Z wnętrza, chociaż nie z ducha materii

zobacz

jest we mnie ten moment

ospałej melancholii

z krytyką na bakier

tchnącą nieoczekiwaną

doczekaną jak mniemam

a ty

wypalony zasłyszanym płomieniem

z opowieści cokolwiek prywatnej

 

nie sumituj się miła

nie sumituy w żadnym  przypadkowym

frazeologicznym związku

nie trzeba robić nic

nie warto żyć złudzeniem

podłych wersów na sprzedanie

spraw rzeczonych

chwała panu memu

 

na poboczu LEWIATAN

jakoś nie ciotka-żyrafa

trawiona  subtelnym żarem

pożaru pożogi

rozpaczliwych inkant

 

 

takie życie motyla

w innych stworzeń tłumie

zaprawdę powiadam odetchnij

życie w smaku egzystencji

ma obiektywny koloryt

 

na początku był  LEWIATAN sobie

a muzom

 

wnet trzeba mi wpaść pod

opiekę albertyńską pobożną

do końca jak raz

koniecznie

prawda

You may also like...

Dodaj komentarz

Przejdź do paska narzędzi