Sąd nad Powstaniem

Jak co roku przetaczają się dyskusje, czy PW powinno wybuchnąć. Padają oskarżenia pod adresem dowódców KG AK o bezrozumne wystawienie na rzeź mieszkańców Warszawy i żołnierzy Podziemnej Armii, o zniszczenie miasta i śmierć wielu młodych ludzi, którzy mogli w przyszłości stawić opór wobec sowietyzacji Polski.

Proponuję więc przenieść się do Warszawy AD lipiec 1944 r.  i spróbować podjąć samemu decyzję, oczywiście bez dzisiejszej wiedzy o przebiegu i konsekwencjach Powstania.

Okazuje się, że stoimy przed bardzo trudnym dylematem, który wynika z oceny bieżącej sytuacji jak i otrzymywanych informacji o planowanym losie Polski powojennej.

Sytuacja wewnętrzna:

  1. Wojska radzieckie zbliżają się do okolic Warszawy. 31 lipca płk. Chruściel składa gen. Borowi-Komorowskiemu, jak się okazało później, przesadzony meldunek o zajęciu przez Rosjan Radości, Miłosnej, Wołomina i Radzymina, o sowieckich czołgach na Pradze.

 

  1. Władze niemieckie ogłaszają wezwanie do stawienia się 100 000 mężczyzn w wieku 16 – 60 lat do budowy umocnień niemieckich, przed spodziewanym atakiem Armii Czerwonej na Warszawę.

 

 

  1. Wieczorem 29 lipca radio Moskwa w polskojęzycznej audycji wzywa do czynu i wyzwolenia stolicy. Od rana następnego dnia powtarza to radiostacja „Kościuszko”, wzywając do pomocy Armii Czerwonej w przeprawie przez Wisłę:

 

„Milion ludności Warszawy niech stanie się milionem żołnierzy, którzy wypędzą niemieckich najeźdźców i zdobędą wolność”.

 

 

  1. Nastroje wśród żołnierzy AK przygotowywanych przez całą wojnę do walki z Niemcami i powstania w nadarzającym się momencie, pragnących odwetu na Niemcach. Uzasadniona obawa, że w przypadku egzekucji po odmowie stawienia się do budowy umocnień, żołnierze sami chwycą za broń i podejmą walkę samorzutnie.

 

Sytuacja zewnętrzna:

  1. KG AK miała świadomość ustaleń teherańskich i wyznaczonego nam miejsca w nowym układzie politycznym.

 

  1. Wspólna walka z Armią Czerwoną o Warszawę miała być platformą porozumienia ze Stalinem, o co zabiegał w Moskwie premier Mikołajczyk w lipcu/sierpniu 1944 r.

 

  1. Powstanie w Warszawie miało wstrząsnąć sumieniem świata i wymusić na Aliantach lepszą pozycję Polski po wojnie.

 

Takie były argumenty za decyzją o wybuchu Powstania. Gen. Bór –Komorowski jednak długo się temu opierał. Przeważyły zdania i naciski gen. Okulickiego i gen. Pełczyńskiego.

Gen. Okulicki jednoznacznie wyraził swoje stanowisko:

Alianci zachodni zdradzili Polskę. Przywódcy Zachodu okazali się małodusznymi. Musimy zdobyć się na wielki zbrojny czyn. Podejmiemy w sercu Polski walkę z taką mocą, by wstrząsnęła opinią świata. Krew będzie się lała potokami, a mury będą się walić w gruzy. I taka walka sprawi, że opinia świata wymusi na rządach przekreślenie decyzji teherańskiej, a Rzeczpospolita ocaleje”.

 

Powstanie było obliczone na klika dni. Liczono się z atakiem Armii Czerwonej na Warszawę. Jak się okazało niesłusznie, mimo jednoznacznych wezwań radiowych.

O tych oczekiwaniach, przez cały czas trwania Powstania pisał Ziutek Szczepański jeszcze pod koniec sierpnia 1944 r:

 

Czekamy ciebie, czerwona zarazo,
byś wybawiła nas od czarnej śmierci,
byś nam Kraj przedtem rozdarłszy na ćwierci,
była zbawieniem witanym z odrazą.(…)

Czekamy ciebie – ty zwlekasz i zwlekasz,
ty się nas boisz, i my wiemy o tym.
Chcesz, byśmy legli tu wszyscy pokotem,
naszej zagłady pod Warszawą czekasz.

Nic nam nie robisz – masz prawo wybierać,
możesz nam pomóc, możesz nas wybawić
lub czekać dalej i śmierci zostawić…
śmierć nie jest straszna, umiemy umierać.

Ale wiedz o tym, że z naszej mogiły
Nowa się Polska – zwycięska narodzi.
I po tej ziemi ty nie będziesz chodzić
czerwony władco rozbestwionej siły.”

 

Taka była Warszawa tamtego czasu. Sądzimy dowódców AK z perspektywy naszej wiedzy. Ale postawmy się przez chwilę w ich roli. Jaką decyzję podejmiemy? Chętnie posłucham…….

 

 

 

You may also like...

15 komentarzy

  1. Tadeusz_K napisał(a):

    @E.B
    Chichot historii Szanowna @E.B

    Chichot, bo w dniach obchodów 100lecia niepodległości zgadzamy się na prawa teutona, którym to prawom Powstańcy Warszawcy powiedzieli nie.
    {Sztandarową osobliwością dzisiaj (stojącą po prawobrzeżnej W-wie) jest folksGerdorf (kurna: jak trudne są te polskojęzyczne nazwiska).}

    I nie tylko prawom teutona, ale także wielkiej trójcy:

  2. nagor napisał(a):

    @E.B
    Witaj , Sąd robisz?
    Odważna jesteś , bo sądy mają niskie notowania w tych czasach ale żadnej odpowiedzialności .
    Raczej wnioski i przestrogi , bo jesteśmy w tym samym położeniu sąsiedzkim z podobnymi co wtedy aspiracjami sąsiadów .
    Agresja 1939 i Las Katyński ,postawa aliantów do samego powstania , czymś zaskakuje? Własny interes zawsze był pierwszy i taki pozostał . Liczenie na kogoś to mrzonka idealistów onegdaj i dzisiaj tym bardziej , bo wypada być mądrzejszym po szkodzie .

    Co nam zostało z tamtych lat , desperacja w karmieniu ideami patriotyzmu niewolników, aby wyłącznie pozostała siła woli trwania .Jak już, to bez stosownych argumentów służących do obrony ideii by komuś nie wyrządzić szkody .
    Tak trwamy niezmiennie , bo liczą się wyłącznie ofiary na ołtarzu jako danina . Czy to jest Państwo ? To dzisiejsze , co po Smoleńskiej katastrofie nie może ukarać tych co brali w tym udział ? O degradacji policji , sądów i prawa nie wspominając .
    Na co liczą władze? Izrael, USA ? Miast dać obywatelom szansę posiadania broni we własnej obronie , to miejsce geograficznie tego wymaga a pełne jest gołodupców .
    Ten sam błąd , takie same mogą być skutki , bohaterowie własnych ciał .

  3. Trzmielka napisał(a):

    @E.B

    Już po rocznicy Powstania, więc znów można wrócić do dyskusji nad jego sensownością Bo w dniu rocznicy jest czas tylko na pamięć i hołd…

    Bardzo istotne fakty przytoczyłaś jako punkt wyjścia do dyskusji. Ale nowe fakty odkrywa teraz Leszek Żebrowski i koniecznie warto je poznać. Twierdzi, że przed Powstaniem Niemcy wymordowali dwa razy więcej warszawiaków niż ich zginęło w Powstaniu – licząc rozstrzelanych i wywiezionych do obozów, gdzie zginęli.

    Ale przytacza tez takie fakty:

    „Nie wszystkie zasoby broni zostały użyte w powstaniu. W Warszawie gromadzono broń od września 1939 r. Tej broni było bardzo dużo, więcej, niż się ludziom wydawało, i pochowana była w różnych miejscach. […] Te zasoby nie zostały wykopane przed powstaniem. Teren, gdzie zostały schowane, był pod zarządem niemieckim, więc powstańcy nie mieli do nich dostępu. […]

    Mniej więcej tydzień przed powstaniem wychodzą ostatnie transporty broni z Warszawy. Idą do partyzantów w Kampinosie, na Lubelszczyźnie, na tereny Podlasia. Broń wywożono, bo Warszawa nie miała być terenem powstańczym. To miało być powstanie powszechne w Polsce, ale nie w stolicy. Pierwsze plany operacyjne powstania powszechnego powstały już w grudniu 1939 r. I one były cały czas później przepracowywane. W marcu 1944 r. Warszawa już była całkowicie wykluczona z powstania powszechnego, jakie miało wybuchnąć w Polsce. Dlaczego? Bo chciano zachować stolicę. […] Ale jednak tydzień przed powstaniem zapada decyzja w Polsce, w Warszawie, ale także w Londynie, ale nie w czynnikach wojskowych, w zupełnie innym miejscu – w kręgach politycznych. Premier Stanisław Mikołajczyk, który jechał do Moskwy na rozmowę, chciał swoje racje umocnić tym, że mamy w Polsce powstanie.

    […] Gen. Komorowski cały czas się wahał. Zrobić powstanie, czy nie zrobić. W końcu gen. Leopold Okulicki dokonał rzeczy strasznej, haniebnej. Zagroził Komorowskiemu, że jeśli nie zwoła powstania, to go aresztuje i przejmie dowództwo. To tak de facto była próba zamachu stanu. Na polu walki zostałby rozstrzelany za coś takiego.”

    Bardzo warto przeczytać cały tekst z „Nowego Dziennika”

    http://www.dziennik.com/publicystyka/artykul/nie-mozna-obwiniac-powstancow

  4. E.B napisał(a):

    @Trzmielka

    Dzięki @Trzmielko, chętnie poczytam.

    Tytuł tej notki to prowokacja, na użytek S24, bo wkurza mnie to coroczne oskarżanie AK. Nie stoi za tym rzetelne odkrywanie prawdy, ale chęć dokopania KG AK i pokazania jakich to mieliśmy dowódców.

    Ale tutaj możemy porozmawiać inaczej. Pytałam mojego Taty, Akowca, o Powstanie. Niechętnie o tym rozmawiał, ale kiedyś powiedział mi, że Powstanie było błędem, a gen. Komorowski dużo słabszym, podatnym na wpływy dowódcą. Znacznie lepszym był gen. Rowecki.

    Zastanawia mnie zachowanie gen. Okulickiego. Został zrzucony do Polski wiosną 1944r. z rozkazem nie wszczynania powstania w Warszawie. Ale jak widać postąpił inaczej. I rzeczywiście doszłoby do puczu, gdyby gen. Komorowski nie uległ. Dlaczego tak był zdeterminowany? Jego słowa, że krew ma się lać potokami są dla mnie porażające. To było z pełną świadomością przeznaczenie na ofiarę żołnierzy i mieszkańców.
    Co się za tym kryło? Rozgrywki w środowisku polskiej emigracji , londyńskiego rządu?
    Czy jeszcze coś innego. Warto by zacząć odkrywać, jak to było w Londynie i na emigracji. To wszystko ma swoje korzenie w przedwojennej Polsce.
    A tak już na marginesie, to interesuje mnie samobójcza śmierć gen. Wieniawy Długoszewskiego w Nowym Jorku.
    Tam się działy różne dziwne rzeczy i one miały wpływ również na kraj.

  5. E.B napisał(a):

    @Nagor

    Nie robię sądu, to raczej inni taki sąd robią. Ja staram się zrozumieć tamte realia i tamtą decyzję.
    Ta notka to również moje własne „rozprawienie się” z decyzją KG AK.
    Mam różne myśli.

  6. E.B napisał(a):

    @Tadeusz

    Dobrze to ująłeś.
    Co nam zostało z Powstania?
    Co zrobimy z Polską?
    Czy będziemy mądrzejsi? Sytuacja wcale tak bardzo się nie różni, pomijając wojnę.

  7. Trzmielka napisał(a):

    @E.B

    Nie wiem, czy to, o czym pisze Żebrowski, było już wcześniej znane historykom, tylko nieujawniane publicznie? Chyba tak. Ale są jeszcze na pewno różne okoliczności niezbadane do końca, jak te, o których piszesz. Na niektóre tajemnicze fakty rzuciłyby pewnie światło archiwa sowieckie… To zdanie Okulickiego jest rzeczywiście przerażające niefrasobliwością w szafowaniu cudzym życiem.

    Czy Niemcy prowadziliby eksterminację ludności Warszawy także wtedy, gdyby Powstanie nie wybuchło? Za niestawienie się do budowy umocnień zapowiadali karę śmierci. I w innych częściach Polski prowadzili intensywne akcje pacyfikacji polskiego podziemia na tyłach frontu.

  8. fatamorgan napisał(a):

    @E.B

    Pozwolę sobie zamieścić kopie mojej odpowiedzi na Pani ostatni komentarz skierowany w moim kierunku na S24 pod bliźniaczą powyższej notce.
    Pani notka zniknęła już ze strony głównej Salon24 i zapewne nie odczytała Pani tam już mojego wpisu.

    fatamorgan

    @E.B

    Nic bardziej, jak te oto pisane przez Panią zdania:

    „(…)Powstanie pewnie musiałoby wybuchnąć, zginęliby ludzie,
    Warszawa byłaby zniszczona. To były konsekwencje wojny, nie powstania. Ale
    dzisiaj nie byłoby tego sądu nad KG AK.(…)”

    nie określa wielkości i
    skali różnic, istniejących zarówno już w samym naszym (moja skromna
    osoba vs. Szanowana Pani) podejściu do:

    Faktu inicjacji i
    zaistnienia Powstania Warszawskiego
    Wynikających z punktu 1
    konsekwencji w postaci „różnic” – w tegoz heroicznego aktu ocenie.

    Zaznaczę tu, aby nie pozostawiać żadnej wątpliwości co do mojego
    stanowiska.
    Otóż, i ja świadom jestem, że Powstanie Warszawskie będąc
    Aktem Heroizmu Narodu – było jednocześnie wręcz „szalonym” zrywem.
    Tragicznym wynikiem tegoż „istnego szaleństwa” (wynikiem w postaci
    bezpośrednich konsekwencji) była śmierć mieszkańców Warszawy – i to
    śmierć, zliczona na końcu w setkach tysięcy.

    Istnieją jednak w mojej
    opinii szczególne sytuacje, w których to – nawet szaleńcze zrywy, jeśli
    zaistniały w wyniku położenia i desperacji, posiadają swoje pełne
    usprawiedliwienie. W przypadku omawianego szaleńczego zrywu, elementem
    wydającym pełne usprawiedliwienie, jest w mojej opinii historyczny fakt,
    wcześniejszego! —–> zaistnienia sytuacji wieloletniej, niezwykle
    brutalnej i krwawej niemieckiej okupacji.

    Miesiące, tygodnie i dni
    poprzedzające wybuch Powstania Warszawskiego, był to czas takiego
    nasilenia niemieckiego terroru w okupowanej Warszawie, że nikt, NIKT! z
    mieszkańców Warszawy (włącznie z dowództwem AK = ludźmi, muszącymi i
    podejmującymi każdego dnia decyzje) nie mógł być już pewnym w każdym i
    dowolnym czasie i momencie NICZEGO = nawet i życia i jutra!

    Proszę się
    nad tym, co właśnie napisałem = o niepewności „życia i jutra” w szerszym
    kontekście lat krwawej okupacji teraz głębiej zastanowić, a być może
    zrozumie Pani lepiej, dlaczego i ja (podobnie jak @Stary Wiarus a
    zapewne i wielu innych) uważam, że fraza:

    „Sąd nad Powstaniem” —->
    jest bardzo niewłaściwa.
    Bardzo niefortunna!

    Pani, ani nikt inny, nie ma i nigdy nie
    nabędzie żadnego, szczególnie zaś „moralnego prawa” do wydania
    jakichkolwiek osądów.

    Nikt z nas bowiem (nikt z żyjących obecnie) NIE MA
    PRAWA aby sądzić kogokolwiek z tamtego, minionego czasu, (kogokolwiek,
    włącznie z dowództwem AK).

    To zaś, że wszelkie próby dokonania osądu
    ludzi i podjętych WTEDY przez nich decyzji, przez pokolenia, które żyją w
    Polsce TERAZ w pokomunistycznym bagnie, bo nie potrafiło osądzić
    żyjących wśród nich zbrodniarzy komunistycznych (co jakże słusznie
    zauważył @Stary Wiarus) to temat na odrębną i zapewne niezwykle bolesną
    dla wielu i trudną do podjęcia dyskusje.

    Zakończę w sposób, jaki ma w
    mojej opinii w relacji do Powstania Warszawskiego jedynie sens.

    Chwała i Cześć należna jest na wieki dla wszystkich Bohaterów Powstania
    Warszawskiego.

    04.08.2018 11:22

  9. E.B napisał(a):

    Fatamorganie

    Rzeczywiście jakoś umknął mi ten Pana komentarz. Było ich dość dużo, a komentarze – drzewka na S24 to nie jest dobre rozwiązanie.

    Może wprowadziłam w błąd tym tytułem Pana i Starego Wiarusa, co do moich intencji. Ta notka była prowokacją. Denerwuje mnie to coroczne osądzanie dowództwa AK, najczęściej przez tych, którzy mają do tego najmniejsze prawo.
    Dałam więc tytuł adekwatny do tego, co się dzieje na S24.

    Ja nie zamierzam Ich osądzać. Ale chcę poznać wszystkie okoliczności, które zdecydowały o wybuchu powstania. A to chyba nie jest karygodne ? :). Te okoliczności wymagają moim zdaniem wyjaśnienia.

    Rozumiem doskonale to, o czym Pan pisze. Ja też tak to widzę. Są takie sytuacje, że nie ma innego wyboru, choć to było takie typowe dla nas szaleństwo. Ale Pan dobrze wie, że tacy są Polacy.

    Nie wiem, czy Pan czytał mój komentarz do @You Know Who, więc przytoczę, bo tam wyjaśniłam swoje stanowisko:

    „Ocena dzisiejsza jest obciążona naszą obecną wiedzą. Czy
    mamy prawo oceniać tamtą decyzję i występować jako oskarżyciele?

    Byłabym tu bardzo ostrożna. Za zbrodnię warszawską
    odpowiadają przede wszystkim Niemcy i Stalin. A także niestety nasi sojusznicy,
    którzy nas sprzedali w Teheranie.

    Byliśmy w takim położeniu, że powstanie wcześniej, czy
    później było nieuniknione.

    Ale z tamtego dramatu płynie też i lekcja i przesłanie
    dla potomnych.

    Czy nasza sytuacja tak bardzo się zmieniła? Owszem, nie
    ma wojny w Europie, ale mamy tych samych sąsiadów, którzy chętnie by nas
    połknęli, jeśli nie wojskowo to ekonomicznie i ideologicznie.

    Mamy sojuszników, NATO, Unię, ale czy na pewno są to
    prawdziwi sojusznicy? Dopóki w USA rządzi Trump są nam przychylni. Ale jeśli się
    to zmieni?

    Wnioski dla nas, to być uzbrojonym po zęby, z dobrze
    wyszkoloną armią, żeby się nas bali. Bo ducha do walki nam nie zabraknie. Mamy
    to w genach. To widać było wtedy i widać dzisiaj, kiedy gloryfikujemy
    bohaterstwo Powstańców i próbujemy się z Nimi utożsamiać.

    Być może decyzja KG AK była trochę przedwczesna, ale
    Powstanie i tak musiało by wybuchnąć, bo takie były ówczesne realia. Winimy
    dowództwo, ale nie winimy tych, którzy za dramatem Warszawy i Polski stoją
    rzeczywiście. Może warto to ostrze krytyki zwrócić we właściwą stronę?

    A co do mitu. Takich mitów jest więcej. One budują w
    pewnym sensie tożsamość narodu. Bohaterstwo, poświęcenie i ofiara Powstańców
    uczą nas wartości, które starano się zakopać głęboko po wojnie, prawie do
    dzisiaj. Takie mity funkcjonują również w historii świata, Termopile, oblężenie
    Masady. Historia wymusza czasem ofiarę.

    Oczywiście od dowódców wymaga się więcej. Biorą
    odpowiedzialność za życie ludzi. Surowo ich dzisiaj za tę decyzję sądzimy. Ale
    moim zdaniem, powstanie w tamtych realiach było nieuniknione.

    A jak nas osądzą potomni, za głosowanie na złodziejską
    opozycję, za ich bezkarność, za obojętność i milczenie w sprawach nas
    dotyczących?

    Zanim osądzimy decyzje AK w tamtych ekstremalnych
    warunkach, kiedy nie było żadnego dobrego wyjścia i pozostawał tylko krzyk rozpaczy,
    zacznijmy od siebie.

    Nikt nie stoi dzisiaj nad nami z karabinem w ręku. Mamy
    wolną wolę, żeby dokonać wyboru, jaką drogą pójdziemy. Jest ciepła woda w
    kranie i wygodny fotel przed ekranem. I co z tym zrobimy? Co zostawimy po
    sobie? Oni zostawili mit Powstania, przesłanie, że są większe wartości od
    świętego spokoju i pełnej kieszeni czy brzucha.

    Kim dzisiaj jesteśmy i będziemy, żeby mieć prawo do
    oskarżania Tych, którzy rzucili życie własne i innych na stos?

    Tak podsumuję te nasze rozważania, chociaż wiem, że za
    rok będzie to samo.

    I zakończę Słowackim:

    „ O Polsko, póki ty duszę anielską

    Będziesz więziła w czerepie rubasznym,

    Póty kat będzie rąbał twoje cielsko,

    Póty nie będzie twój miecz zemsty strasznym,

    Póty mieć będziesz hyjenę na sobie

    I grób….’

  10. fatamorgan napisał(a):

    Szanowna Pani Ewo!

    Wszelkie prowokacje, wszelkiego typu, zarówno te czysto polityczne, jak i te internetowo/blogowe – lepiej pozostawić śliskim prowokatorom.
    A jest takowych na Salonie24 ostatnio, jakże widoczny zbyt i dostatek.
    Pozostawić – z wszystkimi negatywnymi dokonywania prowokacji skutkami i konsekwencjami.

    Tak samo, jak lepiej jest Panu Bogu świeczki lepiej palić, jeśli zapalając – ogarek planujemy pozostawić dla Diabła.

    Zarówno bowiem z pierwszego, jak i drugiego, nigdy nic dobrego nie wynika.
    Nie wynika – bo i wyniknąć nie może.

    Bez liku jest i bez prowokacji o której Pani pisze – prowokatorów na Salonie24.
    Pisać warto, jednak pisać już w zamierzeniu, aby piórem prowokować – raczej nie. Każda prowokacja jest manipulacją. Zawsze dlatego prędzej czy później na jaw to wychodzi.

    Kwestie fundamentalne, dotyczą bowiem zawsze prawdy i fałszu.

    Warto w tym fundamentalnym kontekście, zaobserwować i właściwie ocenić, do czego i jak szybko, świadome odejście od prawdy w połączeniu z prowokowanie piórem, doprowadziło poniektórych, jeszcze nie tak dawno temu – wcześniej czołowych blogerów, teraz zaś —–> już tylko czołowych prowokatorów Salonu24.

    Nie będę, bo nie chcę – głębiej wnikać w to – co Pani napisała:

    „(…) Ta notka była prowokacją. Denerwuje mnie to coroczne osądzanie dowództwa AK, najczęściej przez tych, którzy mają do tego najmniejsze prawo.
    Dałam więc tytuł adekwatny do tego, co się dzieje na S24.

    Ja nie zamierzam Ich osądzać.(…)”

    Wystarczy, że w odpowiedzi na to oto Pani prowokacyjno/manipulacyjne zapewnienie:

    „Ja nie zamierzam Ich osądzać”

    zapytam jedynie:

    Doprawdy?

    Ułatwię Pani odpowiedz, uzupełniając moje krótkie „Doprawdy?” ——–> tymi oto Pani słowami:

    Powstanie pewnie musiałoby wybuchnąć, zginęliby ludzie,
    Warszawa byłaby zniszczona. To były konsekwencje wojny, nie powstania. Ale
    dzisiaj nie byłoby tego sądu nad KG AK.

    Przeważyły kalkulacje polityczne, nie wojskowe. Znam
    zdanie Akowca o gen. Komorowskim. Uważał go za dużo słabszego i podatnego na
    wpływy w porównaniu do gen. Roweckiego.
    Być może właśnie gen Rowecki postąpił by tak jak napisałam. Gen. Komorowski
    uległ wpływom gen. Okulickiego i gen. Pełczyńskiego. Osobowości decydentów mają
    swoje znaczenie w polityce. Dzisiaj też. Dlatego tak ważne jest kogo wybieramy,
    nie tylko jaką partię.

    Moim zdaniem sytuacja i tak by wymusiła wybuch
    powstania. Za zbrodnię warszawską powinniśmy osądzić przede wszystkim Niemców i
    Stalina. Ale w tle są też nasi sojusznicy, którzy sprzedali nas w Teheranie. I o tym nam też nie
    wolno zapomnieć. Na tym tle wina dowódców AK jest znikoma, choć ja bym była
    rozważniejsza, tak jak napisałam.

    Raz jeszcze dla przypomnienia:

    „Ja nie zamierzam Ich osądzać”

    …………………………………………………..

  11. fatamorgan napisał(a):

    Szanowna Pani Ewo!

    Wszelkie prowokacje, i to wszelkiego typu, zarówno te czysto polityczne, jak i te internetowo/blogowe – lepiej pozostawić śliskim prowokatorom.
    A jest takowych na Salonie24 ostatnio, widoczny dostatek, a nawet i zbytek.
    Pozostawić – z wszystkimi negatywnymi dokonywania prowokacji skutkami i konsekwencjami.

    Tak samo, jak lepiej jest Panu Bogu świeczki lepiej palić, jeśli zapalając – ogarek planujemy pozostawić dla Diabła.

    Zarówno bowiem z pierwszego, jak i drugiego, nigdy nic dobrego nie wynika.
    Nie wynika – bo i wyniknąć nie może.

    Bez liku jest i bez prowokacji o której Pani pisze – prowokatorów na Salonie24.
    Pisać warto, jednak pisać już w zamierzeniu, aby piórem prowokować – raczej nie. Każda prowokacja jest manipulacją. Zawsze dlatego prędzej czy później na jaw to wychodzi.

    Kwestie fundamentalne, dotyczą bowiem zawsze prawdy i fałszu.

    Warto w tym fundamentalnym kontekście, zaobserwować i właściwie ocenić, do czego i jak szybko, świadome odejście od prawdy w połączeniu z prowokowanie piórem, doprowadziło poniektórych, jeszcze nie tak dawno temu – wcześniej czołowych blogerów, teraz zaś —–> już tylko czołowych prowokatorów Salonu24.

    Pani napisała:

    „(…) Ta notka była prowokacją. Denerwuje mnie to coroczne osądzanie dowództwa AK, najczęściej przez tych, którzy mają do tego najmniejsze prawo.
    Dałam więc tytuł adekwatny do tego, co się dzieje na S24.

    Ja nie zamierzam Ich osądzać.(…)”

    Wystarczy, że w odpowiedzi na to oto Pani prowokacyjno/manipulacyjne zapewnienie:

    „Ja nie zamierzam Ich osądzać”

    zapytam jedynie:

    Doprawdy?

    Ułatwię Pani odpowiedz, uzupełniając moje krótkie „Doprawdy?” ——–> tymi oto Pani słowami.
    Cytuje:

    „(…)Powstanie pewnie musiałoby wybuchnąć, zginęliby ludzie,
    Warszawa byłaby zniszczona. To były konsekwencje wojny, nie powstania. Ale
    dzisiaj nie byłoby tego sądu nad KG AK.

    Przeważyły kalkulacje polityczne, nie wojskowe. Znam
    zdanie Akowca o gen. Komorowskim. Uważał go za dużo słabszego i podatnego na
    wpływy w porównaniu do gen. Roweckiego.
    Być może właśnie gen Rowecki postąpił by tak jak napisałam. Gen. Komorowski
    uległ wpływom gen. Okulickiego i gen. Pełczyńskiego. Osobowości decydentów mają
    swoje znaczenie w polityce. Dzisiaj też. Dlatego tak ważne jest kogo wybieramy,
    nie tylko jaką partię.

    Moim zdaniem sytuacja i tak by wymusiła wybuch
    powstania. Za zbrodnię warszawską powinniśmy osądzić przede wszystkim Niemców i
    Stalina. Ale w tle są też nasi sojusznicy, którzy sprzedali nas w Teheranie. I o tym nam też nie
    wolno zapomnieć. Na tym tle wina dowódców AK jest znikoma, choć ja bym była
    rozważniejsza, tak jak napisałam.”

    Raz jeszcze dla przypomnienia:

    „Ja nie zamierzam Ich osądzać”

    …………………………………………………..

  12. E.B napisał(a):

    Fatamorganie

    No, dobrze. Może powinnam napisać: ja nie zamierzam Ich oskarżać, bo osądu usprawiedliwiającego dokonałam.

    Tę notkę napisałam również dla siebie, żeby zmierzyć się z tym problemem, z atakami na Powstanie, postawić się w Ich sytuacji i uzmysłowić innym tamte realia.

    Powstanie nie daje nam spokoju. To nie jest tylko problem wojskowy, a nawet polityczny. To jest też problem moralny. Powinniśmy poznać wszystko co się dzisiaj da, a co dotyczy Powstania i ówczesnej polityki polskiej i innych graczy na politycznej scenie, bo to się przekłada na dzień dzisiejszy.

    Zestawiłam pewne fakty, dzisiaj już znane, i na tym tle zaproponowałam podjęcie decyzji. Okazuje się, że chętnych do rozpatrzenia różnych rozwiązań sytuacji nie było, bo każde rozwiązanie niosło za sobą niewiadomą i liczne tragiczne konsekwencje. Były ataki, jak zawsze ale też trochę rozsądnych głosów.
    Chciałam w ten sposób pokazać, że łatwo szermować słowem, trudniej znaleźć dobre rozwiązanie.

    Tytuł notki odnosił się do sytuacji na S24, gdzie temat nie schodził z SG. Chciałam im uzmysłowić, że sąd nad Powstaniem nie jest łatwy, bo sytuacja wtedy była niełatwa i nie była to nasza wina.

    Uff :), ale mnie Pan ustawił w narożniku :)).

  13. fatamorgan napisał(a):

    Pani Ewo!

    Spokojnie. Proszę odetchnąć. Nie warto się nie niepokoić, bo to już jest koniec ostatniej rundy. 🙂

    Dodam tu jedynie, że pojawiłem się na ringu, tylko i wyłącznie ze względu na słowa które padły. Słowa niepotrzebne. Niefortunne.
    Słowa dające „pożywienie” i pseudo-argumenty tym, którzy kontynuują oskarżanie ofiar. Chcąc w ten najpodlejszy z możliwych sposobów —-> bronic przed odpowiedzialnością (już tylko odpowiedzialnością historyczną niestety) sprawców zbrodni ludobójstwa. Zbrodni, wspólnie przez faszystowskie Niemcy oraz rosyjski. komunistyczny, nie-mniej! zbrodniczy system, starannie wczesnej zaplanowanej i dokonanej w latach II Wojny Światowej WSPÓLNIE —->przez niemieckich nazistów i rosyjskich komunistów,

    Zbrodni dokonanej na naszym narodzie

    W obliczu ogromu i skali tej zbrodni, nie było w okresie wybuchu i trwania Powstania Warszawskiego żadnej WINY dowódców AK.
    Nawet i „znikomej winy” nigdy nie było – bo i być nie mogło.

    Wyszukiwaniem domniemanych win u OFIAR – nie powinniśmy dlatego właśnie się nigdy zajmować.

    Wszystkim uczestnikom Powstania Warszawskiego włącznie z całym dowództwem Armii Krajowej, należy się od nas wszystkich, jedynie:

    Cześć i Chwała przynależna naszym Bohaterom.

    Pozdrawiam

    Postscriptum: A ludziom pokroju „You Know Who” – w mojej opinii, to nie jest warto Pani Ewo poświęcać nawet i chwili (tym bardzie komentarza)
    Jeśli zapyta Pani dlaczego tak myślę, to odpowiem definicją „You-Know_Who”
    definicją, jakże wyśmienicie określającą to indywiduum z S24 – zapożyczoną z amerykańskiego Urban-Dictionary:

    „A person, usually an acquaintance, who you find completely detestable. The mere mention of their name is enough to fill you with a feeling of dread, while an encounter with this person inevitably leaves a cloud of misery hanging over an otherwise pleasant day.”

    Wypisz, wymaluj —–> nasz salonowy You-Know-Who
    🙂

  14. E.B napisał(a):

    Fatamorganie

    Wiem, jakie poglądy reprezentuje bloger @You Know Who. Szczególnie jest mi z nim nie po drodze w sprawie Smoleńska.
    Polemizowałam właściwie z bardzo cenionym przeze mnie prof. Wieczorkiewiczem .
    A poza tym na moim blogu wisi pewna deklaracja i muszę się jej trzymać. Konsekwentnie.
    Ewidentnych trolli zbywam.

  15. fatamorgan napisał(a):

    Pani Ewo,

    tak tylko apropos deklaracji.
    Odczytałem deklaracje zamieszczoną na Pani blogu.
    Nic tam nie odnalazłem, poza deklaracją tolerancji dla odmiennych opinii.
    Jestem równie tolerancyjny – na własnym blogu. Tolerancyjny dla dowolnych komentatorow i ich opinii, Nie blokuje, nie usuwam komentarzy, praktycznie nigdy, nikogo nie banuje.
    Cena, za propagowanie na moim blogu wolności słowa, oraz wolności do pełnej, pozbawionej cenzury wypowiedzi.

    Nie znaczy jednak, że będę rozmawiał, tym bardziej zaś wdawał się w dyskusje z kompletnymi kanaliami. Takimi, jak ——>You-Know-Who dla przykładu.

Dodaj komentarz:

Przejdź do paska narzędzi