Bilewicz, siostry Toeplitz i Glińscy oraz film i kasa czyli ciągłość.

Wielka nadzieja książątek stalinowskiego czardasza  czyli pan profesor Michał Bilewicz został  zaatakowany przez różnych zawistników za otrzymanie z rąk tzw. Narodowego Centrum Nauki  marnej kwoty 2 milionów zł na poszukiwania w zakresie różnych odmian polskiego antysemityzmu, mowy pogardy i tym podobnych polskich obyczajów.

Oczywiście dzielny młody naukowiec otrzymał natychmiastowe wsparcie z różnych stron, zaczynając od rektora Uniwersytetu Warszawskiego i ministra szkolnictwa wyższego pana Gowina przez artykuły w gazowni, kończąc na uchwale  rady naukowej Wydziału Psychologii UW i „liście poparcia wszystkich kolegów” kończąc.

Sprawa jest już trochę przebrzmiała, bo to wszystko działo się w marcu a mamy kwiecień i wiosna oszalała, ale jest jeden czy dwa detale, które w tej bitwie umknęły ogólnej uwadze. Jest nawet kawałek o „katastrofie smoleńskiej”, gdyby ktoś się czepiał, że nie jestem na bieżąco.

Jak dla mnie zaczęło się od  „incydentu na Twitterze”, czyli od  wpisu w dniu 14 marca 2018 r. pana ministra Gowina następującej treści: „…Komitet Stały przyjął dzisiaj projekt reformy szkolnictwa wyższego. We wtorek rząd!…”.

W odpowiedzi pewna  obywatelka, pani Jola Sobocińska  skierowała do pana ministra Gowina pytanie następującej treści (14 marca 2018 r.) :”… A to pan widział Panie Ministrze? To są tematy prac dyplomowych na UW. …”.

I wrzuciła zestaw owych tematów , cytuję:”…

  • Związki prawicowego autorytaryzmu, orientacji na dominację społeczną i kibicowania drużynom piłkarskim z różnymi formami myślenia spiskowego ( The relationships between right- wing authoritarianism, social dominance orientation, footing for the football teams and various of conspirracy thinking) [25000000 Wydział Psychologii]
  • Katastrofa smoleńska, prawicowy autorytaryzm, orientacja na dominację społeczną a uprzedzenia i myślenie spiskowe (The plane crash in Smolensk, conspiracy thinking, prejudices, right –wing authoritarianism and social dominancie orientation) [25000000 Wydział Psychologii],
  • Stereotypy spiskowe w organizacji międzynarodowej: rola tożsamości społecznej oraz indywidualnej (Conspiracy Stereotypes in International Organisation: The Role of Social and Personal Identity) [ 25000000 Wydział Psychologii]
  • Płciowe i tożsamościowe uwarunkowania seksizmu (Sexual and identyficational determinants of the sexsism) [ 25000000 Wydział Psychologii]

 

Obywatelka Sobocińska  nie czekała długo na odpowiedź. Otrzymała ją „ze źródła” czyli z Wydziału Psychologii UW a konkretnie od  profesora  Michała Bilewicz. Wpis na Twitterze następującej treści: „…Michał Bilewicz‏ @Michal_Bilewicz

W odpowiedzi do @SobocinskaJola @Jaroslaw_Gowin

To są prace powstałe pod opieką naszej koleżanki Moniki Grzesiak-Feldman. Możecie szydzić z żywych, ale zmarłych zostawcie w spokoju, szubrawcy. http://psych.uw.edu.pl/2016/10/10/2325/ ……”.

Jak widać, nie powiało klimatami francuskiego salonu ale raczej zapachem onuc sowieckiego politruka. I ton wypowiedzi i styl zachowania przypomina „najlepsze lata”  Stalina  na uniwersytetach PRL po II WW.  Piękne soczyste określenie „szubrawcy”. Szkoda, że nie dodał „polscy”. Zabrzmiałoby naprawdę szczerze.

Co potwierdza artykuł gazowni panów Dariusza  Dolińskiego i Wiesława Łukaszewskiego z 19 marca 2018 r. pt. „Czy to początek wypędzania profesora Michała Bilewicza?”. Okazuje się, że autorzy poczuli się boleśnie ugodzeni krytyką wykładu profesora Bilewicza w Muzeum Polin (wykład  jest na youtubie, widać pustki na sali) w wykonaniu jednego redaktora i dwóch senatorów, którzy nawet interpelację sprokurowali w sprawie kosztów badań,  których jednym z wniosków jest stwierdzenie, iż :”… człowiek może nie wiedzieć, że jest antysemitą…”. Wygłoszone w trakcie słynnego wykładu w Muzeum Polin.

Ponieważ najlepszą obroną jest atak, autorzy z GW ograniczyli się do stwierdzenia, że „zdanie jest wyrwane z kontekstu” i przeszli do ostrzału:”… Wydarzenia te budzą wspomnienie zdarzeń sprzed lat pięćdziesięciu. Zanim wypędzono z Polski ludzi nauki – Leszka Kołakowskiego, Zygmunta Baumana, Bronisława Baczkę, Marię Hirszowicz, Krzysztofa Pomiana, Adama Bromberga i wielu innych – zanim upokorzono tysiące innych ludzi nauki, rozbrzmiewały podobne tony. Oskarżano uczonych, że zamiast całować „wyciągniętą rękę władzy”, pozwalają sobie na rozmaite rewizjonizmy, a co gorsza, „plują na rękę, która ich karmi” (…)Dziś napastliwe tony dotykają prof. Michała Bilewicza i korzystania przez niego z prawa do wolności badań naukowych. Presja polityczna dotyczy jednego z najbardziej utalentowanych uczonych….”.

„Nieszczęśni zaszczuci i wygnani” Kołakowski, Baczko i Bauman, których los wygnańców i prześladowanych za wolność naukowych badań ma podzielić za chwilę pan profesor Bilewicz nie są nam obcy. Można o nich przeczytać  np.w  Biuletynie IPN Kraków marzec 2011 w artykule pt. „Zniszczyć kułaka nauki. Uczeni i uczelnie w kuźni komunizmu” autorstwa  pani Anny Zechenter.

W tym taki kawałek: „…Od jesieni 1950 r. działał osławiony Instytut Kształcenia Kadr Naukowych (IKKN) przy KC PZPR – wzorowany na moskiewskim Instytucie Czerwonej Profesury, przygotowujący partyjnych filozofów i socjologów do rozprawy ze starą kadrą. Zorganizowany i prowadzony do 1954 r. przez Adama Schaffa – filozofa po Uniwersytecie Moskiewskim, w latach 1944–1946 szefa polskiego zespołu Radia Moskwa, od powrotu z Sowietów w 1948 r. członka KC PPR – forsował tezę o „partyjności nauki” i wyższości nauki „socjalistycznej” nad „burżuazyjną” – cokolwiek terminy te miały znaczyć.

 

Schaff  zebrał grupę wykładowców, m.in. Bronisława Baczkę – filozofa, autora pamfletu O poglądach filozoficznych i społeczno-politycznych Tadeusza Kotarbińskiego; Leszka Kołakowskiego – filozofa, członka PPR od 1945 r.; Tadeusza Krońskiego – wówczas wykładowcę filozofii marksistowskiej w Wojskowej Akademii Politycznej oraz na Uniwersytecie Warszawskim, jednego z najgorliwszych budowniczych komunistycznej Polski.  Przydzielił każdemu misję „naukowego” zdyskredytowania konkretnego filozofa lub prądu filozoficznego. I tak Kołakowski zajął się np. krytyką katolickich doktryn społecznych, a Kroński – dezawuowaniem dorobku wybitnego historyka filozofii Władysława Tatarkiewicza.

 

I co jeszcze lepsze: „…Wykuwaniu nowego człowieka” służył system rekrutacji, którego zasady wyłożył jasno i zwięźle kierownik Wydziału Nauki i Szkolnictwa  Wyższego KC PZPR, dawny członek KPP, a podczas wojny żołnierz Armii Czerwonej, Kazimierz Petrusewicz: „Co musicie obserwować w czasie egzaminu? – tłumaczył egzaminatorom. – Musicie opiekować się kandydatami rekomendowanymi przez partię.

Nie możecie natomiast pozwolić na sytuację, jaką mieliśmy w roku zeszłym, gdy ktoś z komisji, trzymając kawałek papieru, powiedział:   »Nie, UB nie chce go«. To nie jest właściwa droga. Nie możecie pozwolić, by został przyjęty, lecz nie możecie nic mówić o tym”. …”.  Po prostu pyszne.

Ale przecież pana profesora Michała Bilewicza nie może dotyczyć ów niesławny „system rekrutacji, którego zasady wyłożył jasno i zwięźle kierownik Wydziału Nauki i Szkolnictwa Wyższego KC PZPR”.  W wolnej III RP?

Bo przecież jaki związek ze sławą i grantami idącymi  w miliony zł może mieć fakt, iż młody pan Bilewicz Michał znalazł się na Wydziale Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego pod opieką naukową słynnego pana profesora Mirosława Kofty, który był ładnych parę lat kierownikiem Katedry Psychologii Osobowości Wydziału Psychologii  UW ale też, co ważniejsze zasiada w radzie Narodowego Centrum Nauki (które rozdziela te granty) czy w Komitecie Psychologii PAN. A młody pan Bilewicz jest Zastępcą Przewodniczącego Komitetu Psychologii PAN.

No a co najważniejsze jest Kierownikiem Centrum Badań nad Uprzedzeniami Wydziału Psychologii UW a pan profesor Mirosław Kofta (prywatnie małżonek pani Krystyny Kofty – feministki) – należy do tzw. stałych współpracowników.

I nie tak dawno panowie redagowali wspólnie dzieło wydane przez PWN w 2011 r. pod tytułem „Wobec obcych. Zagrożenia psychologiczne a stosunki międzygrupowe”. A w tym dziele można znaleźć artykuł autorstwa prof. Mirosława Kofty, profesora Bilewicza i doktora Mikołaja Winiewskiego pt. „Zagrażający spiskowcy. Zjawisko antysemityzmu w Polsce na podstawie Polskiego Sondażu Uprzedzeń 2009”.

Ciekawszy od profesora Kofty  w tym całym Centrum  jest pan doktor Mikołaj Winiewski, który z kolei z panem dr habilitowanym Bilewiczem popełnił parę prac naukowych, których zwieńczeniem był zaprezentowany w lutym  2017 r. w Fundacji Batorego a może w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich – Raport „Mowa nienawiści. Mowa pogardy” czyli „wyniki badań stosunku młodzieży i dorosłych do zjawiska przemocy werbalnej wobec grup  mniejszościowych”.

Wspólnych prac panów Bilewicza i Winiewskiego było więcej. W tym m.in.:

 

Pan dr Winiewski w roku 2012 popełnił też  dzieło pod tytułem „Czy dziewczęta stają się coraz bardziej agresywne? Próba meta-analizy badań z lat 1997- 2011” wspólnie z panią dr Małgorzatą Toeplitz –Winiewską również pracownicą Wydziału Psychologii UW.

I tu robi się naprawdę ciekawie, bowiem taka zbieżność nazwiska „Winiewski” jest chyba bardziej niż przypadkowa. Nie wiem czy mąż, czy syn, czy kuzyn męża czy obcy. Nie wiem, co mówi statystyka, ale żeby na jednym wydziale psychologii pracowały dwie osoby o tym samym nazwisku nie będące rodziną to chyba rzadkość. Np. nazwisko Toeplitz.

 Pani dr Małgorzata Toeplitz –Winiewska jest kierownikiem Pracowni Psychologii Sądowej w Katedrze Psychologii Klinicznej Dziecka i Rodziny Uniwersytetu Warszawskiego a pani dr Zuzanna Toeplitz jest kierownikiem Pracowni Psychologii Zdolności w Katedrze Psychologii Różnic Indywidualnych oczywiście Wydziału Psychologii UW.

A obie panie odnajdujemy w roku 2009  na imprezie stulecia urodzin założyciela łódzkiej Filmówki, Jerzego Bonawentury Toeplitza, jak zdmuchują świeczki na torcie. Bo to córki Jerzego Toeplitza są.

A zaprosił je, jak należy podejrzewać sam ówczesny rektor Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej  Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi ulica Targowa 63  sam pan Robert Gliński, prywatnie brat słynnego ministra Piotra, który zarządza funduszami dla Muzeum Polin, Muzuem KL Auschwitz i funduszami wielu organizacji pozarządowych.

No więc z okazji tak uroczystej pan Rektor Robert Gliński w obecności gości honorowych czyli pani dr Małgorzaty Toeplitz Winiewskiej i dr Zuzanny Toeplitz powiedział kilka ciepłych słów na temat nieżyjącego Jubilata: „…Wszyscy wiemy, jak wielkie zasługi dla szkoły miał profesor Toeplitz. Ta szkoła stoi na stworzonych przez niego fundamentach (…) Okazało się, że bardzo wiele osób, z którymi rozmawiałem, pamięta wiele zabawnych i mądrych historyjek, które wiązały się z działalnością profesora…”.

Impreza miała ciąg dalszy albowiem w styczniu 2016 r. powstało w Łodzi Narodowe Centrum Kultury Filmowej, na które pan minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego „zabezpieczył” co  najmniej 2 mln zł rocznie na 50 lat a w dniu 17 listopada 2017 r.  w Narodowym Centrym Kultury Filmowej został podpisany list intencyjny w sprawie nadania multimedialnej Pracowni Badawczej NCKF imienia Profesora Jerzego Toeplitza, co sygnowały córki Profesora: Małgorzata Toeplitz Winiewska i Zuzanna Toeplitz.

 

W tych okolicznościach przyrody nie wypada pytać, jakie to wspomnienia były przywoływane na imprezie jubileuszu słynnego rektora Filmówki, który  okupację przeżył w Warszawie „nauczając języka angielskiego,  albowiem chyba mimo iż Żyd nie musiał obawiać się nadmiernie „nazistów” a w szczególności „faszystów”, skoro jego szanowny stryjek Józef Leopold Toeplitz w latach 20-tych XX w. stał na czele Banca Commerciale Italiana i ściśle współpracował z ówczesnym „pierwszym ministrem finansów” i ministrem Skarbu Duce Mussoliniego – panem  Alberto De Stefani. I rozdawał pożyczki nowym państwom w Europie Środkowej, co się w Warszawie przełożyło przypadkiem na losy procesu różnych szpiegów sowieckich, w tym niejakiego Leona Toeplitza. O czym pisze szczegółowo Koleżanka Ewa Rembikowska na portalu Szkoła Nawigatorów w notce pt. „Z procesu Toeplitza przez Zaleszczyki do katowni bezpieki”. Na przykład o tym, że współoskarżona w procesie Julia Heflikówna miała zostać w przyszłości panią Mincową żoną numeru 2 w stalinowskiej PRL.

A języka angielskiego mógł nauczać z tego powodu, iż w latach 1934-1937 pracował u kuzyna w Londynie, najprawdopodobniej dla Ludovika Toeplitza ur. 1893 r. w Genui, który był producentem filmowym i aktorem. Podaje się nazwę firmy Toeplitz Film Production a zajęcie: doradztwo do spraw scenariuszy. Kuzyn wyprodukował tylko 2 filmy i nie zarobił, ale to syn bankiera był. Wylansował Aleksandra Kordę.

No a jak się ma w drzewie genealogicznym szpiega sowieckiego, który zasiadał na ławie oskarżonych z samą przyszłą żoną Hilarego Minca, co opisała szczegółowo Koleżanka Ewa Rembikowska, to nie dziwi, że kariera w PRL rozwijała się jak dywan czerwony pod stopami.
I śp. Jerzy Bonawentura Toeplitz, przed wojną aktywista Stowarzyszenia Miłośników Kina Start, w roku 1945  już „kierował wytwórnią filmową wojska polskiego w Łodzi” a nawet podobno był „cywilnym sekretarzem Wydziału Propagandy Filmowej w ministerstwie”. Skoro on był „cywilny” to pewnie ministerstwo było „wojskowe”.

A potem było już tylko lepiej, bowiem został dyrektorem działu zagranicznego (zakup filmów i wyjazdy) firmy Film Polski a następnie w latach 1949 -1951 – dyrektor i wykładowca w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej, której rektorem miał zostać w latach 1957 -1968.

Za Stalina należał, poza politrukiem Aleksandrem Fordem do ścisłego grona tworzącego stalinowską politykę filmową w PRL.  M.in. wystąpił z jednym z ważniejszych referatów programowych na Zjeździe Filmowców w Wiśle w 1949 r., gdzie towarzysze prześcigali się w nawoływaniu do naśladowania filmowej sztuki radzieckiej.
Ale jeśli ścisłe grono decydujące o treściach filmów to Aleksander Ford, Jerzy Bonawentura Toeplitz i żona Radkiewicza Ruda i Hoffmanowa, to  na efekty nie trzeba było długo czekać.

A jakie to były  efekty  pisze cokolwiek Maria Dąbrowska w swoich pamiętnikach. Np. z 13 kwietnia 1948 r. kiedy to oglądała film „Ostatni etap” Wandy Jakubowskiej, stalinistki totalnej:”… Wszystko, co w obozie [w Oświęcimiu – J.R.N.] jest sympatyczne to Rosjanki i Żydówki – oczywiście komunistki. Wszystko, co w obozie zdeprawowane i łajdackie, to Polki (…). Polka – szalbierka aptekarzowa udająca lekarkę, idiotka i nikczemnica kradnąca chorym lekarstwa (…). Patrząc na ten skłamany film i na tę łajdacką ‚polską doktorkę’, myślałam ze łzami o Garlickiej, jak sama już śmiertelnie chora, jeszcze czołgała się do chorych, aby ich ratować. Takie były polskie doktorki w Oświęcimiu” (Dzienniki 1945-1950, Warszawa 1988).
A to uwagi Dąbrowskiej na temat filmu  „Ulica graniczna” w reżyserii Forda, obejrzanego na wewnętrznym przedpremierowym pokazie: „…Film ten podobno dostał w Wenecji nagrodę, ale boją się go puścić w Polsce, gdyż strona polska została pokazana tak, że już parę razy to przerabiają, jeszcze boją się puścić. (..)Cała tragedia żydowska pokazana jest świetnie i robi wstrząsające wrażenie, bo robiąc ją żydowscy marksiści zapomnieli o marksizmie i robili to ze zwyczajnie ludzką miłością. Cała strona polska jest rażąco wypaczona, gdyż robiona jest z niechęcią, zaledwie powściąganą. (…) ten film, zwłaszcza jako przedsięwzięcie państwowe, jest skandalem, stanowi zamaskowaną propagandę antypolską …”.

I co tu można dodać. Wróciło nowe. Jest jak za Stalina: ani nauki, ani kultury, ani filmu  tylko kasa płynie a decydenci patrzą nam głęboko w oczy i mówią: „nie mamy waszego płaszcza i co nam zrobicie”. A jak opinia publiczna  się robi namolna, to się ją  poszczuje „naukowymi wykryciami Centrum Badania nad Uprzedzeniami zlokalizowanym na Stawki 5/7”. O „antysemityzmie wtórnym, mowie nienawiści i mowie pogardy oraz o skłonności prawicy do teorii spiskowych”.


Jak widać, Toeplitze mają szczęście w życiu i kasa oraz splendor za nimi chodzi niezależnie od ustroju.  A  kto przy nich, ten się i pożywi.  Taki na przykład profesor Michał Bilewicz, szef  dr Mikołaja Winiawskiego, który oczywiście NIE jest wnukiem  samego Jerzego Toeplitza ani synem czy siostrzeńcem doktor Toeplitz Winiawskiej i doktor Toeplitz.

A poza tym czekam, kiedy profesor Bilewicz dojdzie do wykrycia w Polsce „antysemityzmu bezobjawowego”.  Za takie pieniądze to trzeba się wykazać.

 

http://wyborcza.pl/7,75968,23159204,czy-to-poczatek-wypedzania-profesora-michala-bilewicza.html?disableRedirects=true

http://www.polska1918-89.pl/pdf/zniszczyc-kulaka-nauki,2861.pdf

http://www.encysol.pl/wiki/Anna_Zechenter

http://bibliografia.icm.edu.pl/g2/main.pl?mod=s&p=0&a=1&s=4127&imie=Miros%B3aw&nazwisko=Kofta&lim=25&ord=1

https://pl.wikipedia.org/wiki/Miros%C5%82aw_Kofta

http://cbu.psychologia.pl/uploads/aktualnosci/Wobec%20obcych.pdf

Centrum Badań nad Uprzedzeniami – Zakład Psychologii Stosunków Międzygrupowych

https://pl.wikipedia.org/wiki/Wydzia%C5%82_Psychologii_Uniwersytetu_Warszawskiego

http://warszawa.naszemiasto.pl/artykul/stulecie-urodzin-zalozyciela-filmowki,80385,art,t,id,tm.html

 

https://pl.wikipedia.org/wiki/Jerzy_Toeplitz

http://ewa-rembikowska.szkolanawigatorow.pl/z-procesu-toepelitza-przez-zaleszczyki-do-katowni-bezpieki

 

http://www.filmweb.pl/person/Aleksander+Ford-12812/discussion/Radziecki+patriota.-1691871

http://www.akademiapolskiegofilmu.pl/pl/historia-polskiego-filmu/artykuly/zjazd-filmowy-w-wisle-czyli-dla-kazdego-cos-przykrego/228

http://nckf.pl/node/2673

http://www.portalsamorzadowy.pl/wydarzenia-lokalne/narodowe-centrum-kultury-filmowej-w-lodzi-dostalo-szanse,76892.html

https://translate.google.pl/translate?hl=pl&sl=it&u=https://it.wikipedia.org/wiki/J%25C3%25B3sef_Leopold_Toeplitz&prev=search

 

http://www.filmpolski.pl/fp/index.php?osoba=117436

 

 

 

You may also like...

7 komentarzy

  1. Anonim napisał(a):

    Szacunek!

    SW

    PS. Pani notki trzeba czytać rano. Zamiast kawy

  2. @meszek napisał(a):

    Jaki ten układ jest trwały?
    Od pionierskich czasów PRL do III RP w rozkwicie – i trzyma się znakomicie 🙂

  3. piko napisał(a):

    Pisaliśmy nieraz, że kultura jest jednym z ważniejszych a w zasadzie najważniejszym polem na którym ma się urabiać nowego człowieka (sowieckiego). zdobywać „serca i dusze” dla przyszłego i lepszego świata.
    Przykładów jest mnóstwo, pierwszy z brzegu – pan Zdrojewski planowany był na ministra od wojska a został od kultury. W jednym się strzela kulkami w drugim propagandą, co jest ważniejsze.

    I teraz proste pytanie i mniej prosta refleksja – kto p. Glińskiego wciągnął do polityki? Sam pan Prezes Kaczyński. Dlaczego to zrobił, nie miał wyjścia, chciał, nie wiedział?

    Coś panowie Kaczyńscy szczęścia nie mają …

  4. piko napisał(a):

    Zajrzałem na stronę „Centrum Badań nad Uprzedzeniami – Zakład Psychologii Stosunków Międzygrupowych” (Wydział Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego).

    No cóż, monopol edukacyjny sprawia, że jeden „wariat na swobodzie” może duraczyć całe roczniki studentów, którzy często nie wiedzą, że ktoś im operuje mózgi. W zasadzie to nie wariat tylko cwany gościu, który wie do jakiego kurka się przyssać. Ten co umożliwia dojenie RP przez takich gostków jest winny i powinien trafić do jakiegoś mokrego lochu. Na razie pan Gowin ma się dobrze.

    Żeby było ciekawie to muszę się przyznać, że przez przypadek brałem udział w „badaniu naukowym” polegającym na wypełnienia ankiety o stosunku do uchodźców.

    Na końcu ankiety napisałem, że zawiera ona błędy metodologiczne w związku z tym jest tendencyjna i wnioski jakie z niej wyciągną nie będą warte funta kłaków (błędnie definiuje problem a potem każe się odnosić do tak zdefiniowanego założenia). To znaczy wnioski wyciągną takie jakie sobie założyli – prawicowa, nacjonalistyczna, faszystowska, nietolerancyjna hydra podnosi łeb.

    Pod ankietą podpisały się:
    dr Magdalena Budziszewska, mgr Paulina Górska, mgr Oliwia Maciantowicz, dr Marta Marchlewska, mgr Marta Witkowska.

    Duraczenie przebiega jeszcze w dwóch obszarach – media z naciskiem na TV oraz szeroko rozumiana kultura. Pan Gliński też czuje się dobrze.

  5. @meszek napisał(a):

    Wygląda na to że duraczeniem zajmują się głównie panie.
    Wygląda na to że panie łatwiej (o)duraczyć.

    Co do samego problemu to Wydziały Psychologii i Socjologii UW należy rozwiązać w trybie pilnym. I odtworzyć za 10 lat – z zupełnie nowymi ludźmi.
    Stopień zainfekowania jest tak duży, że stosowanie terapii przywracającej normalność jest bezcelowe.

  6. cisza1 napisał(a):

    Michał Bilewicz:

    „W latach 2000–2001 redaktor naczelny pisma „Jidełe”, później przez kilka lat redaktor „Słowa Żydowskiego” oraz członek zespołu „Krytyki Politycznej”. Jego artykuł Mit „przedsiębiorstwa holokaust”
    Panie Toetplitz.
    Sami swoi:)

  7. @meszek napisał(a):

    http://dzienniknarodowy.pl/szef-centrum-badan-nad-uprzedzeniami-moze-czas-skonczyc-uczeniem-o-ince-pileckim/

    Szef Centrum Badań nad Uprzedzeniami: „Może czas skończyć z uczeniem o Ince, Pileckim?”

    nauka radziecka ciągle się rozwija…

Dodaj komentarz:

Przejdź do paska narzędzi