Nagroda dla Ewy Kurek,życiorysy Kai Mireckiej Ploss i Kozielewscy.

Kto daje i odbiera ten się w piekle poniewiera. Już małe dzieci o tym wiedzą a Konsulat RP w Nowym Jorku najwyraźniej – nie. W każdym razie mieliśmy kolejną odsłonę żenady, której nie przykryją nawet 4 rejsy Kusznielewicza po morzach i oceanach w ramach „promocji Polski”.
Chodzi o aferę wokół wręczania czy raczej „braku wręczania” dorocznej Nagrody Humanitarnej im. Jana Karskiego przyznawanej przez tajemniczą organizację o nazwie „Komitet Dialogu Polsko- Żydowskiego”(  związaną z Kongresem Polonii Amerykańskiej ?) od roku 2013.

Nie wiem, czy ta nagroda to ta sama, co ufundowana przez śp. Jana Karskiego Kozielewskiego w roku 1992 po śmierci żony Poli Nireńskiej – pod nazwą „Nagroda Jana Karskiego i Poli Nireńskiej” i przyznawana od roku 1993, skoro dobrze poinformowani piszą, że ta „humanitarna” jest przyznawana od roku 2013. No ale.

„Antypromocja Polski” dokonała się i wszyscy przeszli do porządku dziennego nad tym, iż wieść gminna niesie, że ostatecznym impulsem dla pana Konsula do „skasowania imprezy” w stylu „pogrzebu Pawlaka”   z rzucaniem wieńców w żałobników i tak dalej – miało być jakoby oświadczeni słynnej w pewnych kręgach dr Kai Mireckiej Ploss o treści następującej:”… Ja, Kaja Mirecka Ploss, wyrażam swoje ogromne oburzenie, ale przede wszystkim niezgodę na przyznawanie Humanitarnej Nagrody im. Jana Karskiego dla Pani Ewy Kurek. Jestem – zgodnie z ostatnia wola Jana Karskiego jedyną wykonawczynią testamentu Jana Karskiego i jedyną właścicielką wszelkich dóbr intelektualnych po Nim. Z ogromnym bólem w sercu„…”.  Taki tekst podał portal Fakt24 w dniu 11 kwietnia 2018  r.

Tajemnicza „Jedyna wykonawczyni testamentu Jana Karskiego i jedyna właścicielka dóbr intelektualnych po Nim” czyli „niemal wdowa” w Polsce jakiś czas temu pojawiła się w mediach w związku   z „bardzo bliską współpracą” z Pierwszą Damą Jolantą Kwaśniewską w dziele pomocy dzieciom chorym na raka. Współpraca urwała się nagle w roku chyba 2008 w okolicznościach mocno tajemniczych, o czym donosił dziennik Rzeczpospolita z 11 kwietnia 2008 r. w artykule pod tytułem „Sponsorzy nie chcą płacić”.

A konkretnie:”… Fundację opuścili strategiczni sponsorzy np. Amerykańskie Centrum Kultury Polskiej w Waszyngtonie, a właściwie Albin Obal, polonijny biznesmen i filantrop, przyjaciel Kwaśniewskich. Od 2000 r. sponsorował wyjazdy polskich sierot do USA. Kiedy w 2005 r. z centrum odeszła wieloletnia dyrektor Kaya Mirecka-Ploss, bliska znajoma Jolanty Kwaśniewskiej, nowa dyrektor centrum zerwała współpracę z fundacją. Ubiegłoroczny wyjazd 28 sierot po górnikach prawie nie doszedł do skutku.  Okazało się, że „The Jan Karski Institute for Tolerance and Dialogue z Maryland“, w którym działa Mirecka-Ploss, nie da ani złotówki. Pomocy odmówił Albin Obal. W ostatniej chwili byłej prezydentowej udało się zorganizować dzieciom wyjazd do Jordanii. …”.

To bardzo przykre.  A przecież jeszcze w dniu 22 października 2004 r. Pierwsza Dama Jolanta Kwaśniewska  i „prawie wdowa po Janie Karskim” uczestniczyły w Kieleckim Centrum Kultury w towarzystwie panów Szewacha Weissa, Marka Edelmana i pana Albina Obala – w uroczystości nadania imienia Jana Karskiego gimnazjum w Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 4 w Kielcach.  Pan Albin Obal i pani Kaya Mirecka- Ploss mieli ufundować „sztandar i popiersie Jana Karskiego” dla szczęśliwego gimnazjum.

Ale nad tą sielanką zbierały się ciężkie chmury, które to „chmury” opisywała prasa  w roku 2005 r.

Oddajmy głos pani Annie Darewicz:”… po opublikowaniu przez mojego męża 26 maja ub.r. w „Rzeczpospolitej” artykułu „Sponsor Edward M.” (ujawniającego, że pani Mirecka-Ploss zorganizowała w ambasadzie RP imprezę za pieniądze Edwarda Mazura, nie informując ambasady o pochodzeniu tych pieniędzy), pani Mirecka-Ploss obraziła się na mojego męża i usiłując mu dopiec, zaczęła odtąd rozpowiadać, że mój mąż w ten sposób odgrywa się jakoby za to, iż „wyrzuciła” mnie z pracy w kwietniu 2003 r. Pragnę jednak Państwa poinformować, że za te insynuacje pani Mirecka-Ploss została surowo skarcona przez przewodniczącego Zarządu Centrum, który na piśmie (dysponuję kopią) przeprosił również za to „Rzeczpospolitą”, mojego męża i mnie (…)

Przy okazji, nieprawdą są również stwierdzenia w komentarzu red. Węglarczyka, że Edward Mazur nie bywał na imprezach organizowanych przez Centrum, a tym bardziej po lutym 2002 r., bo go red. Węglarczyk „nie widział”. Już w kilka dni po powrocie z Polski, zwolniony wtedy przez prokuraturę Edward Mazur uczestniczył w Waszyngtonie (dokładnie 7 marca) w dużej ceremonii odsłonięcia w Centrum tablicy z nazwiskami kongresmanów polskiego pochodzenia. Są z tej imprezy zdjęcia i relacje potwierdzające udział Edwarda Mazura. Inny przykład – 25 września 2002 r. Edward Mazur uczestniczył w Waszyngtonie w hotelu Marriott w zorganizowanej przez Centrum uroczystości wręczenia Nagrody im. Jana Karskiego pani Janinie Ochojskiej (mam również zdjęcia z tej uroczystości, w tym Edwarda Mazura i pani Mireckiej-Ploss siedzących przy jednym stole). To również wtedy Edward Mazur wszedł w skład komitetu przyznającego nagrodę, którego członkiem został też ówczesny radca minister ambasady RP Dariusz Jadowski, obecny rzecznik rządu. Takie są fakty w konfrontacji z którymi wywody red. Węglarczyka, iż Mazur nigdzie nie bywał, „nie chciano go przyjmować” i że ambasada RP mogła mu cokolwiek „dać do zrozumienia”, są całkowitą bzdurą….’.

A chwilami było jeszcze ciekawiej.

Jak podał pan Piotr Bączek na łamach Tygodnika Katolicko Narodowego Głos w artykule pt. „Kwaśniewska i Mazur. Co kryje się w fundacji Prezydentowej”  :’…Współpraca fundacji Jolanty Kwaśniewskiej z Amerykańskim Centrum Kultury Polskiej miała rozpocząć się w październiku 1999 r., czyli rok po zabójstwie Papały. (…) Latem 2002 r. do USA Centrum sfinansowało pobyt dzieci w Ameryce, który był organizowany przez fundację. Według dziennika dyrektor Centrum Kaya Mirecka-Ploss w 2002 r. pojechała do Polski, aby prosić Kwaśniewską, czy „nie mogłaby jakoś pomóc Mazurowi”. Kwaśniewska miała jej odpowiedzieć, że „tym razem nie może nic zrobić”. Mirecka-Ploss miała wprowadzić Mazura do rady dyrektorów Centrum. Mazur jest też członkiem komitetu nagrody im. Jana Karskiego, którą przyznaje Centrum. Znamienne jest, że w październiku 2003 r., po uroczystości wręczenia corocznej nagrody, Mazur w wydanym przez Centrum folderze zamieścił całostronicowe pozdrowienia dla Kwaśniewskiej. …”

Jak wiadomo, Pierwsza Dama oficjalnie zaprzeczyła, że mogła posiadać jakiekolwiek związki z Edwardem  M. natomiast „prawie wdowa po Janie Karskim” chyba się nie odniosła do tych rewelacji.

Nie będziemy się czepiać o „sprawę Edwarda M”, bowiem w końcu pani Kaya Mirecka-Ploss wyjechała z PRL z 1966 r. do USA i teoretycznie mogła w poszukiwaniu sponsorów dla Centrum w latach 90-tych  „wpaść w szpony czerwonej ośmiornicy” w dobrej wierze.

Te „niebezpieczne związki” wcale nie zaszkodziły pani Kai Mireckiej-Ploss w III RP i nie dość, że wydane zostały aż dwie jej książki tak jakby  autobiograficzne: „Jan Karski – człowiek, któremu powiedziałam prawdę” i wcześniejsza „Kobieta, która widziała za dużo” to jeszcze za życia została ona uhonorowana nadaniem jej imienia Gimnazjum w Zespole Szkół w Nakle Śląskim, gdzie spędziła dzieciństwo.
Na tę okoliczność na stronie internetowej Szkoły Podstawowej im. Kai Mireckiej-Ploss w Nakle Śląskim została umieszczona fascynująca biografia Patronki Szkoły.

Zawsze mi się wydawało, że szkoły podstawowe a nawet gimnazja są powołane m.in. po to, aby wychowywać polskie dzieci w szacunku do prawdy i w odrazie do kłamstwa. Biografia  pani Mireckiej –Ploss umieszczona na stronie internetowej szkoły w Nakle Śląskim jest smutnym przykładem, że nie zawsze się tak dzieje w szkołach III RP. Przynajmniej „na odcinku życiorysów”.

Szybki przegląd zasobów Internetu pokazuje, że pani Kaya Mirecka Ploss urodziła się jako Hanna Adela Czech w roku 1928 albo w 1924 w Piekarach Śląskich (wg docenta wikipedii) albo (cytuję z bio umieszczonej na stronie internetowej Szkoły Podstawowej im. Kai Mireckiej Ploss w Nakle Śląskim) : w „Zgorzelcu gmina Łagiewniki koło Bytomia”.

A potem było z biografią „przyjaciółki Jana Karskiego i jedynej wykonawczyni Jego testamentu” już tylko lepiej czyli gorzej.

Wg docenta wiki pani Kaya Mirecka Ploss po urodzeniu w Piekarach Śląskich lub w Zgorzelcu jako córka Wiktora Czecha ślusarza i pani Luizy Nimisch miała bardzo ciężkie dzieciństwo wojenne mimo, iż ojciec podpisał volkslistę „tylko czwartej kategorii na najgorsze kartki”. Trafiła do „obozu dziecięcego” lub „na roboty do Niemiec”, gdzie miała być molestowana seksualnie, co ze szczegółami opisuje w jednej ze swoich autobiografii a co udostępnia nam portal www.culture.pl.

Po wojnie wedle tego samego docenta wiki miała trafić do II Korpusu Wojska Polskiego we Włoszech a wraz z nim w 1946 wyjechać do Anglii „wraz z Teatrem Dramatycznym”. W Anglii miała zdać maturę w wieku lat 24 a następnie „uzyskać tytuł magistra Działu Mody na prestiżowej uczelni Saint Martin College of Art.”.

I wedle tego samego docenta wiki „obroniła doktorat na Uniwersytecie w Heidelberguaby następnie „po 15 latach pobytu za granicą , pod koniec 1957 r. , wróciła do kraju, gdzie dostała angaż w Teatrze Dramatycznym”.

Jakby tego było mało, docent wiki podaje, iż „…pracowała jako projektantka mody i założyła znane na całą Polskę sklepy Mody Polskiej…”.
I niestrudzony docent wiki ciągnie: „…Pod koniec 1960 zwróciła uwagę Służby Bezpieczeństwa i po odmowie skompromitowania założycieli i jej przyjaciół z Radia Wolna Europa, została aresztowana. Dzięki wstawiennictwu  Leona Kruczkowskiego, przyjaciela rodziny, po dwóch tygodniach została zwolniona…”
A w roku 1966 „…była zmuszona uciekać do Stanów Zjednoczonych, w czym pomocny okazał się jej przyjaciel z Londynu, znany sowietolog (i jej przyszły mąż), Sidney Ploss….”.

Pierwsza poważna rysa w tym jakże pracowitym i dramatycznym życiorysie pojawia się w związku z artykułem zamieszczonym na portalu Der Onet w związku z promocją książki pani Marty Sztokfisz pt. „Caryca polskiej mody, święci i grzesznicy”, będącej biografią Jadwigi Grabowskiej, przedwojennej właścicielki salonu mód a po wojnie właścicielki „prywatnego domu mody „Feniks” w Warszawie a później w latach 1958-1968 dyrektor artystyczną przedsiębiorstwa państwowego „Moda Polska”.
W okresie odwilży po roku 1956 ówczesny minister handlu za jej i innych wpływowych pań od mody dla żon komunistycznych notabli dokonał połączenia Biura Mody Ewa oraz centrali handlu zagranicznego Galux Export w nowy podmiot pod nazwą „Moda Polska”.

No i pani Marta Sztokfisz po przepytaniu licznych współpracowników i podwładnych Jadwigi Grabowskiej, w tym modelek pisze w swojej książce co następuje: ”…Sama wychodziła sobie tron, na którym zasiadła. Ona, a nie Kaya Mirecka- Ploss, która podaje się za twórczynię Mody Polskiej, nie wymieniając z nazwiska żadnego dyrektora, pracownika firmy, nawet jednej modelki, projektanta czy krojczyni. W książce „Kobieta, która widziała za dużo” pisze: „Gdy po przyjeździe z Anglii do Polski, w roku 1960 roku, zaangażowałam się w tworzenie Mody Polskiej, zostałam szefową wzorcowni.  Współpracownicy Grabowskiej nigdy o Mireckiej- Ploss nie słyszeli. – Nikogo takiego nie było w Modzie Polskiej- mówią oburzeni…”.

Wersja pani Kai Mireckiej Ploss ze strony internetowej Szkoły Podstawowej im. Kai Mireckiej Ploss jest następująca:”… W 1958 roku Ministerstwo Handlu Zagranicznego zaproponowało Kai zaprojektowanie eleganckiej i niedrogiej odzieży dla zwykłych ludzi. W ten sposób powstała MODA POLSKA, której sklepy zaczęto otwierał w całej Polsce. …”.

Podobnie pracownicy archiwum Uniwersytetu w Heidelbergu nie mogą doszukać się śladów po „doktoracie Kai Mireckiej”. Tak piszą źli ludzie, którzy zwrócili się do tego archiwum o informacje na temat mitycznego doktoratu.
Na ten temat dziatwa szkolna może przeczytać na stronie internetowej swojej Szkoły im. Mai Mireckiej Ploss, iż :”… Od 1961 roku, od czasu utraty pracy, do 1965 roku kursowała miedzy Warszawą a Heidelbergiem, gdzie zamieszkał jej brat wraz ze swoją żoną Niemką. Postanowiła zapisał się na uniwersytet heidelberski i jeszcze raz podjął studia doktoranckie. Jako temat pracy wybrała XVI-wieczną literaturę teatralną, a także projektowanie kostiumów z tej epoki. W pierwszych dniach grudnia 1965 roku praca doktorska była gotowa do wysłania do Heidelbergu. 15 grudnia 1965 roku Kaya została po raz drugi aresztowana. W tym czasie przeszukiwano jej mieszkanie, a także mieszkanie jej macochy, która mieszkała w Wojkowicach. Zabrano jej skończoną pracę doktorską, wszystkie notatki, szkice kostiumów i jej niedokończoną dwutomową powieś ć„Ballada o mojej ulicy…”.

Oj, działo się, działo. Tu „ją aresztują” a zaraz „Jan Mitręga i Cyrankiewicz” załatwiają jej paszport na wyjazd do USA  na zaproszenie zauroczonego nią pana Sidney’a Plossa, zasadniczo „kremlinologa” lub „sowietologa” zatrudnionego m.in. w Departamencie Stanu USA i wychodzi za niego za mąż.
Wg jej relacji pierwszy małżonek pan Wiesław Mirecki aktor i „syn bankiera”, z którym wędrowała z Teatrem Dramatycznym w roku 1946 r. do Wielkiej Brytanii i gdzie wzięła z nim ślub w 1947 r. a w 1956 „za namową Leona Kruczkowskiego, od 1954 r. zastępcy członka KC PZPR a od 1959 członka Rady Państwa” wspólnie wrócili do PRL, gdzie pan Wiesław Mirecki początkowo grał w Teatrze Dramatycznym ale w latach 1864-1965 był dyrektorem Lubuskiego Teatru im. L. Kruczkowskiego a w latach 1966-1971 dyrektorem Teatru Zagłębia w Sosnowcu. Występował też w telewizji. Zmarło mu się w 1991 r.

Ale dziatwa szkolna w Nakle Śląskim  a my wraz z nią dowiadujemy  się natomiast, iż pani Kaya Mirecka mogła wyjechać do USA aby spełnić się matrymonialnie z panem Sidney’em Plossem w 1966 r.  gdyż:”… W uzyskaniu paszportu pomógł jej Józef Cyrankiewicz, bardzo dobry znajomy jej zmarłego już wtedy męża, jej przyjaciel Jan Mitręga, a także Minister Górnictwa i Energetyki…”. Uśmierciła męża a on żył  jeszcze do 1991 r.

A to jeszcze nic, bowiem na stronie internetowej portalu  https://prabook.com/web/about.html zawierającym krótkie życiorysy amerykańskich  „profesjonalistów  z różnych dziedzin” a wśród nich na stronie Hanny Kai Mireckiej Ploss – dowiadujemy się, iż „…Hanna Kaya Mirecka Ploss, Polish association executive. National president American Council Polish Culture, Washington, since 1988…” nie dość, że ukończyła w 1951 r. Jagiellonian University  a  w latach 1948-1959 pracowała w Polskim Radio  to okazuje się, że jej ojcem był nie żaden „Wiktor  Czech” ale Wiktor Józef Mirecki. 

Czyli pierwszy mąż robi „za tatkę” a za pierwszego męża” robi  „drugi mąż” pan Sidney Ploss. No  i tak naprawdę nie była w Londynie na zmywaku, sorry w elitarnej Szkole Sztuk Pięknych tylko w Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie.
Ale drobne nieporozumienia co do faktów w związku z doktoratem, Modą Polską czy datą śmierci pierwszego  męża to są tylko małe miki.

Znacznie ciekawszy  jest wątek zaistnienia pani dr Kai Mireckiej-Ploss po roku 1989 w organizacjach polonijnych w samej stolicy USA Washington DC.

Bowiem w latach 1966 -1988 pani Mirecka Ploss spełniała się jako małżonka kremlinologa a po rozwodzie „powróciła do polskich korzeni” a konkretnie otrzymała posadę dyrektora w starej i rozbudowanej organizacji polonijnej The American Council for Polish Culture z filiami w kilkudziesięciu miastach USA.

No i zaraz potem wpływowi sponsorzy tej organizacji państwo Alexander i Patricia Koproski spowodowali powołanie do życia w październiku 1991 r. w samym sercu Washington DC The American Center of Polish Culture, w którym dyrektorem wykonawczym uczynili słynną „założycielkę firmy Moda Polska” oraz „pracownicę Polskiego Radia” dr Kay’ę Mirecką-Ploss, która w latach 1991-2005 dzięki szeroko otwartej kieszeni szczodrego pana Albina Obala  realizowała niesłychanie ambitny program kulturalny uwzględniający takich gości jak Lech Wałęsa, Zbigniew Brzeziński, Jan Karski czy Jolanta Kwaśniewska.

No ale jak pamiętamy, zaczęły się w związku z Edwardem M. pewne nieporozumienia i niesnaski i dr Mirecka –Ploss  zakończyła swoją „misję dla Polonii Amerykańskiej” a zaczęła coś równie ambitnego na własną rękę.
Mianowicie 20 kwietnia 2005 r. zarejestrowała na obrzeżach Washington DC a konkretnie na 5205 Sangamore Rd  w Bethesda Instytut Dialogu i Tolerancji im. Jana Karskiego z filią w Falls Church na 2256 Providence Street.  I została szefową a sława tego podmiotu roznosiła się po morzach i oceanach.

Ostatnio kolejną jej wcielenie widzimy w Polsce w Rudzie Śląskiej, gdzie właśnie „otwarto interaktywny Gabinet prof. Jana Karskiego”.

Dowcip polega na tym, że podmiot zarejestrowany w Betsheda na Sangamore Rd 20 kwietnia 2005 r pod nazwą „The Jan Karski Institute For Tolerance & Dialogue Inc.” jest w USA zarejestrowany w bazie danych firm pod numerem D 10587046 a typ działalności określony jest jako: Ordinary Business – Non Stock” (w wolnym tłumaczeniu: zwykły biznes, nie giełdowy).

 

Natomiast dr Kaya Mirecka-Ploss jest w tej bazie danej zarejestrowana jako „Agent The Jan Karski Institute for Tolerance & Dialoge.Inc a  JEJ SIEDZIBA czyli „siedziba agenta” to: 5205 Syngamore Dr Betsheda Maryland.

Czyli to nie żadna instytucja pożytku publicznego, charytatywna lub społeczna – ale – biznes. I to chyba jakiś taki niezbyt lukratywny, bowiem wg Street View pod wskazanym adresem złe oko pokazuje chatkę drewnianą parterową na jakieś 3 pomieszczenia w niezbyt dobrym stanie.

W bazie danych   firmy  pod datą 11 października 2016 r. figuruje informacja „Foreiture”, co się słownikowo tłumaczy: „utrata, konfiskata”.

Pani  Kaya Mirecka Ploss „powróciła na Ojczyzny łono”  chyba już w roku 2014 i rozpoczęła publikowanie swoich fascynujących wspomnień w różnych wersjach. Oraz lansuje się jako jedyna spadkobierczyni wszelkich praw do dóbr intelektualnych po Janie Romualdzie Kozielewskim „Janie Karskim”.
Tak jakby Jan Karski nie miał krewnych.
Tymczasem Krewni Jana Kozielewskiego-Karskiego jak najbardziej żyje w Polsce i od lat jest świadomie eliminowana przez administrację III RP zwłaszcza urzędników Ministerstwa Spraw Zagranicznych – z historii Jana Kozielewskiego-Karskiego.
Było już kilka incydentów. W tym świadome zdezinformowanie amerykańskiej administracji co do istnienia rodziny mogącej odebrać nadany pośmiertnie Janowi Karskiemu Prezydencki Medal Wolności od Prezydenta Baracka Obamy w 2012. „Jako rodzina Jana Karskiego” po medal pojechał pan Rotfeld.
Wcześniej, bo chyba w 2010 r. nasze dobro narodowe Radek Sikorski a i ambasador Schnepf „zasadzili się” na prywatny grób Jana Karskiego na Mount Olive z zamiarem jego faktycznego zniszczenia i zastąpienia jakimś innym „dziełem nagrobkowym”. Tymczasem grób Jana Karskiego i jego żony Poli Nireńskiej został zaprojektowany i zakupiony osobiście przez Jana Karskiego, więc prawa do niego może mieć wyłącznie Rodzina.

Nawiasem, obok grobu Jana Karskiego jest grób Jego Najstarszego Brata – Mariana Kozielewskiego jego opiekuna i zastępczego Ojca w młodości oraz Głównego Autora Raportów Jana Karskiego, który w chwili wybuchu wojny liczy sobie lat zaledwie 25 i raczej nie posiadał wiedzy potrzebnej do pisania przekrojowych raportów o stanie Państwa Polskiego w chwili klęski i okupacji. Pierwszy Raport napisał Marian Kozielewski i to jego nazwisko dawało gwarancję Rządowi Polskiemu na Uchodźctwie we Francji, że Jan Karski jest wiarygodnym emisariuszem.

Śp. Marian Kozielewski zmarły w tajemniczych okolicznościach w 1964 r. na emigracji po ucieczce z Kraju w 1947 r.  – ostatni Komendant Policji Państwowej Stołecznego Miasta Warszawa we wrześniu 1939 r..

Jego działalność okupacyjna w Państwie Podziemnym – warta jest osobnej notki. Podobnie jak jego zasługi w tworzeniu zrębów Polskiej Policji Państwowej od roku 1919 r. ( powołał m.in. Komendę Policji w Kozienicach) z przerwą na Wojnę Polsko-Bolszewicką, w której brał udział w najcięższych walkach o Warszawę w sierpniu 1920 i został odznaczony srebrnym  Virtuti Militari i czterokrotnie Krzyżem Walecznych, Krzyżem Niepodległości. Odmówił renty na emigracji mimo trudnej sytuacji życiowej. Wspomagany przez najmłodszego Brata – do śmierci słał pomoc do Polski dla 16 różnych osób z kręgów patriotycznych. No ale.

Innym „symbolem III RP” był incydent z grudnia 2013 r. kiedy w związku z Rokiem Jana Karskiego panie Ewa Kopacz Marszałek i Iwona Ślesińska Katarasińska – zaprosiły Rodzinę Jana Karskiego na uroczystość przyjęcia uchwały Sejmu. Starsi państwo jechali kilka godzin w śnieżycy z Gdańska do Warszawy i stawili się w Sejmie o godzinie oznaczonej w zaproszeniu czyli o 11.45. Ale okazało się, że „przyspieszono głosowanie nad uchwałą” o półtorej godziny i – Rodzina Jana Karskiego „pocałowała klamkę”. A byli w Warszawie już dzień wcześniej. Nikt nie przeprosił, tak jak pan minister Siemioniak nie odpowiedział na pisemny wniosek Rodziny o awans dla Jana Kozielewskiego, w ślad za innymi Żołnierzami Polskiego Państwa Podziemnego.

Na razie wojnę o prawa do Jana Karskiego z „największą przyjaciółką Jana Karskiego” przegrywają żyjący członkowie rodziny, w tym: Bratanica i Córka chrzestna dr Wiesława Kozielewska – Trzaska, bratanek Jerzy Kozielewski, siostra cioteczna Edwarda Natkańska oraz kuzynka Jadwiga Lenach – Bukowska.

A teraz „przegrała” z dr Kayą Mirecką Ploss – dr Ewa Kurek, która nie spełnia wysokich standardów moralnych pani Mireckiej Ploss i jej środowiska z okolic Edwarda M. i „przyjaciela ministra Jana Mitręgi i Józefa Cyrankiewicza”. To znaczy podejrzewam, że ktoś się posłużył rzekomym autorytetem 90-letniej babci, która już dawno przebywa w świecie wspomnień prawdziwych lub zmyślonych.

Zastanawia natomiast fakt, iż pan Konsul RP w Washington DC znalazł się był  w sprawach związanych z Janem Karskim i pamięcią po nim – w tej samej „drużynie Mordoru” co Radek Sikorski, Schnepf i Rotfeld. Przypadek czy świadoma polityka?
https://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/lublin/dr-ewa-kurek-z-humanitarna-nagrode-im-jana-karskiego-kaja-mirecka-ploss/8cf1pbm

https://pl.wikipedia.org/wiki/Nagroda_Jana_Karskiego_i_Poli_Nire%C5%84skiej

http://www.rp.pl/artykul/119168-Sponsorzy-nie-chca-placic-.html

http://glos.com.pl/Archiwum_nowe/Rok%202005/020/strona/Bariery.html

http://dziennikzwiazkowy.com/wydarzenia/awantura-o-stan-pomnika-jana-karskiego-w-waszyngtonie/

https://companiesmd.com/company/D10587046/the-jan-karski-institute-for-tolerance-dialogue-inc.html

https://projects.propublica.org/nonprofits/organizations/721596237

https://web.archive.org/web/20080201124409/http://www.polishcenterdc.org/history.aspx

http://www.dziennikbaltycki.pl/artykul/890124,rodzina-jana-karskiego-chce-zeby-medal-wolnosci-przyznany-przez-prezydenta-usa-trafil-do-lodzi,id,t.html

http://www.dziennikbaltycki.pl/artykul/588081,stryj-jan-dla-swiata-karski-historia-rodziny-polskiego-jamesa-bonda-zdjecia,id,t.htm

http://glos.com.pl/Archiwum_nowe/Rok%202005/020/strona/Bariery.html

http://wyborcza.pl/1,76842,2710043.html

http://www.kielce.uw.gov.pl/pl/biuro-prasowe/aktualnosci/1475,quotTyle-naprawde-zyjemy-ile-zyje-pamiec-o-nasquot-slynne-slowa-Jana-Karskiego-s.html

https://prabook.com/web/hanna_kaya_mirecka.ploss/597072

ttps://webcache.googleusercontent.com/search?q=cache:jRjPCd6qWKoJ:https://www.intelius.com/people/Kaya-Ploss/Bethesda-MD/0ZDG7VT4TFB+&cd=17&hl=pl&ct=clnk&gl=pl

http://webcache.googleusercontent.com/search?q=cache:LkbfvgJm8sQJ:spnaklo.szkolna.net/nasza-szkola/patronka-szkoly+&cd=1&hl=pl&ct=clnk&gl=pl

http://culture.pl/pl/dzielo/kaya-mirecka-ploss-jan-karski-czlowiek-ktoremu-powiedzialam-prawde

https://en.wikipedia.org/wiki/American_Council_for_Polish_Culture

https://pl.wikipedia.org/wiki/Wies%C5%82aw_Mirecki

You may also like...

8 komentarzy

  1. piko napisał(a):

    Dzięki za tekst. Czytałem na S24. Jak widać „strażnicy pamięci” są czynni razem z innymi szatanami.

    Przez moment przyszedł mi pomysł aby posyłać linki do takich tekstów do jakiś ważnych person w obozie władzy i jakiś dziennikarzy.

    Ale mi przeszedł. Jeżeli oni nie reagują na takie zdarzenia, nie prowadzą polityki w interesie państwa i narodu to są po prostu durniami lub cynicznymi kanaliami lub tchórzami. Takich nie ma sensu uświadamiać informować. Takich trzeba pogonić gdzie pieprz rośnie albo dalej.

  2. nohood napisał(a):

    @pink panter

    paradoks ośmieszający złodziei pamięci:
    jan karski napisał wstęp do książki ewy kurek.

  3. cisza1 napisał(a):

    @pink panther

    „Bohaterka” Twojej bardzo ciekawej notki – Kaya Mirecka wg. wiki „pochodzi z biednej rodziny śląskiej o polsko–niemiecko–węgiersko–żydowskich korzeniach” ma równie bujną, jak korzenie fantazję. Umysł raczej wąski (prostackie kłamstwa) a nadzwyczaj szerokie plecy.

    „Wśród laureatów tegorocznej edycji znaleźli się były doradca szefa MSZ Matthew Tyrmand, konsul w Nowym Jorku Maciej Golubiewski oraz dr Ewa Kurek. I to właśnie ostatnia z osób nominowanych do nagrody wzbudziła kontrowersje”.

    „Kontrowersje” co do dr Kurek narodziły się ponoć blisko premiera RP. Nowo mianowany Sekretarz Prezesa Rady Ministrów niejaki Andrzej Pawluszek spec od turystyki, powiedział, że nagroda nigdy nie była inicjatywą rządową, ale WŁADZE podjęły działania, by powstrzymać wydarzenie, które prowadziłoby do podziałów!
    Drugi laureat in spe M..Tyrmand (przyjaciel PIS-u) zorientował się podobnie jak władze i napisał:
    „Zdrowy rozsadek zwyciężył” i „Nikt, łącznie ze mną, nie chciał być z nią w tym samym pokoju”.
    Strach przed prawdą i amerykańskimi żydami ich obleciał!

    I dobrze! Wiemy na czym stoimy, znaczy klęczymy….

  4. pink panther napisał(a):

    @Piko, Też nie uważam, aby informowanie „ważnych osób w rządzie” miało sens. Oni doskonale o tym wiedzą. I jak widać, akceptują.

  5. pink panther napisał(a):

    @Nohood, Dzięki za linka. Bardzo cenny wykład pani dr Ewy Kurek. Równie ciekawy był „adres” Ewy Kurek do niejakiego Jonny Danielsa – sprzed miesiąca. Za te jego mądrości ludowe, że może się 40 milionów Polaków podpisać pod apelem o ekshumację w Jedwabnem a jej i tak nie będzie. Może zresztą za ten „adres” – pan Jonny „zemścił się krwawo”:))) Ogólnie – żenada.

  6. pink panther napisał(a):

    @Cisza1, Gdzieś mi się obiło o uszy ale zapomniałam o tym Pawluszaku. Taka szczerość może zgubić urzędnika. No i pozostaje pytanie, na czym polegają „zasługi Tyrmanda Jr’, oczywiście poza urodzeniem się jako „Tyrmand”. W sumie pani dr Kurek otrzymała za darmo potężną reklamę od rządu, który przy okazji pokazał, jakimi środkami „walczy o wolność słowa”. Upss, właśnie urządzili łapankę i obławę w Dzierżoniowie na „polskich neonazistów”. A Bartosz Kramek chodzi po wolności.

  7. nohood napisał(a):

    @pink panther

    pani ewa w znakomitej forme- jak każda pantera.;)

    ciekawostka:
    podesłałem materiał z wystąpienia e k szudrichowi opatrzywszy stosownym komentarzem pod

    naczelnyrabinpl@jewish.org.pl

    ten to się dopiero zemści.
    dwa szwadrony mosadu zapewne w drodze. 🙂

  8. pink panther napisał(a):

    @Nohood, No właśnie chyba nie. Co jeszcze mogą nam pokazać? Chyba już tylko – lufy karabinów, pod którymi mamy opuszczać nasze domy i obejścia:)))) Ujawnili wszystkie swoje oczekiwania wobec Polaków i ich majątków a teraz zaczęły się „występy zapiewajłów”: pan rzecznik Łapiński się wypowiedział a portal http://www.wpolityce.pl oznajmił jako „niesamowicie zaskakującą wiadomość” – że „Kongres przegłosował ustawę 447”.
    Roosevelt dał w prezencie Stalinowi 51% terytorium RP wraz z wszelkim dobytkiem, jaki był tam gromadzony od kilkuset lat. Teraz zabierają się za resztę ale już „na własny rachunek”. Jak mam mieć takiego „przyjaciela”, to już wolę – otwartego wroga.
    PS. Co do mosadu, to jest najbardziej przereklamowana firma w histrorii. Prawdziwe służby zawsze działają w dyskrecji i się nie przechwalają.

Dodaj komentarz:

Przejdź do paska narzędzi