Maxwell, Podkański i Holland czyli Axel Springer na polskim Majdanie.

Może Ci się również spodoba

28 komentarzy

  1. pink panther napisał(a):

    Dzięki za linki. Też czytałam o tym, ze „blogerzy nie mogą zastąpić dziennikarzy”:))) Czyli coś go zabolało. Generalnie prasa papierowa traci nakłady na całym świecie, ale takie giganty jak Ringier Axel Springer mogą „pociągnąć dłużej”. Jego chyba martwi to, że Der Onet dostaje odpór na każdym kroku i nie może tak zupełnie bezkarnie tworzyć „faktów prasowych”.

  2. pink panther napisał(a):

    Dzięki za linka do „konwentu”. Lista nazwisk po prostu powala. W Konwencie Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Wrocławskiego, co to ma być kontynuatorem tradycji Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie – zasiada „honorowy prezes” Ringier Axel Springer Polska – wydawcy dziennika „Fakt”, który „zrewolucjonizował” rynek polski gazet codziennych – wprowadzając zdjęcia gołych panienek na ostatniej stronie. A ostatnio wziął na siebie ciężar dystrybucji takich tytułów jak :Playboy i CKM. Może prezes Wiesiek przynosi bezpłatne numery CKM i Playboya na te „konwenty szanownego Wydziału Nauk Społecznych” W celach naukowych oczywiście.

  3. boson napisał(a):

    bardzo dyskretna ta jego kariera naukowa: w bazie danych nauki polskiej nie podają tytułu jego dysertacji, jedynie specjalności:

    „emigracje, miasta pogranicza, praca zarobkowa za granicą, teoria społeczna”

  4. boson napisał(a):

    może doradza im co publikować?

    np. jedyne dwa osiągnięcia tego roku to:

    http://www.wns.uni.wroc.pl/Publikacje/2017

  5. pink panther napisał(a):

    A jak najbardziej. Poza tym zapewne kreuje nowe autorytety naukowe na „niwie polskiej nauki” jak np. niemiecki obywatel i dziennikarz Klaus Bachmann, zatrudniony już od roku 2004 jako „kierownik katedry politologii w Centrum Studiów Niemieckich i Europejskich im. Willy Brandta” a w roku 2013 otrzymał od pana prezydenta Komorowskiego – tytuł profesora zwyczajnego. Polskiego. No i w latach 2000-2001 oraz od 2005 zasiada w zarządzie Fundacji Batorego w Warszawie. Czy to może być przypadek. Od małości „uczył się języków wschodnich jak rosyjski, ukraiński, serbo-chorwacki”. Po polsku też trochę szwargocze. Sam się do tych wszystkich posad na Uniwersytecie Wrocławskim raczej nie mógł wylansować.

  6. pink panther napisał(a):

    Co do „kariery naukowej” dr Wiesława, to już sam fakt, że nie ma żadnych info i jego zaangażowaniach społecznych w latach 80-tych, kiedy siedział na etacie na Uniwersytecie Wrocławskim, kiedy wokół się kłębiło, daje wiele do myślenia. O przodkach i opcjach politycznych w rodzinie. W takich okolicznościach przyrody „sukcesy naukowe” rodzą się niejako „same”.

  7. Tadeusz_K napisał(a):

    TW (?) Podkański:
    .

    KRAJOWY REJESTR SĄDOWY

  8. pink panther napisał(a):

    Dzięki za śliczne zdjęcie z portalu http://www.mojepanstwo.pl :))) Bardzo mało jest informacji o tym człowieku, ale w zasobach IPN raczej go nie znajdziemy. Jednak Axel Springer to poważna organizacja:))))

  9. cisza1 napisał(a):

    @pink panther

    Jak zwykle, dziękuję za wspaniały, dociekliwy tekst

    Zapewne pamiętasz ukaranie RM?
    Czy ktoś kojarzy, gdy w latach 2000…Radio Maryja z „uporem maniaka” w codziennych anonsach „Z codziennej prasy polskiej” cytowało TYLKO artykuły z Naszego Dziennika?
    Miało rację!
    Cała reszta była przecież w rękach obcych.
    KRRiT ochoczo nałożyła kary za „kryptoreklamę”…

    Wtedy niewielu się buntowało, bo jak twierdzili kapitał nie ma narodowości. Dziś się przebudzili.
    Pozdrawiam serdecznie

  10. pink panther napisał(a):

    Cieszę się, że chociaż doczekaliśmy się jakiejś dyskusji wokół tego problemu. Oczywiście obce media robią wszystko aby sprawę zbocznikować i przykryć innymi tematami, ale w tej sprawie chyba coś drgnęło. Może z powodu tych Lisów i Broniatowskich jawnie szczujących do buntu przeciwko legalnie wybranej władzy.
    Dzięki za miłe słowa. Oczywiście NIE pamiętam akurat TEGO ukarania Radia Maryja, ale wielkie dzięki za przypomnienie. Bo teraz warto rzucić okiem, jaki był skład osobowy tej „rady” co ukarała Radio Maryja i bardzo prawdopodobne, że to dzisiaj „totalna opozycja na usługach”. PS. Istnienie Radia Maryja i Naszego Dziennika jest w oczach niemieckich koncernów medialnych sprzeczne z naturą i będą robić wszystko, aby zatruć życie Ojcu Dyrektorowi, jak nie sami bezpośrednio, to przez usłużnych „europejczyków”. Bo to ostoja polskości i tzw. tuba patriotyczna, w dodatku nie bardzo jest się do czego przyczepić, bo numer z maybachem jest mocno przeterminowany. Więc jak w abonamencie na postępowych portalach ciągle pojawiają się mrożące krew w żyłach informacje o tym, ‚Ile to Ojciec Dyrektor znowu dostał milionów”.

  11. ebns24 napisał(a):

    Witaj, Pantero

    Poruszyłaś bardzo ważny temat. Sojusz prasy z tronem. Tak to jest w poważnych państwach. Czy uda nam się wziąć przykład z Królestwa na Wyspie, nad którym nigdy nie zachodzi słońce?
    Nie było to możliwe do tej pory, zapewne z różnych powodów. Jednym z nich był rząd Tuska, ekspozytura rządu berlińskiego na „ten kraj”.
    Mam nadzieję, że nikt się nie będzie bał tym razem.

    Jest zlecenie na Zbigniewa Ziobro. Ktoś daje duże pieniądze, żeby go skutecznie medialnie wykończyć. Ciekawe kto w tym macza palce.

    „Do największych mediów w naszym kraju wpłynęły propozycje nagonki na Prokuratora Generalnego i ministra sprawiedliwości z ramienia PiS. Tajemniczy fundusz oferuje za udaną akcję nawet kilkaset tysięcy złotych. O kontrowersyjnym zleceniu, które wykonawcy może zapewnić bogactwo, poinformował portal wPolityce.pl.

    (..)Metody zniszczenia polityka są dowolne. Może to być prowokacja, pospolite kłamstwo, lub ujawnienie skandalu. Działanie musi być szybkie i skuteczne.”

    http://pikio.pl/jest-zlecenie-na-ziobre-tajemniczy-fundusz-oferuje-kilkaset-tysiecy-zlotych/

    Ciekawe metody, ale wPolityce.pl czuwa :)).

  12. pink panther napisał(a):

    Dzięki za wsparcie duchowe. Bardzo mnie zdziwiło, że po wszystkich ekscesach pracowników/ współpracownikow gazet grupy Springera – uczestniczenie jego przedstawicieli w procesie legislacyjnym dotyczącym reformy rynku mediów jest jakimś szyderczym śmiechem. Co do „zlecenia na Ziobro”, to on nigdy nie cieszył się sympatią mediów. A teraz, kiedy rozwija się w telewizorach sprawa kamienic warszawskich i ludzie poznają kolejne przerażające szczegóły a minister Jaki „zwyczajnie” nakłada karę na bufetową albo „odbiera kamienicę”, to nawet springerowcom opadają ręce. „Zlecenie na ministra”, które jest rozpowszechniane w internecie brzmi trochę dziwnie. Bo na niego cały czas było i jest „zlecenie”. Tak czy owak straty wizerunkowe „totalnej opozycji” po obejrzeniu kilku przesłuchań komisji Amber Gold i komisji ds reprywatyzacji – są nie do odrobienia.

  13. ebns24 napisał(a):

    Minister Jaki będzie miał chyba szansę na prezydenturę w Warszawie :).
    Udział pana Podkańskiego w sejmowych komisjach ds mediów wynika zapewne z tego, że reprezentuje potężnych udziałowców w polskim rynku medialnym i jest to jakby naturalne.
    Należy tylko mieć nadzieję, że już niedługo tak będzie. Ale wojenka o media przebije wszystkie dotychczasowe.

  14. nagor napisał(a):

    @
    Nie jestem medioznawcą i wydaje mi się słuszne , aby istniała jakaś proporcja włścicielska na dostepnym rynku .
    Tylko czy w mediach drukowanych jest dzisiaj tzw front informacyjny ? Media elektroniczne w tym TV dobrym programem mają ogladalność od 0,8 – 2,0 milionów osób .To chyba wiecej niż wszystkie wydane drukiem dzienniki .
    Problem frontu informacyjnego to jakoś i fachowość serwisów elektronicznych w pierwszym rzędzie .Reszta to higiena medialna i zarazem dzisiaj pole do prowadzenia sporu zastępczego nad regulacjami rynku mediów.
    Może się mylę , ale tak to odbieram jak zabawę w ganianego.

  15. Tadeusz_K napisał(a):

    @ebns24
    #Ktoś daje duże pieniądze, żeby go skutecznie medialnie wykończyć#
    Ktosiów’ jest kilku-najwyższa pora, aby dokonano wreszcie ich rozpoznania.
    I tu chodzi nie tylko o min. Ziobro-zlecenia są różnokierunkowe..
    A z tych ktosiów’ najbardziej rozpoznawalnych to chyba fundusz norweski (sorosowski) , którym zarządza cymes fundacyja Batorego.

  16. Tadeusz_K napisał(a):

    @pink panther
    1 października 2017 o 21:33
    #Springera – uczestniczenie jego przedstawicieli w procesie legislacyjnym dotyczącym reformy rynku mediów jest jakimś szyderczym śmiechem.#
    /
    Chichot historii, normalnie.
    Pzdrw.
    – i dzięki za artykuł.

  17. pink panther napisał(a):

    Pan Podkański jako członek władz m.in Izby Wydawców Prasy czy Stowarzyszenia Autorów i Wydawców Copyright ma prawo „z klucza” uczestniczyć w takich pracach komisji. Ale to tylko pokazuje jakie są skutki oddania rynku „w obce ręce”. Niemcy po prostu mają wgląd w dyskusję wokół projektów ustaw medialnych a co gorsza, mają dostęp do ludzi, którzy te ustawy tworzą i nad nimi głosują – w świetle reflektorów.
    Co prawda dzisiaj chyba tygodnik WSieci podał info, że „strona przeciwna” czyli Żakowski i Lis biją na alarm, że „PiS chce wykupić TVN” i tym podobnie, ale widać, że Niemcy przywiązują dużą wagę do swojej obecności w samym „oku cyklonu” dyskusji politycznej.

  18. pink panther napisał(a):

    @nagor, każdy rodzaj mediów nadal jest „informacyjny” i to na wiele sposobów. Natomiast z pewnym optymizmem można stwierdzić, że pojawienie się internetu i wielka aktywności polskich internautów – neutralizują dość skutecznie „wielkie portale z kapitałem zagranicznym”, ku ich szczerej trosce. Podkański miał powiedzieć, coś w rodzaju, że „blogerzy nie będą dziennikarzami”. Czyli – to ich boli.

  19. nagor napisał(a):

    @pink panter
    Witaj
    Niedawno ruszaliśmy tutaj zamiar walki z mową nienawiści na portalach . To wstęp do ograniczenia nienawiści a docelowo mowy przejawiającej się na tym wymykającym się z podporządkowania polu .
    Dzisiaj media drukowane to takie klatki z orginałami , dające żelazny glejt mediom elektronicznym ,że nie będą postawione do odpowiedzialności co propagują , bo oni tylko cytują coś zaistniałego w niszy .Jaką siłę przekazu miałyby osoby Lisa czy Michnika gdyby ich prasa była jedyną formą przekazu ich komunikatu . Praktycznie żadną na skalę masową .Jednak kiedy zawarty tam przekaz jest wielokrotnie powtarzany w mediach masowych w ciągu dnia, tygodnia i jest tematem odrębnych dyskusji postaci te stają się wazniejsze od tematów istotnych dla kanałów informacyjnych . Tak po lewej jak i po prawej stronie kreatorów programów dziwne nie rozumienie istoty propagandy w której biorą udział .
    Ważniejsze mogą być media lokalne i ich wpływ na oceny samorządowców . To tylko dzięki nieudolności organizacji TVP3 i kanałom regionalnym .Ich przekaz w regionie i czas na istotne tematy dnia regionu na antenie ogólnopolskiej zdominowałby dostęp do informacji konkurencyjny dla prasy regionalnej . Technika jest ale organizacja w podziemiu . To jest jedyny rynek gdzie higiena i podział własności jest prawdziwie istotny bo porusza sprawy bliskie mieszkańcom .

  20. piko napisał(a):

    Witaj Panthero
    Prasa nie jest żadną 4 władzą, jest pałą, narzędziem władzy faktycznej, nie zawsze konstytucyjnej.
    W zasadzie nawet nie prasa a stacje TV/radio, bo tu papka jest podawana jak za przeproszeniem lewatywa – szybko sprawnie i bez jakiegoś męczącego procesu trawienia.

    Zastanawiam się jak można by to zmienić.

    Jest duży problem również po stronie odbiorcy, któremu wszczepiono wirusa nienawiści, pozbawiono odniesień do fundamentalnych wartości i zdemolowano język. Mam przykłady jak to działa. Wygląda, że to jest najpoważniejszy problem wymagający po pierwsze czasu (ze dwa pokolenia).

    Ciekawi mnie Twoje zdanie na tematy tu poruszane:
    http://naszsalon24.org/2017/05/01/dwa-opowiadania-i-teoria/
    http://naszsalon24.org/2017/07/09/o-teoriach-spiskowych-dla-opornych/

  21. pink panther napisał(a):

    @Piko, Skoro Lis stoi na barykadzie a Broniatowski pisze „Instrukcję co musi się stać aby powstał Majdan” – obaj dziennikarze, to oznacza, że wyszli z roli „człowieka, który relacjonuje opinii publicznej informacje”, lub „podaje interpretacje” – tylko na chama – podżegają do obalenia władzy, która została wybrana w legalnych wyborach demokratycznych.
    Dzięki za linki. Sorry, że dopiero teraz, ale w ostatni dzień dobrej pogody robiłam porządki na działce. Idę czytać Twoje notki a na to potrzebuję trochę czasu i spokoju.
    PS. Problem z mediami nienawiści „rozwiązuje się” niejako sam – poprzez technologię. Nie jest tajemnicą, że „wybory dla PiS wygrał internet” a ludność tutejsza – NIE zareagowała zgodnie z oczekiwaniami patronów na apele organizatorów „puczy”. Skutki rycia beretów przez 27 lat są oczywiste, ale skala przestępstw przeciwko mieniu i życiu ludzi – w wykonaniu „kasty”, „elit”, że nawet czytelniczki Cosmopolitana i widzowie TVN24 – nie reagują na gorące apele o poparcie „anty-pisowców”. To NIE oznacza odebrania władzy tym mediom, bo nie o media chodzi ale o „chłopaków ze WSI” i o to, z kim zawarli „nieświęte sojusze”.

  22. pink panther napisał(a):

    @Tadeusz K. Rzeczywiście „chichot historii”. Pozdrawiam

  23. pink panther napisał(a):

    @Piko, W sprawie notki pt.”Dwa opowiadania i teoria” to mam mieszane uczucia. Z jednej strony romantyczne wspomnienie, jak mi na granicy zwinęli celnicy egzemplarz „Nowego wspaniałego świata” Aldousa Huxley’a (po francusku:))) , co mnie utwierdziło na pewien czas w przekonaniu, że z niego straszny antykomunista i „nasz człowiek”:)))
    Co do teorii spiskowych czy raczej praktyki spiskowej to chyba nie ma jakich specjalnych kontrowersji: temat ma kilka poziomów: najważniejszy jest oczywiście ten, który „przykrywa” prawdziwą dyskusję wokół prawdziwych wątpliwości – skierowaniem do dyskusji kilku panów udających strrrrasznie zaangażowanych romantyków, którzy wypisują rzeczy przerysowane aż do śmieszności i ..po poważnej dyskusji. To jest bardzo skuteczne metoda w ostatnich dekadach w krajach Zachodu, której odpowiednikiem w krajach komunistycznych było banalne zamykanie „opornych sączących wątpliwości” do więzień, psychiatryków, lub w poważniejszych sprawach – „znikanie delikwenta”. To jest stosowane nadal z dużym sukcesem w kilku lub kilkunastu krajach i nikomu na Zachodzie to nie przeszkadza.
    Po wielkiej dyskusji w USA wokół sprawy 9/11 , która podzieliła naród amerykański na dwie połowy (wierzący i niewierzący), okazało się, że nie jest już możliwe, głównie z powodu internetu – nazwanie czegoś „spiskową teorią” i – zamknięcie sprawy. Ten wariat David Icke zrobił filmik genialny i śmiałam się z niego tak długo, jak trwa. Dzięki za wrzucenie.

    Wracając do Aldousa Huxley’a. To jest poważna sprawa, albowiem w po latach dzięki internetowi, z cichej wielbicielki szlachetnego Aldousa stałam się nie tyle przeciwniczką, co osobą wielce sceptyczną wobec tego, co produkowało Imperium jako „myśli szlachetne dla ludzkości”.
    Aldous Huxley pochodzi z wielkiego „rodu Huxley’ów”, bardzo widocznego w historii intelektualnej Imperium w XIX i XX w. Duża rodzina w służbie imperium na polu nauk humanistycznych, społecznych i biologicznych, jak również czasem w administracji kolonialnej.
    „Założyciel rodu” czyli dziadek Aldousa to Thomas Henry Huxley ( 1825-1895) trochę biolog, trochę zoolog, trochę samouk ale głównie – gorący zwolennik Darwina (zwany „Buldogiem Darwina) a przede wszystkim – człowiek, który był wojującym ateistą, dla niepoznaki określający siebie „agnostykiem”. W tej rodzinie to nie był „taki sobie ateizm” ale , jak w przypadku jego zięcia a wujka Aldousa – ożenionego kolejno z dwiema córkami Thomasa – malarza Johna Colliera – był to też jawny lub dyskretny – antykatolicyzm. John Collier (1850-1934) malarz pre-rafaelicki bardzo popularny miał powiedzieć co następuje (a co przeszło do historii): „…To me, as to most Englishmen, the triumph of Roman Catholicism would mean an unspeakable disaster to the cause of civilization..” ( Dla mnie, jak dla większości Anglików, triumf Rzymskiego Katolicyzmu oznaczałby niewypowiedzianą katastrofę dla sprawy cywilizacji).
    Brat Aldousa Huxley’a – sir Julian Sorell Huxley był nie tylko pierwszym przewodniczącym UNESCO ale przede wszystkim prominentnym członkiem Brytyjskiego Towarzystwa Eugenicznego, w tym w latach 1937-1944 wiceprzewodniczącym a w latach 1959-1962 przewodniczącym. Szczytowym „osiagnięciem” organizacji był wyrok więzienia dla prominentnego członka towarzystwa, lekarza Leonarda Arthura w roku 1981 – za „próbę zamordowania nowo-narodzonego dziecka z syndromem Downa”. Po jakimś czasie został uniewinniony a Brytyjskie Towarzystwo Eugeniczne, z którego dorobku intelektualnego pełnymi garściami czerpali niemieccy naziści – zmieniło nazwę na Instytut Galtona. Julian Sorell Huxley był też pierwszym przewodniczącym Brytyjskiego Towarzystwa Humanistycznego, czyli banalnie – wojującego ateizmu.
    Sam Aldous Huxley był raczej słabego zdrowia (wzrok i nerwy) , uczył nawet jakiś czas francuskiego w Eton, m.in jako nauczyciel Erica Blaira, przyszłego George’a Orwella. Podobno nie radził sobie z uczniami. Został literatem. Mocno eksperymentował z narkotykami (może nerwy) . Od 1937 r. żył w USA w południowej Kalifornii a w 1938 r. zaprzyjaźnił się tam z niejakim Krishnamurti, którego ponoć uwielbiał, podobnie jak wegetarianizm, medytację i stał się wyznawcą Vedanty „jednej z sześciu ortodoksyjnych odmian hinduizmu”. Od 1939 aż do śmierci w 1963 r. był członkiem aktywnym( wraz z Christopherem Isherwoodem, pisarzem, szczęśliwym gejem Brytyjczykiem wizytującym Republikę Weimarską i jej burdele) Vedanta Society Południowej Kalifornii. Aby zarobić na chlebek, pisał scenariusze dla wytwórni filmowych Hollywood, gdzie był wprost noszony na rękach i zarabiał astronomiczne sumy (33 tysięcy USD tygodniowo!!). Od początku lat 50-tych eksperymentował z środkami psychodelicznymi. W latach 1941-1960 napisał podobno 48 artykułów do czasopisma Vedanta and the West. I tak dochodzimy do tego, skąd wzięły się dragi i moda na medytacje hinduskie wśród hipisów i w całej tej „rewolucji 1968”. Cały ruch hipisowski zaczął się w Kalifornii.
    Przeczytałam to wszystko dzisiaj (czyli trochę dzisiaj, trochę wczoraj bo jest noc) i teraz naprawdę nie wiem, co myśleć o prawdziwym znaczeniu treści zawartych w książce „Nowy wspaniały świat”. Życie przerosło fikcję.

    Wrzucę do pod Pana notkę z lipca.

  24. piko napisał(a):

    Wielkie dzięki za komentarz. Wiedziałem że będzie co czytać 🙂

    Huxley nie był z naszej bajki to oczywiste, powiedziałbym nawet, że niecny z niego typ. Szczerze mówiąc nie zagłębiłem się w jego biografię. Po przeczytaniu Twojego komentarza widzimy w jakiej fajnej rodzince kształtowało się jego życie.

    Na swoje „usprawiedliwienie” powiem, że celem mojego tekstu nie była laurka dla autora tylko opis pewnej koncepcji służącej sterowaniu dużymi grupami społecznymi, „tresowaniu” człowieka. Uważam, że ta metoda jest realizowana skutecznie, na przykład Szwedzi, którzy są według mnie już straceni/przeformatowani.

    Zastanawiałem się, czy nie posłużyć się przy pisaniu Januszem Zajdlem i jego Paradyzją czy Limes Inferior ale Huxley jest niestety bardziej popularny i tak wyszło.

    Jeszcze raz dzięki za koment. Teraz moja notka została uzupełniona o ważne fakty.

  25. pink panther napisał(a):

    Dzięki za miłe słowa. Po prostu dobrze się uczymy „w biegu” jednocześnie dobrze się bawiąc. Niestety, widać z życiorysu „medytującego Huxley’a”, że wiele „autorytetów” musimy sobie obejrzeć jeszcze raz ze wszystkich stron, bo nawet to, co NIBY było zakazane w komunizmie, czasem było, wedle najlepszej spiskowej teorii dziejów – stręczone nam jako „owoc zakazany”. A wszystko aby odciągnąć nas od rzymskiego katolicyzmu. Bo w sprawie walki „z Watykanem” widać wyraźnie stały sojusz anglosaskiej herezji z rosyjskim komunizmem. W sumie temat spiskowej teorii daje nieoczekiwane efekty. Teraz zapala mi się czerwone światło, kiedy widzę słowo „humanizm”.

Dodaj komentarz

Dla triumfu zła potrzeba tylko, żeby dobrzy ludzie nic nie robili- E. Burke.
Przejdź do paska narzędzi