Przesadziliście Panowie, czyli „dwa gangi ubeków”, masy, marzec 68 i Kisielewski

MOTTO:

 

  1. Walka z prawicą rządzącą i z prawicą w stanie spoczynku jest nierozdzielna (…)

Program klasy robotniczej nie posługuje się mglistymi symbolami, lecz realiami społecznymi: w swej krytyce i radykalizmie swych postulatów program ten dystansuje wszelkie frazesy nacjonalistyczne i klerykalne (…) i odpowiada interesom mas. Ma więc wszelkie szansę zwycięstwa w walce o poparcie mas.

 

[List otwarty do partii Kuronia i Modzelewskiego, 1964 r.]

 

  1. Hej sekciarze, nie bijta się,

Są robotne polskie masy,

Pożywita się

[na melodię: Hej górale, nie bijta się!]

 

  1. (…) szlachta polska, CZEGO WAM WŁAŚNIE TRZEBA, jest dobra i głupia. Jej królowie nie byli nigdy od niej mędrsi (…).

 

[ Jakub Frank – Odezwa do Żydów polskich w 1755 r. ]

W ostatnich dniach mamy festiwal pokajań się, ofiar przebłagalnych. Serwuje się nam jakiś sklecony przez Przyjaciół (tych z Rzeczpospolitej Przyjaciół)  – Mit Marca 1968. Nie ma tu niczego z rzetelności historycznej. Nie na darmo nie ma żadnego historycznego opracowania całościowego dziejów „Solidarności”. Nikt tu nie chce prawdy, nie szuka jej. Podczas ostatniego ataku Izraela na Polskę mieliśmy okazję przekonać się, że właśnie tak uprawiają „historię” nasi Przyjaciele. Dokumentów z którymi poleciała Komisja Wildsteina – nikt w Izraelu nie chciał przeglądać. A po kiego diabła im dokumenty? Żeby popsuć humor i zniszczyć już ugruntowaną legendę? Taki to pre-racjonalny, azjatycki sposób rozumienia własnych dziejów. I Bóg z nim, z takim sposobem. Cała tragedia zaczyna się gdy my, dzieci chrześcijańskiej cywilizacji opartej na Grekach, którzy wydali pierwszego historiografa – Herodota – gdy my zaczynamy – na wzór żydowski –  tworzyć mity, bajki, legendy zamiast odważnie dążyć ku prawdzie. I tak jest z historią Marca 1968. I pozostałych grudniów, październików, czerwców i sierpniów.

image

Bijatykę dwóch gangów trwającą od stycznia do maja 1968 r. przedstawia się nam jako rzekomą walkę z komunizmem, jako walkę z cenzurą. Prezydent Duda prawie 10-krotnie powtarza słowa; „błagam o wybaczenie”. I błaga Szewacha Weissa. Zamiast Helenę Wolińską. Przeprasza Stefana Michnika za polską emeryturę. Błaga rabina o wybaczenie za… Moczara. W naszym imieniu… Monthy Python. Sezon rekonstrukcyjny.

image

Aby skończyć z żenującymi hołdami nie wiadomo kogo, nie wiadomo na czyje zamówienie, nie wiadomo przed kim i nie wiadomo za co – zajrzyjmy za kulisy i zobaczmy jak wygladają procesy umysłowe w umyśle zdrowym.

Stefan Kisielewski tak pisze o marcu 68 w „Dziennikach”:

Dwadzieścia lat temu powiedziałem Ważykowi, że to, co robią Żydzi, zemści się na nich srodze. Wprowadzili do Polski komunizm w okresie stalinowskim, kiedy mało kto chciał się tego podjąć z gojów (poza gorliwcem Gomułką). Społeczeństwo było wtedy jednolicie antykomunistyczne, więc nienawidzono ich. Teraz społeczeństwo jest nowe, niewiele z tamtego pamięta, opór się rozchwiał i rozładował, ale nienawiść została, co obecnie wyzyskał Moczar dla swoich celów personalnych, oskarżając ich o „błędy i wypaczenia” (w których zresztą sam brał udział). Bo Żydzi nie rozumieją jednej rzeczy: gdy są małą grupą, jak po wojnie, to zachowują się wobec siebie solidarnie, negując jednocześnie, jakoby była to solidarność narodowa, i odrzekając się od jakiejkolwiek odpowiedzialności zbiorowej. Tymczasem skoro się działa solidarnie (oczywiście nie wszyscy, ale ci co robili politykę), to można się spodziewać, że ktoś to kiedyś wyzyska. No i rzeczywiście: sprawa Izraela dała pretekst do potraktowania wszystkich (prawie – Starewicz się trzyma) Żydów jednolicie, jako naród — skutek wiadomy. Tragiczny jest tylko los Żydów-Polaków, artystów, pisarzy, którzy biorą w łeb za winy tamtych — tamci zaś sami sobie piwo warzyli. Sytuacja powikłana — ale któż ją dziś rozwikła? Zaś kultura polska traci, obraz Polski widziany z Zachodu staje się ohydny, ale kogóż z walczących o władzę to obchodzi? A Gomułką nic z tego wszystkiego nie rozumie, klepie swoje (a raczej nie swoje, podsunięte) pacierze o rewizjonizmie i tyle. Jak się zbudzi, będzie za późno („i obudził się z ręką w nocniku…”).

[…]  od paru miesięcy odbywa się ostateczna rozgrywka między dwiema grupami ubeków: grupą żydówską, która z łaski Rosji szarogęsiła się tutaj w latach Stalina, oraz grupą „partyzancką”. Po wojnie grupa przybyłych z Rosji Żydów-komunistów (Żydzi zawsze kochali komunizm) otrzymała pełnię władzy w UB, sądownictwie, wojsku, dlatego że komunistów nie-Żydów prawie tu nie było, a jeśli byli, to Rosja się ich bała. Ci Żydzi robili terror, jak im Stalin kazał (zresztą prawdziwi partyzanci też, tyle że byli raczej podwładnymi niż rozkazodawcami), dopiero w roku 1956 wycofali się z tego, a żeby się ratować, zwalili winę na tamtych (Zambrowski robiący Październik), oskarżając ich w dodatku o antysemityzm. Tymczasem dorosło młode pokolenie komunistycznych.byczków i partyzanci rzucili ich na tamtych, szermując przy tym doskonale pasującym argumentem „syjonizmu”. Marzec to była prowokacja, aby Żydów dorżnąć — dwie grupy się walą, a między nimi plącze się nic nie rozumiejący Wiesio, który dał się nabrać, a teraz, gdy się nieco zorientował, jest trochę już późno, bo go robią na szaro, a żona Żydówka też mu nie pomaga. Od 1956 on sam własnymi rękami wykańczał swych sojuszników („Po prostu”, Goździk, Tejkowski, Bieńkowski, „Znak”, Ochab itp.), aż teraz został sam ze swoim nosatym Zenkiem.Już zaczął coś kapować, na zjeździe się utrzyma, bo Ruscy są za nim, robi jakieś kontrakcje, ale jest przypóźno. Trzeba było myśleć wcześniej, a on dał się nabierać, wygłaszając mowy o syjonistach albo jadąc w marcu na nas. Jak Pan Bóg chce kogoś zniszczyć…

Stefan Kisielewski, „Dzienniki”

 

A więc co my dziś tak naprawdę świętujemy? To znaczy co świętuje rząd uparcie produkując narrację oderwaną od faktów?

 

Narracja jest podlana intensywnym sosem emocjonalnym w dwóch zestawach.

 

  1. zestaw w sosie dumy (Premier)

 

  1. zestaw w sosie przebłagalnym (Prezydent)

 

Ad 1. Z czego mamy być dumni? Z czynów której grupy ubeków? Oczywiście, pytanie jest retoryczne: możliwa jest tylko jedna odpowiedź. My, Polacy, teraz mamy być dumni z jednej grupy ubeków (w terminologii Kisielewskiego: „żydowskiej grupy ubeków”) i z tego, jak sprytnie wciągnęła ona polskich studentów w obronę swojej pozycji (parytetu we władzy)? Potwierdzam, sprytnie to zrobiła grupa żydowska, ale nie ma to związku żadnego z byciem dumnym z tego.

 

Ad 2. O wybaczenie za co Prezydent dzisiejszej Polski błaga, nieledwie na kolanach? Za to, że „odchylenie nacjonalistyczno-prawicowe” odegrało się (super delikatnie w porównaniu do tego, za co się odgrywało) za orgie polskiej krwi przelewanej przez żydowską grupę ubeków, sędziów, prokuratorów, za krwawe orgie zgotowane Polakom 20 lat wcześniej? Kisielewski ostrzegał ich. Nie posłuchali. A później lament?  Za co tu błagać o wybaczenie? Za odpornośc na naukę jednej z grup? Biorąc pod uwagę, że wtedy wyjechali też Stefan Michnik i Helena Wolińska „zostawiając wszystkie swoje posiadłości” – jest tak, jakby Prezydent ich także przepraszał za to, że nigdy nie zostali osądzeni…

 

A poza tym, jak pisze historyk M.Klecel: „Co do przymusowych wyjazdów w 1968 roku, to nie były one takie przymusowe. Kto bardzo nie chciał wyjechać, nie wyjeżdżał. Sędzia Stefan Michnik wyjechał, ale jego brat Adam Michnik pozostał. Wyjechała prokurator Helena Wolińska, podobnie jak sędzia Michnik, przeczuwając, być może, kłopoty z powodu wyroków śmierci, jakie wydawała na polskich patriotów w latach 40. Ale nie wyjechał już komendant obozów pracy w Świętochłowicach i Jaworznie Salomon Morel, lecz pozostał w kraju aż do początku lat 90., kiedy to zdecydował się na wyjazd do Izraela, gdy zainteresowano się bliżej jego biografią, co nie przeszkodziło w tym, że pobierał do końca życia wysoką polską emeryturę. Podobnie jak Adam Michnik, nie musieli wyjeżdżać Kuroń i Modzelewski, Blumsztajn i Szlajfer oraz wiele innych osób, które zakładały później „Gazetę Wyborczą”.

W marcu 1968 tysiące polskich studentów zostało sprytnie wciągniętych w obronę „żydowskiej grupy”. W identyczny sposób wciągnięto robotników na „strajki” w 1988 … by wynieśli ku władzy  Bolesława Wałęsę i grupę tych samych ludzi, którzy w 1968 nie chcieli nigdzie wyjeżdżać (Michnika, Blumsztajna, Lityńskiego, Wujca, Smolara etc. etc.). Polacy dobrze noszą na rękach.

 

Gdzie tu w tym wszystkim, w tych machlojkach i socjotechnicznym uzywaniu tłumów do własnych interesów, gdzie tu miejsce na dumę i przeprosiny? No, chyba że duma z tego, iż zostało się nabitym w butelkę a przeprosiny za to, że noga z tej butelki wystawała…

 

Nowa Polityka Historyczna (nie mylić z NEP) przybiera formę coraz bardziej upokarzającą dla Polaków. MaBeNa tylko ruszyła z parkingu i już niemożebnie kopci, pyrka i smrodzi. Istny Trabant z karoserią założoną na bebechy przodem do tyłu. Wstrzymajcie – drodzy chłopcy –  trwające od rana do wieczora serwowanie dania karp po żydowsku, czyli  „marzec po żydowsku w sosie dumy lub w sosie błagań o wybaczenie”, bo naród zwróci. I mandat do reprezentowania też zwróci.

 

Za kogo rządzący nas mają? Przecież oni nie mogą nie wiedzieć, nie uświadamiać sobie, że tworzą czołobitne hagady zamiast odbudowywać godność Polski, Polskę pewną siebie, mającą niezbywalne poczucie własnej wartości. Jak niedouczeni, banalni, powierzchowni i recytujący podrzucone im hasła są Prezydent i Premier – to aż trudno uwierzyć. Przykładów absurdalnego, napuszonego pustosłowia Prezydenta nie będę teraz przytaczał (próbki kuriozalnych stwierdzeń i świadectw niedouczenia Prezydenta są w moich 9 tekstach jemu poświęconym). A z osiągnięć Premiera ostatnich dni przytoczę jedynie 3 niezwykłe zdania. Gdy Premier mówił, że w 1968 miało miejsce także inne niezwykle ważne wydarzenie: zerwanie stosunków dyplomatycznych z Izraelem, to uzupełnił tę informację z bogactwa swego umysłu i z głębi swych uczuć. Powiedział tak: A przecież Izrael był ważnym krajem dla polskiej kultury [i tu nastąpi udowodnienie postawionej tezy], bo w Izraelu wielu ludzi mówiło po polsku i były księgarnie polskie [sic!]. I po tym „wystrzale” następuje atak jądrowy na naszą niewiedzę – Premier postanawia uświadomić nas do końca i wypowiada wiekopomne słowa: „Izrael jest bardzo ważnym krajem dla pielęgnowania więzi polsko-izraelskich” [sic!]. Wmyślmy się w głębię tych słów! Ona powala. Czy premier jest buddystą? Toż to prawie koan! To brzmi przecież jak: „Wiatr jest bardzo ważny dla podmuchów wiatru”. A może Premierowi chodziło o nas, może troszczył się o nas, o wydolność naszego intelektu. Żebyśmy czasem nie pomyśleli, że bardzo ważnym krajem dla pielęgnowania więzi polsko-izraelskich jest np. Islandia. Jak dobrze, że mamy takiego Premiera. Teraz już do końca życia zapamiętamy, że b.ważnym krajem dla pielęgnowania więzi polsko-izraelskich jest Izrael.

 

Dlaczego, gdy jeśli Prezydent i Premier zabierają głos wobec rabinów lub na temat Izraela – to możemy mieć pewność, że palną jakieś niestworzone rzeczy. Ja myślę, że to kwestia miłości. Miłości ich życia. Gdy język mówi z przepełnionego nieziemskim uczuciem serca – to nie dba o fakty i sens… Pisał o tym Stendhal i Ortega. Osoba taka ledwo powstrzymuje się od tego, by rzucić się do kolan temu, co kocha. Taki klimat gorących uczuć. Co zrobić. Tylko trochę niesmacznie to obserwować i słuchać. Prezesie! Nie da się zrekonstruować tych pałających przywódców narodu? Przywódcy nie są od pałania. Chyba że pełną poświęceń i ofiarną miłością do ojczyzny…

 

W sumie to chyba nie ma się czego spodziewać po polityce historycznej obecnej pałającej ekipy. Dlaczego? Dlatego, że na szczycie IPN usadowiła się – niestety – Rzeczpospolita Przyjaciół. Świadczy o tym nie tylko aktualnie obrany kurs narracji MaBeNy, ale także np. zdarzenie z notatką o obywatelu Izraelu z zasobów IPN-u, która zamiast do prokuratury i zamiast powiadomienia ambasady państwa Izrael trafiła gdzieś w kąt, została ukryta. Rzeczpospolita przyjaciół ma wiele niewidzialnych rąk. Co tylko PIS zachce jakąś gruntowną reformę zrobić lub doprowadzić do końca, to niewidzialne rączki pokazują: „A figa!. Tego nie ruszycie, bo tu nasi, bo to nasi. Nasi synowie i nasze wnuki”. I tak to z tymi reformami jest. Co pozostaje? Rzucić się do kolan pewnych panów w czerni, jak Prezydent. Chociaż rozrywki trochę dla ludu. Taki Bollywood Rzeczpospolitej Przyjaciół.

Aby nie było, że tylko negatywy o NEP-NPH, o Premierze i Prezydencie, pochwalę za jedną rzecz Prezydenta. Jest to coś, za co – mniemam ; ) – Prezydent przejdzie do historii. Mianowicie wprowadził i wylansował oraz zamierza zastąpić nową nazwą – nazwę naszego państwa. W krasomówczej pasji i emocjonalnym nadpobudzeniu Rzeczpospolita Polska zaczyna zamieniać się w Rzeczpospolitą Przyjaciół. Od wiosny/lata zeszłego roku. Prezydent nawet zaryzykował otarcie się o Trybunał Stanu zmieniając samowolnie i bezprawnie historyczną nazwę naszej ojczyzny w projekcie ustawy sejmowej o wprowadzeniu święta państwowego „Dnia Polaków ratujących Żydów”. Jest to do sprawdzenia, w druku sejmowym widnieje Rzeczpospolita Przyjaciół a… znika Rzeczpospolita Polska. To jest Trybunał Stanu, ale póki co możemy korzystać z tego określenia dla opisu porządków panujących w Polsce. Jest ono b.użyteczne dla ukazania kto rządzi w większości instytucji Rzeczpospolitej Polskiej. Już nie trzeba używać chropowatych zwrotów: „resortowe dzieci”, „oligarchia pochodzenia żydowskiego” etc., zamiast tego można mówić ‚Rzeczpospolita Przyjaciół. Bardzo użyteczny ten knot semantyczny sklecony przez gorliwego Prezydenta. Rządzi nie Rzeczpospolita Polska a Rzeczpospolita Przyjaciół. Za zgodą obecnej władzy. Władza przesadziła. Źle to jej wróży. Przesadziliście Panowie. Nieziemsko…

You may also like...

20 komentarzy

  1. nagor napisał(a):

    @wawel24
    Smutna ta prawda , którą opisujesz , jako element ciągu wydarzeń jednego korzenia i sam na to drzewo bezwiednie włażisz apelując do prezesa .
    O co do niego ? O kukułkę aby zniosła jajo w to gniazdo ? Zakładasz , jakiś przypadek lub przeoczenie na szczycie?
    Bądź konsekwentny ,opisałeś regułę celnie, aby ją podważyć jednym zwrotem kierując oczy ku górze . Nie tam , bo to ułuda , lub piękne słówka nic nie wnoszące .
    Adresuj to na doły , te niezbyt świadome do czego służą w tej zabawie , jak przyjdzie im podpisać się krzyżykiem (jak analfabeta pod jakąś listą)
    Pozdrawiam

  2. wawel24 napisał(a):

    Nagorze,
    zakładasz nową radykalną prawicową partię? Jeśli tak, to zapisuję się do niej :).
    Tylko proszę najpierw o program. Wypada wcześniej przeczytać, przed podpisaniem się.
    A jeśli nie zakładasz, to tylko rzucasz bananem z innego drzewa.
    Też takimi bananami rzucałem 10 lat temu.

    pozdrawiam serdecznie

    Wawel

  3. wawel24 napisał(a):

    A w ogóle to dzięki za właśnie taki komentarz.
    Właśnie o wzbudzenie złości na pewne codzienne zjawiska, do których niezauważalnie przywykamy mi chodziło.
    Jeśli wzbudzi się pewna, odpowiednia liczba odpowiednich ludzi – to sprawy ruszą do przodu. może nawet zacznie się to od Twojego komentarza. 🙂 I stanie się on historycznym momentem.

    PS
    A Prezes? Cóż, jest jaki jest.
    Składa kwiaty pod pomnikiem Dmowskiego, a postępuje często w przeciwnym kierunku.
    W sumie to i tak sporą drogę zrobił w ewolucji swojego światopoglądu – biorąc pod uwagę, jak wąski, jak koniunkturalny i jednowymiarowy był program początkowego PC.

  4. piko napisał(a):

    @wawel24
    Może napiszę notkę z kilkoma refleksjami ze spotkania z prof. Krajskim w którym wczoraj uczestniczyłem.

    Padło kilka zdań o bieżącej sytuacji. Konflikt RP – żydzi widać na zewnątrz. W istocie jest to konflikt dotyczący wpływu skonfliktowanych środowisk żydowskich na RP czyli Chabad Lubawicz (które popiera JK) i pozostałych żydów, którzy tych z Lubawicz nienawidzą. http://jewish.org.pl/wiadomosci/oswiadczenie-organizacji-zydowskic/

    Zadałem może naiwne pytanie – „czy nie można spraw RP prowadzić bez uzgadniania ich z żydostwem (takim bądź innym).
    Padła prosta odpowiedź – pewnie można.
    No to dlaczego się tego nie robi?
    A to ciekawe pytanie.

    Temat niestety nie został rozwinięty. Można powiedzieć że pewną odpowiedź na to pytanie dał cały wykład.

    Polecana lektura – Ayn Rand „Atlas zbuntowany”.

  5. cisza1 napisał(a):

    @wawel24 wszyscy
    „Dlaczego, gdy jeśli Prezydent i Premier zabierają głos wobec rabinów lub na temat Izraela – to możemy mieć pewność, że palną jakieś niestworzone rzeczy.”

    Tych panów wybrał przecież sam J.Kaczyński, który oprócz katechez 10. każdego miesiąca, nie odzywa się. To nie znaczy, że nie czuwa.
    Ani Duda ani Morawiecki nie znają tzw. marca 1968, urodzili się po… a ich szefem nadal jest, może jako „patron” prezes PIS-u.

    W marcu 1968J.K. był już na UW w otoczeniu takich panów; brata Lecha, A. Rzeplińskiego, M.Safjana, M. Wyrzykowskiego itp. Pracę doktorską pisał u lewicowego żyda St. Ehrlicha.
    W domu rodzinnym – matka w IBL współpracowała z Janem Józefem Lipskim, mistrzem masońskim. Potem Wałęsa, kłótnia itd. „wężykiem”.
    Więc, jakby dzisiaj po prawej, patriotycznej stronie się nie ustawiał to w sercu ma na pewno dawne „sentymenty”.

    „Prezesie! Nie da się zrekonstruować tych pałających przywódców narodu?”
    Kolejna rekonstrukcja może być jeszcze dalsza od pierwotnej „dobrej zmiany” czyli „wężykiem”, tak myślę.

  6. piko napisał(a):

    Atlas niosący kulę ziemską przed Rockefeller Center w Nowym Jorku

    Alegoria jednoznaczna. Dodajmy do tego „Atlas zbuntowany”,

    Obecny system finansowy jest piramidą która musi się zawalić. Żeby wszystkich nie pogrzebała będą organizowane kryzysy kontrolowane. Temat na większy tekst. Tag – „ekonomia magiczna” czyli jak z niczego robi się pieniądze, masoni.

  7. izaluka napisał(a):

    @wawel24 @ cisza1 @wszyscy
    Jak wiesz komentowałam pod tą Twoja notką na żółtym, więc tutaj odniosę się może do komentarza Ciszy.
    Jak wiesz Ciszo, bo często rozmawiamy, nie odsądzałam dotąd J. Kaczyńskiego od czci i wiary, wręcz miałam nazwijmy to nadzieję na jego propolskie intencje. Chciałabym podkreślić jednak, że jestem przy tym przeciwna demonizacji jego osoby, jako wyłącznego reżysera polityki PISu, a od 2015 polityki rządu, czy nieograniczonych wpływów na wybór i działania Prezydenta.

    Nie powinniśmy, tak myślę, zapominać, czy też nie dostrzegać (pomijać), że podobnie, jak politycy innych partii, J. Kaczyński jest w bardzo dużym stopniu uzależniony od różnych grup wpływu – służb wewnętrznych i zewnętrznych, a także tego, co z taką mocą ujawniło się wraz z wystąpieniem ambasador Izraela – nacisków światowego żydostwa wewnętrznie podzielonego, ale w jednym zgodnego – apetytów na zawłaszczenie terenów Polski, jej bogactw naturalnych, no i całkowite zagarnięcie panowania nad mniej wartościowymi tubylcami. Jednym słowem wszyscy oni od lewa i prawa, to marionetki w rękach poważnych graczy światowych.

    Czyli chodzi mi o to, że nie ma w Polsce grupy polityków (partii politycznej), którzy podejmują w pełni suwerenne decyzje. Poprzednie władze były uzależnione od wpływów głównie rosyjskich i niemieckich oraz żydowskich, a obecne głównie od amerykańskich, czyli żydowskich i podobnie, jak poprzednicy, od żydowskich.

    Ci wszyscy, którzy głosowali na PIS oraz przeciwko Komorowskiemu (za Dudą) mieli nadzieję (ja też), że w tej głęboko niesprzyjającej sytuacji (braku suwerenności Polski) partia J.K. wybierając uzależnienie od USA w zamian za uzależnienie od Rosji i Niemiec, zdoła ugrać coś dla Polski i Polaków. Mieli nadzieję, że nie tylko intencje najważniejszych osób w PISie, ale i ich determinacja w działaniach na rzecz Polskiej racji stanu i polepszenia bytu Polaków, okażą się silniejsze od strachu przed walką z silniejszymi o Polskę.

    To co napisałam powyżej, to wersja optymistyczna, choć wszystko wskazuje i przy tej wersji, że zwycięża jednak STRACH.

    Wersja pesymistyczna zaś jest taka – PIS miał zagospodarować patriotyczną w tym katolicką część społeczeństwa polskiego (celowo nie piszę, że prawicową, bo z prawicą nie ma on nic wspólnego), aby powoli ugotować tę „polską żabę”, by konsument żydowski otrzymał w pełni strawną potrawę do spożycia.

    Sprawa się rypła wraz z nowelizacją ustawy o IPN i nerwowymi atakami Izraela i innych syjonistów na Polskę.

    Stawiam sobie więc pytanie, czy jest tak, że jakaś grupa polityków PIS tą ustawą miała na celu przyspieszyć to gotowanie na wpół już ugotowanej polskiej żaby, myśląc, że jest ona prawie gotowa do konsumpcji, czy może wprost przeciwnie – spowodować wyskoczenie żaby z garnka. Ponieważ wydaje się, że żaba wyskoczyła (Polacy dość gwałtownie i niemal powszechnie nie tylko otworzyli oczy, ale i zaczęli widzieć rzeczywistość taką, jaka ona jest) druga grupa polityków PIS stara się żabę zapędzić z powrotem do garnka.

  8. meszek napisał(a):

    @izaluka: „Nie powinniśmy, tak myślę, zapominać, czy też nie dostrzegać (pomijać), że podobnie, jak politycy innych partii, J. Kaczyński jest w bardzo dużym stopniu uzależniony od różnych grup wpływu ”

    Nie popadajmy w infantylizm.
    Kiedy Duda a potem PiS wygrali wybory to … był to przejaw Geniuszu JK, bo … to ON wskazał kandydatów.
    Kiedy z kolei coś nie wypali to mamy narrację … JK nic nie może, biedaczek, chlip, chlip.
    Bądźmy poważni.

    @izaluka: „jakaś grupa polityków PIS”

    Wszystkie ważne „grupy” polityków w PiS są ważne z nadania JK. PiS jest partią wodzowską, jak wszystkie partie w Polsce (jest to pochodną systemu wyborczego).

  9. cisza1 napisał(a):

    @izaluka
    Która wersja jest bliższa prawdy, chyba z czasem się okaże.

    „Stawiam sobie więc pytanie, czy jest tak, że jakaś grupa polityków PIS tą ustawą miała na celu przyspieszyć to gotowanie na wpół już ugotowanej polskiej żaby…..”

    Wg. mnie tak właśnie się stało. Działo się tak:

    19 stycznia w Warszawie, w gmachu MSZ, polityk z Dep. Stanu USA ostrzega przed nowelą ustawy o IPN!
    Jeżeli polski rząd przyjmie ustawę, Amerykanie nie będą mieli wyjścia i będą musieli zareagować. Powstała notatka.
    Zasadą jest, że pisma między ministerstwami przekazywane są 2 x dziennie. Notatka z 22 stycznia, przeznaczona dla min. Ziobry powinna być już 23 stycznia w MS. Odległość między MSZ a MS to ponoć ok. 300m..
    A trafia tam dopiero 30 stycznia.
    Senat poparł uchwalona przez sejm ustawę z 31.01 na 01.02 przed godziną 2 w nocy bez poprawek nowelizację ustawy o IPN.

    I dobrze:)
    Pozdrawiam Cię serdecznie

  10. E.B napisał(a):

    @Meszek

    W PiSie są różni ludzie. Jest też grupa prawdziwie pro polska i mam nadzieję, że to ona właśnie zacznie stopniowo nadawać ton. Są też różni karierowicze, krety też.

    JK przeszedł długą drogę. Zapewne zna swoje i naszego państwa ograniczenia. Wciąż jednak wierzę, że realizuje drogę polską.

  11. cisza1 napisał(a):

    @izaluka c.d.
    Do Twojej wypowiedzi j.w. „… czy jest tak, że jakaś grupa polityków PIS …”
    Rządzi koalicja różnych partii, z przewagą PIS ale…

    weź proszę pod uwagę, że J.K. ma wpływ na PIS ale nie ma „władzy absolutnej” w partii Solidarna Polska – Z. Ziobry.
    On jest ministrem sprawiedliwości i ma koło siebie wielu młodszych wiceministrów..
    Np. pan P.Jaki,M.Wójcik są też z Solidarnej Polski.
    Oni są bardziej radykalni.

  12. izaluka napisał(a):

    @meszek
    Jestem jak najbardziej poważna i to nie jest infantylizm, tylko opis rzeczywistości. A rzeczywistość jest taka, wielokrotnie szczegółowo pisał o tym @35stan, że po akcji służb amerykańskich o kryptonimie „Sowa i przyjaciele” kompromitującej rządzące POPSL, PIS (J.K.) otrzymał od Amerykanów propozycję uzyskania poparcia w wyborach za cenę…i tu pewnie wcześniej czy później dowiemy się dokładniej, jaka to była stawka. Jednym z elementów tej ceny było niewątpliwie wystawienie w wyborach prezydenckich A. Dudy. O naciskach amerykańskich mówił sam J. Kaczyński.

    Osobiście nigdy nie twierdziłam, że wybór Dudy na kandydata na prezydenta był przejawem geniuszu JK. Wręcz przeciwnie, byłam zdumiona, delikatnie mówiąc (pamiętałam dobrze zachowanie Dudy 10 kwietnia 2010r), a głosowałam na niego dopiero w II turze przeciwko Komorowskiemu. Wtedy odsunięcie Komorowskiego wydawało się celem niemal nadrzędnym.

    Owszem, wystawienie tej, czy jakiejkolwiek innej, kandydatury przez JK legitymizowało w pewien sposób takiego kandydata, ale minęły ponad dwa lata i dziś z perspektywy czasu i skutków patrzę dużo chłodniejszym okiem zarówno na PIS, jak i na samego J.Kaczyńskiego. O prezydencie Dudzie nawet nie chce mi się pisać. Jedna wielka porażka.

    „PiS jest partią wodzowską, jak wszystkie partie w Polsce (jest to pochodną systemu wyborczego).”

    Jest wodzowską w tym sensie, że słowo ostateczne w partii ma wódz i jego zaufani. Ale jego decyzje nie są suwerenne, bo uzależnione od wpływów sojuszników zagranicznych, których sobie wybrał, a bez ich pomocy i przynajmniej nie przeszkadzania, władzy by nie uzyskał – mają swoje sposoby, o czym boleśnie przekonała się koalicja POPSL.

  13. izaluka napisał(a):

    @cisza1
    …”weź proszę pod uwagę, że J.K. ma wpływ na PIS ale nie ma „władzy absolutnej” w partii Solidarna Polska – Z. Ziobry.”

    Zgadza się, nie ma też wpływu na Gowina, ale już Glińskiego to sam lansował.

    Coraz mniej podoba mi się po prostu to, co widzę, a czego sam J.K. nawet nie raczy wyjaśniać Polakom. Dziś np. na tematy bieżące, bardzo absorbujące Polaków, nie powiedział ani słowa.

    Po prostu przyglądam się i staram zrozumieć. Nie usprawiedliwiać, a zrozumieć.

    Również serdecznie Cię pozdrawiam

  14. Trzmielka napisał(a):

    @izaluka

    Słusznie zwracasz uwagę, że „[…] sam J.K. nawet nie raczy wyjaśniać Polakom. Dziś np. na tematy bieżące, bardzo absorbujące Polaków, nie powiedział ani słowa”.

    W polityce wyborcom nie da się mówić wszystkiego, ale na pewno można powiedzieć więcej, niż teraz słyszymy. Czy to przypadkiem nie jest spadek „minionej epoki”, w której zarówno JK, jak i inni z jego pokolenia mają we krwi, że trzeba trzymać język za zębami i mówić jak najmniej? Konspiracyjna przeszłość nie służy dobrze politykom…

    Akurat Ziemkiewicz w „Do Rzeczy” napisał artykuł, w którym twierdzi, że różne wzajemnie sprzeczne ruchy PiS to wynik działania koterii wewnątrz partii, które chcą sobie zaskarbić zasługi w oczach Prezesa. Pewnie w sprawach mniejszego kalibru tak się właśnie dzieje, a często też chcą one ugrać jakieś własne interesy bez oglądania się na zdanie JK (vide sprawa senatora Koguta).

    Co do problemu z nieszczęsną nowelizacją ustawy o IPN, to sądzę, że była to właśnie taka radosna twórczość resortu Ziobry plus może albo zastój działań w MSZ przy zmianie ministra, albo sabotaż wewnętrzny postkomunistycznych złogów w resorcie. Powierzanie takiej sprawy młokosowi Jakiemu świadczy o tym, że ani Ziobro, ani Beata Szydło, ani nawet sam JK nie zdawali sobie sprawy z tego, jak bardzo nadepną tą nowelizacją Żydom na odcisk. A to znaczy, że nie mieli pojęcia o roli „religii Holokaustu” i mieli kompletnie nierealistyczny obraz relacji Żydów do Polaków. Wydaje się to wręcz nieprawdopodobne, ale po różnych reakcjach podejrzewam, że ta ślepota spowodowana jest (oby uleczalnym) filosemityzmem typowym dla polskiej inteligencji o lewicowym zabarwieniu (czyli tych popiłsudczykowskich, ale nie tylko).

  15. Trzmielka napisał(a):

    @izaluka, @cisza1, wszyscy

    Akurat zajrzałam na żółty salon i tam trafiłam od razu na tekst zupełnie mi dotąd nieznanego Littlefingera, który według mnie świetnie diagnozuje część sytuacji, a szczególnie „milczenie Kaczyńskiego”.

    https://www.salon24.pl/u/littlefinger2/851176,konflikt-polsko-zydowski-czyli-o-szarzy-kawalerii-ktorej-nie-bedzie

  16. cisza1 napisał(a):

    @Trzmielka
    „Konspiracyjna przeszłość nie służy dobrze politykom…” w kontekście J.K.
    KOR nie był konspiracją.
    Kiedy J.K. był w konspiracji? Proszę o konkrety.

    „…nie mieli pojęcia o roli „religii Holokaustu” i mieli kompletnie nierealistyczny obraz relacji Żydów do Polaków.”
    My, wielu z nas, nawet mohery mialismy pojęcie a oni nie? Trzmielko, żartujesz?

    A propos żółtego i notki małego paluszka:) Bzdury pisze.

    „Jarosław Kaczyński wie, że w tych trwających od 30 lat zmaganiach dwóch wizji Polski, które uosabiają dwie postaci dwóch tytanów, tak jak przed wojną Piłsudski i Dmowski, a mianowicie on sam i Adam Michnik, szarża oznaczałaby klęskę obozu Polski dumnej a zwycięstw obozu Polski zawstydzone…”

    On, J.K. jako marszałek i PPS (zgoda!) i Michnik jako kto……Dmowski?
    Boże Kochany, toż to bluzg!
    Żeby nie Dmowski w Wersalu mielibyśmy kłopoty, jako stronnicy Państw Centralnych ( Niemiec, Austrii)
    W komentarzu Provo słusznie napisał:
    ProvoCatio: „powiedzaił sześcionotkowy middle finger. skąd oni was biora?”

    Przepraszam, że znowu się z Tobą nie zgadzam ale tak mam, że szukam prawdy.
    Pozdrawiam

  17. Trzmielka napisał(a):

    @cisza1

    Ciszo, trudno jest o zrozumienie, kiedy te same fakty zupełnie inaczej interpretujemy. Pewnie musimy pozostać przy swoich zdaniach.

    Podobna sytuacja zachodzi w przypadku Kaczyńskiego i Żydów – jako filosemita w zupełnie innym świetle niż my widział dotąd „religię Holokaustu”, Tłumaczył sobie pewnie, że Żydzi mają prawo do nadwrażliwości i nie zdawał sobie sprawy z powagi sytuacji. Ewidentne jest to po jego reakcji na awanturę z powodu ustawy. Był bardzo zaskoczony i zdumiony – jak inaczej sobie to można tłumaczyć, jak nie błędnym obrazem sytuacji?

    Przeciw Żydom domagającym się od Polski haraczu chciał wystawić innych Żydów, przyjaznych Polsce – myślę, że nawet zakładał sprowadzenie do Polski jakichś Żydów z Izraela. I wtedy Żydzi biliby się między sobą. Bo rozumiał, że mając za przeciwników Rosję, Niemcy i Brukselę musimy mieć silnych sojuszników. Sądził, że uda mu się pozyskać dużą część Żydów, Tak mi to wygląda z obecnej perspektywy.

    Dziwne, że tak rozumiesz zestawienie Piłsudski-Dmowski i Kaczyński-Michnik. Przecież tu chodzi tylko o analogiczną relację: dwóch polityków o kompletnie odmiennych programach. Z tym, że ci przedwojenni obaj byli polskimi patriotami, czego nie da się powiedzieć o Michniku i tej konstatacji na marginesie zabrakło mi w notce Littlefingera. Bo że Michnik ma wciąż wielki wpływ na te postpeerelowskie pseudoelity, to fakt – jestem niemal wyłącznie takimi otoczona…

    Mam takie wrażenie, że Ty patrzysz na drzewa, a ja na las – i dziwię się, że nasza dyskusja rozdrabnia się w szczegółach, a nie rozmawiamy o całości sytuacji. Tę całość (a właściwie pewien aspekt całości) dobrze, według mnie, ujął Littlefinger. Ile ma notek to nie ma zupełnie znaczenia – naprawdę, czy nie może ktoś teraz właśnie włączyć się do dyskusji politycznych, skoro uznał, że ma coś istotnego do powiedzenia?

    Konspiracja jako powód zbytniej powściągliwości JK w wyjaśnianiu sytuacji niekoniecznie musi być tego powodem, może być tez inny, To mało istotny szczegół. Chociaż, jeśli prosisz o konkrety, to chyba jeżdżenie po Polsce z pomocą dla represjonowanych wymagało dużej dyskrecji…

    Dziękuję za możliwość sprecyzowania swoich myśli dzięki naszej dyskusji.

    Serdecznie Cię pozdrawiam 🙂 🙂

  18. cisza1 napisał(a):

    @Trzmielka
    ‚Mam takie wrażenie, że Ty patrzysz na drzewa, a ja na las – i dziwię się, że nasza dyskusja rozdrabnia się w szczegółach, a nie rozmawiamy o całości sytuacji.”

    Patrzenie na drzewa to „wina” tego, żem ściślak:)*

    Tak mam, że gdy widzę dysonans (w Izraelu byłam wiele razy, akurat też w 2006 r.) dot. tematu „dialogu” polsko-żydowskiego, który od lat był jawnie poddańczy.
    Posłuchaj proszę.

    Miałam i mam wiele wątpliwości co do intencji L.K. oraz co oczywiste J.K.
    Rozumiem też tych, którzy widzą je inaczej.
    Pozdrawiam.

    *dopóki będą kręcić ze „Smoleńskiem” mój dystans do nich nie zmieni się. Podziwiam pracę blogerów analizujących setki szczegółów zadających kłam serwowanym opowieściom.

  19. nohood napisał(a):

    z najnowszej beczki:

    komuchy mają znowu swojego jaruzela.
    oby nie, ale coś mi się wydaje, że gen wrony skonsoliduje czerwonych i mogą wejść do sejmu jeśli pis nie zmieni
    „polityki leżenia plackiem”, czy jackiem (nie pamiętam, którego odgrywał prezes)

    http://niezalezna.pl/219479-coacuterka-jaruzelskiego-wchodzi-w-polityke-ujawnia-z-list-jakiej-partii-wystartuje-w-najblizszych-wyborach

  20. nagor napisał(a):

    @Trzmielka
    Witam
    Drzewo czy las? Omawiasz przypadki jakby to była jakaś samosiejka na obrzeżu lasu, i to taka z przypadku .Zaskoczona miejscem i funkcją mimo leciwego trwania w tym miejscu .Usprawiedliwiasz braki tak rzeczywistych odbiorów sygnałów tego środowiska i doświadczeń życiowych co bardziej upodobnia do słupa a nie drzewa w tym lesie .
    Idąc za Twoim przekazem , to ten las dotyczy słupów , nawet nie drzew .

Dodaj komentarz:

Przejdź do paska narzędzi