You may also like...

10 komentarzy

  1. nagor napisał(a):

    @PROP

    Witaj , rewizja ustrojowa bo demokracja rewizyjna ………to tak ze studzienką się kojarzy . Ale licencja autorska .
    Co dobre to dwuletnia kadencja z wymianą 50 % składu przedstawicieli i całkowite oddzielenie stołków ustawodawczych od wykonawczych .(dzisiaj obrońcy konstytucji tego łamania nie widzą bo mają nadzieję , że będzie jak było)
    Teraz schodki i schody :
    -ugrupowania , partie , koalicje , JOWY ? w procesie wyborczym jedno , w parlamencie drugie , optujesz wyłącznie za partiami i zwycięzka desygnuje rząd .Po dwóch latach następne wybory 50% składu mogą umocnić lub zmienić siłę wiodącą i rząd desygnuje ta największa siła .
    Więc referendum w tym temacie zbyteczne bo akt wyborczy wskaże preferencje .
    -inicjatywa legislacyjna i uchwalanie w parlamencie większością głosów ? 50+1 to niezbędna jest koalicja/porozumienie dla uzyskania większości . Czy przepychanka mniejszościowa zwycięzkiej partii ale bez większości bezwzglądnej . Tak czy inaczej ,to ,to co mamy .
    – proces legislacyjny , druga izba i prezydent ? ich rola taka sama ?
    – ograniczenie kadencji przedstawiciela do dwóch czteroletnich w prawie wyborczym .

  2. prop napisał(a):

    Nagorze – nie wiem, co ty czytałeś, ale musisz jeszcze raz

  3. nagor napisał(a):

    @prop
    Racja , ze muszę bo w innym miejscu , uwagi mieszają się z treścią postu .
    Więc jeszcze raz:
    w zaproponowanej wersji – nie bo poziom 30% akceptacji w izbie ustawodawczej ma 70% głosów przeciwnych . Jeżeli założyć , że senat to izba samorządowa z inicjatywą ustawodawczą a przedstwiciele samorządowi to też nominaci partii politycznych z różnych ugrupowań , to nie ma takiej możliwości zablokowania w izbie ustawodawczej bo „opozycja” ma 70% .Nominujący rząd są zakładnikami tej wiekszości , tak jak dzisiaj odrzuceniem wetta Prezydenta .Ustawowo rządowy paraliż ugrupowania .
    – jeżeli tylko z powodu uzyskanej większości w wyborach do IUstawodawczej przysługuje prawo do nominowania rządu bez możliwości koalicyjnej to mamy dwie partie na etapie wyborczym (zmowy interesu) lub po wyborczym , przejecia wybrańców do zmiany barw partyjnych .Wybory stają się całkowitą fikcją roli wyborcy .

    na tak : rozdzielenia władzy ustawodawczej od wykonawczej
    – dyskusyjne referendum w temacie oceny rządu gdyby co dwa lata były wybory 50% składu IU – wyborcza korekta wiodących ugrupowań .
    – wybory sędziów bez dożywotności funkcji .

  4. prop napisał(a):

    to, co piszesz, to byłaby twoja wersja autorska. Moja wygląda przecież tak:
    – naród wybiera prezydenta i co 2 lata może go odwołać (ale NIE MUSI: nie odwołuje – nie ma wyborów)
    – naród wybiera rząd, tj. PREMIERA (i co 2 lata…) uwaga: lepiej jest napisać rząd (żeby to się wiązało z partią, a nie jakimś Kononowiczem; zatem: naród wybiera partię, ta premiera, ten rząd – tak to wygląda łopatologicznie)
    – naród wybiera sejm (co 6 lat!) i to ciało ma TYLKO uprawnienia ustawodawcze (niczego nie zatwierdza i jest oddzielne od senatu!)
    – sejm wystawia projekty (muszą mieć poparcie 30% w sejmie) i przesyła prezydentowi – on robi z nimi, co uważa
    – naród wybiera senat (1/3 składu co 2 lata) i to ciało samorządowe przesyła premierowi (rządowi) projekty samorządowe
    – naród wybiera burmistrza (i co 2 lata…).

    Partie polityczne są thintanktami, organizatorami kampanii (jak do nich miałoby dochodzić), zasobem kandydatów, ale nie zbiorowym zwycięzcą/przegranym – działają w tle. Mowy nie ma o zmowie.

  5. nagor napisał(a):

    @prop
    Prawie tak zrozumiałem tylko mam uwagi do mechanizmu następstw w tych przypadkach :
    ===zatem: naród wybiera partię, ta premiera, ten rząd – tak to wygląda łopatologicznie)=== w powiązaniu z ===– naród wybiera sejm (co 6 lat!) i to ciało ma TYLKO uprawnienia ustawodawcze === to wygrana partia w tych wyborach jest tą Wybraną do desygnacji rządu .
    Czyli rząd jest z nadania określonej partii i działa pośrednio na jej wizerunek , robiąc reformy musi mieć przełożenie do IUstawodawczej czy uchwalić budżet itp . Przy progu 30% w izbie ustawodawczej idzie uchwalić trzy sprzeczne wzajemnie akty prawne w tej samej sprawie i wybór stosowanego to rola Prezydenta ?
    Można zapytać , to kto tu rządzi Premier , Prezydent , na konto wygranej partii . Wiem , ze referendum może ich odwołać ale za bezwład , do kogo mieć pretensje? ten próg jest za niski moim zdaniem.

  6. prop napisał(a):

    rządzi naród! takie np. uchwalanie budżetu – przecież to fikcja obecnie…
    a rząd z prezydentem winny raczej współpracować, bo spór ich naraża na odwołanie referendalne (oprócz sytuacji, kiedy rząd sobie za dużo pozwala).
    Nagorze – to jest idea, nie projekt (i tak z tego nic nie będzie), o szczegóły trudno toczyć spory, a byłoby o co, bo o sędziów: jest ich kilka tysięcy i kogo niby wybierać? zakładam, że sędziów rejonowych (w rejonie, bo to pokrywałoby się z okręgiem w wyborach) – a SN? itd. To się da sensownie ustalić, ale przecież nie nam, na tym etapie…
    To idea.

    pzdr

  7. nagor napisał(a):

    @prop
    Wiem to gimnastyka myśli i poglądów , ale zawsze coś jest za tym horyzontem . Dzięki za ćwiczenie i dobry humor ===rządzi naród!=== . Pozdrawiam

  8. piko napisał(a):

    Hej,
    pomysł ciekawy. Tylko na początek należy wbudować w konstytucję parę „kotwic” które uniemożliwią radosną twórczość panujących. Przez 2 lata można świetnie kupić większość dając 1000+ albo więcej. Co dalej? Niech się inni martwią. Musi być kotwica w postaci uchwalanie budżetu bez deficytu. Powinno też być uzależnienie pensji posła, radnego, senatora od finansowej kondycji państwa. Ponadto trzeba ustalić co jest podstawą na której budujemy system prawny. Co z tego że będziemy mieli fajny system wyborczy jak państwo będzie działało na kulawych zasadach.

    Czy wyobrażasz sobie że zwycięża partia która mówi – nic wam nie damy, a zabierzemy minimalnie fundusze niezbędne dla funkcjonowania państwa (wojsko, policja, sprawy zagraniczne, planowanie przestrzenne i ekologia, prawo).

    .

  9. prop napisał(a):

    Witaj.
    To wszystko wynika z założeń: jeśli założyć, że ludzie to barany – to oczywiście trzeba budować zastrzeżenia, kotwice itp.
    Jeśli założyć, że opozycja jest kumata i ma media – już nie.
    Co to jest 2 lata? Okradali nas latami…

    Ale to, co jest tak wszystkim pasuje, że nie ma o czym gadać (najlepszym dowodem referendum Dudy). To jak ze „smoleńskiem”.

  10. piko napisał(a):

    Zawsze coś trzeba założyć. Ani barany ani anioły. Ludzie do pewnego stopnia działają racjonalnie.

    Dobry system wyborczy nie koliduje z dobrą konstytucją. Dziś jedno i drugie nie jest dobre.

    A znana reguła „jak coś może pójść źle to pójdzie” jest prawdziwa.

Dodaj komentarz:

Przejdź do paska narzędzi