej Ojczyzny. My jesteśmy z miast i wiosek polskich. My chcemy, by Polska była rządzona przez Polaków oddanych sprawie i wybranych przez cały Naród, a ludzi takich mamy, którzy i słowa głośno nie mogą powiedzieć, bo UB wraz z kliką oficerów sowieckich czuwa. Dlatego też wypowiedzieliśmy walkę na śmierć lub życie tym, którzy za pieniądze, ordery lub stanowiska z rąk sowieckich, mordują najlepszych Polaków domagających się wolności i sprawiedliwości”.

Cóż z tego, że wcześniej walczyli z niemieckim okupantem? Ich imię miało zostać zszargane, zaś Oni sami zapomniani na zawsze. Jednak czas Polski Ludowej dobiegł końca. Dziś wracają do nas niczym wyrzut oraz przesłanie….

 Bardzo często niemożliwym wydaje się odnaleźć miejsce pochówku. Chcąc całkowicie wymazać ich z pamięci przyszłych pokoleń komuniści pogrzebali część pomordowanych przy śmietnikach, czy miejscach takich jak Kwatera na Łączce.

To tu grzebano nocą ofiary zbrodni sądowych i zamordowanych podczas przesłuchań na UB. W drugiej połowie lat 50-tych urządzono tu śmietnik, a potem oddano to miejsce na groby dla dygnitarzy komunistycznych.

W 2012 roku ekipa prof. Krzysztofa Szwagrzyka, pełnomocnika prezesa IPN ds. poszukiwania nieznanych miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego 1944-1956, rozpoczęła poszukiwania szczątków Wyklętych w kwaterze „Ł” cmentarza Powązkowskiego.

Kiedy odkryto szczątki mjr Szendzielarza „Łupaszki” prof. Szwagrzyk  powiedział:

„Bardzo się cieszę, że do tego doszło i powiem, że traktujemy wewnątrz naszego zespołu poszukiwawczego dzisiejszy dzień jako swoisty rodzaj uhonorowania tych ludzi. Jednocześnie jest to dzień, który musimy uznać za święto, które wynagradza nam wszystkie trudy, które w międzyczasie należało pokonać. Mieć możliwość identyfikacji takich wielkich Polaków to jest ogromny osobisty honor dla każdego z nas. Mamy świadomość tego, w czym uczestniczymy i że to właśnie nam przypadła ta rola. Bez względu na to, co my wszyscy w życiu będziemy jeszcze robili, zawsze będziemy mogli powiedzieć: tak, to my mieliśmy ten zaszczyt poszukiwania szczątków majora „Zapory”, majora „Łupaszki”, tak, to my zidentyfikowaliśmy ich szczątki i to my ogłosiliśmy ich nazwiska. […]Traktuję to jako dzieło własnego życia. Myślę, że bez względu na to, jaka będzie moja przyszłość, nigdy nie będę miał większego honoru jak ten, który mam w tej chwili. Mieć możliwość poszukiwania grobów naszych bohaterów – to zaszczyt i honor. Tak to traktuję. „

Geolodzy oraz kryminolodzy Instytutu Pamięci Narodowej odnaleźli blisko 200 szczątków Bohaterów Narodowych, którzy zostali zamordowani po 1945 r.

Wśród nich zidentyfikowano: m.in.:

Hieronima Dekutowskiego ps. „Zapora”, Zygmunta Szendzielarza ps. „Łupaszko”, Władysława Borowieca ps. „Żbik”, Henryka Borowy-Borowskiego ps. „Trzmiel”, Zygfryda Kulińskiego, Józefa Łukaszewicza, Henryka Pawłowskiego, Wacława Walickiego, Ryszarda Widelskiego i płk.Stanisława Kasznicę.

Do odnalezienia i wydobycia z ziemi pozostało ok. 90 szczątków a wśród nich m.in. szczątki płk Witolda Pileckego, gen. Augusta Emila Fieldorfa „Nila”   i wielu innych bohaterów Polskiego Państwa Podziemnego.

Ale „Żołnierze Wyklęci” to nie tylko „Łączka”. Do zbadania pozostają: cmentarz przy ul. Wałbrzyskiej w Warszawie, cmentarz w Poznaniu, dwa cmentarze w Gdańsku, Białystok, budynki dawnych Powiatowych Urzędów Bezpieczeństwa Wewnętrznego, w dziedzińcach których także grzebano ofiary systemu komunistycznego.

Wspaniale, że jest Narodowy Dzień Żołnierzy Wyklętych, bo pamięć jest najważniejsza dla narodu. Ale jednocześnie rachunki krzywd nie zostały wyrównane.

Mordercy sądowi gen. „Nila” uniknęli odpowiedzialności. Maria Gurowska , sędzia, która skazała szefa Kedywu AK podczas przesłuchania w prokuraturze nie wykazała skruchy.

Kazimierz Górski, śledczy, który przez sześć miesięcy przesłuchiwał Fieldorfa i sporządził akt oskarżenia, mieszkał do śmierci w Warszawie niepokojony przez nikogo.

Alicja Graff – prokurator wojskowa, która wystosowała do naczelnika mokotowskiego więzienia pismo nakazujące przygotowanie i wykonanie wyroku śmierci na generale „Nilu”, zmarła w roku 1998 przed zakończeniem procesu o zabójstwo, również do śmierci nigdy nie niepokojona przez wymiar sprawiedliwości „wolnej” Polski.

Witold Gatner, prokurator nadzorujący wykonanie wyroku, również nie poniósł odpowiedzialności, mało tego w tzw. wolnej Polsce w latach dziewięćdziesiątych był szefem zespołu radców prawnych firmy „Agros”.

  Te kilka nazwisk to tylko lista zbrodniarzy sądowych z jednego procesu. A przecież byli jeszcze inni, był prokurator wojskowy Stefan Michnik, żyjący dziś spokojnie poza krajem. Lista zbrodniarzy jest długa, ale większość z nich dosięgła już śmierć, pomagając wywinąć się ludzkiej sprawiedliwości.

Czekaliśmy ponad sześćdziesiąt lat, aby móc upamiętnić  Żołnierzy Wyklętych. Dzisiaj do nas wracają w swojej chwale, na przekór staraniom sowieckich okupantów, którzy chcieli zabić nie tylko ludzi, ale także pamięć o Nich.

I jak powiedział Aleksander Szczygło:

„Walka mjr. Szendzielarza została wygrana po kilkudziesięciu latach, a pamięć okazała się silniejsza niż kłamstwa propagandy. „

Walka Wyklętych była podjęta przez  pokolenia żyjące w zsowietyzowanej Polsce. O polską niepodległość i suwerenność Polacy upominali się w 1956 roku, 1970, 1976 i 1980. Bohaterowie tych walk też byli wyklęci przez peerelowski reżim. Ta walka wciąż trwa, bo każdy rząd w Polsce kierujący się polską racją stanu jest wyklinany i atakowany z  nienawiścią godną poprzedników.

Przekonał się o tym najbardziej śp. Prezydent Lech Kaczyński, który wraz z towarzyszącymi mu Polakami poniósł śmierć w pobliżu dołów katyńskich, bo ówczesny rząd nie  zapewnił Mu odpowiednich warunków bezpieczeństwa.

I dzisiaj wciąż walczą ze sobą trzy pokolenia Polski Niepodległej z trzema pokoleniami ludzi UB, SB, PZPR. Ale Niepodległa Polska zwycięży, bo krew wyklętego pokolenia nie może iść na marne.

Chwała Tym, którzy rzucili swoje życie na stos, w obronie polskiej niepodległości i honor Tym, którzy dzisiaj dla tej polskiej niepodległości pracują.

PS

Niektóre informacje zaczerpnęłam z notek naszych blogerów, które ukazały się na Salonie w 2013 roku, m.in. pani Wiesławy i @Izaluki.

Może Ci się również spodoba

2 komentarze

  1. Tadeusz_K pisze:

    #Ostatnim wyklętym był sierż. Józef Franczak ps. „Lalek”, żołnierz września, ZWZ i AK, a potem zrzeszenia WIN, który zginął z bronią w ręku w październiku 1963 roku.#
    *
    Tu polecam film „Wyklęty”.

Dodaj komentarz: