Model atomu Gryzińskiego – prostota, logika, fizyka

W tekście „Mechanika kwantowa, czyli król nagi i bezczelny. Gryziński – klasyczne piękno atomu. Cz.1” zapowiadałem trochę konkretów w „sprawie atomu” w kolejnej części. Po pewnych zmaganiach z materią postaram się skrótowo przedstawić to, co autor Michał Gryziński zawarł na przeszło 200 stronach książki. Mam nadzieję, że nie ucierpi na tym jasność i poprawność wywodów. Nie jestem fizykiem atomowym, mój tekst jest popularną prezentacją jednego z działów fizyki. Przy okazji chciałbym pokazać otoczkę związaną z odkrywaniem najmniejszych cegiełek materii, problemów jakie wówczas napotkali fizycy i teorii jakie tworzyli.

Plan prezentacji jest następujący:

  1. Jak badano atom i co odkryto
  2. Światło – cząstka czy fala
  3. QM –plaster na brak zrozumienia sensu natury
  4. Model atomu Gryzińskiego

 

1. Pole badań, metoda oraz pierwsze wyniki

Święty Augustyn (354-430) napisał:

„Gdzie nie ma rzeczy nie istnieje czas. Tak samo tylko tam gdzie są rzeczy istnieje przestrzeń”

Można powiedzieć, że jest to współczesna definicja czasoprzestrzeni w której wykonujemy badania i obserwacje. Układ przecinających się trzech płaszczyzn z określonym punktem początkowym i lokalny czas jest jedynym możliwym miejscem weryfikacji teorii. W XX w. do fizycznych teorii wprowadzono n-wymiarową „przestrzeń” i „matematyczny” czas co spowodowało zatarcie granicy pomiędzy matematycznymi aksjomatami a postulatami fizyki.

W „klasycznym” środowisku czasoprzestrzennym, na przełomie XIX w. i XX w., zaczęła się historia badań nad atomem. Wymienię tylko kilku przedstawicieli, którzy zasłużyli się na tym polu – Becquerel, Skłodowska, (odkrycie i badanie naturalnej promieniotwórczości), Roentgen (promienie X), Mendelejew (odkrycie reguł rządzących pierwiastkami), no i dwóch najważniejszych, czyli Thompson (odkrycie elektronu) i Rutherford (odkrycie jądra).

Jak odkrywano obiekty, które są elementarnymi cząstkami materii? W badaniach makroskopowych mamy wielkie zbiory cząstek a światło (luneta) czy strumień elektronów (mikroskop elektronowy) są narzędziem badawczym. Ale jak zaobserwować elektron czy foton, będąc na granicy podzielności materii?

Charakterystyczną cechą atomowego świata jest to, że procesy atomowe są niedostępne bezpośredniej obserwacji, a logiczne rozumowanie bazujące na danych makroskopowych jest jedynym źródłem informacji o wewnętrznej strukturze atomu, czy cząsteczki.
Jest zatem sprawą teorii rozszyfrowanie za pomocą matematycznego formalizmu informacji ukrytych w atomowych eksperymentach i stworzenie, niedostępnego bezpośrednio naszym zmysłom, obrazu mikroskopowego świata.

Kwestia badania tak małych obiektów stała się przedmiotem filozoficznych dysput wśród fizyków.  Pojawiła się pokusa aby odejść od klasycznych zasad determinizmu (przyczyna-skutek). Argumentowano, że można obserwować rozproszenie elektronu czy fotonu na innym elektronie, fotonie czy atomie, ale to jakby badać szklany przedmiot przy pomocy młotka. Do tego młotek jest czasami większy od badanego obiektu. I wówczas Heisenberg sformułował słuszną zasadę, że nie można obserwować elektronu nie zakłócając jednocześnie jego toru. Niestety rozciągnął tę zasadę w sposób fałszywy twierdząc, że w obrębie atomu w ogóle nie można operować pojęciem zlokalizowanego elektronu poruszającego się po określonej orbicie z określoną prędkością.
Istotnie nie mamy możliwości obserwowania pojedynczego elektronu poruszającego się w atomie, co nie oznacza, że elektron nie występuje jako cząstka z określoną trajektorią ruchu i prędkością.

Badanie atomu polegające na jego bombardowaniu innymi cząstkami powoduje zniszczenie badanego obiektu i faktycznie przypomina walenie młotkiem w delikatny szklany przedmiot. Ale pomimo pozoru, metoda „młotka” nie jest absurdalna i jest w mikroświecie najlepszą metodą badawczą. Stosując inteligentnie „młotek” i mając dużo próbek można się wiele dowiedzieć o rozbijanych obiektach – czy są duże, małe, ciężkie, lekkie, sprężyste, jaki mają kształt, jaki ładunek elektryczny, jak się zachowują w polu elektromagnetycznym.

Do czego doszli Thompson i Rutherford? Stosując pojęcia klasycznej fizyki, tzn. dynamikę Newtona i prawo Coulomba wykryli, że atom wodoru składa się z centralnie położonego ciężkiego jądra – protonu i z lekkiego elektronu. Na podstawie wielu różnych obserwacji  wydedukowano, że elektron (e) i proton (p)  posiadają identyczne ale przeciwne ładunki elektryczne oraz masę. Nie wnikano czym są w istocie –  sprowadzono je w obliczeniach do matematycznego punktu. Jednak wkrótce zdano sobie sprawę, że taki opis jest bardzo niedoskonały i uproszczony, podobnie jakby całą wiedzę o słońcu wyrazić tylko za pomocą jego masy i ładunku grawitacyjnego.

I rzeczywiście, dosyć szybko okazało się, że operując jedynie punktową masą i punktowym ładunkiem elektrycznym nie można wyjaśnić wielu zjawisk i konieczne jest poszerzenie opisu własności tych cząstek poprzez przypisanie im pewnych dodatkowych cech. Oczywiście opis tych nowych własności dalej nie wyjaśnia czym w istocie są elektron i proton.

W 1928 Goudsmit i Uhlenbeck odkryli, że elektron i proton mają własności namagnesowanego bąka. Okazało się, że zachowują się jak wirująca materia, jak wir wodny, tornado, bąk. Przy opisie takiego obiektu stosuje się pojęcie osi obrotu oraz jakąś wielkość, która nam powie czy mamy do czynienia z małym bączkiem, czy z wielkim bąkiem.

 

„Rzeczywisty obraz” obiektu można by przedstawić tak

 

 

 

 

a tak jego matematyczną, punktową reprezentację

gdzie m – masa cząstki,  ŝ – wersor określający orientację osi obrotu, h – stała Plancka

 

Jak wiemy z doświadczeń wykonywanych w dzieciństwie, nie da się postawić na nóżce bąka który jest w spoczynku, zawsze upadnie. Kręcący się bąk ma dwie ciekawe własności – utrzymuje pozycję pionową do której powraca po próbie wytrącenia go z równowagi oraz – jego oś wokół której się kręci zatacza niewielkie okręgi (dokonuje precesji), jeżeli bąk przemieszcza się. To zjawisko Gryziński nazwał translacją precesji*. W przypadku obracającego się koła rowerowego, które też jest formą bąka, można jego inercję, czyli zdolność do zachowania orientacji w przestrzeni, przedstawić prostym wzorem:

H = m• r • v

gdzie m jest masą obręczy z oponami i wszystkimi dodatkami, r jest promieniem koła, a v jest szybkością z jaką poruszają się punkty znajdujące się na jego obręczy.
Wielkość H, reprezentującą inercję orientacyjną wirującego obiektu, fizycy nazwali momentem kinetycznym, a sam wirujący obiekt żyroskopem. Po przeprowadzeniu wielu eksperymentów stwierdzono, że elektron i proton to dwa prawie identyczne żyroskopy mające taki sam moment kinetyczny równy połowie stałej Plancka h. Czym jest to słynne h wyjaśnimy w następnym rozdziale.

 

 

 

Elektron to wirujący obiekt. Jest mały, ale to nie matematyczny punkt.

 

Czyli mamy już trzy wielkości charakteryzujące e i p –  masę, ładunek, moment kinetyczny (kręt, moment pędu). Jest jeszcze bardzo istotny czwarty – moment magnetyczny. Nie wchodząc w szczegóły e i p zachowują się jak miniaturowe igły magnetyczne, co wiąże się z dwoma zjawiskami – cząstki ulegają przyciąganiu/odpychaniu oraz pojawia się moment skręcający – „igły” starają się obrócić tak, aby różne bieguny były najbliżej siebie. Jak wykazały pomiary, siła dążąca do zmiany odległości między igłami maleje z czwartą potęgą odległości, zaś moment skręcający usiłujący zmienić ich orientację maleje z trzecią potęgą odległości. Widać że oddziaływanie magnetyczne w porównaniu do sił elektrostatycznych (które maleją z drugą potęgą odległości) ma bardzo krótki zasięg.

Mówiąc o własnościach magnetycznych elektronu i protonu nie można pominąć siły Lorenza. Ten holenderski uczony wychodząc od odkryć Faradaya i Ampera podał matematyczną formułę opisującą oddziaływanie pomiędzy magnesem a ładunkiem elektrycznym poruszającym się w jego polu. Działanie lamp kineskopowych oparte jest na tym zjawisku  – zakrzywieniu toru cząstki obdarzonej ładunkiem elektrycznym w polu magnetycznym.

Tak, więc na elektron poruszający się w polu elektrycznym jądra działają  siły Coulomba i Lorentza. Ponieważ siła Lorentza maleje wraz z odległością znacznie szybciej niż siła Coulomba, pole magnetyczne ma istotny wpływ na ruch elektronu dopiero przy odległości rzędu 10-11 cm od jądra.

Podsumowując powyższe rozważania można podać następujące wielkości charakteryzujące elektron i proton (jednostki cgs):

Zanim przejdziemy do prezentowania teorii opisujących jak z tych elementarnych cząstek można zbudować atom, molekuły, czy związki chemiczne, trzeba naświetlić ważny problem, który nurtował fizykę od czasów Newtona – czym jest światło, falą czy cząstką? Przyjęcie błędnej koncepcji określającej naturę światła, sposobu oddziaływania z materią, było jednym ze źródeł problemów z opisem subatomowego świata.

 

2. Faluje czy oscyluje?

Zacznijmy od zjawiska optycznego związanego z pasiastymi obrazami – czyli Newton kontra Huygens. Obaj obserwowali na ekranie prążki jakie powstawały przy przechodzeniu światła przez soczewkę, czy w pobliżu krawędzi, czy przy przejściu przez szczelinę.

Zjawisko dyfrakcji (ugięcia) – cień nie kończy się ostro, obserwujemy w jego pobliżu prążki.

Intuicja Newtona  podpowiadała mu, że okresowa struktura obrazów wynika z oscylacji świetlnych cząstek. Ten pomysł zakwestionował Huygens. Sugerując się analogią do fal na wodzie uważał, że to falowa natura światła odpowiada za prążki na ekranie. To co Huygens twierdził jest typowym zwerbalizowaniem obserwacji bez rozpoznania istoty fizycznej zjawiska, czyli zrozumienia oddziaływania światła z materią. Ładnie to „zjawisko” zilustrowano w książce.

Więc jak to jest – czy światło to pędzące cząstki jak chciał Newton, czy zaburzenie falowe w eterze jak chciał Huygens, czy może coś czego nie jesteśmy w stanie pojąć jak twierdzą twórcy mechaniki kwantowej?

Każdy widział jak białe światło może ulec rozczepieniu na kolory za pomocą kropelek wody (tęcza), pryzmatu, czy siatki dyfrakcyjnej (równomiernie bardzo drobno porysowana płytka).  I tu okazało się, że pomiędzy odchyleniem promienia o określonej barwie i odległością pomiędzy rysami na siatce dyfrakcyjnej istnieje ścisła zależność, a barwę światła można wyrażać w jednostkach drogi (na przykład w µm). W tym miejscu zrobiono pozornie mało znaczący krok mający jednak dalekosiężne konsekwencje. Wielkość odcinka, jaki otrzymywano z geometrycznych relacji pomiędzy kątem odchylenia promienia o określonej barwie a odległością pomiędzy rysami na siatce dyfrakcyjnej, nazwano długością fali świetlnej. W nazwie tej tkwiła sugestia, że mknąca wiązka światła to fale rozchodzące się w przestrzeni na podobieństwo rozchodzenia się fal na wodzie czy dźwięku w powietrzu.

Tymczasem, mając na względzie, że każda fala to oscylacje, ale nie każda oscylacja to fala i wiedząc, że światło niezależnie od barwy porusza się zawsze z tą samą prędkością 300 tysięcy kilometrów na sekundę, należało barwę światła wyrazić poprzez częstość oscylacji. Oznacza to, że mamy do czynienia z oscylacjami cząstki przemieszczającej się w przestrzeni. Operując pojęciem fali przesądzamy, że zjawisko dotyczy rozchodzenia się oscylacji w ośrodku ciągłym, kiedy to materia spoczywa a rozchodzą się tylko drgania (jak potrząśnięcie liną uwiązaną jednym końcem, lina nigdzie się nie przemieszcza tylko zaburzenie wędruje po niej).

Współczesna technika eksperymentalna nie pozostawia cienia wątpliwości, że prążkowane obrazy, tak w przypadku światła jak i elektronów (bo strumień elektronów przechodząc przez szczelinę również generuje prążki), powstają z pojedynczych punktów i o żadnym sumowaniu amplitud fal nie może być mowy.

Powstawanie pasiastych obrazów można wyjaśnić analizując oddziaływanie fotonu ze szczeliną (krawędzią). W teorii korpuskularnej krawędź szczeliny to nie kreska na papierze, jak w teorii falowej, tylko rozwarstwienie ładunków elektrycznych w materiale, których pole zmienia kierunek przemieszczających się i oscylujących fotonów. Elektryczny obraz krawędzi/szczeliny:

Foton to cząstka, która porusza się i może przy tym oscylować. Nie znamy jej budowy, ale możemy założyć, że składa się ona z oscylujących pól. I to właśnie te pola, oddziałując z ładunkami atomów szczeliny, powodują (w zależności od fazy drgania) zmiany kierunku ruchu cząstki tak, że pada ona na pewne obszary ekranu a na inne nie, tworząc stopniowo obraz interferencyjny jak na rysunku 20.

W teorii falowej szczelina jest pojęciem czysto formalnym pozbawionym jakiejkolwiek fizyki. Pamiętam jak w liceum nie byłem w stanie pojąć, skąd się wzięło założenie, że każdy punkt szczeliny jest źródłem sferycznej fali. Ten postulat był wzięty z sufitu, bez żadnego odniesienia do fizyki procesu.

W 1900 roku Max Planck przedstawił matematyczną formułę, która z dużą dokładnością opisywała natężenie barw światła wysyłanego przez silnie rozgrzane obiekty.

W formule tej, barwa światła była reprezentowana przez częstość (ν), którą otrzymywano z pomiarów dokonywanych za pomocą siatki dyfrakcyjnej. Aby wyniki otrzymywane w oparciu o formułę Plancka jednoznacznie odpowiadały wynikom pomiarów należało odpowiednio dobrać wartość współczynnika liczbowego występującego w tej formule przy częstości. Współczynnik ten oznaczany literą — h nosi nazwę stałej Plancka. Iloczyn stałej Plancka i częstości to energia, nadzwyczaj mała porcja energii.

E = h ν                                   hstała definiująca pojęcie fotonu.

I tę małą porcję energii określoną przez częstość, Planck uznał za energię świetlnego pocisku — fotonu. A więc energia świetlna emitowana jest ze świecącego ciała w ściśle określonych porcjach (kwantach) — kapie jak woda z niedokręconego kranu, a nie wypływa z niego w sposób ciągły. Do takiego samego wniosku, że światło to grudki oscylującej materii doszedł Einstein analizując emisję elektronów z oświetlonej powierzchni metalu. Korpuskularna natura fotonów została w sposób niepodważalny udowodniona przez Comptona, który pokazał, że zderzenie fotonu z elektronem zachodzi na podobnych zasadach jak zderzenie dwu kul bilardowych.

A więc wielki Newton miał rację — światło to wibrujące cząstki materii. Fotony to ściśle zlokalizowane w przestrzeni obiekty, których energia kinetyczna (energia ruchu) równa jest iloczynowi stałej Plancka i częstości — w przypadku zwykłych cząstek, elektronów czy protonów, energia kinetyczna wyraża się poprzez iloczyn masy cząstki i kwadratu prędkości.

E = ½mv2                              m –  stała definiująca pojęcie cząstki.

Wydawałoby się, że wobec przedstawionych faktów uznanie światła jako roju cząstek-fotonów było oczywiste. Jednak sformułowana przez Huygensa, a stojąca w ewidentnej sprzeczności z pojęciem fotonu, falowa interpretacja światła funkcjonuje do dziś na równych prawach z teorią korpuskularną.

Sytuacja się dodatkowo skomplikowała kiedy podobne prążkowane obrazy uzyskano przeprowadzając analogiczne eksperymenty (dyfrakcja, interferencja) z elektronami, co do których nikt nie miał wątpliwości, że to cząstki. De Broglie** pokazał, że interferencyjne obrazy, jakie dawały elektrony przechodząc przez szczelinę, można było objaśnić stosując falową formułę Bragga.  Ale przecież elektron jak i foton nie może być jednocześnie i cząstką, i falą! Tak narodził się dylemat korpuskularno-falowy.

 

3. Co poszło nie tak i jak sobie poradzono, czyli rozsądek w odwrocie – niech żyje mechanika kwantowa

Korpuskularno-falowy dylemat nie był jedynym problemem na jaki napotkali fizycy atomowi.

  • Inny powód zmartwień to fakt, że z rozgrzanego ciała energia uchodzi ściśle określonymi porcjami – kwantami. Zaczęto się zastanawiać, dlaczego energia jest ziarnista skoro we wszelkich zjawiskach makroskopowych zawsze ma charakter ciągły.
  • Kolejny problem, to że w modelu atomu wodoru Bohra elektron może zajmować tylko ściśle określone orbity.
  • Frustracja fizyków sięgnęła szczytu, kiedy stwierdzono, że według teorii Maxwella elektron krążący wokół jądra powinien promieniować i w końcu na nie spaść — a ten, wbrew teorii, krążył i na jądro nie spadał.

W tym momencie nie bacząc na to, że teoria Maxwella została sformułowana na bazie eksperymentów makroskopowych i nikt nie pokazał, że można ją również stosować do opisu zjawisk mikroświata podjęto zaskakującą decyzję: zamiast zakwestionować stosowalność na poziomie atomu teorii Maxwella zakwestionowano stosowalność dynamiki Newtona — innymi słowy kowal zawinił, cygana powiesili!

Wyglądało, że fizycy znaleźli się w ślepej uliczce. Nie mając koncepcji wyjaśnienia ww. problemów  grupa fizyków: Bohr, Heisenberg, Born, Pauli i Dirac oznajmili, że dotarliśmy do granic deterministycznego poznania i pomimo wyraźnych obiekcji takich fizyków jak Lorentz, Planck, de Broglie, Einstein zaczęli konstruować teoretyczny opis mikroświata na bazie matematycznego równania stosowanego do opisu drgań struny, czy membrany bębna, czyli sławnego równania Schrödingera.
Równanie (dla jednego wymiaru) ładnie się prezentuje, więc ze względów estetycznych zamieszczę:

-(ħ2/2m)(∂2Ψ/∂x2) = iħ ∂Ψ/∂t

Jest to równanie różniczkowe, którego rozwiązaniem jest funkcja falowa Ψ. Po jednej stronie mamy pochodną po współrzędnej przestrzennej (∂x2), a po drugiej pochodną po czasie (∂t). I tu jest problem z interpretacją tego równania i jego rozwiązania. Skoro cząstki nigdy nie są falami, to co przedstawia równanie wiążące zmiany „czegoś” w czasie ze zmianami w przestrzeni?

Niestety fizycy nie mogli uzgodnić, co właściwie ma drgać. I tu na scenę wkroczył Max Born (1882-1970).  Arbitralnie stwierdził, że w atomie nic nie drga, a funkcja falowa nie dotyczy materialnego ośrodka, tylko odzwierciedla matematyczne prawdopodobieństwo położenia elektronu w atomie. Na taką interpretację funkcji falowej równania Schrödingera nie chciał przystać sam Schrödinger.

Natomiast Born gwałcąc jedną z fundamentalnych zasad fizyki, jaką jest zasada zachowania energii sformułował zespół reguł manipulowania równaniem Schrödingera pozwalający stwarzać pozory wyjaśnienia zjawiska.

I na tej to podstawie zaczęto formułować matematyczny formalizm całkowicie oderwany od fizycznej rzeczywistości zwany mechaniką kwantową. Tak to biedny elektron utracił swą osobowość i istnieje dziś jedynie w postaci bliżej niezdefiniowanego obłoku funkcji Ψ.

 

4. Model atomu Gryzińskiego

W 1913r. Bohr zaproponował model atomu z jądrem w środku i przemieszczającym się wokół niego elektronem. Miał do wyboru dwa tory ruchu elektronu – jak planeta po okręgu lub po promieniu w kierunku jądra. Wybrał ruch po obwodzie z obawy przed anihilacją spadającego elektronu na jądro. W momencie formułowania modelu można było mieć takie obawy, ale jak już wiemy w 1928 odkryto, że elektron i proton mają cechy namagnesowanego bąka i problem spadnięcia i anihilacji na jądrze przestaje istnieć – siły magnetyczne odchylą tor „spadania” i elektron mija jądro.

 

 

 

 

 

Niestety wówczas nikt nie podjął się stworzenia nowego modelu uwzględniającego fizykę ruchu cząstek o nowo odkrytych własnościach.

Dopiero po przeszło pół wieku Michał Gryziński mając na uwadze odkryte własności elektronu i protonu i zakładając, że są one cząstkami zachowującymi się zgodnie z klasycznymi prawami fizyki, przedstawił następujący model atomu wodoru.

Ten model, jak pisze Gryziński, powstał z konfrontacji wielu obliczeń z wieloma eksperymentami. Nie jest efektem wydumania, czy jakiejś koncepcji zrodzonej w proroczym śnie.

Zgodnie z tym, co powiedzieliśmy powyżej, w obecności pola magnetycznego, na poruszający się w kierunku jądra elektron działa skierowana prostopadle do jego prędkości siła Lorentza. Zmienia ona kierunek ruchu tak, że ten w odległości rzędu 10-11 centymetra mija jądro. Zdecydowanie większa część trajektorii elektronu określona jest poprzez siłę Coulomba, to w kluczowym miejscu tej trajektorii znajduje się magnetyczna zwrotnica kierująca w obrębie atomu jego ruchem. W ten to sposób, pozornie odgrywający niewielką rolę kręt elektronu urósł do rangi czynnika decydującego o budowie przestrzennej atomu. W szczególnej sytuacji, kiedy oś elektronu jest prostopadła do radialnie poruszającego się elektronu tor jest płaski, a elektron odbija się od jądra dokładnie pod kątem 120° – i to niezależnie od ładunku jądra. Po trzykrotnym odbiciu elektronu od jądra trajektoria zamyka się.

Teoria Gryzińskiego potrafi w prosty i logiczny sposób objaśnić wiele zjawisk wobec których mechanika kwantowa jest bezradna lub tłumaczy je w sposób pokrętny, oderwany od istoty zjawiska fizycznego. W następnym tekście postaram się bardziej szczegółowo przedstawić, co na ten temat pisał autor.

Teraz jeszcze kilka wyjaśnień odnośnie klasycznej interpretacji dylematów, które w sposób przewrotny tłumaczy mechanika kwantowa.

Fizycy lat trzydziestych przyjęli, że w poruszającym się elektronie jego oś obrotu pozostaje sztywno zorientowana w przestrzeni. I to był błąd o dalekosiężnych konsekwencjach. W ten sposób zamknięto sobie drogę do przezwyciężenia falowo-korpuskularnego dylematu powstałego na tle odkrycia de Broglie’a, mówiącego o falowych własnościach elektronu.

W spoczynku elektron kręci się stabilnie jak bąk. W ruchu – jak to ładnie przedstawił Gryziński – elektron tańczy walca. Ci co tańczyli ten klasyczny taniec wiedzą, że jest on złożeniem trzech ruchów –  posuwistego po parkiecie, obrotowego i ruchu polegającego na wychylaniu się partnerów w czasie przemieszczania.

Na poniższym rysunku ten ruch, który prezentuje niebieska elipsa i wektor prędkości kątowej ω osi obrotu ŝ, nazywany jest precesją.

 

 

 

 

Co z tego wynika?
Mechanika kwantowa postulowała stabilne orbity elektronu które mieszczą całkowitą wielokrotność fal de Broglie’a. Założenie, że przemieszczanie się elektronu zawsze związane jest z jego precesją pozwoliło rozszyfrować sens fizyczny fali de Broglie’a. Pole falowe elektronu poszukiwane przez de Broglie’a to pole elektro­magnetyczne obracającego się magnesu. Na odcinku długości fali de Broglie’a oś spinowa cząstki dokonuje pełnego obrotu.

W nowej interpretacji, funkcja falowa pokazuje po prostu zmiany kąta precesji spinu, w zależności od pokonanej odległości. Ale nadal mamy do czynienia z cząstką.

Również stała Plancka h to wielkość definiująca pojęcie dobrze znanego na gruncie fizyki klasycznej żyroskopu. Wmówienie adeptom studiującym fizykę, że h to pojęcie czysto kwantowe nie mające swojego odpowiednika w fizyce klasycznej było jednym z głównych czynników utrwalającym przekonanie o niezwykłości mechaniki kwantowej.  Zgodnie z intuicją Descartesa, który cały świat postrzegał jako zbiorowisko wirów, stała Plancka ujawnia wirową naturę mikroskopowego świata.

W książce „Sprawa atomu” w części przeznaczonej dla profesjonalistów Gryziński przedstawia jak prosto i logicznie można wyjaśnić jakościowo i ilościowo takie zjawiska jak:

  • ekranowanie powłok wewnętrznych atomu
  • efekt Starka
  • efekt Ramsauera
  • siły Van der Wallsa
  • atomowy diamagnetyzm
  • budowę krystaliczną i mechanizm wiązań chemicznych
  • przewodnictwo cieplne i elektronowe
  • nadprzewodnictwo
  • rozszczepienie linii spektralnych
  • efekt tunelowy

i inne z którymi mechanika kwantowa sobie nie radzi.

Do wyjaśnienia tych efektów w zasadzie wystarcza poniższy zestaw praw i równań matematycznych.

Na końcu książki tak autor podsumowuje swoją działalność naukową.

Czym się zajmowałem:

  • FIZYKA TEORETYCZNA: zderzenia atomowe, teoria budowy atomu, astrofizyka.
  • FIZYKA EKSPERYMENTALNA: fizyka plazmy i kontrolowana synteza termojądrowa.

Co mi się udało zrobić:

  • Zaczęło się od opracowania niezwykle skutecznej teorii zderzeń atomowych, noszącej nazwę przybliżenia zderzeń binarnych (Phys.Rev. 1957, 1959, 1965), która była dowodem na to, że elektrony w atomie poruszają się zgodnie z prawami fizyki klasycznej.
  • Punktem zwrotnym w moich rozważaniach nad budową atomu było odkrycie błędu popeł­nionego przez Bohra – okazało się, że elektrony w atomie poruszają się nie po okręgu, a radialnie w kierunku jądra (INR report 1965, Phys.Rev. 1965).
  • Jakościowo nowym elementem w badaniach zawiłych zjawisk mikroświata było wyjaśnienie zagadki falowo-korpuskularnego dualizmu (raport IBJ 1965, 1-st IAPC, N.J. 1968, Int.J. of Theor. Phys. 1987) – podważone zostały podstawy filozoficzne całej mechaniki kwantowej.
  • Najnowszy rezultat śledztwa w sprawie budowy atomu, to rozszyfrowanie elektronowej budowy atomu helu (www.ipj.gov.p1/—Gryziński – 1999).
  • Odkrycie błędu w Bohrowskim modelu atomu pozwoliło mi rozszyfrować kluczowe elementy wiązania chemicznego (Chem. Phys. Lett. 1994), a w szczególności określić tor elektronu w zjonizowanej cząsteczce wodoru (rozdz. 4 tej książki).
  • W zakresie fizyki eksperymentalnej główne moje osiągnięcia to: sformułowanie koncepcji izolacji magnetycznej (1959) i w oparciu o tą koncepcję skonstruowanie JONOTRONU – urządzenia generującego strumienie jonów o natężeniu milionów amperów; byłem również inicjatorem nowego kierunku badań w zakresie kontrolowanej syntezy jądrowej opartego na zasadach optyki jonowej – jego angielska nazwa to: ion beam fusion (raporty IBJ 711-715, 1965, II-E. Conf. PPCNF, Stockholm 1967).

Rysunki i niektóre fragmenty tekstu pochodzą z książki Michała Gryzińskiego „Sprawa atomu”.

You may also like...

75 komentarzy

  1. Tadeusz_K napisał(a):

    @piko
    To ciężka armata.
    Przeczytam jutro.
    Pzdrw.

  2. piko napisał(a):

    Się namęczyłem to musi być „ciężka armata” 🙂
    Pozdro

  3. Tadeusz_K napisał(a):

    @piko
    Widzę, widzę i dziękuję nara.
    Z lotu ptaka wygląda nieźle.
    Potrzeba będzie parę dni.

  4. Tadeusz_K napisał(a):

    Wreszcie mój awatar odżył…

  5. piko napisał(a):

    @tadeusz_k

    Też bym taki sobie wstawił ale go zająłeś.

  6. Tadeusz_K napisał(a):

    @piko
    #Też bym taki sobie wstawił ale go zająłeś.#
    /
    O! to już lat dziesiątki temu, gdy uległem tej fascynacji.
    Nie wiem, czy podołam Twojej armacie choćby rzec słowo-dokumentacja skasowana jest..
    Bedem’ studiował..
    Może @A-Tem się włączy?, a @boson zdyskredytuje.
    🙂

  7. piko napisał(a):

    Po poprzednim tekście boson się lekko wzbudził. Teraz nie może być inaczej.

  8. E.B napisał(a):

    @Piko

    Ja też muszę przeczytać jeszcze parę razy.

    Tak na szybko. Może się mylę, ale problem z atomem polega na tym, że nie uwzględniono precesji w ruchu elektronu, co miało swoje konsekwencje?

    Tak jak nie uwzględnia się precesji ziemi do wytłumaczenia choćby zmian klimatu.

    Jeśli to precesja jest wytłumaczeniem, to znaczy, że nasz świat ma proste rozwiązania i nie trzeba go udziwniać.

    Ja w ogóle wychodzę z założenia, że świat zarówno materii jak i nas ludzi, jest prostszy, tylko człowiek go gmatwa.

  9. piko napisał(a):

    @e.b

    W dwóch słowach można powiedzieć, że moment magnetyczny i precesja osi spinowej elektronu sprawiają że model swobodnego spadku działa i jest potwierdzony przez zgodność wyliczeń (bez żadnych członów dopasowujących i innych dziwnych założeń) z wynikami doświadczeń. Oczywiście dokładne obliczenia uwzględniające różne subtelności nie były proste. Warto zapoznać się z książką. (niestety jest bardzo trudno dostępna).

    Więc dlaczego ten model nie jest stosowany, jest zamilczany a wręcz był w pewnym okresie aktywnie zwalczany? Temat na kolejny tekst.

  10. E.B napisał(a):

    @Piko

    Bo taki jest świat nauki. Obowiązuje paradygmat. Przełamać go i to tak gruntownie to jest rewolucja. Ileż karier naukowych byłoby do podważenia.

    To co podał autor książki jest rzeczywiście wytłumaczeniem sprzeczności, których nie można było wytłumaczyć. Tyle światłych głów się nad tym pochylało, a tu jakiś fizyk z Polski. No coś Ty. Musiałby to jeszcze ktoś inny potwierdzić. A najlepiej zabrać ten pomysł Polakowi.
    Tak to działa.

  11. nagor napisał(a):

    @piko
    Witaj , dobra robota aby wiedzieć na czym się wisi .

    Z fizyki zawsze wracam do czasów 4-5 klasa podstawówki i ławek kombi z kałamarzem pośrodku i trzech sal odrębnych , przyroda , chemia i fizyka .To w sali fizycznej o prądzie elektrycznym :

    Pani – prąd to przepływ ładunków w przewodniku …….są tez materiały nie przewodzące prądu jak ta laseczka z ebonitu…………………………………………………………
    -Teraz zrobimy doświadczenie … potrzyjcie laseczkę czarną (ebonit) szmatką i dotknijcie tu (urządzenie z dwoma listkami) jak się rozchylą znaczy dostały ładunek .

    Ja -Proszę Pani , czy można powiedzieć ,że między laseczką a urządzeniem popłynął prąd ??? ładunek przepłynął przecież .

    Pani – (lepiej nie cytować) ale dyscyplinująca była ta wypowiedź .

    Nauka pozostała na sprawy fizyki na całe życie , trzeba wiedzieć kogo i o co można zapytać w temacie .

    Swiatło pojmowane jest dla mnie w dziwny sposób . Jak źródło porównać do łuku a foton do strzały (bez różnicy korpuskuła czy fala)
    zakłada się , że to ta sama strzała co wyleciała z łuku dociera do celu . Chyba logiczniej jest dowieść , że to całkiem inna strzała po niezliczonych wymianach dosięga celu z energią zbliżoną do tej pierwszej , po drodze jest tylko powielaną informacją .

  12. piko napisał(a):

    @e.b
    Dobrze mówisz. W jednym z rozdziałów Gryziński pisze:
    „(…) Zbudowane przez Zakład Badań Termojądrowych IBJ stanowisko badawcze z
    zakresu kontrolowanej syntezy termojądrowej zostało sprzedane za granicę w okresie, kiedy dolar był w cenie, za 1 milion 200 tysięcy dolarów (ekwiwalent wyeksportowania 30 tysięcy ton węgla). Dziś nasi naukowcy żebrzą w Brukseli o kilkanaście tysięcy Euro u bezmyślnych realizatorów globalnej strategii.
    Na moim zespole, jak i zresztą na całej polskiej kadrze naukowo-technicznej, niewidzialna ręka dokonała holocaustu. (…)”

  13. E.B napisał(a):

    @Piko

    Polacy są dobrzy, za dobrzy dla niektórych. Szkoda, że nie umiemy siebie cenić i dbać o to polskie dobro narodowe, jakim są polskie umysły.

    Jest wiele przykładów, jak nas okradano. Choćby Enigma.

  14. piko napisał(a):

    @nagor
    Czym jest foton sam w sobie nie wiadomo. Można badać zachowanie fotonu podczas oddziaływania z materią. Zapewne jest cząstką z oscylującym polem e-m. Łuk i strzała to porównanie bardziej z gatunków poetyckich.

  15. E.B napisał(a):

    Dlaczego nie mogę dodać komentarza?

  16. E.B napisał(a):

    Hiuston, mamy problem.

  17. piko napisał(a):

    @E.B

    Nie wiem, nic nie zrobiłem.

    Ale przecież dałaś komentarz że nie możesz dać komentarza 🙂

  18. E.B napisał(a):

    @Piko

    Nie mogę dodać dłuższego komentarza.

  19. E.B napisał(a):

    Próba

    .
    .
    .
    .
    ..
    .
    .
    .
    .
    .
    ..
    .

  20. E.B napisał(a):

    Nie mogę dodać swojego komentarza. Nie wiem dlaczego. Komuś przeszkadza?

  21. E.B napisał(a):

    Piko

    Ten komentarz wkleiłam pod notką: Komentarz tygodnia WG z 6.06. Może Tobie uda się go tu wkleić.

  22. piko napisał(a):

    komentarz którego @e.b nie mogła zamieścić:

    „No to jeszcze raz. Już piąty

    Nie wdając się w skomplikowane obliczenia i rozważania, można powiedzieć, że pan Gryziński zaproponował bardzo prosty model atomu. Oparł go zresztą na odkryciu z 1928 roku. Szkoda, że nikt nie podjął tego tematu wcześniej.

    Świetne jest to określenie, że elektron tańczy walca. Rzeczywiście wykonuje trzy ruchy: posuwisty, wirowanie i odchylanie.

    To, ze nie ma stałej orbity, a tylko zbliża się i oddala od jądra, ma zapewne swoje konsekwencje. Być może to właśnie tłumaczy falową naturę cząstek. To jest jakby pulsowanie.

    I teraz stanęło przede mną pytanie: jak to jest w makro świeci, np. w naszym układzie planetarnym?”

  23. nagor napisał(a):

    @piko
    do łuku i strzały
    We wszystkich rozważaniach łącznie z E. o szybkości granicznej zakłada się tożsamość przemieszczenia fotonu jak strzały(bez względu na jej naturę) w obiekcie wytworzonym u źródła . Zwalnia w materialnym ośrodku stanowiacym przeszkodę a po minieciu powraca do wcześniejszej predkości .
    To znaczyło by , że za szybkość powielania odpowiada osrodek generujący powielenie fotonu co do siły i kierunku z przyjętą szybkością światła . Czyli to nie ta sama strzała lecz jej kopie wytwarzane z oscylacją Planca przez elementy tworzące ośrodek.
    Coś zbliżonego do przepływu prądu w przewodniku , szybkość przemieszczania się w nim elektronu nie decyduje o szybkości przepływu zjawiska .

  24. cisza1 napisał(a):

    @
    Malutki świat atomów bez biegłości w fizyce jest bardzo tajemniczy i trudny. Do mnie przemawia „większy model” kosmiczny.

    Nasza Ziemia to jakby wielki elektron.
    Jej ruch dookoła Słońca podobny do ruchu elektronu dookoła jądra atomu. Też „walczykiem”.

    Tak to widzę.

    ps; piszesz
    „Na podstawie wielu różnych obserwacji wydedukowano, że elektron (e) i proton (p) posiadają identyczne ale przeciwne ładunki elektryczne oraz masę.”

    Zdanie sugeruje, że mają też identyczną masę :((

  25. Inżynier fizyki napisał(a):

    Trochę wolniej z tym optymizmem mości Panowie. Przedstawiony tu szkic teorii ma poważne braki. Przedewszystkim należy wskazać eksperyment, którego przewidywany wynik różni się od przewidywań mechaniki kwantowej. Bez takiego eksperymentu ta teoria nie jest nikomu na nic potrzebna, bo mechanika kwantowa sobie świetnie radzi.
    A z strony fizycznej to precesujący i określony spin nie daje się opisać w innym układzie inercjalnym. Załóżmy że elektron spoczywa i ma spin w kierunku „a”. Jeżeli teraz my zaczniemy się poruszać względem elektronu właśnie w kierunku „a” to jak niby ma wyglądać ta precesja. Przedstawiona tu teoria jest jawnie sprzeczna z STW Einsteina. To poważny problem. Plus taki atom jest niestabilny dla wielu elektronów. Nie da się zrobić związanego układu z 80 elektronami w ten sposób. No nie da się, bo ich energia zależy też od oddziaływania wzajemnego. To podejście ma wiele luk, dlatego nie przebija się do opinii publicznej a nie z względu na zatwardziałych naukowców.

  26. piko napisał(a):

    @cisza1 – miło że zajrzałaś.

    Napisanie, że mają masę nie musi oznaczać że taką samą 🙂 Ale faktycznie może być mylące. Trochę niżej podałem że p jest 1836 razy cięższy od e.

  27. piko napisał(a):

    @inżynier fizyki

    W kolejnej części bardziej szczegółowo temat rozwinę. Teraz kilka wykresów z opisami potwierdzających słuszność teorii. Jest tego dużo i podaję co mi się nawinęło

    Atom jest stabilny dla wersji wieloelektronowej.

    Czy szanowny pan zna teorię o której piszę a może chociaż zapoznał się z omawianą książką? Wygląda, że nie bo większość wątpliwości wyrażonych w komentarzu jest tam wyjaśniona.

    Jak QM tłumaczy zjawiska, które wyszczególniłem pod koniec tekstu – na przykład ekranowanie powłok wewnętrznych atomu?

  28. E.B napisał(a):

    Piko

    Dzięki 🙂

  29. Tadeusz_K napisał(a):

    @E.B
    1.#Hiuston, mamy problem.#
    Nie wiem jak Hiuston1 i 2, ale Hiuston3 jest nieczynny po 20tej. J
    2.# Nie mogę dodać dłuższego komentarza.#
    Długość komentarza nie ma tu znaczenia-teoretycznie jest nieograniczona.

    3.#Dlaczego nie mogę dodać komentarza?
    Nie mogę dodać swojego komentarza. Nie wiem dlaczego. Komuś przeszkadza?#
    – bo jesteś Ewunia intruzem. Tak zidentyfikował Cię PT na podstawie jednego słowa w twoim komencie.

    *
    @Wszycy
    Info.
    Powtórzę się, gdy powiem, że mamy złośliwych intruzów ze stanów USA (chociaż dzisiaj nie jest pewne, czy to nie z Polski).
    Co jeden to złośliwszy (wykorzystują multiplikujące programy produkujące rożne śmieci..tłuką niemiłosiernie.
    Zostały założone na tych ćwoków różne pułapki po to, aby być pewnym szczelności systemu PT.
    W taką jedną (ot przypadek – mniemam, że rzadki jak rzadka jest QM ze swoim prawdopodobieństwem) pułapkę wpadła @E.B.
    Nie będę tu przedstawiał szczegółów ze względu na tych ćwoków.
    A Tobie @E.B prześlę info na prive co to było.
    Dobrze, że się poskarżyłaś.
    I tu informuję wszystkich szanownych Autorów wpisów, którzy są z automatu Hiuston4.
    Na takie skargi (gdy się powtórzą) należy:
    – wejść w wykaz komentarzy klikając w menu ikonę Komentarze,
    – wybrać folder Kosz, znaleźć zablokowany koment i wybrać „Przywróć”
    – gdy nie ma takowego komenta w Koszu to wybrać folder Spam i tu wybrać opcję „To nie jest spam”.
    *
    Musimy się jakoś bronić przed przebiegłością wspomnianych ćwoków.

  30. Tadeusz_K napisał(a):

    @Inżynier fizyki
    10 czerwca 2018 o 10:50
    #Trochę wolniej z tym optymizmem mości Panowie.#
    /
    A.Eistein (współzałożyciel korporacji QM) także optymizmem nie emanował mówiąc [hola panowie] „Pan Bóg w kości nie gra”.
    Chyba zwracal się do Schrödinger’a?
    Pan Bóg stworzył Wszechświat ze Swojego Światła, w którym przebywał nim cokolwiek się stało.
    Fizyka tego nie akceptuje, a szkoda.
    Stworzył wedle tylko Sobie znanej matematyki, której człowiek nie pozna, a jedynie może się do niej zbliżyć – jak to się zresztą dzieje..

    Wpomina pan A.Eisteina.
    Skonstruowal formułę E=mc^2, a człowiek znalazł do niej klucz na swoje nieszczęście.
    Tu zapytam: czy znany jest klucz do m=E/c^2?
    -Nie i nigdy nie zostanie poznany.
    Rozdział matematyki Pana Boga nie zostanie nigdy poznany.
    Fizycy (słychać od czasu do czasu) zgłaszają, że QM nie działa w jakichś tam przypadkach. Skoro są przypadki niezgodności to oznacza, że QM nie jest absolutem i należy szukać dalej,a nie tryskać optymizmem na widok korporacji QM……
    …mości panowie.

    ps.
    „niepodam.pl” 🙂
    Tu na PT nie ma obowiązku.
    Wystarczy „Inżynier fizyki”.

  31. Tadeusz_K napisał(a):

    @nagor
    #Coś zbliżonego do przepływu prądu w przewodniku , szybkość przemieszczania się w nim elektronu nie decyduje o szybkości przepływu zjawiska .#

    Płynie jak woda w rurze?
    Czy tylko występuje przekazywanie energii na zasadzie „łon_łonemu”.

  32. nagor napisał(a):

    @Tadeusz_K
    Witam ,
    Mam trochę inne odczucia jak chodzi o poznawanie .To fizycy QM wbrew swojej woli i świadomości zbliżają się do Boga czesto przez przypadek jak napisał to @boson błędne założenia dla celu A wyjaśniają poprawnie stan B .Ilość takich przypadków stanowi wartość argumentów w dalszych badaniach , wymuszając ich kierunek dojścia do celu . Ostatni będą pierwszymi .

    Wiara stała się spersonalizowana osobniczo i wiele określeń biblijnych uznawanych za nadprzyrodzone opisują naturę i jej prostotę w wymiarze fizycznym i przed materialnym .
    Przemyśl znaczenie tych słów Bóg Ojciec (grawitacja) Syn Boży (energia) i Duch Święty (przestrzeń wypełniona poprzednimi) , oraz wszystkie określenia sprawcze w tym ich powszechność i wieczność trwania .

  33. nagor napisał(a):

    @Tadeusz_K 17:19
    Prawie „łon -łonemu” , przyjął obcą oddał swoją .Enegetycznie zostało tak jak było do następnego razu , był zimny i taki pozostał .
    W materii ,to strona ciepła rzeczywistości bilans nie zamyka się na zero strat

  34. Tadeusz_K napisał(a):

    @nagor
    Witam @nagor.

    Przemyśl znaczenie tych słów ….[..]#
    *
    -Niestety.
    Ja tu nie mam nic do przemyśleń.
    Nie akceptuję takiego kierunku myślenia.
    To są chyba (bo nie wnikam w to) echa buddyjskiej filozofii.

  35. nagor napisał(a):

    @Tadeusz_K
    Taka odpowiedź mnie nie zaskakuje bo w niej zawarte jest „poznawanie ” objawionego .
    Cywilizacja od tysiącleci zmierza raz w lepszym , raz w gorszym kierunku i to z ogromnym przyśpieszeniem a my się nie zmieniamy trwając w tym samym miejscu poznania – zazdroszczę .

  36. Tadeusz_K napisał(a):

    @nagor
    Witam.
    #zazdroszczę..#
    Jeśli masz na uwadze przedmiot zazdrości to słusznie.
    Jeśli natomiast powód, to uzasadnienia brak bo „system” jest otwarty dla każdego jak nasz PT (bez rejestracji i logowania). 🙂

    #trwając w tym samym miejscu poznania #
    A to już (jak wiesz) wyjaśnił Heisenberg.
    A może matematyka nie taka jak potrzeba?

  37. Tadeusz_K napisał(a):

    @piko
    Witam.
    W przypadku atomu wodoru model jest jasny, logiczny, zgrabny, prosty.
    Ten taniec elektronu w skali makro obserwuje się przecież w przypadku komet, a i Ziemia także bawi’ się na huśtawce.
    Problem wyobrażenia sobie tego modelu pojawia się, gdy atom posiada kilka elektronów.

  38. Tadeusz_K napisał(a):

    @nagor
    10 czerwca 2018 o 17:38

    #przyjął obcą oddał swoją#
    -Właśnie..

  39. atemcom napisał(a):

    Tadeusz_K, 9 czerwca 2018 o 21:25
    Może @A-Tem się włączy?, a @boson (…)
    .
    Witaj, Tadeuszu!
    Najpierw o Bosonie: powinien się wpierw dokształcić. Bez dokształtu nie włączy się tutaj merytorycznie, bo bez wiedzy nie uda mu się tego dzieła dokonać.
    .
    Mam dwa komentarze: pierwszy do Autora, drugi ogólniejszy, dotyczący sytuacji we współczesnej fizyce. To zamieszczam wpierw ten pozytywny! Spojrzyj poniżej, wklejam go za minutę.

  40. atemcom napisał(a):

    @PIKO – dotyczy całego artykułu.

    Piko pisze (pierwszy cytat):
    „Foton to cząstka, która porusza się i może przy tym oscylować. Nie znamy jej budowy, ale możemy założyć, że składa się ona z oscylujących pól. ”

    Tak. Zestawione spiny materialnej cząstki dają efekt ruchu falowego. Zgadza się. Pierwszy kręt to rotacja fotonu wokoło własnej osi. Kolejne wymagają złożenia tego wirowania z obrotem, wychodzącym poza wirujacą cząstkę. Taki złożony spin ma już cechy fali.

    Piko pisze (kolejny cytat):
    „Do takiego samego wniosku, że światło to grudki oscylującej materii doszedł Einstein analizując emisję elektronów z oświetlonej powierzchni metalu. Korpuskularna natura fotonów została w sposób niepodważalny udowodniona przez Comptona, który pokazał, że zderzenie fotonu z elektronem zachodzi na podobnych zasadach jak zderzenie dwu kul bilardowych.”

    Tak jest! Cieszę się, że taki świetny artykuł napisałeś. Na koniec, uzupełnię jedno Twoje zdanie, o dwa słowa, wyróżnione tutaj: „W nowej interpretacji, funkcja falowa pokazuje po prostu zmiany kąta precesji ZŁOŻONEGO spinu, w zależności od pokonanej odległości. Ale nadal mamy do czynienia z MATERIALNĄ cząstką.”

    Wyróżnienie to jest konieczne, gdyż współcześna fizyka mataczy o fotonie (zostawmy elektron na chwilę na boku) jako o „informacji” czyli o bezmasowej „cząstce-posłańcu”. Bardziej niefizycznej bredni nie widziałem.

    Dalej: spin elektronowy, podobnie jak spiny fotonowe, są złożone. To się da przybliżyć obrazem walczyka, lepiej jest jednak pokazać, że cząstka koziołkuje wokoło jednego z jej biegunów. Czyli koziołkuje w przestrzeni, obracając się wokoło punktu, leżącego na jej zewnętrzu, na jej powierzchni. Powiększa wtedy cząstka dwukrotnie własną średnicę, oraz nabiera masy.

  41. A-Tem napisał(a):

    Co jest? Dwa komentarze napisałem – dlaczego ich nie ma?

  42. A-Tem napisał(a):

    No i masz: trzeci wszedł. Ech. Piszę dalej, moźe odtworzę choć jeden.

    @PIKO: kom dotyczy Twojego artykułu w całości. Genialna robota.

    Piko pisze (pierwszy cytat):
    „Foton to cząstka, która porusza się i może przy tym oscylować. Nie znamy jej budowy, ale możemy założyć, że składa się ona z oscylujących pól. ”

    Tak. Zestawione spiny materialnej cząstki dają efekt ruchu falowego. Zgadza się. Pierwszy kręt to rotacja fotonu wokoło własnej osi. Kolejne wymagają złożenia tego wirowania z obrotem, wychodzącym poza wirujacą cząstkę. Taki złożony spin ma już cechy fali.

    Piko pisze (kolejny cytat):
    „Do takiego samego wniosku, że światło to grudki oscylującej materii doszedł Einstein analizując emisję elektronów z oświetlonej powierzchni metalu. Korpuskularna natura fotonów została w sposób niepodważalny udowodniona przez Comptona, który pokazał, że zderzenie fotonu z elektronem zachodzi na podobnych zasadach jak zderzenie dwu kul bilardowych.”

    Tak jest! Cieszę się, że taki świetny artykuł napisałeś. Na koniec, uzupełnię jedno Twoje zdanie, o dwa słowa, wyróżnione tutaj: „W nowej interpretacji, funkcja falowa pokazuje na przykład zmiany kąta precesji ZŁOŻONEGO spinu, w zależności od pokonanej odległości. Ale nadal mamy do czynienia z MATERIALNĄ cząstką.”

    Wyróżnienie jest konieczne, gdyż współcześna fizyka mataczy o fotonie (zostawmy elektron na chwilę na boku) jako o „nosicielu informacji” czyli o bezmasowej „cząstce-posłańcu”. Bardziej niefizycznej bredni nie widziałem. Ang. nazwa to „messenger photon”. Brr. Fuj!

    Dalej: spiny elektronowe, podobnie jak spiny fotonowe, są złożone. To się da przybliżyć obrazem walczyka, lepiej jest jednak pokazać, że cząstka, która dokłada kolejny spin, koziołkuje wokoło jednego z jej biegunów. Czyli koziołkuje w przestrzeni, obracając się wokoło punktu, leżącego na jej zewnętrzu, ale nie w oddaleniu, jak precesja, tylko na jej powierzchni. Powiększa wtedy cząstka dwukrotnie własną średnicę, oraz nabiera masy.

  43. piko napisał(a):

    @A-Tem

    Twoje dwa komentarze są jako oczekujące na moją moderację. Po prostu użytkownik nie zalogowany czasami trafia do „czyśćca” którego autor tekstu może go wyzwolić.

    Pytanie na początek – przywrócić dwa komentarze czy założymy że ten trzeci zawiera poprzednie?

    Muszę odejść od kompa jak wrócę to więcej napiszę.

  44. A-Tem napisał(a):

    Notka nam mówi, że „było takich dwóch najważniejszych, czyli Thompson (odkrycie elektronu) i Rutherford (odkrycie jądra)”. Czy możemy się z tym zgodzić. Chyba, że chodzi nam o pokazanie ściemniaczy, zamazujących obraz natury. Wtedy tak, byli jedni z największych… kombinatorów w dziejach fizyki. Zobaczmy, jak zrobili to ci dwaj – na konkretnym przykładzie historyjek bez podłoża fizykalnego, a jednak opowiadanych do dziś przez bajarzy z PAN —
    — przykładowo…
    Oto, jak jacyś z PAN wypocili ostatnio następujące krętactwo (linki są poniżej):

    /POCZĄTEK CYTATU/

    FB = q ⋅ v ⋅ B
    FE = q ⋅E

    widać, że doprowadzenie do sytuacji, w której się
    one równoważą, pozwala wyznaczyć prędkość, z jaką
    porusza się naładowana cząstka

    FE = FB → v = E / B

    To pozwoliło Thomsonowi wyznaczyć prędkość
    z jaką poruszają się hipotetyczne cząstki, których
    strumień tworzy to tajemnicze promieniowanie kato-
    dowe…

    /KONIEC CYTATU/

    (………)

    Cytat powyższy – to są bujdy, a nie fizyka.

    NIGDY W ŻYCIU TAK NIE JEST, jak tam piszą. Thompson popełnił błád, jaki może się stać udziałem tego, który (tu będzie metafora!) obserwując OKRĘT, wpływający do portu, elegancko torem wodnym, farwaterem wytyczonym bojami, zacząłby opisywać ruch tego STATKU jako zależny od… boi. Tak to nie działa.

    OKRĘT idzie po wodzie w kanale portowym, a że boje, tam zakotwiczone, razem z wodą w kanale wesoło podskakują, to nie znaczy wcale (mimo identyczności ruchu powierzchni wody i boi wytyczających tor), że nasz STATEK „płynie po bojach”. Nigdy w życiu. Thompson popełnił błąd.

    Wyjaśnić ten błąd Thompsona?

    Okej, ale to TYLKO DLA WAS, wyjątkowo — bo nie wykładam juź studentom, to zbyt nudne. Tu jednak, dla Tadeusza, Piotra i dla WSZYSTKICH – proszę.

    Thompson i ten mierny propagandysta Tomasz Sowiński, rzekomo „popularyzator” (patrz link) który za Thomsonem, a wcześniej Faradayem jak papuga powtarza, nie zauważyli tego, że katoda wyrzuca MORZE FOTONÓW. A że w tym morzu, jak boje, tam też sobie podskakują na jego falach jakieś elektrony, to może mieć znaczenie co najwyżej ilustracji – lub ułatwienia pomiaru.
    Oto linki do sterty bajek:
    http://www.ifpan.edu.pl/~tomsow/popular/mlody_technik/mt0706.pdf
    http://www.if.pw.edu.pl/~pluta/pl/dyd/mfj/zal03/szydlowski/Podstrony/thompson.htm

    Okropne to jest. Sama propaganda i przepisywanie instrukcji, wręczonych tym bezmyślnym trutniom przez dyrekcję PAN, przez Dziekana Wydziału Fizyki na UW, lub (prędzej) przez tajniaka, który obydwu tych aktorów, grających „naukowców”, pilnuje.

    Popatrzmy na link:
    https://fizyka.umk.pl/~marta_985/prezentacja1/odkrycie_elektronu.html

    Tu są ładne rysuneczki, pokazujące jak te boje (elektrony) skaczą po falach (MORZU FOTONÓW). Oczywiście o morzu – o FOTONACH – ani słowa. Cicho, sza! Jeszcze by się ktoś zorientował, że to po nich płyną nasze STATKI, czyli wyładowania w lampie katodowej, jej świecenie… to są przecież zjawiska w oczywisty sposób FOTONOWE. Nigdy elektronowe.

    Bezmyślni propagandyści bajek wzięli się nie za ŚWIATŁO – choć powinni – tylko za owe tańczące na wodzie boje. Tzn. za elektrony, które znajdują się obok głównego zjawiska. Podskakują, owszem, ale nie mają znaczenia.

    Na zakończenie.

    Ostatni link – ten: https://fizyka.umk.pl/~marta_985/prezentacja1/odkrycie_elektronu.html pokazuje w „podrozdziałach” odkrycie
    – protonu
    – neutronu
    – neutrina
    ale nigdzie nie ma odkrycia FOTONU. No właśnie. A kto FOTONU nie zrozumiał, ten żadnej innej „cząstki elementarnej” nie pojmie. Nie ma szans. To tak, jakby kto zechciał wyjaśniać pływanie okrętów – bez wody.

    Fizycy ukrywają więc przed nami to, czym jest FOTON. Bo oni wiedzą, że gdy się wyłożymy na FOTONACH, to wtedy już nam będzie można wmówić dowolną bajkę. I oni to właśnie robią. Bajeczki opowiadają. Ukrywając morze FOTONÓW, w którym zanurzone są bariony.

    (………)

    Tylko dla odważnych: przykład współczesny, kolejny fizyk bredzi o „przepływie dziur”:
    „W badaniach teoretycznych, nanostruktury modeluje się za pomocą funkcji potencjału składającej się z prostokątnych barier i dolin potencjału, których krawędzie pokrywają się z brzegami pasm przewodnictwa i pasm wzbronionych tych materiałów makroskopowych, z których zbudowane są kolejne warstwy nanostruktury. Nośniki ładunku (elektrony i dziury dodatnie) w takich układach zachowują się jak cząstki zlokalizowane w dolinach potencjału (w stanach quasi-stacjonarnych), a przemieszczają się tunelując przez bariery potencjału.”
    Wszystko jasne? – Kto tak bredzi?

    Instytut Fizyki PAN. Okropność!

    To był bełkot niejakiego Chyli.
    Kto odważny, znajdzie cytat na str. 34/50:
    http://www.ifpan.edu.pl/rn_ifpan/Chyla/Autoreferat_dra_Wojciecha_Chyli_pl.pdf

    (………)

    Jaki stąd wniosek? — Podziękowania należą się PIKO szczególnie za to, że streszczając Gryzińskiego, zaakcentował od pierwszych chwil wyjaśnienie tego, czym są fotony i jakie mają własności. Tego zrobić poprawnie fizyka współczesna nie potrafi. Za bardzo skupia się na elektronach i za dużo w elektrony pakuje teorii.
    Zamiast tego, fizycy powinni najpierw zrozumieć foton. Czyli powinni oni zabrać się do wyjaśniania struktury materii z tej strony, z której nas prowadzi PIKO, sam prowadzony przez wybitnego Gryzińskiego.

  45. A-Tem napisał(a):

    piko, 11 czerwca 2018 o 14:24
    @A-Tem: Twoje dwa komentarze są jako oczekujące na moją moderację. Po prostu użytkownik nie zalogowany czasami trafia do „czyśćca” którego autor tekstu może go wyzwolić. Pytanie na początek – przywrócić dwa komentarze czy założymy że ten trzeci zawiera poprzednie?
    .
    Dzięki wielkie! Wyjaśniło się. Zostawiamy, jak jest — dziękuję za przywrócenie pierwszego, drugi już jest, bo udało się go odtworzyć.
    Gratuluję Ci ogromnie wartościowego artykułu! To nie jest „zwyczajne” streszczenie: wykonałeś solidną robotę tak koncepcyjną jak i twórczą.

  46. Tadeusz_K napisał(a):

    @A-Tem
    A-Tem 11 czerwca 2018 o 13:44 (Edytuj)
    Co jest? Dwa komentarze napisałem – dlaczego ich nie ma?#
    /
    Jesteś zalogowany (nick czerwony), ale…..
    Niewłaściwy sposób logowania.
    Nie wiem jak wam to wychodzi (bo wielu tak tu ma- nie rozgryzłem jeszcze tego), ale wygląda, że logujecie się z jakiegoś innego portalu, poprzez (czy też przy pomocy) inny portal..
    Tu u Ciebie tkwią dwa adresy email.
    Jeden jest prawidłowy zgodny z rejestracją, a drugi (z sekwencją wordpress) nie.
    No i wystąpiła „jedność i walka przeciwieństw”. … 🙂

    Skąd się wziął ten drugi email?-to dla mnie ważne, może coś zrozumiem z tych zawirowań..
    Jeden koment adresowany do mnie przywróciłem, a drugi niechaj @piko.

    Moja rada:
    -wylogować się,
    -zalogować się ponownie podając jedynie Login i Hasło.

    To z godz. 14-46 też jest nieprawidłowe.

  47. A-Tem napisał(a):

    @inżynier, 10 czerwca 2018 o 10:50
    „…mechanika kwantowa sobie świetnie radzi…”
    .
    Przyznaj się, gdy powiem „mills, park, bell” to poza „wiatrak, zaparkuj dzwonek” niewiele kojarzysz.

    To po pierwsze, a teraz dobijam speca od opinii: powiedz nam tutaj –
    (1) dlaczego księżyc jest taki jasny w nocy? Gdy wyjdzie bestia zza chmur, to „widać wszystko, jakby był dzień” – wyjaśnij nam to.
    (2) Czy nasz Księżyc świeci fotonami, antyfotonami, czy mieszanką jednych i drugich…? A jeśli mieszanką, to których jest w świetle naszego, ziemskiego Księżyca – WIĘCEJ?
    A teraz, na koniec, jeśli jeszcze stoisz, w co nie wierzę, pytanie numero 3, alias finale furioso –
    (3) Czy nasze oko rejestruje antyfotony silniej, słabiej, czy tak samo, jak – zwykłe fotony? Oraz, podaj przejrzyście jak będziesz konstruować detektor antyfotonów za mniej, niż $50,-

    Trzy pytania z mechaniki kwantowej. Która – hihi – „sobie radzi”. Akurat.

  48. A-Tem napisał(a):

    Tadeusz_K: 11 czerwca 2018 o 14:54 pisze do @A-Tem
    .
    A-Tem odpowiada:
    Kręćka dostaje System, bo mam blog na WordPressie (światowym) i tam się zalogowałem. Gdy „na drugą nóżkę” poprawiłem loginem lokalnym (tu, u nas, w PT) to System odetchnął i łyknął mnie. Od tego momentu już działa komentowanie bez „szczebli pośrednich”. Na zdrowie!
    .
    PS
    Jeśli wola, to zapraszam do rozwiązania „księżycowych zagadek”. Góglanie nic nie da, one jeszcze NIE są rozwiązane. Chociaż to takie, zdawałoby się, prościutkie pytania. To znaczy, chwila. Detektor już jest, zdradzać jaki, nie chcę. Niech inżynier nam powie, jaka to jest konstrukcja.

  49. A-Tem napisał(a):

    @Tadeusz, @Nohood, @Piko – czarna czcionka, plizzz. Ta szara doprowadza mnie do białej (ehm…) gorączki. Gdy czcionka będzie zwykła, czarna to będziemy mogli normalnie czytać. Będą wszystkie litery tutaj w tekście widoczne normalnie. Obecnie widzimy cienie liter. To nie jest „ładne” ani „dizajnerskie”. To, co tutaj mamy teraz to jest tragedia.
    Antyergonomia w praktyce? – Zróbmy, proszę, widoczne litery.

  50. Tadeusz_K napisał(a):

    @A-Tem
    Chciałbym dodać jeszcze jedno pytanie (jako 4te) odnośnie odbitego światła:

    „dlaczego pomidory (np.) nie chca rosnąć i owocować do światła Księżyca?”
    (to samo dotyczy promieni słonecznych odbitych z lustra i skierowanych do ciemnego tunelu z pomidorami)
    Odbite światło to tak jak martwa woda w kałuży.
    Ale odpowiedź sugeruje chyba pytanie ad.2.

  51. Tadeusz_K napisał(a):

    @A-Tem
    #Kręćka dostaje System, bo mam blog na WordPressie#

    Tak myślałem, wszystko jasne.
    Nie, nie dostaje.
    Widzi dualnego użytkownika (adres email i adres URL) i pyta, czy to swój.
    Nie kieruje do Kosza/Spamu bo to ta sama platforma WordPress.

    #System odetchnął i łyknął mnie.#
    Bo wyciagnąłem koment z moderacji i system zapamiętał decyzję, że to swój człowiek.
    Tak będzie myślał’ i trzymał tylko do końca sesji.
    Przy następnej sesji, przy takim logowaniu, znowu powie STOP- i zapyta: kto to jest?
    Należy się logować bez pośredników, bezpośrednio na PT i nie będzie problemów.

    #@Tadeusz, @Nohood, @Piko – czarna czcionka, plizzz.#
    Nie wiem.
    U mnie jest OK- kolor jest spokojny i widoczny.
    Może coś z rozdzielczością ekranu?

    Czy o taki kolor chodzi j/w?

  52. Kormoran321 napisał(a):

    @piko

    Przeczytałem książkę Gryzińskiego i warto było poświęcić na tę lekturę trochę czasu. Książka i dokonania naukowe Gryzińskiego powinny być szeroko rozpowszechniane.

  53. Ddalia333 napisał(a):

    A-tem
    11. 06. /15.24
    Przecież to jest proste, że tym świecącym księżycem, bo odbija promienie słoneczne, jak lustro, jak przez szybę samochodu też słońce nie opala, bo już nie ma ultrafioletu, pomidory nie rosną, bo odbite światło słońca nie ma tych wartości, co bezpośrednie światło słoneczne, potrzebne roślinom.

  54. Ddalia333 napisał(a):

    „.. że = z… „

  55. Tadeusz_K napisał(a):

    Ddalia333
    12 czerwca 2018 o 12:59
    odbite światło słońca nie ma tych wartości,#
    /
    Nie ma.
    Problem w wyspecyfikowaniu tych wartości oraz przyczyn zubożenia tych wartości.
    Podobnie jak tu niżej:

    O ile jeszcze ten przypadek z obrazka można jako tako zrozumieć, to parametry/wartości światła obitego niestety nie.

  56. piko napisał(a):

    @tadeusz_k

    Wysłałem Ci wiadomość. Chodzi o problem z „podblogiem” o konstytucji. Wcięło go.

  57. A-Tem napisał(a):

    Tadeusz_K pisał 11 czerwca 2018 o 16:10 do @A-Tem:
    „Czy o taki kolor chodzi j/w?”
    .
    Tak, dokładnie taki. Widzę na telefonie górę Twojego koma wyraźnie, środek jest szary (niewyraźny – słabo widoczny) a końcówka jest znowu elegancko czarna, od słów „Nie wiem” do samego końca. Jeśli uda się cały tekst komentarzy, notek, itd, tak zrobić – na konstrastowo – to będzie genialnie. Będzie się dało całe Forum łatwiej czytać.
    Co ja mówię, łatwiej. Będzie się dało najłatwiej czytać! Obecny ‚dizajnerski’ kolor czcionki jest nieergonomiczny – bo niewyraźny. A nam lat nie ubywa, oczy się nie poprawiają, więc kontrastowy tekst przyda się każdemu z nas.

  58. A-Tem napisał(a):

    Tadeusz_K pisze 11 czerwca 2018 o 15:43 do @A-Tem:
    «Chciałbym dodać jeszcze jedno pytanie (jako 4te) odnośnie odbitego światła: „dlaczego pomidory (np.) nie chca rosnąć i owocować do światła Księżyca?”
    (to samo dotyczy promieni słonecznych odbitych z lustra i skierowanych do ciemnego tunelu z pomidorami)»
    .
    Tak jest!
    Kapitalne pytanie. Dokładnie O TO chodzi.
    .
    Tylko jakoś nie widzę chętnych do odpowiedzi. Dalia333 jest na dobrej drodze. Faktycznie można powiedzieć, że antyfotonowe światło nie sprzyja wzrostowi roślin, ani dobrostanowi naszemu, ani rozwojowi zwierząt. My widzimy w promieniowaniu antyfotonowym częściowo lepiej: bardziej kontrastowo. Stąd, w świetle Księżyca, nie potrzeba nam takiej samej intensywności oświetlenia, jak w przypadku Słońca, a widać dookoła identycznie, albo lepiej (!). Wydaje się nam więc jedynie, że Księżyc oświetla bardzo jasno, że jest on „jest niesamowicie jasny” – podczas gdy jedynie to my widzimy bardziej kontrastowo, w stosunkowo słabym świetle. Przyzwyczajeni do Słońca, odbieramy ów zwiększony kontrast jako „większe natężenie strumienia świetlnego”. To naturalnie nie ma miejsca, a albedo Księżyca jest marne, coś 7% (o ile to zapamiętałem). Jedyna różnica jest w jakości. Antyfotonowe oświetlenie jest kontrastowe. Zwierzęta również z niego korzystają. Wiele gatunków żeruje wyłącznie nocą, w dzień śpią: przeczekują Słońce, zaszyte w gniazdach i zaroślach.
    .
    Odnośnie roślin: antyfotony je wyziębiają (nas też, ale my to trochę słabiej odczujemy, niż roślinka). Zamykają więc rośliny nocą kwiaty, bo nie ma dla nich szans na pożytek ze światła odbitego od Księżyca. Pewien udział fotonów w księżycowym świetle jest, ale nieznaczny. Dominują wyziębiające antyfotony.
    .
    Dodam interesującą obserwację. W nocy, nawet tej najjaśniejszej (pełnia) śródziemnomorskiej księżycowej nocy, ludzie i tak uciekną pod dach – nikt nie będzie siedział dobrowolnie pod gołym niebiem, gdy z góry świeci pełnia, NAWET gdy jest ciepło! Nawet, gdy pod gołym niebem serwują winka i ośmiorniczki, to goście pchają się do wnętrza. Byle mogli się zasłonić dachem przed „trupim światłem”. Nawet, gdy latarnie i kolorowe światła wokoło. Zaobserwować to zachowanie miejscowych i turystów można samemu, gdziekolwiek. W białe noce na Płw. Skandynawskim bawią się ludzie na ulicach – a na Krecie i Samotrace, gdy Księżyc przyświeca, chowają się pod dach, choć zdawałoby się, że by pobawić się na ulicy też mogli. Ale nie – zachód Słońca równa się „ludzie pod dach”.
    .
    Lubimy Słońce. Nie lubimy światła Księżyca. I słusznie. Nawet jeśli odbieramy naszym okiem antyfotony, nawet jeśli w strumieniu antyfotonów widzimy ostrzej i wyraźniej, to nie lubimy „zimnego światła Księżyca”. I słusznie – ono spowalnia nasze reakcje życiowe, wyziębia nasz organizm i nie żywi ani nas (nie produkujemy wtedy żadnych witamin) ani Księżyc nie żywi potrzebnych nam, naszych roślin.
    .
    Detektor antyfotonów? — Ten każdy samodzielnie. Jeśli komu taki będzie do czegoś potrzebny :-)))

  59. nagor napisał(a):

    @A-Tem
    Jakoż foton to dziecko materii , bardzo gorącej materii i działa jak chłodnica zabierając nadmiar w długą drogę do następnej materii której go dostarczy do wzbudzenia . Więc każde odbite od materii światło staje się ubogie w ciepło .Tak to rozumiem , ale antyfoton sugeruje jakąś przeciwność części czy całości ?

  60. nohood napisał(a):

    „dlaczego pomidory (np.) nie chca rosnąć i owocować do światła Księżyca?”

    odpowiedź jest dosyć prosta- każda roślina potrzebuje trochę innego zestawu fal ze spektrum światła. zapewne także trochę podczerwieni a może i innych zakresów. księżyc pochłania sporą część widma a to, co odbije dociera w zbyt małym natężeniu, poza tym rośliny potrzebują innego światła w fazie wegetatywnej, kwitnienia i owocowania.
    mój kumpel przeprowadził w ubiegłym roku eksperyment. dosyć precyzyjnie określił ile i jakich fal pochłaniają rosnące rośliny.
    jednym z moich pomysłów w tyle głowy jest stworzenie indeksów absorbcyjnych dla najbardziej popularnych gatunków, możliwych do uprawy we wnętrzach, ale to pieśń przyszłości.

  61. Tadeusz_K napisał(a):

    @A-Tem
    13 czerwca 2018 o 19:25
    #Jeśli uda się cały tekst komentarzy, notek, itd, tak zrobić – na konstrastowo – to będzie genialnie. Będzie się dało całe Forum łatwiej czytać.#
    /
    W przeszłości zastosowano taki kontrastowy kolor (jak w tym tu fragmencie) i z powrotem powrócono do szarości DimGray=#696969.

    W tej kwestii decyduje @nohood.
    Wpisał się tutaj, więc może wyrazi swoje stanowisko-on decyduje o stylu.
    pzdrw.

  62. Tadeusz_K napisał(a):

    Jak widać w 8-02 kontrast duży i ten dolny fragment tekstu „bije w oczy”.

  63. lordJim napisał(a):

    @Tadeusz_K
    Dlaczego mieszasz w czymś, co już zostało zaklepane i pasujące dla Wszystkich?

    Tak na marginesie…

  64. Tadeusz_K napisał(a):

    @nohood
    13 czerwca 2018 o 22:02
    #odpowiedź jest dosyć prosta#
    /
    Witam szefa.
    Zgoda-odpowiedż jest prosta.
    Tylko mnie (w tak postawionym pytaniu) chodzi o mechanikę zmian właściwości światła w punkcie odbicia.
    Odbite światło od lustra to już inne światło, „martwe” światło..
    W puncie odbicia występuje jakiś proces destrukcji światła-dlaczego? i jak wygląda ten proces destrukcji?

    Pozdrowienie.

  65. Tadeusz_K napisał(a):

    @lordJim
    Nie mieszam tylko odpowiadam @A-Tem (8-02) bo zadał pytanie i sugestię w #A-Tem 11 czerwca 2018 o 15:41#.
    Należy mu się odpowiedź.
    I mówię to samo o czym Ty piszesz do mnie.
    No i dobrze, że się wreszcie włączyłeś. 🙂
    pzdrw

  66. lordJim napisał(a):

    Miłego dnia..

  67. Tadeusz_K napisał(a):

    @lordJim
    Pochmurny, deszczowy i brzydki.
    🙁

  68. ddalia333 napisał(a):

    Tadeusz
    14.06./08.02
    Nie bije.
    Mnie się podoba.

  69. Tadeusz_K napisał(a):

    @ddalia333
    14 czerwca 2018 o 10:40
    Już nic nie powiem, oprócz tego, że jestem za, a nawet przeciw.
    Dostałem wystarczającą bure od vice szefa (vide 8-20).

  70. nohood napisał(a):


    Tylko mnie (w tak postawionym pytaniu) chodzi o mechanikę zmian właściwości światła w punkcie odbicia.”

    światło oddziałuje podobno tylko z grawitacją jaka jest natura tego oddziaływania nie wiem. jeśli natomiast zastanawiam się nad kwestią trwania pojedyńczego fotonu, to warto odpowiedzieć sobie na pytanie w jakich warunkach foton światła zostaje przekształcony w inny rodzaj energii, inaczej mówiąc jaka jest zasada transformacji cząstek jednych w drugie.

    zakładam, że fotony posiadają jakiś rodzaj masy, która wzrasta ze wzrostem gęstości ośrodka, inaczej nie jest stała, co oznacza, że foton zmienia swoje właściwości pod wpływem grawitacji. i dalej logiczne wydaje się, że ładunek tej masy jest ujemny,
    inaczej- odbicie fotonu ma dwa składniki- masywne jądro zwiększa masę fotonu ze zmniejszeniem odległości i nadaje ładunek ujemny a drugim jest oddziaływanie magnetyczne takiej zmodyfikowanej cząstki z chmurą elektronów, co powoduje odbicie, przy jednoczesnej utracie masy i ładunku….

  71. Tadeusz_K napisał(a):

    @nagor
    13 czerwca 2018 o 20:54
    #Jakoż foton to dziecko materii…#
    -Witam.
    Piszesz nie do mnie, ale doczepię się tego zdania.
    Myślę, że szyk zdania winien mieć odwrotny zwrot.

    Światło-jedno z najbardziej tajemniczego zjawiska tuż obok grawitacji.
    Jest namiastką Boskiego Światła (wraz z jego tajemnicą) z którego wszystko powstało, a to co oglądamy (w tym nasze światło) to tylko formy zorganizowania tego Boskiego Wyższego Światła.
    Tak więc znane nam byty są dzieckiem w/w Boskiego Światła.
    Coś niecoś o tym Świetle napisano w NT:
    Przemienienie na górze Tabor, Zmartwychwstanie Pana Jezusa i artefakt Całun Tyryński.
    Wiem, wiem: nie mieszać teologii z fizyką.
    I to jest błąd bo nie fizyka stworzyła byty..

    Ale żeby nie powtarzać tych moich natrętnych myśli wkleję link, gdzie było to dyskutowane:
    https://nohood.wordpress.com/2017/02/04/nim-zaistnial-big-bang/

  72. nagor napisał(a):

    @Tadeusz_K 08:21
    Światło – rozważ taką oczywistość w tzw „próżni” jest ciemno mimo , że hulają fotony , odbierasz emitenta co je wysyła (gorącą materię) oraz jasność donatora materialnego swiatłem odbitym . Po drodze jest ciemno a fotony lecą .
    Czy aby wszystkie nasze opisy właściwości światła fotonowego np składniki barw, częstotliwości, załamanie itp są tylko opisem reakcji materii na pobudzenie wywołane fotonem a nie opisem jego posiadanej właściwości . Skutek uznajemy z przyczynę .

    Niby w prosty sposób potrafimy pobudzić materię do wysyłania fotonów jednak tracimy możliwości ich kontroli/opanowania bo dysponujemy tylko materią ,a to coś niezbędne , jest bardziej pierwotne niż materia .

  73. nagor napisał(a):

    @Tadeusz_K 11:42

    Big Bang – to sedno podejścia do rzeczywistości i myślenia o przyczynie .Ja uważam bezsens tej teorii zaczynającej się od gtowej materii na poziomie proton-elektron rozsypanej z jednego miejsca. Kiedy dzisiaj wiemy że cegiełki są mniejsze , a wręcz mam przekonanie , że te mniejsze są ogromne do tej podstawowej składowej co wypełnia znany nam wszechświat .Nie ma czegoś takiego jak ” pustka kompletna” tak w świecie mikro jak i makro .Fizycznie „nic” nie ma prawa istnieć , ale to na dłużej a jeszcze mieć trzy wymiary .

    Jednak z tym światłem mimo , że różnymi drogami , lecimy w podobnym kierunku : grawitacja-energia-przestrzeń to był początek .

  74. nohood napisał(a):

    @nagor
    fizykę należy konfrontować z teologią aby żadna z nich nie stała się ideologią.
    fizyka jest tworem człowieka, czyli modelem przystosowanym do naszych spostrzeżeń i pojęć.
    teologia natomiast zajmuje się refleksją nad prawdami uzyskanymi pezpośrednio od Boga.
    inaczej fizyka stara się budować swoje skromne przewidywania na statystyce, wykluczając fakt, że Bóg może zmieniać naturę świata jak chce i kiedy chce.to dlatego teologia potrafi wytłumaczyć sytuacje przekroczenia praw natury a fizyka nie.
    generalizując fizyka ma zmylone założenia u podstaw, dlatego nie jest w stanie wytłumaczyć istoty świata a zjawiska bada wybiórczo, gdyż nie jest w stanie ogarnąć całości.

  75. nohood napisał(a):

    „zakładam, że fotony posiadają jakiś rodzaj masy, która wzrasta ze wzrostem gęstości ośrodka, inaczej nie jest stała”
    jeśli to prawda, to można zweryfikować to twierdzenie przy pomocy eksperymentu.
    kładziemy krzyształ np. diamentu na czułej wadze i oświetlamy równolegle do podłoża strumieniem światła, ktego moc nie zniszczy zbyt szybko struktury kryształu i sprawdzamy, czy waga układu się zwiększyła a jeśli tak, to, czy po wyłączeniu źródła światła zmniejszyła się do poziomu wyjściowego.

    pozdrawiam

Dodaj komentarz:

Przejdź do paska narzędzi