A.Meller: POLSKO – ŻYDOWSKI SPÓR, CZYLI O POLITYCE ULEGŁOŚCI

[przedrukowuję b.ciekawą próbę syntezy polsko-żydowskiej polityki braci Kaczyńskich]

GENEZA PROBLEMÓW

 

Rok 1989 uważa się w historii Polski za przełomowy, to właśnie wtedy odbyły się wybory kontraktowe, które pozwoliły na budowę nowego ustroju gospodarczego i politycznego. Nowe państwo budowały jednak stare elity do spółki z częścią tzw. konstruktywnej opozycji, która zgodziła się na warunki gry ustalone przez komunistów. Zgoda na taki stan rzeczy miała swoje skutki w polityce wewnętrznej, bo pozwalało to na przeprowadzenie nomenklaturowej prywatyzacji i uwłaszczenie się starych komunistycznych decydentów na majątku wpracowanym przez całe społeczeństwo, a więc de facto na utrzymanie władzy. W kapitalizmie bowiem najważniejszy jest to, kto posiada kapitał, a nie to kto nominalnie sprawuje władzę. Dzięki sile pieniądza możliwe było zbudowanie resortowych telewizji, gazet itd. Masowa propaganda adresowana do całego narodu pomagała ustawić komunistów na starych/ nowych pozycjach w wygodny i w miarę trwały sposób. Sytuacja tego typu odpowiadała oczywiście z jednej strony Moskwie, ale z drugiej także Waszyngtonowi. Amerykanie wiedzieli, że starzy komuniści zmieniając się wtedy w biznesmenów i optymistycznie nastawionych do Zachodu polityków, będą bardzo zainteresowani współpracą z tym mocarstwem, bo wiedzieli, że w przepastnych archiwach CIA i innych służb znajdą się odpowiednie dokumenty, które mogą im całkowicie zniszczyć karierę! Drugim istotnym czynnikiem było też, to, że mentalność elit decyzyjnych w Warszawie przyzwyczajonych do wykonywania rozkazów płynących z Moskwy wiele się nie zmieni po zmianie ustroju. Ci sami ludzie dla ochrony swoich interesów i pozycji w życiu publicznym będą gotowi na robienie tego samego wobec nowych sojuszników, czego od nich oczekiwali zaledwie kilka lat wcześniej starzy dobrzy znajomi połączeni wspólną wizją budowy socjalistycznego społeczeństwa.  W socjalizm oczywiście nikt już nie wierzył, zwłaszcza, że ostatnie symbole tego świata upadały, podobnie tak jak chociażby słynny mur w Berlinie. Wszystko to miało implikacje dla rozwoju gospodarczego państwa, budowy nowej klasy politycznej, administracji w także tajnej, która tak wiele się nie zmieniła poza zmianą nazwy na bardziej akceptowalną społecznie. SB zmieniła się w UOP, a wojskowy kontrwywiad i wywiad połączyły się w jedną służbę specjalną.

NOWA POLITYKA ZAGRANICZNA

Fakty te miały jeszcze jeden skutek polityczny: wpływały w znaczącym stopniu na politykę zagraniczną. Nowa Polska by odciąć się od brzemienia socjalizmu i wykazać swoją przydatność wobec Zachodu musiała bardzo szybko pokazać jaki kierunek w polityce zewnętrznej wybierze. Pierwszym więc i zasadniczym krokiem było odcięcie się od wytworzonych przez socjalizm powiązań ekonomicznych ze wschodem. Stare komunistyczne fabryki miały zostać przejęte, albo przez byłych członków PZPR, albo przeznaczono je na sprzedaż zachodnim korporacjom. Aspiracje do struktur euroatlantyckich, czyli NATO i EWG, również wyrażono stosunkowo wcześnie. Złożenie takiej deklaracji i chęć szybkiego przystąpienia do bogatego zachodniego świata musiało oczywiście kosztować i kosztowało także politycznie. Ceną nie było tylko otwarcie gospodarki socjalistycznego państwa na zachodni kapitał, ale także konieczność dostosowania własnej polityki zagranicznej do potrzeb nowego zachodniego patrona, czyli Waszyngtonu. Jednym z takich nieformalnych warunków miała być zmiana nastawienia do Izraela. Polska Rzeczpospolita Ludowa długo nie utrzymywała z amerykańskim lotniskowcem na Bliskim Wschodzie stosunków dyplomatycznych, zerwano je na skutek marcowej zawieruchy w 1968 roku i dopiero w 1990 roku ten stan rzeczy się nie zmienił. Antysemickie czystki w wojsku, czy w ramach rządzącej krajem partii komunistycznej przyczyniły się do przyprawienia Polsce i Polakom łatki antysemitów, którzy swoją nienawiść wobec Żydów wysysają dosłownie z mlekiem matki. W wcześniejszych dekadach oczywiście ten stereotyp też był dostrzegalny, ale marcowa cezura jeszcze go wzmocniła. Dekada lat 90 XX wieku otwierała więc w tym zakresie zupełnie nowy rozdział w wzajemnych relacjach. Polskie władze starały się poprawić relacje z Izraelem i całą żydowską diasporą przez szereg działań propagandowych i politycznych, które miały dowieść tego, że w nowej epoce zmienił się w Polsce nie tylko ustrój gospodarczy, ale i podejście władz do Żydów i Izraela.

LEWICOWO- RÓŻOWA POLITYKA UMIZGÓW

Pierwszym wymownym znakiem nowych czasów była operacja Most, czyli zgoda polskich władz na przerzucenie z terenu ZSRR do Izraela kilku tysięcy Żydów. Operacja była realizowana przy udziale radzieckich, polskich i izraelskich służb specjalnych. W rocznicę tych wydarzeń ( nie tak dawno, bo w czerwcu 2015 roku ) odbyła się nawet konferencja naukowa, gdzie uczestnicy tych historycznych wydarzeń wspólnie wspominali przebieg operacji i wzajemną koordynację działań także na polu dyplomatycznym. Działania takowe podjął prezydent RP Lech Wałęsa. Pierwszy niekomunistyczny polityk i głowa państwa odwiedził Izrael w maju 1991 roku i tamtejszym parlamencie wygłosił przemówienie w którym padły między innymi takie słowa: „Tu, w Izraelu, kraju Waszych narodzin i odrodzenia, proszę Was o wybaczenie”. Polski prezydent już na początku transformacji przepraszał Żydów w imieniu całego państwa i to na długo przed słynnym przemówieniem Aleksandra Kwaśniewskiego w Jedwabnym! Dziś raczej pamięta się przede wszystkim to drugie wystąpienie, gdzie prożydowska polityka polskich władz była już bardzo widoczna i medialnie ugruntowana. Po tej deklaracji nastąpiły też dalsze ustępstwa strony polskiej wobec Izraela. Polskie państwo zgodziło się na wprowadzenie ruchu bezwizowego, wymianę młodzieży, czy też organizację tzw. Marszu Żywych, gdzie młodzi Izraelczycy rokrocznie mogli odwiedzać miejsca ważne dla historii zagłady, takie jak np. Muzeum Auschwitz -Birkenau. Podróż po ternie Polski młodych Izraelczyków odbywała się bardzo często w towarzystwie uzbrojonych ochroniarzy i własnych przewodników, którzy przedstawiali stosunki polsko- żydowskie i całą historię zagłady w świetle znacznie odbiegającym od tego co młodzi Polacy uczą się w naszych szkołach. Polska nie zważała na tego typu incydenty, kierując się zasadą, że ustępstwa w tym zakresie będzie można zrekompensować politycznymi zyskami w sferze militarnej i politycznej. Dobre stosunki Polski z Izraelem miały mieć przełożenie na Stany Zjednoczone, a tam Żydzi mieli znaczące wpływy zwłaszcza w Waszyngtonie i tamtejszych elitach decyzyjnych. Logika tego postępowania miała więc swoje praktyczne uzasadnienie i była realizowana w kolejnych latach z zadziwiającą konsekwencją bez względu na polityczne i społeczne koszty takiego postępowania.

Uległość, czy raczej przychylność, a czasami wręcz wspaniałomyślność widoczna była też w kolejnych latach. Państwo polskie zdecydowało się bowiem na przywrócenie obywatelom państwa Izrael polskiego obywatelstwa, co w czasie swojej wizyty w tym kraju obiecał uczynić Aleksander Kwaśniewski. W ten sposób miały być naprawione błędy jakie miały miejsce w okresie realnego socjalizmu. . Gesty te miały tym bardziej wymowne znacznie, że wykonywał je polityk wywodzący się z formacji postkomunistycznej. Prezydent Kwaśniewski przeprosił zresztą Żydów w imieniu polskiego państwa za mord jaki został dokonany na członkach tej społeczności w miejscowości Jedwabne na Podlasiu w czasie trwania II wojny światowej.

Prezydent nie wiedział jednak tego, czy tak stało się naprawdę, bo nie przeprowadzano w tym celu odpowiednich badań ekshumacyjnych i historycznych, które na pewno potwierdzałby taką wersję wydarzeń. Ważna była jednak deklaracja polityczna, czyli przyznanie się w imieniu polskiego państwa przez jego pierwszego obywatela do tego, że Polacy też mogli brać czynny udział w zagładzie Żydów, nawet jeśli była wymuszona przez siły zewnętrzne. Decyzja taka dała później pretekst do szeregu publikacji naukowych i paranaukowych, oraz publicystycznych w który przypisywano Polakom współudział w rasistowskiej polityce eksterminacji realizowanej przez III Rzeszę. Jedwabne miało być dowodem na to, że zoologiczny antysemityzm Polaków w czasie próby- czyli światowej wojny po raz kolejny dał o sobie znać. Polacy zaś tak samo jak inne narody mogli zostać uznani za współsprawców zagłady, mniej lub bardziej kolaborując z niemieckim okupantem. Dodatkowo po zakończeniu wojny, ci sami Polacy mieli przejmować mienie ruchome i nieruchome po zamordowanych Żydach, korzystając w ten sposób materialnie na tragedii tej społeczności. Polskie władze nie protestowały przeciwko tego typu insynuacjom, nie budowały własnej narracji na temat wydarzeń jakie miały miejsce w czasie wojny i tragedii „Shoah” ale raczej milcząco przyznawały rację tym, którzy opisywali wydarzenia przeszłe według własnej interpretacji. Jedynie na co potrafiły się zdecydować ówczesne elity polityczne, to dość słabe protesty dyplomatów, którzy starali się prostować teksty artykułów w których była mowa o „polskich obozach zagłady”. Na mocniejszą reakcję ówczesnych decydentów nie było stać. Można też zadać sobie pytanie, czy rzeczywiście tego chcieli ? Polityka uprawiana na klęczkach wydawała się drogą słuszną i bezalternatywną, bo sojusznik za oceanu właśnie takiej postawy oczekiwał i za taką nagradzał.

KONTYNUACJA POLITYKI SERWILUZMU W WERSJI KONSERWATYWNEJ

Nawet po zmianie rządu na prawicowy, czy raczej konserwatywny, ta sytuacja nie zmieniła się. W czasach prezydentury Lecha Kaczyńskiego i rządów koalicji Samoobrony- LPR i PiS politykę życzliwości wobec Żydów i Izraela kontynuowano. Lech Kaczyński uważany był za najbardziej prożydowskiego przywódcę w Europie. Polityk ten jako Prezydent RP zapoczątkował tradycję palenia chanukowych świec w Pałacu Namiestnikowskim. Kaczyński wsparł również budowę Muzeum Żydów Polskich „Polin”. Wychowana w tym duchu polityczna elita PiS dziś postępuje podobnie. Kierując się z jednej strony pragmatyką polityczną vide: sojusz z USA, zaś z drugiej koniecznością wzmacniania tej polityki przez przypodobanie się środowiskom żydowskim w Polsce i na świecie. Wystarczy w tym miejscu przypomnieć zapowiedzi wiceministra Selina budowy kolejnego Muzeum, tym razem poświęconego wydarzeniom rozgrywającym się w warszawskim getcie w czasie drugiej wojny światowej.

Szef tego resortu – prof. Piotr Gliński lekką rękę wydał 100 milionów złotych na renowację żydowskiego cmentarza na ul. Okopowej w Warszawie. W tle oczywiście, poza tymi widocznymi umizgami o charakterze propagandowym są kontrakty zbrojeniowe i technologiczne o których opinia publiczna z różnych względów nie musi być informowana. Za wszystkie te wysiłki Polska dziś płaci „frycowe” w postaci konfliktu z Izraelem i diasporą żydowską na świecie, a zwłaszcza w USA. Polityczny kundlizm to jedno, ale brak woli bronienia własnych interesów przez kilka razy tu wspomniane narzędzia propagandowe, to drugie.

Przez okres prawie 30 lat niepodległości nie wyasygnowano środków z publicznej kasy na promocję najnowszej historii Polski, w których bohaterstwo i odwaga Polaków ratujących Żydów przed śmiercią z ręki niemieckiego kata zostałaby pokazana. Były za to pieniądze na takie filmowe produkcje jak „Pokłosie”, czy nagrodzona Oscarem „Ida”. Gdyby polityka jawnego kundlizmu była jednak nieco korygowana przynajmniej na odcinku propagandowym, to dziś reakcja Żydów i Izraelczyków byłaby znacznie mniej gwałtowana. Inwestycja w dobre kino promujące Polskę i Polaków na pewno w jakimś stopniu neutralizowałby propagandę przeciwnika, którą Żydzi od lat starają się serwować całemu światu. Stawiając Polaków w roli współsprawców zagłady, a prowadzonych na rzeź Izraelitów, jako jedyne prawdziwe ofiary światowej wojny. Podobnie mogło być z polityką informacyjną. Warto było nawet skopiować wzory rosyjskie, gdzie państwo prowadzi spójną politykę propagandową zarówno w wymiarze mediów tradycyjnych jak i społecznościowych, czy internetowych. Propaganda ta rzecz jasna kosztuje sporo, ale przynosi wymierne efekty praktyczne. Polska w tym czasie wolała jednak zaniechać takich działań, a w wymiarze wewnętrznym pozwoliła na ekspansję kapitału zachodniego, który ulokował swoje inwestycje w rynek prasy i mediów elektronicznych. Dziś z tego tytułu zarówno Rosja, jak i Niemcy odnoszą określone korzyści propagandowe i polityczne. Amerykanie i Żydzi w Izraelu, którzy takie narzędzia posiadają, potrafią z nich zrobić właściwy użytek, dodatkowo przy tym stosując jeszcze presję polityczną. Polskie władze i elity zaś w sytuacji kryzysowej takowych narzędzi nie posiadają, więc trudno oczekiwać jednoznacznej reakcji na pomówienia i ataki płynące z drugiej strony barykady politycznego konfliktu. W przepadku obecnej władzy spotkanie z rzeczywistością i słabością własnego państwa stało się szczególne bolesne. PiS przecież jak wspomniano wykazywał się wyjątkowo przychylną postawą wobec Żydów, konsultując nawet z ambasadą Izraela treść ustawy o IPN. Mimo tych wszystkich gestów i umizgów i tak polski rząd stał się przedmiotem medialnego ataku. Kaczyński i jego partia nie potrafiła przyjąć jednoznacznej strategii postępowania w sytuacji zagrożenia. Rząd nie zadeklarował ani natychmiastowej poprawy wspomnianej wyżej ustawy, ani nie zdecydował się na twardą obronę własnego stanowiska. Zamiast tego zdecydowano się na niejasną taktykę umizgów i obrony nowelizacji nieszczęśliwej ustawy, która suma summarum i tak zostanie ostatecznie wycofana. PiS zresztą pod wpływem zewnętrznej presji uległ i zdecydował się na wyrażenie ustami prezydenta RP skruchy wobec partnerów z Izraela i USA, bo tym były w istocie przeprosiny, wygłoszone w okrągłą- 50 rocznicę wydarzeń marcowych! Oznacza to, że w stosunkach z Izraelem wiele się nie zmieni. Polska najbardziej prożydowskim państwem w Europie, tyle, że nastroje wśród polityków obecnej kliki rządzącej będą mniej optymistyczne… W końcu bowiem, Polska musi liczyć się z realiami geopolitycznymi, a te są takie jak wspomniano na początku tego tekstu, że USA są jedynym gwarantem bezpieczeństwa Polaków i każda cena za podtrzymanie tego statusu jest dla Kaczyńskiego i jego partii do przyjęcia…

 

 

You may also like...

3 komentarze

  1. Trzmielka napisał(a):

    @E.B

    Już sam tytuł tego linkowanego przez Ciebie tekstu odpycha swoim katastrofizmem…

    Natrafiłam za to na niezwykle ciekawy wykład Michalkiewicza o obecnej sytuacji Polski na tle historycznym, wygłoszony pod koniec zeszłego roku u salezjanów we Wrocławiu. Inaczej niż powszechnie komentuje sprawę relacji Polska-USA. Bardzo rzeczowy wykład, podbudowany nieznanymi nieraz szerzej faktami, a także, co zaskakujące u Michalkiewicza, poza kompetentną krytyką zawarte w nim są dla polskich władz propozycje skutecznych rozwiązań. Sprawa żydowskich roszczeń też została tam poruszona.

    https://youtu.be/l9bnO77z7XM

  2. Trzmielka napisał(a):

    @E.B

    Przeczytałam jednak ten tekst linkowany przez Ciebie i treść na szczęście odbiega od tytułu. Autor bardzo sensownie pisze, o co idzie gra: o „żydowski zarząd powierniczy” nad Polską, jak mówi od dawna Grzegorz Braun, Reprezentację interesów amerykańskich w Polsce. Do tego potrzebny jest im majątek wyrwany od Polski jako haracz…

Dodaj komentarz

Przejdź do paska narzędzi