Polska zalewana migrantami z Afryki i Azji, czyli dlaczego rząd jest bierny wobec Mafii Migracyjnej?

image

Znalezione obrazy dla zapytania MIGRANTS

Ilustracja. Armia Morawieckiego w blokach startowych

 

Premier łapie punkty wypowiadając świetnie brzmiącą sentencję: „Nie należymy do klubu przyjaciół relokacji uchodźców i nie zamierzamy w tym procesie TERAZ brać udziału”. Jak każdy uważnie czytając i słuchając zauważa nie jest to negatywne ustosunkowanie się do migracji muzułmańskich, afrykańskich i azjatyckich, tylko do MECHANIZMU RELOKACJI. I to nie na długo, lecz tylko TERAZ. Nie mówiąc już o bzdurze używania dawno zdemistyfikowanego pojęcia „uchodźcy” zamiast „migranci zarobkowi wraz z rodzinami”, gdzie, oczywiście, słowo „zarobkowi” należałoby wziąć w cudzysłów lub zastąpić słowem „roszczeniowi”.
Podobne były zawsze wypowiedzi Prezydenta Dudy, zawsze niejasne, dwuznaczne i krytykujące tylko FORMY migracji muzułmańskiej, nie zaś jej istotę.

Słuchajmy UWAŻNIE co ci panowie kombinują, by nie być zaskoczonymi. Wszak ojcowie obu tych panów są za ubogacaniem Polski.

 

Ale do rzeczy, notka jest o nie o hipotetycznych sytuacjach, tylko o tym, co się już od kilku lat dzieje narastając z miesiąca na miesiąc. Od kilkunastu, a intensywnie od kilku miesięcy napływają relacje internautów i dziennikarzy z niezależnych prawicowych portali o niepokojąco rosnącej ilości kolorowych na ulicach dużych miast.

Oficjalne stanowisko rządu jest takie: „Organizowanie transferów cudzoziemców i uchodźców do Polski (w ramach przesiedleń, relokacji czy ewakuacji humanitarnych ad hoc) nie jest rozwiązaniem właściwym)”. Cały witz polega na tym, że w polityce migracyjnej nie uwzględnia się migracji do Polski na podstawie prawa pobytu, nie obejmuje się tych kanałów (na pozór legalnych) nadzorem, monitoringiem i obiektem świadomego formowania.

A sprawa najważniejsza, to MAFIA LEGALIZUJĄCA POBYT MIESZKAŃCÓW AZJI I AFRYKI. Rząd nabiera wody w usta chwaląc się zatrzymaniem relokacji. A ponieważ natura nie znosi próżni – to zamiast drogą relokacji niewiele mniejsze niż te, na które godziła się E.Kopacz liczby migrantów muzułmańskich przybywają do Polski i osiedlają się tu NA PODSTAWIE WYŁUDZONYCH KART POBYTU, fikcyjnych zaproszeń i zapotrzebowań na pracowników wystawianych przez firmy słupy. Wszyscy z rządu to wiedzą, tylko rżną… nieświadomego. Tak jak o procederach podpalania składowisk śmieci też wszyscy od lat wiedzieli i nikt nie kiwnął palcem. Ma być dodatkowe posiedzenie sejmu w sprawie mafii śmieciowej. Takie samo winno być w sprawie POLSKIEJ MAFII MIGRANCKIEJ. Zamiast bajeczek opowiadanych samozachwyconym głosem.

W ostatnich 3 latach liczba Azerów, którym przyznano prawo pobytu wzrosła 3 razy, Kazachów o 50%, mieszkańców Uzbekistanu 3 razy, Tadżyków… 7 razy [!], Kirgizów 3 razy, Syryjczyków o 50%, Irakijczyków o 150%, Turków 2 razy, Arabia Saudyjska + Jemen o 50%, Afganistan + Pakistan o 150%, Pakistan o 120%, Libia, Tunezja, Algieria, Nigeria, Maroko wzrost o 60%, Bangladesz… 5 razy [!].

Logika mówi, iż prawie cały ten KILKUKROTNY wzrost migracji ostatnich trzech lat pochodzi od OBSŁUGIWANYCH PRZEZ MAFIĘ NIELEGALNYCH MIGRANTÓW. Prawie wszyscy z tych, którzy zgłaszają się do mafii po fałszywe dokumenty – posługują się fikcyjnymi dokumentami tożsamości nabytymi już w krajach pochodzenia! Pod względem „sortu” ten strumień jest identyczny z tym, który zalewa Włochy, Francję, Hiszpanię, Maltę i Niemcy, czyli roszczeniowcy na falszywych papierach o których nic nie wiadomo i czekający tylko na sprowadzanie reszty wesołej familijki… Relokacji unijnej do Polski nie ma. Tadżycy, Pakistańczycy, Syryjczycy, Afgańczycy, Libijczycy, Tunezyjczycy, Marokańczycy, Nigeryjczycy, Uzbecy, Azerowie, Kazachowie i ogromne ilości mieszkańców Bangladeszu – RELOKUJĄ SIĘ SAMI, za kilka tysięcy euro (zebrane przez rodziny, które później dojadą), RELOKUJĄ SIĘ SAMI na papierach wytwarzanych przez polską (zapewne jej skład jest mieszany) mafię i rękoma polskich urzędników. Tęczowa Polska w drodze… Osobną sprawą są zapotrzebowania prawdziwe zgłaszane przez niektórych pracodawców, choć dopóki cała ta szara strefa nie zostanie objęta kontrolą w trybie nadzwyczajnym, to nie wiadomo, czy owe zapotrzebowania nie pochodzą w większej części od… nieistniejących firm. Prawdopodobnie jest tak, że czarno-polska (wg źródeł dziennikarskich) mafia prowadzi działalność DWOJAKĄ – na fabrykowane, fikcyjne „papiery” (takie, jakich wymagają procedury legalizacji pobytu) sprowadza 2 typy migrantów: takich, którym chodzi tylko o znalezienie się na terenie Polski, później… zajmują się sobą. Drugi typ szmuglowanych to autentyczni pracownicy dla różnych polskich firm, choć często być może zatrudniani w innych firmach i za inną kwotę, niż dane podane w dokumentach. Potwierdzałyby to informacje, iż na peryferiach większych miast powstają zbiorowe noclegownie oraz nieoficjalne „ośrodki” do nauki języka polskiego sprowadzanej masy pracowniczej azjatyckiej. Rząd pana „ekonomisty” wydaje się dawać milczące zezwolenie na takie praktyki. Oby to w dłuższej perspektywie nie skończyło się jak z Turkami z Niemczech. Zaczyna się podobnie… Już raz przeżyliśmy eksperyment z przywiezionymi na czołgach oraz w repatrianckich pociągach osobnikach nie poczuwających się do „obowiązku polskości”. Skutki tego zastrzyku odczuwamy w chorobach dzisiejszej Polski. Muzułmańska, analfabetyczna masa pracownicza jeśli po części zaczęłaby łączyć rodziny – marny los Rzeczpospolitej… A premier mydli oczy bateriami do samochodzików i  polsko-izraelskimi start-upami. Tymczasem tu trzeba posunięć tak radykalnych, jak np. polityka migracyjna Izraela – ścisła kontrola każdego osobnika. W przypadku wątpliwości – tak jak w Izraelu: natychmiastowa deportacja w tempie, które nie pozwala nawet zabrać bagażu, ani cieplej się ubrać, jeśli zmieniła się akurat pora roku (tak, to nie przesada, tak to się odbywa u naszego gowinowego strategicznego sojusznika, słyszałem autentyczne relacje).

Jednym słowem:

DRAMAT, którego rząd bezczelnie udaje, ze nie widzi.
image

image

image

image

Ilustracja. Wielkość okręgów proporcjonalna do liczby „zapraszanych” przez osoby prywatne i przez pracodawców

 

Szczegółowe dane każdy sam może sprawdzić pod tym adresem:

https://migracje.gov.pl/statystyki/zakres/polska/typ/dokumenty/widok/mapa/rok/2018/?x=0.8151&y=0.8639&level=0.75616

(w menu z lewej strony można wybrać interesujący nas kraj, którego obywatele otrzymali prawo pobytu w Polsce (w poszczególnych województwach).

Tematyce POLSKIEJ MAFII MIGRANCKIEJ poświęciło pismo „Sieci” cały artykuł. Szczególnie niepokojący jest 7-krotny wzrost liczby Tadżyków ubogacających nasz kraj. Swego czasu jako jeden z pierwszych zwracałem uwagę na b.duże ilości Tadżyków w polskich marketach i na ulicach (notka była na na S24 na SG i na kilku innych portalach b.intensywnie czytana. Jak widać alarm ponad rok temu wszczęty był słuszny. Ta nacja, wyjątkowo zacofana cywilizacyjnie, językowo i „w ogóle i w szczególe i pod każdym innym względem” obrała sobie nasz kraj jako ziemię obiecaną. Tadżycy nie byli chętnie „brani” przez wymagających Niemców i przez inne kraje, raczej byli przykładem „dopustu bożego”. Dlatego właśnie z powodu wymagań unijnych upodobali sobie NICZEGO NIE WYMAGAJĄCĄ POLSKĘ, niczego oprócz fałszywych oświadczeń o powierzeniu wykonywania pracy cudzoziemcowi       wystawianych przez fikcyjne firmy zakładane przez ludzi-słupy (na identycznej zasadzie jak mafia śmieciowa zakłada firmy-słupy deklarujące, że będą utylizować sprowadzone zasoby). Po skończonej akcji fikcyjne firmy znikają. Zostaje Polska  u b o g a c o n a, zasłuchana w opowieści z mchu i paproci premiera Mateusza.

========================

Fałszywe dokumenty, fikcyjna praca. Tak mafia

ściąga do Polski tysiące imigrantów

Mafijna pajęczyna oplotła Polskę – alarmuje tygodnik „Sieci”. Chodzi o grupy przestępcze, które czerpią gigantyczne korzyści na nielegalnym sprowadzaniu do Polski imigrantów. Tak „tylnymi drzwiami” do strefy Schengen wpuszczane są osoby, o których tak naprawdę nic nie wiadomo. Czy jesteśmy bezpieczni?

Tygodnik „Sieci” opisuje mechanizmy funkcjonowania grup przestępczych parających się ściąganiem do Polski – w sposób nielegalny – imigrantów spoza strefy Schengen. Stworzone do tego celu agencje specjalizują się w wyłudzaniu kart pobytu, tworzą fikcyjne miejsca pracy, na które to szukają pracowników spoza Polski.

Wszystko zaczyna się w kraju pochodzenia cudzoziemca. To tam prężnie działają agenci oferujący pracę w Polsce, a nawet (wbrew zasadom) podwójne obywatelstwo. Jak wskazuje tygodnik „Sieci”, nie można się stać Polakiem na zasadzie citizenship by investment, czyli inwestując, kupując nieruchomości albo nawet zakładając firmy i dając pracę w naszym kraju. „Agent stamtąd pobiera pierwszą prowizję w wysokości ok. 5 tys. euro i przesyła klienta do agenta w Polsce, który także pobiera 5 tys. euro. Klient do Polski dostaje się albo jako turysta (wiza turystyczna) i tutaj rozpoczyna procedurę, albo przyjeżdża już jako ktoś, kto jest jakiejś firmie niezbędny do pracy i wtedy zaczyna się ubiegać o kartę pobytu” – czytamy.

Działający na terenie Polski agenci, to zwykle cudzoziemcy, którzy zajmują się sprawami swoich rodaków (są to m.in. osoby z północnej Afryki). Za niemałe prowizje (zwykle od 4 do 10 tys. euro) oferują „legalizację” pobytu w Polsce. W grę wchodzą już tysiące nielegalnych imigrantów. Biznes jest bardzo dochodowy, a właściciele agencji szybko się bogacą.

„Sieci” ujawniają, że cały przestępczy system jest mocno rozbudowany w Polsce, a biznes związany z przyznawaniem kart tymczasowego pobytu na podstawie fałszywych dokumentów jest mocno rozbudowany. „Cudzoziemiec potrzebuje bowiem mieszkania, ubezpieczenia, prawa jazdy oraz referencji do podjęcia pracy – co stwarza kolejne możliwości zarobku fałszywym agencjom” – czytamy.

Dziennikarze tygodnika piszą o „ośmiornicy”, której głową jest „agencja”, posiadająca swoje powiązania w innych branżach. Wszystko opiera się na fałszerstwie dokumentów, fikcyjnej pracy, fikcyjnym meldunku… Do procederu wykorzystywane są tzw. słupy. Najczęściej są to osoby z marginesu społecznego. Ich „firmy” tworzą rękami agencji profile zapotrzebowania na pracowników, które uzasadniają potrzebę zatrudnienia obcokrajowca. Oszuści działają na szablonach i na masową skalę, ale urzędnicy nie wyczuwają oszustwa. W razie problemów, kontroli, firma znika lub „zmienia siedzibę”, a fikcyjni pracownicy natychmiast znajdują zatrudnienie w innym miejscu.

Pełnomocnicy z agencji towarzyszą cudzoziemcom przy sprawach urzędowych. I jak się okazuje – nawet kuriozalne sytuacje nie budzą podejrzeń urzędników: pracownik szkoły językowej, bez znajomości języka – to nie problem, niepiśmienny sprzedawca – zatwierdzony, obwieszony złotem pracownik budowy – przecież to oczywisty widok. I w takich sytuacjach udawało się otrzymać zezwolenie na pobyt w Polsce.

Co ciekawe, w relacjach osób „z branży” nie widać śladów korupcji urzędników. Są za to przypadki zmiany pracy z urzędu na agencję. Dla pieniędzy.

Klienci agencji wcześniej często zaopatrują się w fałszywe dokumenty. W Pakistanie czy Indiach można takie wyrobić za 50 USD. I z nową tożsamością można udać się do Europy. To zwykle młodzi mężczyźni, którzy po zalegalizowaniu pobytu wnioskują o łączenie rodzin. Zwykle skutecznie. O czym marzą przybysze? M.in. o tym, by do Europy przyjechało jak najwięcej „młodych muzułmańskich mężczyzn, posiadło chrześcijańskie kobiety i stworzyło w Europie świat islamu”.

Ilu imigrantów nielegalnie trafiło do Polski? Trudno to oszacować. Wiadomo jednak, że w 2017 roku prawo pobytu w Polsce otrzymało 317 tys. cudzoziemców (141 tys. z Ukrainy), rok wcześniej było to 243 tys. osób. Rok 2018 już jest rekordowy – 350 tys. osób. Imigrancka fala rośnie, a w niej są ludzie z krajów podwyższonego ryzyka, których jest coraz więcej.

„Sieci” stawiają tezę, że na ten proceder polskie państwo jest właściwie ślepe, a podejmowane działania są kroplą w morzu potrzeb. Udaje się sprawdzić zaledwie co piątą fikcyjną firmę, a i tak jej zamknięcie kończy się założeniem nowej. „Dziś zamiast wyrzucać tych, którzy nie mieli prawa znaleźć się w naszym kraju, otwieramy przed nimi bramy coraz szerzej. A towarzyszy temu powszechna radość” – podają „Sieci” wskazując, że Polacy są oswajani z opcją wpuszczania obcokrajowców jako jedynego remedium na brak rąk do pracy.

Tygodnik stawia też tezę, że rozwiązywanie problemu mafii trzeba zacząć od zmiany przepisów, które pozwalają uzyskać w Polsce aż 3-letni pobyt tymczasowy, bo to rozwiązanie napędza nielegalny biznes. Rząd jednak zamierza ten okres wydłużyć – do 5 lat. Jak przypominają „Sieci”, oficjalnie Polska opiera się tzw. przymusowej relokacji, ale szara strefa kwitnie. Taki stan, to powód do niepokoju, bo nie mamy żadnej kontroli nad tym, kto przyjeżdża do Polski z pomocą przestępców. A legalizując ich pobyt, dajemy im swobodę podróżowania po Europie. Nie jest bezpiecznie.

Źródło: tygodnik „Sieci”

MA  https://www.pch24.pl/falszywe-dokumenty–fikcyjna-praca–tak-mafia-sciaga-do-polski-tysiace-imigrantow,61096,i.html#ixzz5J4qVQB2J

=======================================

MÓJ TEKST SPRZED 15 MIESIĘCY, KTÓRY OKAZAŁ SIĘ PROROCZY. TO, CO WTEDY SUGEROWAŁEM OBECNIE POTWIERDZIŁO DZIENNIKARSKIE ŚLEDZTWO, ALE JEST TO DOPIERO POCZĄTEK DROGI, A W ZASADZIE MOŻNA POWIEDZIEĆ, ŻE RZĄD ANI MYŚLI NA NIĄ WEJŚĆ. DLACZEGO? LENISTWO, STRACH CZY…PAJĘCZYNA?

Tadżycy i in. muzułmanie w centrach polskich miast czyli „co jest grane?”

===========================================

Znalezione obrazy dla zapytania MIGRANTS

You may also like...

12 komentarzy

  1. Tadeusz_K napisał(a):

    To nie jest mafia migracyjna tylko kanalizacja humanitarna nijakich panów adamowiczów, gowinów, nyczów i im podobnych.
    Kanalizacja humanitarna dynamizuje się i zwiększa średnicę przepustowości.
    Zjawisko w szybkim tempie narasta (widać to na ulicach) w miarę jak wzrasta imposybilizm rządzących zdefiniowany onegdaj przez M. Jurka.

  2. nohood napisał(a):

    w warszawie uber zapewnia tym gościom zatrudnienie. pełno ich wszędzie na rowerach.

  3. wawel24 napisał(a):

    @TadeuszK

    🙂
    Metaforycznie, ale celnie.

  4. wawel24 napisał(a):

    @TadeuszK

    A tak na serio, to wg dziennikarskich informatorów jest to mafia afrykańsko-polska (być może libijsko-polska).

  5. Tadeusz_K napisał(a):

    @wawel24
    Przecież od dawna (około roku, a może ponad) wiadomo, że powstała w Polsce grupa prawników, która ten proceder przemytniczy prawnie wspomaga i może (a raczej pewne) dodatkowo doi kasę. Nie kryli się ze swoją inicjatywą, a nawet bywali z pomocą na granicach.
    Służby specjalne nie wiedzą o tym i o tych inicjatorach?, czy udają, że nie wiedzą?
    Imposybilizm normalnie!
    To jakiś kabaret jest.
    Pani K. Pawłowicz zadała publicznie pytania premierowi w tym temacie.
    Tenże również publicznie winien odpowiedzieć- chyba, że jest ubezwłasnowolniony.
    -Kabarety, kabarety-słów brakuje.

  6. Ddalia333 napisał(a):

    Ale jak to może być, że pozwala się na działanie mafiom. Jak wiemy chodzi o pieniądze. Ale , czy rząd nie jest w stanie odpowiednich ustaw zaprojektować? Albo to też mafia?
    Aż strach.

  7. piko napisał(a):

    Rząd RP działa na zasadzie pełnomocnika do spraw rożnych. Akurat „mądrość etapu” jest taka, że tym tematem się nie zajmuje.

    A w gaworzeniu z Unią nie wyciągnie argumentu, że mamy już iluś tam gości, bo oficjalnie ich nie mamy. Może się zdarzyć, że oprócz nich (nielegalnych) przywalą nam i legalnych. Jest dobrze a będzie jeszcze dobrzej.

  8. Tadeusz_K napisał(a):

    Podejdź do płota jak i ja podchodzę:

  9. Tadeusz_K napisał(a):

    Ddalia333
    23 czerwca 2018 o 09:29

    Mafiozi działają na każdym szczeblu administracji począwszy do struktur lokalnych.
    Ci ostatni dla zmyłki nazywają siebie prezydentami miast, burmistrzami i takie tam inne pojęciowe zmyłki.

    #czy rząd nie jest w stanie odpowiednich ustaw zaprojektować?#
    Wystarczy tylko stosowne działanie.
    A specjalistów od wzbogacania kulturowego zatrudnić w kamieniołomach.


    Przez Rzeszów News – 9 lipca 2017 13:0062
    Udostępnij na Facebooku
    Marcin Kobiałka: Pan i kilkunastu prezydentów polskich miast, niedawno podpisaliście deklarację migracyjną. Dlaczego Pan to zrobił?
    Tadeusz Ferenc: Przeciwnicy uchodźców to przeciwnicy rozwoju Rzeszowa [ROZMOWA]

  10. meszek napisał(a):

    Tadeusz_K: „Pani K. Pawłowicz zadała publicznie pytania premierowi w tym temacie.”

    Pani Pawłowicz jest posłem i dysponuje urzędowym/systemowym narzędziem do zdobywania informacji na temat pracy rządu – jest to interpelacja poselska.
    Stawianie „publicznych pytań” to dziecinada lub gra.

  11. E.B napisał(a):

    Poseł Anna Sobecka złożyła interpelacje do ministra spraw zagranicznych, ministra spraw wewnętrznych i administracji oraz minister rodziny, pracy i polityki społecznej w sprawie działalności siatki przestępczej zajmującej się legalizacją pobytu imigrantów w Polsce.
    W swoich pismach poseł opisała, powołując się na ustalenia tygodnika „Sieci”, proceder działania siatki przestępczej, która zajmuje się sprowadzaniem imigrantów do Polski.
    Anna Sobecka zwróciła się również z pytaniem, jakie działania podejmują wymienione ministerstwa, aby zatrzymać to zjawisko.

    O problemie, poruszonym w interpelacjach poseł Anny Sobeckiej, mówił również w poniedziałkowej audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja Marcin Wikło, redaktor tygodnika „Sieci”.

    http://www.radiomaryja.pl/informacje/pos-a-sobecka-zlozyla-interpelacje-do-szefow-msz-mswia-oraz-mrpips-ws-zatrzymania-procesu-nielegalnego-sprowadzania-imigrantow-do-polski/

  12. Tadeusz_K napisał(a):

    @meszek
    Stawianie „publicznych pytań” to dziecinada lub gra.#
    /
    Jeśli gra, to pozytywna gra jako nagłośnienie problemu.
    Ponadto sądzę, że działa również sejmowymi kanałami.

Dodaj komentarz:

Przejdź do paska narzędzi