Retinger czyli kuzynek diabła

Stanisław W. Dobrowolski, siostrzeniec Józefa Retingera, autorstwo tego określenia przypisuje w swoich wspomnieniach generałowi Sikorskiemu**: Wuj był szczupły, prawie wątłej postury, urodą nie grzeszył; śniada twarz, z mocno pomarszczonym czołem, a na małym nosku nieodłączne binokle (po krakowsku zwane „cwikierami”), za którymi płonęły jak węgle żywe, czarne oczy (…) Chyba generał Sikorski dobrze utrafił nazywając Recia dobrodusznie, – choć z domieszką grozy zarazem, kuzynkiem diabła. Odnosiło się to jednak przede wszystkim do współgrających z jego wyglądem cech jego działania. Polegało ono na niewiarygodnej pomysłowości, szybkości kojarzenia, ogromnych koneksjach, natychmiastowych – po zapoznaniu się ze sprawą – propozycjach i ustawicznej gotowości do działania…

Józef Retinger miał żydowskie korzenie. Jego pradziadek Filip Retinger był wyznania mojżeszowego…

 

DALEJ

 

 

You may also like...

4 komentarze

  1. boson pisze:

    O. Terlecki [ojciec „Psa”, czyli marszałka Ryszarda T.] twierdzi, że z dokładnej analizy tego fragmentu wynika, iż Retinger, pisząc tak o Conradzie, przypisał mu najprawdopodobniej swoje odczucia, ponieważ pozostając Polakiem i nie tracąc spraw Polski z oczu do późnych lat życia, stał się z czasem nie tylko lojalnym obywatelem Zjednoczonego Królestwa, lecz również, co najważniejsze, rzecznikiem brytyjskiego punktu widzenia w polityce zagranicznej również w odniesieniu do spraw polskich…

  2. boson pisze:

    OT – do notki coryllusa:

    „Pochodzący z Łodzi Jan Frykowski, pradziadek Agnieszki, miał talent do robienia interesów. Nawet kiedy trafił za kratki, wyplatał wiklinowe koszyki, stając się szybko najlepiej zarabiającym więźniem [niesamowite, prawda?]. Po wojnie Frykowski był jednym z nielicznych prywatnych przedsiębiorców w PRL-u. W połowie lat 50. jego jedwabne chusty i krawaty nosili prawie wszyscy Polacy, a sam Jan ze względu na swoją fortunę porównywany był przez łodzian do filmowego „ojca chrzestnego”. Jednak to właśnie od jego śmierci [w 1969] los zaczął rzucać ponury cień na rodzinę. Jan i jego brat (a zarazem wspólnik) zginęli pod kołami pociągu, którego nie zauważyli [ha, ha], wjeżdżając na przejazd kolejowy. Żaden z trzech synów Jana Frykowskiego nie chciał przejąć interesów ojca [noo, nic dziwnego]. Jerzy został producentem filmowym, Maciej – socjologiem, a Wojciech… bon vivantem korzystającym z rodzinnej fortuny. Historia jego barwnego życia zakończonego tragiczną śmiercią dopisała do legendy rodziny Frykowskich kolejny, mroczny rozdział.”

  3. nagor pisze:

    @boson
    Dzięki za teksty uświadamiające pomijalną rolę przypadków w tworzeniu historii . A , za perełki w nawiasach też .

  4. E.B pisze:

    @boson

    Widzę, że drążysz temat dalej.
    „Kuzynek diabła” to bardzo trafne określenie Retingera.
    Można słusznie przyjąć, że był masonem, syjonistą, członkiem żydowskiej loży B’nei B’rith, szarą eminencją, bardzo wpływowym kreatorem jedności Europy. Położył podwaliny pod dzisiejszą UE.

    Tak o tym pisze H.Pająk:

    ” ….Józef Retinger kreował się, nieco samozwańczo na ojca Jedności Europejskiej, masońskiej idei gigantycznego kołchozu państw, Stanów Zjednoczonych Europy. Rządu Europejskiego i Rządu Światowego. Świata XXI wieku. Kołchozu bez Boga. Bez państw. Bez narodów. Monstrualnego molocha na obraz i podobieństwo sowłagru
    upadłej Bolszewii. Zbiorowiska bezwolnych, posłusznych fantomów ludzkich.
    Ludu. Mas pracujących miast i wsi…

    Tę lekcję Polacy „przerabiali” przez ponad 40 lat. Widmo z Maastricht
    posiada bardziej obłudne i złudne oblicze. Jest eleganckie, o światowych manierach,
    „demokratyczne”. Demokrację socjalistyczną zastąpiło „demokracją
    europejską”, skompromitowaną „tolerancję” komunistyczną
    pokryło szminką tolerancji dla wojny z religią, z pojęciem narodu jako
    głównymi przeszkodami na drodze do europejskiego kołchozu państw.

    Prekursorem tej dalekosiężnej destrukcji, jednym z najważniejszych, byl
    po drugiej wojnie światowej Józef Retinger, „szara eminencja”, „człowiek do
    specjalnych poruczeń”, „kuzynek diabła”, komiwojażer, obieżyświat wolny jak
    ptak wędrowny, profesjonalista polityczny, a w rzeczywistości
    – mason;
    – syjonista najwyższego lotu;
    – ambiwalentne „kukułcze jajo” w tragicznej historii Polski XX wieku.”

Dodaj komentarz:

Przejdź do paska narzędzi