Neomesjanizm – próba nowego spojrzenia.

@Cisza1 napisała tekst:  „Wiem, dlaczego atakują Polskę i Polaków”.  Jakby w odpowiedzi na tę notkę i jej dopełnienie, ukazał się na stronie Witolda Gadowskiego jego artykuł: „Neomesjanizm – próba nowego spojrzenia”

W zasadzie nigdy tego nie robię, ale dzisiaj wyjątkowo zamieszczam tu ten artykuł, bo wpisuje się w nasze tu rozważania, na temat teraźniejszości i drogi jaką należy obrać, jaka się przed nami rysuje, przed czym nie możemy się uchylić i jak mówił do nas Jan Paweł II: nie możemy zdezerterować.

Artykuł można też przeczytać tu:

http://gadowskiwitold.pl/publicystyka/neomesjanizm-proba-nowego-spojrzenia

„Codziennie toczy się gra, trudna gra – chodzi w niej o polską niepodległość. Jest to ciągle niebezpieczna sztuka manewrowania pomiędzy tym co możliwe, tym co konieczne i tym, z czym teraz jeszcze nie możemy sobie poradzić.

Dobra strategia walki zakłada jednak i takie posunięcia, które teraz wydają się jeszcze nierealne.

Najważniejszym dziś zadaniem – dla tych, którzy chcą służyć Polsce, jest utrwalenie jej niepodległości i zbudowanie mechanizmu, który będzie ją zabezpieczał w przyszłości, także wobec zagrożeń, które teraz ledwie majaczą na horyzoncie.

Zagrożenia

Największym zagrożeniem dla polskiej suwerenności i niepodległości jest jej …rozmiar.

Polska jest zbyt duża, aby ją lekceważyć i zbyt  niepokaźna, aby przejmować się jej zdaniem w globalnej rozgrywce.

Jest jednak zbyt dużym krajem, w zbyt ważnym rejonie świata, aby pozostać na uboczu

światowych wiatrów i przekształceń.

O wiele łatwiej jest realizować suwerenny plan państwowy państwom takim jak: Węgry, czy Czechy niż właśnie Polsce.

Położenie geopolityczne Polski sprawia, że nasi politycy nie mogą kierować się jedynie cyniczną kalkulacją kosztów i zysków. W takiej grze nigdy nie wybijemy się ponad średniactwo, a wiec tylko częściową suwerenność.

Polska niestety – często wbrew intencjom jej elit – jest wciągana do światowej rozgrywki i – jak dotąd – często ponosiła główne koszty gwałtownych przemian struktury świata.

Nie zgadzam się z krytykami, którzy rutynowo wytykają polskim politykom romantyzm  i podkładanie dłoni tam, gdzie kuje się zbyt duże – jak dla nas – konie.

Często dynamika prądów, na które nie mamy żadnego wpływu, wciąga polską politykę w działania, które z pozoru, wcale jej nie dotyczą. Rozważania dotyczące ważnych wydarzeń w polskiej polityce, które nie opisują zewnętrznego kontekstu, nie opisują w zasadzie niczego i są jedynie propagandowymi tekstami – bardziej z zakresu publicystyki niż opisu rzeczywistych mechanizmów. Tzw „tworzenie historii alternatywnej” jest więc nie tylko szkodliwą (bo odbierającą motywację) błazenadą, ale także nadużyciem wobec istotnych aktorów dawnych wydarzeń.

Drugim poważnym zagrożeniem, jest funkcjonowanie sporej grupy, która skłonna jest do zdrady, do sprzedawania narodowych interesów w zamian za konkretne przywileje czy pieniądze.

Niestety w Polsce tradycje zdrady są bardzo długie, a zestaw zakłamywań i usprawiedliwień wyjątkowo rozbudowany. Narodowa zdrada, w przypadku krajów takich jak Polska, podyktowana jest przede wszystkim dużym ciśnieniem wywoływanym przez sąsiadów naszego kraju.

Szczególnie dewastujące – dla naszej narodowej moralności – były oczywiście wpływy Niemiec i Rosji. To akurat do dzisiejszych dni wcale się nie zmieniło.

Nasi sąsiedzi są nie tylko bardziej politycznie możni niż my, ale także dysponują dużo większymi finansami, posiadają także doświadczenie w dziedzinie funkcjonowania służb specjalnych. Zatem trudno dziś opisywać polską rzeczywistość nie uwzględniając istnienia bardzo silnych grup wpływu, które w istocie utrzymywane są za rosyjskie i niemieckie pieniądze.

Jeśli analiza sytuacji nie skupia się na opisaniu poziomu wpływów agentury wewnątrz kraju, to taka analizę śmiało możemy potraktować jako bezwartościową.

Innym poważnym zagrożeniem jest stan gospodarki. Z tym Polacy, od wielu pokoleń, mają problem, często jest to kłopot urastający do rangi najważniejszego przy zabiegach o prawdziwa niepodległość.

Zawsze doskwierała nam monokultura rolnicza, ale przynajmniej w tej branży byliśmy liczącym się graczem. Dziś wiele działań zmierza do zniszczenia polskiego rolnictwa.

W polskiej gospodarce zawsze widoczny był drastyczny niedobór własnej produkcji, oraz niski wskaźnik inwestycji. W dziejach Trzeciej Rzeczpospolitej te problemy jedynie uległy nasileniu.

Szczególnie brak własnych centrów produkcji sprawia, że polska populacja – co pokolenie – jest drastycznie osłabiana wielkimi falami emigracji.

I wreszcie zagrożenie, którego nie da się otwarcie obserwować – trwa akcja wynarodawiania Polaków, finansowana przez ośrodki, które dążą do zniszczenia europejskich narodów, a szczególnie  tych nacji, które przywiązane są do katolicyzmu.

W tym wypadku inspiracjami są ośrodki neomarksizmu oraz wpływowi ideolodzy tzw „społeczeństwa otwartego” opierający się na ideach „społeczeństwa otwartego” zaprojektowanych przez Karla Poppera.

W przypadku Polski oczywistym jest, że uderzenie w przywiązanie Polaków do katolicyzmu, jest w istocie uderzeniem w jeden z podstawowych fundamentów naszej samoświadomości.

Na pewno nie najbardziej trywialnym zagrożeniem jest też, nadchodząca konfrontacja wielkich mocarstwa ze sobą. To wywoła wiatr, który może zmieść także polską państwowość.

Obiektywne czynniki są więc dla naszej państwowości niesprzyjające, ale czy polska suwerenność istotnie skazana jest jedynie na śmiertelną próbę.

Drogi obrony

Zwątpienie jest stanem, który najbardziej pożądają siły, które nie chcą istnienia polskiej niepodległości. Od 2015 roku widać jednak, ze nasz kraj posiada ogromny, wewnętrzny potencjał. Jest nim budząca się duma z polskich tradycji i dokonań oraz odradzająca się prawdziwa religijność. Trzeba sobie jednak jasno powiedzieć. Nie można dać się zwieść idei tzw „państwa świeckiego”, które przeciwstawiane jest „państwu religijnemu”. Każdy człon tego twierdzenia jest propagandowo bałamutny i nieprawdziwy.

„Państwo świeckie”, to w istocie agresywna idea walki z katolicyzmem. W takim państwie (tak jak je pojmują neomarksiści) dopuszczona jest wolność każdej religii i wyznania, jednak propagowanie katolicyzmu i jego symboli jest drastycznie ograniczane i zwalczane. „Neutralnośc światopoglądowa” takiego państwa to w istocie jego jadowity antykatolicyzm.

Naczelnym zadaniem polskich patriotów, ludzi skupionych na zabezpieczeniu niepodległości naszego państwa, jest więc obrona wartości katolickich i religijnej tradycji naszego narodu.

Nie wolno dać sobie wmówić, że obecność kościoła w polskim życiu publicznym jest czymś niewłaściwym.

Wręcz przeciwnie, wygląda na to, że właśnie przywiązanie naszego narodu do katolicyzmu sprawiło, że – póki co – oparł się ofensywie neomarksizmu i marksizmu kulturowego.

Dziś znaleźliśmy się w sytuacji zupełnie wyjątkowej. Jesteśmy jedynym tak mocno katolickim krajem w Europie. Jako jedyni przechowaliśmy skarbiec wartości starej Europy i właśnie od Polski może znów rozpocząć się tryumfalny pochód chrześcijaństwa, przez zmęczony i zlaicyzowany kontynent, który atakowany jest przez agresywną doktrynę politycznego islamu.

Obrona polskiej niepodległości dziś nie może być jedynie biernym oczekiwaniem na to co przyniesie los. Chcąc zachować niepodległość musimy wypełnić misję, do której – jak dziś widać – predestynował nas los.

Oczekując jedynie  na nadciągającą falę ataku zostaniemy przez nią pochłonięci. Wychodząc do przodu z ideą odrodzenia duchowego Europy ocalamy nie tylko siebie, ale także odgrywamy wielką rolę w odrodzeniu  Starego Kontynentu.

Oczywiście ktoś może się zżymać, że takie idee to mało twórcze odgrzewanie mesjanizmu, ale wygląda na to, że właśnie takiego mesjanizmu Polsce potrzeba.

Taka interpretacja spotka się oczywiście z drwinami i atakiem ze strony tzw „realistów”, którzy będą dowodzić, że polski mesjanizm jest źródłem wielu cierpień narodu, nieudanych powstań i nierealnych zachowań, a także masochistycznej mitologii narodowej, sakralizującej śmierć i zniszczenie.  Mesjanizm – w epoce PRL – został wyszydzony na wszelkie możliwe sposoby. Dziś zarówno zwolennicy pracy pozytywistycznej, jak i wiele osób nastrojonych niepodległościowo na modłę Józefa Piłsudskiego wątpi w aktualność idei polskiego mesjanizmu.

I istotnie, mesjanizm rozumiany tak jak pojmował go Józef Hoene Wroński, Andrzej Towiański, czy nawet Adam Mickiewicz, nie ma dziś wielu praktycznych zastosowań. Jednak moja propozycja zakłada skupienie się na czymś co nazwałbym –  współczesnym neomesjanizmem polskim.

Na czym polega takie myślenie:

Zakładam, że dzisiejsza Polska ciągle jest jednorodnym – etnicznie i etycznie – krajem i narodem.

Z tego faktu wynika, że dysponujemy potencjałem, który może wpłynąć nie tylko na nasze najbliższe otoczenie, ale może dać Europie niezbędny impuls do odrodzenia jej chrześcijańskiego charakteru i najważniejszego kośćca ideowego.

Oczywiście takie rozważania mogą wydać się mało zobowiązującym teoretyzowaniem

Jednak w sytuacji, gdy wielu Polaków poszukuje dziś sensu swojego działania odpowiedź, że swoją działalnością i modlitwą nie ratują jedynie swoich rodzin, ale ich postawa może mieć szerszy i bardziej doniosły format, jest to fakt nie do pogardzenia.

Jeżeli marksiści – za Heglem – zakładają, że historia jest napędzana niewidocznym – z perspektywy miesięcy i nawet całych lat – sensem, to nawet stosując ich sposób myślenia można zauważyć, że Polska znalazła się dziś w wyjątkowym momencie swojej historii, jest też wyjątkowym krajem w skali całej Europy.

Pytanie, które dziś stoi przed Polakami brzmi: albo dać się zlaicyzować i pokonać przez neoliberalizm, dać się rozwodnić w ogólnoeuropejskiej brei, albo też stanąć w obronie tego, co niezmiennie nas – do tej pory – kształtowało.

Podjęcie ideowej i duchowej walki wydaje się dziś warunkiem niezbędnym do zachowania naszej narodowej suwerenności. Koszty takiego sprzeciwu ponosimy już dziś, gdy sprzymierzona europejska biurokracja – spod znaku sierpa i młota – atakuje nas codziennie, korzystając z każdego, możliwego, pretekstu. Zdajmy sobie jednak sprawę z faktu, że prawdziwą przyczyną tych ataków jest katolicki charakter polskiego narodu i jego demokratyczne wybory, w konsekwencji których rządzi dziś w Polsce gabinet desygnowany przez Prawo i Sprawiedliwość.”

You may also like...

10 komentarzy

  1. cisza1 napisał(a):

    @E.B.

    Zażartuję, byłam pierwsza?
    A co Ty o tym sądzisz?
    Pod moją notką nie widziałam Cię ale może przeczytałaś?:)

    Kiedy on to opublikował i gdzie; daj proszę link.
    Nie jestem „tuzem publicystyki”, gdzie mnie do pana Gadowskiego? Na razie powiem tylko, że pisze wg. mnie o.k. ale……zupełnie nie zgadzam się z jakimkolwiek „polskim mesjanizmem, neomesjanizmem”.
    Uzasadnię zaś.

    Pozdrawiam

  2. nagor napisał(a):

    @E.B
    Witaj
    ==albo też stanąć w obronie tego, co niezmiennie nas – do tej pory – kształtowało. ==
    U @cisza1 pisałem w podobnym temacie i jest dalej aktualne . Problem jest w określeniu „jak” stanąć w obronie i w okół kogo aby było skuteczne ?

  3. E.B napisał(a):

    @Cisza1

    Oczywiście, że czytałam. Dlatego też zamieściłam ten tekst, bo współgra z Twoim. Byłam ostatnio trochę chora i nie bardzo miałam siłę pisać.
    Ja też uważam, że stoimy im kością w gardle. Polski katolicyzm jest mimo wszystkich naszych wad, słabości, grzechów, czymś niezwykłym. Trafił na bardzo podatny grunt ludzi o dużej sile duchowej. Polska duchowość, przywiązanie do Matki Bożej, Jej niezwykły kult w Polsce, wierność Kościołowi, trwanie przy Bogu przez te wszystkie trudne lata, które wyrażało się w różny sposób, poprzez religijność ludową, religijność maryjną, chrystianologię i na swoje własne sposoby, przeszkadza w zainstalowaniu religii New Age.
    To ma być religia synkretyczna, łącząca elementy wszystkich wierzeń na ziemi. Jest to więc wyrugowanie chrześcijaństwa, a przede wszystkim katolicyzmu. Katolicka Polska, tak wytrwale stojąca przy Jezusie I Matce Bożej bardzo temu przeszkadza od dawna.
    Pisze o tym też Stanisław Krajski w swoich książkach. A dzisiaj zaczynają mówić też inni. Ostatnio Witold Gadowski. Mówią też niektórzy księża.
    O tym, że piszą również blogerzy nie wspomnę.

    Witold Gadowski wskazuje kierunek w jakim my dzisiaj musimy iść wbrew całemu niemal światu. Nazywa to neomesjanizmem.
    Jak zwał tak zwał, ale nie ma przed nami innej drogi. Dzisiejszy polski katolicyzm jest coraz bardziej świadomy i będzie za sobą pociągał innych. W jakiś sposób zostaliśmy do tego przygotowani przez naszą trudną historię. Zostaliśmy jakby wybrani? Być może.
    Czas, który przed nami będzie czasem wyboru i czasem prawdy. Zwykli ludzie już dzisiaj zrzucają kajdany narzuconej poprawności i nie dają sobie wmawiać żydowskich kłamstw i pomówień. Furtka do prawdy została wyważona i tak już będzie nie tylko z Żydami. Tak będzie z Ukraińcami, Unią Europejską, naszymi przywódcami a nawet przywódcami KK.
    Tak będzie z wszystkimi narzucanymi nam ideologiami.

    Pozdrawiam
    ,

  4. E.B napisał(a):

    @Nagor

    Wokół kogo? No, właśnie. PiS jest wszystkim co mamy. Ale to politycy i czasem muszą krążyć zamiast iść prostą drogą do celu.
    Chyba tak jak powiedział generał Okulicki do żołnierzy AK w ostatnim rozkazie. Każdy sam sobie musi być dowódcą.

  5. nagor napisał(a):

    @E.B
    Jest, jak i wokół kogo .Przyznam , że odpowiedź na obydwa pytania jest trudna bo dotyka ludzi co sobą muszą reprezentować to nasze coś . Żeby w polityce był ktoś na poziomie biskupa Jędraszewskiego to byłby komplet zdolny prowadzić w złych czasach skrajnymi metodami .
    Wybacz ale nie ma nikogo w PIS tej klasy , a struktura partyjna broni dostępu , promując średniaków o mentalności bagazowych co kręcą się w koło.
    To jeszcze nie czas Okulickiego , bo żadnego AK nie mamy , ją trzeba dopiero stworzyć a brakuje dowódcy co by to pozbierał do kupy ..
    To co obecnie wyczyniają umiłowani dowódcy woła o pomstę do nieba

  6. cisza1 napisał(a):

    @E.B.@nagor
    Spróbuję uzasadnić swój sprzeciw wobec mesjanizmu, neomesjanizmu W.Gadowskiego.

    Ogólnie i w skrócie do słów W.G:
    „mesjanizm rozumiany tak jak pojmował go Józef Hoene Wroński, Andrzej Towiański, czy nawet Adam Mickiewicz, nie ma dziś wielu praktycznych zastosowań”

    Toż J.Hoene-Wroński matematyk a przede wszystkim kabalista, A.Towiański sekciarz, który opętał umysły wielu na emigracji, także A.Mickiewicza. Św.Józef S.Pelczar, znawca masonerii bardzo negatywnie ocenił Towiańskiego i jego akolitów.
    A.Mickiewicz „łyknął” idee mesjanistyczne („Polska Chrystusem narodów”), był pod wpływem sekty oraz frankistów (rodzina!) i nie wiemy na pewno, czy z nimi w końcu zerwał czy nie. Jego syn, Władysław Mickiewicz po śmierci poety wstydliwie spalił papiery poety np. „Dziennik Koła”

    Dlaczego W.G. uważa, że taki mesjanizm „nie ma dziś WIELU praktycznych zastosowań”?
    Znaczy, że widzi jakieś zastosowanie i ….proponuje neomesjanizm. Chodzi mu zapewne o naszą wyjątkowość jako „Chrystusa narodów”i misję poprzez „Podjęcie ideowej i duchowej walki…”.

    Mój pogląd jest taki: dziś Żydzi ( za frankistami ) uważają siebie za zbiorowego mesjasza i dlatego takie skojarzenia z Polakami budzą mój sprzeciw. Takie myślenie prowadzi do pychy i sekciarstwa.
    Mesjanizm zaciemnia umysły, sprzyja megalomanii i prowadzi donikąd.

    Jako katolicy bierzmy za dewizę „Ora et labora”, podejmujmy walkę duchową ze złem oraz stawiajmy cierpliwy i stanowczy opór wszelkim ideom przez odważne działania.
    Opisywałam je w swojej notce.
    Silni nadzieją wierzmy w Moc Bożą, opiekę Matki Bożej i wstawiennictwo naszych polskich Patronów wzmacniajmy najpierw swoją własną wiarę i tak, jak chłopaki z „Różańca do Granic” módlmy się i działajmy a inne narody wezmą z nas przykład.
    To realizm a nie żaden mesjanizm.
    Dodam jeszcze raz, że to moje prywatne zdanie i nie uważam, że na pewno mam rację:)

    ps. dopóki dla PIS ważniejsze są norki niż „podejrzane o chorobę” dzieci, dopóki będą łasić się do Izraela, prosić o „dialog”, wypłacać renty, dawać im polskie obywatelstwo etc.to moje wątpliwości nie znikną. Entuzjazmu W.G. nie podzielam (patrz ostatnie zdanie artykułu)

    Pozdrawiam serdecznie

  7. Tadeusz_K napisał(a):

    @Cisza1
    950
    #Mój pogląd jest taki: dziś Żydzi ( za frankistami ) uważają siebie za zbiorowego mesjasza i dlatego takie skojarzenia z Polakami budzą mój sprzeciw. Takie myślenie prowadzi do pychy i sekciarstwa.#
    *
    -Słusznie.
    To jest hybrydowa odmiana skrajnego nacjonalizmu,faszyzmu.
    Trzecia Rzesza akurat „naocznie wyjaśniła” na czymże to polega.
    Ostanie wypadki, które dzisiaj obserwujemy także wyjaśniają istotę takiej idei.
    Możemy mówić ale o „roli” Polski.

  8. E.B napisał(a):

    @Cisza, Tadeusz

    To nie tak. Ten neomesjanizm to nic innego, jak trzymanie się wiary i tradycji. I to samo już dalej zadziała. Ale łatwe nie będzie.

  9. nagor napisał(a):

    @E.B
    ===I to samo już dalej zadziała===
    Chyba się mylisz biorąc historię za wzór . To już nie ta epoka ,kiedy kościół (przybytek) i plebania była jedynym oknem kształtowania świadomości i postaw w lokalnej społeczności , bo nie było czym ,jak i za co poruszać się po kraju /świecie .
    Teraz świat i idee wciskają się do domu już nie tylko po kablu każdego dnia , często/przewaznie ubrane dla niepoznaki w szaty Twojego dobra .Bez propagowania medialnego propozycji alternatywnych do tej papki a opartych na wartościach narodowych w tym Wiary , samo nic się nie uczyni .

  10. cisza1 napisał(a):

    @E.B.
    „Ten neomesjanizm to nic innego, jak trzymanie się wiary i tradycji. I to samo już dalej zadziała”

    Samo nic nie zadziała porządnie.
    Jeśli szczerze podzielasz pogląd Gadowskiego w sprawie neomesjanizmu, to jak to uzasadniasz?

    Z naszej historii: iskra mesjanizmu działała potężnie w sferze emocji lecz bez trwałych podstaw.

Dodaj komentarz:

Przejdź do paska narzędzi