Gomułka o podwójnej lojalności – ma rację, czy nie ma?

MOTTO: 

                                                           „Jeśli ktoś na waszej ziemi prowadzi działalność, której celem jest wywołanie                                                                                     wobec was nienawiści, to nie powinniście się na to godzić”

W dyskusjach o wydarzeniach marcowych skupiamy się na rzeczach drugorzędnych, na narzuconej nam, obcej narracji wypaczającej obraz wydarzeń. Nikt nie porusza tematu „podwójnej lojalności”, który był dominujący w przemówieniu Gomułki.

Posługujemy się pojęciami z obcych porządków prawnych i państwowych. Pojęciami takimi jak: antysemityzm, holokaust (pseudoreligijna ofiara całopalna), negacjonizm (negowanie badań nad II wojną światową sprzeczne z państwowym mitem państwa Izrael). Antysemityzm – to pojęcie z zakresu polityki historycznej nie mającej nic wspólnego z polską polityką historyczną. Jest to pojęcie polityki historycznej państw takich jak Izrael i diaspora (diaspora funkcjonuje zupełnie nieprawnie na zasadach „państwa”, nawet poniżająca postawa rządu polskiego polegająca na „bieganiu na dywanik”  skończyła się na skierowaniu DWÓCH swoich delegacji przebłagalnych do dwóch „państw”; oprócz zbędnej komisji dialogu Wildsteina skierowanej do Izraela – do USA, do drugiego, nielegalnego państwa żydowskiego poleciał M.Magierowski i pod przykrywką kurtuazyjnego spotkania ze swoim odpowiednikiem amerykańskim – odbył spotkania z kilkoma „organizacjami żydowskimi” odgrywającymi rolę organów „nielegalnego państwa diasporalnego” w tym z organizacją ds. restytucji mienia, jedną z kilku samozwańczych, pirackich organizacji).

Gomułka poruszył b.ważny dla każdego poważnego i dojrzałego państwa temat, temat „podwójnej lojalności”. W USA po II wojnie toczyły się dziesiątki dyskusji wypracowującej u obywateli obcego pochodzenia świadomość, iż „podwójna lojalność” jest czymś niepożądanym, czymś, co nie przystoi obywatelowi USA, pewną „niezdrową świadomością” trudną do penalizacji, aczkolwiek nieomylnie lokalizowaną u nieprzywiążanych w żaden sposób do swojej ojczyzny jednostek, w chwilach kryzysu swojego „pozornie pierwszego państwa” działających na rzecz „państwa pierwszego pochodzenia” lub szerzej – na rzecz interesów sił zewnętrznych. Oczywiście, nie trzeba chyba dodawać, że głównym oskarżonym w sporach w USA była diaspora żydowska i jej „potencjalna zdrada”, jej podwójna lojalność (dual loyalty) i postępująca za nią krok w krok – podwójna moralność i hipokryzja. Jak pamiętamy ze świetnego filmu „Zniesławienie” – dla każdego bez wyjątku Żyda Izrael jest mityczną matką, najgłębiej skrywaną ideą, której zawsze kosztem wszystkiego będzie bronił, choć może chiwlowo być w lekkim sporze. Jest to podświadoma siła witalna odzywająca się co rusz. A dla innych państw? Wróg wewnętrzny, który otwiera bramy państwa przed siłami zewnętrznymi lub wita armie najeźdźcze kwiatami obejmując stanowiska nadzorcze w aparacie okupującym swoich jeszcze niedawnych „współobywateli”.  Buber, koryfeusz syjonizmu (warto czytać autorów syjonistycznych z lat 20 i 30, jest to jedyny okres i jedyna dziedzina pisarstwa żydowskiego, gdzie można znaleźć próby samokrytycznego spojrzenia na siebie jako na naród) pisze, że Żyd, nawet najbardziej :”zasymilowany” zawsze w Europie pozostanie kimś obcym, reprezentantem Orientu. Martin Buber podsumowuje to tak: „Każdy europejski Żyd jest i na zawsze pozostanie Azjatą”.

I o takich tematach, ważnych, rzadko poruszanych problemach – a propos wydarzeń marcowych – warto by było dyskutować, a nie chodzić śladem podrzucanej narracji na wieczne tematy wmawianego Polsce w brzuch „polskiego antysemityzmu”, śladem kajania się wiecznego przed butnymi gośćmi udającymi, iż nie cechuje ich podwójna  lojalność.

Na zakończenie warto przytoczyć słowa Normana Finkelsteina z wywiadu dla Do Rzeczy, zainspirowane tematem izraelskich wycieczek do Polski, ale rozwijając myśl Finkelstein wypowiedział kilka kapitalnych stwierdzeń, których jeśli PIS nie weźmie pod głęboką rozwagę połączoną w głęboką ekspiacją za elementy polityki kunktatorstwa w ich ostatnim postępowaniu, to… teatr ich widzę żałosny, malejący i otaczany rosnącą dezaprobatą. Posłuchajmy niezależnego umysłu, bo póki co na praej stronie ze świeczką go szukać:

Prof. Norman Finkelstein wypowiedział się m.in. o wycieczkach izraelskich uczniów do Polski. Zgodził się z tezą, że w ich trakcie pokazuje się Polskę jako kraj antysemicki. „Te biedne dzieciaki wracają do Izraela przerażone, przekonane, że wszędzie poza domem grozi im niebezpieczeństwo. I niestety, Polacy – proszę mi wybaczyć to co teraz powiem – zachowują się w sposób godny pożałowania. Nie macie na tyle pewności siebie i poczucia własnej wartości, by powiedzieć Izraelowi: Zabierajcie się z naszego kraju i wsadźcie te swoje wycieczki gdzieś. (…) Jeśli ktoś na waszej ziemi prowadzi działalność, której celem jest wywołanie wobec was nienawiści, to nie powinniście się na to godzić” – stwierdził amerykański uczony żydowskiego pochodzenia.

 

Na sugestię, że za tego typu sformułowania w Polsce mógłby zostać uznany za antysemitę, politolog odpowiedział: „Tak, wiem. Polska i jej słynna samokrytyczna inteligencja. Ludzie, którzy uważają, ze każda krytyka Żydów to antysemityzm, a jednocześnie cały czas ostro krytykują swój własny naród. Mówią, że robią to ze szlachetnych pobudek, ale w rzeczywistości robią to dla kasy. Wyleją kubeł pomyj na Polskę, a potem pędzą do USA, aby przeczytać pochwalne recenzje w tutejszych gazetach, zostać poklepanym przez tutejsze autorytety”. Cudowna jest ta ironia Finkelsteina: „Tak, wiem. Polska i jej „słynna” „samokrytyczna” „inteligencja”. Znakomicie powiedziane i zauważenie częstego triku przedstawiania sprytu i tchórzostwa – jako zalety, jako wielkoduszności, jako uwzględniania „wrażliwości drugiej strony”.

PIS niezauważalnie i zaskakująco dla wielu wyborców prześlizgnął się na pozycje „polityki poklepywania p plecach”. Nawet jeśli zacznie dobrze (ustawa o IPN), to w boju przyjmuje szokująco szybko postawę „podbrzuszem do góry”. Przykra konstatacja.

Pozostaje nadzieja na to, iż J.Kaczyński skoryguje ten styl „odsłoniętych podbrzusz” i „biegania na dywaniki” udający samokrytyczną inteligencję. Nie na tym polega samokrytycyzm i nie na tym polega inteligencja. Tym bardziej, że szatani agentury wpływu (jak pokazała to koalicyjna niemiecko-żydowsko-rosyjska agresywna akcja dezinformacyjna fabrykująca „fake newsa” o zerwaniu przez USA stosunków z Polską dokonanym w obronie mitów założycielskich państwa Izrael) są w ostatnich tygodniach czynni – jak nigdy dotąd…

image
Ilustracja. Czasem, jesli ktoś pod pretekstem poklepywania, chce drugiemu dmuchać w kaszę, trzeba rękę chcącą poklepać na chwilę – zdecydowanym gestem – powstrzymać…

 

 

O polskim antysemityzmie mówi się dla pieniędzy

=======================================

You may also like...

4 komentarze

  1. cisza1 pisze:

    @wawel24
    Mniejszości z reguły objawiają podwójną lojalność. Ważne: brać to pod uwagę!
    Na początku II RP tak właśnie zrobiono a zapomniano za sanacji:

    „Bitwa Warszawska bez udziału żołnierzy pochodzenia żydowskiego – zapobiegliwość gen. Sosnkowskiego ocaliła Polaków przed klęską?/…/

    Żydzi przyjaźnie witali zaborców oraz jak walczyli o stworzenie Judeopolonii w okresie wyłaniania się niepodległej Polski po I wojnie światowej była w świadomości dowódców wojskowych wciąż żywa. Znane też były inklinacje ludności żydowskiej do bolszewizmu. Nic zatem dziwnego, że w kluczowym dla losów bitwy momencie dowództwo Wojska Polskiego chciało mieć pod komendą jedynie pewnych ludzi.”
    http://prawy.pl/55795-bitwa-warszawska-bez-udzialu-zolnierzy-pochodzenia-zydowskiego-zapobiegliwosc-gen-sosnkowskiego-ocalila-polakow-przed-kleska/

    Metoda „izolacji” sprawdziła się.
    Metoda wyrzucania (Gomułka) – wykreowała męczenników. Większość już we Wiedniu skierowała się nie do Izraela ale za wielką wodę.
    A ponoć wyrzucanie było dobrowolne (skorzystali UBowcy); kto zna całą prawdę?

  2. Tadeusz_K pisze:

    @Cisza1
    #wykreowała meczeników..
    …kto zna całą prawdę?#
    /
    Istotne Twoje cztery ostatnie zdania.
    -prawda?
    Znają ją ci, którzy to wyreżysowali i nie w Polsce.
    Wartość dodana z tej sytuacji to (jak dobrze zauważasz) przedłużenie trwałości holokaustu, antysemityzmu i zadośćuczynienie potrzebom demograficznym czekującego.
    Takie dwa w jednym.

    #..ale za wielką wodę.#
    Każde działanie-w sposób nieunikniony- implikuje zyski i straty.
    A straty uwiarygadniają narrację okołotematyczną.

  3. Tadeusz_K pisze:

    cd z ostatniej chwili:

    1.Pr. Morawiecki: „Marzec ‘68 jest dla mnie symbolem drogi do wolności i solidarności; dla Polaków, którzy walczyli o wolność, powinien być powodem do dumy, nie do wstydu

    1. „Jerusalem Post”: „ pisząc, że premier Mateusz Morawiecki podczas wczorajszej debaty dot. wydarzeń z Marca‘68 miał powiedzieć, że jest dumny z wydarzeń, które doprowadziły do antysemickich wydarzeń w Marciu 1968 roku.”
      /
      https://wpolityce.pl/polityka/384942-przykra-manipulacja-jerusalem-post-izraelski-portal-oskarza-premiera-morawieckiego-o-dume-z-antysemickich-wydarzen-z-marca68
      **>
      -Jest wartość dodana?
      A no jest!
      -Jest dwa w jednym?
      Jest.

Dodaj komentarz:

Przejdź do paska narzędzi