Długodystansowiec

DŁUGODYSTANSOWIEC

Pokażę jak fałszywie podręczniki fizyki traktują kinematykę — już na pierwszych stronach dowolnej książki — przywołując dobrze znany każdemu obraz stadionu piłkarskiego z bieżnią dookoła. Czasem nazywamy go stadionem olimpijskim, lub lekkoatletycznym, lub jakoś podobnie. Wiadomo, o co chodzi.

Następnie pobiegniemy dwa razy. Raz na 100m, raz na 400m. Ten pierwszy bieg jest po prostej. Ten drugi jest po okręgu. Kto chce, może nazwać stadion owalem. Kto szczególnie przenikliwy, ten wyodrębni dwie proste po ok. 100m, oraz dwa półokręgi po ok. 100m. Mamy więc kawałki prostej, oraz interesujący nas — okrąg.

Jak liczyć czas, kogo wysłać na bieżnię? Otóż, by nie zarzucano nam czasem stronniczości, wybierzemy biegacza słabego, cherlawego, ale jeszcze się jakoś ruszającego, by taki oba biegi, na 100m i na 400m, w miarę w formie — ukończył.

Czyli już na starcie potężnie obniżymy wymagania. Niech oba biegi będą jak najbardziej realne, tzn. powtarzalne doświadczalnie. Rekord świata na setkę to obecnie 9,58s. Czytamy w Pedii, że: 9.58 seconds, set by Jamaica’s Usain Bolt in 2009. Dodajmy do tego 50%. Nie, naprawdę, pięćdziesiąt procent. Otrzymamy 14,37 które zaokrąglimy do 14s. Tyle starsze dzieci pobiegną na setkę.

Teraz rozpatrzmy znaną każdemu kanapowemu sportowcowi — oraz Tobie, wysportowany Czytelniku, z pradawnych czasów gdy to ostatni raz pobiegłeś w szkole, na wuefie, «czterysta na ocenę» sytuację biegu na 400 metrów. Pierwszą setkę biegacz rozpędza się, resztę dystansu trzyma osiągniętą prędkość. Nie jest istotne, czy rozpęd bierze taki przez 80, 90 metrów, czy przez 110, 120 albo podobny dystans. Wiemy, że przez początkowy odcinek około 100 metrów, lub kilka mniej, biegacz rozpędza się.

 

Obliczenia «ile na setkę»

Założymy dla uproszczenia ruch jednostajnie przyspieszony. Żadnych lotnych startów! Biegacze startują z bloków. Przed wystrzałem są nieruchomi. Po wystrzale nabierają prędkości. Ogólne równanie ruchu dla tego przypadku «każdy zna», a co ciekawsze «każdy je pamięta ze szkoły, to takie proste», przypomnijmy je więc sobie, odważnie. Jeżeli nasze przyspieszenie

a to jest przyspieszenie stałe, niezmienne w czasie,

to otrzymamy wówczas równanie ruchu przyspieszonego:

d = v¹t + at²/2

gdzie d=distance (odległość), a=acceleration (przyspieszenie), t=time (czas). Znaki te wymyślił Newton, nic dziwnego zatem, że dla jego wygody wziął pierwsze litery wielkości fizycznych wyrażonych w jego języku wernakularnym. Nie zatrzymując się nad tą dygresją lingwistyczną, idziemy dalej.

Ze stojącego startu, gdy
v¹ = 0
przy stałym przyspieszeniem liniowym
a = const
nasze równanie ruchu przybiera prostą już postać:

d = at²/2

Skoro wiemy, że d = 100m, zaś t = 14s, otrzymujemy po przekształceniach, że nasze

a = 2d/t²

a = 1 m/s² –>> dokładnie 1,02 m/s²

Końcowa prędkość szybkobiegacza, po 14 sekundach rozbiegu, to będzie

v = at

v = 14,3 m/s²

I z taką prędkością sprinter, obecnie już długodustansowiec, przebiegnie całą resztę stadionu, czyli pozostające mu 300 metrów.

 

Obliczenia «ile na czterysta»

Policzymy to od razu, tutaj:

t = d/v

Mamy ruch jednostajny, więc nasz długodystansowiec, raz porządnie na pierwszej prostej rozpędzony, już więcej nie dodaje gazu, tylko trzyma prędkość przez resztę biegu. Przyspieszanie na finiszu pominiemy, bo nie wierzymy, że wykończony biegacz na finiszu ma jeszcze siłę, by przyspieszać:

t = 300,0 / 14,3

t = 21s

Razem 35s. Dlaczego tyle? — Bo dodajemy 14s zużyte na początkowy rozpęd na pierwszej prostej. Hola! Wzięliśmy celowo NIErekordzistę, a tu wychodzi 35s biegu na 400 metrów, chwila?! Pobiliśmy naszym cherlawym (no dobrze, niech w naszym mniemaniu pozostanie, że sportowym) zwyklakiem rekord świata, jak to?!

Coś tu nie gra. Coś tu zgrzyta. Co – to odkryjemy to już za chwilę dokładniej.

 

Cherlak pobił rekord świata?!

Specjalnie zwolniłem bieg na rozpędzie — rekord świata to już poniżej 10s, a my celowo przyjmujemy 14 sekund, więc prawie połowę dłuższy czas. Na dodatek dajemy się biegaczowi powoli rozruszać do długiego — faktycznie średniego, wiem — dystansu.
Co się tutaj zatem dzieje? Zrekapitulujmy poczynione założenia.
1.
Biegacze szybciej przyspieszają, niż obliczeniowy, wcale nie takie rekordowy, przeciętniutki JEDEN metr na sekundę². Ależ oczywiście, że tak. Zwolniliśmy go celowo tutaj, by obliczenia były realistyczne. To NIE ma być rekordzista, tylko sportowy zwyklak. Już jakoś biega, ale to wciąż jest jeszcze Janek Normalny, nie naćpany hormonów cyborg sikający pępkiem, bo toiowo hormony zwinęły mu na supeł.
2.
Biegacze mogą oczywiście przyspieszać i na końcówce i na dystansie, a my go przyhamowujemy, stawiając mu szlaban na nabieranie prędkości. Poza tymi tutaj jako pierwsza prosta dozwolonymi stu metrami NIE WOLNO się naszemu sportowemu zwyklakowi rozpędzać! Dlaczego? — Powód jest ten sam. To mają być prawdziwe okoliczności realnego stadionu, gdzie biegnie nie robocop, ale człowiek. Stuprocentowo realny, lub jak najbliższy realnemu szybkobiegaczowi.
Czyli…
Nie ma błędu. Ba, jeszcze go zwolniliśmy. Skąd więc ten, ZWOLNIONY wynik 35s, który, kto zna tabele, przebija o dziesiątki procent rekord świata?

 

No tak. Podręcznik do kitu.

Błąd jest w podręczniku do fizyki. Chwila, jakim? Jak to w jakim. W każdym. To równanie ruchu jest dramatycznie fałszywe a żaden współczesny podręcznik nie zawiera ani cienia wskazówki, gdzie znajdują się prawdziwe równania ruchu przyspieszonego. Tak, to jest jeden z pierwszych rozdziałów najdowolniejszego podręcznika, a już kłamią. Niestety – im dalej, tym jest gorzej. Gdy się więc Tobie, drogi Czytelniku, jakiś nadęty (czy sflaczały) fagas przedstawi jako «fizyk jestem», to wiedz, że masz w takim zawodowego doktrynera przed sobą.

Dlaczego możemy być pewni, że tak jest? Dlatego, bo taki rozmyślnie kantuje każdego napotkanego, a zwłaszcza uczniów. Nie myśląc (mózg pijawki i mózg fizyka wykazuje podejrzanie wiele podobieństw…) wysysa taki ze społeczeństwa wielkie sumy na utzymanie swoje, pociotków panafizykowych, domu, auta i akutrementów panafizykowych. Ale dość tu o bezmózgich pijawkach, błe. Wróćmy do tematu.

A zatem — błąd jest w podręczniku. Czyli gdzie? Przejdźmy w to miejsce powoli. Najpierw oszacujemy ten błąd, czyli obliczymy, ile nas dzieli od, przykładowo, rekordu świata w biegu na 400 metrów. Góglamy, pediujemy, wikiujemy, i – jest! Mamy rezultat. To obecny rekord to 43 sekundy. Spora różnica. Ile ona wynosi? Już podaję. Wpierw przypomnijmy sobie, że Irena Szewińska w Montrealu pobiegła 400m w 49,28s – 40 lat temu. Obecny rekord ustanowił Wayde van Niekerk z RPA na nieomal dokładnie 43 sekundy – i tę oto wartość bierzemy do naszych obliczeń.

 

Udowadniamy, że bieżnia ma…

Bierzemy równo 43 sekundy, bez ogonków. Ta gładka wartość pozwoli nam łatwiej liczyć; łatwiej, niż ułamki do któregoś miejsca po przecinku. Obliczenia tutaj przeprowadzamy identycznie, jak już raz powyżej, zapiszemy więc je skrótowo…:

14s na 100m
daje 1,0 m/s²
oraz 14,3 m/s końcową prędkość
ta zaś oznacza, że potrzebujemy na bieg ze stałą prędkością
21s na resztkowe 300m
35s na całość

różnica do rekordu świata na 400m to jest
43s-35s = 8s
procentowo to będzie
8/43 × 100% = 18,6%
tzn o 2/9

Pobiliśmy rekord świata, o 18%, biegnąc tak powoli, jak na zawodach szkolnych, czyli połowę dłużej od współczesnego sprintera, tj. 14s na setkę, zamiast 9,5s jak na zawodach. Do tego zakazaliśmy biegaczowi przyspieszać później, w trakcie biegu, co oni oczywiście robią. Na koniec zakazaliśmy takiemu finiszować. Jednak mimo te ograniczenia nasz domyślny biegacz pobił rekord świata! Jak? Gdzie tu jest haczyk?

Domyślacie się już Państwo tego: fałszywe są równania książkowe, które służą obliczeniom drogi w ruchu po okręgu. Wyjąwszy dwa kawałki prostej, bieżnia dookoła boiska stanowi przykład ruchu po okręgu. Tam kinematyczna droga jest o 1/4 (o około dwadzieściakilka procent) większa, niż geometryczna. Tzn. boisko ma bieżnię nie o długości 400m, ale półkilometrową.

 

Kinematyczny obwód okręgu

Nie wyprowadzę tych równań tutaj. I tak już szok spowodowany informacją, że rzeczywista tj. kinematyczna długość torów dookoła boiska wynosi ~500 metrów (a nie wcale 400, jak to trąbią sprawozdawcy sportowi i inni «znaffcy pszetmjotu» uderzył każdego, kto czyta ten tekst, dostatecznie głęboko, by jeszcze dokładać do pieca. Nie teraz, nie tutaj.

Matematycy, jeśli są tacy między nami, wyprowadzą sami poprawną kinematyczną długość bieżni, wokołostadionowej, wynoszącą jeśli ją poprawnie obliczyć ok. 500m, z równań brachistochrony. To jest obliczenie sprawiające niejakie trudności nawet matematykom, a polegające na dynamicznym (powstającym podczas ruchu) odwzorowaniu okręgu na prostą. Dlatego nie śpieszę się z rozwijaniem równań brachistochrony tutaj.

Kto jednak ma net, ma przeglądarkę i kartkę papieru, ten SAM, OD RAZU, i to z największą łatwością zauważy, że «przedłużając bieg na setkę» sportowca zdechlakowego, cherlawego, rachitycznego, niedożywionego i wymagającego dziecinnych 14 sekund by go na poziomie przedszkola, albo Ligi Domu Starców ukończyć —— o niewinne dalsze 300m —— automatycznie pobijamy rekord świata, a tak być nie może. Ktoś tu nas oszukuje.

 

Kto?

Fizycy. Kantują oni nas w podręcznikach, każąc się uczyć fałszywych równań, nie mających nic wspólnego z fizekalną rzeczywistością. Tacy nakłamali nam już na pierwszych stronach KAŻDEGO szkolnego podręcznika, gdzie omawiana jest kinematyka i dynamika. Jak omawiana? — Bałamutnie omawiana.

Co oni mają z tego zmyślania, nie wiem. Za to potrafię każdemu humaniście, który jeszcze pamięta arytmetykę (hm… to są te cztery działania… dodawanie, mnożenie i tak dalej…) pokazać, unaocznić to, że jesteśmy przez naukawą kastę, zatwierdzającą podręczniki, nabierani. Widać to na powyższym, oglądanym przez wielu co cztery lata do upadłego, przykładzie biegania na stadionie.

 

Sprawdzamy doświadczalnie

Możemy więc sami sprawdzić to, że nas omamiają, choć nie każdy przedefiniuje styczne (pochodne w fizyce mają sens stycznej do toru ruchu) tak, by nabrały fizykalnego sensu i zaczęły nam pokazywać rzeczywiste wielkości fizyczne.

Nie będę tu wchodził w przestrzenie Hilberta, gdzie wprowadzona metryka manhatańska da precyzyjne odwzorowanie okręgu na prawidłową odległość. Ten ostatni krok to już JEST wyższa matematyka (trudno!) która nie nadaje się do wrzucania, ot tak, na blog. Kiedyś być może tak; nie zarzekam się.

Dziś proszę Państwa o sprawdzenie (samodzielne!) moich równań, prostych bo arytmetycznych, przy pomocy których wykazuję trwający od dawna stan zamydlania oczu uczniom fizyki przez jej szafarzy. Na prościutkim przykładzie to wykazuję: na przykładzie dowolnych zawodów sportowych w bieganiu w kółko na stadionie.

Odpowiadam wątpiącym, którzy już za chwilę wymyślą „przekładanie nogi w zakręcie”, że biegach wprawdzie się do środka stadionu nachyla w zakręcie, ale biegnie nadal mozno stawiając stopy: prawą z prawej strony, lewą z lewej. Niczego nie „przekłada”. Zobacz film z mistrzostw świata na 400m.

 

To kiedyś, a co dziś?

Kiedyś trzeba będzie krętactwa, zawarte w podręcznikach, poprawić. Natomiast dziś zwyczajnie zauważmy to, że takie tam umieszczono. Gdy je przeanalizujemy, to okaże się że żaden wydany od czasów Newtona i Cauchy’ego podręcznik «fizyki» nie zawiera poprawnej kinematyki, ani poprawnej dynamiki. Jako że na tych dwóch opiera się z kolei wiele innych działów «fizyki» to i one także nie są tam poprawnie opisane. Do przeróbki, do poprawy!

Zaś bałamutne «podręczniki fizyki» — niech idą równo do pieca i na przemiał. Jeśli już musimy „oglądać sport” w TV, to sprawdźmy przy okazji niefizykalność przedstawianych tam, w migającym pudełku, zjawisk. Kto zaś zechce, ten niech sam przebiegnie 100m — a potem, ze stoperem w ręku, ODMIERZY biegnąc równym tempem, 400m.

Gwarantuję Państwu (uzdolnionym sportowo spośród Państwa, chętnym do odrobiny wysiłku fizycznego!) OGROMNE ZASKOCZENIE. Nie będzie to bowiem absolutnie długość «dookoła stadionu» ale znacznie krótsza. Warunek: biegniemy jednostajnie, naszym tempem. Raz – dookoła stadionu, lub po okręgu. Drugi raz, kto jeszcze ma siłę i eksperymentuje dalej, po prostej.

Wtedy, na takiej doświadczalnie wytyczonej długości, pobicie rekordu świata na 400m przez cherlaka, ledwie wyrabiającego 100 w 14 sekund, nie będzie możliwe. Fizyka wróci tam, gdzie jej miejsce: do głów inteligentnych ludzi, nie dających sobie wmówić fałszywych doktryn, tak gęsto prezentowanych ZAMIAST NAUKI w tych dzisiejszych, a nic nie wartych, tzw. podręcznikach.

You may also like...

59 komentarzy

  1. boson napisał(a):

    MUSISZ się leczyć!!

  2. E.B napisał(a):

    A-Tem

    Chyba zrobiłeś błędne założenie.
    Zarówno sprinter jak i długodystansowiec biegają ze stałą prędkością, a więc w ruchu jednostajnym, a nie jednostajnie przyspieszonym. Przyspieszają zazwyczaj przed metą.
    Trochę kiedyś biegałam :).

    Długość toru po okręgu też można wyliczyć, mając promień okręgu. A więc 400m to będzie 400 metrów, nie więcej.

    Ja tak to widzę.

  3. nagor napisał(a):

    @A-Tem
    Witam ,
    Fizykiem nie jestem , więc dystans jest długi ale coś ze sobą koliduje w tym ruchu po okręgu . Jak szybkość jest stała to książki nie kłamią i droga prosta czy kreta jest do pokonania w określonym czasie (proste wyliczenie) .
    Jak popatrzeć na biegacza jako maszynę o stałej wydolności (mocy ,pracy itp jako fizyk dodaj poprawną nazwę) to skuteczność/efektywność biegu po prostej to walka z tarciem , na okręgu zasób mocy dzieli się na dodatkową składową siłę odśrodkową powiększającą siłę tarcia ,do pokonania ich łącznie z tej samej puli mocy .Efektem jest obniżenie prędkości pokonania dystansu łuku .
    Przyznasz , że to dwie różne wielkości stała szybkość i stała moc w tym układzie u biegacza szczególnie .

    Przyznam , że ruch po okręgu (wirowanie) w fizyce mikro i makro to ciekawe zjawisko bo jest grawitacyjnie powiazane ze wszystkim co nas otacza i nie wszystko znamy-rozumiemy bo cywilizacja tarcia zadawala się głównie tymi aspektami tego ruchu .

  4. E.B napisał(a):

    @Nagor

    Witaj

    Siłę odśrodkową równoważy siła dośrodkowa, w ruchu po okręgu, więc tu nic nie wzrasta..

  5. Tadeusz_K napisał(a):

    @E.B
    Witam wszystkich ‚długodystansowców’. 🙂
    #Trochę kiedyś biegałam :).#

    W speedwayu są różne tory, ale zawodnik jak nie w pierwszym łuku to w drugim, jak nie w pierwszym okrążeniu to w następnym ma szansę wybrać (wywalczyć) sobie tor.
    A w tym przypadku jak to jest?

    Jeśli tory są ustalone i niezmienne dla zawodnika no to problem jest i trzeba (jak mówi @A-Tem) zaprzegnąć Hamiltona, Hilberta i psią gończą, aby wyrównać szanse zawodnikom.

    A tu nasza Ewunia na zawodach długodystansowych na czerwonym torze (spryciula):

    🙂

  6. A-Tem napisał(a):

    @Tadeusz – nie widzę pod komentarzem wirtualnego pola „odpowiedz”. Musiałem dopiero otworzyć Panel Administratora. W tym, z kolei, nie widzę komentarza! Tylko kilka początkowych słów. Odpowiadanie na merytoryczne, dłuższe komentarze staje się b. utrudnione.
    Czy to można jakoś naprawić?
    PS. Pod tekstem widzę okienko „dodaj komentarz”, i nic więcej, czyli mam obraz taki, jakbym był tylko użytkownikiem, a nie autorem. Dziwne… do wczoraj było inaczej.

  7. A-Tem napisał(a):

    @Tadeusz_K 5 czerwca 2018 o 06:32
    @E.B „Witam wszystkich ‚długodystansowców…”
    Hej,
    Oczywiście, że Ewa się pomyliła, to nic strasznego, tak bywa. Tadeusz na wklejonym rysunku świetnie to zilustrował, że aby pobiec, musimy się najpierw ROZPĘDZIĆ. Czyli nasz ruch, podczas biegu, BĘDZIE niewątpliwie przyspieszony, przynajmniej przez część toru. Inaczej — nie wyszlibyśmy w ogóle z bloków startowych (myślę, że to już jest jasne).
    ”Równy bieg” z jednostajną prędkością jest potem, gdy już się rozpędziliśmy. U mnie jest to końcowe 300m. Prawdą jest więc, że na średnich dystansach FRAGMENT biegu odbywa się z jednostajną (w przybliżeniu) prędkością. Ilustracja, czyli przejdźmy —
    — do diagramu Tadeusza:
    1. Środkowa, „lekko spadająca” prosta to przyspieszenie jednostajne, przez cały dystans. W rzeczywistości nigdy nie zachodzi, chyba że na sprinterskich dystansach 60m, 100m, a i tam jest jedynie przybliżeniem.
    2. Niebieska pionowo-pozioma to mój model. Najpierw „dajemy gaz”, by rozpędzic się na maksa, przez pierwsze 100m, potem „lecimy rozpędem” przez następne 300m z prędkością geparda (no, prawie).
    3. Czerwona linia to ideał – nigdy nie osiągalny w biegu. Za to można tak wyprofilować tor skatingowy, lub krawędź drogi (na przykład – zamiast pionowego krawężnika; to się naprawdę robi tak, na niektórych mostach, zjeżdżająve na bok samochody nie wpadają do rzeki, tylko są odrzucane z powrotem na jezdnę główną) aby maksimum energii potencjalnej zamienić na ruch — lub odwrotnie, kiedy skater podjeżdża pod górę i tam się efektownie „na samej krawędzi” zatrzymuje.

  8. A-Tem napisał(a):

    @E.B 4 czerwca 2018 o 23:54
    @Nagor — siłę odśrodkową równoważy siła dośrodkowa, w ruchu po okręgu, więc tu nic nie wzrasta.
    .
    Tak całkiem to tak nie jest, bo punkty przyłożenia sily odśrodkowej i dośrodkowej są różne. Np. biegacza odrzuca w środku masy, okolice splotu słonecznego. Natomiast nie „odleci na zewnątrz zakrętu” bo się zapiera podeszwami butów. To są siły, które się nie znoszą.

  9. A-Tem napisał(a):

    nagor 4 czerwca 2018 o 23:28 (Edytuj)
    @A-Tem
    Witam
    .
    Czołem!
    .
    Nagor pisze:
    „…na okręgu zasób mocy dzieli się na dodatkową składową siłę odśrodkową powiększającą siłę tarcia ,do pokonania ich łącznie z tej samej puli mocy .Efektem jest obniżenie prędkości pokonania dystansu łuku…”
    Odpowiadam:
    Teoretycznie tak, tutaj jednak nie zauważymy tego. Czy kulka wpuszczona do bębna ruletki biegłaby w prostej rynience dłużej…? Kogo zapytasz, ten odpowie (nietrafnie) że wystrzelona kulka pobiegnie dłużej w ruletce. W praktyce nie będzie różnicy. Z biegaczem też: jeśli to nie są jakieś zawijasy niemożliwe do wykonania (absurdalnie ciasne zakręty) tylko łagodne łuki, to przy danej stałej mocy biegacza nie będzie różnicy prędkości.
    Tu istotna jest DROGA.
    Stąd, propozycja: bierzemy stoper i taśmę mierniczą przynajmniej 50m, plus paru uczynnych kolegów i mile koleżanki, i tyczymy tor 400m po prostej. Następnie, na identycznym podłożu (duży, asfaltowy parking?) wytyczamy ten sam dystans po okręgu. I biegniemy. Zapisujemy czas. Rezultat będzie ogromnym ZASKOCZENIEM!

  10. trampek napisał(a):

    a w biegu przez płotki jak będzie? -jeśli można spytać?

  11. A-Tem napisał(a):

    @Tadeusz. Dzięki! Jest już wirtualny przycisk „Odpowiedz” pod komentarzami i jest (początek) drzewka, umozliwiającego orientację, kto do kogo się zwraca. Super to załatwiłeś!

  12. A-Tem napisał(a):

    @trampek – podobnie. Dostawianie płotków to niepotrzebna komplikacja. Rozpatrujemy tu drogę. Pokazuję, że jej liczenie wg. „wzoru z książki” jest sprzeczne z pomiarem. Nie da się tak, że sportowiec biegnie na setkę 9,5s (musząc się rozpędzać) a gdy rozpędzony jest już na maksa, czyli ze startu lotnego, to przebiega 300m w 33s.
    To niemożliwe.
    On nie stał się nagle „bezsilny”.
    Ponieważ pomiar czasu jest poprawny, to jedyny błąd tkwi w DRODZE. Ta jest źle zmierzona i wynosi faktycznie, dla rozpędzonego już biegacza, który ma przed sobą półokrąg, prostą, półokrąg, ok. 410m. Wówczas czas 33s ze startu lotnego na 410m jest prawdziwy i jest zrozumiały.
    Dla każdego dziecka z podstawówki.
    Natomiast obliczenie realnej drogi nie jest trywialne! Nie mówiąc o zrozumieniu tego (Bosonowi zlasował się mózg, wysiadł na tym naszym tutaj, prostym w sumie doświadczeniu – zamiast potwierdzić, to coś pod nosem sobie bulgocze – a to JEST profesor, zdawałoby się, że powinien coś umieć).
    Podsumowując:
    Nie komplikuj. Wytycz taśmą mierniczą na parkingu lub na łące tor raz po okręgu, raz po prostej. Następnie zmierz je dwa razy: geometrycznie (fikcyjnie) oraz kinematycznie (realnie, fizykalnie). Tylko ten ostatni pomiar ma sens. Mierząc kinematycznie bieżnię „olimpijską” otrzymamy nieco ponad 500m. Wtedy czas 43s na pięćset metrów zaczyna mieć sens. A to, że podają nam FAŁSZYWE dystanse, to swoją drogą.
    Kończąc:
    Ludzie z reguły nie są uważni.
    To o czym tu piszę, ja zauważyłem jako pierwszy. Nigdzie w necie NIC nie znajdziesz na ten temat. Jestem pierwszy. Żaden inny, gdy obserwował biegi, nie pomyślał skąd ta rozbieżność między czasem ze startu stojącego:
    9,5s na setkę
    A czasem ze startu lotnego:
    33s na 300m. Czas jest zmierzony dobrze.
    Pozostaje DROGA. Książkowe równania są nieprawdziwe.
    .
    PT zawiera (od wczoraj) pierwsze w świecie odkrycie faktycznej długości bieżni lekkoatletycznej.

  13. A-Tem napisał(a):

    Drogi Krzysztofie. Też kiedyś będziesz pierwszy w świecie: z nowym odkryciem, czy (jak ja) z nowym pomiarem wielkości fizycznej. Wytrwaj. Nadzieja prowadzi nas w przyszłość. Masz szansę, kiedyś, zrozumieć o czym piszę. Tymczasem polecam Ci doświadczenie: taśma miernicza, kreda, trampki, stoper i wio. Mówię poważnie.
    Potrzebuję eksperymentalnych potwierdzeń mojego odkrycia, przez niezależnych badaczy, jesteś więc mile widziany. Ja już to (teoretycznie i doświadczalnie) potwierdziłem. Teraz Ty.
    Kreślę się z całym, należnym Tobie, szacunkiem. Przeprowadź ten eksperyment.

  14. E.B napisał(a):

    Tadeusz

    Jeśli tory są przypisane do zawodnika., to startuje się z różnych miejsc, niekoniecznie start wszystkich odbywa się w linii prostej. Tak jest w sztafecie.
    Jeśli można sobie wybrać tor, to radźcie sobie sami.

    Nie zgadzam się z A-Temem, że jest to ruch jednostajnie przyspieszony. Absolutnie NIE.

    A ja biegałam na „setkę” 😀

  15. Tadeusz_K napisał(a):

    @A-Tem
    #@Tadeusz. Dzięki! Jest już wirtualny przycisk „Odpowiedz” #
    -A to szkoda.
    To nie moja zasługa, to chyba @nohood ‚a, który czuwa.
    Ja jestem przeciwnikiem tego rozwiązania-wprowadza komentujących w stan lenistwa.
    Nie jest to dla mnie przejrzysty system, chociaż co nieco przejrzyściejszy od poprzedniego..ale to za mało.
    Ale … jak szef każe sługa musi.
    /
    Witam Szanownego Autora,… świetny artykuł.
    Ubawiłem się setnie – nie musisz się leczyć.
    -Choroba innych zżera o czym nawet nie wiedzą.
    Sądzę/podejrzewam, że jesteś mat_fizem.
    Mnie daleko do tego zaszczytu-chylę kapelusza, znam tę drogę..
    Obraziłeś współtowarzyszy zawodowych (vide boson).
    Ale mnie podobają się Twoje tezy zabarwione kabaretem.
    Taki to czas i czasy, że wielu próbuje real znormalizować/skwantyfikować do przestrzeni kabaretu i animalizacji człowieka- niestety!
    Dobrze, że czuwasz nad tym bezsensem, że przypominasz..
    Ale wróćmy do meritum artykułu.
    Nie znam się na przedmiotowej dyscyplinie sportu, nie interesuje mnie tak samo, jak sport moczenia kija w wodzie.
    MKOL (i inne sekty sportowe-jest tych insektów multum) zatrudniają rzesze matematyków
    Zwymyślają’ różniaste’ matematyczne systemy kwantyfikacji, kwalifikacji i oceny wyników.
    Powinieneś wejść w tą sektę ( kasa, że ło!_ło!) i poustawiać im klepki w głowie.
    Sport:
    -z jednej strony sterydy (czy też inna chemia), a z drugiej matematyka, elektronika, biznes i polityka, a z trzeciej uciecha dla gawiedzi.
    Dlatego też wyraziłem się w innym miejscu, że w sposób nieuprawniony i wbrew woli matematyki włącza się ją w polityczno_biznesową manipulację, chcąc uwiarygodnić niecne cele i dać kość do gryzienia gawiedzi pospolitej za jej ciężko wypracowaną kasę!
    Z Absolutnym Poważaniem..

  16. lordJim napisał(a):

    @A-Tem
    Schematyczna bieżnia:

    Przybliżone długości poszczególnych torów bieżni standardowej, 20 cm od linii wewnętrznej (pierwszy 30cm):
    1 – 400m
    2 – 407m
    3 – 415m
    4 – 422m
    5 – 430m
    6 – 438m
    7 – 445m
    8 – 453m
    Po którym torze mam biec na „rekord”? i jaka będzie długość drogi przebytej przeze mnie 😉
    Pzdr 😉

  17. Tadeusz_K napisał(a):

    No to poprubujem’.
    Na wszelaki przypadek fiksacji systemu PT podaję namiar do czego się odnoszę:
    namiar=: A-Tem 5 czerwca 2018 o 08:43
    Wiem, że raz się drzewko rozwinie, a jak nie zechce to nie.
    Natura normalnie….chyba?, czy co? 🙂
    Nic nie załatwiłem.
    Chociaż załatwiłem:
    -chciałem Cię tylko zmusić do adresowania komentarza i do wprowadzenia obrazka wyróżniającego tak znakomitego gościa!.
    Śniło mi się, że tak powiesz… 🙂

  18. Tadeusz_K napisał(a):

    @A-Tem
    Tadeusz_K 5 czerwca 2018 o 10:46
    Efekt?
    A więc taki jak się spodziewałem.
    Zlikwidować przycisk Odpowiedz.

  19. Tadeusz_K napisał(a):

    @lordJim
    Dobre pytanie.
    Ale skoro zawodnikom to nie przeszkadza to w czym rzecz?
    Niechaj sobie biegają i bawia gawiedz, która względów tych nie uwzględnia,
    Matematycy na służbie MKOL wszystko wyjasnią jak cza’!
    Pozdrowienie Lord!

  20. lordJim napisał(a):

    @Tadeusz_K
    Nie podoba się dżewko? 🙂

    Pozdrawiam Cię Ogrodniku 🙂

  21. Tadeusz_K napisał(a):

    @E.B
    #Nie zgadzam się z A-Temem, że jest to ruch jednostajnie przyspieszony. Absolutnie NIE.#
    Może i masz rację.
    Mówię może bo nie znam się na techice, ani strategii tej dyscypliy sportu, czy też polityki sportu.
    Ale z fizjologicznego aspektu rozrózniłbym tu następujace fazy:
    – rozruch (diesla) z przyspieszeniem,
    -faza jednostajnego przyspieszenia,
    -faza jednostajnego opóżnienia (malejące przyspieszenie),
    -sprint kiedy język na wierzch wychodzi, przyspieszenie max i rzut na glebę.
    Tako rzecze majster fizjologia, która nie zna się na matematyce, ani na polityce, ani na horrendalnej kasie dla insektów sportu.

  22. Tadeusz_K napisał(a):

    @lordJim
    #Nie podoba się dżewko?#
    -Nie i basta!
    Czy Ty go wprodziłeś?
    W dalekiej przeszłości próbowałem i uznałem, że nie zda egzaminu.

  23. Tadeusz_K napisał(a):

    @E.B
    #A ja biegałam na „setkę” #
    /
    Lubiłem niegdyś takową sprinterkę.
    Całe szczęście Twoje Ewunia- nie musisz znać psiej gończej.
    Biegałaś po prostej. 🙂

  24. Tadeusz_K napisał(a):

    @A-Tem
    5 czerwca 2018 o 08:39
    #Stąd, propozycja: bierzemy stoper i taśmę mierniczą przynajmniej 50m,#
    -No!
    I naturalnie jak w czasach biblijnych i budowniczych piramid egipskich, czy też za czasów Ezechiela:
    -sznur, czy też pręt mierniczy.
    Nic o tym nie wiemy.
    Była to chyba inna matematyka, naturalna matematyka.
    A czy matematyka nam znana jest ta jedyna i absolutnie prawdziwa, naturalna, kosmiczna?
    Czy wykluczona jest jest inna matematyka?
    Wydaje mnie się, że w zbiorze aktualnej matematyki wyklucza się niektóre jej teorię.
    A jeśli tak, to dlaczego?
    Rozumiem, należałoby pewne rzeczy spalić na stosie i zacząć od nowa?

  25. Tadeusz_K napisał(a):

    xx


    niestety, drzewko nie działa prawidłowo.

  26. A-Tem napisał(a):

    To nie szkodzi. Jakoś sobie poradzimy.
    NB. mam info dla Admina. Trolla ”anonim” nie chciałem całkiem kasować, więc tylko otagowałem jako spam. Czy dobrze zrobiłem, czy lepiej od razu kasować? Nic nie wnosił, atak personalny przypuścił – nie toleruję takich. Przychodzi na PT, aby pluć. To jakaś aberracja. Ale dość o nim.

  27. A-Tem napisał(a):

    @Tadeusz: „…należałoby pewne rzeczy spalić na stosie i zacząć od nowa?”
    .
    Raczej nie, a przynajmniej nie w całości. Nawet błędy należą do nauki. Dlatego jestem za tym, by meandry, zwłaszcza te nieudane, zachować jako przestrogę.
    Natomiast w podręcznikach szkolnych sytuacja jest inna. Tam fantazje nie powinny się znaleźć. Gdy to jest podręcznik fizyki, niech traktuje on o zjawisku fizycznym. Podręcznik innej gałęzi, bo ja wiem – historii badań naukowych? – może zawierać niefizykalne rozważania. To jasne.

  28. A-Tem napisał(a):

    @Tadeusz
    „…Witam Szanownego Autora,… świetny artykuł.
    Ubawiłem się setnie – nie musisz się leczyć.
    -Choroba innych zżera o czym nawet nie wiedzą.
    Sądzę/podejrzewam, że jesteś mat_fizem…”
    .
    Tak, w rzeczy samej. I to od zawsze, czyli od małego, kiedy przeczytałem Lilavati Jeleńskiego. A potem jeszcze parę książek, plus własne obserwacje świata. Jak widać, opłaciło się.
    .
    .
    „…Powinieneś wejść w tą sektę (kasa, że ło!_ło!) i poustawiać im klepki w głowie…”
    .
    Wiesz, to się zobaczy. To hermetyczne środowisko, przewalające co roku większe miliardy. Tutaj mogę jedynie pośmiać się z ich błędów, popełnionych na oczach wszystkich (!) więc widocznych. Sprawdziłem internet: jestem pierwszy, który to zauważył, że nadęci, napuszeni funkcjonariusze wypuszczają biegaczy na 500m, a wrzeszczą: czterysta!
    .
    .
    „Z Absolutnym Poważaniem”
    .
    Kłaniam się głęboko! Podbijemy pozycję PT, to pewne.

  29. A-Tem napisał(a):

    Witaj, Lordzie!
    Świetnie, że wkleiłeś ten rysunek. Dzięki niemu mogę to bardzo jasno powiedzieć: na nim uwidoczniono długość geometryczną torów, nie mającą żadnej interpretacji fizykalnej. Takie diagramy to są konstrukty myślowe nie z naszego świata. (Wiem, w pierwszej chwili zamurowuje, gdy to powiem, tak jednak jest)
    .
    Tor narysowany na diagramie nie przebiegniesz. To chyba jest jasne – nawet gdybyś kreślił diagram w skali 1:1 to nie w papierze bieg się odbywa, nigdy na kreskach, które robimy plotterem na papierze, czy na folii. Nie.
    Realny ruch odbywa się w 3 wymiarach, człowiek obraca, tak-obraca się, tyłem do przodu i znowu przodem do tyłu. Linia na papierze nie obraca się. Linia ta nie ma sensu fizycznego. Jej długość jest zupełną fikcją. Weźmy tor 1, 400m na diagramie. Ta długość nie ma interpretacji fizykalnej, choć ma geometryczną. Tylko że tu geometria jest fikcją. My poszukujemy kinematycznej długości toru. Realnej.
    .
    Teraz pobiegnijmy po prawdziwym stadionie, równym tempem, powiedzmy 5m/s, czy ile kogo stać. Byle równo biec. Po 80s nie ukończymy tej bieżni, żeby nie wiem, co. Ledwie wejdziemy w drugi zakręt. Przekonaj się!
    .
    Dlatego tyle mówię powyżej: weź stoper, taśmę, buty i biegnij. Zmierzysz „sobą” bieżnię stadionu. Gdy tego dokonasz, okaże się, że przebiegłeś około 500m. To wydaje się „niezwykłe” tylko temu, kto nie myśli, zapominalskiemu, nieuważnie obserwującemu TV (zawodników) lub temu, kto sam nie doświadczył takiej sytuacji. Najlepiej samemu pobiec i zmierzyć długość, nie na wiarę, lecz SOBĄ. Własnym biegiem.

  30. Tadeusz_K napisał(a):

    @A-Tem
    Od początków założenia PT ustalono „na plenarnym posiedzeniu”, że nie spamujemy, ani kasujemy.
    Bez względu na to jaka by to glizda była.
    Ale sugerruję (jeśli już tak się stało) zupełnie skasować.
    Chodzi o to, że koment wiszący w spamie może czasami blokować tego komentatora na amen, w przyszłości.
    Pozdrawiam.

  31. A-Tem napisał(a):

    @Tadeusz.
    Nauczyłem się już wordpressa, że w panelu admina buduję drzewko. Tak jest czytelniej, więc na razie przy tej metodzie pozostanę. Trochę niezwykła, ale działa.
    NB
    Z Krzysztofem (Boson) znamy się już dłużej. Jego historyczne poszukiwania bywają zajmujące, więc jak mam nie czuć do niego sympatii. Kiedyś i on dojdzie do luzu, tego dostatecznego luzu, który jemu umożliwi przyznawanie słuszności bliźnim, tak jak to robię, swobodnie, ja. Nie tracę nadziei, że Boson współpracować będzie partnersko.
    Najlepsze życzenia, Bosonie. Wspólnie jesteśmy siłą!

  32. A-Tem napisał(a):

    Działa dżewko. Trzeba tylko przejść w Tajemne Miejsce® i zadziała.

  33. A-Tem napisał(a):

    @Tadeusz, @E.B
    „…Ale z fizjologicznego aspektu rozrózniłbym tu następujace fazy:
    – rozruch (diesla) z przyspieszeniem,
    -faza jednostajnego przyspieszenia, itd…”
    .
    Oczywiście! Jeśli biegacz wychodzi z bloków, czyli na początku stał w miejscu, a potem się już porusza, to musiał się kiedyś rozpędzić. To, czy z jednostajnym przyspieszeniem, czy z niejednostajnym, jest nie takie ważne. Wybieram jednostajne, na początkowym odcinku, bo takie jest nam łatwiej policzyć.
    Przyspieszenie na początku zawsze jest, bo musi być. To nazywamy dodatnim.
    .
    Po biegu, za metą, też jest przyspieszenie, tu jest ono ujemne. To hamowanie. Biegacze nie wlatują w publiczność jak dzicy. No, czasem.
    .
    W każdym biegu są więc minimum dwie wyraźne fazy przyspieszania. Ale nie szkodzi: gdy ktoś chce to inaczej nazywać, niech nazywa. Często używamy mylnych pojęć, samą rzecz jakoś w miarę poprawnie rozumiejąc. Myślę, że tutaj też tak jest.

  34. A-Tem napisał(a):

    @Tadeusz – „psia gończa”
    A wiesz, że po takiej właśnie „psiej gończej”, skosem przez boisko, to nawet mogłoby być krócej, niż 500m po bieżni. Mowa o 500m kinematycznej długości trasy, która fikcyjnie (geometrycznie) «ma czterysta». Tylko, że tak sportowcom biegać nie wolno.
    Żadnych skrótów przez boisko.
    Muszą równo zasuwać po zakręcie. I się przy tym zderzać z jego fizykalną, kinematyczną długością.

  35. A-Tem napisał(a):

    Uczę się. To bardzo ważne, co piszesz. Rozumiem to, i zastosuję się.

  36. E.B napisał(a):

    @A-Tem

    Oczywiście jakieś przyspieszenia w biegach są. Jak startujesz z dołków, jak wymijasz, czy przed metą, jak masz siły. Ale to nie znaczy, że można taki bieg traktować jako ruch jednostajnie przyspieszony. Można tylko mówić o prędkości średniej.

  37. E.B napisał(a):

    @Tadeusz

    To dawne czasy. Biegałam tylko na krótkie dystanse, bo na dłuższych wysiadałam kondycyjnie. Ale na krótkich mnie jakoś niosło :))). Sama nie wiem skąd się to brało :)).

  38. nagor napisał(a):

    @EB
    Witaj
    Siła dośrodkowa – co równoważy odśrodkową ? taka samoistna czy z kontaktu z bieżnią przez nogę biegacza w kazdym kroku ponawiana i skierowana do środka okręgu aby do następnego kontaktu zrównoważyć w powietrzu tę siłę trafiając na zamierzony tor biegu .

    Kiedyś biegało się w kolcach na bieżni szutrowej i ślad na bieżni po kontakcie biegacza na wirażu wskazuje kierunek odbicia – cięciwa do łuku nawet nie styczna , kiedy na prostym odcinku ten ślad był w linii biegu .Dzisiaj , to oglądając sport żużlowy można porównać kierunki strumieni pyłu (to podobieństwo daje obraz kierunku sił na wirażu zbliżone do efektu punktowego kontaktu) .

  39. nagor napisał(a):

    @A-Tem 08:39

    Trudno porównywać biegacza o punktowym kontakcie z bieżnią do toczącej się kulki w ruletce na profilowanej bieżni .
    Jak dokonasz zabiegu aby puszczona kulka na równym podłożu wykonała toczenie po łuku to będę szukał podobieństwa do biegacza .

    Pozdrawiam

  40. Tadeusz_K napisał(a):

    @A-Tem
    #To nie szkodzi. Jakoś sobie poradzimy.#

    Odpowiadam w punkcie 5 czerwca 2018 o 20:46 i zobaczymy co się stanie.
    Podejrzewam, że PT przeniesie koment na koniec listy.
    *
    Jasne, że sobie poradzimy.
    Nie będziemy korzystać z narzędzia/linku „Odpowiedz”, albo go skasujemy (co już nota bene raz zrobiłem).
    To narzędzie jest bezsensowne bo:
    -nie informuje autora komentu (jeśli nie jest autorem wpisu), że wystąpiło odniesienie do niego, do jego komentarza. Implikuje to ciągłe przeszukiwanie listy komentarzy-jest to denerwujące, niedogodne..
    -system z niewiadomych powodów przerzuca komentarz na koniec listy, a wtedy nie jest wiadome kto, do kogo i o czym.
    Proponuję nie korzystać z tego narzędzia-niech sobie wisi jak wisi.

    Uruchamiam „Opublikuj…” i co się stanie?

  41. Tadeusz_K napisał(a):

    @A-Tem
    Uruchamiam „Opublikuj…” i co się stanie?#
    /
    Jak widać „na załączonym obrazku” komentarz z pkt. A (5 czerwca 2018 o 20:46) został przeniesiony do punktu B bez mojej woli.
    Tu chyba działa STW A.E. 🙂
    Psu na buty to narzędzie.
    Zliiiikwiiiidooowaaaać!

  42. Tadeusz_K napisał(a):

    @A-Tem
    1.A-Tem 5 czerwca 2018 o 21:56 (Edytuj)
    @Tadeusz – „psia gończa”
    2,A-Tem 5 czerwca 2018 o 21:39 (Edytuj)
    Działa dżewko. Trzeba tylko przejść w Tajemne Miejsce® i zadziała.
    /
    Uparcie twierdzę, że nie działa prawidłowo.
    Powyższe komenty znalazłem tylko dlatego, że z Menu otworzyłem całą listę komentarzy (a przy okazji skasowałem koment anonima w folderze Spam, ktorego tam skierowałeś.). Inaczej nie znalazłbym tego-duuużo szukania.
    /
    „psia gończa”
    Jakiś czas temu słuchałem premiera MM, gdzie nakreślał strategię pogoni naszej gospodarki za zachodnią.
    Pomyślałem wówczas: jak nic opowiada o „psiej gończej”, czyli o strategii psa w pogoni za zającem.
    Ma rację-tylko tak.
    (Pierwszy, który Brachistochronę nazwał psią gończą był chyba prof. Wrona).

    Prof. nadzw. dr Włodzimierz Wrona (1912–1988)

  43. Tadeusz_K napisał(a):

    @A-Tem

    Wrócę jeszcze do zagadnienia psiej gończej.
    *

    *
    To jest fascynujące jak pies matematycznie optymalizuje zadanie pochwycenia zająca.
    Widziałem to raz w naturze na polach-tak właśnie się to odbywało.
    Pies ani nie skraca drogi, ani nie wyprzedza-fascynujące.
    Skraca tylko dystans „d” i „przydusza” zająca, który jest głupszy od psa..
    Jak widzimy natura obdarzyła psa techniką optymalizacji procesu działania.
    Przecież pies nie studiował wyższej matematyki i rachunku wariacyjnego.
    No tak mnie się wydaje. 🙂

  44. Tadeusz_K napisał(a):

    @A-Tem
    @nohood
    @lordJim
    O!
    Myszkuję po Twoich komentach w te i nazad, i znowu znalazłem Następną Twoją odpowiedź na mój komentarz jak grzybka w lesie.
    Panowie i Przyjaciele @nohood, @lordJim, @A-Tem:
    zlikwidujmy to bezsensowne Odpowiedz raz na zawsze.
    To narzędzie nie trzyma chronologii,nie ujmuje adresata, zachowuje sie różnie.
    Wstawia komenty w miejsca sobie tylko znane.
    Naprawdę.
    ?

  45. Tadeusz_K napisał(a):

    @ten sam anonim
    6 czerwca 2018 o 14:20
    /
    Odnosi się pan do Admin i wymienia mój nick więc powiem tak:
    1.Autor wpisu skierował pana koment do spamu, a ja dla pańskiego dobra skierowałem w kosmos, co wyjaśniłem dlaczego. To już jest nieodwracalne. Sorki.
    2.Czytałem pański niefortunny koment, który był niemerytoryczny, niczego nie wnosił, a jedynie obrażał autora wpisu.
    -Serio.
    3.# Przestanisz nim byc, jesli podasz tu swoje dane personalne (conajmniej imie, nazwisko) i adres zamieszkania.#
    Użytkownik A-Tem nie jest anonimem-spełnił wszystkie wymogi jakie wymaga PT. CV nie jest tu wymagane. Pan zaś zmienia nicki, udaje incognito, ale jest zawsze tym samym.. Myślę, wydaje mnie się, że się rozumiemy (mieliśmy już kontakt).
    4.# (jesli A-tem nie przeprosi mnie) #
    -A za co? i kto kogo?
    Proszę to rozważyć na spokojnie.
    To wszystko jest niepotrzebne.
    Pzdrw.

  46. lordJim napisał(a):

    @Tadeusz_K
    Skoro dżewko nie sprawdza się, to wyłączamy 😉

    Pzdr

  47. ten sam anonim napisał(a):

    Tadeusz_K 6 czerwca 2018 o 16:23 => ten sam anonim

    dzieki za odpowiedz, ale ze swoja odpowiedzia (do pkt 2 i 3) wstrzymam sie do czasu, gdy tu wypowie sie sam A-tem.

    ps.: jestem zdania, ze przy zachowaniu pewnego dystansu pisanie per TY jest jak najbardziej na miejscu
    pozdro

  48. Tadeusz_K napisał(a):

    @lordJim
    O jak fajnie!
    🙂

  49. Tadeusz_K napisał(a):

    @ten sam anonim
    #ps.: jestem zdania, ze przy zachowaniu pewnego dystansu pisanie per TY jest jak najbardziej na miejscu#

    Mnie to nie wadzi, w niczym nie przeszkadza. 🙂
    ps.
    -uspokujcie atmosferę.
    Zycie b. krótkie jest, aby go niepotrzebnie tracić.
    I nie sprzeniewarzajmy się marzeniom.

  50. lordJim napisał(a):

    ładny listek 🙂

  51. A-Tem napisał(a):

    W odpowiedzi do Tadeusz_K.
    OK. Zgoda!
    Widzę zalety wrzucania komentarzy na koniec, więc możemy tak. Od następnej notki. Tu pisałem już drzewiasto, więc tylko bałagan by powstał, gdybym w środku dyskusji… ściął drzewko.

  52. A-Tem napisał(a):

    Tadeusz_K
    @A-Tem, @nohood, @lordJim
    O! Myszkuję po Twoich komentach w te i nazad, i znowu znalazłem Następną Twoją odpowiedź na mój komentarz jak grzybka w lesie.
    Panowie i Przyjaciele @nohood, @lordJim, @A-Tem:
    zlikwidujmy to bezsensowne Odpowiedz raz na zawsze.
    .
    Zgoda!

  53. A-Tem napisał(a):

    W odpowiedzi do ten sam anonim:

    Jak już pisałem (patrz poprzednia notka): my się tu znamy, nieraz od wielu lat. Czyli – no – czyli znowu zmyślasz: ja tu nie jestem anonimem. Prawie dla nikogo.

  54. A-Tem napisał(a):

    Tadeusz pisze:
    To wszystko jest niepotrzebne.
    Pzdrw.
    .
    Naturalnie. Dzięki za ten wniosek. On zabiera nam czas. Nie zamieszcza tutaj nic merytorycznego, nic wartościowego, czysty trolling. To jest, jak sądzę, ONA. Udająca faceta. Mężczyźni są konkretni, a ona jest rozmemłana i sama nie wie, czego chce. Złośliwa, zabierająca czas, kłótliwa zołza.
    .
    Aby nie przedłużać, i aby nie karmić trolla, to podstawową odpowiedź temu „anonimowi” dałem pod poprzednią notką – następnych takich dyskusji nie przewiduję. Rozbijaczom mówimy „wypadać”. Muszą wiedzeć, że w gościach dają tacy tylko merytoryczne, albo pomocne, albo nas tutaj interesujące komentarze.
    .
    Wszystko inne (pyskówki) niech zamieszcza taki/taka u siebie.

  55. A-Tem napisał(a):

    E.B 5 czerwca 2018 o 22:29
    @A-Tem
    Oczywiście jakieś przyspieszenia w biegach są. Jak startujesz z dołków, jak wymijasz, czy przed metą, jak masz siły. Ale to nie znaczy, że można taki bieg traktować jako ruch jednostajnie przyspieszony. Można tylko mówić o prędkości średniej.
    .
    Czyli się rozumiemy. Taki właśnie jest mój model: najpierw jakieś przyspieszenie, potem przez główną część biegu jednostajny ruch, który można nazwać „średnią”.
    Krótkie dystanse swobodnie można traktować jak jednostajnie przyspieszone. Inaczej nie wyszli by z bloków, gdyby nie przyspieszali… Ale to tylko na krótkim dystansie, i to na najkrótszym.

  56. A-Tem napisał(a):

    @WSZYSCY
    System jednak pokićkał drzewko, spychając część odpowiedzi na dół. Dodałem ostatni explicite do Ewy, a te poprzednie to myślę, zorientujemy się, do kogo są.
    Czyli nie od jutra, a OD ZARAZ trzeba się liczyć z umieszczeniem koma na dole. To znaczy, że lepiej pisać, do kogo on jest.

  57. A-Tem napisał(a):

    nagor 5 czerwca 2018 o 23:14
    @A-Tem 08:39
    1. Trudno porównywać biegacza o punktowym kontakcie z bieżnią do toczącej się kulki w ruletce na profilowanej bieżni .
    2. Jak dokonasz zabiegu aby puszczona kulka na równym podłożu wykonała toczenie po łuku to będę szukał podobieństwa do biegacza.

    Ad.1. Pod pewnymi względami jest to podobne zjawisko. Trudność usuwamy, definiując odpowiednią klasę abstrakcji.

    Ad. 2. Zgoda.

  58. amonim napisał(a):

    uwaga;

    komentarz Tadeusz_K z 6 czerwca 2018 o 16:23
    do @ten sam anonim z 6 czerwca 2018 o 14:20

    a komentarza @ten sam anonim z 14:20 nie ma.

    dziwne

  59. Tadeusz_K napisał(a):

    @A-Tem
    System jednak pokićkał drzewko, spychając część odpowiedzi na dół.#
    /
    -Świetnie.
    Uzgodniliśmy demokratycznie najlepsze rozwiązanie.
    Będzie teraz zachowany chronologiczny układ komentarzy i nie będzie potrzeby skakać po komentarzach jak kangur.
    Potrzeba tylko jednego: adresować komentarze.
    Ten link „Odpowiedz” wisiał tu od dawna, ale nikt z niego do tej pory nie korzystał i był spokój.
    A więc mamy to już za sobą.
    🙂

Dodaj komentarz:

Przejdź do paska narzędzi