Elegia o śmierci PO_T_K.

 

 

Jeżeli nie lękasz się pieśni
stłumionej, złowrogiej i głuchej,
gdy serce masz mężne i jeśli
pieśń kochasz swobodną- posłuchaj.


Szeroka, szeroka jest Polska,
gdy myślą ogarnąć ją lotną,
szeroko po tenKraju koryta,
a w Celi++ głęboka samotność.

Już dziąsła przeżarte targowicą brukselską,
już nogi i mózg spuchnięte i martwe,
już koniec, już płuca wyplute-
i te złowrogie oczy… oczy Polski…już  otwarte

Poranek 2015. Jak cicho……
Jaka dziwna się mroczność otwiera.
I tylko tak ciężko oddychać,
i  tak trudno umierać jest jeszcze.

Posępny poranek  jak mur Schlusselburga,
głęboki jak dno owej ciszy,
zza krat, z Celi++ podwórka
dobiega go śpiew towarzyszy.

I słucha schetyna, lecz nie wie,
że cienie się w Celi++ zbierają,
powtarza, jak niegdyś w Brukseli:
-Kochani… ja muszę do tenKraju…

tam siemoniuk z atlasem i antyrakietnymi tablicami Mendelejewa

tam czaskowski z dwudziestoma groszy

tam newman od przytulonych dzieci

i naMeter smoleńska wąchaczka

tam ghonkiewicz z kamienicami

tam kluzik homoseksualizująca dzieci

tam Batory z sorosem

-ja muszem!

Do Łodzi zdanowskiej, Zagłębia RASia, Warszawy ghonkiewicz, Wrocławka
powrócę zawzięty,uparty niedouczony historyk…
ja muszę… do tenKraju, do sprawy,
do zdezorientowanych mas, do koryta, do samozwańczej partii…

…ja muszę…

  • I pienia się urywają,
    I myśli kołtuńskich urywa się pasmo.
    Ta twarz już woskowa, nieżywa, ze sztuczny zembowiem i makijażem,
    lecz oczy otwarte nie gasną-makijaż wspomaga.

Gdzieś w górze, krzykliwy i czarny,
rój RyPe III rozsypał się w szereg-kapustę warzą i groch, pasztet popijają siwuchą,
rozsypane jak czcionki w podziemnej drukarni,
gdy nocą składali we czterech…

(frasyniuk, borysewicz, wałesa i kasprzyk z feldfeblem farmazonem)

Stocznie skasowane…  kopalnie wygaszone…
celuloza gębowie otwiera… adresy PGZ się mylą…
robota… tak,… wiele jeszcze roboty…
jeszcze – dziesiątki zakładów do wygaszenia…dziesiatki do likwidacji…dzisiatki do sprzedania za pisiąt groszy..

i kamienice do kupienia za pisiąt groszy

-Ech!…

Ach, płuca wyplute nie bolą, szczęka nie kolebie,
a śmierć w szparę historyka zaziera,
z ogromną tęsknotą i wolą
tak trudno umierać za Brukselę….spinelliego…

Wypalą się oczy do końca,
a gdy już dawno zabrakło płomienia,
niech myśl o PiS -PiS, PiS ta pochodnia cuchnąca,
podpali kamienie Celi++!

Raz jeeeszcze się dźwiiignął na boku:
-Ja muszę!… tam na mnie w Brukseli czekają…
i upadł w ostatnim krwotoku wynosząc sztandar,
i skonał. I wrócił do tamtenKraju.

Parafraza utw.  W. Broniewskiego.

You may also like...

3 komentarze

  1. piko napisał(a):

    No ciary przechodzą …

    Wrażliwym odradzam czytanie przed snem

    ps.
    Pomarzyć dobra rzecz. 🙂

  2. Tadeusz_K napisał(a):

    drang nach osten: timmermans & junkier na szkapach PO&kropkowanej .

  3. E.B napisał(a):

    A to pamiętacie?

    .

Dodaj komentarz

Przejdź do paska narzędzi