Fides at Ratio – rozważania na marginesie

Fides at Ratio (Wiara i Rozum) – to tytuł encykliki  Jana Pawła II. Nie będę  się odnosić ze swoimi mundrościami do tego tekstu, natomiast czytając naszły mnie bardziej przyziemne refleksje.

Co to jest wiara, rozum i gdzie potocznie przyjmuje się, że są zlokalizowane?

Wiara – to jest nasza deklaracja i tu kończy się dyskusja. Deklaracja wynika z naszego czucia, ma też źródło w przemyśleniach, doświadczeniu ale jest to mniej istotne.

Rozum – to logiczny system analizujący informacje o zdarzeniach i wyciągający wnioski. Ten system może różnie działać – nie koniecznie logicznie, wnioski nie koniecznie muszą być słuszne, mogą być błędne lub żadne.
Tak „w biegu” zdefiniowałem te dwa pojęcia; można to zrobić oczywiście inaczej.

Gdzie się myśli i gdzie się czuje (wierzy)? Potocznie serce określa się jako miejsce którym się czuje, gdzie skoncentrowana jest wiara. Dla rozumu zarezerwowana jest głowa czyli mózg.

I tu bym polemizował. Uważam, że ten stereotyp (jak większość) jest błędny. Dlaczego?

Serce jest „jedynie” pompką do przetaczania krwi (około 5l/min) z wbudowanym autonomicznym układem napędowym. Można serce wyciąć z ciała, zanurzyć w soli fizjologicznej i przez dłuższy czas będzie dalej pracować. Tak się dzieje, ponieważ posiada wyspecjalizowany zespół komórek (węzeł zatokowo-przedsionkowy) ze zdolnością do samoistnego wyładowania elektrycznego, które pobudza poprzez nerwy, mięsień sercowy do skurczów.

Żeby nie było tak prosto to serce posiada jeszcze drugi ośrodek pobudzenia (węzeł przedsionkowo-komorowy), który jest wyzwalany przez ww. i który synchronizuje skurcze komór ze skurczami przedsionków (najpierw przedsionki, potem komory).

Oczywiście rytm serca nie jest stały i zapewne dlatego zaistniał stereotyp o uczuciach, które są w nim zlokalizowane. Przykładowo na widok osoby, która bardzo się podoba i na której nam zależy serce zaczyna szybciej pulsować, a to wszystko za sprawą mózgu (podwzgórze i przysadka mózgowa), który powoduje uwolnienie odpowiednich hormonów (np. oksytocyny) do krwi i przyspieszenia akcji serca.

Stres, zagrożenie, czy wysiłek też zwiększa rytm serca, lecz tu działa inny mechanizm. Jest to układ współczulny – autonomiczny system nerwowy zlokalizowany głównie w rdzeniu kręgowym, działający bez naszej woli (automatycznie) uwalniający np. adrenalinę do układu krwionośnego. Są ludzie, który poprzez ćwiczenia mogą w pewnym zakresie wpływać na ten układ, np. siłą woli zmniejszyć tętno.

Jak zatem widzimy nasze biedne serce to taki sługa i wykonawca poleceń układu nerwowego. Nie ma w nim żadnych uczuć tylko musi zasuwać, jak mu zagrają. Wszystko jest w naszej „głowie”.

Na koniec obalę jeszcze jeden stereotyp pt.: duch czysty, ciało grzeszne. Jest dokładnie odwrotnie.

Nasze ciało niczemu nie winne, to duch/umysł/emocje karzą jeść, pić, hulać bez umiaru. I tylko dzięki temu, że nasze ciało ma ograniczenia fizjologiczne po przekroczeniu których wyłącza się lub odmawia posłuszeństwa (traci przytomność, rzyga dalej niż widzi, nie ma już siły na swawole) duch traci nad nim kontrolę a zapewne jeszcze by chciał porozrabiać.

Więc proszę więcej szacunku dla ciała i lepiej kontrolować umysł by nie swawolił nad miarę.

You may also like...

11 komentarzy

  1. @meszek napisał(a):

    „I tylko dzięki temu, że nasze ciało ma ograniczenia fizjologiczne . . . . . . . . duch traci nad nim kontrolę a zapewne jeszcze by chciał porozrabiać.”

    :)))

  2. nohood napisał(a):

    witaj piko.
    melduję się.ciekawe pytanie.
    zacząłbym od ” początku”

  3. nohood napisał(a):

    ze względu na początek.
    wiara jest aktem woli

  4. nohood napisał(a):

    oraz kwestią czasu.
    uzasadnienie: przed doświadczeniem obecności Boga musisz poprzedzić je wiarą.
    rozum służy nam tylko po to aby na ludzką miarę wyjaśniać zjawiska.
    Rozum Boga(Logos) nie musi stawiać pytań, gdyż wszystko wie i wszystko rozumie.

  5. piko napisał(a):

    @nohood

    Tak, wiara jest aktem woli. Napisałem że to deklaracja. Chyba też można tak ją określić. Mamy modlitwę „Wyznanie wiary” (Credo), która jest właśnie taką deklaracją. Czy każdy kto odmawia Credo jest głęboko wierzący, czy doświadczył obecności Boga to inny temat.

    Pojęcie „wiara” ma też kontekst poza religijny. Na przykład wierzę, że ludzie są dobrzy, że nasz drużyna wygra, itp. W zasadzie powinno się to nazywać przekonaniem a nie wiarą.

    Dla mnie obecność Boga przejawia się w tym, że my istniejemy. Nie jesteśmy przypadkowym zlepkiem komórek.

  6. piko napisał(a):

    @meszek

    Przeprasza się że „… zgrzeszyłem myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem”. Jak często grzeszymy myślą 🙂 ? Chyba najczęściej. Mowę i uczynki widać i słychać a myśli póki co nie.

  7. cisza1 napisał(a):

    @piko
    Wszystko jest w naszej „głowie”.
    Dobra notka, pobudza do refleksji. Fides et ratio, wiara i rozum to ‚funkcje’ duszy i ciała, jako całości.

    Wiara w katolicyzmie (podobnie też nadzieja i miłość) to nadprzyrodzony dar w odpowiedzi na wolitywną deklarację i prośbę człowieka.
    Każdy, kto zechce (wola) i prosi otrzymuje.
    Wiara podparta rozumem to szukanie prawdy o nas, o świecie etc., to dążenie do Prawdy i znalezienie Jej w Osobie Jezusa.
    Ale….”Jeśli już stoimy, uważajmy byśmy nie upadli”. Jesteśmy słabi, narażeni na pokusy – to część prawdy o naszej kondycji w świetle wiary.

    Jest ona krucha, wymaga odnawiania naszej deklaracji woli i koniecznie…. bożego wsparcia w czasie próby.
    Mocna, trenowana „głowa” i oczyszczana z grzechów dusza to wymarzona mądrość:)
    Ciało i duch to całość; to kruchość i potencjał w jednym, czyli w osobie ludzkiej.
    Dziś, gdy rozum i logiczne myślenie są programowo atakowane, każda prawda relatywizowana, gdy szaleją demony chaosu, to ten kto się im podda często traci wiarę.

    p.s.
    Tak to poskładałam ale dodam, że zdarzają się cudowne „uwierzenia”, czasem wbrew woli człowieka.
    Np. św.Paweł, żyd Ratisbonne…. to moment!

  8. piko napisał(a):

    @cisza1

    Bardzo mi się podoba Twój komentarz. Syntetyczny, prawdziwy, dotykający istoty.

    Człowiek ma duszę. Jakby nie miał, to byśmy do sprytnych zwierząt byli podobni. Czasami się zastanawiam, czy na pewno wszyscy posiadają duszę?

    Dusza to jest to coś metafizycznego, coś co jest poza cielesne i poza zmysłowe. Zaryzykuję stwierdzenie, że jest to fragment dany od Boga i człowiek mając wolną wolę może zrobić z tym czymś cokolwiek.

  9. cisza1 napisał(a):

    @czy na pewno wszyscy posiadają duszę?
    :))) mówi się, że ktoś jest bezduszny.
    Ma duszę ale chyba głęboko schowaną i zagłuszoną.
    Oby tylko do czasu…

    Wiesz, ludzie uważają ciało za niesforną „iskrę” powodującą całe zło, najgorsze grzechy. A Pan Jezus mówił do faryzeuszy, że „Grzesznicy i cudzołożnice wejdą przed wami do Królestwa Bożego” / Mt 21:28-32/.
    Bałwochwalcy, niewierzący, „samowystarczalni” i pyszni z reguły potępiają tych, u których widzą słabości ciała a nie dostrzegają własnej pychy i głupoty.

    „Grzechy ciała są niczym vs. grzechów wobec duszy” – tak mawia pewien franciszkanin i jeszcze tak: „grzechy młodości są niczym wobec grzechów starości”.

    Dzięki, Twoja notka skłania do myślenia.
    Znalazłam też to:
    Św. Augustyn pisze w „Państwie Bożym”, że gdyby ludzkie ciało było jedynym zarzewiem grzechu, to diabła należałoby uznać za najczystsze stworzenie w niebie i na ziemi. On nie ma ciała.

  10. Tadeusz_K napisał(a):

    @piko
    Fajna, refleksyjne notka.
    Serce jako siedlisko uczuć, zachowań to tylko synonim skomplikowanego systemu wymienionych zachowań . Rzadko kto tak serce pojmuję.
    Na system ten składa się umysł, sumienie, dusza, wolną wola.
    Ja tak to pojmuje.
    Bóg stworzył człowieka na obraz i podobieństwo swoje.
    Co jest obrazem, a co podobienstwem to temat na notkę (napisz).
    I tutaj uwazam, ze umysl, sumienie, wolna wola to narzędzia (pedzle) do ukończenia obrazu.
    Dzięki za notkę.
    Ps.
    Sorki za błędy.
    Pisze z gadzeta.
    Komp w naprawie.

  11. piko napisał(a):

    Witaj
    Antoine de Saint-Exupéry napisał w „Małym Księciu”:

    Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu

    Mój tekst jest trochę przewrotny, prowokujący. Serce to pompka, ale również synonim uczuć, emocji, intuicji.

    Co w nas jest obrazem a co podobieństwem? Temat do przemyślenia żeby nie popaść w jakiś banał.

    Zdrówka Tobie i kompowi

Dodaj komentarz:

Przejdź do paska narzędzi