Herezja miłości

Papież Franciszek już dawno stracił zaufanie wielu polskich katolików. Jego otwartość w stosunku do świata oraz jego nauki pełne miłości budzą nie tyle podejrzliwość, co wręcz pewność, że oto w sercu Kościoła zagnieździła się herezja, mająca na celu zburzyć watykańskie mury i siać spustoszenie w ostatnim ziemskim bastionie Chrystusa.

Mam osobisty problem z tą „herezją miłości” papieża Franciszka. Wydaje się zbyt wspaniała, żeby mogła być prawdziwa. Zwłaszcza człowiek wychowany w tradycji rygorów i nakazów moralnych, wierzący, że w tym świecie na każdym kroku czai się zło, nie może bez zastrzeżeń przyjąć tego, co papież ma do zaoferowania, a mianowicie – uchodźców, homoseksualistów, szamanów amazońskich, skromności, pokory, a na dodatek jeszcze troski o przyrodę.

„Strzeżcie się fałszywych proroków” – ta jedna przestroga w Ewangelii zdaje się przeważać przykazanie „miłuj bliźniego, jak siebie samego”. Obawiamy się, my – katolicy, wierzący – kolejnej rewolucji w myśl postępowych idei, bo wiemy z historii, jak krwawe żniwo zebrały poprzednie, nie tak dawne. Widzę pozory miłości na pierwszym planie, ale na drugim widnieją konsekwencje odwrócenia tradycyjnego porządku rzeczy. Na horyzoncie relatywizm styka się z nihilizmem…

Czy jednak można trwać przy tym, co jest? Czy można z obawy przed miłością legitymizować świat pełen niesprawiedliwości, chowając się za murami religii, konserwatyzmu, w ciasnej, lecz nadal bezpiecznej strefie komfortu? Wiem, że arcybiskup Jędraszewski nie zbawi mojej duszy. Papież Franciszek też tego nie dokona, a tym bardziej nie Greta Thunberg, czy piewcy tolerancji i równości, którzy gremialnie propagują ateizm. To nie jest wybór między nimi. I o tym przede wszystkim trzeba pamiętać.

Może Ci się również spodoba

31 komentarzy

  1. Tadeusz_K pisze:

    @KG
    #Mam osobisty problem z tą „herezją miłości” papieża Franciszka.#
    -Ja również.
    Szukam odpowiedzi……. jeszcze nie znalazłem.

  2. Też obawia się Pan, że to zbyt piękne, żeby mogło być prawdziwe? 🙂

  3. E.B pisze:

    Z papieżem Franciszkiem mamy problem.
    Z jednej strony jest on głową Kościoła, której autorytetu nie należy podważać, a z drugiej strony razi swoimi wypowiedziami.

    Mnie zadziwił już na samym początku pozdrowieniem, jakie skierował do wiernych: dzień dobry.
    To nie jest pozdrowienie chrześcijańskie, szczególnie jeśli płynie z ust papieża.

    Sięgając głębiej, wypowiedzi na temat uchodźców są bardzo kontrowersyjne.
    Nie wierzę, że papież nie zna całego kontekstu tych wydarzeń i zagrożenia jakie płynie ze strony islamu, wdzierającego się do Europy i zajmującego miejsce chrześcijaństwa w zeświecczonej Europie.
    Dobrze, że polski Kościół nie uległ tej, jak dla mnie, nierozumnej miłości i swoją pomoc kierują do ludzi na ich rdzennych terenach.

    Były jeszcze inne zadziwiające wypowiedzi, pisaliśmy o tym.

    I co z tym zrobić?

    Z pewnością wymaga on modlitwy całego, szeroko rozumianego Kościoła.

  4. Tadeusz_K pisze:

    #KG
    #Też obawia się Pan, że to zbyt piękne, żeby mogło być prawdziwe?”
    *
    Nie, inaczej to oceniam.
    Intencje Fr na pewno słuszne.
    Ale Za intencjami idą działania.
    A Działania konstruują różni ludzie- konstruktorów wielu czeka w kolejce, a nawet już wyłażą rozochoceni na rusztowania..
    I tu w tym upatruję tych fałszywych proroków i degrengoladę.
    Ale jak powiedziałem- nie znam odpowiedzi.

  5. KG pisze:

    @E.B

    Proszę jednak pamiętać, że Jezus, znający przecież doskonale cały kontekst Starego Testamentu, nauczał swoich rodaków „jeśli cię ktoś uderzy, nadstaw mu drugi policzek”.
    On namawiał „weź swój krzyż i naśladuj mnie”, a poświęcił się za tych, którzy wydali Go na śmierć.

    Myślę, że zbyt dużo martwimy się o Polskę i o cały świat, a zdecydowanie za mało o własną duszę…

  6. KG pisze:

    @Tadeusz

    A więc nic konkretnego…

  7. Tadeusz_K pisze:

    #A więc nic konkretnego…#
    Jak znajdę odpowiedź podam konkrety.

  8. 35stan pisze:

    Sprawa Franciszka powinna być rozpatrywana od strony osobistej; kim był Franciszek w młodości, bo ta jego młodość była i jest konsekwencją tego czym „nasiąknął” w młodości, tak jak głosi stare przysłowie:
    „Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci”
    a Franciszek od lat młodzieńczych sympatyzował z ruchami lewicowymi w Ameryce Południowej.
    W jednym z wywiadów mówił, ze zaczytywał się w pismach lewicowych i z niecierpliwością oczekiwał na kolejne ich dostawy.
    Przyjaźnił się z osobami, sympatykami komunizmu jak z nauczycielką Esther Ballestrino de Careaga, z wykształcenia pedagogiem, biochemik i farmaceutą, która wprowadzała przyszłego papieża w tajniki polityki .Już jako duchowny przechowywał jej marksistowską literaturę, aby parę lat później przekazać ją jej córkom.
    Ona w latach 40. należała do paragwajskiej Rewolucyjnej Partii Febrerystów, była założycielką Demokratycznej Unii Kobiet, pierwszego ruchu obrony praw kobiet w Paragwaju. W obawie o życie postanowiła wyemigrować do Argentyny.

    W kontaktach Bergoglia z kobietami uwagę zwraca też jego przyjaźń z Clelią Luro, która rzuciła wyzwanie dogmatycznej nauce Kościoła. Clelia żyła w separacji, mając sześcioro dzieci. W latach 60. zakochała się w biskupie, u którego pracowała jako sekretarka. Pobrali się w 1972 r., gdy Jerónimo Podestá został pozbawiony prawa do odprawiania mszy, spowiedzi i wyświęcania kapłanów. W czasie dyktatury wojskowej w Argentynie, która doszła do władzy w 1976 r., oboje wyjechali za granicę w obawie przed aresztowaniem.

    Clelia organizowała kampanię na rzecz prawa kobiet do posługi kapłańskiej. Była radykalną feministką. Utworzyła grupę wsparcia dla kobiet, które tak jak ona zostały wykluczone z Kościoła. W roku 2000, dwa lata po mianowaniu Bergoglia arcybiskupem Buenos Aires, kiedy Podestá umierał na raka, właśnie Bergoglio zaoferował Clelii pomoc. Przyszły papież poszedł do szpitala, by udzielić Podeście ostatniego namaszczenia. Odtąd jeszcze przez 12 lat Clelia spotykała się z Bergogliem. Pozostawali w bliskiej przyjaźni aż do jej śmierci osiem miesięcy po wyborze Bergoglia na papieża. Clelia wysłała mu egzemplarz książki napisanej wspólnie z Podestą, o 40 latach ich pożycia, z konkluzją, że celibat powinien być wyborem dla duchownych w Kościele katolickim.

    Z czasów argentyńskich Bergolio ma bliskiego przyjaciela, polityka i działacza LGBT Gustawo Vera, który odwiedza go często w Watykanie.

    Podczas Światowego Spotkania Rodzin w Dublinie w 2018 roku, u boku papieża Franciszka pokazywał się jego przyjaciel Gustawo Vera i nawet uprawiał propagandę festiwalu hiszpańskojezycznych środowisk LGBT.

    Franciszek apeluje do duchownych, by przytulali gejów, rozwiedzionych i kobiety, które dokonały aborcji.
    Nie apeluje by przed „przytuleniem” jawnogrzeszników, ci zachowali się tak jak jawnogrzesznica wobec Jezusa:

    Jezus i jawnogrzesznica:

    (Łk 7,36-50)

    (…)Jeden z faryzeuszów zaprosił Go do siebie na posiłek. Wszedł więc do domu faryzeusza i zajął miejsce za stołem. A oto kobieta, która prowadziła w mieście życie grzeszne, dowiedziawszy się, że jest gościem w domu faryzeusza, przyniosła flakonik alabastrowy olejku, stanąwszy z tyłu u nóg Jego, płacząc zaczęła łzami oblewać Jego nogi i włosami swej głowy je wycierać. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem. Widząc to faryzeusz, który Go zaprosił, mówił sam do siebie: „Gdyby On był prorokiem, wiedziałby, co za jedna i jaka jest ta kobieta, która się Go dotyka, że jest grzesznicą”. Na to Jezus rzekł do niego: „Szymonie, mam ci coś powiedzieć”. On rzekł: „Powiedz, Nauczycielu!” „Pewien wierzyciel miał dwóch dłużników. Jeden winien mu był pięćset denarów, a drugi pięćdziesiąt. Gdy nie mieli z czego oddać, darował obydwom. Który więc z nich będzie go bardziej miłował?” Szymon odpowiedział: „Sądzę, że ten, któremu więcej darował”. On mu rzekł: „Słusznie osądziłeś”.

    Potem zwrócił się do kobiety i rzekł Szymonowi: „Widzisz tę kobietę? Wszedłem do twego domu, a nie podałeś mi wody do nóg; ona zaś łzami oblała mi stopy i swymi włosami je otarła. Nie dałeś mi pocałunku; a ona, odkąd wszedłem, nie przestaje całować nóg moich. Głowy nie namaściłeś Mi oliwą; ona zaś olejkiem namaściła moje nogi. Dlatego powiadam ci: Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje”. Do niej zaś rzekł: „Twoje grzechy są odpuszczone”. Na to współbiesiadnicy zaczęli mówić sami do siebie: „Któż On jest, że nawet grzechy odpuszcza?” On zaś rzekł do kobiety: „Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!”(…)

  9. KG pisze:

    @35stan

    Ja myślę, że nie osobista historia człowieka powinna świadczyć o słuszności tego, co ten człowiek mówi i robi obecnie, lecz zgodność tych obecnych słów i czynów z Ewangelią.

    Czy Jezus czekał na uniżoną, pełną skruchy postawę, zanim podał komuś rękę? Czy nie posłał uczniów w świat, aby głosili Dobrą Nowinę wszystkim ludziom?

    Czy należy schować się za murem, a przez bramę wpuszczać do środka tylko tych, którzy błagają o to w worze pokutnym?
    Czy raczej wyjść z inicjatywą na zewnątrz, a mury międzyludzkie burzyć?

  10. E.B pisze:

    @KG

    A Pan jak zawsze na obłokach miłości.

    Miłość powinna być mądra, I jest pewna hierarchia tej miłości. Najpierw są nasi najbliżsi, mąż , dzieci, rodzice, rodzina, przyjaciele, społeczność, w której żyjemy, naród, a potem dopiero cały świat.

    Jest oczywistością, dlaczego do Europy zostali skierowani tzw. uchodźcy.
    Polacy wybrali to co jest najlepsze w tej sytuacji, pomagają na miejscu.
    Inni niech się martwią co mają z tym zrobić u siebie. Jak sobie zaprosili to niech się teraz z tym uporają. Nie uratujemy całego świata. Mu musimy zachować chrześcijaństwo u siebie, bo jesteśmy już ostatnimi okopami Św.Trójcy w Europie.

    Poza tym my mamy swoich emigrantów, ze wschodu i to całkiem sporo.

  11. E.B pisze:

    @35Stan

    Bardzo ciekawe jest to co Pan napisał. Rzeczywiście wiele tłumaczy. Tylko, że papież nie powinien głosić własnych idei.

    Interesujące jest też dlaczego właśnie tego typu duchowny został wybrany papieżem.

    Ponoć w Kościele funkcjonują dwa Kościoły: dogmatyczny i duszpasterski. I właśnie papież Franciszek jest przedstawicielem tego drugiego.
    Kościół duszpasterski idzie na liczne ustępstwa wobec tego świata, stara się być nowoczesny.

  12. Tadeusz_K pisze:

    Kościół na opoce Piotra przetrwa wszyskie blużnierstwa i wszelakie bezeceństwa.
    Co z tego pozostanie to wyjaśnia Ap. sw. Jana.
    Dzisiaj widzimy, że zaczyna sie to od odcinania głów katolikom na Bliskim Wschodzie.
    Szkoda, że nie ma greci bis w tymże temacie.
    Grecia prim zajęta jest tym np. , że dzieci niemowlaki przyczyniają się do degradacji Ziemi, a babcie odesłać do pkt-u eutanazji..
    A w Nieczech babcie (które prały pieluchy niemowlakom) słyszą teraz od tych niemowlaków, że są ekologicznymi świniami (Schwein- jak w Auschwitz-Birkenau).
    A ta sławetna szwedzka grecia wstała dopiero co nieco z pieluch.
    Nie przeszkadza to jednak profesorom skłanić łby jako podnóżek dla niej.

  13. 35stan pisze:

    @E.B
    Przy ocenie i rozumieniu działań podejmowanych przez Franciszka, bardzo pomocnym jest analiza okoliczności w jakich doszło do abdykacji BXVI i wyboru Franciszka.
    Otóż nastąpiła ona 11 lutego 2013 roku ale zapewne przygotowywana była wcześniej i była ona związana z wydarzeniami geopolitycznymi.
    Otóż 2012 rok był rokiem wyborczym w USA i B.H.Obama starał się o reelekcję.
    Ponieważ w polityce resetu z Rosją, którą prowadził w pierwszej swojej kadencji od 2009 roku, nastąpiły zgrzyty na tle różnic w interesach USA i Rosji na Bliskim Wschodzie(Syria, Iran), to postanowił, że w swojej II-giej kadencji po wyborach w 2012 roku, zaczynającej się 20.01.2013 roku, będzie wobec Rosji bardziej elastyczny i skłonny do większych ustępstw w Europie(oczywiście kosztem krajów Europy Środkowo Wschodniej w tym i Polski), co przekazał ówczesnemu prezydentowi FR D.Miedwiediewowi podczas spotkania na szczycie nuklearnym w Seulu w marcu 2012 roku.

    O co chodziło B,H.Obamie?

    Chodziło mu o to, by wreszcie zrealizować sprawy, które leżały u początków jego polityki, przygotowywanej jeszcze za II-giej kadencji prezydenta George’a Bush’a od 2005 roku, przez amerykańskie „deep state”, którego reprezentantem była i jest Partia Demokratyczna a Obama i jego administracja były jej narzędziem.
    Na odcinku polskim to były podwójne wybory w Polsce w 2005 roku, w których służby(WSI) przygotowywały do wygrania założoną przez nich PO a na prezydenta wyznaczały D.Tuska.
    Wyborcy spłatali WSI-okom psikusa i wygrał PIS i Śp. L.Kaczyński, co od razu wprawiło ich w furię i rozpoczęli ataki na PIS i śp. Prezydenta zakończone obaleniem rządu PIS w 2007 roku a z prezydentem skończyli w szczytowym okresie polityki resetu czyli w 2010 roku.
    W polityce resetu z Rosją,chodziło o realizację projektu II-go etapu NWO po I-wszym jakim była UE, realizowanym po II WŚ a zapoczątkowanym Planem Marshalla.
    Tym drugim etapem NWO miała być wspólna przestrzeń współpracy Zachodu z Rosją zwana EURAZJĄ czyli coś na kształt unii lub konfederacji UE z Rosją
    Drugim celem polityki resetu było zniszczenie instalacji nuklearnych Iranu, które Izrael uważał i dalej uważa za śmiertelne zagrożenie dla istnienia państwa.
    Te cele można było zrealizować tylko z Rosją.
    Budowa NWO zakłada likwidację państw narodowych(polityka miltikulti) i stopniowe przekształcanie Kościoła Rzymsko- Katolickiego na wzór protestancki, szerzenie gender i LGBT.
    Do realizacji celu na odcinku KRK, potrzebny był lewicowo ukształtowany papież a takim nie był konserwatywny papież BXVI i dlatego należało go zastąpić „postępowym” i takim był argentyński kardynał Bergolio.
    Już w 2005 roku(u początków realizacji planów II etapu NWO) proponowano mu kandydowanie, ale wtedy odmówił.
    11.02.2014 kardynał Bertone ujawnił, iż papież dojrzewał przez pewien czas do tej decyzji i rozmawiał z nim na ten w połowie 2012 roku(są informacje, że w kwietniu 2012 roku czyli po marcowym spotkaniu Obamy z Miedwieiewem na szczycie nuklearnym w Seulu).

    Z decyzją o ustąpieniu BXVI czekano na wynik wyborów prezydenckich w USA, które odbyły się 6.11.2012 roku a zwłaszcza do decyzji Kolegium Elektorów ogłaszającego po głosowaniu zwycięzcę wyborów prezydenckich, które odbyło się 17.12.2012 roku.
    Wtedy „deep state” miało pewność, że zwyciężył Obama a ostatecznie BXVI z publicznym ogłoszeniem abdykacji czekał do zaprzysiężenia Obamy na drugą kadencję, które odbyło się 20.01.2013 roku a ogłoszenie decyzji o abdykacji odbyło się 11.02.2013 roku przed południem.

    Niektórzy wysocy rangą dostojnicy KRK uważają, iż BXVI podjął tę decyzję pod naciskiem a w związku z tym jego abdykacja w świetle przepisów Prawa Kanonicznego jest nieważna i to on dalej jest prawowitą głową KRK a Franciszek uzurpatorem.

    Zgodnie z kodeksem prawa kanonicznego (kanon 332 § 2), jeśliby się zdarzyło, że biskup rzymski, czyli papież, zrzekł się swego urzędu, to do ważności wymaga się, by zrzeczenia dokonał w sposób wolny i by było odpowiednio ujawnione; nie wymaga zaś niczyjego przyjęcia.

    Franciszek podczas swojego, już prawie 7-mio letniego urzędowania mianował większość członków kolegium kardynalskiego, które będzie wybierać jego następcę – czyli „deep state” nie ustępuje co widać po wściekłych atakach na D.Trumpa w USA a na Polskę w UE, która jest pierwszym etapem NWO realizowanym przez „deep state” wraz z całym światowym lewactwem.

  14. Tadeusz_K pisze:

    @35stan
    Twoje analizy są bardzo interesujące (nie znajduję lepszego określenia) do sytuacji aktualnej, a raczej byłej..
    Wybacz mi jednak, gdy nie znajduję w nich ścisłych związków w kontekście Watykanu, a szczególnie WIARY..
    Pośrednio mogą być (nie może być inaczej) o zabarwieniu politycznym, a nie teologicznym.
    Może niesłusznie zauważam pomieszanie tych dwóch wątków-polityka i teologia,
    Wpojono mi jedną zasadę:
    Jeśli chcesz zwyciężyc to „nie uderzaj w system, a w jednostkę systemu”.
    Pod tym hasłem niegdyś strajkowałem.
    Systemu (szerokie pojęcie obejmujące wiele obszarów ludzkiej aktywności) nie zwycieżysz- zwycięzaj system przez „anichilację” jego jednostek.
    A tą regułe/tezę obserwuje każdego dnia w ‚”men_diach”.

  15. E.B pisze:

    @35Stan

    Tak to chyba wygląda.
    Ale Franciszek jest też konserwatywny, w sprawie ochrony życia i rodziny. Tylko bardzo miłosierny :).

    KRK jest rozgrywany, to pewne. A NWO jest zakładane z pełną parą. Tylko my i Trump przeszkadzamy, niestety.
    Nie będzie nam łatwo.

  16. Tadeusz_K pisze:

    @E.B
    Jedyną prawdą wedle mnie jest, aby nie utożsamiać polityki Watykanu z osobistą (indywidualną) wiarą. w Jezusa Chrystusa.
    To fundament.
    Nawet wtedy, gdy bylibyśmy na pustyni.
    /
    Powinno to być zbieżne, ale pojęcie „polityka” niesie/implikuje nieoznaczone wyzwania.
    Jakie konsekwencje przyniosą podejmowane działania (w myśl tejże) to po raz któryś z rzędu przypomina Ap. św. Jana.
    Studia tegoż proroctwa winny obowiązywać katolików-nakleić na czoło, lodówkę, czy gdziekolwiek.
    Dziwnie jednak, że te proroctwa obowiązują satanistów.
    -Tak!
    Chodzi chyba o to, aby być o krok od wydarzeń/wydarzenia?
    Determinizm?
    Determinizm z konieczności?
    No bo nijak tego- niby racjonalizmu głoszonegeo wszem i wobec- zrozumieć nie można.
    Chyba,że zastosujemy trójwartościową logikę Łukasiewicza.

  17. E.B pisze:

    @Tadeusz

    „Jedyną prawdą wedle mnie jest, aby nie utożsamiać polityki Watykanu z osobistą (indywidualną) wiarą. w Jezusa Chrystusa.
    To fundament.”

    To jest chyba oczywiste.

  18. Tadeusz_K pisze:

    @E.B
    #To jest chyba oczywiste#
    – jakosik wydaje mnie się, że nie oczywiste, jak tu czytam i oglądam.
    Rozmowa z Jezusem nie może być na cięgle/sznurku internetu, TV i innych gadżetów/komunikatorów.

    Powiem coś szczerze:
    próbuję b. często rozmawiać z Jezusem Panem, ale rzadko czuję, że przyjął mnie na audiencję.
    Jestem szczęśliwy, gdy czuję i wiem, że byłem u Niego.
    Znowu próbuję i znowu czekam na te chwilę.
    Ciagle Nie wiem na czym to polega.
    *
    Czy ktoś tak ma?

  19. 35stan pisze:

    @E.B

    „Ale Franciszek jest też konserwatywny, w sprawie ochrony życia i rodziny.”

    I dlatego pozwala promować w swojej obecności festiwale LGBT., podczas których dochodzi do obrażania uczuć religijnych katolików i publicznej moralności(paradują na nich osobnicy z gołymi tyłkami a w Polsce obrażano Najświętszy Sakrament, gdy gostek w durszlaku na głowie celebrował publicznie „mszę”?
    Dlatego ma za bliskiego przyjaciela Gustavo Vera, działacza i agitatora LGBT?
    Dlatego czcił 500-lecie Reformacji(uroczystości w Szwecji, podczas której dochodziło do rzezi katolików świeckich i duchownych?
    Dlatego do Watykanu zaprasza amazońskich szamanów i wstawia do świątyni ich rekwizyty.

    To dlatego Franciszek mianował amerykańskiego kardynała Kevina Josepha Farrella(sakrę kardynalską otrzymał w 2016 roku od Franciszka) kamerlingiem?
    Kamerling zarządza administracją watykańską i dobrami materialnymi Stolicy Apostolskiej w okresie wakatu – po śmierci lub abdykacji papieża. Jego głównym zadaniem jest przygotowanie uroczystości pogrzebowych, o ile papież zmarł – oraz przygotowanie konklawe.
    Jest znany z gorącej obrony bardzo kontrowersyjnej adhortacji apostolskiej Amoris laetitia; wyrażał także uznanie dla ks. Jamesa Martina SJ, amerykańskiego jezuity promującego nowe podejście wobec homoseksualizmu, który podczas mszy dla homoseksualistów w NY tryumfalnie ogłaszał, że Franciszek mianował już większość członków kolegium kardynalskiego, przychylnych ideologii LGBT, którzy będą wybierali następcę Franciszka,

  20. Tadeusz_K pisze:

    @KG

    @KD napisał:
    Czy jednak można trwać przy tym, co jest? Czy można z obawy przed miłością legitymizować świat pełen niesprawiedliwości, chowając się za murami religii, konserwatyzmu, w ciasnej, lecz nadal bezpiecznej strefie komfortu?

    No to ja zapytam nieco podonie:
    „Czy jednak można trwać przy tym, co jest? Czy można z obawy przed miłością legitymizować świat pełen niesprawiedliwości, chowając się za murami swojego ego i konformizmu”
    ?

  21. Tadeusz_K pisze:

    @35stan
    I dlatego pozwala promować w swojej obecności festiwale LGBT., podczas których dochodzi do obrażania uczuć religijnych katolików i publicznej moralności(paradują na nich osobnicy z gołymi tyłkami a w Polsce obrażano Najświętszy Sakrament, gdy gostek w durszlaku na głowie celebrował publicznie „mszę”?
    *
    Wybacz @35stan ale nijak nie kojarzę tych bezeceństw z p. Fr.
    (chyba, że piszesz do szuflady)

    Kojarzę to raczej z systemem niesprawiedliwości pod batutą niejakiej gersdorfina spokrewninoną z KC PZPR.
    Prezydent znanego ci (i mnie również) Rzeszowa zabronił przegonu tych animalsów po ulicach, a sądy orzekły, że nalezy im się to jak psu zupa-dokładnie jak mojemu psu Maxowi.
    Podobnie było w Lublinie pod prezydencją Krzysztofa Żuk- sąd nakazał ten sam osąd co w Rzeszowie.
    Animalsom przynależy micha zupy!- koniec i basta!

  22. Tadeusz_K pisze:

    @35stan
    18:20
    Rozumiem, że trudno oddzielić p. Fr od polskich stalinowsich sądów.
    Nie przeczę- jest trudność zasadnicza.
    W Polszcze zagnieździła się hodowla i sfora szczekających jamników maści różnej.
    I to Od kiedy, gdy Wawel był stolicą Polski.
    Tylko opcja ZERO!, a wtedy….a wtedy wróci konstytucjna praworządność zamiast wałęsającej się po Polszcze enigmatycznrj OTUA.
    Np. jak Na brudnej, wymiętej (bo na ryby idem) koszulce onego z okazji pogrzebu Inki i Zagończyka…

  23. KG pisze:

    @E.B

    Hierarchia miłości… 🙂

    To jest zaprzeczenie nauk Jezusa.

  24. KG pisze:

    @Tadeusz

    To jest zarzut wobec mnie, czy wobec papieża? 🙂

  25. Tadeusz_K pisze:

    @KG
    19:15 19;12
    Kurna…
    Ty to masz zdrowie @KG z pytaniami bez treści.
    Zdejmij maskę i pokaż eko (ale nie tej chorej greci) ..
    🙂
    Ale podziwiam ten twój system/styl jak dyskutować,aby nie dyskutować.
    Czyli inacy’:
    tak rozmawiać, aby nie rozmawiać.
    Pozdrawiam z szacunkiem.
    Dzięki jednak za refleksje wynikające z pańskiego wpisu.
    W sumie wartościowy jest dla wąskiego grona rozumnych.
    *
    I jeszcze jedno:
    proszę o więcej ćwiczeń o wszystkim i o niczym.

    Nietzsche

  26. KG pisze:

    @Tadeusz

    Nie jest łatwo porozmawiać człowiekowi z człowiekiem. Na ogół wolimy w rozmowie przekazywać coś od siebie, niż brać dla siebie – ot, paradoks 🙂

    Podobnie w rozmowach z Bogiem…

    Proszę się nie poddawać, bo nie ma nic ważniejszego niż próby, które Pan podejmuje.

    On zawsze słucha, gdy mówimy i zawsze odpowiada, gdy słuchamy…

  27. Tadeusz_K pisze:

    @KG
    Nie miej mi za złe @KG.
    Mówię to co myślę.
    Zawsze tak uczynię.
    Dzieki za ten wpis.
    Także to czynię..

    Dzięki autentycznie- szczerze inaczej.
    Ale…
    Jestem b. czuły na wszelkie objawy hipokryzji.
    Ja nie jestem omnibusem i nikogo (włącznie za ostatnim tokarczuk typu grecia -jeno inacy’) nie uważam za takowego, bo to jest niemożliwe mechanicznie.
    Nie miej żalu do mnie @KG.
    Proszę pisz.
    Masz ciekawe wpisy- tzn. wpis.
    Nie używaj starego konta, przestrzegam koleżeńsko..
    Pozdrawiam-T_K.

  28. KG pisze:

    @Tadeusz

    Nie mam za złe 🙂

    Owszem, na ogół jestem hipokrytą i głupcem, ale kiedy piszę o Bogu, to jakby jakaś iskierka rozjaśniała mroki mojego, pożałowania godnego, jestestwa 🙂

    Co nie znaczy, że wiem więcej od Pana…

  29. Tadeusz_K pisze:

    @KG
    Pana Boga nie ogarniemy w żaden sposób.

    Każda próba śmieszna jest.
    Indywidualnie Iskra decyduje, iskra nieuchwytna jak mgnienie, jak chwilowy powiew wiatru.
    Każdy tego doświadcza, każdy!, ale uważa to za miraż, za nic warte.
    Doświadczenia te nie sa częste, ale są.
    W natłoku spraw lekceważymy je=zdawało mi się!.etc…głupi jestem…etc.
    Co i jak o tym decyduje któż to wie?
    Może wpierw „serce” należy otworzyć i poprosić Pana aby zechciał przyjśc?
    Jak to dziecko dwuletnie zaufać swojej matce?
    Nie wiem, ale tego doznałem, ale jak do tego dojść nadal nie wiem.
    A Pan z kolei Bramą Wieczności jest.
    Pozdrowienie.
    A tam w Watykanie niechaj robią sobie co uważają, tak sobie myślę.,
    Ja nie wierzę w Watykan jeno w Słowa Pana.
    I nie sądzę, abym nie był sądzony.
    ______,
    To tak nawiasem garstki konkretów.

  30. E.B pisze:

    @Tadeusz

    Dostać się na prawdziwą audiencję do Pana Boga, to już wyższa szkoła jazdy. Nawet święci mają z tym problemy.

    Tak pisała o tym Matka Teresa z Kalkuty:

    „Jeśli kiedykolwiek będę Świętą
    na pewno będę Świętą od „ciemności „.
    Będę ciągle nieobecna w Niebie –
    aby zapalać światło tym,
    którzy są w ciemności na ziemi”.

    Miała też podobne problemy.

    Ale Pan Bóg czasem odpowiada ewidentnie ingerując w nasze życie. Nie zawsze to zauważamy. Ja tego doznałam.

Dodaj komentarz:

Przejdź do paska narzędzi