11 września 1932 roku

Epitafium dla Orłów – Żwirko i Wigura

 

http://samolotypolskie.blogspot.com/2012/09/wywiad-z-tworcami-repliki-rwd-6.html








Mieszkaniec Cierlic znalazł fragmenty wraku RWD-6 - Fakt

www.fakt.pl › Wydarzenia › Polska15 paź 2015 - Fragmenty samolotu RWD-6, w którym zginęli w katastrofie w 1932 roku Franciszek Żwirko i Stanisław Wigura, trafiły do izby pamięci lotników ...




https://www.youtube.com/watch?v=4bnV0AXDynA




Opublikowany 11 wrz 2013Jeden z bardzo nielicznych filmów dokumentalnych opowiadających o wspaniałym zwycięstwie i bolesnej katastrofie porucznika Franciszka Żwirki i inżyniera Stanisława Wigury. W roku 1932 załoga ta wystartowała w zawodach lotniczych Challenge 1932 rozgrywanych w Berlinie, odnosząc zwycięstwo we wspaniałym stylu. Niespełna dwa tygodnie później 11 września 1932 r. nowi bohaterowie narodowi zginęli w katastrofie lotniczej pod Cierlickiem. Dla większości Polaków nazwiska Żwirko i Wigura kojarzą się jedynie z kilkoma ulicami i pomnikami, dlatego też tak ważne jest przypomnienie dokonań wybitnego pilota i konstruktora samolotów RWD. Za scenariusz i realizację filmu odpowiada Adam Sikorski, autor programu "Było, nie minęło". Film udostępniony wyłącznie w celu popularyzacji historii polskiego lotnictwa.  Scenariusz i realizacja: Adam Sikorski narrator: Andrzej Glass zdjęcia: Tomasz Smyk dźwięk: Dariusz Brodziak  montaż: Zbigniew Gustaw lektor: Artur Kalicki kier. produkcji: Małgorzata Marczuk  Telewizja Polska S.A. 2008 TVP Historia Kategoria Nauka i technikaPilot Franciszek Żwirko i konstruktor Stanisław Wigura 28 sierpnia 1932 r. zwyciężyli w największej międzywojennej imprezie lotnictwa sportowego – Międzynarodowych Zawodach Samolotów Turystycznych Challenge 1932 w Berlinie. Kilkanaście dni po tym tryumfie, 11 września 1932 r. obaj zginęli w katastrofie lotniczej.Franciszek Żwirko, podczas I wojny żołnierz armii rosyjskiej, absolwent Szkoły Pilotów w Bydgoszczy i Wyższej Szkoły Pilotów w Grudziądzu oraz instruktor lotniczy, dość szybko zainteresował się lotnictwem sportowym. Był pierwszym pilotem, który odbył nocny lot nad Polską. Później wspólnie z kpt. Władysławem Popielem zajął drugą lokatę w ogólnej klasyfikacji międzynarodowego Lotu Małej Ententy i Polski.W 1929 r. Żwirkę mianowano oficerem łącznikowym w Akademickim Aeroklubie Warszawskim. Poznał tam Stanisława Wigurę, wówczas studenta politechniki, współtwórcę jej Sekcji Lotniczej Koła Mechaników Studentów, konstruktora (wspólnie ze Stanisławem Rogalskim) samolotów sportowych WR-1 i RWD-1 (we współpracy również z Jerzym Drzewieckim). Znajomość odnoszącego już sukcesy pilota i młodego konstruktora szybko przerodziła się w przyjaźń. Ceniony i lubiany za energię, pracowitość i skromność Żwirko szybko znalazł wspólny język ze spokojnym, małomównym Wigurą, podobnie jak on pasjonatem lotnictwa.Ich współpraca szybko okazała się owocna. Żwirko jako pierwszy latał na nowej wersji RWD z numerem 2 współtworzonej przez Wigurę, wspólnie odbyli też na nowym samolocie lot wokół Europy, lądując po drodze m.in. w Berlinie, Paryżu, Barcelonie i Mediolanie oraz zajęli pierwsze miejsce w Locie Południowo-Zachodniej Polski. Żwirko z pilotem Antonim Kocjanem pobił też światowy rekord lotu na wysokości osiągając 4004 m, dzięki czemu ustanowił pierwszy polski międzynarodowy rekord lotniczy.11 września 1932 r., Żwirko i Wigura wylecieli z Warszawy na spotkanie z czeskimi kolegami i meeting lotniczy. Wystartowali RWD-6 z mokotowskiego lotniska tuż po 6 rano. Była piękna, słoneczna, choć nieco wietrzna niedziela. W rejonie Cieszyna pogoda zaczęła się pogarszać, wiatr osiągał huraganową siłę. Samolot był już na terenie Czechosłowacji, gdy w związku z pogodą prawdopodobnie usiłował zwrócić, by przeczekać w spokojniejszym miejscu. Nie udało się.W 1930 r. Żwirko i Wigura wystartowali w międzynarodowych zawodach samolotów turystycznych Challenge, jednak przerwali je w związku z awarią silnika. W tym samym roku udało im się zwyciężyć w II Locie Południowo-Zachodniej Polski, w III Krajowym Konkursie Awionetek i w IV Krajowym Konkursie Samolotów Turystycznych. W tym samym roku Żwirce urodził się syn Henryk. Rok później pilot został szefem eskadry ćwiczeń pilotażu w Centrum Wyszkolenia Oficerów Lotnictwa w Dęblinie. Natomiast Wigura wspólnie z Rogalskim i Drzewieckim konstruowali nowe wersje RWD. Model z numerem 6 powstał specjalnie z myślą o zawodach Challenge 1932.Międzynarodowe zawody samolotów turystycznych odbyły się w dniach 20-28 sierpnia. Żwirko wspólnie z Wigurą pokonał trasę z Berlina przez Polskę, ówczesną Czechosłowację, Austrię, Jugosławię, Włochy, Szwajcarię, Francję, Holandię, Danię i Szwecję z metą w Berlinie. Polacy odnieśli w zawodach niespodziewane zwycięstwo pokonując typowanych na faworytów gospodarzy. Na pamiątkę sukcesu Żwirki i Wigury 28 sierpnia jest dziś Świętem Lotnictwa Polskiego.Kilkanaście dni po berlińskim sukcesie, 11 września 1932 r. pilot i konstruktor wylecieli z Warszawy na spotkanie z czeskimi kolegami i meeting lotniczy. Żwirko i Wigura wystartowali RWD-6 z mokotowskiego lotniska tuż po 6 rano. Była piękna, słoneczna, choć nieco wietrzna niedziela. W rejonie Cieszyna pogoda zaczęła się pogarszać, wiatr osiągał huraganową siłę. Samolot był już na terenie Czechosłowacji, gdy w związku z pogodą prawdopodobnie usiłował zwrócić, by przeczekać w spokojniejszym miejscu. Nie udało się.Tak o ostatnich chwilach chwilach ojca, widzianych przez mieszkańców Cierlicka, pisał w książce „Polskie skrzydła” Henryk Żwirko: „Nagle oderwało się skrzydło, ucichł silnik i z nieba posypały się drobne, srebrzyste płatki. Szczątki samolotu uderzyły o dwa wyniosłe świerki na skraju zagajnika (…) Na ziemi szczątki samolotu, obok, na leśnej ścieżce leżało ciało człowieka. Był martwy, zmasakrowany. Szukali drugiego. Leżał kilkanaście metrów dalej. Z kurtki wiatrówki wysunęły się dokumenty – to Żwirko (…) Na miejsce katastrofy przybyli żandarmi, żołnierze. Ciała obu lotników na zwykłym wozie, wysłanym słomą przewieziono do kaplicy cmentarnej przy kościele. Dwóch żołnierzy zaciągnęło wartę. Wiadomość o śmierci Żwirki i Wigury lotem błyskawicy obiegła Polskę”.Uroczystości pogrzebowe rozpoczęły się już na terenie Czechosłowacji, która mimo napiętych stosunków z Polską otworzyła granicę dla tysięcy żałobników. Z Cieszyna trumny z ciałami lotników specjalnym pociągiem wyjechały do Warszawy. W większych miejscowościach pociąg przystawał, a setki ludzi żegnały zmarłych.Pogrzeb Żwirki i Wigury z udziałem marszałka Józefa Piłsudskiego, prezydenta Ignacego Mościckiego, setek delegacji lotników i tysięcy warszawiaków rozpoczął się rankiem 16 września w kościele św. Krzyża. Okryte flagami narodowymi trumny na zakończenie uroczystości udekorowano Krzyżami Kawalerskimi Orderu Polonia Restituta. Franciszek Żwirko i Stanisław Wigura, odprowadzani przez kondukt pogrzebowy oceniany na nawet 300 tys. osób, spoczęli na Cmentarzu Powązkowskim.Imię Żwirki i Wigury nosi wiele ulic i szkół, są patronami drużyn harcerskich i aeroklubów. Miejsce ich tragicznej śmierci nazwane „żwirkowiskiem” opieką otoczyła okoliczna ludność. Trzy lata po ich śmierci powstało tam małe mauzoleum w formie kapliczki, zniszczone podczas wojny przez Niemców. Obecnie znajduje się tam pomnik, symboliczne mogiły lotników i pamiątkowy kamień zachowany z okresu przedwojennego.W Cierlicku powstał Dom Żwirki i Wigury, którego częścią jest m.in. sala historii lotnictwa. http://dzieje.pl/aktualnosci/zwirko-i-wigura-zgineli-w-katastrofie-kilkanascie-dni-po-tryumfie-w-berlinieFot. Od lewej: J Drzewiecki – konstruktor RWD, J. Smosarska, F. Żwirko, H. Ordonówna i S. Wigura. Repr. PAP/ A. Grygiel11 września 1932 r., w katastrofie lotniczej pod Cierlickiem Górnym k. Cieszyna zginęli pilot Franciszek Żwirko i konstruktor Stanisław Wigura.   http://samolotypolskie.blogspot.com/2012/09/wywiad-z-tworcami-repliki-rwd-6.html WYWIAD Z TWÓRCAMI REPLIKI RWD-6 W historii polskiego lotnictwa sportowego nie ma bardziej zasłużonej konstrukcji niż RWD-6 nieodłącznie kojarzącej się z postaciami Franciszka Żwirki i Stanisława Wigury. Zmarli tragicznie bohaterowie są dziś patronami wielu ulic, szkół czy parków, a gdzieniegdzie można natrafić na obelisk poświęcony ich pamięci. Jakiś czas temu pojawiła się grupa entuzjastów, która postanowiła wybudować polskim lotnikom jeszcze jeden pomnik. Pomnik najpiękniejszy z możliwych.  image Choć nazwałem ich entuzjastami to poza chęciami nie brakuje im tego, co najważniejsze przy realizacji tak ambitnych założeniach czyli fachowej wiedzy. Mniej więcej na początku roku 2010 udało się zebrać grupę zasłużonych polskich inżynierów lotniczych, mających w swoim dorobku udział choćby w takich projektach jak Wilga, Kruk, Koliber czy Orlik. Innym nie mniej znanym polskim miłośnikom lotnictwa dziełem, którego nie udałoby się stworzyć bez udziału niektórych z nich, była replika samolotu RWD-5 zbudowana kilka lat temu. Ludzie ci postanowili raz jeszcze połączyć swoje siły i doświadczenie, a wszystko, by przywrócić do życia wspomniany we wstępnie najpiękniejszy pomnik czyli samolot RWD-6.  Choć akcja ruszyła ponad dwa lata temu to być może wielu z was nie słyszało o niej wcale, a tym, którzy zapomnieli warto przypomnieć po co to wszystko. W tym celu zdecydowałem się porozmawiać z jednym z autorów przedsięwzięcia. Specjalnie dla nas na krótki wywiad zgodził się pan Grzegorz Trzaska.  Samoloty Polskie: Proszę opowiedzieć kiedy zrodził się pomysł budowy repliki RWD-6 i kto był jego autorem?  Grzegorz Trzaska: To dość długa historia. Zaczęło się od tego, że dawno, dawno temu poznałem pana inż. Mularczyka. Prowadził on (i nadal się tym zajmuje) zajęcia z młodzieżą w lokalnej modelarni na ul. Etiudy Rewolucyjnej. Budowałem tam latawce i modele samolotów pod jego kierunkiem. Potem była szkoła średnia i MEiL na Politechnice Warszawskiej. Skończyłem Mechanikę Stosowaną po czym zacząłem pracować w PZL Okęcie w biurze obliczeniowym. Tam znowu spotkałem pana Jerzego, który kierował próbami statycznymi. Pan Jerzy zawsze był wielkim pasjonatem samolotów RWD. Po kilku latach pracy w PZL wyjechałem na stale do USA, gdzie pracowałem w przemyśle samochodowym, ale zawsze ciągnęło mnie do polskiego lotnictwa. W 2008 roku w czasie jednej z naszych długich rozmów z panem Jerzym padł pomysł zbudowania repliki RWD-6 jako LSA (Light Sport Aircraft). LSA jest to nowa kategoria samolotów o masie całkowitej do 600 kg. Samolot ten wręcz idealnie pasował do tej kategorii, poza masą całkowitą. W czasie dyskusji nad projektem padło pytanie: czemu nie zrobić RWD-6 jako w miarę wiernej repliki, ale latajacej w Europie, a nie w USA. Wtedy zdecydowaliśmy się na rozpoczęcie tego tematu – Latająca replika RWD-6.  Założenia były proste: -robimy projekt wspólnymi siłami poświęcając prywatny czas i nie biorąc za to wynagrodzenia. -budową samolotu zajmie się inż. Marian Jakoniuk przy pomocy naszysch wspólnych przyjaciół i pasjonatów w Krośnie. -zakupy części materiałów opłacimy z datków takich wariatów lotniczych jak my sami.  Oryginalne plany samolotu nie zachowały się do naszych czasów. W takim razie na podstawie jakich materiałów odtwarzana jest maszyna?  Niestety to prawda. Niewiele pozostało z dokumentacji RWD do naszych czasów. Czego nie zniszczyli Niemcy w 1939 to wykończyli Sowieci w 1945 I później. Na szczęście takich ludzi jak pan Jerzy jest więcej i dzięki nim udalo się skompletować wystarczającą ilość informacji do rozpoczęcia projektu. Dzięki pomocy pana dr inż. Glassa oraz pana Postka ,inż. Mularczyk zdołał wygenerować geometrię samolotu. Pewne elementy konstrukcji muszą ulec zmianie ze względu na wymagania współczesnych przepisów lotniczych.  image Czy RWD-6 podobnie jak znana replika RWD-5R ma być egzemplarzem zdolnym do lotu?  Oczywiście. Założenie jest takie, aby ten samolot latał na pokazach w Polsce i za granicą. Wstępne wymagania ULC zostały już ustalone.  Czy podobnie jak w przypadku odbudowy RWD-5 planowane są akcje promocyjne w postaci prezentacji szkieletu maszyny, zbiórek społecznych na imprezach lotniczych, a także sprzedaż cegiełek?  Oczywiście. Chcemy rozpocząć promocję projektu w momencie uzyskania silnika. Od tego zacznie się prawdziwa budowa.  W takim razie proszę zdradzić jakiej jednostki napędowej możemy spodziewać się w RWD-6?  Niestety nie użyjemy oryginalnego silnika z prostej przyczyny- jest praktycznie nie do zdobycia, a nawet jeśli by się to udało koszty eksploatacji mogłyby pogrążyć projekt. Planujemy wykorzystać amerykański silnik Continental R670 o mocy ok 220 KM. Również siedmiocylindrowy. Silnik bardzo popularny i jest do niego bardzo dużo części na rynku. Ciągle można go remontować.  Istnieje również możliwość zainstalowania silnika AI-14 (stosowanego w Wilgach 80), ale znacznie wieksza masa jak i jego wymiary nie pasują do projektu. Inne silniki niestety, albo sa niedostępne, albo się nie nadają ze względu na moc i masę.  Dodam jeszcze, że miałem w planie zakup silnika całkowicie prywatnie (przy pomocy własnych funduszy na to przeznaczonych), ale niestety życie/ekonomia zmusiło mnie do zaniechania tego projektu w 2012 roku. Być może sytuacja się odwróci i będę w stanie zakupić ten silnik, a wtedy projekt ruszy znacznie szybciej. W tym tempie samolot prawdopodobnie poleci dopiero w 2016 roku. Gdyby udało pozyskać chociaż połowę potrzebnych funduszy wówczas gwarantuję, że w ciągu 18-24 miesięcy oblatamy samolot.  image Wasz zespół współpracuje z Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie. Jak wygląda i czego dotyczy ta współpraca?  Muzeum Lotnictwa w Krakowie, a dyr inż. Krzysztof Radwan w szczególności bardzo pozytywnie odniósł się do naszej inicjatywy. Zgodził się na przejęcie samolotu jako latającego eksponatu po zakończeniu jego budowy oraz wypełnieniu zobowiązań wobec fundatorów.  Czy replika będzie wzorowana na RWD-6 czy RWD-6 bis? Jeśli RWD-6 to proszę powiedzieć w jaki sposób został rozwiązany problem z błędem konstrukcyjnym, który był przyczyną katastrofy, w której śmierć ponieśli Żwirko i Wigura?  Projekt przewiduje przygotowanie dokumentacji technicznej i produkcyjnej samolotu RWD-6. Chcemy utrzymać tylko jeden zastrzał kompensując to odpowiednią konstrukcja kesonu skrzydła, co zapewni wymaganą wytrzymałość. Dr inż. Lech Jarzębiński będzie prowadzić prace obliczeniowe i jako, że jest to bardzo doświadczony inżynier w tej dziedzinie, jestem pewien, że wyeliminujemy problemy jakie mieli panowie Rogalski, Wigura I Drzewiecki z oryginalnym projektem.  W tej chwili nie mogę jeszcze podać szczegółów rozwiązania, nad którym pracujemy z panem Jerzym Mularczykiem i panem Leszkiem Jarzębińskim. Po zakończeniu prac obliczeniowych oraz testów rozwiązania kesonu, wydany zostanie dokument w tej sprawie.  Wspomniał pan wcześniej o wypełnieniu zobowiązań wobec fundatorów. Czego mogą spodziewać się miłośnicy lotnictwa, którzy zadeklarują swoją pomoc?  Kładę szczególny nacisk na “wypełnienie zobowiązań” gdyż jestem zobligowany do tego osobiście. Każdy kto przekazał na cel projektu równowartość min 500 $- będzie miał prawo do lotu tym samolotem. Mamy nadzieję, że samolot zostanie wykorzystany również do reklam lub filmów. Dokumentacja po jej ukończeniu może być wykorzystana do budowy następnych egzemplarzy samolotu. Każdy dodatkowy egzemplarz może obniżyć koszt budowy w dużym stopniu. Każdego zainteresowanego posiadaniem latającej repliki samolotu RWD-6 prosimy o kontakt bezpośrednio ze mną.  Jak możemy wesprzeć akcję?  Każda forma promocji jest bardzo mile widziana. Potrzebujemy wolontariuszy do różnych prac w tym projektantów web’owych, grafików itd. Zaprojektowaliśmy bardzo ładne koszulki o tematyce RWD-6, których sprzedaż ma nam pomóc w finansowaniu projektu. Planujemy również sprzedaż “cegiełek”, ale dopiero po zalegalizowaniu organizacji w Polsce. Wszelka pomoc w procesie legalizacji również jest mile widziana. Jestem pewien, że są w Polsce prawnicy będący pasjonatami lotnictwa i chcieliby pomóc. 

You may also like...

1 Response

  1. cisza1 napisał(a):

    @ Dla Ciebie 🙂

    Pozdrawiam i zdrowa życzę.

Dodaj komentarz:

Przejdź do paska narzędzi