You may also like...

15 komentarzy

  1. Anonim napisał(a):

    Koniec wakacji, do roboty..

  2. robertzjamajki napisał(a):

    Ten anonim, to ja..
    Postaram się kontynuować temat i w ten sposób zacznę pisać o historii Polski. Trochę to przewrotnie, ale uważam że to co stało się w czasie ostatniej wojny światowej jest najważniejsze dla naszej teraźniejszości..

  3. nagor napisał(a):

    @robertzjamajki

    Witaj , to będzie dobra robota , bo całkowicie podzielam Twoją tezę i ciekaw jestem wniosków oraz odpowiedzi czy Jałta dla nas jest nieśmiertelna .

  4. cisza1 napisał(a):

    @RobertzJamajki

    Też jestem ciekawa c.d. Pisz!
    Pozdrawiam

  5. E.B napisał(a):

    @RobertzJamajki

    Super, że idzie dobra zmiana. Mnie będzie teraz trochę mniej.

    Historycznie dobrze zaczynasz, bo II wojna światowa ciąży na nas do dzisiaj. Ale jej korzeni należałoby chyba szukać jeszcze w I wojnie i późniejszym dwudziestoleciu.
    Na I wojnie skorzystaliśmy, ale na II-giej już nie. Pełna klęska.
    Jeżeli los traga nami na przemian, to teraz powinien być sukces.
    Chętnie poczytam i czasem coś dorzucę od siebie.

  6. Trzmielka napisał(a):

    @RobertzJamajki

    Bardzo ciekawy temat! Dla mnie to duże zaskoczenie, że aż tak wielka była dysproporcja sił na korzyść Sowietów.

    Czy są jakieś poważne badania historyczne wyjaśniające, dlaczego Hitler nie skorzystał z okazji przejęcia sowieckiego wojska, kiedy w pierwszych dniach po ataku żołnierze masowo zaprzestawali walki? Czy rzeczywiście przyczyną było zaślepienie ideologiczne? Jakoś nie przeszkadzało mu ono w świetnej współpracy i przed wojną, i po wspólnej aneksji Polski.

  7. robertzjamajki napisał(a):

    @Wszyscy
    Cieszę się że tematyka jest zajmująca.
    W kontynuacji postaram się wyjaśnić dlaczego, mimo wyraźnej przewagi liczebnej na korzysc Sowietow Hitler zdecydował się na realizację Planu Barbarossa (ataku na ZSRS).

  8. Immortelka napisał(a):

    Piszcie tutaj ale i na Salonie bo wygrywa tam nawała lewacka !

  9. E.B napisał(a):

    @Immortelka

    Piszemy, Ja i @Cisza i @Wawel i @Piko i @35Stan i czasem @Fatamorgan, @Stary Wrocek.

    S24 po remoncie jest zapaskudzony lewactwem, które tam się zagnieździło na dobre.
    Mają liczebną przewagę, ale może do czasu ? :)). Może jakość weźmie górę?

    Pozdrawiam i przychodźcie do nas też. Będzie łatwiej nawiązać kontakt i coś wspólnie zrobić.

  10. nagor napisał(a):

    @Immortelka
    Za autorów się nie wypowiadam , ale jak trwa nawała to muszą być ci nawalani . Kwestia wyboru , czyja palma jest wyższa ?, nawalających czy nawalanych , rozważ .

  11. cisza1 napisał(a):

    @Wygrywa tam?
    A niech „wygrywa” …. kto zliczy pod iloma nickami piszą?

    Ja tam rzadko bywam; po prostu nie chcę by mnie zniknęli bo mam wiele starych notek.
    Prawie nie komentuję tam a u lewactwa – zero!
    Nie znoszę nawalanki gdziekolwiek się pojawia.
    Obrażania, inwektyw i głupoty jest dość wszędzie i jedni warci drugich. To spirala bez końca.

    Moja propozycja jest taka – nie tykać *****, zawsze śmierdzi i przykleja się.
    Ale mamy wolność, póki co i każdy z nas robi, co uważa.

  12. fatamorgan napisał(a):

    @ALL

    Jeśli Państwo oczywiście pozwolą to i ja dołożę tu moje 3 grosze w relacji do pytania:

    Pisać, czy nie pisać (nie komentować) na Salonie24.pl?

    Myślę, że na tak stawiane pytanie, każdy z nas musi już sam sobie i przede wszystkim sobie odpowiedzieć.
    Na co chciałbym jednak zwrócić uwagę, to niezaprzeczalny fakt, że tzw. „pisanie do szuflady” —-> jest de-facto pisaniem do szuflady = niczym ponad-to.
    Nawet, jeśli szuflada mieści więcej jak jednego piszącego. lub —-> jak jest takowych kilku, czy nawet i kilkunastu.
    Warto chyba ten aspekt pomijania i nieobecności wielu blogerów/komentatorów tu piszących, na nadal szeroko znanym, często przez blogerów, komentatorów i czytelników odwiedzanym = poczytnym S24 właśnie zauważyć i wziąć pod rozwagę.
    Wziąć i ponownie rozważyć, zanim zbyt głośno, zadeklarujemy trwałe, i tak wielkie, że eliminujące chęci pisania na Salonie24 „alergie”.
    Nie tylko zresztą ten aspekt, powinien w mojej opinii prowadzić do ponownego rozważenia „czy warto” być „obecnym” i czynnym na Salonie24.pl.
    Kwestie związane z tendencjami, łatwości i komfortem ponawianiem dokonywania „przekonywania-przekonanych” również się tu bowiem kłaniają.
    Podobnie jest z kwestiami celowości i nieuniknionych konsekwencji, za daleko posuniętego i zbytniego —->zamykania się na opinie „inne i innych” w zbyt ciasnym gronie.
    Kwestie zakiszania się w ciasnej beczce, również bowiem o sobie tu przypominają (również się blogerom i komentatorom PT nieomal natychmiast „kłaniają”).

    Wszystko o czym jednak powyżej pisałem, zależne jest od indywidualnych powodów „blogowania”, j i indywidualnych celów, jakie poszczególni blogerzy/komentatorzy stawiają przed sobą i sobie w relacji do ich bytności w polskiej blogosferze.

    Reasumując: To, że każdy podejmuje swoje własne decyzje – nie ulega tu żadnej wątpliwości.
    Czy są to jednak decyzje dobre i dobrze przemyślane, to już jest zupełnie „insza-inszość” – zależna tylko i jedynie, od indywidualnego podejścia i indywidualnych decyzji.

    Osobiście, jestem mocno przekonany o tym, że pisać wszędzie (w tym i na Salonie24.pl) jest warto. To jest jednak jedynie moja o „tym” opinia = takie jest jedynie moje w tej kwestii zdanie.

  13. E.B napisał(a):

    Fatamorganie

    Nie wiem jak inni, ale ja podzielam Pana opinię. Dałam zresztą temu wyraz logując się z powrotem na S24. To za Pana namową przecież to zrobiłam :).

    Każdy z nas ma swoją motywację, która nas skłoniła do udzielania się w blogosferze.

    Dla mnie jest to możliwość porozmawiania z Polakami z całego świata, czego w realu nie mamy, bo zazwyczaj obracamy się w dość wąskim kręgu znajomych i rodziny.
    I zdarza się, że spotykamy ciekawych ludzi, którzy mają coś do powiedzenia. Mamy z nimi podobne spojrzenie na wiele spraw, dotyczących polityki, ale nie tylko. Możemy kształtować swoje własne poglądy, bo dowiadujemy się czegoś, czego nie wiedzieliśmy.

    I jest jeszcze jedna sprawa, dość istotna moim zdaniem.
    Dzisiaj internet zastępuje media, gazety, tv, radio. Ma więc ogromne oddziaływanie na innych, często młodych, ale nie tylko.
    Nie można więc pozwolić, żeby stał się narzędziem w rękach ludzi wrogich Polsce. Oni też dostrzegają tę ważną rolę internetu.
    Dlatego podzielam Pana zdanie, że trzeba pisać, gdzie się da. I dlatego wróciłam na S24, chociaż mam wiele do zarzucenia pp Janke. To co z nami zrobili, było nie tylko bardzo brzydkie, ale też można podejrzewać, że kryło się za tym dużo więcej.
    No, ale wciąż są platformą często odwiedzaną i być może w jakiś sposób opiniotwórczą.

    Nasze PT jest jak nasz dom. Dobrze tu i ciepło i chętnie się wraca i można naładować akumulatory. Znamy się i dobrze rozumiemy. Podzielamy w ogólności nasze poglądy, choć czasem różnimy się w szczegółach.
    Więc niech to będzie nasze gniazdo. A kto chce i ma taką potrzebę, niech wyfruwa na inne pola i wraca :)).

    Pozdrawiam

  14. piko napisał(a):

    Może coś napiszesz o finansowaniu Hitlera przez Wall Street?

    Banki inwestycyjne imperiów finansowych Morgan-Rockefeller miały swój udział w rozwoju nazistowskiego przemysłu.

    Wygląda, że „sprężyny” które nakręcały historię – i dalej nakręcają – są dalej nieujawniane.

  15. RobertzJamajki napisał(a):

    @piko
    Oficjalny sponsor to oczywiście Krupp, ale najważniejszy był magnat prasowy Alfred Hugenberg. Myślę że to on bezpośrednio mógł mieć dostęp do Wall Street..

Dodaj komentarz:

Przejdź do paska narzędzi