rozmaitości

W stronę Jesieni Poetów

To już październik ?

I lata nie było między osobami dramatu, które dużo mówią,

by mało powiedzieć.

Fantomie pozostań gdzie jesteś,

nie odwracaj spojrzenia, zwłaszcza wewnętrznego;

fantomie zaczekaj, wróć.

Nic nie zdarzyło się szczególnego,  ach zupełnie nic.

Czy powtarzać tę mantrę, jeśli zaczęto od punktu

„a”,ciągnąć do plus minus – zawias.

Poeta cierpi na wewnętrzną pamięć lecz gubi go

siła takiej pamięci.

Stąd jakaż konwersja* środkowego

ucha, w naturalnej przemianie wewnętrznego oka.

Na czworo włosa nie wypada dzielić;

świat niczemu nie winien, że jesteś

wydumaną przyczyną. Wydmuszką, pozorem,

niczego utratą.

Zmierzcha się wyjątkowo natrętnie.

 

Są fakty i niezrozumiały ciąg do końca post-wydarzeń.

 

Oto Jesień Poetów:  rozdział nie jedyny,

acz pierwszy zupełnie jak mniemać należy,

pozornie niepotrzebny.

Miał być pełen zadumy tekst późną jesienią

– przecież wyszło jak zwykle.

Banał z domieszką soku bielunia na lada popitkę

Są cyfry, z nich liczby,  a z tych liczby pierwsze.

Boże pomiłuj.

 

*Tu : gwałtowna przemiana, przemieszczenie znaczeń.

3 thoughts on “W stronę Jesieni Poetów

  1. Witam

    Czytałam już wczoraj. Zostawiłam piosenkę poetycką również dla Pana, pod notką Piko.
    Zostawię i tu, ale inną, Poecie, który cierpi na wewnętrzną pamięć:).

    .

Dodaj komentarz