Przejdź do paska narzędzi

Ewolucja?… czy dewaluacja pojęć?

Trwa intensywny wyścig zmiany/podmiany znanych i utrwalonych  nazw desygnatów..

Wynika to moim zdaniem  z:

1.nadawania haniebnym, odrażającym, zbrodniczym  desygnatom pięknie brzmiących i mylących  nazw,

2. głupoty.

/

Ad.1.

Działania w tym zakresie wynikają z potrzeb neomarksistowskich „żołnierzy” zatrudnionych  na rzecz LGBTQ+  i  Feminizmu.

I tak np. :

-zbójstwo nazwiemy eutanazją, zabiegiem, przerwaniem ciąży,

-pederastę_ homoseksualistę (lub inną dewiację) nazwiemy gejem.

Tak można rozwijać dłuuugą listę neomarksistowskich wartości bez wartości.

Ad.2.

W tym przypadku nie wiadomo co to tę głupotę generuje:

  • -wychodzenie przed szereg (tak jak ongiś hartman wyskoczył z programem kazirodztwa),
  • -przypodobanie się komuś,
  • -przykrycie miałkości, pustki programowej niektórych sekt lewackich i generowanie huku medialnego. 

Chodzi tu o zaciętą akcję upłciowienia nazw desygnatów oznaczajacych stanowiska i funkcje państwowe, i inne.

I tak:

Gość=gościnia, gościca?

Marszałek=marszałkinia?

Prezydent=prezydencinia?, prezydencica?

– …i takie tam inne  lewackie dyrdymały.

Wydawałoby się, że powinno wystarczyć powiedzenie  np.: „pani prezydent” „pani wójt”.

Proste, zrozumiałe i nie kolidujące z zasadami logiki, pisowni, gramatyki pięknego polskiego języka (fakt- trudny on ci jest niestety).

-Ale tak nie może byyyć!……bo:

Chcąc upłciowić nazwy musimy mieć na uwadze nie dwie, a ok. pięćdziesiąt płci.

-Ba!- oby tylko na tym skończyć.

Musimy mieć jeszcze na uwadze i to, że w danym osobniku drzemie czasami dwie, trzy płcie, a nawet więcej.

Tak więc nazwy desygnatów muszą być rozwojowe ponieważ liczba płci nie jest jeszcze przez WHO domknięta/ ustalona.

Na koniec pozostaje jeszcze jedna kwestia:

wedle jakiego znaku mamy się kierować przy wyborze upłciowionej nazwy  zwracając się do jakiegoś osobnika?

-Czy będą wypalane jakieś znaki na czole?, kolucha w nosie?

Odśwież stronę:

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz: