Ludu Warszawy! Do broni!

„Od roku 1941 wszystkie radiostacje sowieckie nawoływały naród polski do powstania(…) Jeszcze w czerwcu 1944 roku komunistyczna prasa podziemna w Warszawie pisała, że to tylko reakcyjny, prohitlerowski, faszystowski obóz w Polsce wymyślił hasło, że Niemcy są już pobite, żeby odciągnąć masy od powstania. I oto gdy powstanie wybuchło naprawdę, bolszewicy umyli ręce, oświadczyli, że ‘przedwcześnie, że Bór to zdrajca (?) itd. – nastąpiła bezprzykładna zdrada, najcyniczniejsze wydanie Warszawy na łup niemiecki, nb. w formie, która zaćmiła wszystkie poprzednie klęski, jakie na to miasto spadły”

http://wpolityce.pl/polityka/171160-obled44-plusy-i-minusy-milosnika-tworczosci-autora-jozefa-mackiewicza-przeraza-sposob-w-jaki-zostal-uzyty-przez-zychowicza

„Już od 2 czerwca nadawane z Moskwy po polsku audycje radiostacji „Kościuszko”, w których jednoznacznie nawoływano do działania (Powstanie `44 op.cit.s. 407) a 29 lipca o godz. 20, 15 usłyszano w Warszawie nadawaną w języku polskim audycję z Moskwy: „Nie ma wątpliwości, że Warszawa już słyszy salwy dział uczestniczących w bitwie, która przyniesie jej wyzwolenie. /…/ Dla Warszawy, która się nie poddała , lecz walczy, wreszcie wybiła godzina szturmu. /…/ Polacy! Czas wyzwolenia jest bliski! Polacy do broni! Niech każdy Polak stanie do walki przeciw najeźdźcy! Nie ma chwili do stracenia!” (William B. Breur – Polscy patrioci którzy pomogli uratować Europę przed Hitlerem, wyd. Amber,  2004. s.209; p. 8 s.52 i 5; p.14 s.41)”

http://wpolityce.pl/polityka/163173-powstanie-warszawskie-nie-moglo-nie-wybuchnac-sowiecka-radiostacja-kosciuszko-wzywala-z-moskwy-polacy-do-broni

„Radiostacja im. Tadeusza Kościuszki – działająca w czasie II wojny światowej po stronie radzieckiej rozgłośnia radiowa nadająca z Moskwy. Dnia 30 lipca 1944 w godzinach; 15.00, 20.55, 21.55, i 23.00 wyemitowała czterokrotnie komunikaty nawołujące ludność Warszawy do powstania przeciw Niemcom. Były one jedną z szeregu przyczyn powstania warszawskiego. Komunikat ten był powtórzeniem nadanej dnia 29 lipca przez Radio Moskiewskie audycji Związku Patriotów Polskich o zbliżonej treści.

W latach 1943–1944 redaktorem odpowiedzialnym za Radiostację im. Tadeusza Kościuszki był Tadeusz Daniszewski.

Warszawa drży w posadach od ryku dział. Wojska radzieckie nacierają gwałtownie i zbliżają się do Pragi. Nadchodzą, aby przynieść nam wolność. Niemcy wyparci z Pragi będą usiłowali bronić się w Warszawie. Zechcą zniszczyć wszystko. W Białymstoku burzyli wszystko przez sześć dni. Wymordowali tysiące naszych braci. Uczyńmy, co tylko w naszej mocy, by nie zdołali powtórzyć tego samego w Warszawie. Ludu Warszawy! Do broni! Niech cała ludność stanie murem wokół Krajowej Rady Narodowej, wokół warszawskiej Armii Podziemnej. Uderzcie na Niemców! Udaremnijcie ich plany zburzenia budowli publicznych. Pomóżcie Czerwonej Armii w przeprawie przez Wisłę. Przysyłajcie wiadomości, pokazujcie drogi. Milion ludności Warszawy niech stanie się milionem żołnierzy, którzy wypędzą niemieckich najeźdźców i zdobędą wolność.”

https://pl.wikipedia.org/wiki/Radiostacja_im._Tadeusza_Ko%C5%9Bciuszki

„Tak, i to podgrzewało atmosferę. Pamiętam nawet ten charakterystyczny ochrypły głos spikera Radia Moskwa. Nas skoszarowano już dwa dni przed Powstaniem i wiedzieliśmy, że już nie będzie odwrotu. Czekaliśmy tylko na termin. 1 sierpnia ok. godziny 12–13 przyszedł rozkaz. My mieliśmy broń dla całego plutonu i mieliśmy ją przewieźć z Ochoty na Wolę, gdzie zaczęliśmy walkę. Jakby nie było rozkazu, to Powstanie by i tak wybuchło.Nasz batalion „Zośka” miał zapas broni i amunicji.”

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/tag/radiostacja-im-tadeusza-kosciuszki/

„Powstanie musiało wybuchnąć. Stefan Korboński, stwierdza, iż zaniechanie walk:„potwierdziłoby oskarżenia sowieckie, że polskie państwo i AK to fikcja i umożliwiłoby wystąpienie w stolice Polskiemu Komitetowi Wyzwolenia Narodowego powołanemu przez Sowiety do życia 21 lipca 1944 w charakterze niekwestionowanego już i bezkonkurencyjnego rządu polskiego. Opanowanie miasta przez AK i objęcie władzy nad stolicą i krajem przez rząd podziemny miało temu zapobiec i stworzyć fakt dokonany, z którym Sowiety będą musiały się liczyć.”

Słowa Korbońskiego wspierają słowa Stalina (poznane po latach), który 23 lipca 1944 stwierdzał wobec Churchilla:

„Nie znaleźliśmy w Polsce żadnych innych sił, które mogłyby stworzyć polska administrację. Organizacje podziemne kierowane przez Rząd Polski w Londynie okazały się efemerydami pozbawionymi wpływów”.”

http://wpolityce.pl/polityka/171160-obled44-plusy-i-minusy-milosnika-tworczosci-autora-jozefa-mackiewicza-przeraza-sposob-w-jaki-zostal-uzyty-przez-zychowicza

„Dotychczas nie wymyślono nic takiego, co mogłoby zapobiec wybuchowi wulkanu. A takim wulkanem była Warszawa w lipcu 1944 r.”

https://pl.wikiquote.org/wiki/Stefan_Korbo%C5%84ski

„Któż z podejmujących w tych okolicznościach tak brzemienną w skutkach decyzję, mógł wiedzieć, że Stalin nakazał wstrzymanie ofensywnych działań na tym odcinku (Powstanie 44 op.cit.s.363;Na pomoc... op.cit. s. 111), - mimo opracowanego przez Żukowa i Rokossowskiego planu wznowienia ofensywy - koncentrując uwagę na Bałkanach (Powstanie44 op.cit.s.434), aby odnieść podwójną korzyść: uzyskać dominację na tamtym obszarze oraz „zneutralizować” potencjalnych przeciwników, zagrażających przejęciu władzy w Polsce przez oddanych sobie komunistów. (Pamiętamy, że 22 lipca ogłoszono powstanie Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego – PKWN, władzy ukształtowanej w Moskwie i z jej namaszczenia przez działaczy PPR, ZPP i KRN, który już 27 lipca podpisał porozumienie z ZSRR w sprawie granicy państwowej, zrzekając się wschodniej połowy terytorium II RP. ) (Powstanie `44 op.cit.s.212)”

http://wpolityce.pl/polityka/163173-powstanie-warszawskie-nie-moglo-nie-wybuchnac-sowiecka-radiostacja-kosciuszko-wzywala-z-moskwy-polacy-do-broni

„Krew, zalewająca oczy Hitlera, pomieszała mu resztę rozsądku. Wiadomo już dziś, że Warszawa to była jego osobista sprawa, jego „Angelegenheit”. W ten sposób, najmniej oczekiwany i nieprawdopodobny, podobnie jak w r. 1939, odnowił się antypolski pakt sowiecko-niemiecki, nie pisany wprawdzie i nie podpisany, ale niemniej namacalny, a bardziej krwawy. Hitler nazwał zupełnie słusznie powstanie „drugim Katyniem”. Gdyż podobnie jak pierwszy, doszedł do skutku wyłącznie w interesach sowieckich, z tą tylko różnicą, że wykonany nie rękami enkawudzistów, ale Niemców. Był to z ich strony obłęd dosłowny i, doprawdy, trudno jest winić kierowników powstania, że go nie przewidzieli.”

http://niezalezna.pl/57954-tak-o-powstaniu-warszawskim-nikt-nie-napisal-malo-znany-tekst-jozefa-mackiewicza

  • „Gdybyśmy zachowali biernie, Warszawa nie uniknęłaby zniszczeń i strat. Musieliśmy się liczyć z tym, że jeśli stolica stanie się polem bitwy i walk ulicznych między Niemcami a Sowietami, może ją czekać los Stalingradu – mówił gen. Tadeusz Bór-Komorowski na antenie Rozgłośni Polskiej RWE.”

http://www.polskieradio.pl/39/156/Artykul/855583,Gen-Tadeusz-BorKomorowski-mial-tylko-jeden-cel-–-walke-z-Nie

„Negocjując z Mikołajczykiem, obserwując bieg wypadków w Warszawie, oceniając szansę ofensywy w jej kierunku i nakazując jednocześnie rozpoczęcie alternatywnego natarcia, Stalin czekał zatem cierpliwie na wyklarowanie się sytuacji. Udzielenie jednostronnej z jego punktu widzenia pomocy powstaniu, o co zabiegał polski premier, nie wchodziło w grę. Nawet tak niewyrobiony jeszcze wówczas członek stalinowskiego Politbiura, jakim był Nikita Chruszczow, zauwaŜał, Ŝe „ci ludzie [chodzi o rząd RP] chcieli, wykorzystując nasze wojska, naszą siłę, naszą krew, rozgromić Niemców i oswobodzić Polskę, ale Ŝeby Polska pozostała krajem kapitalistycznym, związanym z Zachodem”. […] Fizyczna likwidacja głównej bazy legalnych władz i AK, jaką stanowiła Warszawa, ułatwiała niesłychanie narzucenie PKWN jako władzy w całym kraju. Aby jednak ów optymalny scenariusz mógł się ziścić, naleŜało dla wszelkiej pewności zablokować pomoc dla miasta ze strony sojuszników zachodnich, którzy zresztą, właściwie oceniając intencje Sowietów, zbytnio się do niej nie kwapili.[ … ]   Negatywna decyzja Stalina znalazła odzwierciedlenie w opublikowanym 12 sierpnia komunikacie TASS, w którym stwierdzono, Ŝe „odpowiedzialność za wydarzenia w Warszawie spada wyłącznie na polskie koła emigracyjne w Londynie”. Stanowiło to, zgodnie z sowiecką taktyką eskalacji, początek kampanii zarzutów, kłamstw i kalumnii, mających usprawiedliwić pasywną postawę Armii Czerwonej. W trzy dni później wicekomisarz spraw zagranicznych Andriej Wyszyński odrzucił moŜliwość uŜyczenia lotnisk sowieckich samolotom alianckim latającym nad Polskę, a stanowisko to potwierdził nazajutrz Stalin, odcinając się w liście do Churchilla od „nierozsądnej, strasznej awantury” i oświadczając, Ŝe nie chce „ponosić ani bezpośredniej, ani pośredniej odpowiedzialności za akcję warszawską”. Pomimo kilku kolejnych wystąpień w tym duchu Sowieci zmienili jednak w końcu zdanie i 11 września przystali na moŜliwość lądowania alianckich samolotów na ich lotniskach. Był to wynik nie tyle liczenia się z opinią zachodnią czy naciskami, przede wszystkim Churchilla, ale oceny aktualnej sytuacji, bowiem wtedy juŜ nic, poza bezpośrednią pomocą zbrojną, nie mogło zmienić połoŜenia Warszawy. Oczywiście nie zamierzano jej udzielić, niemniej przewlekanie bitwy o nią, bez najmniejszej szansy sukcesu, było z punktu widzenia Stalina najbardziej korzystne, gdyŜ jedynie powiększało straty i zniszczenia miasta.”

file:///C:/Users/dellnewdell/Downloads/-UserFiles-file-Clanky_2009-2012-gc1jkggg9e%20(1).pdf

” Współpraca AK z aliantami zachodnim była zresztą mocno utrudniona ze względu na fakt, iż uznawali oni ziemie polskie za strefę operacyjną Armii Czerwonej. Z tego względu Brytyjczycy odmawiali m.in. wysłania swojej misji wojskowej do okupowanej Polski[14]. 6 czerwca 1944 brytyjski Komitet Szefów Sztabów zgodził się, że wywołanie ewentualnego powstania powszechnego w Polsce „należy do kompetencji Rządu Polskiego, a wybranie właściwego czasu do władz [podziemnych] w Warszawie”. Już trzy tygodnie później szef Kierownictwa Operacji Specjalnych (SOE), generał Colin Gubbins, poinformował jednak generała Stanisława Tatara, że brytyjskie władze wojskowe odmawiają udzielenia AK szerszej pomocy (w tym masowych zrzutów broni) – wykraczającej poza wspieranie działań dywersyjnych[15].

Niemniej mocarstwa anglosaskie nie mogły twierdzić, że zostały całkowicie zaskoczone wybuchem powstania[16]. W dniu 27 lipca 1944 ambasador RP w LondynieEdward Raczyński, spotkał się bowiem z ministrem spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii, Anthonym Edenem, którego poinformował wstępnie o planach zbrojnego wystąpienia AK w Warszawie. Jednocześnie w imieniu polskiego rządu poprosił Brytyjczyków, aby w momencie wybuchu powstania: 1) umożliwili przerzucenie do stolicy polskiej 1. Samodzielnej Brygady Spadochronowej; 2) oddali do dyspozycji AK cztery polskie dywizjony lotnicze stacjonujące w Wielkiej Brytanii; 3) zbombardowali niemieckie lotniska w pobliżu Warszawy; 4) oficjalnie uznali prawa kombatanckie żołnierzy AK. Eden obiecał rozpatrzyć te postulaty w trybie pilnym, poddając jednak w wątpliwość techniczne możliwości ich zrealizowania[17]. Już następnego dnia Foreign Office poinformowało Raczyńskiego, że „zupełnie niezależnie od trudności skoordynowania takiej akcji z rządem sowieckim (…) same tylko względy operacyjne muszą nas powstrzymać od zaspokojenia trzech żądań, jakie Pan wysunął w związku z niesieniem pomocy powstaniu warszawskiemu”. Brytyjczycy nie pozostawili wątpliwości, że: „Rząd JKM nie jest w stanie nic zrobić w tej sprawie”[18]. W rezultacie strona polska nie uzyskała przed wybuchem powstania żadnych obietnic pomocy ze strony sojuszników […] Tymczasem 17 września Waszyngton polecił ambasadorowi Harrimanowi, aby ponownie poruszył kwestię korzystania przez alianckie samoloty z radzieckich baz lotniczych. Harriman już w nocy z 16 na 17 sierpnia został jednak wezwany na Kreml, gdzie Mołotow w obecności Stalina uprzedził jego interwencję, oświadczając („dla uniknięcia możliwych nieporozumień”), że rząd sowiecki nie może się zgodzić, aby z jego baz lotniczych korzystały samoloty, które niosą pomoc powstaniu wywołanemu przez „wrogów Związku Radzieckiego”[55][92]George Kennan zapisał w swych wspomnieniach, że tej nocy amerykańskim przedstawicielom niemal jednoznacznie oświadczono, że ZSRR uznaje Polskę za swoją wyłączną strefę wpływów, a w oczach Moskwy powstańcy nie są lepsi od Niemców i w związku z tym nie zostanie im udzielona jakakolwiek pomoc[93].

Churchill próbował mocniej zaangażować prezydenta Roosevelta w sprawę pomocy dla powstania. Amerykańska administracja z niechęcią myślała jednak o nadwerężaniu stosunków z ZSRR. Dopiero 20 sierpnia Churchill i Roosevelt wysłali wspólny list do Stalina, w którym znalazły się słowa: „Zastanawiamy się, jaka będzie reakcja światowej opinii publicznej, jeśli antyfaszyści w Warszawie zostaną rzeczywiście opuszczeni. Uważamy, że my wszyscy trzej powinniśmy uczynić wszystko, co tylko możemy, aby ocalić możliwie najwięcej znajdujących się tam patriotów”. List ten – celowo naszkicowany przez Roosevelta w łagodnym tonie – kończył się stwierdzeniem, że „czynnik czasu ma wyjątkowo duże znaczenie”[55][94]. Odpowiedź Stalina była bardzo brutalna. Radziecki dyktator ponownie odmówił spełnienia alianckich postulatów, dodając, że „wcześniej czy później wszystkim znaną stanie się prawda o grupce zbrodniarzy, którzy dla pochwycenia władzy wszczęli awanturę warszawską” (22 sierpnia)[95][96]. Churchill był oburzony tonem tej depeszy. Zaproponował więc Rooseveltowi wystosowanie ostrej w tonie odpowiedzi[g] oraz zasugerował, aby alianccy lotnicy wylądowali na sowieckich lotniskach nawet bez zgody Moskwy. W swych wydanych po wojnie wspomnieniach Churchill utrzymywał, że był skłonny zagrozić Stalinowi wstrzymaniem alianckich konwojów z dostawami dla ZSRR, gdyby alianccy lotnicy lądujący w sowieckich bazach zostali potraktowani w sposób niewłaściwy. Ostatecznie jednak nie zdecydował się na ten drastyczny krok, gdyż jak twierdził, musiał pamiętać o losach milionów ludzi, walczących na wszystkich frontach świata, a także o tym, że „cel główny wymaga czasem nawet poniżającej uległości”[95]. Z kolei amerykański prezydent przyjął wyraźny kurs na unikanie konfrontacji. Po otrzymaniu propozycji Churchilla Roosevelt przez kilka dni odmawiał zajęcia stanowiska („nie wiem dalsze kroki moglibyśmy obecnie podjąć”), by ostatecznie sprzeciwić się wywieraniu większego nacisku na Stalina („uważam za niekorzystne dla dalszego przebiegu wojny ogólnej przyłączenie się do proponowanej depeszy””

https://pl.wikipedia.org/wiki/Powstanie_warszawskie_w_dyplomacji

„2 października 1944 po 63 dniach walki i daremnego oczekiwania odsieczy ze strony Rosjan dowódca Armii Krajowej gen. Tadeusz Bór-Komorowski podpisał akt kapitulacji miasta. – 5 września Niemcy po raz drugi przysłali nam warunki kapitulacji. Nie mogłem się nad nimi nie pochylić, bo sytuacja miasta była już tragicznie ciężka. Na jednego żołnierza przypadało po kilkanaście sztuk amunicji – mówił gen. Tadeusz Bór-Komorowski. – Czekaliśmy na wejście Rosjan od strony Pragi, gdyby nie ta nadzieja, to być może 11 września podpisalibyśmy porozumienie z Niemcami. Rosjanie stale utrzymywali nas w przekonaniu, że wkroczą do miasta lada dzień, lada godzina – wyjaśniał gen. Bór-Komorowski.”

http://www.polskieradio.pl/39/156/Artykul/944968,Kapitulacja-bohaterskiej-Warszawy

You may also like...

7 komentarzy

  1. nagor napisał(a):

    @ProvoCatio
    Witaj
    Chwała Bohaterom!!!!!

    na marginesie:
    Gorąca głowa , gorąca krew . Wiara w dobre intencje podpowiadaczy bez zimnej analizy ich celów była i jest naszą dolegliwością i zaczynem do bohaterstwa , kiedy finalnie w obronę wyznawanych wartości zostajemy sami ze sobą .
    Dzisiaj mimo doświadczeń z historii podpowiadacze dalej mają przemożny wpływ na zachowania/idee sprzeczne z interesem narodowym polaków w różnych grupach społecznych by powstały barykady i GGEU

  2. Robin napisał(a):

    Szkoda tylko, że nasi „przewidujący” przywódcy w kraju olali całkowicie zalecenia RJN i Naczelnego Wodza i wydali rozkaz w chwili najmniej sprzyjającej. A Stalin? Naiwnością było spodziewać się, że nie wykorzysta prezentu, w którym najbardziej patriotyczna młodzież zostanie wybita rękami Niemców. Iranek-Osmecki (szef wywiadu AK) i gen. Anders jednoznacznie określali Chruściela, Bora i Pełczyńskiego zbrodniarzami wojennymi. Zginęło 20 000 ludzi z w-skiego garnizonu, 180 000 cywili i całe lewobrzeżne miasto. Można to zamieniać na szyldy na politycznych sztandarach – ale to zabieg wyjątkowo odrażający…
    PS
    Hej, Provocatio – przenieście się już wszyscy hurtem na salon. Będzie mi wygodniej 🙂

  3. E.B napisał(a):

    @Provocatio

    Napisałeś bardzo dobry tekst pokazujący tamte polityczne realia. Józef Mackiewicz swoją ocenę Powstania przedstawił już w październiku 1944r. pisząc w Krakowie swój esej „Optymizm nie zastąpi nam Polski”. Powtórzył to później w w Wiadomościach londyńskich w 1947 roku.
    Chociaż pisał krytycznie o rządzie Polski Podziemnej to nie potępił decyzji o wybuchu Powstania.
    Pisał o nim tak:

    „Plan jest taki: Ponieważ dalsza bierność wobec bolszewików wkraczających do Warszawy staje się rzeczą niemożliwą, a zatem, żeby nie drażnić koalicji Zjednoczonych Narodów oporem zbrojnym przeciw Sowietom, wywołać powstanie przeciwko Niemcom. Ale wywołać je w ostatniej chwili dla uniknięcia niepotrzebnych ofiar, wnieść przez to swój wkład do wspólnej puli wojennej Zjednoczonych Narodów, a następnie, w opanowanej już przez wojsko i władze polskie stolicy, spotkać wojska czerwone, stawiając zarówno je, jak cały świat, przed faktem dokonanym. Plan był raczej rozumny i pod każdym względem politycznie moralny.

    Powstanie wybuchło 1 sierpnia 1944 roku. Nieprawdą jest, że wybuchło przedwcześnie, że działała tu „zbrodnicza lekkomyślność generała Bora”. To samo radio londyńskie, które dziś mówi o „przedwczesności”, w sobotę wieczorem, dnia 29 lipca, nadało następujący komunikat:

    "Wojska rosyjskie w całej swej masie stoją w odległości pola widzenia od Warszawy. Pierwsze czołgi rosyjskie wkroczyły do przedmieść Warszawy, gdzie toczą się zacięte walki. Generał Rokossowski przeniósł swą główna kwaterę w bezpośrednie sąsiedztwo Warszawy".

    […] Zdrada wyszła na jaw w całej pełni dopiero po kilku dniach.”.

    Tragicznie ocenił też polskie perspektywy pod sowieckim butem, stwierdzając, że „cały Naród i cały aparat państwowy działać będzie na zgubę naszą, a na korzyść Sowietów”, bardziej lub mniej świadomie ulegając sowietyzacji.

    W zasadzie przeznaczył nas na straty. Co nas uratowało, że jeszcze się polski duch w nas kołacze?
    Może właśnie ta ofiara powstańcza, bezprzykładne poświęcenie młodego życia nie pozwoliło nam całkiem się zatracić?
    Jeśli tak, to Powstanie nie można rozpatrywać tylko politycznie i wojskowo.

    Pamiętam wypowiedź jednego z dowódców AK, że Powstanie będzie miało znaczenie bardziej długofalowe, niż doraźne zwycięstwo czy klęska. Będzie budzić ducha narodu, z czym mamy przecież dzisiaj do czynienia.
    I to będzie jego największe znaczenie i wygrana.

    O Powstanie spieramy się wciąż i pewnie jeszcze długo nie przestaniemy. Decyzja, którą trzeba było podjąć latem 1944r była bardzo trudna. Mieliśmy „na karku” dwóch wrogów, z których jeden odchodził a drugi nadchodził i zdradę sojuszników w Teheranie.
    Nie było dobrego wyjścia. Nie znamy alternatywy, być może przyniosłaby jeszcze większe straty i wtedy gdybalibyśmy co by było, gdyby powstanie wybuchło.
    Problem, co wybrać, mieli również dowódcy AK. Nie rozstrzygniemy tego.
    Ale trzeba odkrywać karty historii, które pozwolą poznać nam złożoność ówczesnej sytuacji i pamiętać o tych, którzy dali przykład wspaniałego bohaterstwa i męstwa.

  4. ProvoCatio napisał(a):

    @ nagor

    podpowiadaczom zaczyna świtać w główkach, że trud jaki włożyli, w wychowanie nowych pokoleń Polaków, poszedł im w gwizdek. trzeba jednak obiektywnie im przyznać, że miali rozmach s…syny.

  5. ProvoCatio napisał(a):

    @ Robin

    Nikogo nie olewali. Chwila była taka jaka była, a Stalin dzieki postawie naszych „sojuszników”, rozprawił się z polskim podziemiem, niemieckimi rękami.
    Anders i Osmanek mieli prawo do własnych opinii. nie zapominajmy jednak, że to Bór został Naczelnym Wodzem, a gen Anders był tylko przez kilka miesięcy PO Naczelnego Wodza. Tragiczne czasy, ale trzeba było przeznie przejść.

  6. ProvoCatio napisał(a):

    @ ebns24

    poskładałem, a nie napisałem 🙂

    nie ma sporu o Powstanie. Jest tylko pokretna postsoviecka naracja słuząca do przykrycia zdrady.Warszawa i Polska zostały zdradzone.

  7. nagor napisał(a):

    @ProvoCatio 03:21

    Zgoda podwójna ale nie czas przeszły dalej mają rozmach bo do celu jeszcze trochę zostało a zmienili metodę na stania za plecami umyślnych aby osobiście nie firmować tak jak dealerzy.

Dodaj komentarz:

Przejdź do paska narzędzi