„Ince” – w 72 rocznicę śmierci.

„Inka” to dla mnie postać niezwykła. Nie potrafię o Niej zapomnieć. Utożsamia swoim życiem i realizuje w rzeczywistości piękne polskie hasło: Bóg, honor, Ojczyzna. Dla wielu już dzisiaj kompletnie puste i niezrozumiałe.

Ale nie będzie Polski prawdziwej bez realnego powrotu do tego hasła, bez zachowań jak trzeba.

Zaczyna mówić się, na razie cichutko,  o Jej beatyfikacji. Może i do tego dojdzie. Ona na to zasługuje.

Dzisiaj Jej prochy i pochowanego z Nią razem „Zagończyka” spoczywają nareszcie we własnym grobie, na przekór staraniom katów. Tak zwyciężają polscy bohaterowie. To specyficzne zwycięstwo, bardzo polskie. Można pytać: dlaczego tylko takie i aż takie? Jaki zamysł Opatrzności za tym stoi? Czas na to odpowie.

Dwa lata temu pożegnaliśmy ‚Inkę” i „Zagończyka”. Przypomnę moją notkę, którą napisałam wtedy, jeszcze na dawnym S24.

 

„Pożegnaliśmy „Inkę” i „Zagończyka”. Ich triumfalny pogrzeb to symboliczny powrót Żołnierzy Wyklętych do naszej pamięci, do obecności w naszym życiu publicznym. Są w nazwach ulic, patronują szkołom, organizacjom, są w naszych sercach, inspirując i ucząc patriotyzmu .

„Inka” symbolizuje wszystkie „Panny Wyklęte”, budząc podziw swoją wiernością najważniejszym wartościom, swoją dojrzałością mimo młodego wieku. Gryps, który wysłała do swojej babci, mówi wiele o niej samej. Ona nie bała się śmierci. Najważniejsze dla Niej było, żeby rodzina miała pewność, że „zachowała się jak trzeba”. Ważny był honor, nawet w obliczu śmierci. Ale nie można zrozumieć „Inki” bez znajomości Jej losów i losów Jej rodziny.

Danuta Siedzikówna urodziła się w rodzinie leśnika Wacława Siedzika i Eugenii z Tymińskich. Obie te rodziny brały udział w Powstaniu Styczniowym i „Inka” była wychowywana w etosie tego Powstania. Ojciec „Inki” mając 19 lat był wywieziony na Sybir przez carską Ochranę za działalność patriotyczną inspirowaną etosem Powstania. Po raz drugi został wywieziony na Syberię 10 lutego 1940 roku przez NKWD. Symboliczne jest to , że, czy carska, czy bolszewicka Rosja, jednakowo traktuje Polaków.

Pan Wacław przeżył zesłanie, trafił do Armii Andersa, ale trudy pracy w kopalni, niedożywienie, ciężkie warunki życia na nieludzkiej ziemi sprawiły, że zmarł w Teheranie i został tam pochowany na cmentarzu, gdzie leży wielu Polaków z dala od swej Ojczyzny.

Matka „Inki” wstąpiła do Armii Krajowej, ale zdradzona prawdopodobnie przez kolaborujących z Niemcami członków Komitetu Białoruskiego została rozstrzelana w lesie niedaleko Białegostoku. „Inka” widziała swoją matkę nieludzko pobitą, na dziedzińcu więzienia w Białymstoku. Po śmierci matki sama złożyła przysięgę i stała się żołnierzem Armii Krajowej. Po wojnie ukrywała się mając nie swoje dokumenty i pracując w leśniczówce. Do oddziału wróciła po rozmowie z „Żelaznym” wiosną 1946 roku. Była sanitariuszką, a nie miał kto opatrywać rannych żołnierzy.

Feliks Selmanowicz „Zagończyk” był niezwykłą postacią. Mając 15 lat uciekł z domu, żeby bronić Wileńszczyzny i Polski przed zbliżającymi się bolszewikami. Dostał się do Samoobrony Wileńskiej pod komendę Jerzego Dąbrowskiego, zasługując sobie już wtedy na pochwałę. Potem był w Korpusie Ochrony Pogranicza, elitarnej formacji, specjalnie szkolonej. Był też prawdopodobnie współpracownikiem Oddziału II Sztabu Wojska Polskiego. Ożenił się, urodził mu się syn, w tym samym roku 1928, w którym urodziła się „Inka”. Do tego syna, godzinę przed śmiercią napisał piękny list, który zachował się w archiwach bezpieki, ale nie został dostarczony rodzinie. Słowa, które skierował do swojego syna: „ bądź dobrym Polakiem, kochaj Polskę” i „to, co zostawiam najdroższego na tej ziemi, to Ty i Polska ” mówią wiele o ludziach tamtego pokolenia, dla których Polska i rodzina, to jedno.

Zginęli razem, wznosząc okrzyk : „Niech żyje Polska”. Żołnierze KBW wykonując wyrok strzelali do „Zagończyka”, do „Inki” nie mieli sumienia. Nie była nawet draśnięta. Zabił ją dowódca żołnierzy z własnej broni.

Zakopani w nieznanym miejscu, skazani na niepamięć, zostali odnalezieni na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku, dzięki pracy zespołu pod kierunkiem prof. Krzysztofa Szwagrzyka, dzisiaj wiceprezesa IPN. Historię „Inki” i „Zagończyka”, ich ostatnie godziny życia poznaliśmy dzięki wysiłkom Piotra Szubarczyka z gdańskiego IPN, który odnalazł świadków tych wydarzeń, m.in. księdza obecnego przy ich śmierci.

Dzisiaj są symbolem Wyklętych, Panien i Żołnierzy. Postać „Zagończyka” kryje się w cieniu „Inki”, bo przyzwyczajeni jesteśmy do tego, że mężczyźni, żołnierze, mają obowiązek walki o Ojczyznę. Śmierć młodziutkiej sanitariuszki, bezwzględnie zamordowanej jako wróg Polski, jej ostanie słowa, porusza nas. „Inka” staje się symbolem całej Armii Wyklętych, jest znana w całym kraju. Jest dla nas, w pewnym sensie, wyzwaniem, z całą swoją niezłomną wiernością zasadom.

Po 70 latach doczekali się chrześcijańskiego pogrzebu, w obecności całego Majestatu Rzeczpospolitej i wielu Polaków z kraju i zagranicy, również śledzących transmisję telewizyjną. Polska się wreszcie o nich upomniała. Te 70 lat to klamra, która spina czas Polski zniewolonej, z krótki wyjątkami i paroma ostatnimi miesiącami, kiedy sięgnęliśmy po niepodległość. Ich pogrzeb to punkt zwrotny, zaczyna się nowy rozdział w naszej historii, choć może jeszcze nie do końca zdajemy sobie z tego sprawę. Tak jak powiedział Prezydent, przywracamy godność polskiemu państwu, a więc i nam samym i nic już nie będzie takie jak było. Bo jest wzorzec, do którego będziemy wszystko przykładać i porównywać, czasem zawstydzeni, że nie potrafimy tak jak Ona, jak Oni………

„Inko”, „Zagończyku”, spoczywajcie w pokoju. Teraz jest nasza kolej „zachować się jak trzeba”.

 

A to piosenka „Inki”, którą śpiewała tuż przed swoim aresztowaniem, w mieszkaniu sióstr Mikołajewskich w Gdańsku-Wrzeszczu przy ul. Wróblewskiego 7:

 

 

You may also like...

8 komentarzy

  1. Tadeusz_K pisze:

    bolek lezie a pogrzeb INKI:

  2. Tadeusz_K pisze:

    A tu TW _bolek w przelocie idąc na ryby zahaczył o pogrzeb Inki i Zagończyka.

  3. Tadeusz_K pisze:

    A tu buc z kokiem i byczym junijnym kolczykiem kijem robiony na pogrzebie Inki:

  4. Tadeusz_K pisze:

    Czy wyborcy zapamiętają tych degeneratów, przeniewierców, obślizgłych satyrów ?
    Mam wątpliwości.

  5. Tadeusz_K pisze:

    Sądzę, że TW_Bolek szerokim łukiem ominie również ze wstrętem (i słusznie) i swój pogrzeb, i uda się na ryby z mnietkiem..
    No, chyba że danuśka złapie go za galoty.
    Ale nie zanosi się na to.
    Popaprane to wszystko, a w rolach kosmiczni popaprańcy!.
    -Słowem paranoja!
    Jeno jaruzel z tych wszyskich popaprańców milczy…jedyny inteligentny.

  6. E.B pisze:

    @Tadeusz

    Dzięki, że przypomniałeś te obrazki z pogrzebu „Inki” i „Zagończyka”.
    Ja nie przez przypadek nawiązałam do tamtego dnia. To była prawdziwa manifestacja Polaków, którzy odzyskiwali swoją godność po ponad 70 latach. Było oddzielone ziarno od plew.
    Wałęsa za swoją demonstrację nasłuchał się od Polaków prawdy o sobie, do której sam nie chce się przyznać nawet przed sobą.

    I wtedy jeszcze byliśmy wszyscy razem. Razem z prezydentem, razem z PiSem.
    Ich pogrzeb to był wielki dzień dla Polski.

    Minęło dwa lata i coś po drodze zgubiliśmy. Już nie ta nadzieja, nie ten duch.
    Ja wiem, że droga jaką idziemy wymaga wiele cierpliwości i wytrwałości od nas.
    Wymaga też zaufania, o które prosił Jarosław Kaczyński.
    Czy nam wystarczy tego zaufania i cierpliwości?
    Co w praktyce oznaczają dzisiaj słowa „Inki”: zachować się jak trzeba ?

  7. nohood pisze:

    pamiętamy

  8. cisza1 pisze:

    @E.B
    Wspaniała bohaterka.
    Dzięki temu, że księdzem obecnym w ostatnich chwilach jej życia był patriotyczny kapłan Marian Prusak sprawa Inki nie została pogrzebana.

    Pisałam o nim notkę.
    „Danka Siedzikówna w letniej sukience. Przyjęła mnie nadzwyczaj spokojnie, wyspowiadała się, a potem wyraziła życzenie, żeby o wyroku i o śmierci powiadomić jej siostrę. Mówiła to ciągle tak, jakby się nadal spowiadała. Czuliśmy, że możemy być obserwowani. Podała mi adres w Gdańsku Wrzeszczu, przy Politechnice, ulica Własna Strzecha. Nie mogłem nic zapisać, starałem się zapamiętać ten adres.”

    Niech Ona i Zagończyk spoczywają w pokoju!

Dodaj komentarz:

Przejdź do paska narzędzi