Ludu Warszawy! Do broni!

You may also like...

7 komentarzy

  1. nagor napisał(a):

    @ProvoCatio
    Witaj
    Chwała Bohaterom!!!!!

    na marginesie:
    Gorąca głowa , gorąca krew . Wiara w dobre intencje podpowiadaczy bez zimnej analizy ich celów była i jest naszą dolegliwością i zaczynem do bohaterstwa , kiedy finalnie w obronę wyznawanych wartości zostajemy sami ze sobą .
    Dzisiaj mimo doświadczeń z historii podpowiadacze dalej mają przemożny wpływ na zachowania/idee sprzeczne z interesem narodowym polaków w różnych grupach społecznych by powstały barykady i GGEU

  2. Robin napisał(a):

    Szkoda tylko, że nasi „przewidujący” przywódcy w kraju olali całkowicie zalecenia RJN i Naczelnego Wodza i wydali rozkaz w chwili najmniej sprzyjającej. A Stalin? Naiwnością było spodziewać się, że nie wykorzysta prezentu, w którym najbardziej patriotyczna młodzież zostanie wybita rękami Niemców. Iranek-Osmecki (szef wywiadu AK) i gen. Anders jednoznacznie określali Chruściela, Bora i Pełczyńskiego zbrodniarzami wojennymi. Zginęło 20 000 ludzi z w-skiego garnizonu, 180 000 cywili i całe lewobrzeżne miasto. Można to zamieniać na szyldy na politycznych sztandarach – ale to zabieg wyjątkowo odrażający…
    PS
    Hej, Provocatio – przenieście się już wszyscy hurtem na salon. Będzie mi wygodniej 🙂

  3. E.B napisał(a):

    @Provocatio

    Napisałeś bardzo dobry tekst pokazujący tamte polityczne realia. Józef Mackiewicz swoją ocenę Powstania przedstawił już w październiku 1944r. pisząc w Krakowie swój esej „Optymizm nie zastąpi nam Polski”. Powtórzył to później w w Wiadomościach londyńskich w 1947 roku.
    Chociaż pisał krytycznie o rządzie Polski Podziemnej to nie potępił decyzji o wybuchu Powstania.
    Pisał o nim tak:

    „Plan jest taki: Ponieważ dalsza bierność wobec bolszewików wkraczających do Warszawy staje się rzeczą niemożliwą, a zatem, żeby nie drażnić koalicji Zjednoczonych Narodów oporem zbrojnym przeciw Sowietom, wywołać powstanie przeciwko Niemcom. Ale wywołać je w ostatniej chwili dla uniknięcia niepotrzebnych ofiar, wnieść przez to swój wkład do wspólnej puli wojennej Zjednoczonych Narodów, a następnie, w opanowanej już przez wojsko i władze polskie stolicy, spotkać wojska czerwone, stawiając zarówno je, jak cały świat, przed faktem dokonanym. Plan był raczej rozumny i pod każdym względem politycznie moralny.

    Powstanie wybuchło 1 sierpnia 1944 roku. Nieprawdą jest, że wybuchło przedwcześnie, że działała tu „zbrodnicza lekkomyślność generała Bora”. To samo radio londyńskie, które dziś mówi o „przedwczesności”, w sobotę wieczorem, dnia 29 lipca, nadało następujący komunikat:

    "Wojska rosyjskie w całej swej masie stoją w odległości pola widzenia od Warszawy. Pierwsze czołgi rosyjskie wkroczyły do przedmieść Warszawy, gdzie toczą się zacięte walki. Generał Rokossowski przeniósł swą główna kwaterę w bezpośrednie sąsiedztwo Warszawy".

    […] Zdrada wyszła na jaw w całej pełni dopiero po kilku dniach.”.

    Tragicznie ocenił też polskie perspektywy pod sowieckim butem, stwierdzając, że „cały Naród i cały aparat państwowy działać będzie na zgubę naszą, a na korzyść Sowietów”, bardziej lub mniej świadomie ulegając sowietyzacji.

    W zasadzie przeznaczył nas na straty. Co nas uratowało, że jeszcze się polski duch w nas kołacze?
    Może właśnie ta ofiara powstańcza, bezprzykładne poświęcenie młodego życia nie pozwoliło nam całkiem się zatracić?
    Jeśli tak, to Powstanie nie można rozpatrywać tylko politycznie i wojskowo.

    Pamiętam wypowiedź jednego z dowódców AK, że Powstanie będzie miało znaczenie bardziej długofalowe, niż doraźne zwycięstwo czy klęska. Będzie budzić ducha narodu, z czym mamy przecież dzisiaj do czynienia.
    I to będzie jego największe znaczenie i wygrana.

    O Powstanie spieramy się wciąż i pewnie jeszcze długo nie przestaniemy. Decyzja, którą trzeba było podjąć latem 1944r była bardzo trudna. Mieliśmy „na karku” dwóch wrogów, z których jeden odchodził a drugi nadchodził i zdradę sojuszników w Teheranie.
    Nie było dobrego wyjścia. Nie znamy alternatywy, być może przyniosłaby jeszcze większe straty i wtedy gdybalibyśmy co by było, gdyby powstanie wybuchło.
    Problem, co wybrać, mieli również dowódcy AK. Nie rozstrzygniemy tego.
    Ale trzeba odkrywać karty historii, które pozwolą poznać nam złożoność ówczesnej sytuacji i pamiętać o tych, którzy dali przykład wspaniałego bohaterstwa i męstwa.

  4. ProvoCatio napisał(a):

    @ nagor

    podpowiadaczom zaczyna świtać w główkach, że trud jaki włożyli, w wychowanie nowych pokoleń Polaków, poszedł im w gwizdek. trzeba jednak obiektywnie im przyznać, że miali rozmach s…syny.

  5. ProvoCatio napisał(a):

    @ Robin

    Nikogo nie olewali. Chwila była taka jaka była, a Stalin dzieki postawie naszych „sojuszników”, rozprawił się z polskim podziemiem, niemieckimi rękami.
    Anders i Osmanek mieli prawo do własnych opinii. nie zapominajmy jednak, że to Bór został Naczelnym Wodzem, a gen Anders był tylko przez kilka miesięcy PO Naczelnego Wodza. Tragiczne czasy, ale trzeba było przeznie przejść.

  6. ProvoCatio napisał(a):

    @ ebns24

    poskładałem, a nie napisałem 🙂

    nie ma sporu o Powstanie. Jest tylko pokretna postsoviecka naracja słuząca do przykrycia zdrady.Warszawa i Polska zostały zdradzone.

  7. nagor napisał(a):

    @ProvoCatio 03:21

    Zgoda podwójna ale nie czas przeszły dalej mają rozmach bo do celu jeszcze trochę zostało a zmienili metodę na stania za plecami umyślnych aby osobiście nie firmować tak jak dealerzy.

Dodaj komentarz

Przejdź do paska narzędzi