historiapolitykapolska

Święto mitu porozumień sierpniowych i czym je zastąpić, by znikły przepychanki

Przyznam się, że z coraz większym zażenowaniem obserwuję przepychanki prawne „pod” Pomnikiem Poległych Stoczniowców. I to nie ze względu na butę KOD-u, Szumełdy, Wałęsy et consortes. Im się nie dziwię. To jest ich święto. Święto konszachtu i dealu, o czym przypomniał Frasyniukowi Czażasty ujawniając tajemnicę poliszynela. Ale temu, że strona „patriotyczna” wchodzi w to poszturchiwanie się – dziwię się. Trzeba było już dawno rozdzielić dwiema różnymi datami święta dwóch różnych światów, świata zdrady i karierowiczostwa ze światem ludzi walczących o dobro i byt innych. Pozostawienie tego w formule dotychczasowej, spowoduje, iż w sierpniu będzie się powtarzać bajzel aż do końca świata. Za lat naście, dziesiąt wnuki Mazguły, Szumełdy, Wałęsy, Cimoszewicza będą 31.08 szły z pielgrzymką pod Pomnik, by budować mit swojej rodziny. Trzeba się zastanowić, czy mamy cokolwiek wspólnego z tą datą. Czy to nie jest ich data, data – mówiąc słowami Herberta – „szpiclów katów tchórzy”. Data dealu, konszachtu, cyrografu i podpisania kapitulacji opłaconej grubymi srebrnikami.

Czy KOD przegiął ogłaszając się dziedzicem Solidarności? Absolutnie nie! Po prostu „przyszedł swój po swoje”! KOD po prostu „jest w prawie”. Pod koniec lat 80. Soros (czytaj: część finansjery zainteresowana ciągnięciem zysków i procentów od polskiej „transformacji”) przekazał do redakcji Tygodnika Solidarność pewną ilość sprzętu. W 1988 r. zarejestrowano Fundację Batorego po owocnym spotkaniu Jaruzelski-Soros. Dziś sorosowo-smolarowy KOD przyszedł po swoje. I trzeba było mu to dać. Porozumienia sierpniowe i okrągły stół to nie imprezy polskie, tylko zewnętrzne i wrogie wobec interesów państwa i narodu polskiego. Imprezy pod specjalnym nadzorem i obcą kuratelą. Nic nam do ich rocznic. To ich rocznice wydutkania tubylców.

Jeśli chodzi o  rocznicę podpisania porozumień sierpniowych, to co my w zasadzie świętujemy? Umowę w której kupiono i sprzedano nas?

Czy jest to święto nieodłączonego telefonu Jacka Kuronia? Czynnej 24 na dobę (prekursor TVN24?) gorącej linii z Brukselą, Monachium, Paryżem i Londynem. Linii nietykalnej przez służby. Słuchając w Wolnej Europie słów: „przy naszym telefonie Jacek Kuroń”, albo „łączymy się z Adamem Michnikiem prosząc o komentarz w sprawie aktualnej sytuacji w kraju” – nikt nie zadawał sobie pytań: dlaczego po prostu „komuna” nie odłączy tym komandosom telefonu? Czyj parasol dzień i noc rozpięty jest nad aparatem telefonicznym Jacka Kuronia? Wszyscy z opozycji znali ten telefon, wiedzieli, że stamtąd przychodzą instrukcje. Dlatego Stocznia Gdańska dołączyła do innych strajkujących zakładów dopiero… 40 dni później. Po rewolcie 70 roku była objęta przędzalnią siatki opóźniaczy, wygaszaczy (vide: odwołanie strajku przez Wałęsę). Sygnał „na Stocznię” przez telefon Kuronia (via Borusewicz) nie przychodził, bo siatka jeszcze nie była do końca usnuta. Eksperci jeszcze nie zdążyli poodwoływać wakacyjnych rezerwacji w hotelach. Dlatego Stocznia pracowała, gdy 200 zakładów już stało. Kto wzbudza taki respekt, czy strach „komunistów”, że pozwalają temu komuś za pośrednictwem spółki Kuroń&Michnik nadzorować i sterować ruchy „rewolucyjne”? Dlaczego ten ktoś nie pojawi się bezpośrednio, nie wyjdzie z otwartą przyłbicą, tylko chowa się plecami „komandosów”? Takich pytań nie stawialiśmy. Dlaczego? Bo tak bardzo pragnęliśmy wolności, prawdy. Można to nazwać naiwnością, choć byłoby to niesprawiedliwe. Narody też muszą dorastać. Głos Kuronia i Michnika odbieraliśmy jak głos Boga, dającego znak: sprawiedliwość istnieje, i to na tym świecie. A później obudziliśmy się w wydrenowanej i sprostaczonej Polsce… I ten dzień konszachtu uzurpatorów podających się za naszych reprezentantów z dotychczasowymi naszymi panami – nazwaliśmy odzyskaniem wolności i „świętujemy” do dziś. Byłoby to śmieszne, gdyby nie było tragiczne…

Ten dzień musi zniknąć z kalendarza obchodów, ew. niech go sobie świętują dealerzy. W podręcznikach i pamięci musimy zachować tylko „zryw sierpniowy”,  a właściwie lipcowo-sierpniowy, niezwykłą jedność narodową pełną bezinteresowności oraz tych, którzy wszczynali strajki i tych, których zdradzali o świcie ich koledzy z pracy szpiclujący za marne srebrniki, ci, którzy w nagrodę za to obsiedli jak muchy wszystkie rządy „wolnej Polski”. Z dumą wspominane mogą być tylko dni narodowej jedności w oporze. Tylko do czasu, gdy do Stoczni Gdańskiej i do innych zakładów pracy weszli doradcy (niezależnie od tego, że mała część tych doradców weszła tam w dobrej wierze i została wykorzystana jak kwiatek do kożucha zdrady). Gdy w dniu 22 sierpnia 1980 Tadeusz Mazowiecki i Bronisław Geremek weszli do Stoczni – historia narodowego zrywu pod nazwą Solidarność zakończyła się. Rewolucja została przechwycona, przejęta. Świętowanie rocznicy jakiejkolwiek daty poczynając od 22.08.1980 jest świętowaniem sznura przez leżącego na intensywnej terapii wisielca. Kto rozwiąże zagadkę nieśmiertelnego, nieodłączalnego telefonu Jacka Kuronia – ten zrozumie, że ta transformacja nie mogła się udać. Transformator był na terenie wroga…

Jeszcze lepiej będzie podać analogię dziejową. Przechwycona rewolucja 1980 r. miała dwie fazy, podobnie jak „odzyskiwanie wolności” w latach 1946/47.

Faza I: Referendum ludowe 30 czerwca 1946 roku (3 X TAK)

Odpowiednik „solidarnościowy”: Podpisanie porozumień sierpniowych

Faza II: Wybory do Sejmu Ustawodawczego w 1947 –19 stycznia 1947, sfałszowane przez aparat policyjny (Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego)

Odpowiednik „solidarnościowy”: Rozmowy Okrągłego Stołu (6.02 – 5.04.1989 r.) i Częściowo Wolne Wybory (4 i 18 czerwca 1989) – obie „imprezy” „sfałszowane” przez służby wojskowe i cywilne (koordynator: Czesław Kiszczak, szef Zarządu II Sztabu Generalnego WP SZ PRL (1973–1979), szef Wojskowej Służby Wewnętrznej MON (1979–1981), minister spraw wewnętrznych (1981–1990).

Zarówno rok 1947, jak i rok 1989 rozpoczęły okres karykatury wolnej Polski, niewoląc Polskę na kilkadziesiąt lat. Podobieństw było dużo. Ba, można by nawet rzec, że służby w latach 80. wzorowały się na rozwiązaniach i metodach służb z lat 40. Po co zmieniać sposoby, które już raz się sprawdziły. I tak: skrytobójczym mordom na członkach PSL poprzedzającym wybory 1947 odpowiadało np. zabójstwo Piotra Bartoszcze, jednego z przywódców „NSZZ Rolników Indywidualnych Solidarność” w 1984 r. oraz liczne zabójstwa księży w latach 80. Zanim wdrożono fikcję „porozumienia z narodem” (referendum i porozumienia sierpniowe) oraz fikcję „wolnych wyborów” (1947 i 1989) – trzeba było oczyścić teren. Znana metodologia bolszewicka zastosowana przez pojętnych uczniów.

Można zastosować inną analogię, by pojąć absurd świętowania rocznic podpisania porozumień sierpniowych. Świętowanie przez Polaków dat operacji kręgu Michnika (31 sierpnia i 4 czerwca), to – w dużym przybliżeniu – tak jakby biali świętowali rocznicę 22 września 1917 r., kiedy to w wyborach do Piotrogrodzkiej Rady większość uzyskali bolszewicy na czele z Lwem Trockim.

Świętować podpisanie porozumień sierpniowych, to jak świętować Referendum Ludowe 3 X TAK. Podczas rosyjskiej rewolucji lutowej za organizację agenturalną (niemiecką) uznano partię bolszewicką. Siły zewnętrzne zawsze są przygotowane na ewentualne wrzenie rewolucyjne. W Polsce funkcję organizacji agenturalnych (częściowo zinfiltrowanych) pełniły „opozycyjne” KOR, ROPCiO, KPN, TKN oraz – last but not least – Komisja Ekspertów przy MKS w Gdańsku.

II

Czy później ktoś zastanawiał się, dlaczego skoro Kuroń i Michnik byli śmiertelnym zagrożeniem dla „komuny” – to nie spotkał ich los ks.Popiełuszki. Że niby bali się ludu, by nie wyszedł na barykady bronić Jacka i Adama? Wolne żarty. Lud by to przyjął z opuszczoną głową tylko, nie zaś z zapałem rewolucyjnym. Przyczyna musiała być inna. Kto rozwiąże zagadkę nie odcięcia telefonu Jacka Kuronia, ten zrozumie, dlaczego jesteśmy tu, gdzie jesteśmy.

Tak naprawdę to umowę Okrągłego Stołu podpisywały banki (BŚ, MFW) z lobby Michnika (opozycja konstruktywna, demokratyczna, z nich później powstały nowe elity biznesowe i kulturowe) i lobby Kiszczaka (starzy i młodzi towarzysze pouwłaszczani na czym się da). Była to umowa trilateralna (nie bilateralna), i co śmieszniejsze (tragiczniejsze) strony narodowej nie było wśród sygnatariuszy. Została wycięta na starcie poprzez językową stygmatyzację jako opozycja „niedemokratyczna” i „niekonstruktywna”. Była to umowa sankcjonująca kapitulację narodu wobec trzech lobbies. Lobby Michnika przez uzurpację przyjęło nazwę „strona społeczna” – a my w swej świętej naiwności zostaliśmy sprowadzeni do roli kibicowania im. Koncepcje poszerzenia UE o kraje upadłe już kipiały w gabinetach. Trzecia, niewidzialna strona umowy już ostrzyła zęby na duży rynek zbytu, kontener taniej siły roboczej i źródło inteligentnych, wykształconych i zaradnych migrantów (lepszych od Turków i Algierczyków). Dwie pozostałe strony tego dealu miały za zadanie pilnować, by nikt się nie zorientował w jakim kierunku to idzie i żeby naród się nie zbiesił. I to ten polski sen (czy raczej majak) nazwaliśmy wolnością. Wolnością, która wypełzła do nas ze słuchawki nieśmiertelnego, nigdy nie odłączonego telefonu Jacka Kuronia.

Która data mogłaby być ewentualnym symbolem antyczerwonego zrywu niepodległościowego? To rzecz do dyskusji. Może jakiś dzień z końca lipca (strajkowało już wtedy ok.200 zakładów) lub z początku sierpnia. Ale nigdy dzień podpisania umowy z biorobotami, których cechą gatunkową było i jest niedotrzymywanie żadnych umów.

Stepowy azjatyzm gardzi umowami, choć używa ich do pacyfikacji nastrojów i zdolności bojowej nieprzyjaciela. Tym bardziej, że w imieniu narodu do podpisywania tej umowy wyrwali się na wyścigi ludzie podobnego autoramentu podszywający się pod polskie elity i pod reprezentantów narodu. Z żadną z tych dwóch stron, które 31.08 podpisywały swoją umową w naszym imieniu – nie można nigdy zawierać jakichkolwiek umów. Dlatego do zastąpienia obchodów rocznicy podpisania umów sierpniowych idealnie nadawałby się dzień… 17 grudnia. Jako rocznica nauki, że z „nimi” nic nie można podpisywać i że nie można wierzyć w żadne ich słowo. Tego to dnia, po niepisanej umowie z Kociołkiem, że robotnicy mogą bezpiecznie wrócić do pracy – przed 6 rano „zgodnie z umową” czekał na nich otwarty ogień z karabinów maszynowych. Byłby to niezniszczalny symbol tego, że są ludzie, z którymi nikt nigdy nie może zawierać porozumień, jeśli szanuje swoje życie. I że jedyną mądrością życiową ważną jest to, jak ich w miarę szybko rozpoznać. Rocznica Niezawierania Porozumień z Obcymi powinna czym prędzej zastąpić rocznicę podpisania porozumień sierpniowych. Byłoby to tysiąc razy lepsze niż przepychanka z nimi (do której i tak za kilka dni dojdzie, bo przyjdą mimo braku zezwolenia) pod pomnikiem, uwłaczająca pamięci tych, dla których ofiary uczczenia ten pomnik postawiono. Daty rocznic są ważne. Bo sięgają w głąb naszych umysłów i naszej podświadomości. Świętowanie rocznic zdrady i sprzedawczykostwa rodzi dezorientację aksjologiczną i pośrednio rodzi takie kurioza jak „totalna opozycja”. Daty rocznic muszą być pozmieniane.

Honoré Daumier, Masks (1831)

 

 

26 thoughts on “Święto mitu porozumień sierpniowych i czym je zastąpić, by znikły przepychanki

  1. @Wawel24
    Witaj
    Załączona do tekstu grafika wyjaśnia wszystkie nieporozumienia . Należy zdjąć maski .Co po części to czynisz dobrym tekstem .
    Ale coś istotnego umknęło Twojej uwadze aby obraz był klarowny tu i teraz .
    Chwila do mitu porozumień , to nie tylko telefon , ale też paszporty i bilet (nie w jedną stronę) wyjazdów doradców na zachód , kto żył w tamtych czasach to wie o co chodzi .
    Nie lekceważmy ludzi cienia ,że postwawili wszystkich w pierwszym szeregu narażając na dekonspirację swojego zaplecza . Faktyczne legendy postaw niezłomnych trafiały do piachu a swoim budowano legendę legendy . To stan wojenny był sitem wzmacniania legendy swoich przez internowanie aby się niepotrzebnie nie obijali o istniejącą rzeczywistość po jego wprowadzeniu . Nie szło internowć milionów ale szło poznać tych co w przypadku pozbawienia przywódców są gotowi ich zastąpić .
    To ewenemet wrocławskiego banku i osób z nim powiązanych aż do Komisji Krajowej . Ciekawa ta historia na dwa dni przed SW . To legenda tyle lat uśpiona .
    Dzisiaj kiedy przemalowane symbole na proporcach wypłowiały i stały sie widoczne zarysy tych orginalnych znalazła się teczka p. Kiszczakowej do fizycznej podmiany legend Solidarności na schowany w szafie zatęchły proporzec .Pewnie tam też gdzieś jest teczka podobna .
    Zważ ten ciąg zdarzeń lat ostatnich, wpadka 2005-2007 ,glina Smoleńska 2010 ,wybory 2015 i ich wynik, jaki nie miał prawa się wydarzyć.
    Więc żadne przepychanki się nie zakończą, bo nie o datę tu chodzi .
    Do zawłaszczania rocznicy masz rację i to należy ludziom tłumaczyć KTO świętuje na miejscu pamięci swoich ofiar.

  2. @Wawel, @nagor

    Trzeba rozróżnić dwie sprawy.

    Jedna, to dzisiaj już dla nas oczywista manipulacja i użycie ludzi służących systemowi wschodniemu lub zachodniemu, żeby przeprowadzić swoje cele.
    Już od lat 70-tych zaczęła się operacja podporządkowywania państw systemu sowieckiego zachodniej filozofii życia i ekonomii, a więc banksterce.
    Ci, którzy rządzili Polską zapewne mieli takie rozeznanie i musieli jakoś się w tym znaleźć bez strat własnych. Stąd porozumienie z tzw. opozycją konstruktywną i bezpieczny telefon Jacka Kuronia.

    Ale była też druga strona. To polska dusza, spragniona chociaż namiastki wolności i normalności. Niedoceniona chyba, bo karnawał Solidarności zaczął przybierać groźne rozmiary.
    Ja, 31 sierpnia świętuję właśnie to polskie, nieposkromione dążenie do zrzucenia obcego panowania, polską duszę wolności.
    Oczywiście ona była oszukiwana, manipulowana, w końcu zamknięta w obozach internowania i więzieniach, ale mimo takiego dławienia przecież nie umarła. Ona jest i dzisiaj znowu się odzywa.

    31 sierpnia to święto uzyskanych na chwilę pewnych swobód, święto odrodzenia wielu ludzi, którzy spoza komuny zobaczyli świat prawdziwych wartości i się nim zachłysnęli.

    Tak jak Powstanie Warszawskie dopiero po latach wygrywa, tak i Polski Sierpień ma dopiero przed sobą właściwą rolę do odegrania. Trzeba tę rocznicę odedrzeć z fałszu, jaki był i pokazać to co było największą wartością sierpnia.
    Polski sierpień, polski wrzesień, mają to samo podłoże wolnościowe. I mają też w tle zdradę państw, zdradę Polaków, ku przestrodze…..

    Ja tak patrzę na tę rocznicę. Należy ją świętować, ale właśnie tak.

  3. @ebns24
    Witaj
    Swiętujmy polską duszę wolności bo to nam pozostało i jest pewne.
    Jak odedrzesz z fałszu to pozostaną ofiary, którym należy się pokłonić z szacunkiem i stracone/nie wykorzystane możliwości wzbudzające poczucie goryczy .
    ===Ona jest i dzisiaj znowu się odzywa=== (jak się odzywa to znaczy mamy nie to na co czekamy)
    Bez takich tekstów jak ten @Wawel24 , mętlik pojęciowy bieżącej odezwy skończy się tylko maskowym balem i zawiedzionymi złudzeniami duszy wolności .
    Bądzmy choć raz mądrzy przed szkodą i nazwijmy rzeczy jak winny być nazwane.

  4. @nagor

    Dzisiaj wiemy, że nie ma czegoś takiego jak niewykorzystane możliwości. Solidarność nie miała szans od początku, tak jak PW. Wtedy mieliśmy nadzieję, tak jak Powstańcy, ale dzisiaj to wiemy. O tym dlaczego nie miała szans, trzeba mówić.

    ….mamy nie to na co czekamy……

    Owszem. Mamy nieposprzątany dom i mnóstwo spraw do naprawienia. Mamy również zagrożenia wewnętrzne i zewnętrzne. I tę obawę, że może znów jesteśmy manipulowani, że znowu ktoś okaże się zdrajcą.

    Ale jesteśmy na dobrej drodze. Nie marzyliśmy, że stanie się to za naszego życia.
    Jest za co dziękować Opatrzności, ale nie można spocząć na laurach. Jest tyle do zrobienia, również w sferze prawdy o naszej historii, szczególnej tej ostatniej.

    Dlatego takie notki jak Wawela witam zawsze z radością. Ale ośmieliłam się zwrócić uwagę na to, co Wawel pominął.

  5. @ebns24
    Wiesz ,że do jastrzębi jest mi daleko , ale najbardziej denerwuje mnie klajstrowanie bylejakością czegoś co można nazwać po imieniu .
    Przywołujesz PW , tak tam szanse były nierówne , ale nie walczyliśmy sami ze sobą a cena najwyższa była wpisana w tę walkę.
    Solidarność to całkiem odmienna sytuacja , kiedy przeciwnik posłużył się osobami tworzacymi organizm Solidarność we własnym celu , pozorując konflikt interesów .
    Z milionów ludzi tylko nieliczni byli świadomi prowadzonej gry na najwyższym szczeblu a reszta ufała i upatrywała szansę na zmiany . Takiego wsparcia społecznego chyba długo jeszcze nie będzie , bo ludzie nauczeni tym doświadczeniem stali się ostrożniejsi .

    ===Ale jesteśmy na dobrej drodze.===
    To stwierdzenie , czy życzenie? Jak pamięcią sięgam to zawsze byliśmy „na dobrej drodze” ,tylko powroty były gorsze .

  6. @ebns24
    Witaj
    Oczywista i krótka odpowiedź to : Zapytajmy o to ludzi/społeczeństwo , kto pyta mniej błądzi .

    Moja subiektywna odpowiedż będzie dłuższa bo od czegoś ruszamy aby gdzieś dojść i opis miejsca gdzie jesteśmy determinuje drogę do pokonania. Niech za zbiorowisko posłuży nam ul pszczeli i jego cel.
    W starych czasach robotnice przysparzały dobra a wiadomy pszczelarz wybierał to dobro w sposób pozwalający przetrwać zimę ulowi .dobro miało swoje okreslenie kapitał Marxa -eksport rewolucji .Ilość trutni w takim ulu miała zapewnić sprawną dystrybucję na potrzeby pszczelarza i wkalkulowane w istnienie ula było ich frajerskie podjadanie dobra .
    Dzisiaj to też ul niby ten sam z zapracowanymi robotnicami , ale do pszczelarza nikt się nie przyznaje a kapitał nie ma narodowości bo jego posiadacze to filantropi niby na rzecz tego ula , szczególnie robotnic.Trutni namnożyło się bez liku i już nie tylko podjadają za frico ale wiadrami ciągną dobro wspólne na użytek własny .Robotnice coraz częściej rozglądają się za innym ulem bo jak długo można dawać się kiwać.

    Jeżeli za ul weźmiemy Państwo a za jego społeczność Naród to musimy dać sobie odpowiedź czy chcemy tworzyć Państwo czy rozlecieć się po innych ulach (Unia). Komorowski w roztaczanej wizji był za zagrzebaniem się po uszy w Unii , czyli likwidacją ula .Więc nie dziwi mnie cała działalność tego stronnictwa prowadząca do ruiny państwa i gospodarki aby nic nie spajało Narodu .
    Uzyskanie takiej odpowiedzi jest konieczne bo referendum akcesyjne nie dotyczyło takich zamierzeń Unii jakie dzisiaj narzuca .
    Konsekwencją wyboru jest też alternatywa pojęcia Naród jako zbiorowość ,lub pozostanie przejściowo określenie pochodzenia – narodowość .

    Odpowiedź na te pytania ustali kierunek który dopiero wyznaczy drogę .
    Moj typ to wizja ONR -Bóg ,Honor i Ojczyzna , jak chcemy mieć wolność jako Naród i poruszać sprawnie na drodze.

  7. @nagor

    „Moj typ to wizja ONR -Bóg ,Honor i Ojczyzna , jak chcemy mieć wolność jako Naród i poruszać sprawnie na drodze.”

    Mój też, ale trzeba go wypełnić treścią. Jaka konstytucja, jakie prawo, jaki ustrój polityczny, społeczny, gospodarczy, jaka jest nasza solidarność narodowa itd.

    Nie do takiej Unii wstępowaliśmy. Rację miał pan Bukowski mówiąc, że to jest Związek Socjalistycznych Republik Europejskich. Miał rację, ale my temu nie dawaliśmy wiary.
    Dzisiaj się mocujemy z Unią i albo wygra nasza koncepcja, albo trzeba będzie się z Unią pożegnać.
    Banksterka zrobi wszystko, żeby to była federacja z wspólnym rządem, pieniądzem, prawem, wojskiem. To jest koncepcja wariata, działającego przeciw ludziom, przeciw pierwotnym założeniom Unii.
    Polska PiSu nie zgodzi się na to. Ale trzeba mieć jakąś inną alternatywę. Zbudować tę alternatywę.
    Trump też jest przeciw Federacji i powiedział to otwarcie, więc ma tu swoich wrogów.
    Ale dopóki jest prezydentem, to mamy wsparcie.

    Polska jest na początku drogi. Jej solidne drogowskazy trzeba dopiero jasno określić. Na razie raczkujemy, ale niech każdy robi swoje.

  8. @ebns24
    Prezydent mówi o referendum konstytucyjnym co w domyśle stanowi ,że to Państwo ma być formą organizacyjną społeczeństwa .
    Pytanie wprost czy chcemy swojego Państwa , winno takie referendum poprzedzić z dużym wyprzedzeniem aby podjąć się założeń do zmiany konstytucji .
    Oceniając to co dzisiaj wyprawiają politycy wymachujący tym aktem przy kazdej okazji , trzeba być pozbawionym wzroku , słuchu i innych przymiotów ,aby nie zauważyć że obecna konstytucja jest ich imunitetem , przed jaką kolwiek odpowiedzialnością za grabierz ,dewastację i złodziejstwo uprawiane w imieniu państwa . Wszelkie prywatyzacje , karuzele podatkowe itd odbywały się przy biernej lub aktywnej roli instytucji państwowych i nikt niepoczuwa się i nie ponosi odpowiedzialności za dewastację państwa .
    Sami , wprost przed nasze oczy przedkładają dokument , który jest tego powodem ,że czują się bezkarni . (mnie to nie dziwi – Mamy taki imunitet co nazywa się Konstytucja)
    Jak w oparciu o ten sam dokument stworzyć państwo i struktury odpowiedzialne mające na celu dobro wspólne ? W oprciu o mafijną omerte można stworzyć jedynie nową mafię , czyli to ,co było i jak było .
    Ale pierwsza jest odpowiedź czy chcemy własnego Państwa aby przesądzić dyskusje unijne i wewnętrzne . Tak jak brytyjczycy zapytali wyjść lub nie wychodzić i postępują zgodnie z tym wynikiem.

  9. „Ale pierwsza jest odpowiedź czy chcemy własnego Państwa ”

    Faktycznie, to jest sprawa zasadnicza. Ale myślę, że odpowiedź na to pytanie będzie w większości pozytywna. I różne powody za tym staną. Dla jednym to będzie patriotyzm i przywiązanie do tysiącletniej tradycji, a dla innych zwyczajny strach.

    Poddanie się dyrektywom unijnym w ramach państwa federacyjnego oznacza zalew imigrantów ze wschodu i południa, a to jest nie do przyjęcia, bo instynkt samozachowawczy jeszcze mamy. Doniesienia z Unii, a ostatnio dotyczące ataku również na Polaków (Rimini) są na tyle przerażające, że tylko ludzie, którym coś mózgi wyżarło, albo są prowadzeni, bo haki, obietnice jakichś apanaży, czy też zwyczajnie nas nienawidzą, bo nie są Polakami, mogą chcieć tego samego u siebie.

    Wyszehrad mówi jednym głosem. Rodzi się opozycja wobec zamierzeń federacyjnych i będzie tu zasadnicze starcie. Albo powrót do wspólnego rynku i zasad, które przyświecały powstaniu Unii, albo rozpad Unii. Nie ma innego wyjścia.

    PiSowi poparcie rośnie i może się tak zdarzyć, że w następnych wyborach zdobędzie większość konstytucyjną. I warto się zastanowić, co wtedy, czego chcemy, jakiego państwa.

  10. @ebns24
    Doniesienia z Unii,#
    /
    Wedle tych doniesień tworzy się powoli precedens, że kto ma dwa mieszkania/domy, albo dom nadwymiarowy’ będzie musiał przekazać je na rzecz nachodźców, a w drugim przypadku przyjąć nieodpłatnie specjalistów od gwałtów.
    Gdzieś już dawno czytałem, że tego typu przypadki miały miejsce w Niemczech,a teraz Włosi reaktywują ten pomysł lewactwa.

  11. @nagor
    Moj typ to wizja ONR -Bóg ,Honor i Ojczyzna”
    /
    Nie ma już takich pojęć @nagor.
    Makaron z Merkel wprowadza nowe definicje twoich (moich także) w/w pojęć:
    – ksenofobia,
    -nacjonalizm,
    -faszyzm,
    -homofobia,
    -nowoczesny patriotyzm (chociaż nikomu nie jest wiadomo co to z stwór; Nameter_smoleńska_z gębin 1 metra z komororuskim często to używali, ale nie zdążyli wyjaśnić),
    -solidarność (tylko nie wiadomo jeszcze kto z kim),
    -miłosierdzie (oznacza, że masz być kowadłem i wybaczać gwałcicielom 77 razy dopóki będziemy jeszcze żywi).

  12. @ebns24

    ===„Ale pierwsza jest odpowiedź czy chcemy własnego Państwa ”

    Faktycznie, to jest sprawa zasadnicza. Ale myślę ……===
    Widzisz , rzecz polega na tym aby nie dywagować czy chcemy? i co myślimy indywidualnie . Na takie pytanie musi paść odpowiedź urzędowo podana – wynik referendum . Który umocuje poczynania Rządu w zajmowaniu określonego stanowiska oraz zamknie wewnętrzną dyskusje o innych możliwościach i zaleznościach poza traktatowych w UE .
    Wspomniałas wyżej ,że jest czas sprzyjający zmianami w USA i dzisiaj granie 3-trefl z nadwyżka dwóch lew to nie rozumienie szansy czasu a zadowolenie z nadwyżki oznacza klęskę na polu licytacji (stawianych zamierzeń).
    Dzisiaj jedyna gra to szlem w bez atu . Ale przenikliwość Jarosława to mało , potrzebne za przeproszeniem ,są jeszcze „jaja Orbana” , co w naszych warunkach daje tylko włączenie w grę ONR . Najwyżej będzie bez jednej , reszta graczy nie jest w stanie przelicytować , o rodzimych nie wspomnę bo wyjmują taką blotkę jaką im wskażą .
    Takie pytanie jak na wstępie i pozytywny wynik pozwoli budować całą resztę rozwiązań i świadomie trwać w postanowieniach nadanych przez Naród .
    Przypuszczam ,że włączenie ONR to koniec wyższości niektórych jadących na przyczepkę w PIS i w otoczeniu Jarosława ,co nawet jest konieczne.

    Dalej namawiasz do gry na poziomie trzy trefl ,
    Wykonanie takiego ruchu zapytania , utnie wiele nacisków z zewnątrz w nasze wewnętrzne sprawy bo to zostało raz i urzędowo rozstrzygnięte .

  13. @Tadeusz_K
    Jak długo istnieje państwo co zowie się Polska ,a ja w nim mieszkam tak długo to co oni mówią , mam głęboko ……….gdzieś.
    Jak przyjdą z tą swoją nowomową , to pogadamy za pomocą wideł (może coś lepszego mi się trafi do tego czasu)
    Zanosi się ,że przyjdą ci uwiedzeni nowomową na kolanach prosić o schronienie , tak to widzę , bo u siebie staną się bezdomnymi .

  14. @nagor

    O, widzę, że chcesz iść na całość :)). To tak jak nasi przyjaciele zza oceanu.

    A na tego szlema damy radę odpowiedzieć „re”, bo że kontra będzie to pewne?

    Jaja to ma nasza Beatka. Widocznie ma geny po Amazonkach :)). JK działa trochę po partyzancku i myślę, że się uzupełniają. Nie jesteśmy zbyt mocni jeszcze. Potrzeba i lwa i lisa, bo za dużo jest do stracenia.

    Niewiadomą okazał się Prezydent. I to mnie martwi.

  15. Tadeusz

    W Rzymie ponoć demonstrowali przeciw wyrzucaniu imigrantów z zajętych nieprawnie przez nich domów. W Barcelonie chcieli więcej uchodźców. No to mają.
    To nie jest normalne. Może rzeczywiście czymś ich karmią, jak pisała Izaluka.

    Bojownicy teraz ogłosili, że wybierają się na Watykan. Jest coraz lepiej, a to przecież nie koniec.

  16. @ebns24
    Bojownicy#
    /
    Bojownicy..?
    A to specjaliści od wynajdywania pojęć pośrednich.
    Nie starczają już takie pojęcia jak emigrant, terrorysta, bandyta, nachodźca.
    Bojownicy…?
    No dobrze, a nawet lepiej, bo tym samym lewacy przyznają, że trwa już normalna, otwarta wojna pomiędzy islamistami, a Europejczykami.
    Bojownicy…czyli agresorzy, najeźdźcy.
    Wcześniej niźli później zdobędą wystarczające zasoby broni.
    Z noży przerzucą się na kałachy.
    Islamiści/najeźdźcy kompletują broń,a enuchy organizują marsze.

  17. Tadeusz

    To dżihadyści z ISIS na Filipinach tak grożą papieżowi Franciszkowi.

    Agencja informacyjna dżihadystów z ISIS opublikowała film nagrany przez dżihadystów, Zapowiadają w nim, że „złamią religię krzyża”. Osobiście grożą też papieżowi Franciszkowi.

    Rzymskie służby znajdują się w stanie najwyższej gotowości. Dowódca gwardii szwajcarskiej oficjalnie przyznał, że zamach w Watykanie może być tylko kwestią czasu. Gwardziści podkreślają jednak, że cały czas czuwają. Wszystkie służby w Europie są w stanie najwyższej gotowości i sprawdzają każdy niepokojący sygnał.

    Przed dwoma dniami dżihadyści umieścili w Internecie inne nagranie, na którym jeden z nich, Mahomet Jasin Perez z Kordoby, z pochodzenia Marokańczyk, ostrzega, że zamachy w Hiszpanii jeszcze się nie skończyły. Zaznaczał, że jest to zemsta za „przelanie muzułmańskiej krwi podczas rekonkwisty”, która zakończyła się w końcu XV wieku.

    Do starcia z islamem będzie musiało dojść. Oni przegrają, ale ilu ludzi zginie.
    Trafiłam w necie na taki portal:

    https://jarek-kefir.org/2016/03/30/dla-doroslych-18-czym-jest-islam-i-dlaczego-chce-podbic-ziemie/

  18. @ebns24
    ===A na tego szlema damy radę odpowiedzieć „re”, bo że kontra będzie to pewne?===
    Chodzi aby do gry doszło , nawet bez re , bo nie o punkty i współzawodnictwo tu biega w tym rozdaniu , a o nasze sprawy , polskie .
    Na co stać kobiety w desperacji , to one wiedzą najwięcej nie mnie oceniać. Patrząc na wizerunek medialny obecnej władzy to są te jaja , których brakuje , a kibice Legii je mają i to jest ten lew o jakim myślę .ONR i jeszcze raz ONR
    ===Potrzeba i lwa i lisa, bo za dużo jest do stracenia===
    Nie grając o szlema tracimy więcej niż w podjętej grze , to jest oczywistość i po zastanowieniu przyznasz rację ,że zagrożenie stratą to żaden argument . Bezruch to tylko straty , a czasu co nam sprzyja szkoda .
    Nie mam dostępu do wiedzy Prezydenta, ale bez niej , patrząc na formę realizacji zamierzeń większości sejmowej bez tego lwa ,który jest konieczny , też miałbym na jego miejscu mieszane uczucia .Tylko ryk lwa jest w stanie przywołać wszystkich na swoje miejsca .
    Jestem ciekaw kiedy JK to też zrozumie .

  19. @ebns24 20:44

    ===Do starcia z islamem będzie musiało dojść. Oni przegrają, ale ilu ludzi zginie===

    Używasz czasu przyszłego , oni teraźniejszego . Reszta jest pochodną skali pokrętnej logiki.

    Równoczesny atak 200 osobników w 10 miastach (2000 razem) na terenie każdego zachodniego państwa spowoduje całkowity haos ,bezwład i paraliż (wojnę domową) patrz Hamburg G20 bez Allacha na ustach. Wynik jest loterią , bo przeciwnik to obraz większości mieszkańców.

  20. Nagor

    To co dzieje się dzisiaj z Europą przywodzi mi na myśl Niemcy w latach 30-tych.
    Tam też ludzie ulegli szaleńcowi, dali się uwieść. Teraz jest podobnie. Ludzie zachowują się jakby stracili rozeznanie, jakby byli nienormalni.

    My z Unii na razie nie wyjdziemy, bo tak rozumiem Twoje rozwiązanie. Będziemy próbowali ją ratować, mam nadzieję budując sobie jakąś alternatywę.
    Polityk jednak musi patrzeć daleko do przodu. A ta przyszłość to starcie z islamem, bo tak się komuś zachciało. I do tego musimy się przygotować. To co nam każą unijni decydenci nie ma żadnego znaczenia. Polska polityka pod tym względem jest dobra.
    W kraju natomiast należy wreszcie zacząć karać. A jest kogo i za co.

  21. @ebns24

    Europa Tak , tylko wtedy zamysłem było urządzić kogoś innego .teraz urządzają się sami na własne życzenie . Całe szczęście .

    Mówiąc o islamistach , dobrze prezydent Trump przypomniał w warszawie światu o naszej drodze i determinacji osiągania niezależności i o PW oraz spontan Solidarności . To dobra polisa i przestroga dla islamistów aby w tym miejscu nie zaczynać bo utkną na długo.

    Unia , kiedy referendum podtrzyma niezależność Państwa a Rząd będzie relizował te ustalenia to będzie wyznaczać granicę zależności .
    W zapędach federacyjnych się nie zmieścimy albo oni nas wywalą albo sami zrezygnujemy ,bo taki trend dominuje dzisiaj .

    Karanie – jest za co i jest jeszcze kogo , ale konstytucja chroni złodziei i nieudaczników na stołkach np HGW . Niektórych nawet Unia I co?

  22. @nagor

    No nie wszystkich chroni. Są ewidentne przewinienia i myślę, że w końcu jakaś sprawiedliwość zacznie działać.
    Zobaczymy co nam Prezydent przygotuje. Już niedługo się okaże.

Dodaj komentarz