Co PIS ma teraz robić?

Co robić? Takie pytanie zadają sobie politycy i zwolennicy PIS-u. Konceptualnie Panowie, systemowo podejść do sprawy. Odkurzyć Makiawela, teorie myślenia systemowego, strategie szachowe. W obozie PIS-u panuje mniejszy lub większy stres pourazowy. Wypada niedogodność obrócić w… siłę. Stres stymuluje życie, regenerację i rozwój. Czas jest do września.

Najgorsze byłoby pójście w emocje i czarnowidztwo. Decyzja prezydenta to na razie małe nieszczęście (potencjalnie duże). Z małego nieszczęścia tygrysy uwielbiają robić wielkie szczęście :). Jak? Primo, ja nie siedzę zawodowo w polityce, nie jest ona moim życiem, więc twórczego rozwinięcia moich uwag oczekuję od profesjonałów, tych, którzy dla niej żyją, których jest żywiołem. Panowie politycy PIS-u powinni dziękować A.Dudzie. PIS powinien ogłosić wewnętrzny, zamknięty konkurs, burzę mózgów sztabu (ale i szeregowych członków) na temat jak rozbroić minę przeciwpiechotną rzuconą przez miękkość Andrzeja Krakowiaka i jak to rozbrojenie przekuć w posunięcie się w głąb terytorium wroga (państwa kastowego) o wiele dalej, niż to było przed wetem. I jak zapobiec podobnym „niespodziankom” w zdobywaniu następnych szańców niepodległości (konstytucja, media etc.). Najgorsze (przeciwskuteczne) byłoby atakowanie prezydenta bezpośrednie. Atak? Tak. Ale taki, który jest drugim dnem pieszczoty i marzeń zaatakowanego ;).

Nie tunelować się poznawczo, nie zajmować się teraz tylko ustawami o sądownictwie, po tym ciosie nożem w plecy (jak nazwał prezydenckie weta K.Wyszkowski) . Przejrzeć inne flanki z których można wyprowadzić „propozycje” zmężnienia prezydenta. Zobaczyć czy umocowanie prezydenta nie jest… zbyt mocne w innych sferach. Zrobić zajazd z drugiej strony. Udać odwrót – atakując. Oczywiście nie mówię tu o żadnej wojnie na górze. Wszystkie te „uszczypnięcia” (by prezydent się obudził ze swego snu o misji jednania i godzenia kłamstwa z prawdą) muszą być podane w tak wzniosłym sosie w jakim wygłaszał swoje decyzje i orędzia prezydent. Prezydent musi poczuć taki sam strach i miękkość w kolanach jakie poczuł, gdy przejrzał adresowany do niego list kilkuset przedstawicieli artystów i ludzi kultury. Nie lekceważyłbym roli symboli. Jakieś prezenty w formie albumów o Stanisławie Auguście Poniatowskim herbu Ciołek i wspomnień opisujących jego słabości (zniewieściałość, płaczliwość, miękkość), propozycje objęcia patronatem konkursu wiedzy historycznej o Targowicy lub ogólniej o roli zdrady w tragedii losów państwa. Małżeństwo prezydenckie lubi dołączać do różnych inicjatyw kulturowych. Dyskretnie acz zauważalnie oraz bezpośrednio nawiązywać do „tajnej” rozmowy 45-minutowej z imperatorową Angelą. W kuluarowych rozmowach z prezydentem „przejęzyczać się” mówiąc zamiast „kanclerz Angela Merkel” – „imperatorowa Angela”. Są przeróżne, psychologiczne sposoby budzenia uśpionej władzy rozpoznawania istoty rzeczy. Na prezydenta trzeba wpłynąć i to najszybciej. Weta to nie debiut irracjonalnych wyskoków A.Dudy. Trzeba już teraz się przygotowywać do walki (to będzie ostra walka) o kształt nowej konstytucji, żeby tak jak teraz z wetami – nie być zaskoczonym pałacową woltyżerką miękkiego serca. Perswazja racjonalna to tylko jedna, najbardziej banalna  taktyka  wpływu. Najczęściej stosowana, to fakt, ale zarazem wzbudzająca największy opór. Trzeba sięgnąć po inne taktyki wpływu (tactics of influence). Zwykle wymienia się ich poza racjonalną perswazją jeszcze 8 : Inspirational, Consultation, Ingratiation, Personal appeal, Exchange, Coalition, Pressure, Legitimating. Jest w czym wybierać. A tak na marginesie, to niepokojąca jest historia z 45-minutowym telefonem od Angeli Merkel. I z tym, że nikt nie wie, czego dotyczyła rozmowa. coś mi w tym nie gra. Dzień, dwa przed kluczowymi decyzjami dla przyszłości Polski jakieś dziwne konsultacje, ingerencje? Król Staś? Tak nie może być. co to jest? Prywatny folwark prezydenta? Dobiera z poradami cioci lektury dla swoich dzieci , czy debatuje w imieniu swoich wyborców, obywateli wielomilionowego kraju? Jeśli w imieniu, to ci, którzy go oddelegowali chcą znać szczegóły tej dziwnie tajnej dyplomacji. Powinno być jakieś wystąpienie publiczne i oświadczenie.

Taką samą presję, jaką wywiera lobby „żeby było, tak jak było pod zaborami” – wywierać musi lobby rewolucyjne. List Klubów Akademickich im.Lecha Kaczyńskiego został zlekceważony przez pana Andrzeja. Przygotować natychmiast akcje większe i potęgujące presję, bo jak to zobaczyliśmy – prezydent pod presją pęka. Wszystko, oczywiście, na poziomie, chociaż delikatne parafrazy ostrych ocen i diagnoz A.Dudy dokonane przez Gwiazdę, Targalskiego, Wyszkowskiego, J.Karnowskiego powinny być wplatane w przekaz. Byli tacy, co wysuwali spekulacje o tym, że Pałac gra na objęcie przywództwa Trójmorza. Piękna flanka, pole do przećwiczenia męstwa prezydenta. Wypowiedzi członków sztabu (podane oczywiście we wzniosłej, dudowej formie) o tym, że ty Andrzej, jesteś b.dobry i uczciwy człowiek, dusza-człowiek. Ale Międzymorze to… rzeź, tu trzeba fajtera, rzeźnika. Zaproponuj kogoś, kto zdejmie z ciebie ten brud nagiej polityki w której by cię zdeptali. My musimy cię chronić, tyś nasz największy skarb. Wystawienie ciebie na pierwszy front wojny geopolitycznej zdruzgotałoby twoją delikatność, twój obiektywizm. Przestałbyś być sobą, ciągły stres, nerwica, zejście ze sceny w niesławie po spektakularnych porażkach z krwiożerczymi graczami sceny międzynarodowej.

Widać już dziś, że słabym punktem prezydenta są marzenia… o przejściu do historii, uwarunkowane jego konstrukcją psychologiczną, chęć stania się mediatorem piekła z niebem. To zwiastuje konieczność włożenia większego wysiłku w zabiegi… róznoważace. Ludzie, którzy nagle uwierzyli w swoją misję historyczną – potrafią zniszczyć dziesiątki rzeczy i spraw gnani wyrwaną spod kontroli ambicją. Ale wiedząc już to o prezydencie – że jego słabą stroną jest chęć przejścia do historii (vide: tekst prof.A.Dudka) trzeba mu ukazać, naświetlić… alternatywny rozwój zdarzeń historycznych do tego, który mu indukuje jego środowisko (lobby pacyfistyczno-dialogowe). Sprawić, by do niego dotarło, iż istnieją takie scenariusze rozwoju sytuacji w Europie, w których jego zachowania mogą być przykładami czarnych kart historii. On pewnie tego nie widzi, zapomniał, zaganiany rocznicami i uroczystościami wszelakimi. Jest tu miejsce też na dużą rolę mediów.

Myślę, że… zrozumie ;). Wszystkie komunikaty w rozmowach prywatnych, półoficjalnych oficjalnych z prezydentem A.Dudą muszą być przekazywane w ten sposób. Żadnych wyzwisk od zdrajców, żadnych niewyszukanych ataków, żadnej gołej siły. Skoro prezydent wziął (chwilowo?) stronę węży, trzeba być przebiegłym jak węże. Nagie emocje zostawmy kopiącym w barierki w ramach akcji „nie chciałem chodzić do szkoły, teraz muszę kopać w barierki”.

Prezydent Duda to pewien balast, trzeba go nieść razem z kloszem spod którego chyba nigdy jeszcze nie wyszedł. „Kloszowi” to fajni ludzie, ale wymagający specyficznego traktowania. Pozwolenie im na realizowanie ich wydumanych, pacyfistycznych misji może zatrzymywać i cofać autentyczne, inwazyjne leczenie chorego organizmu Rzeczpospolitej.

Wprowadzenie w obieg (delikatne) atmosfery zagubionego, „dobrego” króla Stasia, rozważanie z A.Dudą różnych wariantów rozwoju sytuacji w Polsce i Europie Środkowej w taki sposób, by zrozumiał podskórnie (nie expressis verbis), że… nie ma gorszego losu, niż los Marcinkiewicza – to nie wszystko.

Tak samo przebiegle trzeba podejść do kwestii zawetowanych ustaw. Jestem przekonany, że jest sposób na takie ich napisanie, by ugrać więcej, niż… było pierwotnie ugrane. Przygotować taką akcję legislacyjną, by ci, którzy dziś się cieszą z podwójnego weta – pluli sobie w brodę, że prezydent nie podpisał tego „mniejszego zła”.  Być może trzeba będzie nawet ruszyć inne ustawy z okolic trójpodziału, zgłosić projekty. I tylko tak trzeba myśleć. Żadnej zemsty i emocji tylko twarde starcie na polu przeciwnika (czyli w obrębie zagmatwanego, polskiego prawa) i metodami przeciwnika, czyli… legalnymi, prawnymi i wszystko w atmosferze jedności i dialogu, tak ukochanej przez środowisko prezydenckie. Wysondować jakie są poglądy pałacu na przyszłościowe wprowadzanie systemu prezydenckiego w Polsce. Jakie by nie były, zagrać tą kartą. Ty nam wbrew w imię… ojczyzny, to my ci jeszcze bardziej wbrew w imię ojczyzny, ratowania Europy i konstruowania Trójmorza. Jestem przekonany, że aby spowodować odzyskanie przez prezydenta władzy w… prawej nodze (teraz złapał mu ją przejściowy paraliż) jest multum sposobów. Tylko trzeba przysiąść, opracować kilka wzorców systemowej – nazwijmy ją tak – strategii… pedagogicznej. Nie tylko Ziobro i wąska działka ustaw o sądownictwie ma orać. Burza mózgów panowie. Rozumiem, kanikuły etc., ale ojczyzna wzywa. Zwykłymi sztampowymi ruchami spowodujecie tylko szarpaninę prawną i sejmową Tu trzeba finezji, konceptów, nawet wyglądających absurdalnie i dobierających się do naszego ukochanego prezydenta od strony, której nigdy by się nie spodziewał. To szachy. Wojna dwóch typów przebiegłości. Klasa „przebiegłości zewnętrznej” na której plany zarezonował naiwnie A.Duda jest niska i przewidywalna. Teraz nasz ruch i twój, PIS-ie. Wizja, wola zwycięstwa większego, niż jawiło się kilka dni temu no i praca strategiczna w sztabie ;). Nie tylko naprawić, ale… podwoić stawkę. Tylko tak się wygrywa. Trzeba użyć finezyjnego, polskiego przemyślunku, by przywrócić zaburzoną przez „zbyt dobrego prezydenta” równowagę na czele tej dziejącej się rewolucji. Dziejącej się nie tylko w Polsce.

You may also like...

1 Response

  1. piko napisał(a):

    Ładnie powiedziane – gra w szachy. Rozumiem, że mówimy o grze PiS v Prezydent.

    Tylko to jest plansza bardziej skomplikowana niż np. szachy heksagonalne. Mamy też graczy czy raczej kibiców którzy stolik wywracają i chcą grać w salonowca.

    Rozumiem, że łagodną perswazją można dużo zdziałać. Jest taki dowcip:

    Przywódcy trzech mocarstw założyli się, że łagodną perswazją namówią kotka do zjedzenia musztardy:
    Truman – no kotku za nasz kraj, za Prezydenta, za wolność – kotek nie je
    Churchill – no kotku z Królową, za demokrację – kotek nie je
    Stalin – umaczał palec w musztardzie i posmarował kotka pod ogonkiem – kotek wylizał musztardę.

Dodaj komentarz:

Przejdź do paska narzędzi