Książka „Maskirowka smoleńska – śledztwo blogerskie” już do kupienia!

Od kilku dni można kupić tę książkę w Księgarni Narodowej. Sposób zakupu, odbioru i kontakt można znaleźć na stronie:

https://polskaksiegarnianarodowa.pl/pl/p/Maskirowka-smolenska/1385

Książka zawiera teksty, opracowania, analizy pochodzące z blogerskiego śledztwa, prowadzonego na portalu salon24.pl i nie tylko. Dzięki Rolexowi, jego zdecydowaniu i zaangażowaniu oraz kontaktom, niewielka część naszych opracowań, mogła zostać zebrana w formie książkowej. Wielkie podziękowania również dla wydawnictwa Bollinari (wydawca Warszawskiej Gazety) za podjęcie się tego zadania.

ps.

Autorzy wybranych tekstów:

Rolex, FYM, prof. Dakowski, prof. Cieszewski, Paweł 3ZET (jemu jest dedykowana książka), Albatros, Yurko, XL4.pl (Romek Misiewicz), piko.

Może Ci się również spodoba

40 komentarzy

  1. Amero pisze:

    Cześć Piko

    W styczniu będę w Polsce, z pewnością kupię

    Pozdrawiam

  2. piko pisze:

    Witaj
    Może uda się spotkać. Pozdrawiam.

  3. cisza1 pisze:

    @piko
    Też bym chciała….

    Wiesz, czekam na kuriera.
    Dziękuję Wam 🙂
    Myślę o 3ZET śp Pawle, modlę się i ufam, że on też wie, że zostawił trwały ślad swojej pracy.

  4. 35stan pisze:

    Dlaczego jest tak wysoka cena tej książki?

  5. Tadeusz_K pisze:

    @35stan
    16-23
    -bo wiedza ma swoją cenę.
    Proste!

  6. piko pisze:

    @cisza1

    Jeszcze raz dzięki za dobre słowa. Ja czekam na egzemplarz autorski więc może Ty pierwsza zobaczysz jak wygląda książka.

  7. piko pisze:

    Cena to polityka wydawcy. Jej wysokość może być w brew pozorom zaletą. Nie jest to jakaś rewelacja za 19,99 zł tylko jak pisze Tadeusz efekt wieloletniego zmagania się z trudnym i ważnym tematem.

    Zobaczymy jak się będzie sprzedawać.

  8. E.B pisze:

    @Piko

    Dzięki za informację. Ja się zrujnuje i kupię tę książkę, ale cena jest zaporowa i książka pod strzechy nie trafi. A szkoda.

  9. Sao Paulo pisze:

    @Piko & All

    Cena faktycznie nie jest niska, ale z drugiej strony tylko tandeta jest tania, a rzeczy ekskluzywne i wyjątkowe mają swoją cenę i

    Takowe się docenia.. Dobrze, że w końcu jest!!! :))

  10. cisza1 pisze:

    @Sao Paulo

    Witaj, dawno nie widziana:)
    Mam tę książkę i gdy tylko skończę codzienną (wyczerpującą) rehabilitację zabieram się do czytania.
    Dobrze, że książka jest, dobrze, że są w Polsce wspaniali ludzie:))
    Pozdrawiam

  11. piko pisze:

    @cisza1 @sao paulo

    Planujemy zrobić spotkanie promocyjne. Gdzie i kiedy to dam znać. Może na Foksal u dziennikarzy, może w Centrum Powiśle.

  12. lordJim pisze:

    @piko
    Super,
    jutro kupuję 🙂

    Pozdrawiam @ALL

  13. piko pisze:

    Hej, @lordJim

    ty jako znany grafik, filmowiec pewnie zadumasz się nad jakością zdjęć. Może w drugim wydaniu 🙂 będą bardziej super.

    Pozdro

  14. anoX pisze:

    Po przebyciu kilkunastu setek km i szczęśliwym lądowaniu właśnie dotarła i do mnie.

    Przekartkowalem tak na szybko .. 🙂

  15. Trzmielka pisze:

    @piko

    Na Twoim blogu na starym Salonie przeczytałam Spis treści. Wygląda to bardzo ciekawie. Może warto i tutaj wrzucić? jest bardziej zachęcający niż okropna okładka.

    To będzie świetna lektura na świąteczny czas!

    Gratulacje dla jednego z autorów! :}

  16. janekp1 pisze:

    @ Trzmielka

    Wrzucę to tutaj za @piko , sadzę, że się nie obrazi.

    I. Wprowadzenie

    Free Your Mind

    II. Maskirowka

    „Rolex”

    III. Opera Mundi – w sidłach geopolityki

    „Rolex”

    IV. Historie nie z tej ziemi

    Free Your Mind

    V. Porządek wydarzeń smoleńskich

    Roman Misiewicz

    VI. Prof. Mirosław Dakowski. Petycje

    Prof. Mirosław Dakowski

    VII. Prof. Mirosław Dakowski. Wywiady

    VIII. Dodatkowe wnioski z analizy zdjęć
    satelitarnych

    i dochodzenia właściwości brzozy i jej złamania

    prof. Chris J Cieszewsk

    IX. Usiądźmy wygodnie w fotelu i poczytajmy o
    fotelach

    PIKO

    X. Z lotu ptaka

    Albatros z lotu ptaka

    XI. Dowód rosyjskiego oszustwa

    Yurko

    XII. Aspekt autentyczności części TU154M LUX
    101

    @3ZET

    XIII. Kurs 285°

    3ZET

    XIV. Niechciana szachownica lewego skrzydła

    Bloger @3ZET

    XV. Przywóz ofiar

    3ZET

    XVI. Posłowie. Co nie wydarzyło się w Smoleńsku

    Piko

    Ps. Dziękuję Wam za tą publikację- już zamówiłem.
    Jak będzie spotkanie autorskie to może nagracie a nasz LordJim wrzuci na YouTube.

    Pozdro dla wszystkich.

    janekp1

  17. lordJim pisze:

    @piko
    Elo, na stronie ZONK! Książki NI MA!

    Pozdrawiam 😉

  18. lordJim pisze:

    @janekp1
    problemu nie widzę 😉

  19. janekp1 pisze:

    @LordJim
    Książka na stronie wydawcy jest już niedostępna.

    Czy ktoś wie jaki był nakład?

  20. E.B pisze:

    Nie można książki dodać do koszyka. Czy ktoś wie dlaczego?

  21. Janekp1 pisze:

    @EB
    Jak nakład wyczerpany to nie można dodać do koszyka czegoś czego niestety nie ma.
    Pozdro.
    Janekp1

  22. piko pisze:

    Nie wiem dlaczego nie ma na Niepodległej.

    spróbujcie tu:

    https://bonito.pl/k-1326350-maskirowka-smolenska

    jest nawet trochę tańsza.

  23. piko pisze:

    Nakład – 1500

  24. E.B pisze:

    @Piko, @Janek1

    Zamówiłam w bonito. Mają tylko 7 egz. na stanie.

    Dzięki. Pozdrawiam

  25. Janekp1 pisze:

    @all
    Książki już nigdzie nie można kupić, rozeszła się jak ciepłe bułeczki. To świetna wiadomość.

  26. nohood pisze:

    @piko;
    moje gratulacje
    wasza praca jest ważna.
    jeśli usię uda kupię 10 sztuk i spróbuję rozprowadzić po znajomych.

    pozdrawiam

  27. nohood pisze:

    @piko;

    jeśli wydawnictwo ustawi dystrybucję dodruku- możemy wrzucić baner na główną kierujący do sklepu.

  28. piko pisze:

    @nohood

    Byłoby super jakbyś nawet teraz dał zajawkę na PT i gdzie się da.

    W poniedziałek zadzwonię do wydawnictwa i spytam co jest grane z dostępnością. Chyba nie sprzedali 1500 sztuk w tydzień? A może się mylę?

    Wydaje się że księgarnie wzięły za mało egzemplarzy.

  29. E.B pisze:

    Wszyscy

    Chcecie sobie przypomnieć historię śledztwa blogerskiego? Ludzi, już zapomnianych, kolejnych odkryć?
    Zobaczcie również, jak walczono z tym śledztwem. Najlepiej wykpić. No ale chyba to się nie udało.
    Poczytajcie sobie:

    https://dlaczegonienapalm.wordpress.com/tag/inscenizacja/

  30. anonimus pisze:

    Tak krawiec kraje, jak mu nożyce Golicyna pozwolą

    [Wstępna wersja wstępu do książki „Maskirowka smoleńska”. Jest już w hurtowniach, nawet (zdaje się) w księgarniach. Kawałki omówię osobno. Mirosław Dakowski]

    ====================

    Tomasz „Rolex” Pernak

    [OPERA MUNDI]

    W tej książce znajdziesz, drogi Czytelniku, zapis mozolnej próby docierania do szczegółów jednego z najbardziej odrażających i wyjątkowych aktów terroru. Ale nie tylko sam ten akt, czy też – jak ja sądzę – co najmniej „dwutakt” aktów terrorystycznych, był wyjątkowy. Wyjątkowa była również dekonspiracja całych siatek obcych agentur, które zostały zmuszone do fertycznego a jednocześnie chaotycznego działania w celu przykrycia frustrującego braku dowodów w sprawie faktów, które rzekomo miały mieć miejsce 10 kwietnia 2010 roku pod Smoleńskiem. Ten chaos wyglądał trochę tak, jak gdyby krytyk miał napisać recenzję z przedstawienia, którego treść znał zawczasu, a w związku z tym zakładał, że nawet nie kwapiąc się na nie, odda mu z grubsza sprawiedliwość polegając na bryku, reżyser tymczasem kazał Lady Macbeth zdekapitować męża, dać się uwieść Banquo, rządzić długo i szczęśliwie, a aktorzy uznali,że wobec profanacji sztuki i oni mają prawo do wniesienia do niej własnych, nieznanych oryginałowi innowacji.

    Kolejna rzecz, która się przy tej okazji ujawniła, to wewnętrzny, społeczny podział; akcja propagandowa, żeby odnieść sukces musiała zyskać zwolenników, a tych znaleźć mogła jedynie odwołując się do najbardziej ciemniej, patologicznej, post-peerelowskiej mniejszości; agresywnej, bo zagrożonej w swoim stanie posiadania, i stąd zdolnej, przy olbrzymim wsparciu mediów, do narzucenia dyskursu istniejącemu w każdym społeczeństwie większościowemu „bagnu” oportunistów.

    Ta książka to również historia ludzi, którzy w zderzeniu z machiną zła i kłamstwa podjęli trud obrony poczucia i własnej i wspólnotowej godności, poprzez poświęcenie już nie godzin, dni, miesięcy, ale lat, na – jeśli nie odkrycie pełni prawdy – to przynajmniej na zdemaskowanie pełni kłamstwa i manipulacji.

    Szczegółową rekonstrukcję tej manipulacji, stworzoną w zgodnie z wszelkimi rygorami krytycznej analizy materiału dowodowego, z drobiazgowym katalogiem źródeł znajdzie Czytelnik w tej części niniejszej książki, która została przygotowana przez Free Your Mind’a. Człowiek ten, którego miałem szczęście poznać osobiście, może uosabiać okupiony olbrzymimi poświęceniami życia zawodowego i rodzinnegotrud stopniowego zrywania tworzonych z zapałem i bezczelnością zasłon kłamstwa, ale i los wszystkich tych, którzy odważyli się w tej sprawie przeciwstawić nie tylko kłamstwu oficjalnemu, ale też kłamstwu, które zostało podsunięte zręcznie obozowi patriotycznemu po to tylko, aby domknąć konstrukcję słynnych „nożyc Golicyna”.

    Stara to metoda Czeka, by nie tylko kłamać, ale również z tym kłamstwem „walczyć” przy pomocy kłamstwa równie bezczelnego, jako że niezależnie od tego, po której stronie stanie nieświadomy istnienia nożyc „widz”, będzie to w każdym przypadku odpowiadało Czeka interesom i realizowało czekistowskie cele.

    Nie jest to pogląd w uproszczony sposób manichejski, po pierwsze dlatego, że na obydwu ostrzach nożyc gromadzili się nieświadomie ludzie „dobrej woli” , po drugie dlatego, że bardzo wielu z nich, pomimo oportunizmu, pozostawiło celowe ślady i tropy wskazujące na pozorność prac lub fałszywość zebranego materiału, po trzecie nie wszyscy dali się nabrać, po czwarte prawda również i w tym przypadku i tak zwycięży (a dlaczego zwycięży, o tym w zakończeniu).

    W mojej skromnej analizie nie będę nawet próbował dublować prac FYM-a i innych, zacnych, a publikujących na tych łamach kolegów – od czasu swoich pierwszych niemalże artykułów na ten temat korzystałem z nich obficie, jako formy uporządkowanego zestawienia faktów, wykazu oficjalnych i „opozycyjnych” sprzeczności, manipulacji i kłamstw – postaram się natomiast, niejako w uzupełnieniu, rzucić te bezsporne fakty na szerszy kontekst geopolityczny; pochylić się na kilkoma aspektami, które FYM ujął, ale na mnie wywarły szczególnie silne wrażenie, i dlatego chcę je raz jeszcze podkreślić. Obraz powstały efekcie tego „rzutu” pozwoli, moim zdaniem, w niedługo ósmą już rocznicę 10 kwietnia 2010 roku, mieć nadzieję na ujawnienie prawdy.

    Mamy perfekcyjnie uchwycony w pracach FYM-a moment krystalizowania się narracji wedle wytycznych suflowanych przez autorów uprzednio przygotowanego scenariusza. Zwrócę uwagę na cechy charakterystyczne tej fazy budowania mitu w formie golicynowskich nożyc: po pierwsze grubą kreską zarysowane zostają dwie „dezy”, które „konkurować” będą o najwyższe miejsce na podium w zawodach zorganizowanych przez Ministerstwo Prawdy – „deza” wypadku jako konsekwencji mieszanki chaotycznego przygotowania i realizacji prezydenckiej wizyty w Smoleńsku, fatalnych umiejętności pilotażu, ułańskiej fantazji, nacisku pijanych lub autystycznych przełożonych, oraz – last but not least – „ruskiego bardaku”, w konkurencji z „dezą” drugą, naszkicowaną jeszcze tegoż 10 kwietnia 2010 roku w wieczornej audycji Radia Maryja przez posła opozycji Antoniego Macierewicza, o wybuchach, które – zdaniem posła – mieli słyszeć świadkowie.

    I od tamtej pory, od tego 10 kwietnia, nic się nie zmieniło, jeśli chodzi o charakterystykę ostrzy nożyc Golicyna: z jednej katastrofa, z drugiej wybuchy. Zmieniają się jedynie didaskalia: z jednej – raz linia energetyczna, a później brzoza, raz: „bo nas zabije”, a innym razem: „tak lądują debeściaki”, raz: „O Jezu!”, a innym razem: „O kurwa!” , z drugiej – raz wybuch jeden, a innym razedm wiele, w różnych miejscach hipotetycznego płatowca..

    Rzeczy należy czasami sprowadzać do zrozumiałego konkretu: jeśli zarząd banku będzie chciał wcisnąć niekumatym klientom wyjątkowo niekorzystny dla nich produkt, to zatrudni do owego „wciskania”, a więc na pozycję „konsultanta” w biurze obsługi klienta, zadbanych, sympatycznych, elokwentnych i przystojnych, młodych ludzi, których cechą szczególną będzie to, że będą przewyższali potencjalnych klientów entuzjazmem wobec produktu, ale dorównywali im niewiedzą. O wiele łatwiej jest wcisnąć kłamstwo osobie, która jest przekonana, że sprzedaje najjaśniejszą prawdę – jest szczera.

    Jak dotąd lista świadków „słyszących” ew. „widzących” pozostaje niejawna, dodając wagę do ton bądź hektolitrów „niepodważalnego materiału dowodowego”, który zostanie ujawniony „na wiosnę” bądź „na jesieni”.

    Te wykluczające się lub ocierające o bluźnierstwo zestawienia są elementami wojny psychologicznej, którą służby rosyjskie, niezależnie od stopnia i zakresu ich udziału w poszczególnych etapach przygotowujących i w samym akcie terroru, oraz kłamstwa smoleńskiego, wytoczyły narodowi polskiemu, korzystając z paraliżu polskiego państwa i jego służb przez Berlin, oraz wewnętrznych sojuszników Berlina i Rosji.

    Mówią nam o wybuchach: Czasem jest jeden, a innym razem pięć, ale mikro. Źródłem obydwu są materiały (bądź kopie materiałów) dostarczonych różnym polskim instytucjom przez stronę rosyjską (a w zasadzie stronę „trzecią”, MAK-owską, o czym później), przy czym siedzący na jednym ostrzu nożyc uznają te materiały za wiarygodne i na tym opierają swoje „dedukcje”, a siedzący na drugim z ostrz, uznają je za całkowicie zmanipulowane i… na tym opierają „dedukcje” swoje.

    Sądzę, że już na wstępie należy wszelkie zapisy „spuścić”, a w jakiej formie, to już jak kto woli – można wodę albo zasłonę milczenia, jako że dla instytucji państwowych w tej sprawie wiarygodne mogą być tylko oryginały, a nie kopie, a dla do niedawna „opozycji” założenie, że ktoś „wybuchnął” i zdekapitował państwo polskie w efekcie nieznanego dotąd w historii aktu terroru, a jednocześnie fakt ten dowodowo utrwalił i wypuścił z rąk, oddając go geopolitycznym przeciwnikom, musi stanowić nie lada wyzwanie intelektualne.

    Po drugie – wracamy tu do cech charakterystycznych fazy budowania mitu – w tej fazie nie mamy do czynienia z tkaniną rzeczywistości plecionej z faktów, ale z faktem „wytwarzania” fałszywego obrazu rzeczywistości. Dopiero po ogłoszeniu „wypadku” albo „wybuchu” buduje się szczegółową narrację w zależności od tego, jak zachowują się „wysoko umawiające się strony”. Najsilniejsze karty ma w tym momencie Rosja kontrolująca miejsce „wypadku/zamachu”, która może wymusić na stronie polskiej określone działania i to czyni: po to, by – przewidując „na zaś” ewentualne konsekwencje międzynarodowe – „zdezynfekować” państwo rosyjskie w sprawie 10 kwietnia 2010 roku, oddając możliwie wszystko, co się z tą sprawą łączy, w ręce niewidzianej od czasu łże-Dymitrów szajce pretendentów-amatorów. Spróbujmy zapoznać się z tą kliką i zadać jej reprezentantom i funkcjonariuszom kilka pytań.

    Kluczowe dla dalszych rozważań jest przyjecie właściwej postawy badawczej. Odrzuciliśmy wersje, która pojawiły się w dniu 10 kwietnia i dniach następnych (sekwencja „ekspercka” Amielin – Hypki) z żadnych innych powodów jak tylko takich, że wersje te się „sypały”; że widać było nieporadne próby sklecenia wątków, żeby je później starać się wymazać, bo przestały pasować do koncepcji. Zarzucenie polskich mediów masą wzajemnie wykluczających się informacji w postaci doniesień z grup dyskusyjnych, zdjęć, filmów, wywiadów z ekspertami, potęgowało chaos i miało na celu jedno: właśnie potęgowanie chaosu, nic więcej.

    Dziś, po latach, niektórych z tych „wydarzeń” nie pamiętamy. Któż zachował we wdzięcznej amięci los czterech żołnierzy, skazanych za kradzież kart bankomatowych należących do śp Andrzeja Przewoźnika? Siergiej Syrow, Artur Pankratow, Jurij Sankow i Igor Pustowar są jednymi z nielicznych, znanych z imienia i nazwiska, naocznych świadków odnajdowania ciał na polance położonej obok pasa lotniska w Smoleńsku – a ich natychmiastowe oddalenie się z miejsca pełnienia służby w celu skonsumowania w formie zamiany na monetę brzęczącą znaleziska: kart i (szczęśliwie) notatki z z PIN- ami do nich – posłużyło za jedno z fundamentalnych uwiarygodnień miejsca rzekomego zdarzenia. Czy wypada zapytać o to, czy polska prokuratura wystąpiła z wnioskiem o pomoc prawną do prokuratury rosyjskiej o przesłuchanie czterech bojców w charakterze świadków?

    To tylko jeden z setek, jeśli nie tysięcy, bardziej (jak powyższy) i mniej ważnych elementów medialnego bombardowania. Kluczowe, drogi Czytelniku, jest pytanie o to, na ile jesteś w stanie, bez uprzedzeń, odrzucając sympatie i polityczne uwarunkowania, zmierzyć się z faktami i dokonać ich oceny jedynie pod kątem ich wiarygodności? Moim zdaniem, zarówno wersja oficjalna, państwowa – a taka została sformułowana jedynie w Polsce i przez autoryzowane agendy polskiej administracji rządowej, jak i wersje opozycyjne, głoszone przez część środowiska eksperckiego skupionego wokół zespołów parlamentarnych, komisji lub podkomisji, są oparte na błędzie (to: w dobrej wierze), lub fałszu, manipulacji i kłamstwie, a ich celem jest ukrycie prawdziwego przebiegu wydarzeń z dnia 10 kwietnia 2010 roku, oraz wydarzeń z dni poprzedzających i następujących po tej dacie. Jakie były i są intencje tych mistyfikacji na różnych ich etapach – nie wiem, ale niezależnie od tych intencji uważam, w ślad za Józefem Mackiewiczem, że: „tylko prawda jest ciekawa”. Jeśli dążenie do niej miałoby, drogi Czytelniku, zburzyć Twój wewnętrzny spokój, sprawić, że zaczniesz pić alkohol, palić papierosy albo inne świństwo, lub też nie ukończysz studiów, odłóż tę książkę na półkę, a najlepiej spal – niech nie męczy i nie prokuruje zagrożeń.

    Nie wiem, nie znam się, nie orientuję się, zarobiony jestem

    Jeśli jednak do palenia książki nie doszło, to chciałbym zaproponować ci drogi Czytelniku, zanim pochylisz się nad wymagającą skupienia analityczną jej częścią, pewien unikalny eksperyment. Tak się złożyło, że od kilku lat biorę aktywny udział w pracach wymiaru sprawiedliwości jednego z państw europejskich (dla potrzeb tego eksperymentu przywołuję z pamięci procedury znane mi z dochodzeń policyjnych, prokuratorskich i procesu karnego). Mój udział jest aktywny, choć nie „czynny” – jestem zaledwie tłumaczem przysięgłym, niemniej daje mi to, ta moja rola, możliwość drobiazgowej obserwacji procesu (z powodów oczywistych nie mogę uronić ani słowa :), w którym dąży się do ustalenia jak było, a wysoki poziom profesjonalizmu instytucji wspomnianego państwa europejskiego pozwala na przyjęcie, że procedury składające się na etapy tego procesu są bardzo precyzyjnym narzędziem takich ustaleń.

    Zacznijmy od pewnego, koniecznego, uproszczenia, aby nie zapaść się po pas w prawnicze definicje: rolą oskarżyciela jest dowieść ponad wszelką wątpliwość, że oskarżony popełnił czyn, opisany w ustawie jako przestępstwo, i że popełnił ten czyn świadomie; rolą obrony jest podpowiedzieć oskarżonemu, jak się bronić, a więc jak podważyć linię oskarżenia w taki sposób, by – jeśli nie uda się dowieść niewinności w sposób nie budzący wątpliwości – sprawić, żeby ława przysięgłych nie była przekonana o winie w takim stopniu, aby możliwe było jednogłośne uzgodnienie werdyktu: „winny”.

    Chciałbym zaprosić cię, drogi Czytelniku, do uczestnictwa w posiedzeniu takiej ławy przysięgłych, by móc zmierzyć się najpierw z kilkoma wybranymi przeze mnie fragmentami szeroko rozumianego dochodzenia prawdy w sprawie 10 kwietnia 2010 roku. Bez emocji, opierając się wyłącznie na życiowym doświadczeniu,

    podobnie jak czyni to członek ławy przysięgłych. Problemem badania „sprawy 10 kwietnia 2010 roku” jest ogrom danych i masa poszlak, które są następstwem prób rozgrywania tragedii przez gangi, grupy, klany i koterie mające z tą sprawą związek. Czytelnik będzie miał możliwość, dzięki tej publikacji, poznać większość z tych bulwersujących faktów w analitycznej pracy FYM-a i w pracach innych autorów, stanowiących trzon tej książki; tutaj, jednie dla rozgrzewki, przyjrzyjmy się kilku wybranym z tych faktów w taki sposób, w jaki my wszyscy, zajmujący się tą sprawą przez lata staraliśmy się przyglądać – bezstronnie. Zacznijmy od klasycznego „schwytania na gorącym uczynku”.

    MAK ­ Межгосударственный авиационный комитет

    jest „niezależną, międzynarodową organizacją regionalną” i ma z państwem rosyjskim formalnie tyle wspólnego, ile ma z kazachskim, azerskim, lub uzbeckim, czyli mało.

    Niniejszym oświadczam, że podejrzewam administrację państwa polskiego, że w latach 2010-2015 co najmniej współdziałała przy fabrykowaniu dowodów na zaistnienie katastrofy w dniu 10 kwietnia 2010 roku, z sobie jedynie znanych pobudek, ale z zamiarem ukrycia właściwego przebiegu zdarzeń z dnia 10 kwietnia 2010 roku, oraz z zamiarem ochrony winnych śmierci 96 osób wiązanych z wydarzeniami z 10 kwietnia, a w związku z tym zasługujących na karę. Rzecze śledczy.

    [cdn]

  31. Anonim pisze:

    Miło mi gościć p. Profesora

    Dostał p. już swoje egzemplarze autorskie?

  32. piko pisze:

    Powyższy anonim to ja – piko

  33. anonim pisze:

    Ze strony Profesora – takie przypadki:

    „Przy okazji podaję, bo właśnie ze zdziwieniom zauważyłem, że w książce Maskirowka smoleńska znikły tytuły obu mych wypowiedzi:

    1)

    Co ukrywają: Inscenizacja na Siewiernym, trumny Ofiar, oraz Zespół Parlamentarny

    2)

    Zbrodnia Smoleńska a Zło Absolutne

    Pierwszy kończyłem tak:

    Gloria Patri, et Filio, et Spiritui sancto.
    Sicut erat in principio, et nunc, et semper
    et in saecula saeculorum,
    Amen.

    Można sprawdzić…

    A przecież tytuły i zakończenia są nie tylko integralną częścią całości ale ją do-określającą..

    Takie przypadki…

    Wypowiedzi sprzed prawie sześciu lat , oryginalne, są tu:

    Co ukrywają: Inscenizacja na Siewiernym, trumny Ofiar, oraz Zespół Parlamentarny”

    http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=24453&Itemid=100

  34. Tadeusz_K pisze:

    na litość-kto to zacz „anonim”?-jest?
    Czy tak trudno-bardzo trudno-określić bliżej osobę?
    Czy tak trudno w środkowej rozwiniętej rubryce wpisać swój nick/herb?-czy tak trudno?
    Niechętnie czytam „anonima listów kilka”.

  35. fatamorgan pisze:

    „(…) Niniejszym oświadczam, że podejrzewam administrację państwa polskiego, że w latach 2010-2015 co najmniej współdziałała przy fabrykowaniu dowodów na zaistnienie katastrofy w dniu 10 kwietnia 2010 roku(…)”

    Dumali i wydumali.
    Książkę napisali

    Obrobiona prawda wyszła na jaw.

    Ale w latach 2017 i 2018 to już nie?

    Zatopieni w smoleńskim szambo do tego stopnia, że tylko już bulgotanie ze wszystkich stron słychać!

  36. veri pisze:

    Operacja „Smoleńsk” to na medialnej płaszczyźnie extra robota. Osoby trzecie czyli opinia publiczna nic co nawet ociera się o prawdę nie wie.

  37. anonim pisze:

    @piko 29 listopada 2018 o 20:36

    .. spotkanie promocyjne .. ?

    czy jest juz cos wiecej wiadomo?
    Gdzie i kiedy?

  38. E.B pisze:

    Tematyka smoleńska nie daje spokoju. W ostatnim komentarzu, który zamieszczę jak się tylko ukaże na YT, Witold Gadowski anonsuje swoją nową książkę „Szlag trafił”, która właśnie dotyczy tego tematu. Książkę można zamówić przez księgarnię WG.
    Jest tam podobno wyjaśnienie Smoleńska.

    Pisze o niej tak:

    ” Tą powieść napisały całe lata tragicznych wydarzeń. Tak się teraz nie pisze. Tak myśleć nie wolno. Zacznij czytać, a zobaczysz jak szlag trafił, kogo i gdzie? I jak teraz szlag trafiał będzie tych wszystkich ważniaków, gdy powieść zacznie zataczać coraz szersze kręgi.
    (…) Smoleńsk prawdziwi szpiedzy i zdrajcy… przeczytaj o tym co się z nami stało i dlaczego jest tak jak jest”.

Dodaj komentarz:

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Przejdź do paska narzędzi