Antoni Heda „Szary”

Legendarny dowódca partyzancki, bohater Ziemi  Świętokrzyskiej, zdobywca kieleckiego więzienia, ubeckiej katowni Akowców i polskich patriotów.  To zaledwie w rok po wybuchu Powstania Warszawskiego, w nocy z 4 na 5 sierpnia 1945 roku uderzył na więzienie przy ul. Zamkowej w Kielcach, żeby wydostać z rąk wyzwolicieli Polski swoich żołnierzy. Taka była Polska po zakończeniu wojny z Niemcami, Polska sowieckich okupantów.

Urodził się 11 października 1916 roku w małej wiosce  Małomierzyce  koło Iłży. Ojciec był rolnikiem. Rodzina była wielodzietna, miał sześciu braci i trzy siostry. Jak pisał w swojej książce „Wspomnienia „Szarego”, z wczesnego dzieciństwa pozostały  mu w pamięci obrazy żołnierzy wojska polskiego walczącego w 1920 roku z bolszewikami, stacjonujących w ich rodzinnym gospodarstwie, wyprawy do kościoła w Iłży, czasem na furmance a najczęściej pieszo i niedzielne spacery z ojcem w pola i wspólne tam modlitwy. Przywiązanie do modlitwy różańcowej pozostało mu na całe życie.  Mimo niełatwych warunków ekonomicznych ukończył szkołę powszechną a później Kolejową Szkołę Techniczną w Radomiu na wydziale elektryczno-mechanicznym z dodatkowym kursem zbrojeniowym, na którą to specjalność było wówczas duże zapotrzebowanie. We wrześniu 1936 roku otrzymał pracę w Fabryce Zbrojeniowej w Starachowicach w Izbie Pomiarów. Rok później został powołany do Szkoły Podchorążych Rezerwy 2 Dywizji Legionów w Sandomierzu. Służbę odbywał w Kielcach w plutonie karabinów maszynowych, do września 1938 roku. Potem powrócił do pracy w Starachowicach. Pracował teraz w biurze konstrukcyjnych zgodnie ze swoją specjalnością i zarabiał dużo jak na owe czasy , bo 400 zł na miesiąc, mógł więc pomagać swojej rodzinie, rodzicom i swojemu  rodzeństwu. Zapowiadającą się dobrą przyszłość przerwała jednak zawierucha wojenna.

Podczas kampanii wrześniowej walczył w składzie 12. Dywizji Piechoty pod Iłżą, a następnie na Lubelszczyźnie w zgrupowaniu gen. Kleeberga do ostatnich walk pod Kockiem do 5 października. Po klęsce wrócił w rodzinne strony.  W styczniu 1940 roku nawiązał kontakt z siecią konspiracyjną w Skarżysku, z prężnie tam działającą Organizacją Orła Białego.  Po jej rozbiciu przez Niemców, w lutym 1940 r. wstąpił do Związku Walki Zbrojnej i objął stanowisko komendanta Obwodu Iłża. W lipcu 1940 r. został zatrzymany przez sowietów podczas próby przekroczenia zielonej granicy i trafił do twierdzy brzeskiej. W czerwcu 1941 r. skazano go na 12 lat łagrów, ale uniknął wywózki ze względu na wybuch wojny niemiecko-radzieckiej. Po zajęciu Brześcia przez Niemców został osadzony w obozie dla jeńców sowieckich pod Terespolem, skąd uciekł w połowie grudnia i wrócił w rodzinne strony.

Plany przedostania się na zachód przez Rumunię nie powiodły się więc włączył  się w działalność  AK i wkrótce został komendantem Podobwodu „Iłża”. Rozbudowywał systematycznie struktury oporu w Iłży i okolicach, współpracując z oddziałami partyzanckimi. W sierpniu 1943 r. walczył w składzie zgrupowania AK Jana Piwnika ps. Ponury, uczestnicząc m.in. w akcji zdobycia niemieckiego więzienia w Starachowicach i uwolnienia  ok. 80 ludzi. Z 60 z nich, którzy nie chcieli wracać do domów, utworzył oddział, co przyczyniło się do udzielenia mu przez komendę Okręgu Kielecko-Radomskiego AK zgody na przejście do partyzantki.  Brał też udział w zdobyciu więzień w Iłży i w Końskich, w opanowaniu starachowickiej fabryki i wyniesieniu z niej broni. W Końskich uwolniono około 70 osób, ale stracono czterech żołnierzy, których nazwiska są upamiętnione na tablicy w koneckim kościele. 1 kwietnia 1944 r. dowodził oddziałem partyzanckim w bitwie pod Jeleńcem koło Ostrowca, rozgramiając przeważającą obławę hitlerowskiej żandarmerii.

Niemcy szybko nabrali respektu do „Szarego”  a precyzyjnie zaplanowane akcje pozwalały na pomyślne ataki przy minimalnych stratach własnych. W lasach dla celów operacyjnych potrafił też współdziałać z partyzantką AL, co, jak się potem okazało, uratowało mu życie.
W lipcu 1944 roku oddział „Szarego” rozpoczął przygotowania do akcji „Deszcz” w ramach akcji „Burza”, jeszcze bardziej intensywnej walki z Niemcami, nękania ich tylnych straży, likwidowania komórek administracyjnych i policyjnych, niszczenia transportu, zdobywania broni. Wszedł w skład II batalionu III Pułku Piechoty Legionów AK, pod dowództwem kpt. Stanisława Poredy ps. Świątek.

14 sierpnia otrzymano rozkaz marszu wszystkich oddziałów do bitwy o stolicę w ramach akcji „Zemsta”. Wśród żołnierzy panował ogromny zapał, oczekiwano koniecznego dozbrojenia. Brak zgody Sowietów na lądowanie samolotów alianckich niweczył jednak tą nadzieję. Przeprawa przez Pilicę i pójście dalej wymagało posiadania broni przeciwpancernej i przeciwlotniczej. Pod koniec sierpnia marsz na Warszawę odwołano, co wywołało ogromne rozgoryczenie wśród żołnierzy i oficerów. „Szary” chciał,  na wzór Stefana Czarneckiego, szarpać wroga wokół Warszawy i odciążyć powstańców warszawskich. Uważał decyzję o odwrocie za zbyt pochopną.

Powrócono do kontynuowania akcji „Burza”. Od 2 września rozpoczęły się krwawe boje polskiej partyzantki z żandarmerią i regularnym wojskiem niemieckim. Oddział „Szarego” brał udział w bitwach pod Radoszycami, Trawnikami i Szewcami. 27 września przyszedł rozkaz komendanta Korpusu Kieleckiego o dekoncentracji pułków i częściowym urlopowaniu żołnierzy. Batalion „Szarego” wciąż walczył z Niemcami w lasach przysuskich, chlewińskich i niekłańskich. Front stał na Wiśle, obławy Niemców na oddziały leśne nie ustawały, jesienna pora powiększała trudności. W walkach ginęło wielu żołnierzy. W tej sytuacji „Szary” pomniejszył swój oddział do minimum, wysyłając partyzantów na meliny. 200-osobowy oddział mógł łatwiej uchronić się przed nieprzyjacielem.

Wiadomości jakie napływały z terenów wschodnich były przygnębiające. Armia Czerwona rozbrajała oddziały AK, wywoziła na Sybir. „Szary” skierował więc cały wysiłek na ratowanie Polaków z więzień. Do akcji rozbicia więzienia radomskiego nie doszło, bo 17 stycznia nastąpiła ofensywa Sowietów i Radom został wyzwolony. Zaczął się nowy, ale nie mniej ciężki i trudny okres, naznaczony aresztowaniami Akowców, wywózkami. W tej sytuacji „Szary” opuścił ziemię kielecką i udał się do Wolborza, do swojej narzeczonej Wacławy Kotlickiej, którą poznał w 1942 roku. Wacława na jego ręce składała przysięgę akowską. Ślub wzięli 7 kwietnia 1945 roku. Ze względów bezpieczeństwa był to tylko ślub kościelny.

Antoni Heda nie czuł się zwolniony z obowiązku służenia ojczyźnie i złożonej przysięgi. Rozkaz Okulickiego o rozwiązaniu AK uważał za wymuszony sytuacją i koniecznością chronienia ludzi. A jego słowa: „Dalszą swą działalność prowadźcie w duchu odzyskania pełnej niepodległości Państwa Polskiego. W tym działaniu każdy z Was musi być dla siebie dowódcą…” przyjął za zasadę swojego postępowania w nowej rzeczywistości. A sytuacja polityczna rozwijała się w niekorzystnym kierunku. Nastąpiło podstępne aresztowanie i wywiezienie do Moskwy wojskowego i politycznego kierownictwa Polskiego Państwa Podziemnego. W kraju zapełniły się więzienia. Został aresztowany cały sztab 2 Dywizji Legionowej AK Okręgu Radomsko-Kieleckiego. „Szary” ukrywał się, ale zemsta UB dotknęła jego trzech braci i dwóch szwagrów, którzy przeszli okrutne tortury za niego. Dwóch braci i szwagra zamordowano w ciągu kilku tygodni.

„Szary” i jego ludzie podlegali teraz płk. Rzepeckiemu, wyznaczonemu przez Naczelnego Wodza gen. Andersa na stanowisko Delegata Sił Zbrojnych na Kraj. Postanowiono uderzyć na więzienie na Zamkowej w Kielcach, gdzie przetrzymywano wielu aresztowanych towarzyszy broni „Szarego”. W nocy z 4 na 5 sierpnia 1945 roku silna grupa AK, blisko 250 osób, pod dowództwem kpt. „Szarego” wjechała na samochodach do Kielc i uderzyła na więzienie. Dzień wcześniej upozorowano atak na Szydłowiec, żeby zmusić miejscowy garnizon do opuszczenia miasta. Uwolniono ok. 700 więźniów. Akcja trwała ponad 4 godzin. Ranny został tylko sam „Szary”.

Po tej operacji Heda planował jeszcze bardziej zuchwały atak. W listopadzie 1945 r. jego oddział miał rozbić więzienie na Mokotowie, pełne pojmanych przez UB i NKWD żołnierzy AK. W jego oddziale znalazł się jednak szpicel, który udaremnił cały plan. Przez trzy kolejne lata tropiony przez ubeków ukrywał się pod zmienionym nazwiskiem, we Włocławku, Solcu Kujawskim, Emilianowie, Gdańsku, Swarzewie. W łapy UB wpadł  w Gdyni w lipcu 1948 roku. Po śledztwie w Warszawie przewieziono go w maju 1949 roku do Kielc, do aresztu w WUBP, dawnej siedzibie Gestapo, przy ulicy obecnie Paderewskiego.  Komuniści skazali go na czterokrotną karę śmierci. Na wykonanie wyroku czekał w więzieniu przy ulicy Zamkowej, tym samym, który wcześniej rozbił. Wyrok  został jednak zmieniony na karę dożywotniego więzienia po interwencji oficerów AL, których Heda uratował podczas działań operacyjnych w 1944 r.  Dalsze lata więzienia przebywał w Rawiczu i Wronkach. To we Wronkach  w 1953 roku wziął cywilny ślub ze swoją Wacławą, by unormować sytuację jej i dwóch córek, Marysi i Tereski, które już wchodziły w wiek szkolny.

Los rodziny „Szarego” po jego aresztowaniu był bardzo trudny. Kiedy nie wrócił do Swarzewa z lekarstwami dla chorych córek, Wacława zrozumiała, że stało się najgorsze. Długo trwało zanim odkryła gdzie mąż się znajduje. Była w opłakanej sytuacji materialnej. Pomagały ofiarne siostry. Mimo to zabiegała bez przerwy o pomoc dla aresztowanego. Jak to określiły po latach córki: „walczyła o niego jak lwica”. Była też obecna na procesie, przed którym wysłała list do rodziny z prośbą o nabożeństwo błagalne do Matki Bożej i Najświętszego Serca Jezusa za jej Antosia, a dla niej o siły i hart ducha i uśmiech na sali zamiast łez, bo przecież jest Polką.

Kiedy przyszedł rok 1956 pustoszały więzienia, ale „Szary” siedział i wyszedł dopiero 16 listopada. Przed opuszczeniem więzienia miał wizytę ówczesnego wiceministra sprawiedliwości Z.Kliszko, który obiecał mu zwolnienie i prosił o kontakt po wyjściu z więzienia. Powiedział też: „Czy pan wie, że cała Kielecczyzna upomina się o pana?”.  Kliszko pomógł uzyskać przydział na mieszkanie w Warszawie, które stało się wkrótce domem otwartym dla żołnierzy „Szarego” i znajomych. Łączność z kolegami z AK cementowała się coraz bardziej poprzez  różne spotkania, rocznicowe nabożeństwa, przy łamaniu się opłatkiem i dzieleniu jajkiem wielkanocnym, na spotkaniach w lasach. Wmurowywano tablice pamiątkowe i stawiano pomniki, początkowo w kościołach. Nie podobało się to władzom, które stosowały różne utrudnienia i szykany.

Rok 1980 i powstanie Solidarności obudziły również akowsko-kombatanckie nadzieje na lepsze czasy. 12 grudnia 1981 roku na walnym zebraniu w Gdańsku „Szary” został wybrany przewodniczącym Niezależnego Związku Kombatantów przy „Solidarności”. Następnego dnia znalazł się już w areszcie na Białołęce, który opuścił dopiero w czerwcu. Mieszkał już wtedy we własnym domu w Kaniach pod Warszawą, niedaleko Podkowy Leśnej, gdzie miał małe szklarniane gospodarstwo, będące źródłem utrzymania. Ponowne aresztowanie odbiło się jednak na zdrowiu jego żony Wacławy, która przepłaciła je ciężką chorobą.

Następne lata „Szary” spędził ze swoją rodziną i swoimi żołnierzami, którzy byli dla niego drugą rodziną. Angażował się wraz z nimi w duszpasterstwo świeckich przy parafiach. Po 1989 r. działał w organizacjach kombatanckich i patriotycznych. Był współorganizatorem i prezesem Światowej Federacji Polskich Kombatantów. W latach 90-tych związał się z narodowym środowiskiem Tygodnika „Ojczyzna”.

Za swoje zasługi na polu walki został odznaczony Krzyżem Virtuti Militari V i IV Klasy, Krzyżem Walecznych oraz innymi odznaczeniami bojowymi. Wyróżniono go także honorowym obywatelstwem Iłży, Skarżyska-Kamiennej, Starachowic, Stąporkowa i Końskich. 3 maja 2006 roku prezydent RP Lech Kaczyński mianował pułkownika Hedę generałem brygady. Pośmiertnie prezydent  nadał mu Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. Generał Heda zmarł 14 lutego 2008 r. w Warszawie w  wieku 91 lat i  został pochowany na cmentarzu w Podkowie Leśnej, obok swojej ukochanej Wacławy.

Był legendą, skazaną na zapomnienie. Bali go się hitlerowcy, a potem komuniści i to długo po wojnie. Ale pamięć nie zaginęła. Na ziemi świętokrzyskiej jest wiele pomników, tablic i obelisków upamiętniających Generała. Patronuje szkołom, drużynom harcerskim, ulicom. Rondo im. Gen. A. Hedy jest również w Kielcach, u zbiegu ulic Krakowskiej i Ściegiennego.

Jak powiedział o nim ksiądz na mszy św. w Małomierzycach: dowódca szczęśliwy, o dobrej ręce i dobrym sercu, który nigdy nie chciał tracić człowieka, oszczędzał w boju, sam szedł odważnie i pamiętał o tych, których stracił.

You may also like...

6 komentarzy

  1. Tadeusz_K pisze:

    @E.B

    Pięknie.
    Cześć i Chwała Bohaterom.

  2. Amero pisze:

    Dziękuję Ci Ewo za ten wpis. Urodziłem się w rejonie gdzie Szary walczył z okupantem i teraz nie wiem czy to przypadek, ale został pochowany w Podkowie Leśnej na cmentarzu, gdzie jest grób mojego Taty też Partyzanta Gór Świętokrzyskich i żołnierza AK.
    Pozdrawiam serdecznie.

    Jerzy

  3. E.B pisze:

    @Amero

    Możesz więc odwiedzić Jego grób jak będziesz w Polsce. Zmów i ode mnie Wieczne Odpoczywanie….
    To był dowódca mojego Taty. Poznałam Generała w 1990 roku. Był wciąż pełen wigoru i krytyczny do ustaleń Okrągłego Stołu. Pamiętał Tatę, bo On pamiętał swoich żołnierzy. Mam parę słów skreślonych Jego ręką na bileciku na to spotkanie. To było w Pałacyku Zielińskich w Kielcach, jeśli Ci to coś mówi, w styczniu 1990r.

    A w jakim zgrupowaniu był Twój Tata?

    Pozdrawiam

  4. Amero pisze:

    Witaj Ewo;
    Oczywiście przy okazji najbliższej wizyty w Polsce odnajdę grób „Szarego” i pomodlę się również od Ciebie.
    Mój Tata w okresie kiedy jeszcze mieszkałem z rodzicami nie był zbyt wylewny w swoich opowiadaniach o tamtym okresie. Szczególnie po tym jak był traktowany przez nowe władze komunistyczne w więzieniu.Teraz dopiero, gdy moja siostra zaczęła odgrzebywać historię tamtych lat i łącząc informacje jakie ona pamięta z rozmów z Tatą można mieć pewność, że obawiał się ujawniać swojej roli jaką wtedy pełnił z obawy o konsekwencje i zmiana miejsca zamieszkania też była z tym związana. Obawiał się, że konsekwencje mogą spaść również na nas na dzieci.
    Należał do małego odziału partyzanckiego Józefa Pluty, zajmowali się głównie napadaniem na niemieckie magazyny żywnościowe i zaopatrywali w tą żywność oddziały AK. Również po zakończeniu wojny nigdy nie złożył broni i walczył z nowym okupantem. Używał peudonim „Motyl”, z racji że był nieuchwytny. Działali głównie w rejonie Przedborza i okolicznych wiosek.

    Siostra jest w trakcie zbierania informacji i dokumentów na temat Jego działalności.

    Pozdrawiam Cię serdecznie

    Jerzy

  5. E.B pisze:

    @Amero

    Sprawy aprowizacji i zwykłego życia oddziałów [partyzanckich były równie ważne jak ich walki z Niemcami. Pisał o tym również Antoni Heda w swoich wspomnieniach. Ważnym było, żeby nie narażać ludności cywilnej ani na straty związane z utrzymaniem oddziałów leśnych jak i na odwet Niemców. Może coś na ten temat napiszę., bo mnie zainspirowałeś.

    Pozdrawiam

  6. Amero pisze:

    Tak, to jest ważny temat. Zawsze byłem ciekawy dlaczego w naszym domu mówiło się o żydach po cichu i jakby pod strachem. Tym bardziej, że mój Tata z nimi chandlował na początku lat 50-tych ubiegłego wieku w Przedborzu. Otóż po zakończeniu wojny nastąpiła druga okupacja i z nią trza było walczyć. Tata ze swoim oddziałem napadali więc na Ruskich wracających z frontu i odbierali im skradzione w Niemczech bydło, konie i inną zwierzynę, w celu wyżywienia tych „w lesie”. Do tego dochodziło często do walki ze „swoimi” wrogami, mieszanymi bandami żydowsko- polskimi, które to bandy miały swój początek historii jeszcze w dziewietnastym wieku. Napadały na bogatszych chłopów i jeśli się to kończyło tylko rabunkiem to napadnięci mieli szczęście, bo często też zdarzały się i morderstwa. Więc Tata miał i z tymi bandziorami do czynienia
    W każdym razie prawie wszyscy z jego oddziału, łącznie z jego dowódcą, Józefem Plutą zgłosili się na UB i oddali broń w zamian za amnestię, a mój Tata nie zgłosił się a broń zakopał głęboko w ziemi w nowym miejscu zamieszkania pod Warszawą dopiero pod koniec lat 50-tych.
    Może się jeszcze przyda? Tak mi wtedy powiedział.
    Pozdrawiam
    Jerzy

Dodaj komentarz:

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Przejdź do paska narzędzi