50do50 arytmetyka nagiej góry

odrywając uwagę od chciwości i pychy małych ludków okupujących umysły narodu wybranego pragnę zwrócić uwagę na zdarzenia, które zapiszą się w historii aktualnego czasu- okoliczności zdobycia nanga parbat zimą 2018.

z wiadomości, które docierają- tomaszowi czapkins mackiewiczowi i elisabeth revol udało się zdobyć szczyt góry mordercy- jak nazywana jest przez zawistników.

by zrozumieć skąd wziął się przydomek warto zerknąć jak przebiegała historia jej zdobywania.

 

„26 lutego 2016 Włoch Simone Moro, Pakistańczyk Muhammad Ali, oraz hiszpański Bask Alex Txikon dokonali pierwszego zimowego wejścia na Nanga Parbat”.

tomasz mackiewicz zmagał się z nią nieomal każdego roku od 2010/11.

sezon 2017/18 był jego 7 podejściem. wiedział o niej wszystko.

w zapisie dokonanym rok wcześniej przez revol tomasz mackiewicz wspomina o peri zamieszkującej nangę.

od kaprysu tego ducha zależy wszystko, co się na niej wydarza..

„ona może pomóc, ale może też bardzo zaszkodzić. na tej górze zginęło mnóstwo ludzi, bodajże 50% osób wspinających się na ty…, jakby nie wraca z tej góry…”

tomasz mackiewicz oślepł i osłabł z braku tlenu podczas zejścia na wysokości 7200 m n. p. m..

poznał tajemnicę nanga parbat i musiał zachować ją dla siebie.

elisabeth revol przeżyła jako świadek dramatu uratowana przez polskich himalaistów, szykujących się do wejścia na odludny nie zdobyty do tej pory zimą szczyt k2

 

You may also like...

17 komentarzy

  1. nagor pisze:

    Smutne .
    Nie rozumiem tych motywacji , determinacji i celu .To całkiem świadoma (?) decyzja, występującego zagrożenia i rezygnacji z asekuracji .
    Taka arena gladiatorów, bo ze sportem i przyjemnością nie ma nic wspólnego . Dla mnie to cywilizacyjni desperaci w innym wydaniu rosyjskiej ruletki .

  2. nohood pisze:

    @nagor:
    można spojrzeć różnie.
    wszystko zależy od tego co jest źródłem dążeń, które większość z nas jest skłonna uznać za skrajnie ryzykowne.
    jaka jest różnica między desperacją i determinacją w chwili gdy nie znając rezultatu końcowego ktoś podejmuje tak ogromny wysiłek jak wejście na nanga parbat zimą bez zabezpieczenia?
    moim zdaniem nie chodzi o to aby wejść, lecz aby w pełni doświadczyć wchodzenia w pełni własnego człowieczeństwa. wspomagacze technologiczne odbierają część owego doświadczenia, czego ludzie jak mackiewicz, czy revol nie są w stanie uznać za pełne doświadczenie.
    i jestem skłonny przyznać im rację.
    więcej jestem pełen podziwu dla takich ludzi.

  3. nagor pisze:

    @nohood
    Człowieczeństwo pojmuję inaczej , jestem w stanie zrozumieć różnicę domykania się zapadek zabezpieczających dlatego postawiłem (?) , bo wiele zachowań ma motywacje wskazujące na ich osobniczy brak i przypisywane cechy wyjątkowe są skutkiem ich braku .

  4. nohood pisze:

    nie wiem kto miałby przypisywać wyjątkowość cech komukolwiek z jakichkolwiek powodów
    po prostu jestem zdania, że sama droga może być celem.
    do prawd zapisuję doświadczenie jako źródło wiedzy o nas samych.
    pisząc o zabezpieczeniach miałem raczej na myśli butle z tlenem, pastylki poprawiające wydolność itp…

  5. E.B pisze:

    Nohood

    Sprawa polskiego himalaisty już zeszła z głównych szpalt gazet. Nie ma nic ze znamion newsa, gdy samotnie umiera się w górach, nie mogąc doczekać się znikąd pomocy. W dobie tak rozwiniętej techniki…..

    Ja nie mogę przestać o nim myśleć. Straszny jest jego los i straszne jest to, że nikt nie potrafi mu pomóc. Ratujemy za własne pieniądze Francuzkę, to chwalebne, ale Polaka zostawiamy…..

    Nieraz zastanawiałam się po co oni łażą w te góry. Dla mnie to jest nie pojęte. To jest jakiś rodzaj pychy. Pokonać naturę, tylko po co? Co to daje, oprócz własnej satysfakcji?
    Można w inny sposób tę satysfakcję osiągnąć. Na świecie jest tyle zła. Zdobycie Nagiej Góry nic nikomu nie da.

  6. nohood pisze:

    @e.b.
    wydaje mi się, że ta historia ma w sobie głębsze prawdy i rodzaj paradoksu, który czyni ją ciekawą bez względu na stopień publicznego zainteresowania. dlatego uczyniłem z niej pretekst do rozważań.
    i to, co wydaje mi się najciekawsze i wykraczające poza ramy zdarzeń spod nanga parbat jest ludzki stosunek do tzw. śmierci.
    inaczej mówiąc, stawia nam pytanie- czy powszechny lęk przed śmiercią musi być barierą hamującą nas przed realizacją osobistych dążeń. i daje odpowiedź- nie musi.
    jest i drugie pytanie, które zdaje się ważniejsze dla krytyków himalaizmu, czy wyczynu jako zjawiska- jaki jest katalog spraw, uzasadniających ryzykowanie własnym życiem…
    i w ostateczności czym jest powołanie, które usprawiedliwia każdy rodzaj poświęcenia?

    no i mamy na wątek ratowników, oraz ich motywy w podejmowaniu ryzyka.
    dla mnie ta historia jest gotowym scenariuszem na film pytającym o uniwersalną kondycję człowieka.

    temat nie schodzi ze mnie przez pół roku- od czasu obejrzenia tego filmu

    serdeczności 🙂

  7. E.B pisze:

    @Nohood

    Nasze życie nie należy tylko do nas. Jest darem od Boga i mamy żyć na Jego chwałę. Czy wspinanie się na niebezpieczne góry do tego należy?
    Poza tym, nasze życie należy również do ludzi, za których jesteśmy odpowiedzialni na ziemi, a więc przede wszystkim do naszej rodziny.
    Czy narażanie własnego życia dla własnej satysfakcji i w końcowym rezultacie pozbawienie dzieci ojca a żony męża jest odpowiedzialne?
    Czy jest tego jakiś głębszy sens? Ja tego nie widzę.

    Owszem, czasem trzeba postawić inne sprawy ponad życie. To jest obrona ojczyzny, rodziny, innych ludzi, wartości. Ale zdobywanie góry, bo jeszcze nikt tego nie zrobił?
    Ja tak to widzę. Może czegoś nie rozumiem.

  8. nohood pisze:

    masz całkowitą rację, to znaczy, twoja argumentacja podaje najważniejsze sprawy- żyjemy dla Boga, i dla innych ludzi.
    życie dla siebie jest skrajnym egoizmem.
    nie zgodzę się tylko z oceną, że w czynach ryzykownych zawsze chodzi o satysfakcję, odkrywanie nieznanego, czy przekraczanie granic…
    i to jest moment najciekawszy, gdyż decydujący o rezultacie oceny- moment w którym pytamy:
    które motywy są nasze a które są głosem powołania ?
    twierdzić, że wiemy dlaczego Bóg powołuje nas do czegoś oznacza oświadczyć, że znamy plany Boga.
    powołanie możemy przyjąć, lub odrzucić także ze względu na opinię innych, ale nie możemy powiedzieć, że rozumiemy dlaczego pojawia się w nas nieodparte dążenie.

    co to znaczy: „zostaw ojca, matkę swoją i chodź za mną” ?
    zostawić rodzinę? to nielogiczne…

    logiczne, ale nie w porządku ludzkim.

  9. nagor pisze:

    @nohood
    Witaj
    no jesteś na granicy a może nawet przekraczasz sprowadzając Wiarę do granicy ideologii uzasadniającej każdy czyn
    przywołując Siłę Wyższą . Rozumiem , że Twoja jest ta określona Wiarą . To dopuszczasz , że równie silne motywacje może mieć wyznawca innej siły co uzna za wyższą w swoim postępowaniu? czyniąc bezeceństwa na porządku dziennym zgodnym z jego Siłą Wyższą
    Wiem , że wykluczasz inną niż Twoja Siłę Wyzszą .
    To tak na marginesie

  10. E.B pisze:

    @Nohood

    Czy Bóg może powoływać do rzeczy bezrozumnych i bezcelowych?

  11. nohood pisze:

    dla kogo bezcelowych?
    zobacz jakie są momenty powołania- wydaje się kompletnie bezsensowne-
    zostaw rodzinę, zostaw pracę, sprzedaj majątek i rozdaj biednym, nadstaw drugi policzek, błogosław wrogom…
    gdzie w tym sens po ludzku ?
    właśnie odrzucenie spraw ludzkich daje szansę poznania Boga.
    Chrystus pościł na pustyni 40-dni…
    powiedz mi, że to było bezrozumne i bezcelowe 🙂

  12. nohood pisze:

    40 dni na pustyni- dla wielu ludzi to pewna śmierć.

  13. nohood pisze:

    @nagor:
    moje widzenie spraw uwzględnia Boga bezwzględnie, to znaczy jest dla mnie bez sensu rozważać cokolwiek
    w oderwaniu od tego, co Bóg nam objawił.
    nie uwzględnianie faktów dotyczących Boga zamienia nasze rozumowanie w błędną racjonalizację.

  14. Lula322 pisze:

    „poznał tajemnicę nanga parbat i musiał zachować ją dla siebie.”

    troszkę jak „Piknik pod Wiszącą Skałą”

  15. nohood pisze:

    @lula:
    ciarki gwarantowane 🙂
    porównaniu z nangą parbat k2 nazwałbym górą przeznaczenia.
    pomimo wysokości k2 nie posiada swojej zwyczajowej nazwy, gdyż nie jest widoczna nawet z najbliżej położonych osiedli ludzkich.
    czyli tak naprawdę jest górą bez imienia…
    miło cię widzieć lulciu
    🙂

  16. Lula322 pisze:

    Z Simonem Moro gadałam – był ” gwiazdą” ” Kolosów ” w Gdyni .

    swoją drogą – bardzo dziwna impreza
    🙂

  17. nohood pisze:

    @lula
    no jak nie jak przecież lula jest wszędzie. 🙂
    z wypowiedzi moro wygląda na mądrego i doświadczonego poszukiwacza.
    przejrzałem kilka filmików o himalaistach.
    niesamowite, że pomimo silnych kontrastów w osobowościach widoczna jest intensywna pogoda ducha na ich twarzach.

Dodaj komentarz:

Przejdź do paska narzędzi