Notka dla @Fatamorgana i @Polela

@Fatamorganie, tu możemy rozmawiać na tematy bardziej prywatne, nie przeszkadzając w dyskusji pod notkami.

Zmartwił mnie Pan tymi niepokojącymi informacjami dotyczącymi sytuacji @Polela. Ale, tak jak pisałam, @Polel nie pokazując się przez ostatnie dni, wczoraj, a także dzisiaj ok. 13 polskiego czasu, pojawił się na naszym globusie. Może więc jest wszystko w porządku.

Myślę, że zagląda do nas, więc dobrze będzie jeśli w ten sposób informacje od Pana dotrą do Niego.

Bądźmy dobrej myśli.

You may also like...

105 komentarzy

  1. E.B napisał(a):

    @Polel

    Jeśli jest tak, jak przypuszczam, tu znajdziesz informacje od swoich Przyjaciół.
    Jeśli nie możesz się odezwać, to „pikaj”, żebyśmy wiedzieli, że jesteś.

    Wracaj szczęśliwie do swoich Przyjaciół i wszystkich swoich Bliskich, a także do nas.
    Masz swoje miejsce na moim blogu, zawsze, wiesz o tym.

    A to dla Ciebie, piosenka, którą kiedyś przesłałam Ci, w bardzo szczególnych okolicznościach:

    .

  2. fatamorgan napisał(a):

    Pani Ewo!

    No cóż, Jak widać pani Ewo, są i ludzie (tacy) —-> którzy uważają, że to oni powinni pilnować „cudzego prosa”….
    Dlatego właśnie, myślę, że świetnym jest Pani pomysł z oddzielną notką. Ta bowiem, nie powinna (posiadam taką nadzieje) stanowić dla nikogo żadnego problemu. Nie będzie (bo i nie powinna!) przeszkadzać w biciu piany frustratom. Czyli jest – tak jak by powyższej notki nie było.
    Drugim plusem jest to, że pisząc – widzimy, czyli mamy możliwość sprawdzić, co – z tego co pisaliśmy jest widoczne = dociera.
    Trzecim plusem jest zaś to, o czym już Pani wspomniała. Polel – jeśli posiada takową możliwość (teraz lub w przyszłości) będzie mógł to wszystko, co jest tu pisane odczytać. To jest wielki plus.

    Sprawdzałem ten globus i ja bardzo uwaznie, ale nie wiem, jaką pozycje/lokacje, miała Pani na myśli, pisząc:

    „(…) Przede wszystkim nie miałam na myśli Crystal Lake, ale miejsce dość znacznie oddalone. Zawsze „pikało” gdy rozmawiałam z Polelem. Dzięki naszemu globusowi można to sobie zlokalizować, jeśli się chce. Dzisiaj też „pikało”, tak jak napisałam. I jest specjalnie oznaczone. (…)”

    Zapytam zatem wprost, Na jakim kontynencie jest to „mrugające” miejsce?

    To bowiem, aby Polel mógł teraz przebywać na terytorium/terenie samego USA – nie wchodzi raczej w rachubę. Jego formacja, poza dokonywaniem „ćwiczeń” – definitywnie nie działa na własnym terytorium. Napisałem definitywnie, chociaż wiem o jednym (być może i jedynym w całej historii) wyjątku od tej (b/mocno ob-warunkowanej – nawet i konstytucyjnie!) żelaznej zasady. Mniejsza jednak z tym, bo i nie pora teraz – na takie i tego typu rozważania.

    Pozdrawiam Panią serdecznie

    Postscriptum: Co zaś do: „(…)Może to jakaś misja specjalna i nikt nie może o tym wiedzieć?(…)” – to odpowiem tak:
    Czy były Pani Ewo kiedyś, (dodam tu słowo —>kiedykolwiek) w przypadku naszego Polela misje innego typu = takie mniej tajne, łatwiejsze, mniej niebezpieczne =”inne”?……..

  3. E.B napisał(a):

    Fatamorganie

    Podam Panu dokładną lokalizację, ale nie na forum. Proszę napisać, czy mam to zrobić na naszym PW, na PW Salonu czy na gmaila.

    To miejsce „pikało”, kiedy rozmawiałam z Polelem zimą, wtedy gdy jeszcze przebywał w swoim domu. Podejrzewam, że tam się po prostu loguje, gdziekolwiek jest.

    Polel odzywał się w ten sposób prawie codziennie i dlatego byłam w miarę spokojna, bo wiedziałam, że żyje.
    Ostatnie parę dni była przerwa, co mnie zaniepokoiło. A potem ten Pana wpis. Ale znów się odezwał wczoraj, a dzisiaj dwa razy.

    Bardzo długo już przebywa poza domem. Myślałam, że może wrócił, tylko chce odpocząć.
    Żegnał się z nami i ze mną, jak przed bardzo trudnym zadaniem. Ja wiem, że wszystko co robi nie jest łatwe, ale teraz chyba szczególnie. Nie dziwię się, że się Pan niepokoi.
    Nie odzywał się przez cały czas?

    Wiem, że napisze mi Pan o wszystkim, co się Pan dowie. Jeśli nie można otwarcie, to proszę na PW.

    Notka tylko do naszych rozmów i informacje w ten sposób przekazane Polelowi, to chyba dobre rozwiązanie.
    Nie sądzę, żeby komuś to przeszkadzało. Przecież, przede wszystkim jesteśmy ludźmi, nawet jeśli sobie czasem skaczemy do oczu.

    Pozdrawiam serdecznie

  4. fatamorgan napisał(a):

    Dziękuję Pani za przemyślaną i bardzo wyważoną (tak to nazwę) odpowiedz na mój poprzedni wpis. Co zaś do Pani zapytania.
    Jak doskonale już wiemy (niestety, ale wiemy!) żadna z powyżej wymienionych przez Panią metod kontaktu nie była, nie jest i zapewne już nigdy nie będzie bezpieczna (kwestie prywatności). Przerabialiśmy to już, i obydwoje doskonale wiemy, że nie był i nie jest to tylko tylko kwestia przypadku czy „przypadkowych ciekawskich”.
    Proszę slac na g-mail. Ten adres wprawdzie również nie jest bezpiecznym /zabezpieczonym wystarczająco, ale przynajmniej jest od pewnego czasu, sprawdzany stale monitorowany przez mojego informatyka.
    Pomimo uprzednich „doświadczeń” nie likwidowałem tego E-mail. Posiada ten adres bowiem (oprócz Pani) – jeszcze kilku innych osób z Polski. Pomimo faktu, że porównaliśmy swego czasu (ja wraz z jedną z tych osób) to co do siebie słaliśmy, z tym – co druga strona za pomocą tej formy korespondencji otrzymywała.
    Wynik był oczywistym, świadcząc bezsprzecznie o dalece idącej manipulacji treści (interwencji osób trzecich).
    Jednakże, diabeł którego znamy (bo jego i jego metody już poznaliśmy) lepszym może być od tego, którego wcale nie znamy. Dlatego, taka i nie inna była moja decyzja o pozostawieniu omawianego adresu. Chcąc mieć pewność, że odczyta Pani to, co pisałem, słał będę na Pani blog pod powyższą notkę. Informacje inne, takie które być może nie powinny być odczytywane przez odwiedzających PT – wyśle za pomocą g-mail. Myślę, że z tego – co Pani ewentualnie odpisze na G-mail —–> plus tutaj, powinienem poprawnie wnioskować, czy dane informacje do Pani w niezmienionej formie dotarły.

    Pozdrawiam raz jeszcze i życzę Pani dobrej nocy.
    Dobranoc

  5. E.B napisał(a):

    @Fatamorgan

    Ok. Odpiszę na gmaila.

    Dobrego popołudnia i wieczoru :)).

    Pozdrawiam

  6. E.B napisał(a):

    Fatamorganie

    Proszę odebrać gmaila.

  7. fatamorgan napisał(a):

    Widziałem, poproszę – aby mój informatyk teraz sprawdził.

  8. E.B napisał(a):

    Fatamorganie

    Polel dzisiaj też się odezwał.

    Jeśli będzie Pan miał jakieś wątpliwości, lub nie będzie Pan mógł odnaleźć tego miejsca, to proszę dać mi znać.

  9. fatamorgan napisał(a):

    Pani Ewo

    Piszac „widziałem” – miałem na myśli wskazane przez Panią miejsce.
    Czy jest to jednak Polel – tego ja nie wiem i raczej trudno byłoby tak uznać, przyjmować za pewnik, następnie twardo tak zakładać.
    Informatyk, stanowczo bowiem twierdzi, że tego typu „lokalizacje” generować może praktycznie każdy użytkownik internetu za pomocą telefonu komórkowego, używanego na terenie danego obszaru/kraju – ustawionego na blokowanie informacji = nie ukazywanie odwiedzanym miejscom internetu ——> lokalizacji użytkownika w formie położenia geograficznego.

    Położenie geograficzne, widziane jako umowne „centrum” b/mocno o zaistnieniu opisanej powyżej możliwości świadczy.

  10. E.B napisał(a):

    Fatamorganie

    Nie sprzeciwiłabym się Panu, gdyby nie to, że „pikało” zawsze jak rozmawiałam z Polelem.
    A więc?

    I tak mi mówi moja intuicja :). A informatyk nie zna różnych możliwości armii.
    A jak jest, to powie Polel, jak wróci.

  11. E.B napisał(a):

    I jeszcze jedno. Takich miejsc jest kilka na globie, tak oznaczonych. I czasem tam też „pikało”.

    Może więc tak można się logować, w sytuacji Polela?
    Proszę zauważyć, że to miejsce jest inne od pozostałych lokalizacji.

  12. fatamorgan napisał(a):

    Pani Ewo,
    miałem nie pisać w odpowiedzi na Pani wpisy, ale postanowiłem, że powinienem jednak jaśniej określić i przedstawić – jak faktycznie sprawy się mają. Napisze w ten sposób.

    Oby było tak – jak Pani przypuszcza.
    Oby tak było!

    Przyznam jednak ze smutkiem, że nie przypuszczam (a są ku temu znaczące i solidne podstawy i powody…)- aby to faktycznie mógł być Polel.
    Dlaczego tak myślę (choć bardzo chciałbym aby to Pani przypuszczenia i przeczucia okazały się prawdziwe) wiąże się z najbardziej prawdopodobnym miejscem wcześniejszego (od momentu ostatniego Jego odlotu…) i najprawdopodobniej równocześnie i dalszego (czyli obecnego) miejscem pobytu Polela.
    Wnioskuje(my) wspomniane „miejsce” na podstawie zupełnego braku kontaktu (od b/długiego już czasu) z wspomnianym wcześniej + z innymi „kolegami” Polela.
    Braku kontaktu, pomimo możliwości użycia innych, dostepnych (dla —-> NICH!) form kontaktu (wygląda na to, że fale radiowe nie są jedynymi sposobami, odkrytymi i używanymi – za pomocą których można przesyłać sygnały na b/znaczne odległości) Istnieja jednak ponoć miejsca na ziemi, „miejsca” – do których nie tylko, że internet nie dociera, ale i niema tam żadnych „możliwości” – dla/ku użyciu, normalnych i nawet i tych „innych”, bezsprzecznie dostępnych (dla —-> NICH! = i dla Polela!) form przesłania informacji = kontaktu.

    Jednym slowem, skoro Polel mialby posiadać możliwość używania internetu – to bezsprzecznie mógłby On (i to z łatwością!) „ze swoimi” się nadal kontaktować.
    Tak to w skrócie wygląda.
    Niestety!

    Postscriptum: Proszę przypomnieć sobie „o czym to” swego czasu = o jakim to „miejscu” już kiedyś pisaliśmy……

  13. E.B napisał(a):

    Fatamorganie

    No, dobrze, zostawmy nasze przekonania na boku.
    Miejsce, o którym Pan na końcu wspomina oczywiście pamiętam. I to by była niedobra wiadomość, z różnych powodów, o których wcześniej rozmawialiśmy. Ale ja tak nie przypuszczam.

    Myślę, że Polelowi po prostu nie wolno się z nikim komunikować w żaden sposób i stąd to milczenie. Jedyna możliwość, jaka pozostaje, to zaglądanie na PT.

    Ja, obserwując nasz globus mam różne przypuszczenia, gdzie aktualnie Polel może przebywać i nie jest to miejsce, o którym Pan wspomina.

    Czas pokaże czy miałam rację i obym ją miała.

    Proszę jeszcze przypomnieć sobie, że wtedy przesyłał jakoś wiadomość Pana Synowi.
    A więc było to możliwe. Teraz jest inaczej.
    Moim zdaniem Polel jest na wschodzie.

  14. E.B napisał(a):

    Fatamorganie

    Skasowałam Pana komentarz, tak jak Pan sobie życzył.

    Ale tym wpisem przeraził mnie Pan całkowicie.
    Wypada się tylko modlić.

    Polel bał się tej misji. Uważał ją za szczególnie niebezpieczną. Jeśli miała być w tym miejscu, o którym myślimy, to wcale się nie dziwię.
    Czy koledzy Polela sugerują, że tak mogło być?
    Czy Jego zwierzchnicy nic nie mogą powiedzieć o Jego obecnym losie?
    Coś chyba wiedzą.

    Nie chcę nawet myśleć, że mogło stać się coś złego.

    Napiszę jeszcze na gmaila.

  15. fatamorgan napisał(a):

    Pani Ewo – za saksowanie mojego komentarza bardzo dziękuję!

    Bo i bardzo dobrze, że już skasowała Pani ten mój wpis.
    Tak jest po prostu lepiej… Tym bardziej, że po pierwsze, osób życzliwych Polelowi, zapewne nie ma tu oprócz Pani żadnych.
    Po drugie (nawet i pomijać powyższe 1-sze) i „bez tego” zdaję sobie sprawę z faktu, że prawdopodobniej, napisałem zbyt otwarcie. Podając pewne informacje o Polelu, o których to raczEj nie powinienem tu pisać. Tym bardziej zaś, nie powinienem podawać tego typu informacji w publicznej formie.
    Chciałem jednak, posiąść pewność, że będzie Pani po odczytaniu tego co napisałem, posiadać prawdziwy (pozbawiony ewentualnej ingerencji = niezmanipulowany przez nikogo…) właściwy obraz sytuacji.

    G-mail od Pani (do czasu kiedy pisze ten komentarz) nadal do mnie jeszcze nie dotarło!

  16. E.B napisał(a):

    Fatamorganie

    Gmail wysłałam 01.59. Trochę długo do Pana idzie ta wiadomość. Pewnie muszą sprawdzić czy czegoś nie zaszyfrowałam :)).
    No, ale nic tam takiego nie ma, poza pytaniem – sprawą,która mnie zastanawia.

    Polel na razie milczy, nic nie pika w tym Jego miejscu.

    Czekam na wiadomość, czy koledzy Polela coś ustalili.

  17. fatamorgan napisał(a):

    Utrafione są Pani uwagi bo i nic tu praktycznie „nie gra”! Mam tak prawdę mówiąc już i ja wprost mętlik już w głowie. W odpowiedzi na Pani pytanie. Koledzy Polela wielu do tej pory ustali. Więcej wkrótce Pani napiszę, obiecuję, ale to już raczej za pomocą g-mail.

  18. E.B napisał(a):

    Fatamorganie

    No, właśnie. Mamy podobne odczucia. Poczekam na dalsze informacje. Polel odezwał się dzisiaj. Jeśli to On.

  19. fatamorgan napisał(a):

    Właśnie mój informatyk, poproszony o to – sprawdził status wysyłanego do Pani (niespodziewanie, napotykałem na kłopoty z wysłaniem prostej = normalnej wiadomości, nie zawierającej żadnych files, plików czy folderów) przeze mnie g-mail. Potwierdziło się zatem raz jeszcze to – o czym już i wcześniej było wiadomo ( tak nawiasem mówiąc, zwłoka w dotarciu do Pani mojego wcześniejszego E-mail wynosiła około 2 godzin). Nie mam zupełnie ochoty na zabawy w „chowane wiadomości” (w chowanego) z jakimiś wścibskimi żartownisiami. Tak to „towarzystwo” bowiem nazwę. Przemyślałem sytuacje i usunąłem z treści wszystko to, czego publicznie być może nie powinienem podawać. Tak poprawioną wiadomość, podam w formie komentarza na moim blogu na WordPress. Wprawdzie PT odwiedza tak znikoma ilość osób, że nie powinno mieć większego znaczenia jeślibym pisał na PT (w sensie ——-> co ja do Pani tu pisze, nie powinno nikogo obchodzić) ale, skoro, jest miejsce, którego pies z kulawą nogą nie odwiedzał – to i lepiej. Dochodzą tu jeszcze kwestii dodatkowe. Pozornie istnieje niby-to fundamentalne prawo (moje i Pani) do wolność słowa, jednakże postanowiłem, że będę się z Panią komunikował w miejscu, ktore jest moim —-> również w sensie, jest jedynie moją sprawą odpowiedzialnością co tam pisałem i piszę – nie zaś niczyją inną. Oto link do mojej strony na WordPress:

  20. E.B napisał(a):

    Fatamorganie

    Teraz to i ja mam mętlik. Ale tak to jest jak cywile zderzają się z armią :).
    Polel również nigdy nic nie napisał wprost, chyba, że o rybach :)).

    Dziękuję za te informacje. Są jednak pocieszające i dające jakąś nadzieję.
    Zastanawia mnie jednak wciąż to „pikanie”, w miejscu, w którym zawsze Polel „pikał”.
    Po kilku dniach znów się odezwał.
    Dziwne to wszystko. Może kiedyś dowiemy się więcej, a najważniejsze, żeby wrócił cały i zdrów.
    Koledzy Polela nic konkretnego nie powiedzą, bo po prostu nie mogą. Ale życzę im, żeby bezpiecznie dotarli do Polela i sprowadzili Go do domu całego i zdrowego.

    Pozdrawiam Fatamorganie Pana i wszystkich Bliskich Polelowi, Panią Jadzię w szczególności, bo pewnie się zamartwia.
    I czekam na dalsze wiadomości. Będę zaglądać na Pana blog.

  21. E.B napisał(a):

    I jeszcze… Dziękuję za to ubezpieczenie mnie :), ale przecież rozmawiać tu możemy dalej.
    Rozmowy mamy co prawda kontrolowane, ale już chyba czas było przywyknąć :)).
    Moje PW z Polelem na Salonie też było podglądane i przetrzymywane.

    Czyje to służby nie śpią? Nasze?

  22. fatamorgan napisał(a):

    Pyta Pani:

    Czyje to służby nie śpią? Nasze?

    Mógłbym napisać „wolne żarty” Pani Ewo, ale wolę odpowiedz 2 pytaniami na 1 pytanie.

    Czy aby na pewno warto o tym rozmawiać Pani Ewo?

    Czy aby warto ten ten aspekt i temat rozważać?

    Bo i po cóż, skoro – niezaprzeczalnym faktem jest co następuje.

    Jedyne „służby” Pani Ewo, jakie w Polsce Prawa i Sprawiedliwości (3 lata przy władzy!) niestety, ale nadal! ——> (jest to wynik wyjętej spod okrągłego stołu pokracznej Polskiej Demokracji, istniejącej w formie wypaczonej i zbyt długiej ironii polskiego losu!) istnieją i działają, zarówno na terytorium Polski, jak i poza granicami to uwaga: Dawne SŁUŻBY pokomunistyczne.

    Stworzone przez system KOMUNISTYCZNY i ukierunkowane (już w trakcie trwania II Wojny Światowej!) w celu zniewolenia i ubezwłasnowolnienia Polski i Polaków!

    Te służby były i są nadal ——> kierowane BEZSPRZECZNIE! ——>przez, jakże skutecznie niszczących i wręcz całkowicie wyniszczający Polskę i Polaków Marks-istów rosyjskich.
    teraz zaś i przez „międzynarodowych” Marks-istów (Komunistów)” z tak kochanej i ukochanej w Polsce Unii Europejskiej.

    Polska, jako —-> … …. i kamieni kupa – nie jest Pani Ewo dziełem przypadku!

    Tu zaś, w tym miejscu, nie tylko upominają się o przypomnienie, ale dosłownie kłaniają się – kwestie najprostsze.
    Podstawowe i fundamentalne.
    Dla najprostszego przykładu, takie jak:

    Gdzie i przez KOGO ——> podejmowane były (niestety, ale są nadal) praktycznie wszystkie ważne, dotyczące Polski i Polaków decyzje polityczne, społeczne, ekonomiczne i gospodarcze.

    Bo w to, że to Jarosław Kaczyński rządzi Polską – to (i) Pani chyba nie wierzy.

    Pozostają zatem jako jedyne logiczne odpowiedzi ( w uproszczeniu) na tak stawiane pytania:

    Moskwa.
    Moskwa + Bruksela

    Kto zaś faktycznie pociąga za sznureczki = KTO KIM w tym duecie „kieruje i rządzi” to już temat na znacznie głębsze i całkiem inne rozważania, w których to – wspomniany duet, bardzo łatwo okazać mógłby się orkiestrą – kierowaną – przez pozornie i faktycznie (co już samo w sobie jest nie lada wyczynem!) niewidzialnego dyrygenta.

  23. E.B napisał(a):

    Fatamorganie

    Niestety, ale muszę się z Panem zgodzić. Niestety, bo służb prawdziwie polskich to chyba jeszcze nie dorobiliśmy się, ale jeśli jest ich trochę, to są to ilości śladowe.
    A służby to bezpieczeństwo i niezależność.

    Nie na darmo Polel bał się o mnie swojego czasu. Ja sobie to trochę bagatelizowałam, ale….

    Czy kiedyś odbijemy się od dna, na które nas zrzucono, przez naszych okupantów?
    Bardzo długa droga, ale przecież chyba nią idziemy…. taką mam przynajmniej nadzieję.

    Jest jeszcze problem naszych elit, które zdziesiątkowano przez lata, wyrzucając również na emigrację. Odbudowa tych elit to też proces.
    My bez prawdziwych polskich elit, jesteśmy jak bez głowy.

    Pisze Pan o decydentach zza kurtyny. Zdaję sobie z tego sprawę, jak również z bezsilności JK, który jak pisała ostatnio @Eska woła o pomoc naród.
    A naród…..jest często mentalnie sprowadzony do parteru. I tak to się kręci, ku radości i zadowoleniu wielu.

    Próbujemy innym otwierać oczy na rzeczywistość, ci, którzy to rozumieją. Co możemy innego zrobić w tej chwili?

    A tak w ogóle, czy są jakieś nowe wiadomości o Polelu?
    Znowu nie pika w swoim miejscu.

  24. fatamorgan napisał(a):

    ……czy są jakieś nowe wiadomości o Polelu?

    Wszystko wskazuje na to Pani Ewo, że być może jeszcze dzisiejszego (najdalej zaś jutrzejszego) wieczoru, powinienem posiądź bardziej aktualne (nowsze) informacje.
    Jesteśmy umówieni na kolejne spotkanie z kolegami Polela.

  25. E.B napisał(a):

    Miejmy nadzieję, że dobre.

  26. fatamorgan napisał(a):

    MIejmy.

    Jeszcze jedno. Zapomniałem Panią pozdrowić.

    Czynie to zatem teraz.

    Korzystając zaś z okazji, pozdrawiam również i osobę z Chicago IL – tak często widoczną na tym globusie o którym Pani wspominała.
    Pikającą (jak Pani raczy to nazywać) bo i pojawiającą się tam niezwłocznie (praktycznie każdorazowo) zaraz po tym, jak tylko odwiedzam to miejsce internetu.

  27. E.B napisał(a):

    Też zauważyłam tę aktywność. Ale nie tylko wtedy, kiedy Pan się pojawia. Po prostu bardzo często. Może nas ktoś polubił?
    Czasem jest to nasz autor.
    Tam też są Polacy i może chcą sobie nas poczytać.
    I oczywiście też pozdrawiam Pana :).

  28. Tadeusz_K napisał(a):

    @E.B & @fatamorgan
    Może nas ktoś polubił?#
    /
    Tak.
    Spokojnie, to trole.
    Polubiło nas paru (2 do 3) uciążliwych reklamodawców w tym regionie.
    Jeden z nich potrafi wyprodukować ponad 500 szt komentarzy dziennie i wstrzykuje te swoje reklamy..
    Pozostali dwaj od czasu do czasu.
    Ten pierwszy ciągle wisi na globusie.
    W tym momencie-gdy to piszę- już wstrzyknął swoją dawkę.
    Pozdrw.

  29. E.B napisał(a):

    @Tadeusz

    Dzięki Tadeusz za wyjaśnienie. Trolle nas polubili? Czy to świadczy o naszej popularności :)), czy też orzą jak mogą? :)).

  30. fatamorgan napisał(a):

    Pani Ewo, podam —-> Informacje

  31. E.B napisał(a):

    @Fatamorgan

    Dotarłam, dzięki.

    Ale z jednej strony dobrze, a z innej nie za bardzo. Nie przypuszczałam, że będzie miał Pan rację co do lokalizacji. To dlatego Polel się tego obawiał. Miał czego.
    Oby się wszystko udało, a Polel wytrwał.

    Proszę pozdrowić Panią Jadzię. Jest w porządku :)).

    Jak długo potrwa zanim do Niego dotrą?

  32. E.B napisał(a):

    @Fatamorganie

    Proszę mnie moderować :)). Ja Pana czytam, ale Pan mnie nie.

  33. fatamorgan napisał(a):

    No cóż, mogę jedynie za cenzorskie zapędy WordPress przeprosić
    Wygląda bowiem na to, że to WordPress, bez mojej wiedzy i zgody (pozostawiony na ustawieniach domyślnych) wykazał zbytnie tendencje do automatycznej cenzury komentarzy.
    Usunąłem już wszelkie widoczne w ustawieniach „zabezpieczenia” – tak, że teraz Pani komentarze nie powinny wpadać w pułapkę moderacji.
    Jak jednak będzie, okaże się zapewne w praktyce.

  34. fatamorgan napisał(a):

    Raz jeszcze Pani Ewo:)

    Bardzo późno udaje się Pani na spoczynek.
    Alternatywnie, bardzo wcześniej zaczyna dzień.

    Jakkolwiek nie jest, wygląda na to, żel będzie Pani na jutro niezbyt wyspana.
    Zerkałem raz jeszcze na „nasz salon”.
    Dobranoc, a właściwie – to muz raczej dzień dobry w nowym dniu.

    Pozdrawiam
    P.S Wprawdzie nie mam żadnych nowych informacji, jednakże być może, jeszcze dzisiejszej nocy (mojego czasu) odpisze Pani, na ten ostatni Pani komentarz. Mam tu oczywiście na myśli, ten zamieszczony moim blogu.

  35. E.B napisał(a):

    Fatamorganie

    Mam jeszcze wakacje, ale to już niedługo. Luzik jest każdemu potrzebny, a ja jestem „sowa” :)).

  36. E.B napisał(a):

    Jeszcze jedno. Odpowie Pan na moje pytanie?

  37. fatamorgan napisał(a):

    Odpowiem.
    Oczywiście pod warunkiem, że nie będę zmuszony zdradzać żadnych tajemnic 🙂

  38. E.B napisał(a):

    Oczywiście :)).

  39. fatamorgan napisał(a):

    fatamorgan
    9 sierpnia 2018 o 20:26

    @E.B @Tadeusz_K

    Drodzy Państwo!

    W relacji do: #Szkoda, że z nami nikt tak nie rozmawia.#

    Wtrącę i ja moje 3 grosze.

    Polacy nie mogą nawet i próbować porównywać się z Węgrami.
    Narodem wspaniałym, pomimo faktu, że przecież —–>praktycznie 4 krotnie mniej liczebnym od Polakow,
    Narodem, który to, pomimo podobnych przeszkód i przeciwności, jednak potrafił w 100 x – większym zakresie jak Polacy, odsunąć od władzy tych z swego elitarnego grona, którzy to, tak gorliwie przez całe dekady, wrew interesom swojegoNARODU – uszczęśliwianiem Wegrow komunizmem wcześniej się parali.

    Polakom daleko jest do Węgrów, dla znakomitej większości których to, dobro ich kraju, nie zaś zyski w krótkim czasie i zasobność własnych kieszeni – jest wskazówką @1 dla działań na rodzimej scenie politycznej.

    Taka prawda!
    E.B
    9 sierpnia 2018 o 23:50

    Fatamorganie

    Pana niepochlebna ocena Polaków nie dotyczy chyba wszystkich?

    Należałoby, dla sprawiedliwości, podzielić Polaków na grupy.

    pierwsza grupa to patrioci, zazwyczaj o poglądach konserwatywnych, zakorzenieni w polskiej cywilizacji, chrześcijaństwie, polskiej historii.
    druga grupa, to Polacy zagubieni, wciąż nie umiejący się odnaleźć w post sowieckiej rzeczywistości zakażonej zachodnim liberalizmem.
    trzecia grupa, to potomkowie przywiezionych tu rosyjskich Żydów, komunistów polskich i tych, którzy korzystali na poprzednim systemie, a także Polaków, którzy w III RP uwili sobie gniazdko i czerpali z tego niemałe zyski.

    Tylko trzecią grupę można ocenić negatywnie, natomiast pozostałe już chyba nie.
    Tych zagubionych trzeba wyciągnąć ze snu i przywrócić do życia.

    Pana ocena w stosunku do pierwszej grupy jest niesprawiedliwa.
    Ludzie robią co mogą, czasem nawet więcej. To dzięki nim PO zostało odsunięte od władzy.

    Można mieć zastrzeżenia do rządu i prezydenta, czy zrobili wszystko, co mogli, do tej pory.
    Ale przypomnę, że PiS rządzi dopiero trzy lata, a Orban już osiem. Porównania można będzie dokonać dopiero po takim samym czasie rządów PiS.

    Nie uważam, że jest nam daleko do Węgrów. Różni nas historia, ale tak samo walczyliśmy o własną niepodległość.

    My jesteśmy Słowianie, a Węgrzy nie. To też może być przyczyna, że trochę jesteśmy inni. Jesteśmy po słowiańsku zbyt łagodni dla naszych przeciwników i to się mści na nas, przez całe wieki.
    Nie wiem, czy potrafimy zmienić własny charakter, ale dla naszego dobra, powinniśmy.
    Nasi wrogowie nie będą szanować nas za wspaniałomyślność, ale za skuteczne egzekwowanie prawa i karanie za występki. Muszą się nas bać, nie ma innego wyjścia.

    Pan nie lubi swoich Rodaków?

    PS

    Wciąż nie odpowiedział mi Pan na moje pytanie. Bardzo jestem namolna?
    fatamorgan
    10 sierpnia 2018 o 06:39

    Pani Ewo!

    Zacznę od tego, że Pani końcowe pytanie:

    „(…) Pan nie lubi swoich Rodaków?(…)”

    znajduje jako nie tylko bardzo zaskakujące, ale i niczym nie powodowane z mojej strony.
    Dlatego. tak stawiane pytanie, znajduje jako bardzo dziwne!

    Odpowiedz bowiem, na tak postawiane pytanie, przez każde i dowolne w formie moje zaprzeczanie, podobna byłaby zaprzeczeniu i odpowiedzi na bezzasadne i niesłuszne pomówienie. Dla przykładu, nagle stawianemu w formie takiego oto pytania:

    Czy aby pan nie molestuje dzieci?

    Pominę dlatego to pytanie, nawet nie próbując zaprzeczać, tym bardziej zaś nie próbując nic tu „udowadniać”.

    Skoro już zacząłem od pytania końcowego, to zajmę się jeszcze teraz kolejnym Pani dziwnym pytaniem, czyli – treścią Pani postscriptum:

    „Wciąż nie odpowiedział mi Pan na moje pytanie. Bardzo jestem namolna?”

    Pani Ewo, żadnego pytania Pani jeszcze nie zadała – lecz odpowiedzi oczekuje.

    Dla pewności i jasności, załączam teraz kopie 3 naszych komentarzy (jedynych 3 komentarzy dotyczących niezadanego pytania – 3 które ja na Pani blogu „widzę”)

    E.B
    6 sierpnia 2018 o 13:29

    Jeszcze jedno. Odpowie Pan na moje pytanie?

    fatamorgan
    6 sierpnia 2018 o 14:41

    Odpowiem.
    Oczywiście pod warunkiem, że nie będę zmuszony zdradzać żadnych tajemnic ?

    E.B
    6 sierpnia 2018 o 17:08

    Oczywiście :)).

    Pytanie nie jest zadane = tego pytania, przynajmnioej widocznego u mnie —-> nie ma!

    To wyczerpuje temat tych 2, bardzo dziwnych w mojej opinii pytań.
    Jeśli Pani pozwoli, to na resztę, czyli na właściwą treść Pani komentarza, zdecydowanie nie chcąc nadużywać gościnności gospodarza tego blogu, odpowiem już na Pani blogu.
    Pani komentarz był bowiem tak obszerny, że i moja odpowiedz nie może być, i zapewne nie będzie krótka.

  40. fatamorgan napisał(a):

    Jak Pani widzi, pozwoliłem sobie wkleić tutaj kopie komentarzy, abyśmy mogli w razie takiej potrzeby, zobaczyć, sprawdzić i objąć kontekst naszej rozmowy.
    Zanim Pani odpowiem, odczytam wpierw raz jeszcze nasze komentarze.

  41. fatamorgan napisał(a):

    Strona Polskim Tekstem od pewnego czasu w momencie – jak próbuje dodać komentarz, powoduje, że zarówno Chrome, jak i Mozilla – nagle i bez ostrzeżenia wyłączają się i strona PT znika.

  42. fatamorgan napisał(a):

    Spróbuję dodać ten dłuższy komentarz raz jeszcze, używając tym razem stary, lecz być może mniej wrażliwy na PT – Internet Explorer

  43. fatamorgan napisał(a):

    Szanowna paniEwo!

    Ten Pani komentarz jest…..nie, jednak nie napisze tego tak, jednk odpuszczam:)

    Może będzie lepiej, jeśli użyję innego określenia:

    Ten Pani komentarzem jest złudnym marzeniem, do tego jeszcze marzeniem, definitywnie „nie z tego świata”

    Dlaczego?

    Otóż dlatego, że najwyraźniej mamy tu do czynienia z następującą sytuacją:

    Pani bardzo dalece nie spodobał się mój komentarz.
    Treść bowiem, okazała się dla Pani tak bolesna, że uraziła Pani polskie ego, oraz jednoczesnie emocje i uczucia.

    Wybrała Pani dlatego właśnie w mojej opinii, bardzo pospiesznie zakolorować rzeczywistość. Nie ma to jak barwne środki przeciw bólowe.

    Środki te jednak, nie zastąpią merytorycznych argumentów.

    Tak to bywa, gdy twarda rzeczywistość, okazuje się zbyt twarda.
    Tak twarda, że zęby łatwo wtedy jest na niej połamać.

    Pani Ewo, powyższy Pani komentarz, zapewne pełnym jest Pani dawnych, jeszcze solidarnościowych marzeń.
    Tych – o nowej lepszej Polsce.

    Pełnym do tego stopnia, że zabrakło w nim już miejsca na polityczne realia i stan faktyczny.

    Bo i nijak ma się Pani komentarz do niezaprzeczalnych faktów, do historii, nijak do stanu faktycznego i do twardej rzeczywistość. S

    tanu i rzeczywistości, opisanej przeze mnie bardzo pobieżnie i bardzo, ale to bardzo „delikatnie”.

    Prawda o historii, o wybranej drodze, o zastawanych rozwiązaniach, następnie zaś – już w wyniku wszystkiego powyższego razem – prawda o obecnej sytuacji i scenie politycznej Węgrów vs. Polaków (od i po czasie rozpadu Związku Radzieckiego, az do chwili obecnej) jest jedna i oczywista.

    Węgrzy——> lecz NIE poszczególne ich grupy, nie frakcje, nie partie polityczne, lecz
    WĘGRZY —->oceniani i postrzegani jako naród (łącznie, czyli w znaczeniu „całości i ogółu”) dawno już temu „rozliczyli” KOMUNIZM i KOMUNISTÓW.

    Potrafiąc jako NARÓD podjąć odpowiednie ku dokonania takowego „rozliczenia” konieczne ku temu decyzje i działania.

    Diametralnie odmienna sytuacja (w relacji do ——-> ROZLICZENIA KOMUNIZMY i KOMUNISTÓW) nadal ma miejsce w Polsce.

    Tej sytuacji = takiemu, nie zaś innemu stanowi rzeczy, nie są winni dawni zaborcy, nie są temu winne polskie słowiańskie geny, tak samo – jak nie są temu winni kosmici.

    Winni nierozliczeniu przez 30 lat komunizmu i komunistów są tu tylko i wyłącznie sami POLACY.

    Tak właśnie jest, bo to MY POLACY jesteśmy temu winni.

    My POLACY —–> nie postrzegani i oceniani jako różne grupy polityczne, nie oceniani jako poszczególne partie i frakcje polityczne, ale POLACY jako jako całość, jako jeden NARÓD

    I o tym właśnie, ZAZNACZAM raz jeszcze —>jedynie i wyłącznie o tym ——> traktował mój komentarz.

  44. fatamorgan napisał(a):

    To o czym pisałem, zupełnie nie ma nic wspólnego z nami Polakami/Słowianami

    Ludzmi – posiadającymi według Pani zbyt łagodne i nieskore do karania słowiańskie geny.

    Jeśliby nasze zbyt łagodne słowiańskie geny były odpowiedzialne za zbytnią „łagodność” Polaków – to nasza polska historia, bezsprzecznie byłaby zupełnie inną.

    I mam tu na mysli jedynie historie „oficjalną”

    Bo jeślibym zaczął tu teraz pisać zburzeniu Imperium Rzymskiego, czyli o spaleniu Rzymu i wymordowaniu większości mieszkańców tego miasta
    Pisać o Polakach – Słowianch – Wandalach…….och, co by to….. 🙂

    O podbiciu w sym czasie przez nas tak genetycznie lagodnych, większości Europy, to wtedy
    – my Polacy wyszlibyśmy na całkowitych, krwawych i nie znających litości żądnych krwi okrutników.

    Pozdrawiam Panią jak zawsze szczerze i serdecznie

  45. E.B napisał(a):

    Fatamorganie

    Widzę, że i mój komentarz nie spodobał się Panu :).
    Ale tak to jest jak się zbytnio generalizuje.
    Nie czuję się winna temu, że w Polsce nie rozliczono komunistów. I wielu z nas nie poczuwa się do winy w tym temacie.
    Pan oskarża wszystkich, a to jest niesprawiedliwe. I o tym był mój komentarz.
    Pan też jest Polakiem. Czy w związku z tym jest Pan też temu winny?

    Co do naszych przodków, to chyba zagłębiamy się w te same obszary historii, bo i ja ostatnio trochę w tym ‚siedzę”.
    Rzeczywiście, Słowianie dawnych wieków, „barbarzyńcy” jak ich nazywano, byli zarówno bardzo waleczni jak i okrutni. Bano się ich w całej ówczesnej Europie. Byli w Galii, Rzymie, a nawet w Bizancjum i Afryce.
    Ale jednocześnie jeńców, których wzięli traktowali bardzo wielkodusznie. Pozwalano im po pewnym czasie, wykupić się albo pozostać, ale już jako wolnym ludziom.

    Naszą zbytnią łagodność w stosunku do pokonanych wrogów widzę choćby w tym, że nie dobiliśmy Krzyżaków i pozwoliliśmy wyhodować żmiję na własnej piersi, tj. Prusy Książęce.

    Tak więc byliśmy różni. Ale ta okrutność była i widać ją do dzisiaj, w trochę innej formie. Geny nie zniknęły.

    O naszych wadach pisałam wielokrotnie, a więc jestem ich świadoma. Obok małości jest i wielkość.

    A co do pytania, na które Pan nie odpowiedział. Zadałam je na Pana blogu, proszę się wczytać. Pan się „miga” :)).

    Pozdrawiam Pana. Nie chciałam urazić, ale muszę się bronić :).

  46. fatamorgan napisał(a):

    Pani Ewo!

    Teraz, totalnie zaskoczyna mnie Pani swoją odpowiedzią na mój komentarz.
    Jednocześnie i rozbroiła.

    Co ja mam teraz Pani odpisać, jak tu odpowiedzieć?

    Pisała Pani w taki sposób, jakby posiadała pani chęć
    —–>”powalczenia” na słowa.
    Chęć do stanięcia ze mną do walki na internetowym ringu,

    Pani popełniła tyle błędów (logicznych faktycznych i merytorycznych)że jest Pani, nawet i do wytrzymania jednej rundy „NIE-gotowa”.

    Garde opuściła Pani tak nisko, że otwarła Pani dla mnie pole, do zadania Pani mocnych ciosów, praktycznie z każdej strony.

    Dlatego właśnie, nie będzie pomiędzy nami dodatkowej rundy.
    Przynajmniej, nie będzie tutaj, czyli na otwartym ringu.

    Pozdrawiam serdecznie

  47. E.B napisał(a):

    Fatamorgan

    Nie wiem, dlaczego Pan tak to ocenia. Ale może się dowiem :)).

  48. fatamorgan napisał(a):

    A Pani znowu to samo
    🙂

    „(…)Nie czuję się winna temu, że w Polsce nie rozliczono komunistów. I wielu z nas nie poczuwa się do winy w tym temacie.(…)”

    Ależ i nikt (tym bardziej zaś ja) Pani, postrzeganej jako indywidualna/pojedyncza osoba, absolutnie o nic nie obwinia.

    Aby w pełni pojąc i do końca właściwie zrozumieć co napisałem (zarówno co pisałem wcześniej, jak i to, co wlasnie koleiny już raz, napisałem teraz) proszę zastanowić nad skalą zjawisk o jakich pisałem.
    TO JEST KONIECZNE!

    Pani poglądy, światopogląd, zapatrywania polityczne – nie są w żaden istotny sposób relatywne i nie mogą wpływać na wyrażoną przeze mnie – dotyczącą nie Pani, nie grupy osób, definiowanej w pojęciu: pewna liczba indywidualnych/poszczególnych osób stanowi grupę (i to niezależnie od liczby =rozmiaru tejże grupy osób) lecz tylko i wyłącznie ogółu Polaków = całego Narodu

    Raz jeszcze powtarzam – moja ocena i obejmie całość = jest to kwestia oceny, dokonanej w największej z możliwych skali.

    Moja ocena, jest zgodna ze stanem faktycznym i taka jest tu jedyna poprawnielogicznie widziana prawda
    🙂

  49. E.B napisał(a):

    O,key, zrozumiałam. Określił Pan problem : Polacy, bez rozróżniania na poszczególne grupy.
    Zgadzam się, że Polska jako państwo nie rozliczyła komunizmu. Dlaczego tak się stało, to o tym można dużo mówić.
    Być może wyszliśmy z komunizmu w gorszej kondycji niż Węgrzy, bardziej uwikłani i pod większą kontrolą.
    Ale takie zabawy, dreptanie w kółko, które i dzisiaj mają miejsce, zazwyczaj źle się kończą. I to na własnej skórze odczuliśmy.

  50. fatamorgan napisał(a):

    Brak odpowiedzi na Pani komentarz na moim blogu – nie był wynikiem migania się, ale tylko i wyłącznie mojej nieuwagi = czyżby problemów z pamięcią? Rzadko mi się to zdarza, bo pamięć zazwyczaj mnie nie zawodzi. Zapomniałem jednak tym razem o usunięciu przeze-mnie 1 komentarza na moim blogu. Sprawdzając blog sporadycznie – pod notkę nie wchodziłem, nie licząc na to, że jest tam coś nowego do odczytania. Liczba komentarzy w mojej błędnej ocenie zgadzała się.

  51. E.B napisał(a):

    Fatamorganie

    Proszę tam zajrzeć.

  52. fatamorgan napisał(a):

    Pani Ewo

    Wparwdzie, nie obyło się bez problemów z „zostawieniem” (mniejsza z tym…)
    I ja dla Pani coś tam właśnie zostawiłem.

  53. fatamorgan napisał(a):

    Dodałem kolejny komentarz i zadałem Pani b/ważne pytanie. Zadałem dwukrotnie. Od Pani odpowiedzi, zależeć bowiem będzie, czy rozmowę będziemy prowadzić pozostając przy jej obecnym wątku. Pani wybór. Czy zechce Pani abym dokładał nadal do ognia i temp. tam jeszcze wyżej rosła, czy też – mam watek zazdrości natychmiast ostudzić = watek ten odpuścić?

  54. fatamorgan napisał(a):

    ….moje próby dodania komentarza bardzo proszę usunąć, może Pani się uda, ja nie mogłem

  55. fatamorgan napisał(a):

    Pani Ewo!

    Ależ Pani dokazuje na Salonie24. Przede wszystkim, gratuluję wspanialej tam notki.
    Notki, pod którą – niestety, ale nie udało mi się dołożyć komentarza.
    Po zalogowaniu się na S24 bowiem, jedyne co zobaczyłem to PW – wiadomość od @Wawel,
    Mocno zadawniona wiadomość, bo z datą daleko wcześniejszą od aktualnej.
    Dziwne, bo jestem pewien, że w międzyczasie byłem tam zalogowany.
    Pamiętam doskonale, że nie tak dawno, dodawałem komentarz pod jedną z notek.
    Niedługo zas po zalogowaniu, bo nawet i nie zdążyłem podanej w nadesłanej wiadomości informacji zanotować, mój profil „zablokował się”. Próbowałem odświeżać, bez skutki i bez żadnej reakcji. Zamknąwszy stronę, wszedłem znowu na S24 i próbowałem się ponownie logować.
    Bezskutecznie jednak.
    Nie wiem co powinienem o tym myśleć.
    Czyżby po Polelu przyszła teraz tam kolej i na mnie?

    Zanim zacząłem pisać ten komentarz, próbowałem się na S24 ponownie logować.
    Tak jak wcześniej, moje hasło – uznawane jest tam za błędne…..
    Wprawdzie i niewiele się tam ostatnio „udzielałem” – jednakże ta sytuacja, przyznam, że dość znacznie mnie „wkurzyła”. Użyłem formularza kontaktowego i ciekaw jestem i to bardzo, jaką to jutro dostane od tamtejszej administracji odpowiedz. Jeśli i dostane jakąkolwiek odpowiedz, bo i w to, zaczynam po wiadomych „doświadczeniach” Polela na portalu S24 —>wątpić.
    Zostawmy jednak ten temat do jutra.

    Szkoda, że nie publikowała Pani na PT tej notki. Może jednak opublikuje Pani notkę i tutaj.
    Nie czekając jednak, pozwolę sobie już teraz, odnieść się do jednego z fragmentow. pobranego z zamieszczonych przez Panią pod omawianą notką na S24 komentarzy.

    )…)A wracając do tematu, od zaborów temat naszej przeszłości jest zamieciony pod dywan. Jeszcze XVII – wieczni królowie polscy byli informowani o dawnej historii Polski. Teraz jest trendy, że Mieszko razem ze swoim państwem spadł nam miłościwie z nieba :)).(…)”

    Po odczytaniu tej Pani riposty, cytuje: tak głośno reagowałem gromkim śmiechem, że pracownicy naszego studio momentalnie pojawili się wokół mojego biurka. Myślę, że b/mocno zaniepokojeni moim stanem emocjonalnych. Trudno, bardzo trudno było im objaśnić (choćby częściowo) co spowodowało u mnie ten atak śmiechu. Tak celna i tak wybornie pisana riposta, pasuje tu wręcz idealnie do zagadnienia zamilczanej, skróconej nam przez naszych odwiecznych wrogów o tysiąclecia, jakże długiej i wspanialej historii polskiego narodu. Historii ukrytej, sfałszowanej i zamilczanej. Historii dosłownie skradzionej Polakom, do tego przy nie tylko bierności, ale niestety i z pomocą na przestrzeni wieków i obecnie, o dziwo —–> wielu z grona tzw. światlejszych Polaków. Czego to właśnie wprost nie jestem wstanie pojąc i nad czym nieustannie ubolewam w relacji do tego himalajskich rozmiarów historycznego kłamstwa.
    A wszystko to dokonało się w odniesieniu do zmanipulowanej (raz jeszcze, bo jest to tu b/ważne) przy współudziale, oraz z pomocą wielu (ponoć!) Polaków. Tak, nad tym właśnie współudziałem od bardzo już długiego czasu ubolewam chyba najbardziej.
    Wstyd i hańba wszystkim tym Polakom, którzy posiadając w temacie polskiej historii (znacznie przeciecz dłuższej od jednego tysiąclecia) wiedze = wiedząc lepiej, przez uprzednie wieki i teraz, obecnie, przykładali i nadal przykładają swe ręce do tego fałszywego i kłamliwego dzieła.
    Wstyd i hanba na wieki!

    Pozdrawiam i zycze Pani merytorycznej dyskusji na Salonie24 (Pani notka nadal jest widoczną)

    Postcriptum. Niestety, ale nie miałem jeszcze okazji (czyt. wystarczająco ku temu czasu) aby zacząć pisać o tym, o czym pisać planowałem ze względu na Pani decyzje na moim blogu. Dlatego, nie zabrałem się jeszcze za temat tych naszych „zazdrośników”. Moi domownicy bowiem, dość niespodziewanie (wcześniej jak było pierwotnie planowane) wrócili już z Polski. Nie tyle ja, co bardziej moja żona, zmieniła plany i podjęła taką decyzje. Uznając, że zaledwie kilka dni pobytu dłużej – to jest za długo. Nasz syn, będzie teraz uczęszczał (i to już od polowy następnego tygodnia) ) do szkoły średniej. Druga strona rodzicielska (czyt. żona) uznała po dodatkowym namyśle, że jednak – syn powinien mieć dodatkowe kilka dni czasu, aby się do pójścia do nowej szkoły mógł odpowiednio przygotować. Jednym słowem, zadziała przy podjęciu decyzji „siła wyższa”.

  56. E.B napisał(a):

    Witam, Fatamorganie

    Dzięki za dobre słowo :)). Ale ta moja notka była już publikowana na PT:

    http://naszsalon24.org/2017/06/23/stara-basn/

    A nawet wpisał tam Pan swój komentarz. Ale było to rok temu, więc pewnie Pan nie pamięta.

    Z naszą historią jest tak jak ze wszystkim. Zakopać, przekręcić, sprowadzić nas do statusu niewolników. Walczą z nami na wszystkich frontach, niestety z udziałem pożytecznych idiotów i zdrajców.

    Dziwne jest to, co Pan pisze o S24. Mam nadzieję, że sprawa szybko się wyjaśni. Jeśli mogę w czymś pomóc, póki i mnie nie wywalili, to proszę napisać.

    Tematem naszych rozmów proszę się nie przejmować. Ja i tak pewnie z Panem zgadzać się nie będę, więc chyba tu nie dojdziemy do porozumienia. Ale może coś sobie wyjaśnimy. W wolnej chwili, jak będzie Pan miał czas. Rodzina jest na pierwszym miejscu. Wakacje się nam kończą i wszyscy w taki czy inny sposób, wracamy do swoich zajęć.
    Ale ma Pan już dorosłego Syna :). Życzę Mu powodzenia w nowej szkole.

    O Polelu nic nie wiadomo? Już nie pika w Jego miejscu od dłuższego czasu.

    Pozdrawiam i zapraszam pod moją notkę, jak już Pana tam wpuszczą :).

  57. fatamorgan napisał(a):

    Pani Ewo

    Pierwsze i najważniejsze. Niestety, ale o Polelu, nie nabylem w tej chwili obecnej żadnych nowych informacji. Bardzo niecierpliwie jedynie oczekuję wraz całym gronem osób Polelowi tu bliskich (bo i jedynie czekać nam pozostaje na tym etapie) na jakiekolwiek nowe wiadomości dotyczące, tej podjętej tam, daleko,od nas – akcji poszukiwawczo/ratowniczej. Zapewniam Panią, ze jesli tylko i jak tylko – dowiem się czegoś nowego, to niezwłocznie i Panią powiadomię.

    Zacząłem pisać, i to juz z samego rana, odpowiedz na Pani ostatni tu komentarz.
    Niestety, ale nie dokończyłem (jeszcze) do czego zmuszony bylem zajęciami i obowiązkami w studio, Przerywalem pisanie tego komentarza wielokrotnie. Postaram się jednak (mam nadzieje, ze jeszcze zanim zakończę w studio moje prace na dzisiaj) połączyć wszytko to – co do tej pory napisałem (a jest tego trochę) w jede, mam nadzieje, logicznie zwarty komentarz i zamieścić komentarz tu – na Pani blogu.

    Pozdrawiam

    Postscriptum: W relacji do zapowiedzianego i kolenych moich kopmentarzy, domyślam się, że może zostać Pani nieco zaskoczona tym co na pani blogu dodam/zamieszczę,
    Widząc, że nasze rozmowy niestety, ale w obecnej formie prowadzą praktycznie do—->nikąd, świadomie i celowo zmieniłem formę i sposób komentowania.
    Zmieniłem na intelektualnie agresywniej „pobudzającą”.
    Zobaczymy, i to myślę – że zobaczymy już wkrótce, jakie zerwanie woalki ze spraw i kwestii mniej przyjemnych, tych bardziej niemilych (a nawet i paskudnych) czyli, podjecie tematów tabu wyda owoce. Moje nowego typu komentowanie, to będzie znacznie bardziej agresywna szczerość i otwartość z mojej strony. Otwartość, być moze dla Pani bolesna, bo definitywnie pozbawiona stosowania w relacji do Pani osoby (i innych osób) swego rodzaju pobłażliwej „taryfy ulgowej” z mojej strony. To zaś zapewne przyniesie z sobą i wyda, dla wszelkich naszych rozmów (tych tu, jak i tych na moim blogu) pewne, nieuniknione w konsekwencji „zdjęcia przeze mnie mnie rękawic” —>efekty. Jakie te efekty będą – zobaczymy.

  58. fatamorgan napisał(a):

    Pani Ewo

    Pierwsze i najważniejsze. Niestety, ale o Polelu, nie nabylem w tej chwili obecnej żadnych nowych informacji. Bardzo niecierpliwie jedynie oczekuję wraz całym gronem osób Polelowi tu bliskich (bo i jedynie czekać nam pozostaje na tym etapie) na jakiekolwiek nowe wiadomości dotyczące, tej podjętej tam, daleko,od nas – akcji poszukiwawczo/ratowniczej. Zapewniam Panią, ze jesli tylko i jak tylko – dowiem się czegoś nowego, to niezwłocznie i Panią powiadomię.

    Zacząłem pisać, i to juz z samego rana, odpowiedz na Pani ostatni tu komentarz.
    Niestety, ale nie dokończyłem (jeszcze) do czego zmuszony bylem zajęciami i obowiązkami w studio, Przerywalem pisanie tego komentarza wielokrotnie. Postaram się jednak (mam nadzieje, ze jeszcze zanim zakończę w studio moje prace na dzisiaj) połączyć wszytko to – co do tej pory napisałem (a jest tego trochę) w jede, mam nadzieje, logicznie zwarty komentarz i zamieścić komentarz tu – na Pani blogu.

    Pozdrawiam

    Postscriptum: W relacji do zapowiedzianego i kolenych moich kopmentarzy, domyślam się, że może zostać Pani nieco zaskoczona tym co na pani blogu dodam/zamieszczę,
    Widząc, że nasze rozmowy niestety, ale w obecnej formie prowadzą praktycznie do—->nikąd, świadomie i celowo zmieniłem formę i sposób komentowania.
    Zmieniłem na intelektualnie agresywniej „pobudzającą”.
    Zobaczymy, i to myślę – że zobaczymy już wkrótce, jakie zerwanie woalki ze spraw i kwestii mniej przyjemnych, tych bardziej niemilych (a nawet i paskudnych) czyli, podjecie tematów tabu wyda owoce. Moje nowego typu komentowanie, to będzie znacznie bardziej agresywna szczerość i otwartość z mojej strony. Otwartość, być moze dla Pani bolesna, bo definitywnie pozbawiona stosowania w relacji do Pani osoby (i innych osób) swego rodzaju pobłażliwej „taryfy ulgowej” z mojej strony. To zaś zapewne przyniesie z sobą i wyda, dla wszelkich naszych rozmów (tych tu, jak i tych na moim blogu) pewne, nieuniknione w konsekwencji „zdjęcia przeze mnie mnie rękawic” —>efekty. Jakie te efekty będą – zobaczymy.

  59. fatamorgan napisał(a):

    Pani Ewo!

    Co ja z Panią ostatnio mam.
    Wszystko się Pani jakoś bardzo dziwnie myli.

    Najprostsze sprawy, tematy, kwestie, jak tylko związane z tym co ja pisze, stają się nagle zbyt trudnymi dla Pani do zrozumienia. Pisząc bardziej „trendy:” – to powinienem w tym miejscu napisać – że się Pani zbyt wiele „zajączku-je”.

    Alternatywnie zaś, to co i jak Pani do mnie pisze, bardziej zakrawa na żarty ze mnie, niźli na poważną ze mna rozmowę.

    Pisze Pani bowem tak: 

    „Dzięki za dobre słowo . Ale ta moja notka była już publikowana na PT…)”

    Doprawdy? —->  a kiedyż to jeśli mogę zapytać?

    Co zaś do tego fragmentu:

    „(…) A nawet wpisał tam Pan swój komentarz.(…)”

    – to faktycznie, dodawałem komentarz (na który to komentarz z tego co pamiętam, Pani chyba nawet nie odpowiedziała, ale któż mógłby tak drobne detale po upływie roku pamiętać…. )
    jednakże, komentarz ten Pani Ewo – dotyczył notki linkowanej powyżej przez Panią, czyli:

    http://naszsalon24.org/2017/06/23/stara-basn/ 

    Notki, której to tresc, i to zaledwie po upływie 1 dnia – najwyraźniej myli Pani z notką opublikowaną przez Panią wczoraj na portalu Salon24.pl = z notką:

    https://www.salon24.pl/u/e-b/888613,stara-basn-z-dedykacja-dla-blogerki-anki-k 

    Teraz, załączę objaśnienie dla tego co pisałem.
    Załączę dla pewności, abyśmy uniknęli dalszych, ostatnio, tak typowych dla naszych rozmów „niezrozumień”.

    Objaśnieniem, niechaj będzie wklejenie przeze mnie —-> dla ODŚWIEŻENIA Pani pamięci, początkowej części ostatniej Pani notki – czyli tej, publikowanej na Salonie24: 

    ” Blogerka Anka K jest autorką notki „Krusza Zamkowa na mapie Ptolemeusza z 150 roku”,  która wywołała zażartą dyskusję między zwolennikami teorii allochtonicznej, inaczej zwanych migracjonistami i  autochtonistami.

    https://www.salon24.pl/u/niewiarygodne/887735,krusza-zamkowa

    Migracjoniści stoją  na stanowisku, że Słowianie wywodzą się z Dniepru (tereny dzisiejszej Ukrainy) i to stamtąd, całkiem zresztą niedawno zawędrowali do Europy. Autochtoniści uważają natomiast, że przodkowie Słowian pochodzą stąd – z Europy Środkowej i tu byli obecni prawdopodobnie już od epoki brązu i żelaza.

    Te dwa stanowiska mocno podzieliły naukowców, ale w sukurs autochtonistom przychodzą badania genetyczne. Znany na świecie doktor Spencer Wells, amerykański genetyk i zarazem szef ogólnoświatowego Projektu Genograficznego,  prowadzonego ponad 10 lat temu, stwierdził, że Polacy  to mieszanka genów z całej Europy, poczynając  od tych przodków, którzy 40 tysięcy lat temu przywędrowali na nasz kontynent z dalekiej Azji.(…)”

    Koniec cytatu.

    To wszystko w tym temacie, bo mojej opinii i ocenie, temat bardzo oczywistych różnic pomiędzy tymi 2 Pani notkami – zostal przeze mnie udowodniony. Dlatego i wyczerpany!

    Teraz, dla dalszego pobudzenia i odmiany, może o tym fragmencie Pani komentarza:

    „(…)Ale było to rok temu, więc pewnie Pan nie pamięta.(…)”

    Pani Ewo, czy aby na pewno warto ostrzeliwać mnie i mój płot, skoro i tak Pani nie trafia?

    Doskonale pamiętam, czego nie można tu raczej powiedzieć o Pani w relacji do stanu Pani pamięci.

    Pamiętając, potrafię czytać ze zrozumieniem i dokonać rozróżnienia dwóch rożnych notek – różnych, bo zawierających w sobie nie te same, lecz inne treści.

    Dlatego i pytam.

    Co się z Panią ostatnio dzieje Pani Ewo?

    Czyżby, po kilku rozmowach z @Echo24 – zaraziła się Pani „na internecie” od tego starego durnia (bardzo przepraszam, ale musiałem to napisać, bo wszystkie te DURNOTY które p. „Krzysiu” w internecie wypisuje tego wymagały = nazywajmy ludzi tak —-> jak na to sobie „zapracowali” i na co w efekcie ich „pracy” faktycznie zasługują!) nieznanym nauce wirusem?

    Wirusem wywołującym mocne zaburzenia oceny i pamięci.

    Dodam tu jeszcze, że w przypadku p. doktora (Sic!) Krzysztofa z Krakowa, to wirus (napisałem wirus, bo i cóż innego oprócz wirusa, alternatywnie zaś sprawczej starości tu pozostaje?) ostatnimi czasy, wywołał również u p. doktora (Sic!) zaburzenia najprostszych procesów myślenia.

    Teraz z innej beczki.
    Zacznę od zaznaczenia i podkreślenia – jak bardzo lubię z Panią rozmawiać.
    Cenię sobie taką możliwość. bo ceniąc zarówno Panią jako osobe, jak i cenie wyrażane przez Panią na internecie opinie.
    Nie wszystkie jednak!

    Istnieją bowiem tematy, ktore powoduje u Pani nagły zanik większości tych Pani cech, które znajduje w Pani jako najlepsze.

    Jednym z takich tematów, jest krąg osób, oraz chyba i wszystko, co tylko dotyczy w jakikolwiek sposób (pośrednio i bezpośrednio) ludzi z dawnego „otoczenia” (nie napisze sekty, ale może i powinienem) blogera @Free your mind.

    Tu bowiem, —->jak tylko jest mowa o czymkolwiek , alternatywnie zaś kimkolwiek z tej sekty (nazwę jednak rzecz po imieniu) Pani otwartosc, Pani zazwyczaj obiektywne (w relacji do innych spraw, zagadnień, w innych przypadkach) etc,) mądre, przemyślane otwarte na argumenty drugiej strony op[inie i oceny, mają swój natychmiastowy koniec.

    Dowodem na Pani predyspozycyjne myślowo uwarunkowania w relacji do wymienionego przeze mnie tematu tabu, niech będzie sposób – w jaki Pani pisze (zatem, tak i myśli) w powyższym Pani komentarzu:  

    „(…) Tematem naszych rozmów proszę się nie przejmować. Ja i tak pewnie z Panem zgadzać się nie będę, więc chyba tu nie dojdziemy do porozumienia.(..)”

    Moje gratulacje dla Pani, za tego typu i rodzaju z „nastawienie” i to momentalne = niejako z góry (tak to delikatnie nazwę)

    Zanim jeszcze cokolwiek o zazdrości napisałem, zanim cokolwiek przedstawilem, zanim padly argumenty, zanim podparłem moje oceny w jakikolwiek sposób…..

    – a Pani już wie.
    Wie, że:—–> „Ja i tak pewnie z Panem zgadzać się nie będę”

    Niewiele mi tu pozostaje, poza, ponownie złożyć Pani gratulacje.
    Uznajmy, że tym razem, za tak dalece posuniętą szczerość.

  60. E.B napisał(a):

    Fatamorganie

    Zacznę od notki. Myślałam, że ma Pan na myśli właśnie tę notkę, „Stara baśń”. Dodałam do niej zaledwie kilka zdań na początku. Może i ważnych, ale nie sądziłam, że o te uwagi Panu chodzi.
    To nieporozumienie chyba już jest wyjaśnione.

    Pana Krzysia lubię, choć może się to Panu wydawać dziwne i mam dla Niego dużo pobłażliwości.
    Nie identyfikuję się z Jego sposobem pojmowania systemu wartości. Uważam, że jest mocno pogubiony, ale ja Go już nie zmienię. Ma też swoje zalety i czasem się dobrze u Niego bawię.
    Pan jest bardzo zasadniczy, skoro już mamy być szczerzy i nie mieści się Panu w głowie, że można kogoś lubić, mimo czegoś, a nie za coś.
    Ale ja już taka jestem i nic na to nie poradzę. Taką mnie Pan Bóg stworzył, jak mawia Polel :).

    Jeśli chodzi o pozostałe tematy, to, tak, ma Pan rację, że z góry założyłam, że nie będziemy się tu zgadzać, nie wysłuchawszy Pana argumentów. Może Pan myśleć, że jestem nieprzemakalna.
    Przedstawiłam na Pana blogu swoje argumenty, ale Pan je odrzucił.

    Nie wiem, czy to dobra metoda, żeby o tym rozmawiać tak publicznie, bo może to przynieść więcej szkody niż pożytku.
    Ja zdecydowałam się na taką rozmowę z Panem nie tylko ze zwykłej ciekawości, ale przede wszystkim dlatego, żeby pewne bariery, które wyrosły usunąć. Bo zapewne jest tu wiele nieporozumień.
    Ale rzeczywiście, jeśli okopiemy się już na początku na swoich stanowiskach, to nic z tego nie będzie.
    Porozmawiajmy więc szczerze, ale nie sądzę, żeby na dostępnym wszystkim blogu, było to rozsądne.

    Ja też lubię z Panem rozmawiać i cenię sobie te rozmowy. Ale mam swoje zdanie, z którym nie musi się Pan przecież zgadzać. Możemy się pięknie różnić :).

  61. fatamorgan napisał(a):

    Pani Ewo!

    Z wielka przykrością zmuszony jestem stwierdzić po odczytaniu Pani riposty, że nadal z niewiadomych dla mnie przyczyn i powodów, zamiast odpowiedzieć normalnie, jak powinna uczynić osoba dorosła, biorąca odpowiedzialność za swoje słowa = swoją „omyłkę” (jak Pani widzi, nadal jestem niezwykle delikatny w użytych przeze mnie słowach) wybrała Pani……?

    Te kropki i znak zapytania na końcu, wstawiłem/postawiłem nie bez powodu.

    Czyżby bowiem, wybrała Pani robić sobie „jaja” – i to do tego – robić sobie jaja na całego?

    Jawne „ściemnianie” i to w żywe oczy (chcąc nadal pozostać b/delikatnym w słowach, użyłem słowa zastępczego wziętego w cudzysłów) z dziwnym uporem nadal pisząc kolejne androny,jak dla przykładu:

    „(…)Myślałam, że ma Pan na myśli właśnie tę notkę, „Stara baśń”. Dodałam do niej zaledwie kilka zdań na początku.(…)”

    Doprawdy?
    Zaledwie kilka zdań na początku?

    Pani notka jest widoczna na Salonie24. Pani Ewo, i ja tym razem mówię basta.

    Możemy się „pięknie różnić” jak to Pani nazwala, ale nie pozwolę Pani tym razem, na tak dalece posuniętą manipulacje i zmienianie oczywistych i widocznych gołym okiem faktów.

    A faktem jest NIEZAPRZECZALNYM, że nie „dopisała” Pani zaledwie kilku nowych zdań do swoje starej notki z tamtego roku, lecz napisała całkowicie nową notkę, do której to jedynie jako wzbogacający napisane słowa i treści „dodatek” —-> dołożyła Pani treść starej notki.
    Następnie nie starą, lecz już całkowicie nową w treści notkę opublikowała Pani na Salonie24. O czym to właśnie już wcześniej pisałem i co udowodniłem poza wszelką wątpliwość, dodając celowo (dla uzyskania całkowitej i absolutnej pewności o czym mówimy!) kopie zaledwie części z tego, co Pani NOWEGO na S24 napisała.

    Pisanie przez Panią teraz:

    „(…)Dodałam do niej zaledwie kilka zdań na początku(…)”

    – tak dalece odbiega od stanu faktycznego, że jest wręcz absurdalne.

    Pani Ewo, absolutnie nie zamierzam zliczać sumy zdań które zawiera i z których składa się Pani NOWA NOTKA.

    Nie zamierzam – bo już i gołym okiem, bez liczenia poszczególnych zdań widać, że napisała Pani tekst NOWEJ NOTKI składającą się (pomijając oczywiście dodatek do notki = treść starej notki) nie z kilku, lecz z minimum kilkunastu zdań.

    Mówimy o notkach, zatem ilość zdań z których dana notka się składa, stanowi istotną różnice.

    Szczególnie, jeśli mamy do czynienia ze zdaniami bardzo złożonymi i wyjątkowo długimi.
    Tak, to również praktycznie momentalnie zauważyłem. Wytłumaczę Pani dlaczego zwróciłem moją uwagę na długość i sposób, formę złożenia przez Pania zdań – tak szczególną uwagę.

    Zwróciłem uwagę dlatego, bo jestem świadom moich „słabości”. Ma tu na myśli słabości, które wychodzą łatwo na jaw zawsze wtedy – kiedy pisze w języku polskim.

    Pisanie „po polsku” jest bezpiecznie moją wyjątkowo słabą stroną (każdy z nas takowe posiada.

    Dodam tu jeszcze, skoro mowa o sztuce pisania, że ja również jestem zazdrośnikiem Pani Ewo.

    Wyrobionego pióra i opanowania sztuki pisania, zazdroszczę bowiem (i to bardzo) wielu innym blogerom. Pani również tej umiejętności bardzo zazdroszczę.
    Szkodą, nad którą to ubolewam od dawna, jest dla mnie to, że przez tyle lat, dekad, nie pisałem w ojczystym języku. Nigdy Pani nie będzie wiedzieć, jak bardzo czasami wstydzę się sam za siebie i przed sobą, kiedy czytam to, co sam wcześniej w języku polskim pisałem. Nie, żebym chciał się tu przed Panią usprawiedliwiać za moje grafomaństwo, ale były powody tego, że tak długo, bo przez kolejne dziesięciolecia, nie pisałem w najpiękniejszym z wszystkich jeżyków świata. Język polski bowiem, nie zaś angielski, który opanowałem ponoć perfekcyjnie (tam mówią inni, ja w to jednak tak naprawdę nie wierze) był zawsze, jest nadal i na zawsze pozostanie dla mnie, najpiękniejszym i najbogatszym w słowa językiem.

    Pozdrawiam

    P.S To co dzieje się obecnie w Polsce, ta obłędna wręcz chec, ta tendencja, ta chora w mojej opinii mania, zastępowania slow z polskiego języka, karykaturalnie zniekształcanymi słowami zapożyczanymi bezrefleksyjnie, faktycznie zaś bezmyślnie z języka angielskiego, uważam, za jedną z największych i najgroźniejszych w skutkach polskich bolączek.
    Jak zbraknie bowiem polskich słów, jak zabraknie jak Polakom polskiego języka, to niewiele wtedy z Polski, poza kamieni kupą być może i wtedy faktycznie pozostanie.

  62. E.B napisał(a):

    Fatamorganie

    Ależ Pan jest nieustępliwy :)). Ta perfekcyjność to chyba skaza zawodowa ? :)).

    No, dobrze, niech będzie, że to nowa notka z przywołaniem starej.

    A jeśli chodzi o język polski, to rzeczywiście jest zapaskudzany angielszczyzną, przede wszystkim. I sama to czasem robię. I ma Pan tu absolutną rację, że o ten język powinniśmy dbać, bo on wyznacza naszą tożsamość.

    Jeśli rzeczywiście posługuję się tym językiem w miarę poprawnie, to zasługa moich nauczycieli i rodziców. Bo ja jeszcze uczyłam się w starej szkole, gdzie trzeba było pisać wypracowania, a nie odpowiadać na testy. I do tego w obecnej szkole należałoby powrócić.

    A to, że po latach nieużywania języka polskiego, powraca Pan do rodzimych korzeni, to tylko plus dla Pana. I tak nieźle to Panu idzie, a trening czyni mistrza :).
    Jak widać Polska z nas wyjść nie może, gdziekolwiek jesteśmy.
    Dobrze jest czytać książki w języku polskim.
    No ale łatwo mi mówić. Ja mam ten polski na co dzień i muszę go szlifować wciąż, skoro chcę wyrażać swoje myśli, pisząc.
    To pisanie to też niezły trening. A więc pisać i czytać po polsku :).

    Pozdrawiam

  63. fatamorgan napisał(a):

    Pani Ewo,

    – na pierwsze 2 zdania, czyli na wstęp Pani komentarza:

    „Ależ Pan jest nieustępliwy :)). Ta perfekcyjność to chyba skaza zawodowa ? :))(…)”.
    – odpowiem krótko.

    Dziękuję Pani za tak wysoką ocenę = za uznanie!

    Teraz wytłumaczę dlaczego tak reagowałem.
    Podziękowałem, bo było za co dziękować.

    Bardzo źle by było – jeśli ja bym nie posiadał znamion tej „skazy”
    Dodam tu jednak jednoczesnie, że do perfekcyjności, to jest mi bardzo, bardzo daleko.
    Pomimo czego – przynajmniej, staram się, w znaczeniu —-> usilnie „próbuję” —->do tego stanu dążę….
    Wiedząc jednak o tym, że życia mi zbraknie zanim dotrę do tak dalekiego celu,
    Nieosiągalnego dla człowieka celu.

    Jeślibym bowiem nie dokładał starań i nie dążył, to ja szans bym nie miał na odniesienie jakikolwiek sukcesu na amerykańskim rynku usług doradczo/analitycznych.
    Rynku – na którym to (no może poza kilkoma instytucjami i urzędami rządowymi, lecz i to w pewnym ograniczonym zakresie, bo jedynie jest tak do pewnego poziomu…) nie ma miejsca dla zbyt wielu omyłek. Napewno bowiem, nie ma na tym rynku szans – dla nieudaczników.

    Mówiąc inaczej, bez skazy i nieustępliwości (proszę, tylko nie zaczynajmy rozważań, czy to są zalety, czy wady) ani ja, ani moje studio (którego, to by wtedy zapewne nie było, i nie miałbym nawet i możliwości proponować tego typu usług, nigdy – jednego centa nie byłbym/nie bylibyśmy w stanie zarobić.
    Ani centa!

    Pani Ewo, praktycznie wszystkie sprawy, zagadnienia, sytuacje – które jakże często oceniamy tak różnie, ukazują – można by powiedzieć nawet. że —-> za każdym razem! – i to do tego wręcz momentalnie, jak wielkie i głębokie istnieją pomiędzy „nami” różnice,
    Słowo „nami”- użyte przeze mnie w poprzednim zdaniu i wzięte w cudzysłów, niekoniecznie ogranicza się do jedynie -JA i PANI.

    Te różnice ukazują się nie tylko w sposobie, rodzaju – ostatecznie zaś —-> w samej „jakości” naszych ocen w postaci wyciąganych przez nas wniosków.

    Pani Ewo, wszystko, włącznie z wyciąganymi wnioskami – podlega stopniowaniu —> prowadzącym do określenia ostatecznej oceny w postaci zdefiniowania wyniku końcowego w postaci ostatecznej „jakości”.

    Najlepszym dowodem potwierdzającym to – co właśnie przedstawiłem w twierdzeniu: „wszystko, włącznie z wyciąganymi wnioskami – podlega stopniowaniu —> prowadzącym do określenia ostatecznej oceny w postaci zdefiniowania wyniku końcowego w postaci ostatecznej „jakości” są tu Pani własne słowa.

    Bo i jest takowym – kolejne zdanie, występujące w Pani komentarzu —-> po 2 cytowanych przeze mnie powyżej, czyli:

    „(…) No, dobrze, niech będzie, że to nowa notka z przywołaniem starej.(…)”

    I tu , w tym zdaniu jest istota pewnego problemu.

    Nie jednego, lecz wielu.

    Pani Ewo, czas i pora jest Pani zastanowić się i to mocno nad tym. dlaczego DLACZEGO!
    —-> tak długo zajęło Pani ostatecznie przyznanie mi i w tym przypadku tzw. „racji”.

    Pani ostateczne przyznanie tej „racji” nastąpiło jednak —–> dopiero na samym końcu.
    Dopiero wtedy – jak przyparłem Panią bardzo mocno do przysłowiowego muru.
    Będąc bliskim, dokonania na Pani słownej i argumentacyjnej egzekucji.
    Niejako —-> stawiając Panią już nieomal pod ścianą.

    I poco to Pani było, skoro wszystko to – co – i o czym pisałem od samego początku w relacji do Pani 2 notek, ich klasyfikacji i różnic pomiędzy nimi – było od samego początku tak oczywistym.

    Tak właśnie było, co nie tylko można, ale i NALEŻY tu określić właśnie słowem:
    OCZYWISTYM!

    Naprawdę myślę, że warto się będzie Pani nad tym głębiej pochylić i zastanowić, bo przecież już TO —-> że mieliśmy w tym określonym i tak szeroko opisanym PRZYPADKU – tak diametralnie odmienne od siebie – O CZYMŚ i to o czymś znacznie większym od zaistnienia zwykłej, niewinnej omyłk,i nie nieistotnie zaświadcza, ale istotnie ŚWIADCZY!

    Pani ewentualne refleksie w relacji do sposobu i techniki – wyciąganych przez Panią zbyt refleksyjnie, zbyt uczuciowo i z reguły przedwcześnie WNIOSKÓW – pomogą Pani dostrzec gdzie i dlaczego – popełnia Pani zbyt wiele błędów.
    Tych —-> zaistniałych tak często w Pani zarówno wstępnych, jak i końcowych opiniach i ocenach.

    Po odczytaniu tego co pisałem, mam nadziej, że i po dokonaniu „samooceny” – mam dla Pani propozycje.

    Proponuje Pani odrobienie, zadanego przeze mnie, bardzo łatwego „zadania domowego”
    Zadania z przedmiotu, który nazwiemy, np.:

    Praktyczne rady i techniki dokonywania poprawnych logicznie ocen.

    Jeśli przyjmie Pani to drobne „wyzwanie” w formie, co uroczyście Pani obiecuje i zaręczam —> bardzo łatwego „zadania domowego” – to wtedy podam Pani dalsze, namiary.
    Informacje i treści = prostego zadania szczegóły.

    Pozdrawiam Panią serdecznie

  64. E.B napisał(a):

    Fatamorganie

    Przecież nie wygram z analitykiem :)).

    Nie wiem, czy się zgodzić, bo zrobi mnie Pan na łyso :)).

  65. fatamorgan napisał(a):

    Pani Ewo!

    Tu nie ma mowy o wygraniu czy przegraniu.
    Nie o to chodzi!

  66. fatamorgan napisał(a):

    Chodzi jedynie o specyficzny „sposób” myślenia.

  67. fatamorgan napisał(a):

    pani Ewo!

    Raz jeszcze, Tu chodzi jedynie o specyficzny „sposób” myślenia.

    Sposób, z którym to zapoznawałem się przez długie lata = chodzi o specyficzny, sposób i techniki myślenia.

    Tego mnie nauczono!

    Bo tak „sam z siebie” – absolutnie bym nigdy wspomnianego sposobu i wielu tych technik przecież nigdy nie poznał.

  68. fatamorgan napisał(a):

    NIestety, ale nie mam już teraz, czyli w chwili obecnej – więcej czasu aby dalej objaśniać.
    Proszę zatem nie odpowiadać, jeśli ma Pani jakieś obawy.
    Pamiętam, że opisałem już kiedyś w języku polskim, korespondując prywatnie, cześć z tego – co, czego i jak – mnie uczono.
    Odszukam to i zamieszczę na Pani blogu.

    Myślę bowiem, że wtedy, znacznie łatwiej będzie Pani zrozumieć – co miałem na myśli.

  69. fatamorgan napisał(a):

    Fragmenty opisu mojej udukacji i mojego zawodu, cytat:

    „(…)Jako osoba, zajmująca się zawodowo właśnie „analizowaniem” (z tego żyje – tym się na co-dzień zajmuje – tego typu posiadam dobrze prosperujący bizness ) oceniam wspomniane „zadanie” jako „niesłychanie trudne” – aczkolwiek, nadal mam nadzieje że nie jest ono „niemożliwe” (potrzebne ku temu będą jednak „nowe” pełniejsze informacje)
    Analizy „docelowe” (którymi to zajmuje się zawodowo) są niczym innym ( jak nam „uczniom sztuki” logicznego i zarazem praktycznego —–> celowego myślenia) zawsze przypominano w czasie pobierania nauk, jak :
    1. Kompleksowym „najpełniejszym” zebraniem wszystkich dostępnych informacji
    2. Dokonaniem selekcji według żelaznej zasady info sprawdzone „zostawiamy” info nie sprawdzone „odrzucamy” ( dezinformacja = główny problem w analizowaniu 10 kwietnia)
    3. Następnie właściwą staranną i pełną „obróbką” tych właśnie (i tylko tych) informacji, kierując się przy tym nie podlegającą modyfikacji zasadą :
    Niedopełnienie nawet w najmniejszym stopniu punktu 1 – 2 -3 czyni końcową analizę bezużyteczną = błędną.
    Jak się Pan zapewne już sam w tym miejscu domyśla, mojej (bardo unikalnej-specjalistycznej) edukacji „studiów” dokonałem nie w Polsce.
    Studiowałem w USA na jednej z najlepszych na świecie w tego typu unikalnych kierunkach uczelni. Następnie, ukończyłem również w USA odpowiednik polskich studiów podyplomowych (ph.D) w jeszcze bardziej zawężonym kierunku strategiczno-analitycznym (najlepiej jak potrafię kierunek mojej pracy określić, bowiem nie ma – lub ja nie znam, polskiego przetłumaczalnego odpowiednika)
    Powiem w ten sposób , moi „koledzy” z czasów pobierania mojej edukacji ( poza bardzo nielicznymi wyjątkami – tak jak moja skromna osoba ) pracują z reguły raczej dla instytucji rządowych najczęściej federalne biura śledcze lub wywiad kontr-wywiadach wojskowy (nie zawsze jawnie)(…)”

    „(…) Pisałem o powyższym, tylko dlatego aby posiadł Pan pewien wizerunek/obraz mojej osoby w relacji do samej istoty zamierzonego „zadania”
    Kwestia tzw. „Sprawa Smoleńska – Smoleńsk” jest dla mnie wyzwaniem i ma dla mnie podwójne znaczenie.
    Jest bestialskim atakiem na moją zawsze drogą mi i ukochaną Ojczyznę, jest „symbolicznym” miejscem tragicznej śmierci osoby mi bliskiej. Nieraz myślałem o tym, aby pisać pod moim prawdziwym nazwiskiem, jednak po zanalizowaniu wszelkich za i przeciw doszedłem jednak do wniosku że będąc anonimowym fatamorgan-em jestem w stanie wyrazić „pełniej” moje uwagi oraz opinie.
    Moi niektórzy „zleceniodawcy” („rynek” amerykański) moich analiz dotyczących dla przykładu kompani politycznych, najczęściej „sprawdzają” moją głoszoną całkowitą „apolityczność” (co jest zgodne zresztą z stanem faktycznym)
    Jawne moje angażowanie się w „wewnętrzne” sprawy polityczne Polski (tak niestety Smoleńsk jest jedynie postrzegany w kręgach politycznych w USA) byłoby zawężeniem jeśli nie praktycznym końcem mojej kariery zawodowej (ten – aspekt mojego bizness) Mam nadzieje że rozumie Pan teraz moją specyficznie delikatną sytuacje.
    Jednakże – jeśli tylko mogę być w czymś „pomocny” proszę na mnie liczyć = zaliczyć mnie do grona osób chętnych do wszelkiej współpracy, jeśliby taka współpraca mogla nam wszystkim przybliżyć prawdę o Smoleńsku (…)”

    Koniec cytatu

    Teraz, wybrane przyklady praktycznego uzycia profesjoinalnych metod i technik w dokonywaniu analiz, Fragmenty mojej pracy, Cyt:

    fatamorgan:

    ……… Proszę źle nie odebrać tego – co napisze!
    Ja chce jedynie Panu pomoc = pokazać pewne metody profesjonalnej analizy.

    Bloger:

    „Ale moje opracowania może doprowadzić do powołania Komisji NATO w
    której powinni uczestniczyć przyjaciele Generała Andrzeja Błasika –
    którzy będą zainteresowani by w pełni oczyścić dobre imię Generała
    NATO”

    fatamorgan:

    Błąd #1
    Fakt = Jest o 36 miesięcy za późno na powstanie takiej komisji!
    Powołanie jej teraz po tak długim czasie od zaistnienia zdarzenia = z
    przyznaniem się do błędu-winy a to byłoby okazaniem niekompetencji
    NATO = niemożliwe – nigdy się nie-stanie !

    **************************
    Bloger :

    „potem powinna powstać Niezależna Komisja Międzynarodowa – która
    obiektywie oceni wszystkie Raporty.”

    fatamorgan:

    Błąd # 2
    Fakt = Słowo „powinna” jest z kategorii naszych opinii-odczuć co
    uważamy ze powinno nastąpić = skoro nie nastąpiło = nie nastąpi po 37
    miesiącach ! ( obecny rzad )

    ***************************

    Bloger:

    „Na początku chciałbym wyjaśnić – że nie upieram się przy swoich
    opracowaniach i przyjmę inne – jeśli na przykład – 10 kwietnia 2013
    roku – zgodnie z zapowiedziami w przekonywujący sposób zostaną
    opublikowane przez ZP.” „Niestety zapowiedzi ZP oraz Raport ZP Numer 3
    – nie pokazał nic nowego. Po za wynikłą z dyskusji MD z Kaczązupą z 9
    kwietnia 2013 roku – czyli w ostatniej chwili – dzięki czemu MD miał
    materiał na prezentacje nowych przemysleń – i lekko się zbliżył do
    mojego opracowania – Czyli do 9 kwietnia 2013 roku – ZP nie miał nic
    nowego.”

    fatamorgan:

    Błąd #3
    Fakt – „Niestety zapowiedzi ZP oraz Raport ZP Numer 3 – nie pokazał
    nic nowego.”
    Wyciągamy logiczny wniosek z tego faktu czyli konsekwencje =
    „przyjmę inne – jeśli na przykład – 10 kwietnia 2013 roku – zgodnie z
    zapowiedziami w przekonywujący sposób zostaną opublikowane przez ZP”
    To zdanie nie miało racji istnienia-bytu – było z kategorii Pana
    oczekiwań – nie realiów które Pan już poznał !

    Błąd/y # 4,5,6…>

    Bloger :

    „Dlatego – Na razie moje opracowania i analizy – opierają się na
    założeniu – że dane są prawdziwe – oczywiście biorąć pod uwagę –
    niewielkie retusze MAK i KBWL LP oraz celowe ukrywanie danych – np.
    zdjęcia satelitarnego z 10 kwietnia 2010 roku.”

    fatamorgan:

    W komentarzu pod moją notką PAN SAM podał niezaprzeczalny dowód (
    jeden z wielu możliwych do podania) na fałszowanie danych (czarne
    skrzynki)

    Jeśli coś jest całkowicie udowodnione – staje się FAKTEM !

    Zdanie – „opierają się na założeniu – że dane są prawdziwe” nie ma
    racji bytu = jest nielogiczne!

    *************************************************

    …….. Powstrzymam się od dalszych przykładów.
    Dobrze że napisał Pan do mnie w formie PW a nie komentarza na moim blogu.
    Gramy do jednej bramki drogi przyjacielu !
    Proszę pamiętać że jesteśmy – nieustannie faulowani i niema sędziego
    który mógłby reagować!
    Tak wiec – sami siebie – nie powinniśmy pod żadnym pretekstem faulować! …..
    Na blogu Pana Białasa zostałem w brzydki sposób bez powodu faulowany
    przez @piko & @Amelka222 ( gospodarz nie reagował wręcz im pomagał )
    Zmuszony bylem nie komentować tam więcej nie chcąc ich faulować !
    Szkoda bo blog Pana Z. Białasa ma znaczną poczytalność – naprawdę szkoda !

    ********************************
    Koniec cytatu

    Jak Pani teraz sama zapewne spostrzega, jestem precyzyjnie „dosadny” w moich
    „zawodowych opiniach”

  70. E.B napisał(a):

    Fatamorganie

    Zaciekawił mnie Pan. Niech więc będzie. Może mi się to przyda w życiu.

  71. fatamorgan napisał(a):

    Pani Ewo

    „(…)Może mi się to przyda w życiu.”

    Typowa kobieca odpowiedz – to odpowiedz „praktyczna”
    🙂

    Teraz nieco poważniej.
    Dobrze Pani wybrała.

    Wszyscy bowiem, możemy jedynie korzystać, nigdy zaś tracić —>na nabytej wiedzy.

    Wiedza, zawsze poszerza nie tylko nasze horyzonty, ale w praktyce, również i „życia codziennego” czyni większymi nasze faktyczne (tu zamieszczę dodatkową uwagę, która jest bardzo ważna, nie domniemane przez nas, nie przez nasze otoczenie, nie przez naszych znajomych, nie współpracowników, nie rodzinę itd. ale te FAKTYCZNE!) możliwości.

    Tak dzieje się zawsze = praktycznie prawie w każdym przypadku.

    Nie tylko —–>na nabytej wiedzy jedynie zyskujemy, ale i zyskujemy niezależnie do tego, czego faktycznie nowo nabyta przez nas wiedza dotyczy.
    Oczywiście, to co właśnie napisałem, należy potraktować rozsądnie i praktycznie.

    Czyli nie próbować dla samej zasady – nabywać zbędnej, niepotrzebnej nam, i zbyt szczegółowej wiedzy w dziedzinach – dla nas praktycznie raczej bezużytecznych.

    Jako objaśnienie dla ostatniego zdania jakie napisałem, podam praktyczny przykład – niejako z życia (mojego) wzięty.
    Jak wspominałem Pani kiedyś, jestem wraz z pewnym zespołem ludzi w trakcie prac dotyczących naszej polskiej pre-historii. W naszej grupie (zespole) jest obecnie 2 genetyków.
    Starając się na miarę moich możliwości, oraz w relacji do zakresu czasu jaki moglem na to poświecić, poznałem i ja – dla poszerzenia mojej wiedzy, założenia i podstawy genetyki,
    Jednakże czystym absurdem byłoby – gdybym poszedł zbyt daleko w mojej „chęci” poznania genetyki = starał się zbytnio zgłębiać i zagłębiać w ten kierunek nauk ścisłych,

    Absurdem – skoro:

    a) po pierwsze, nie-posiadam dostępu do warunków laboratoryjnych i oprzyrządowania koniecznego do prowadzenia badan

    b) po drugie, co jest tu 100 x bardziej istotnym i ważniejszym, w naszej grupie jest już 2 genetyków. Do tego jeszcze genetyków, dysponujących bardzo szerokim zakresem specjalistycznej wiedzy. Wiedzy zarówno czysto teoretycznej, jak i tej praktycznej (w trakcie czynnej kariery naukowo/zawodnej, niejednokrotnie, czynnie brali udział w praktyczny, w bardzo zaawansowaniach laboratoryjnych badaniach genetycznych.

    Dlatego w nabywaniu wiedzy – należy zachować stosowny rozsadek i umiar
    😉
    Tak bowiem jak ja, nie byłbym już zdolny zdolny nabyć ich wiedzy = nie zostałbym genetykiem ich klasy, to tak i oni – nie zdarzyliby najprawdopodobniej nauczyć się tego – co ja wiem (jaką wiedze teoretyczną i praktyczną nabyłem/posiadłem) o dokonywaniu analiz docelowych.

    Na tym zakończę na teraz. Jutro, postaram się aby to jutro, znaczyło „zaraz z rana”, najpóźniej zaś przedpołudnia (oczywiście mojego) – podam Pani treść zapowiedzianego „zadania”.

    Musze już kończyć, i to kończyć bardzo szybko, bo dosłownie za moment, wyjeżdżamy na umówione spotkanie w restauracji z przyjaciółmi.

    Pozdrawiam Panią (u mnie jeszcze sobotnie) raz jeszcze i jak zawsze bardzo serdecznie

  72. fatamorgan napisał(a):

    Szanowna Pani Ewo,

    – mam nadzieje, że godząc się na podjecie „wyzwania” – które to, ma być (tak ustaliśmy już w założeniu) łatwym i prostym do odrobienia „zadaniem domowym” dla Pani, miała Pani świadomość tego, że nie obędzie się bez wcześniejszej lekcji.

    Przygotowałem swego rodzaju „Abstract” (proszę nie mylić z polskim znaczeniem abstrakcyjności np. w sztuce, i proszę mi wybaczyć, że użyłem tego słowa, chociaż jak Pani wie, bardzo rzadko używam w blogosferze słów zapożyczonych z j. angielskiego, ale wyjątkowo, po kilku lampkach wina wypitych w trakcie kolacji, po prostu żadne polskie słowo nie przyszło mi na myśl) ) w formie lekcji. mającej ukazać Pani, jak należy:

    1. poprawnie logicznie dokonać odczytu zapisu rozmowy osób trzecich

    2. poprawnie dokonać prostej analizy opartej na danych uzyskanych z odczytu zapisu rozmowy osób trzecich

    3. poprawnie logicznie dokonać obiektywnej oceny – opartej na wcześniejszym odczycie i analizie odczytu zapisu rozmowy osób trzecich

    Jak Pani sama widzi, nic to nie będzie wielkiego, lecz jedynie zupełna łatwizna.
    Jako, że wyraziła Pani obawy, piszcząc:

    „Nie wiem, czy się zgodzić, bo zrobi mnie Pan na łyso :))”

    – to aby pomóc Pani tego typu obaw się pozbyć, zamienimy sucho brzmiące słowo „lekcja”, kojarzące się z nauczycielem, uczniami, czasem spędzanym przez nas w szkole, na uczelni, być może i nie zawsze czasem mile spędzanym – na słowa „zabawa intelektualna”
    🙂

    Te bowiem słowa, kojarzą się większości z nas, z czymś znacznie od lekcji przyjemniejszym
    :).

    Pobawimy się zatem – w poprawne odczytywanie zapisu „rozmowy” osób trzecich.

    Nas jest dwoje, i najlepiej będzie jak bawiąc się zajmiemy się osobami trzecimi.

    Przede wszystkim, musimy od czegoś zacząć.
    Najlepiej jest zawsze zaczynać od początku.
    Tak też zrobimy.

    Treść tej rozmowy, do której to doszło, bo tak się szczęśliwie akurat złożyło – na Polskim Tekstem – jest wprost idealna, dla celów naszej wspólnej zabawy.
    Mam nadzieje, że zabawy czysto i jedynie intelektualnej.

    Rozmówcami są według założenia osoby trzecie, ale tak się szczęśliwie złożyło (ponownie) że są to osoby dobrze Pani znane.

    Utrudni to wprawdzie odrobinę Pani „zadanie” (kwestia presji otoczenia) jednak – skoro, nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, to przy okazji, będzie Pani miała świetną okazje, aby popracować nad obiektywizmem własnych ocen.

    Tyle wstępu, czas na zaczęcie właściwej gryzabawy.

    Wkleję teraz kopie zapisu wybranych do naszej zabawy komentarzy – stanowiących kompletny zapis pewnej rozmowy 2 „osób trzecich”.

    Wprawdzie, w całej „wymianie” komentarzy i rozmowie – brało udział więcej osób, ale – dla celów naszej gry/zabawy intelektualnej, ograniczę (dla ułatwienia późniejszej analizy) ilość komentarzy, do chronologicznego zapisu rozmowy jedynie 2 rozmówców.
    Zaczynamy zatem:

    lordJim 4 kwietnia 2017 o 19:30

    Polel
    miałeś focia wrzucić a ty co? zpisu jezdeś? czy dygasz? ?

    Polel 4 kwietnia 2017 o 20:12

    Hi Jimmy:)
    Ciupke ci sie hiba pomylilo :))))))
    Ty mnie pytasz o photos
    LOL :))))))
    NO-a tu nie jezd Gay Dating Site
    :))))))))))))
    Polel nie jezd ‚ zpisu ‚ tylko jezd straight !
    Szukaj se kogos innego Jimmy
    NO- do takiego ‚ dygania ‚
    :)))))))))))))))))))
    LOL :)))))))))))))))))))

    lordJim 4 kwietnia 2017 o 20:36

    jednak wymiękłeś a myślałek ześ ty strongeś men:d ale wiesz przecież jak i gdzie zarzucić Jimmiemu ?

    Polel 4 kwietnia 2017 o 20:51

    Jimmy :))))))))))
    Znowu ci sie ciupke pomylilo :)))))
    NO-BO ja nie ‚ wymiekam ‚
    Tylko nie LUBIE :))))))))))
    LOL :))))))))))
    Pi-eSy Wez se odpusc Jimmy
    NO-BO bankowo wyjdzie
    NA-TO…..ze nie dosc ze pedal
    NO-TO do tego nachalnie upierdliwy :))))))))))))))))))

    lordJim 4 kwietnia 2017 o 20:59

    wiesz przecież Polelelo, że o twojej fejsi nie rozmawiam ale skoro nie masz nic, toś jest cieniarz wielki, taka krówieńka boża, przysłowie pewnie znasz, hopssoł ? Zawodzisz bro strasznie…

    Polel 4 kwietnia 2017 o 21:45

    Jimmy
    Posluchaj gosciu
    Wale z gory na dol u z dolu do gory co se myslisz bo jestes dla Polela just nobody
    Jestem tu tylko dlatego bo pisze tu EB i Fatamorgan
    Z Fatamorganem moge bez netu rozmawiac ale z Ewcia nie
    A Ewcia jest mila madra i ma klase
    To jest ‚ to ‚ czego bankowo wiekszosci z was bardzo brakuje
    Jak chodzi o ten wasz caly Smolensk’s to zrobilem to co zrobilem nie dla was tylko dlatego ze moglem i ze tak pasowalo zrobic
    No i tez ciupke dla Fatka
    Kto chcial i mial intelecto na tyle..
    To zrozumial info ze SNU
    Jak nie chcial albo niemogl bo jest za glupi
    To nie Polela problemo
    No a co ujawnie jeszcze
    To tylko my decision
    Ani Tobie ani nikomu nic nie jestem WINIEN
    NIC !

    lordJim 4 kwietnia 2017 o 22:13

    Polel,
    Posłuchaj gościu
    A ja walę w kibel, tak akurat się składa.. a „nie z góry na dół i z dołu do góry..” Może jakieś leki bierz?
    A co ty takiego dla „tego całego” naszego „Smoleńska” zrobiłeś wielkiego? Who you are? „Just nobody!”
    …… (może się domyślisz, co chciałem napisać ale nie musisz i na pewno się nie domyślisz).
    I na koniec ci powiem, że przynajmniej mnie nie jesteś nic winny. No może tych kilka minut, które straciłem na komenty do ciebie mając nadzieję, że jednak jesteś bystrzejszy.. ale właściwie to ja sam sobie jestem winny,
    Nie zapominaj wziąć lekarstwo i 3m się zdrowo!

    Koniec cytatów.

    Na tym ostatnim komentarzu, zakończyła się „rozmowa” pomiędzy tymi 2 rozmówcami.

    Jako, że każda gra/zabawa posiada swoje reguły i zasady, przestawiam teraz 3 łatwe reguły i zaledwie jedną prostą zasadę naszej gry/zabawy.

    a) Pierwszą regułą jest dokonanie przez Panią bardzo uważnego odczytu zapisu tej rozmowy, trzymając się prostej zasady – polegającej jedynie na tym, ze ABSOLUTNIE musi Pani pamiętać o tym, że słowa posiadają swoje specyficzne znaczenia i niejednokrotnie, poszczególne słowa, mogą posiadać znaczenia podwójne, lub nawet i wielorakie. Dlatego właśnie, musi się Pani upewnić i to upewnić ponad wszelką wątpliwość, że rozumie znaczenie, alternatywnie zaś, dodatkowe, inne znaczenia – dla poszczególnych słów które w tej rozmowie padły.

    b) Druga reguła, to dokonanie przez Panią prostej analizy opartej na danych uzyskanych z odczytu zapisu rozmowy mającej na celu ustalenie agresora/inicjatora sporu w który przerodziła się ta rozmowa. Oczywiście, podobnie jak było w przypadku pierwszej reguły, trzymając się prostej zasady – polegającej jedynie na tym, ze ABSOLUTNIE musi Pani pamiętać o tym, że słowa posiadają swoje specyficzne znaczenia i niejednokrotnie, poszczególne słowa, mogą posiadać znaczenia podwójne, lub nawet i wielorakie. Dlatego właśnie, musi się Pani upewnić i to upewnić ponad wszelką wątpliwość, że rozumie znaczenie, alternatywnie zaś, dodatkowe, inne znaczenia – dla poszczególnych słów które w tej rozmowie padły.

    c)Trzecia i ostatnia reguła, to dokonanie przez Panią obiektywnej oceny całości rozmowy, wyciągniecie wniosków końcowych, prowadzących do opartej na logice właściwej opinii o tej rozmowie. Oczywiście jednak, trzymając się prostej zasady – polegającej jedynie na tym, że ABSOLUTNIE musi Pani pamiętać o tym, że słowa posiadają swoje specyficzne znaczenia i niejednokrotnie, poszczególne słowa, mogą posiadać znaczenia podwójne, lub nawet i wielorakie. Dlatego właśnie, musi się Pani upewnić i to upewnić ponad wszelką wątpliwość, że rozumie znaczenie, alternatywnie zaś, dodatkowe, inne znaczenia – dla poszczególnych słów które w tej rozmowie padły ——> bo jakby mogło być i inaczej
    :).

    Wygrywa ten Pani Ewo, kto poprawnie grę/zabawę zakańcza (oczywiscie twardo obowiązują 3 reguły i jedna zasada!) będąc w stanie, najpierw – rozmowę poprawnie i właściwie odczytać, następnie – dokonać analizy, na końcu zaś – wyciągnąć poprawne logicznie wnioski, prowadzące do poprawnej logicznie opinii,

    Opinii o tym – który z 2 rozmówców, był agresywnym, wulgarnym i chamskim inicjatorem niepotrzebnego sporu, a który z rozmówców, broniąc się przed jawnym chamstwem i prostacką wulgarnością —–> zawartą już w pierwszych słowach, będących inicjacją personalnego ataku i ohydnej w naturze sugestii, objawiającej się użyciem starannie wybranych słów obraźliwych o znaczeniu i podtekście pornograficznym/homoseksualnym, zachował przez długi czas spokój, odpowiadając z humorem i próbując obracać rozmowę i atak jedynie w żart

    Pozdrawiam, miłej gry/zabawy Pani życząc, w której to zabawienie/zagranie – jest „zadaniem domowym” do odrobienia dla Pani.

    Postscriptum: Dla pewności i dla ułatwienia Pani gry/zabawy w która Pani jeszcze chyba nigdy nie bawiła się i nie grała, podam Pani „drugie” znaczenia dla 3 wyubranych celowo przeze mnie słów.

    „focia” – słowo określające nagie zdjęcie zamieszczane na stronach pornograficznych

    „zpisu” – w slangu miejskim nadmierna pobożność (dewocja)

    „dyganie” – w slangu miejsko/więziennym wzwód/stosunek homoseksualny pomiędzy więźniami

  73. E.B napisał(a):

    Fatamorganie

    Łomatko! Ale wpadłam :)). No, ale skoro już Pan wyciąga te stare sprawy, to powiem tak:

    Oczywiście, że stroną atakującą był LordJim. Dlaczego tak? Bo Polel obiecał wstawić zdjęcia ze Smoleńska i nie dotrzymał słowa. Dlaczego nie mógł tego zrobić i dlaczego tym grał, to już inna sprawa. Ja, być może to rozumiem, ale dla innych był to brak potwierdzenia przekazu Polela.

    To co Polel nam przekazał, było trudne do przyjęcia i tak jak Panu już pisałam, uważano, że zakpił sobie z nas i chciał ośmieszyć hipotezę inscenizacji. I takie przekonanie jest do dzisiaj.
    Ja uważam, że Polel powiedział nam prawdę, ale przecież nie mam na to żadnych dowodów, tylko poszlaki i własne przekonanie, a to jest za mało.
    To tyle, jeśli chodzi o motyw ataku LordaJima.

    A teraz w sprawie sposobu jaki LordJim wybrał. Ja, a myślę, też, że wielu innych, nie znam znaczenia słów, jakich używali obaj Panowie, w slangu Im tylko znanym.
    Odczytywałam je bardziej prosto. Dlatego innych uderzyło słowo pedał, w wykonaniu Polela, ale być może, że to wynikało z kontekstu tej rozmowy, niewłaściwie przez nas rozpoznanego.
    Dlaczego LordJim wybrał właśnie taki sposób ataku, to już nie mnie o to pytać.

    Rozmowa była bardzo brzydka i byłam mocno zniesmaczona jej przebiegiem.
    Oczywiście, że Polel się bronił.

    Nie wiem, czy Pana zadowoliła ta moja analiza, ale proszę nie patrzeć tylko ze swojego punktu widzenia, ale też uwzględnić punkt widzenia drugiej strony.

  74. fatamorgan napisał(a):

    Pani Ewo!

    Wreszcie wyszło na jaw prawdziwe źródło i przyczyna większości naszych nieporozumień.
    Trzeba do tego było wyciągnąć na jaw stare sprawy. Niestety, ale jest dokładnie tak, jak się obawiałem – że być tu może. Mam bowiem do czynienia z dwoma, całkowicie różnymi od siebie rzeczywistościami. Właśnie wyciągniętymi przeze mnie z mroków niedomówień na światło dziennie. Cóż więcej mogę, bo chyba niewiele.
    Prawdopodobnie, wszystko co mogę – to jedynie współczuć Pani (wam) życia w rzeczywistości zastępczej.
    Smutne musi być życie w kraju i grupie – gdzie możliwym jest po Smoleńsku, że tyle osób zostało jakby predysponowanych do tego, aby w grupowym obłędnie móc twierdzić —–> że Polel:

    „(…)chciał ośmieszyć hipotezę inscenizacji(…)

    ” A to Pani Ewo – to już jest koniec procesów poprawnego logicznie myślenia i jedynie stan delirium.

    Na koniec, powtórzę jedynie za Polelem.

    Kto chciał, posiadając wystarczająco ku temu intelektu, to zrozumiał kluczowe informacje o Smoleńsku zawarte w śnie.
    Jak nie chciał, lub nie mógł – bo okazał się głupim, to już nie jest mój problem.

    Pozdrawiam Panią (bardzo smutno tym razem)

  75. fatamorgan napisał(a):

    Dodam jeszcze tylko jedną uwagę, aby nie pozostawić Pani w stanie złudy.
    Również i dlatego, aby wyeliminować, przynajmniej z tej jednej rozmowy, Pani znaczne rozminięcie się z prawdą. Nie będę tu dociekał, czy to rozminięcie było zamierzone, celowe, czy też spowodowane brakiem chęci do odszukania i sprawdzenia podanej przeze mnie informacji (bo przecież nie brakiem umiejętności w posługiwaniu się komputerem)

    Pisze Pani:

    „(…) Ja, a myślę, też, że wielu innych, nie znam znaczenia słów, jakich używali obaj Panowie, w slangu Im tylko znanym.(…)”

    Oczywiście, jest możliwym, nawet i zapewne bardzo prawdopodobnych (przynajmniej w Pani przypadku) że nie znała Pani wcześniej drugich, slangowych znaczeń dla słów:
    „focia” – „zpisu” – „dyganie”

    Nie zmienia to jednak w żaden sposób faktu, że nie jest prawdą to, że użyte przez @lordjim słowa miejsko/więziennego slangu – pochodziły z ——> „(…)slangu Im tylko znanym.(…)

    Aby się o tym fakcie poinformować – wystarcza wpisać te słowa do internetowej wyszukiwarki Google.
    Omawianych słów znacznie jest zapewne dość powszechnie znanym, skoro – już po dopisaniu /slang/ (a nawet i bez dopisania) na wyniki nie trzeba długo czekać.

    P.S o już wszystko, proszę się nie obawiać, nie będę Pani dłużej lekcjami męczył.

  76. E.B napisał(a):

    Fatamorganie

    Czy Pan dobrze przeczytał to co ja napisałam? Powtórzę więc. Ja uważam, że Polel powiedział nam prawdę, chociaż nie mam na to żadnego dowodu. I miałam z tego powodu niezbyt miłe oceny ze strony moich blogowych znajomych.

    A to, że inni tak nie uważają, to ja nie mam na to wpływu. Naprawdę nie dostrzegał Pan tej przyczyny takiego właśnie stosunku do Polela?

    Nie wiem, czy żyjemy w rzeczywistości zastępczej, ale na pewno inaczej podchodzimy do wielu spraw.
    Ja już Panu o tym pisałam, ale Pan tego nie bierze pod uwagę. My jesteśmy nieufni, bo nas wielokrotnie oszukano.
    Poza tym finezja takiej operacji, jaką przedstawił Polel, jest być może dla wojskowych oczywista, ale nie dla cywili.

    Dla mnie jest wiele poszlak, które wskazują na prawdziwość opowieści Polela. I pewne informacje, które szczątkowo się przedostają do wiadomości, jak choćby to, że coś działo się na pokładzie samolotu, bo musiało się dziać, potwierdzają tę opowieść.

    Nic na to nie poradzę, że ludzie nie uwierzyli Polelowi. Ale taka jest naga prawda i stąd cała reszta.

    Też pozdrawiam

  77. E.B napisał(a):

    Nie jestem aż tak dociekliwa i nie szukałam innego znaczenia tych słów w internecie. Nawet mi to do głowy nie przyszło. I wielu z nas tak samo.
    Ale obaj Panowie byli z tym, jak widać, dość dobrze obeznani.

  78. fatamorgan napisał(a):

    Pani Ewo

    Długo zastanawialem sie teraz nad tym, co ja mam Pani odpisac. Czy nawet i powinienem odpisać. Sytuacja znowu nie należy do miłych, przyjemnych. Ale jednak, pomimo wszystko myślę, naprawdę tak myślę, że należało podjąć próbę wejścia na wyższy poziom wymiany myśli, zbliżyć się chociaż – do innej jakości rozmowy —-> przełamując w ten sposób pewne bariery pomiędzy nami.
    A jest ich trochę!
    Jest, bo nawet i my Pani Ewo, myśląc przecież tak podobnie (pomimo tego – że nieco inaczej) tak często lądujemy w krainie słownych utarczek i zbędnych sporów.

    Ile to już lat minęło, a Smolenk nadal zbiera swoiste żniwo. Dzieląc ludzi.
    Nas również dzieląc.

    Ważne jest jednak to, że nadal staramy się z sobą rozmawiać. Pomimo wszystkiego tego o czym pisaliśmy – nadal rozmawiamy. Co również nie jest bez znaczenia, rozmawiamy – zachowując stosowny umiar. Dostrzegając i mając na uwadze pewne ramy, poza które – nasze blogerskie rozmowy nie powinny wykraczać. Przekroczenie bowiem pewnych barier, wkroczenie w obszary dysputy poza ramami ucywilizowanego kontaktów, zawsze niszczy już sam sens podjęcia rozmowy.

    Chciałem podzielić się z Panią refleksjami, które mnie naszły po naszej tu rozmowie.
    Pozytywnym wynikiem tej naszej tu rozmowy, być może będzie to, że pomimo niepowodzenia wiele „nowego”, to przynajmniej cześć „starego”, została, wprawdzie w nieco odmienny – bo niestandardowy sposób —->ale wreszcie dopowiedziana.

    Tak, wiem, zdaje sobie sprawę z tego, że najprawdopodobniej, nie zmieni zapewne nasza rozmowa zbyt wiele w relacji do sposobu odbierania i pojmowania Smoleńska, w wersji zdarzeń ukazanych w śnie Polela przez innych. Tu przyznaję Pani całkowitą racje, bo doskonale rozumiem to – co Pani miała na myśli pisząc:

    „(…)A to, że inni tak nie uważają, to ja nie mam na to wpływu(…)”

    Tak samo jest i ze mną. Pani Ewo, Cokolwiek bym nowego nie napisał, jakkolwiek bym nie argumentował – to najprawdopodobniej i tak nie byłbym w stanie, zmienić opinii poszczególnych osób. Nietrudno jest bowiem zauważyć i pojąc to, że znakomita większość ludzi, nie chce przyjmować już do swojej świadomości, praktycznie niczego nowego – co dotyczy Smoleńska.
    Większość bowiem, przeczekuje, siedząc tak głęboko okopana, że nie jest już w stanie, zobaczyć nic poza ścianą swoje okopu, będącego jednocześnie nie do przebicia swoistym murem milczenia.

    Na co czekają to ja nie wiem, ale być i może, że i oni sami nie wiedzą.

    Być może i wyczekują, jak Polel kiedyś napisał – na taśmy wideo, na których dosłownie jak na tacy, ktoś, choć nie wiadomo kto miałby to być, ot tak – po prostu zaserwuje im Smoleńsk.
    Wystarczy będzie ludziom tylko siąść przed telewizorem i wszystko niczym w kinie będzie widać.

    Tymczasem, stagnacja, i jeszcze raz – stagnacja, cisza kompletna.
    Smoleńsk, wraz w wszystkim co istotne, nadal schowany pod rządowym dywanem, kolejnego polskiego rządu.
    Kolejnego rządu PiS, bo uprzedni rząd PiS został obalony, i to przez PiS obalony.

    Istne kuriozum i jednocześnie temat, który tak szybko i tak skrzętnie został usunięty z pola publicznych form dyskusji, że stal się w Polsce jedynie tematem tabu.

    A przecież warto zapytać, jak mogło i jak doszło do kuriozalnej sytuacji, praktycznie nie znanej na świecie sytuacji, kiedy partia rządząca, mając wystarczającą, decydująca ilość głosów w parlamencie – obalała swój własny rząd.

    A może właśnie dlatego, zakulisowo i faktycznie rządzący Polską mafijny w naturze układ (a istnienie tego układu, nie podlega w mojej i to również czysto profesjonalnej opinii – absolutnie żadnej wątpliwości) obalił – bez żadnego praktycznie trudu i bez żadnych oporów (co już samo w sobie świadczy i zaświadcza wystarczająco o prawdziwości mojej opinii wziętej powyżej w nawias) rząd Premier Beaty Szydło?

    Obalił, aby posiąść większą pewność, że Smoleńsk rychło nie zobaczy światła dziennego.

    Te ostatnie uwagi dodałem niejako mimowolnie. Spowodowane to zostało zapewne wątkiem i tematem istnienia w Polsce stanu „rzeczywistości zastępczej” o którym to problemie i stanie pisałem wcześniej.

    Bo jedynie w Matrix – alternatywnie zaś w polskiej wersji rzeczywistości zastępczej, to co pisałem w relacji do Smoleńska i do faktu obalenia uprzedniego rządu mogło zaistnieć = być możliwym.

    Pozdrawiam Panią i proszę o wybaczenie, jeśli przycisnąłem Panią do muru zbyt mocno

  79. lordJim napisał(a):

    @E.B
    Witaj @E.B Ponieważ czytam komentarze w kokpicie, przeczytałem ten Wasz wątek, chociaż dawno temu postanowiłem nie zabierać w nim głosu ale ponieważ fatamorgan bezczelnie próbuje manipulować moimi postami, to najpierw może ja wyjaśnię Tobie te trzy słynne słowa, których użyłem a przytacza je pan „profesor od wszelakich analiz”:
    „focia” – słowo określające nagie zdjęcie zamieszczane na stronach pornograficznych

    „zpisu” – w slangu miejskim nadmierna pobożność (dewocja)

    „dyganie” – w slangu miejsko/więziennym wzwód/stosunek homoseksualny pomiędzy więźniami

    focia – po prostu fotka, zdjęcie
    zpisu – z PIS
    dyganie (od dygać) – bać się, być przestraszonym
    dołożę jeszcze fejsio(a) – po prostu twarz

    Ale jak życie pokazuje, są tacy, którym wszystko kojarzy się z d_pą.
    Nie chcę już tutaj pojechać Freudem w przypadku tego „profesora od analiz wszelakich”…

    To tylko tyle @E.B Następnych postów w tej notce ode mnie już nie będzie i nowe wpisy, które zobaczę w kokpicie autorstwa fatamorgana będę sobie z przyjemnością wielką pomijał 🙂

  80. E.B napisał(a):

    @LordJim

    Witaj, Lordzie

    Ja właśnie tak odczytałam te sporne słowa. Ale jak widać słowa mają nie jedno znaczenie i lepiej nie stwarzać dwuznacznych sytuacji.

    Ja, jak wiesz, lubię Polela i jest mi zwyczajnie przykro, że jest tu tak traktowany.
    Wiem, że na dnie tego wszystkiego jest Smoleńsk, który tak bardzo dzieli Polaków, nawet tych, którzy są bliscy sobie w wielu poglądach, również na Smoleńsk.

    Jeśli jednak kiedyś prawda wyjdzie na jaw i okaże się, że Polel miał rację, to co wtedy?
    Zachowałabym więc wstrzemięźliwość w ocenie wersji Polela jak i samego Polela.

    Jest wiele nieporozumień między Polakami, wiele niezrozumienia, wciąż jesteśmy skłóceni. Sami dajemy oręż do ręki tym, którzy chcą nas dzielić i nami rządzić.
    Może warto to zakończyć.

  81. E.B napisał(a):

    Fatamorganie

    To, co wyżej napisałam do LordaJima wyjaśnia moje stanowisko w tej sprawie. Nie będę go powtarzać.

    A co do reszty Pana komentarza to powiem tak. Ma Pan racje pisząc o układach mafijnych w Polsce, o pajęczynie, która nas oplata, naciskach wewnętrznych i zewnętrznych. Takie są realia. Rząd, który nawet chce dobrze, napotyka ścianę, której jak widać nie może pokonać, Wciąż nie rządzimy się sami.
    Tak jest w wielu sprawach nie pomijając Smoleńska.

    Polacy, którzy żyją od lat na emigracji, pewnych rzeczy nie są w stanie zrozumieć. Wiem o tym, bo mam kontakt ze swoimi przyjaciółmi jeszcze z lat studenckich, którzy od dawna mieszkają za granicą, we Francji i Kanadzie. Mimo, że razem przeżyliśmy komunę, dzisiaj oni nie potrafią już zrozumieć rzeczywistości, w której my wciąż tkwimy.
    Podobnie jest z naszymi Rodakami za oceanem.

    Ale dobrze, że nasze spojrzenia się ścierają. To pomaga wyciągać wnioski, bliższe prawdzie, choć czasem iskrzy.
    Najważniejsze, żeby była dobra wola z obu stron. Wszystko można sobie wyjaśnić.

    Pozdrawiam Pana

  82. Tadeusz_K napisał(a):

    @E.B
    #Jest wiele nieporozumień między Polakami,#
    A no jest, ponieważ w większości to granice ideolgiczne.
    A fizycy (którym są znane prawa ser Newtona) nie zabierają głosu- ze strachu.
    Żaden fizyk normalny fizycznie i psychicznie nie jest w stanie zinterpretować katastrofy tak jak uczynił to duet miller/lasek + anodina.
    Świat nie zna takowej interpretacj.
    Wedle sir Newtona tylko punkt (wirtuallny) rozpadłej masy podąża swoim zadanym torem.
    Tu jest potrzebny Nobel z fizyki klasycznej… jak bum cyk_cyk..
    Wałęsający się z of Walensów może to jeno wytłumczyć-nikt inny. 🙂
    Amen!

  83. E.B napisał(a):

    @Tadeusz

    Nie tylko fizyka zamilkła ze strachu. Milczy cała polska nauka, świat lotniczy, kryminalistyka, nie wspominając o politykach.
    I tylko blogerzy mieli odwagę odsłonić nieco kurtynę i pozwolić sobie na mówienie prawdy.
    Syndrom III i IV RP. Niestety.

  84. fatamorgan napisał(a):

    Pani Ewo!

    Odczytałem Pani komentarze. Zarówno ten skierowany do @lordjim, jak i ten – skierowany bezpośrednio do mnie.

    Cóż, jak widać i tak w życiu bywa, że chcąc nie chcąc a ustawieni zostajemy sytuacją – dokładnie miedzy młotem a kowadłem.
    Definitywnie zatem w tym przypadku —-> nie zazdroszczę Pani tak sytuacji – jak i Pani położenia.

    Co powinno być w temacie powiedziane i dopowiedziane (aby posiąść pewność co mam tu na myśli, wystarczy powrócić do moich poprzednich komentarzy) zostało już aż nadto powiedziane!

    Wszelka dalsza dyskusja – dzielenie włosa na czworo i zbytnie rozważanie i wnikanie w to, co bloger @lordjim zamierzał napisać —-> używając słów jakie użył, mogłoby okazać się jedynie stratą czasu i ślepą uliczką.

    Informacje zostały prze mnie podane = są wyciągnięte z mroku niedomówień na światło dzienne.

    Na które „znaczenia” omawianych słów Polel @lordjim faktycznie odpowiadał – nie powinno podlegać żadnej dyskusji,
    Wystarczy odczytać to co Polel faktycznie pisal i momentalnie wszystko staje się wiadome/jasne.
    tu własnych osądów i do swojej własnej opinii w temacie ich „rozmowy”.

    Jeśli zaś ktoś, ktokolwiek, uzna – że prawdopodobna jest wersja o @lordjim
    – który to, będąc w zażyłej znajomości z Polelem – jedynie pytał Polela o obiecane Jemu:

    „(…)po prostu fotka, zdjęcie(…)”

    -następnie zaś zapytał oficera obcego kraju – czy aby nie jest członkiem partii politycznej w Polsce, czyli czy nie jest:

    „(…) z PIS(…)”

    – a na końcu, zapewne zatroskany o stan emocjonalny swojego kolegi, zapytał, było nie było
    KOMANDOSA! – czy On nie będzie po tych dwóch pytaniach:

    „(…)bać się, być przestraszonym(…)”

    – to już nie jest mój problem i nie moja sprawa.

    Temat ten, uważam za wyczerpany i dlatego wlasnie, przynajmniej dla mnie -za temat zamknięty.

    Teraz z innej beczki.
    Czy faktycznie nie jestem – z powodu (przez i poprzez) miejsca mojego zamieszkania w stanie Pani sytuacji (waszej) i szerzej widzianej sytuacji w Polsce zrozumieć.
    Tu odpowiedz na tak stawiane pytanie może być niesłychanie trudna do udzielenia.

    Napisze dlatego tak.
    Pani Ewo staram się jak mogę, aby jednak moc Panią (was) i istniejącą faktycznie w Polsce, czyli realną, prawdziwą etc. – jak najlepiej móc objąć i zrozumieć.
    Na ile jednak faktycznie jestem w stanie to uczynić = na ile i jak mi to wychodzi, to już jest inna sprawa.
    Staram się jednak, co podkreślam tu raz jeszcze.

    Co jeszcze chciałbym zauważyć i dodać, to fakt, że Pani pominęła temat tabu 🙂

    Pominela celowo, czy jedynie przypadkowo nie będę zbyt wnikał.
    Temat obalenia rządu PiS przez Pis – o którym to temacie dość szeroko pisałem.

    Takie „dziwne” pominiecie (Pani jest jedynie jedną z wielu osób mieszkających w Polsce z którymi próbowałem ten temat poruszać) znajduję jako niezwykle ciekawe, znamienne i wiele mówiące o faktycznym obrazie polskiej scenie politycznej i znacznie szerzej pojętym „stanie rzeczy” w Polsce.

    Zamyślam, i to już od dłuższego czasu, aby podjąć ten „specyficznie dziwny temat-tabu” w notce.
    Nie uczyniłem tego, bo obawiam się pośrednich konsekwencji zbyt mocnego uderzania w PiS.

    Wstrzymuje mnie inaczej mówiąc, dalszy brak na polskiej scenie politycznej jakiekolwiek sensownej alternatywy dla PiS.

    Sytuacje na polskie scenie politycznej, postrzegam i oceniam bowiem nie tylko jako „złą” , ale
    de-facto jako fatalną!

    Nie są tzw. puste słowa bez pokrycia, nie są to słowa interesującego się polityką – jedynie od czasu do czasu „amatora” – lecz słowa profesjonalisty, który niejednokrotnie szeroko i dogłębnie analizował zagadnienia związane bezpośrednio z polityką i sceną polityczną i to w każdym wymiarze.

    Polska scena polityczna to obecnie kompletne bezrybie Pani Ewo!

    To właśnie jest – nie tylko zjawiskiem niepokojącym, ale dla mnie wręcz zjawiskiem po/przerażającym!

    Mamy bowiem na polskiej scenie politycznej od lat do czynienia z sytuacją, że rządzą w Polsce ludzie bez odpowiednich do zajmowania wysokich tak wysokich stanowisk „predyspozycji” i faktycznych umiejętności.

    u jest glowny problem i tu jest pies pogrzebany = stąd (celowo tu = w tym miejscu, pomijam wspominany przeze mnie wielokrotnie, mafijny w naturze i działaniu, zakulisowy „układ” rządzący w Polsce) właśnie wynika paraliżująca, zarówno wszystkie poprzednie, jak i obecny polski rząd
    „niemoc i ułomność”.

    Niebywała wręcz niemoc i ułomność i to zarówno w podejmowaniu odpowiednich —–>dla polskiej racji stanu i dla Polski decyzji.

    Odpowiednich zarówno już w samej formie „rządzenia” – jak i —> w sposobie wprowadzania podjętych postanowień w życie.

    Dlaczego zaistniał na polskiej scenie politycznej stan zupełnej prawie „nicości” —-> objawiający się „bezrybiem” jak to zastępczo nazwałem, to już należało by wrocic do genezy powstania „polskiej formy demokracji” po 1989 roku.

    Następnie dostrzec, właściwie ocenić i zdać sobie w pełni sprawę z nieuniknionych konsekwencji
    30 lat ciągłego drenażu ludzkich zasobów z kregu polskiej inteligencji —-> w formie dekad ODPŁYWU poza granice Polski —-> niejednokrotnie, lepszego gatunkowo narybku.

    Wszelkie różnice związane z tym zjawiskiem, w poszczególnych latach jego istnienia, polegają i sprowadzają się jedynie do wielkości – skali i nasilenia tego zjawiska.

    Efekty tego – o czym właśnie pisałem, widać w Polsce wszędzie i praktycznie na każdym kroku.

    Dlatego właśnie, skoro widać wszędzie, to trudno się dziwić, że widać te efekty i to tak skrajnie jaskrawo —-> również i na, oraz w ścisłej relacji do stanu BEZRYBIA na polskiej scenie politycznej.

    Rozpisałem się nie bez powodu. Ten bowiem temat – jest niesłychanie ważnym.

    Bez jego dostrzegania, objęcia i zrozumienia, nie może być nawet i mowy – o poważnej rozmowie na temat polskiej sceny politycznej, tym bardziej zaś na temat obecnego stanu „najcenniejszej z naszych wartości” – która powinna być zawsze i pozostać na zawsze dla wszystkich Polaków zawsze najważniejsza = faktycznego stanu Państwa Polskiego.

    Zapewne to co i o czym teraz pisałem, nie zawsze jest i pozostaje najważniejszym w naszej świadomości.
    A przecież powinno!

    Lata, dekady , stulecia bez istnienia Państwa Polskiego, kogo jak kogo – ale nas Polaków, powinny cenienia sobie najbardziej tej właśnie, jako największej z wartości – na zawsze nauczyć.

    Pozdrawiam

  85. E.B napisał(a):

    Fatamorganie

    Ja też uważam, że temat należy zamknąć. Czy jestem między młotem a kowadłem? W pewnym sensie tak, ale ja zawsze staram się być wierna własnym osądom i własnym przekonaniom i nie podlegać naciskom, choćby tylko wynikającym z sympatii jaką darzę ludzi. Czasem dostaję z tego powodu po głowie od obu stron :)). Ale prezentując swoje stanowisko staram się nie atakować ludzi, tylko ich poglądy a czasem zachowanie.
    Wycieczki personalne uważam za niewłaściwe i szkodliwe. Taki sposób bycia przyjęłam i niech tak zostanie.

    Co do stanu naszego państwa…….. Minęły już trzy lata od wyborów i naszej euforii i wielkiej nadziei. Trochę jesteśmy zawiedzeni, bo zbyt wolno, zbyt spolegliwie, nie wszystko wygląda tak, jak sobie wymarzyliśmy.

    Dobrze by było dogłębnie przeanalizować dlaczego tak jest. Pana notka byłaby na pewno świetną ku temu okazją. Pana krytyczno-analityczne spojrzenie z zewnątrz polskiego podwórka będzie niezwykle cenne.
    Trochę już gubimy się w polskiej polityce, nie widząc jednocześnie żadnej alternatywy i zdając sobie sprawę z różnych ograniczeń, jakie mamy jako państwo powstające z popiołów.

    Pisze Pan o braku elit i ja się z tym zgadzam. Tylko co na to można poradzić? Elity nam wybito, wyrzucono wielu na emigrację, ci co zostali, jakoś nie mogą się zorganizować i stworzyć alternatywy dla PiSu, czy choćby opozycji pro państwowej ale i krytycznej wobec rządu. Chętnej do współpracy dla Polski, ale i dbającej o nasz interes narodowy.

    Pisze Pan o obaleniu rządu pani Beaty Szydło. No, tak, To był majstersztyk i tak to można określić. Ludzie byli oburzeni, ale nic na to nie można było poradzić.
    Dopóki nie będzie sensownej alternatywy, dopóki nie połączą swoich sił pro polskie elity, które jeszcze są, to nie prawda, że całkiem ich nie ma, dopóty PiS nie będzie miał z kim przegrać i będzie robił co chciał. Raz lepiej raz gorzej, podlegając różnym naciskom.

    Tak to oceniam na dzisiaj.

    PS

    Czy może Pan już logować się na S24?

    Pozdrawiam

  86. fatamorgan napisał(a):

    Pani Ewo!

    Dokonując ocen dotyczących rzeczy ważnych, zanim zaczniemy swoje oceny przedstawiać w formie wyrażanych przez nas opinii, zawsze warto jest mocno się upewnić co do poprawności tych naszych ocen. Unikniemy bowiem w ten sposób przede wszystkim głoszenia gołosłownych opinii.
    Ponadto, uniknąć możemy wtedy, przykładając wszelkie starania i znaczną wagę do poprawności naszych ocen – wielu możliwych, a czasem wręcz nieuniknionych konsekwencji naszych wstępnych błędów. Wynikających z niczego innego, jak z właśnie —–> błędnie dokonanych ocen!

    Dlaczego od tego zacząłem.
    Otóż dlatego, że zaserwowała mi Pani w powyższym komentarzu kolejny pasztecik – upieczony na poczekaniu z dwóch sprzecznych z sobą opinii.

    Pisze Pani (do tego jeszcze, pisze to Pani w jednym komentarzu!)najpierw, cytuje:

    „(…)Pisze Pan o braku elit i ja się z tym zgadzam. (…)”

    – następnie i jednocześnie, pisze Pani:

    „(…)dopóki nie połączą swoich sił pro polskie elity, które jeszcze są, to nie prawda, że całkiem ich nie ma(…)”

    Tak nie można Pani Ewo = tak się nie da!

    Kwestia elit jest tu kwestią zbyt ważną,
    Dlatego, nie może być traktowana wręcz niepoważnie.

    Myślę, że jest Pani pora, zrewidować swoje oceny, zanim ponownie warazi Pani swoje opinie co do i w kwestii „polskich elit”.
    Mam jedynie nadzieje, że jakiekolwiek nie okażą się Pani opinie (każdy ma prawo do posiadania i wyrażania swoich opinii) to nie okaza się sprzeczne z sobą. I tego właśnie Pani życzę.

    Pozdrawiam Panią

    Postscriptum: Mój login na Salonie24 w wyniku interwencji ponownie dziali (działa z tym samym hasłem co wcześniej!)

  87. E.B napisał(a):

    Fatamorganie

    :))))))

    Szczerze? Jak już przeczytałam ten swój komentarz, to zadzwoniło mi w tym samym miejscu co i Panu. Ale już nie chciało mi się poprawiać. Liczyłam, ( jakże błędnie :)), że Pan tej sprzeczności nie dostrzeże..
    No, ale chyba nie doceniłam Analityka :)).

    Ale już poważnie. To jest sprzeczność i nie jest.
    Bo to, że wybito nam i zmuszono do emigracji znaczną i przeważająca część naszych elit, to chyba dla nikogo nie ulega wątpliwości.
    Ale, że niewielka część jednak została w kraju, to też jest prawda.
    Powinnam moją myśl uczynić bardziej precyzyjną. Będę się pilnować, bo jak widać nie ma lekko :)).

    Sprawa dotycząca polskich elit jest niezwykle ważna. My bez elit, jesteśmy jak bez głowy. Dobrze o tym wiedzieli nasi wrogowie i dlatego właśnie zajęli się naszymi elitami w pierwszym rzędzie. Tak zrobili Niemcy i tak zrobili Rosjanie.

    Pomińmy teraz tych, których nam wyekspediowano na tamten świat lub za granicę.

    Jest tu grono ludzi, których ja mogę zaliczyć do polskich elit narodowych. Niektórych widać, innych trzeba sobie dopiero odszukać, bo nie są zbyt widoczni.
    Ale oni wszyscy są rozproszeni. Brakuje charyzmatycznego przywódcy na miarę Dmowskiego, który nadałby temu ramy i program.

    Prawica odwołująca się do tradycji Piłsudskiego ma takiego przywódcę w osobie JK.
    Brakuje nam Dmowskiego.

    Gdyby te siły udało się połączyć i stworzyć jakąś platformę narodową, to myślę, że przekroczyliby próg wyborczy i zaczęli stopniowo zajmować miejsce opozycji zdrajców i głupców.

    I wtedy mielibyśmy już Polskę w parlamencie, a co za tym idzie, lepsze dbanie o nasz interes narodowy.
    Taka opozycja jest nam niezbędna.

    Czy teraz już lepiej ? 🙂 Zasłużyłam na trzy plus? :)).

  88. fatamorgan napisał(a):

    Pani Ewo!

    Dwie sprawy. Pierwsza (niepomiernie mniej ważna w relacji do tej drugiej)
    Nie pominąłem, nie zapomniałem, lecz jestem w trakcie (niestety, ale przerywanego już tyle razy….) pisania odpowiedzi na Pani ostatni tu komentarz. Temat poruszony – jest kluczowy i przez to niesamowicie ważny.

    Druga, to „dobre wieści” o Polelu.
    Uzyskałem bowiem dzisiaj pewne limitowane i niejako jedynie wstępne informacje.
    Posiadam jednak nadzieje (posiadam nie bez powodu, bo jestem omówiony jutro na spotkanie z moim informatorem) że już jutro, zostanę szerzej poinformowany o całej sytuacji i postępach akcji poszukiwawczo/ratowniczej znacznie obszerniej.

    Jedno, jednak już teraz jest pewnym.
    Koledzy Polela odnaleźli właściwą drogę i poczynili b/znaczne postępy.
    Dzięki temu, zbliżają się do juz teraz niepomiernie szybciej do miejsca pobytu Polela.
    Co jest nie mniej tu ważnym, utrzymując z Nim stały i nieprzerwany kontakt.
    Cieszymy się wszyscy przeogromnie.

    Więcej informacji podam Pani już na moim blogu – tak szybko, jak tylko takowe nabędę/uzyskam.

    Pozdrawiam Panią

  89. E.B napisał(a):

    Fatamorganie

    Dziękuję Panu za te informacje. Będę zaglądać na Pana blog.

    Pozdrawiam

  90. fatamorgan napisał(a):

    Pani Ewo

    Podałem na moim blogu dalsze informacje.
    Powody „podania/podawania” objaśniłem pokrótce.

    Pozdrawiam

  91. E.B napisał(a):

    @Fatamorgan

    Fatamorganie, dzięki. Już zajrzałam na Pana blog. Odpowiem niebawem.

    Pozdrawiam

  92. fatamorgan napisał(a):

    Pani Ewo,
    pozwolę sobie zwrócić Pani uwagę na to, że zamieściłem na moim blogu pewne b/ważne informacje.

  93. nagor napisał(a):

    @E.B
    Witaj , wybacz , że się wcinam , ale znów intuicja Ciebie nie zawodzi w sprawie pikania i tego się trzymaj .
    Profesore popełnił dwie niestosowności logiczne , zadając w tych okolicznościach rozmowy takie pytanie o pikanie (pierwsza) a druga zakładając możliwość odmiennej odpowiedzi niż uzyskał .(kiedy przyjął ją jako pewnik) . Dokształci się niebawem .
    Pozdrawiam .

  94. E.B napisał(a):

    @Nagor

    Widzę, że jesteś na bieżąco :)). Tak, nie daje mi spokoju ta sprawa, ale nie wiem, czy się kiedykolwiek wyjaśni. Mogę powiedzieć, wiem, że nic nie wiem :).
    Życie jest pełne niespodzianek :).

    Nie przeszkadza mi, że się wcinasz :).

    Pozdrawiam

  95. E.B napisał(a):

    @Nagor

    Witaj :).

    Przeczytałam notkę @Wawela. Ona obrazuje stan ducha wielu ludzi po prawej stronie. I jesteśmy chyba trochę pogubieni. Oczywiście będziemy głosować jak należy, bo co nam zostało, ale zaczynamy stawiać sobie pytania.
    To już nie jest rok 1989. Minęło już 30 lat, a Polski jak nie ma takiej, jakiej chcemy, tak nie ma. Jest oczywiście lepiej, ale to za mało.
    I trochę ręce opadły.
    Po wyborach niezbędna jest konsolidacja prawdziwej narodowej prawicy, która będzie pełniła rolę poważnej opozycji. Jeśli coś takiego nie powstanie, to nie będzie dobrze.
    Ale czy nasze elity prawicowe na to stać?

  96. nagor napisał(a):

    @E.B
    Widzisz bo piszesz ===I jesteśmy chyba trochę pogubieni===
    ja bym to stwierdzenie uzupełnił pytaniem . Czy z własnej woli pogubiliśmy się ? Czy to efekt zamierzony ? i obstawiałbym to drugie , jako pierwotną przyczynę Naszych dzisiejszych wątpliwości .
    Polityka z natury rózni się od szczerości/wiarygodności w poszczególnych działaniach , jednak co do deklarowanego kierunku i wyznaczonego celu nie powinna budzić wątpliwości . Wszystko wskazuje , że cel i deklaracje uległy zmianie i nikt nie poczuwa się w obowiązku o tym poinformować swoich wyborców .
    Tak masz rację , to brak opozycji (alternatywy) prowokuje taką arogancję , bo to co uchodzić ma za obecną opozycję , tak gra , by nie zrobić szkody tym co rządzą z nadzieją na abolicję . Natomiast Narodowa Prawica nie jest celem ,a jet wręcz zagrożeniem dla całej reprezentacji politycznej i ich mocodawców i mam obiekcje czy kiedykolwiek powstanie jako alternatywa polityczna bez rewolucji .

  97. Tadeusz_K napisał(a):

    @E.B
    /
    @nagor

    Witam..Państwa..
    @E.B
    Skoro @nagor wcina się między wódkę i zakąskę tak więc i ja spróbuję.
    Odnośnie wiodącego tematu powiem tak: brak wiadomości jest najlepszą wiadomością.
    Bo w USA nie jest tak, że tuż za linią dział (jak w Donbasie) podążają krok w krok jezdne krematoria, a nazwiska dymkiem są pisane.
    /
    Ale ja wcinam się z innych powodów-oto one:.
    1).
    @E.B
    #Przeczytałam notkę @Wawela.#

    2).
    @nagor: #Wszystko wskazuje , że cel i deklaracje uległy zmianie i nikt nie poczuwa się w obowiązku o tym poinformować swoich wyborców .#
    ******
    Ad.1).
    Stwierdzam, że ja i Ty zostaliśmy sami na placu boju.
    Jakoś nie lubimy tej neomarksistowskiej/lewackiej/pruskiej i ruskiej nowomowy typu koincydencja, konsylacja, tolerancja represyjna (oxymoron) i cały ten lewacki nowo_słownik (PO, eN, psel, pzpr=SLD i jego hybrydy).
    Wszystko łoKeY, ale adresów (u Wawela) , gdzie kupić zdrapkę niestety brak. A jeśli brak, to pisz na Berdyczów, czyli do merkel- to jest adres, który obowiązuje od momentu, gdy stolicą Polski był Kraków (a nawet wcześniej).
    Wawel chyba o tym wie.
    Ad.2).
    A tu akurat ( i w tym tylko) zgadzam się z Tobą @nagor odnośnie naboru islamistów z Uzbekistanu, Pakistanu, Afganu i cholera wie skąd jeszcze (Marakesz i coś tam jeszcze). Dlaczego kwestia i plany naboru islamistów nie widnieją na forum sejmu rzeczplitej?- co jest do cholery!
    I nie strasz @nagor jakomsik rewolucyją, a jesli to powiedz jak ona ma wyglądać?

  98. nagor napisał(a):

    @Tadeusz_K
    Witaj , na tym placu .
    Ja metaforą , jesteś chyba kierowcą i zrozumiesz sens .

    Od lat jeździsz tym samym samochodem , ale coraz częściej pedał hamulca działa jak sprzegło , a pedał sprzęgła jak hamulec. Stało się to tak nagminne , że stoisz przed koniecznością zmiany nazw tych pedałów , aby odpowiadały swojej wykonywanej czynności , lub pozostając przy dotychczasowej nazwie przypisać im nowe funkcje . Co byś nie zrobił , to w stosunku do instrukcji / standardu ten samochód będzie miał istotną wadę .

    W takiej politycznej sytuacji jesteśmy , że należałoby coś postanowić i zmienić instrukcję obsługi , lub udawać (to chyba wybrano), że pedały działają jak wcześniej , bo kto nie zasiada do politycznego kierowania nie musi posiadać takiej wiedzy o nowej zależności/zamienności pedałów , bo nie on kieruje . Ale to dla uważnego obserwatora staje się oczywistym i zaczyna szukać sensu tej gry pozorów .

    Tadeusz ja nikogo nie straszę , rewolucja to trochę na wyrost , ale rewolta , będzie w sam raz pasować , kiedy arogancji krzaków zabraknie. Już sam deklarowany stosunek do MN 18 ze strony obecnej władzy zaczyna być prowokacją , do głoszonej intencji jedności narodowej , polskiej jedności , tylko na naszych zakceptowanych warunkach . Nie czujesz tego ? to całkowiete odwrócenie ról , kto tu jest dla kogo ? . Najlepsza droga do przewozu na własnej arogancji dla własnej wygody .

    Pozdrawiam , plac jest szerszy niż sądzisz , tylko ról nie pomylić .

  99. Tadeusz_K napisał(a):

    @nagor
    #ale rewolta , będzie w sam raz pasować ,#
    -pasuje bo akurat trwa.
    A rewolta jak wściekłe wilki potrzebuje krwi, na którą ta rewolta nie może się doczekać.

    # tylko na naszych zakceptowanych warunkach . Nie czujesz tego ? #
    Czuję, czuję i słyszę ze strony tych „wiarygodnych” lewackich popaprańcow-szczególnie peło i psela..

  100. nagor napisał(a):

    @Tadeusz_K

    Nie przeinaczaj sensu tego co napisałem
    Rewolta , to nie tysiąc najemników na ulicy wydzierających mordy . Dla prawicowego rządu to wielotysiączna manifestacja prawicowców wysyłanych na margines jako faszystów może stanowić rewoltę tłustym kotom . Jak tego nie pojmą w porę , to ślepcy nas wiodą i poszywany lis będzie na czele .

    ===słyszę ze strony tych „wiarygodnych=== składasz litery a nie sens przekazu mojego tekstu . nie kieruj się tym wdrukowanym kontekstem po-psl
    słowa nawet brzmią identycznie ale sens i znaczenie jest inne . To nie nagłówki z tytułami ……………. do dowolnego wyboru interpretacji a sprawa Marszu Niepodległości ,daleka tym z po-psl i coraz dalsza tym pis (prawie jeden jezyk – dojdzie zaliczyć wszystkich do popaprańców).

  101. Tadeusz_K napisał(a):

    @nagor
    #Od lat jeździsz tym samym samochodem#

    -Nie.
    Zmieniłem na Toyotę Yaris (6500km przebiegu) i mam problem-gwarancja niebawem się kończy..
    Słyszę jęk w przedziale 50-70 km/godz.
    Wczoraj byłem w serwisie i orzeczono, że to wina opon- z czym się nie zgadzam.
    Były kamyczki w bieżniku.
    -usunąłem je, a jęk pozostał.
    Czy mógłbyś coś mi doradzić?

  102. Tadeusz_K napisał(a):

    @nagor
    O ruchu narodowców rozmawialiśmy kiedyś.
    Zdziwiony byłeś moim stanowiskiem, które nadal potwierdzam.
    Wiąże z nimi nadzieje.
    Moze to być fundament czegoś dobrego pod warunkiem, że dojrzeją politycznie.
    Ale to jeszcze długo potrwa moim zdaniem.
    Jak do tej pory mało są widoczni ze swoim programem.
    Czyżby ostracyzm ich dotykał, czy też brak inicjatywy z ich strony?

  103. nagor napisał(a):

    @Tadeusz_K
    Pewnie niewiele , ale zasadnicze pytanie czy to tylko w zakresie szybkości bez względu na aktualny bieg ? (jak nie automat w skrzyni) Jeżeli tak , że bieg jest bez znaczenia dla jęczenia , to rezonans czegoś co się styka z ziemią (opony i przeniesienie napędu kolumny Mac ferson łożyska )
    Kolumna to efekt z przodu , opony to całościowy (może ciśnienie powietrza obniżyć o 0,4 at na próbę , dopompować zawsze można)
    Zakładam , że silnik nie jęczy .

  104. nagor napisał(a):

    @Tadeusz_K
    Narodowcy – skąd ja mam wiedzieć , ostracym medialny widzę , brak inicjatywy własny i za strony pis w domyśle mam .

    Wybory lokalne , masz jakąś wzmożoną aktywność w lokalnych strukturach pis ? u mnie cisza , a pewnie będą kandydować jacyś . Więc kto na codzień miałby szukać punktów stycznych z prawicowymi grupami narodowymi ? Stare obwiesie liczące na warszawską renomę partii gdzie można się lokalnie przytulić ?
    Inicjatywę wykazać powinien silniejszy kierując się dalekowzrocznością trwania państwowości , inaczej zdecydują smartfony i tablety .

Dodaj komentarz:

Przejdź do paska narzędzi