Fałszywy super-mit, czyli brytyjski liberalizm

Może Ci się również spodoba

4 komentarze

  1. boson napisał(a):

    Przy okazji. Ktoś tu mnie pytał dlaczego czepiam się red. Michalkiewicza (którego notabene bardzo lubię) – otóż uważam go, jeśli nie za „agenta brytyjskiego”, to z pewnością za wielbiciela brytyjskiej doktryny…

  2. nagor napisał(a):

    @boson
    Nie zakładasz ,że w momentcie określania /definicji Liberalizmu angielskiego jego zasady dotyczyły tych z dobrego miotu i tytułowanych , pozostali mieli już podmieniane znaczenia ,aby znali swoje możliwości i miejsce społeczne ?
    To stało się teraz powszechne w narracji unijnej przez dodawanie ograniczników znaczeń ,kogo i w jakim zakresie definicja (cała , częściowa) dotyczy.
    O naiwnych zasze chodziło ,kiedyś i dzisiaj .

  3. boson napisał(a):

    oh yes, szczególnie chodziło o ten parszywy miot katolicki, papistowski

Dodaj komentarz

Dla triumfu zła potrzeba tylko, żeby dobrzy ludzie nic nie robili- E. Burke.
Przejdź do paska narzędzi