Gdzie jest prawda, a gdzie zaczyna się manipulacja w Kościele Katolickim?

Przytaczam dwa diametralnie różne przykłady (jest ich oczywiście więcej) wypowiedzi kapłanów katolickich dotyczące rozumienia Pisma Świętego i widzenia rzeczywistości w aspekcie islamskiego tsunami w Europie.

KS. STANISŁAW MAŁKOWSKI dla „Frondy”: CZY WIERZYĆ KSIĘŻOM CHCĄCYM W POLSCE IMIGRANTÓW?

Tomasz Wandas, Fronda.pl: Czy istnieje cień szansy, na to, iż migranci się zasymilują pod wpływem naszych reakcji, działań?

Ks. Stanisław Małkowski: Asymilacja tych ludzi w kręgu naszej kultury jest niemożliwa, widzimy to po owocach, które przynoszą przebywając na naszych ziemiach – ciągłe zagrożenie i ataki terrorystyczne. Migranci tworzą w Europie Zachodniej enklawy, w których rządzą się własnymi prawami, sprzecznymi z prawem naturalnym i stanowionym w Europie. Następnie wielu z nich organizuje krwawe zamachy manifestując tym samym swoją wrogość do naszej tradycji i kultury europejskiej.

A gdyby tak uczyć dzieci muzułmańskie, że nie wolno zabijać?

Jedno z dzieci muzułmańskich powiedziało do siostry zakonnej, że bardzo ją lubi – dlatego obiecuje jej, że jak przyjdzie stosowna chwila , to zabije ją szybko, aby nie musiała bardzo cierpieć… Formacja dzieci, które przebywają masowo wraz ze swoimi rodzinami do Europy trwa, od samego początku są one wychowywane przez swoich rodziców tak, aby zachowywać w sercu wrogość do Europejczyków. Po wielu latach zakorzeniona wrogość z pewnością wyda owoce w postaci kolejnych ataków terrorystycznych. Zapewnienia PO na czele z byłą premier Ewą Kopacz o tym, że migranci nie stanowią zagrożenia i że trzeba ich przyjmować, są szkodliwe i bezsensowne.

Co mają sądzić ludzie, gdy słyszą w telewizji ks. Sowę, czy biskupa emeryta Pieronka, którzy zachęcają do otwarcia się na migrantów?

Kłamią i wprowadzają opinię publiczną w błąd. Wprowadzają w błąd tych, którzy naiwnie i bezkrytycznie słuchają ich kłamliwych opinii. To, że jakiś ksiądz czy nawet biskup, coś mówią, nie oznacza, że mamy wyłączyć swój rozsądek. Jeden czy drugi duchowny – może się tak zdarzyć, że będzie wypowiadał się bezrozumnie i wbrew wierze – zatem wszyscy powinni być czujni i krytyczni.

Rozumiem zatem, że wierzący, pobożny katolik może w pewnych kwestiach nie zgodzić się z księdzem, a nawet z biskupem?

Jeśli ma odwagę, oczywiście. Ja osobiście bardzo lubię ludzi odważnych, dlatego cenię ich i popieram, gdy głośno wyrażają swoje odmienne zdanie. Kapłani i biskupi natomiast różnie się wypowiadają, natomiast jeśli media wyłapują tylko jedne opinie, często właśnie te, które nie przysługują się Kościołowi, to faktycznie społeczeństwo może czasem czuć się zdezorientowane.

Coraz częściej antyterroryści podkreślają, że mamy do czynienia wręcz z wojną religijną w Europie. Czy faktycznie?

Mamy do czynienia z wojną antyreligijną, którą wypowiedzieli ideolodzy islamscy, gdyż islam ciężko nazwać w ogóle religią.

Co zatem możemy zrobić, aby skutecznie się obronić?

Modlić się i publicznie dawać świadectwo swojej wiary. Ponadto starajmy się wpływać na nasze władze, aby nie ulegały żadnym naciskom, czy szantażom ekonomicznym.

Dziękuję za rozmowę.

http://www.fronda.pl/a/ks-stanislaw-malkowski-dla-frondy-ideolodzy-islamscy-wypowiedzieli-nam-wojne-antyreligijna,93513.html

 

ABP STANISŁAW GĄDECKI Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski podczas odpustu Matki Bożej Ucieczki Grzeszników w Wieleniu w archidiecezji poznańskiej 2 lipca w niedzielę podjął temat uchodźców i migrantów.

Jego kazanie zostało uznane, jako instrukcja dla wiernych, mających przyjmować uchodźców.

TREŚĆ HOMILII:

Witaj, która odradzasz tych, co są w grzechu poczęci,
Witaj, przebaczenie niosąca dla wielu grzeszników,
Witaj, odpędzająca tego, co dusze uwodzi,
Witaj, któraś kąpielą obmywającą sumienia.
(z Akatystu)
I znów – jak co roku – przybywamy do Ciebie, Matko Jezusa i nasza Matko, do Twego wieleńskiego sanktuarium, aby tutaj odnowić i wzmocnić nasze siły duchowe. Aby od Ciebie uczyć się prawdziwie chrześcijańskiej postawy wobec ludzi i świata.
W takim duchu wsłuchujemy się w dzisiejsze czytania liturgiczne, które sugerują nam rozważenie trzech spraw: gościnności okazanej prorokowi, gościnności okazywanej uczniom Chrystusa, i wreszcie gościnności okazywanej przez chrześcijan uchodźcom i migrantom.

  1. GOŚCINNOŚĆ OKAZANA ELIZEUSZOWI (2 Krl 4,8-11.14-16a)

Na kartach Biblii możemy znaleźć różne prawa i opowiadania związane z tematem gościnności; z kwestią przyjmowania obcych ludzi do swojego domu. A chociaż w Starym Testamencie nie znajdziemy wprost technicznego terminu „gość”, to znajdziemy tam inne, pokrewne wyrażenia (takie jak obcy, cudzoziemiec, przybysz, współosiadły, drugi, spoza Izraela, inny, obcokrajowiec). Co najważniejsze jednak to fakt, że aż 36 razy w Biblii Hebrajskiej pojawia się nakaz miłowania cudzoziemca.
W tej przestrzeni swoistym pierwowzorem starotestamentalnej gościnności staje się Abraham, przyjmujący trzech posłańców Bożych w pobliżu dębu Mamre (Rdz 18,1-33). On jest wzorem filoksenii, czyli przyjaźni wobec „obcych”.

W przybyłych do Mamre gościach patriarcha ten spotkał samego Boga i usłyszał Jego przesłanie. Chrześcijanie – o czym świadczy starożytny typ ikony Rublowa – w trzech mężach przyjmowanych przez Abrahama, dostrzegli obecność trzech osób boskich.

Do innego przykładu gościnności odwołuje się dzisiejsze opowiadanie związane z osobą proroka Elizeusza i pewną mieszkanką miejscowości Szunem, leżącej ok. 50 km na północ od Samarii. „Była tam kobieta bogata, która zawsze nakłaniała go do spożycia posiłku. Ilekroć więc przechodził, udawał się tam, by spożyć posiłek. […] Powiedziała ona do swego męża: Oto jestem przekonana, że świętym mężem Bożym jest ten, który ciągle do nas przychodzi. Przygotujmy mały pokój górny, obmurowany, i wstawmy tam dla niego łóżko, stół, krzesło i lampę. Kiedy przyjdzie do nas, to tam się uda”.

Warto przypomnieć, że ten sam temat został podjęty znacznie wcześniej, za czasów proroka Eliasza, który był nauczycielem Elizeusza. Można nawet powiedzieć, że w historii Eliasza został on jeszcze dosadniej uwypuklony. Tym razem bowiem nie idzie o bogatą kobietę, ale o wdowę żyjącą w skrajnej nędzy, niemal na progu śmierci głodowej. Również ona – pomimo swej tragicznej sytuacji – okazuje gościnność prorokowi. Gdy Eliasz przybył do Sarepty Sydońskiej, do kraju pogańskiego, spotkał tam wdowę, którą poprosił o kubek wody. „Ona zaś zaraz poszła, aby jej nabrać, ale zawołał na nią i rzekł: ‘Weź, proszę, dla mnie i kromkę chleba!’ Na to odrzekła: ‘Na życie Pana, Boga twego! Już nie mam pieczywa – tylko garść mąki w dzbanie i trochę oliwy w baryłce. Właśnie zbieram kilka kawałków drewna i kiedy przyjdę, przyrządzę sobie i memu synowi [strawę]. Zjemy to, a potem pomrzemy’.
Eliasz zaś jej powiedział: ‘Nie bój się! Idź, zrób, jak rzekłaś; tylko najpierw zrób z tego mały podpłomyk dla mnie i przynieś mi! A sobie i twemu synowi zrobisz potem. Bo Pan, Bóg Izraela, rzekł tak: Dzban mąki nie wyczerpie się i baryłka oliwy nie opróżni się aż do dnia, w którym Pan spuści deszcz na ziemię’. Poszła więc i zrobiła, jak Eliasz powiedział, a potem zjadł on i ona oraz jej syn, i tak było co dzień” (1 Krl 17,11-15). Przyjęcie z wiarą słów „Boga Izraela” sprawiło, że – mimo początkowego oporu – zdecydowała się ona przyjąć Eliasza pod swój dach. Przyjmując zaś tego przybysza w gościnę, przyjęła sługę Słowa Bożego, które to Słowo nie tylko ocaliło jej życie i życie jej syna, ale zaczęło też inaczej kształtować jej przyszłość.

Przy tym wszystkim jest to jednocześnie historia spotkania dwóch różnych religii. Tutaj Hebrajczyk zostaje przyjęty gościnnie przez pogankę, na co później zwróci uwagę Jezus: „Naprawdę, mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak, że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Syjońskiej” (Łk 4,25-26).

W jednym i drugim przypadku (Eliasza i Elizeusza) gościnność została wynagrodzona. Pan Bóg za przyczyną Eliasza ocalił w czasie suszy życie wdowy oraz jej syna. Natomiast bogata kobieta (אִשָׁה גְדוֹלָה), której mąż był już stary, usłyszała od Elizeusza zapowiedź narodzin syna.

Oczywiście, warto też zwrócić uwagę na to, że gościnność i obfita zapłata za nią nie jest w tej historii związana z przyjęciem przypadkowego gościa. Przyjętym pod dach został prorok, „święty mąż Boży” (אִישׁ אֱלֹהִים קָדוֹשׁ; ἄνθρωπος τοῦ Θεοῦ ἅγιος οὗτος)

Motywacja postawy gościnności nawiązywała w Biblii zazwyczaj do faktu, że kiedyś Izraelici byli również obcymi w Egipcie: „Wy kochajcie cudzoziemca, bo sami byliście cudzoziemcami, byliście w ziemi egipskiej” (Pwt 10,19; por Kpł 19,34). Że Bóg miłuje „gości”: „Bóg nie jest stronniczy ani przekupny. On broni sierot i wdów, kocha cudzoziemca, dając mu chleb i odzienie” (Pwt 10,18; Ps 146,9). „Gdy w waszym kraju osiedli się cudzoziemiec, nie będziecie go uciskać. Będziecie go traktować jak każdego mieszkającego tu Izraelitę i będziecie go miłować jak siebie samego…” (Kpł 19,33-34).

Tej motywacji towarzyszyła czasami zachęta do zachowania zdrowego rozsądku, do zachowania czujności i świadomości zagrożeń, jakie mogą się wiązać z gościnnością: „Nie wprowadzaj do domu swego każdego człowieka, różnorodne są bowiem podstępy oszusta” (Syr 11,29). „Przyjmij do domu obcego, a wtrąci cię w zamieszanie i oddali cię od twoich bliskich” (Syr 11,29.34).

Gościnność była więc zasadą generalną, której powinny towarzyszyć reguły ostrożności. Ich wyrazem jest arabskie pouczenie, aby gość cieszył się uprzywilejowanym statusem w twoim domu tylko trzy dni i cztery godziny. Mimo tego cierpiący Hiob wyzna: „Żaden przybysz nie nocował u mnie na dworze, moje drzwi stały się otworem dla wszystkich podróżnych” (Hi 31,32).

  1. GOŚCINNOŚĆ OKAZANA UCZNIOM CHRYSTUSA (Mt 10,37-42)

Podczas, gdy pierwsze z dzisiejszych czytań podjęło temat gościnności okazanej prorokowi, to spory fragment dzisiejszej Ewangelii mówi o gościnności okazywanej apostołom i uczniom Chrystusa. Całość dzisiejszej Ewangelii zawiera 10 obietnic Jezusowych rozpoczynających się od słowa: „kto…” Pięć z tych stwierdzeń dotyczy tematu gościnności świadczonej uczniom Jezusowym i nagrody za taką gościnność.

„Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje;
Kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał.
Kto przyjmuje proroka, jako proroka, nagrodę proroka otrzyma.
Kto przyjmuje sprawiedliwego, jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma.
Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych (ενα των μικρων), dlatego że jest uczniem (εις ονομα μαθητου), zaprawdę powiadam wam, nie utraci swojej nagrody”.

Przyjęcie tych, którzy przychodzą w imię Jezusa: sprawiedliwych, proroków, czy nawet „jednego z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem”, okazanie im szacunku i choćby najmniejszego gestu życzliwości, ma ogromną wartość i będzie źródłem wielkiej nagrody. Nagroda, jaką przyobiecuje Jezus przewyższa o niebo nagrodę przekazana przez proroka Eliasza i Elizeusza. Zamiast życia, zdrowia i potomstwa, Pan Jezus przyznaje w nagrodę samego siebie, przyznaje w nagrodę Boga.

Według żydowskiego prawa bowiem posłaniec cieszył się tym samym szacunkiem co posyłający go, dlatego Jezus stwierdza: „Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał” (Mt 10,40).

W goszczonych osobach przyjmuje się Jezusa, a w Jezusie przyjmuje się Boga samego. „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40). „Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili” (Mt 25,45).

Bodajże najjaśniej chrześcijańską odpowiedź na postawiony przez Jezusa problem przedstawia Trzeci List św. Jana: „Ty, umiłowany, postępujesz w duchu wiary, gdy pomagasz braciom, a zwłaszcza przybywającym skądinąd. Oni to świadczyli o twej miłości wobec Kościoła; dobrze uczynisz zaopatrując ich na drogę zgodnie z wolą Boga. Przecież wyruszyli w drogę dla imienia Jego nie przyjmując niczego od pogan. Powinniśmy zatem gościć takich ludzi, aby wspólnie z nimi pracować dla prawdy” (3 J 5-8).

 

  1. GOŚCINNOŚĆ OKAZANA UCHODŹCOM

a. A teraz, po sprawie gościnności wobec proroka i apostołów, nasza gościnność wobec uchodźców i migrantów. W tej kwestii kierunek chrześcijaninowi ukazuje Jezus a nie postanowienia polityki, ekonomii czy kultury. Jezus zaś mówi: „Byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie..” (Mt 25,35).

Wyjście naprzeciw temu Jezusowemu wezwaniu nie jest proste. W dzisiejszych czasach bowiem ruchy migracyjne wciąż się nasilają we wszystkich obszarach naszej planety. Uchodźcy i osoby uciekające ze swojej ojczyzny są wyzwaniem dla jednostek i społeczeństw, gdyż kwestionują ich tradycyjny sposób życia, a niekiedy naruszają horyzont kulturowy i społeczny, z którym się stykają. Coraz częściej ofiary przemocy i ubóstwa, porzucające swoje strony rodzinne, doznają zniewag ze strony handlarzy ludźmi na drodze do marzeń o lepszej przyszłości. Nawet, jeżeli uda im się przeżyć nadużycia i przeciwności, to muszą potem liczyć się z rzeczywistością, w której gnieżdżą się podejrzenia i obawy. Na koniec nierzadko napotykają na brak jasnych i skutecznych przepisów prawnych, regulujących ich przyjęcie oraz zapewniających krótko lub długoterminowe formy integracji, z uwzględnieniem praw i obowiązków wszystkich” (por. Orędzie na Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy 2016 r.).

Nierzadko te ruchy migracyjne wzbudzają nieufność i wrogość, nawet we wspólnotach kościelnych, zanim jeszcze pozna się historie życia, prześladowań czy nędzy osób, których to dotyczy. W takim przypadku podejrzenia i uprzedzenia stają w sprzeczności z biblijnym przykazaniem, by przyjmować z szacunkiem i solidarnością przybysza będącego w potrzebie.

Tak więc, z jednej strony w sumieniu odczuwamy wezwanie do tego, by konkretnie wypełniać przykazanie miłości, które pozostawił nam Jezus, kiedy utożsamiał się z obcym przybyszem, z człowiekiem cierpiącym, ze wszystkimi niewinnymi ofiarami przemocy i wyzysku. Z drugiej jednak, z powodu słabości naszej natury, doświadczamy pokusy zachowania roztropnego dystansu w stosunku do tych ludzi (por. Evangelii gaudium, 270).

Faktycznie, obecność migrantów i uchodźców staje się poważnym wyzwaniem dla wielu społeczeństw, które ich przyjmują. Muszą one stawiać czoło nowym realiom, które mogą okazać się niewygodne, jeśli nie będą należycie umotywowane, zorganizowane i regulowane. Jak to zrobić, by integracja stała się wzajemnym ubogaceniem, by otworzyła pozytywne szlaki wspólnotom i zapobiegała ryzyku dyskryminacji, rasizmu, skrajnego nacjonalizmu lub ksenofobii? (por. Orędzie na Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy 2016 r.).

b. Kościół radzi nam pokonywanie granic i przejścia od postawy obronnej, nacechowanej strachem, brakiem zainteresowania, tendencją do marginalizacji do postawy opartej na ‚kulturze spotkania’, jedynej, która potrafi budować świat bardziej sprawiedliwy i braterski (por. Orędzie na Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy 2014 r.).

Na globalizację zjawiska migracji trzeba reagować globalizacją miłości i współdziałania, ażeby stworzyć migrantom bardziej humanitarne warunki. Zarazem należy wzmóc wysiłki, aby stworzyć warunki pozwalające na stopniowe eliminowanie przyczyn, które powodują, że całe społeczności opuszczają swoją rodzimą ziemię, zmuszane do tego przez wojny i nędzę, przy czym często pierwsze są przyczyną drugich (Orędzie na Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy 2015 rok).

Migranci są naszymi braćmi i siostrami poszukującymi lepszego życia, z dala od ubóstwa, głodu, wyzysku i niesłusznego podziału zasobów naszej planety, które powinny być rozdzielone równo między wszystkich ludzi. A zresztą czyż nie jest pragnieniem każdego z nas poprawienie własnych warunków życiowych i osiągnięcie uczciwego i słusznego dobrobytu, który by mógł dzielić ze swoimi bliskimi?

Nikt nie może udawać, że nie dotyczą go wyzwania wypływające z nowych form niewolnictwa, jakich dopuszczają się organizacje przestępcze, które sprzedają i kupują mężczyzn, kobiety i dzieci jako przymusowych pracowników w budownictwie, rolnictwie, rybołówstwie lub w innych dziedzinach rynku. Ileż dzieci nadal zmuszanych jest do wstępowania do zbrojnych ugrupowań, które robią z nich dzieci-żołnierzy! Jak wiele osób pada ofiarą handlu organami, wykorzystywania seksualnego i przymusowego żebractwa! Od tych wynaturzonych przestępstw uciekają uchodźcy naszych czasów, którzy podnoszą głos w stronę Kościoła i wspólnoty ludzkiej z nadzieją, że i oni – dzięki wyciągniętym rękom osób ich przyjmujących – będą mogli zobaczyć oblicze Pana, którym jest „Ojciec miłosierdzia i Bóg wszelkiej pociechy” (2 Kor 1,3).

Ważne jest, aby spojrzeć na migrantów nie tylko z punktu widzenia ich regularnego lub nieregularnego statusu, ale przede wszystkim, jako na osoby, które mogą przyczynić się do dobrobytu i rozwoju wszystkich, zwłaszcza, gdy z odpowiedzialnością przyjmują na siebie obowiązki względem tych, którzy ich przyjmują, gdy z wdzięcznością szanują dziedzictwo materialne i duchowe kraju przyjmującego, gdy są posłuszni jego prawom i wnoszą swój wkład w jego wydatki.

Nie można jednak ograniczać migracji tylko do wymiarów politycznych i prawnych, do konsekwencji ekonomicznych i czystego współistnienia różnych kultur na tym samym terytorium.

Są to aspekty uzupełniające ochronę i promocję osoby ludzkiej, kulturę spotkania narodów i jedności, gdzie Ewangelia miłosierdzia inspiruje i zachęca do podejmowania działań zdolnych odnawiać i przekształcać całą ludzkość (por. Orędzie na Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy 2016 r.).

Ruchy migracyjne nabrały dziś tak wielkich rozmiarów, że tylko systematyczna i konkretna współpraca, w którą włączyłyby się państwa i organizacje międzynarodowe, może skutecznie je uregulować i nimi pokierować. W istocie, migracje domagają się reakcji wszystkich, nie tylko ze względu na zasięg tego zjawiska, ale także „z powodu problemów społecznych, ekonomicznych, politycznych, kulturowych i religijnych, jakie niosą, ze względu na dramatyczne wyzwania, jakie stawia przed społecznościami poszczególnych krajów i przed wspólnotą międzynarodową” (Caritas in veritate, 62).

ZAKOŃCZENIE

W tym momencie zakończmy nasze dzisiejsze rozważanie słowami modlitwy w intencji uchodźców i migrantów:

Miłosierny Boże, spraw, aby uchodźcy i migranci,
pozbawieni domu, rodziny i wszystkiego, co znajome,
doświadczali Twej pełnej miłości obecności.
Spraw, aby czuli, że towarzyszysz im,
jak towarzyszyłeś Jezusowi, Maryi i Józefowi w wygnaniu do Egiptu.
Prowadź ich do nowego domu i nowej nadziei.
Otwórz nasze serca, abyśmy ich przyjęli
jak nasze siostry i naszych braci,
w twarzach których widzimy Twojego Syna, Jezusa Chrystusa.
Amen.

Wszystkie wyróżnienia w tekście moje.

https://gloria.tv/article/4Hoob3f9uMGrBASMxHkXD2Su6

 

I takie oto moje pytania do Was:

  1. Czy to, co wygłosił ks. abp. (i nie tylko on, niestety), to jeszcze jest duszpasterstwo w duchu katolickim, czy już cyniczna manipulacja polityczna?
  2. Czy część hierarchów katolickich wierzy jeszcze w Jezusa Chrystusa Boga Wcielonego, czy już tylko wykorzystuje instrumentalnie Jego nauki?
  3. Czy świecki katolik ma prawo myśleć samodzielnie, czy też ma udawać, że jest głupi, jak ta przysłowiowa tabaka w rogu?

Ja oczywiście mam swoje odpowiedzi na powyższe pytania.Ciekawa jestem Waszych.

Może Ci się również spodoba

58 komentarzy

  1. Tadeusz_K pisze:

    @Izaluka
    -A jednak staje się.
    #Gdzie jest prawda#
    Prawda jest taka jaką przedstawił ks. St. Małkowski.
    A abp. St. Gądecki czegoś nie doczytał w Biblii, a mianowicie:
    Ks. Rodz. 16-10 do 12..
    Dobrze byłoby, aby przestudiował te trzy wersety w wolnej chwili.

  2. E.B pisze:

    Witaj 🙂
    Sprawa jest nieco skomplikowana. Z jednej strony jest Kościół hierarchiczny ze swoim posłuszeństwem papieżowi, który narzuca swoją opinię w sprawie uchodźców i którą, chciał nie chciał, muszą przekazywać dalej posłuszni papieżowi przedstawiciele Kościołów lokalnych, z drugiej strony zdrowy rozsądek i prawdziwy obraz problemu tej emigracji. Moim zdaniem papież Franciszek albo się pogubił i nie rozumie istoty rzeczy, albo z jakichś, jemu znanych powodów, wpisuje się w zniszczenie religii chrześcijańskiej na naszym kontynencie. Ja wiem, że to są mocne słowa, ale papież to tylko człowiek.
    Jest oczywistością, że nasze chrześcijańskie miłosierdzie w tym przypadku przyczyni się do unicestwienia naszej religii a emigranci nie przyszli tu w dobrym zamiarach, a właśnie w takim celu. Taka jest istota islamu.

  3. E.B pisze:

    Ale jest też problem, na który nie można zamykać oczu, to problem biedy, wojny, prześladowań, przed którym ludzie uciekają do lepszego wg nich świata. I miłosierdzie świata powinno iść w stronę rozwiązania tego problemu. Głód w Afryce jest do opanowania, zapobieganie konfliktom też. To problem, przed którym stoi cywilizowany świat, który trzeba rozwiązać tam gdzie powstał. Ludzie wyrwani ze swoich środowisk nie odnajdą się w świecie obcym im kulturowo i cywilizacyjnie. To niedopasowanie będzie rodzić dodatkowe frustracje i agresję. Prawdziwie chrześcijańskie miłosierdzie świata musi iść w kierunku pomocy państwom i ich mieszkańcom tam, gdzie już istnieją. Emigracja na taką skalę niczego nie załatwi. To jest zderzenie cywilizacji, z których jedna musi ustąpić drugiej, bo takie są prawa życia. Tak było zawsze. Czy mamy pozbyć się naszej cywilizacji na rzecz okrutnego islamu? Czy chrześcijaństwo ma zginąć w imię tak pojętego miłosierdzia? To jest złe pojęcie miłosierdzia wg mnie.

  4. izaluka pisze:

    @Tadeusz_K i @ebns24

    Ks. St. Małkowski mówi jasno i prosto – „Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi.”

    Ks. abp. St. Gądecki zaś, myślę, że zna Biblię, ale stosuje ją niezwykle wybiórczo i instrumentalnie. W przytoczonej homilii, chociaż cytuje słowa z Nowego Testamentu, to pomija ich znaczenie i jasny przekaz na rzecz własnej (?) propagandowej demagogii.

    Przytacza przecież cytaty takie, jak te, np.:
    Przyjęcie tych, którzy przychodzą w imię Jezusa: sprawiedliwych, proroków, czy nawet „jednego z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem”, okazanie im szacunku i choćby najmniejszego gestu życzliwości, ma ogromną wartość i będzie źródłem wielkiej nagrody.”
    i
    „Przecież wyruszyli w drogę dla imienia Jego nie przyjmując niczego od pogan. Powinniśmy zatem gościć takich ludzi, aby wspólnie z nimi pracować dla prawdy” (3 J 5-8).”
    a jednocześnie mówi:
    Migranci są naszymi braćmi i siostrami poszukującymi lepszego życia, z dala od ubóstwa, głodu, wyzysku i niesłusznego podziału zasobów naszej planety, które powinny być rozdzielone równo między wszystkich ludzi. A zresztą czyż nie jest pragnieniem każdego z nas poprawienie własnych warunków życiowych i osiągnięcie uczciwego i słusznego dobrobytu, który by mógł dzielić ze swoimi bliskimi?”
    Rozciąga więc (manipuluje nimi) słowa Jezusa Chrystusa na wszystkich, którzy „poszukują lepszego życia”, także na tych, którzy nie tylko, że nie „przychodzą w imię Jezusa i dla imienia Jego”, ale wręcz nienawidzą Jego wyznawców, i w imię tej nienawiści okrutnie mordują chrześcijan, a także wszystkich, którzy ich przygarnęli.

  5. izaluka pisze:

    Kolejny cytat z Homilii Abpa:

    „Od tych wynaturzonych przestępstw uciekają uchodźcy naszych czasów, którzy podnoszą głos w stronę Kościoła i wspólnoty ludzkiej z nadzieją, że i oni – dzięki wyciągniętym rękom osób ich przyjmujących – będą mogli zobaczyć oblicze Pana, którym jest „Ojciec miłosierdzia i Bóg wszelkiej pociechy” (2 Kor 1,3).

    Toż to jest tak jawne kłamstwo, aż nie chce się go rozwijać.

  6. piko pisze:

    Można założyć, że prosty proboszcz u mnie w parafii ma więcej zdroworozsądkowego pomyślunku niż ABP STANISŁAW GĄDECKI Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.

    A można też założyć, że to świadome działanie na szkodę Kościoła i obywateli.

  7. izaluka pisze:

    @ebns24

    Abp z premedytacją (nie kupuję tezy, że abp nie zna Biblii) stosuje pałkę miłosierdzia, ale sam miłosierny nie jest, bo stosuje je wybiórczo do islamistów, ale już nie do chrześcijan, którzy są przez nich okrutnie mordowani. Zamyka oczy i zaleca to samo wiernym KK, na piekło, które miłosiernie przyjęci do Europy islamiści zgotowali Europejczykom.

    Mówi np., coś takiego: „Faktycznie, obecność migrantów i uchodźców staje się poważnym wyzwaniem dla wielu społeczeństw, które ich przyjmują. Muszą one stawiać czoło nowym realiom, które mogą okazać się niewygodne
    Niewygodne? Życie w islamskim piekle, to niewygoda? A ci bez głowy uciętej przez „biednych” uchodźców, to też doświadczają „niewygody”? I ci rozjechani ciężarówkami, wysadzeni bombami też znoszą niewygodę?

    Zaczynam się zastanawiać się, jakiego kościoła wyznawcą jest abp. St. Gadecki.

  8. izaluka pisze:

    @piko
    Ja niestety, nie tyle zakładam, co jasno widzę analizując przytoczoną homilię, że jest to, jak najbardziej świadome, a nawet cyniczne, działanie na szkodę KK i obywateli.
    Sądzę też, że należy o tym głośno mówić i się takiemu stanowisku Przewodniczącego Episkopatu zdecydowanie przeciwstawić.
    Dopóki nie jest za późno.

  9. E.B pisze:

    Izaluka

    Popieram Twoje stanowisko. Kościół to również my, nie tylko hierarchia.

  10. izaluka pisze:

    @ebns24
    🙂
    A nawet więcej powiem – to przede wszystkim MY.

  11. @meszek pisze:

    @izaluka
    Ryba psuje się od głowy. Jezuita Bergoglio realizuje program NWO.

    Co kieruje polskimi duchownymi, którzy chcą zniszczyć Polskę poprzez zarażenie jej trądem – doprawdy trudno zrozumieć.

  12. nohood pisze:

    @
    myślę, że główną sprawą jest pytanie: po co ktoś przychodzi do naszego domu?
    w zależności od tego jak odpowiemy sobie na to pytanie mamy prawo ugościć przybysza, lub zamknąć przed nim drzwi.
    jeżeli z powodu nierozwagi, czy ignorancji nietrafnie odpowiemy, to w każdym przypadku konsekwencje naszego wyboru będą złe.
    czyli w pierwszej kolejności powinniśmy zadbać o rozeznanie..
    skąd bierzemy rozeznanie?
    i tu są dwie dominujące szkoły- z natchnienia i wiedzy ustalonej w toku naukowej obserwacji.
    jaka jest natura decyzji podjętej z natchnienia?
    decyzja podjęta pod wpływem natchnienia jest nieracjonalna za to zawsze trafna.
    trafność wyboru z natchnienia, jest miarą wiary.
    ta zasada opisana jest w przesłaniu „po owocach ich poznacie…”

    co do muzułmanów.
    powracamy do pytania- po co przychodzą do naszego domu?

  13. izaluka pisze:

    @nohood
    Na razie odnośnie tego fragmentu Twojego komentarza:

    „co do muzułmanów.
    powracamy do pytania- po co przychodzą do naszego domu?”

    Oddajmy więc głos samym przybyszom:

  14. izaluka pisze:

    @nohood

    …”jaka jest natura decyzji podjętej z natchnienia?
    decyzja podjęta pod wpływem natchnienia jest nieracjonalna za to zawsze trafna.
    trafność wyboru z natchnienia, jest miarą wiary.
    ta zasada opisana jest w przesłaniu „po owocach ich poznacie…”

    Czy możesz doprecyzować?
    Czy pisząc o naturze decyzji podjętych pod wpływem natchnienia masz na myśli decyzje podejmowane przez chrześcijan, konkretnie katolików, czy jest to refleksja ogólnoludzka?

  15. Tadeusz_K pisze:

    @Nohood
    #po co ktoś przychodzi do naszego domu?#
    Ten co zaprojektował ten imigrancki proceder, opracowal logistykę i narrację (wiele na ten temat powiedziano tu od lat pięciu). Inna jest narracja dla przyjmującego (czyli nas), a inną dla nachodźcow. Tym ostatnim obiecano, że w Europie za darmo rozdają pieniądze, pracować nie trzeba, pełna wolność islamska (budujemy meczety, a za gwałty to nawet płacą-vide Szwecja). Nam wciska się kit o ubogaceniu kulturowym i że brakuje rąk do pracy (a to jest istotnie „wykształcony ludek”). Trwa opór no to zmienia się narracja: pedagogika wstydu, miłosierdzie i takie tam podobne narzędzia. Cel pozostaje ten sam: rozsadzić społeczeństwa od środka za pomocą wewnętrznych konfliktów. A na to lewacy mają już zaprojektowane lekarstwo: czipy na rękę albo czoło i wirtualny pieniądz (komputerowo bedzie można każdego uziemić jak fika)

  16. Tadeusz_K pisze:

    cd.-16-50
    Czipem będzie można odebrać mu (fikającemu) środki do życia, uspkoić i nie wiadomo jeszcze co.
    A jeśli myśli się o czipach wprowadzanych do krwioobiegu……????
    A jeśli się myśli o podlączeniu człowieka do komputera jakby był pendrajwem….???
    Tak więc projektanci imigracji (wielebni samarytanie, filantropi) wiedzą, że będą ogromne(!) konflikty i równolegle projektują stosowne zabezpieczenia dla siebie.

  17. nohood pisze:

    @izaluka:
    bardzo dziękuję za materiały.
    dają do myślenia..

  18. izaluka pisze:

    @Tadeusz_K
    A propos chipów:

    Aaron Russo – reżyser, producent filmowy, polityk, kiedy ubiegał się o fotel gubernatora USA był werbowany przez rodzinę Rockefellerów do Rady Stosunków Międzynarodowych (CFR). Russo nie przyjął propozycji Rockefellerów, a w swoim ostatnim przedśmiertnym wywiadzie ujawnił, jaki jest „ostateczny cel tego wszystkiego” (NWO), opowiedział o planach przejęcia pełnej kontroli nad ludzkością poprzez chipy RFID na których mają być zapisane dane osobiste oraz środki potrzebne do kupowania, ma to być pełna kontrola, zapowiedziana również w Apokalipsie.

  19. nohood pisze:

    @izaluka:
    myślę o tym, że Bóg nie przemawiał wyłącznie do katolików, czy chrześcijan, czy kogokolwiek innego z obecnych w katalogach świeckiego religioznawstwa.

    zatem mówię o sytuacji, w której Bóg czegoś od nas chce nie ze względów racjonalności, ale pomimo niej.
    pytanie: czego chce od nas Bóg?
    wiemy?
    wiemy
    – co znaczy „będziesz miłował bliźniego jak siebie” ?
    znaczy, że każdy określa odpowiedź sam i każda odpowiedź będzie trochę inna.

  20. izaluka pisze:

    @nohood 🙂

    To też warto obejrzeć:

    Całość ciekawa, a od 6:57 odpowiedź po co nachodzą Europę.

    i to:

  21. Tadeusz_K pisze:

    @Izaluka
    Ten co wymyślił czipy powiedział, że najlepiej się one mają na ręce i na czole pod wzgldem trwałości działania (kwesteie termiczne ciała). Nie wykluczam, że czytał Ap. św. Jana i stąd tknięty został pomysłem.
    Dzisiaj plany rozwoju technologii czipów i pomysłów ich zastosowania są przerażajace.
    Wspomniałem o krwioobiegu, ale sa też eksperymenty z mózgiem.
    To co można się dowiedzieć to tylko szczątki info bo cel zasadniczy objęty jest tajemnicą. Nadejdzie taki czas, że bedą wszczepiane każdemu tuż po urodzeniu.
    Niektórzy głupcy cieszą się, że myślą będą otwierać drzwi, lodówkę itd…etc,etc.

  22. Tadeusz_K pisze:

    @Izaluka 12-31
    Nachodźcy nie przychodzą w Imię Jezusa, a w mię Machometa.
    A ponadto śmiem nazwać tę homilię Gądeckiego bełkotem.
    Miesza jak bigos w garnku- nie idzie słuchać..

  23. izaluka pisze:

    @nohood 5 lipca 2017 o 18:28

    W zasadzie mogę odebrać Twój ostatni komentarz, jako niechęć do dyskusji ze mną na ten temat („znaczy, że każdy określa odpowiedź sam i każda odpowiedź będzie trochę inna”). Mimo wszystko zabiorę głos, jeśli nie do Ciebie, to może do innych, którzy to przeczytają.

    Np., piszesz, że wiesz, czego Bóg chce od Ciebie i masz tę pewność, że jest to miłość bliźniego Twego. Ok, tylko, dlaczego miłość do jednych bliźnich ma być milej Bogu widziana, niż miłość do innych bliźnich.

    Jesteś za przyjmowaniem tzw. „uchodźców” powodowany miłością bliźniego do nich, a zarazem nie masz już tej miłości do tych bliźnich, których ci miłosiernie przez Ciebie przyjęci, ukrzywdzą.

    Pomijasz głosy ludzi, kapłanów chrześcijańskich tam żyjących od lat, którzy apelują o pomoc potrzebującym w miejscu ich zamieszkania. Uważasz, że ważniejsze od rozsądku i faktycznych potrzeb ogarniętych wojną terenów jest Twoje i części hierarchów KK zapotrzebowanie na miłosierdzie bliźniego okazywane w sposób, jaki pasuje nie zainteresowanym, a tym, którzy całą tę migrację szarańczy zaplanowali i realizują? Nie możesz przecież tego, że jest to zaplanowana inwazja nie widzieć. Nie wierzę, że nie rozumiesz też celu tej akcji.

    Uważasz, że Bóg chce, aby chrześcijanin w imię fałszywie pojętej miłości bliźniego popełnił samobójstwo? Samobójstwo, to ciężki grzech przecież.

    Nie obraź się, ale jest w Twoim komentarzu pewna naiwność, która nie uwzględnia, bądź pomija konsekwencje takiej miłości bliźniego. Chcesz/myślisz, że da się zmienić naturę węża (vide moja poprzednia notka)?

    Czym innym jest ginąć za wiarę, gdy tak ułożą się okoliczności, a czym innym jest świadome, niefrasobliwe ściąganie niebezpieczeństwa na siebie i innych bliźnich. Naprawdę uważasz, że takie igranie z ogniem podoba się Panu Bogu? Ja sądzę, że absolutnie się nie podoba.

    Piszesz:
    „Bóg nie przemawiał wyłącznie do katolików, czy chrześcijan, czy kogokolwiek innego z obecnych w katalogach świeckiego religioznawstwa.
    zatem mówię o sytuacji, w której Bóg czegoś od nas chce nie ze względów racjonalności, ale pomimo niej.
    pytanie: czego chce od nas Bóg?
    wiemy?
    wiemy”…

    Odpowiadam:

    Islamiści twierdzą, że ich Bóg i nasz Bóg, to ten sam Bóg. Twierdzą też, że Bóg nakazał im mordować chrześcijan i innowierców. Tak więc, skoro piszesz, że „decyzja podjęta pod wpływem natchnienia jest nieracjonalna za to zawsze trafna.” i, że „trafność wyboru z natchnienia, jest miarą wiary.”, to ja to rozumiem, jako przekonanie, że i decyzje islamistów o mordowaniu chrześcijan są trafne, a Bóg chce, abyśmy z miłości do jednych bliźnich narazili na śmierć innych bliźnich, bo przecież miłość (wybiórcza!) jest ważniejsza od racjonalności.

    Nie zgadzam się radykalnie z takim widzeniem oczekiwań Boga wobec ludzi. Bóg oprócz przykazań dał nam też rozum i nie po to, aby go nie używać, a rozum nie stoi przecież w kontrze do miłosierdzia. Trzeba je okazywać, ale z tzw. głową. Póki jeszcze nie zajęli się nią islamiści.

  24. piko pisze:

    „… miłuj bliźniego swego jak siebie samego. ”

    Jak widać miłość o której mówi Jezus nie jest bezwarunkowa.

    „Siebie samego” należy rozumieć szeroko – jako siebie, rodzinę, lokalną społeczność, ojczyznę. Chyba nie muszę rozwijać dalej …

  25. izaluka pisze:

    @Tadeusz_K

    Chip pod skórą wkracza do korporacji. Zastępuje karty dostępowe. Szwedzka firma zaczęła właśnie chipowanie ludzi.

    Epicenter w Szwecji zaszczepił swoim pracowników nadajniki RFID. Są wielkości ziarenka ryżu. Nadają sygnał. Urządzenia w biurowcu odbierają go i po akceptacji otwierają drzwi, bądź aktywują kserokopiarki. W planach jest użycie układu do płacenia za kawę przez dotknięcie ręką. Projekt objął 700 osób z firmy Epicenter Felicio de Costy.

    Akcję chipowania prowadzą biohakerzy o czym poinformował Jane Wakefield z BBC. Umieszczanie urządzenia polega na rozmasowaniu skóry między kciukiem i palcem wskazującym. Następnie układ jest wczepiany w plastrze na rękę. Hannes Sjoblad ocenia, że rozwiązanie to pozwoli na unikanie zapamiętywania haseł oraz kodów dostępu takich jak PIN. Swedish Biohacking Group chce, aby technologia ta była używana przez rządy i korporacje jako „chip tożsamości podatkowej, chip Google, bądź Facebook”. Uważa, że praktyka ta pojawi się wskutek zmiany kultury, aby ludzie zaakceptowali umieszczanie w ciele urządzeń. Akcja chipowania rozpoczęła się w szwedzkim salonie tatuażu Swahili Bobs. Hannes Sjoblad zakłada, że układy pozwolą m. in. na kontrolowanie, co jedzą ludzie, jaką mają aktywność sportową, poziom glukozy itp.

    Sam układ zaprojektowała firma MC10 jako BioStamp, formę tatuażu. Badania nad technologią prowadziła też firma Kaspersky w 2015. Evgeny Chereshnev ocenia, że w przyszłości układy będą podłączane do systemu nerwowego człowieka. Wśród haktywistów promocją chipowania zajmuje się BioNyfiken. Ich zdaniem przyszłość człowieka to tzw. bodyhacking, czyli rozszerzanie ciała za pomocą urządzeń. Prowadzą w Sztokholmie w jako organizacja pozarządowa warsztaty, rozmowy oraz eksperymenty w zakresie biotechnologii, a także syntetycznej biologii. Problematyka chipów stała się głośna dzięki spiskowej teorii, że Barrack Obama zastosuje ją w 2017 na Amerykanach w ramach Obamacare. Brak potwierdzenia tych informacji w źródłach.

    Według Johna Brugle’a z Wyoming Institute of Technology co trzeci Amerykanin może nosić chip z przebadanych na uczelni 2955 osób. Równocześnie firma MicroCHIPS z Lexington (Massachusetts) pracuje nad wykorzystaniem chipów jako środka antykoncepcyjnego. Zdaniem MIT Technology Review firma planuje po testach klinicznych z 2015 roku, że wprowadzi go na rynek w 2018. Działanie układu polega na wprowadzaniu do ciała lewonorgestrelu.

    Pomysł ten zasugerował Bill Gates w 2012 podczas rozmów na MIT z Robertem Langerem. Idea ta zakłada, że kobieta za pomocą fal radiowych będzie urządzenie włączała lub wyłączała. Po 16 latach chip zostanie usunięty z jej ciała. Infosec Institute podaje, że do zagrożeń związanych z tymi urządzeniami leży możliwość klonowania oraz zarażenia wirusami komputerowymi. W 2006 Jonathan Westhues powielił układ VeriChip w kilka sekund przez skopiowanie z niego danych. Układy do śledzenia ludzi pojawiły się jako patenty już w 1997 roku. Profesor Kevin Warwick w 1998 zaszczepił w swoje ciało pierwszym chipem dla ludzi. Nancy Nisbet z Kanady w 2002 przeprogramowała weterynaryjny układ do śledzenia zwierząt i wykorzystała go jako myszkę podczas żeglowania po Internecie. Dwa lata później chipy wykorzystały kluby nocne Baja Beach Club w Roterdamie (Holandia), Bar Soba w Edynburgu (Szkocja) i Amika w Miami Beach (USA). Prokurator generalny Meksyku Rafael Macedo zastosował je w 2004 roku do oznaczenia 19 osób z dostępem do informacji poufnych. Sama technologia to rozwinięcie podsłuchów jakie stworzył w 1945 Rosjanin Léon Theremin.

    Jacek Skrzypacz

    http://prawy.pl/12690-nadchodzi-czas-chipowania-ludzi/

    Czytałam już wcześniej, że są ludzie, którzy dobrowolnie zgłaszają się do zaczipowania. Głupich nie sieją…

  26. izaluka pisze:

    No i wreszcie dobra wiadomość. Wymodlona, jak sądzę.

    Papież zmienia zdanie ws. tzw. uchodźców! „Emigracja to dramat”, „rodzą się podziały”

    Papież Franciszek tą wypowiedzią jednoznacznie odcina się od komentarzy dotyczących jego oceny sytuacji migracyjnej na świecie. Wskazuje jednoznacznie, że uchodźcy, jakkolwiek nie oceniać ich zachowania, borykają się z problemami, których nie byłoby, gdyby zostali w swojej ojczyźnie. Jednocześnie papież, swoją wypowiedzią daje do zrozumienia, że lepsza dla emigrantów jest pomoc ich rodzinom na miejscu, w ich ojczyźnie.

    – Emigracja to dramat podziałów: dzielą się rodziny, dzieci opuszczają swych rodziców i oddalają się od swej ojczystej ziemi. W obliczu tej rzeczywistości rodzą się też podziały między rządami i krajami – powiedział Ojciec Święty. Franciszek po raz kolejny wypowiedział się na temat kryzysu migracyjnego. Tym razem zwrócił uwagę na jego negatywne konsekwencje w kontekście jego rodzimego kontynentu, czyli Ameryki Łacińskiej.

    Papież spotkał się bowiem z przedstawicielami stowarzyszenia promującego współpracę Włoch z krajami Ameryki Łacińskiej. Przy tej okazji wskazał na najpilniejsze problemy tego kontynentu. Jednym z podstawowych wyzwań jest tam powstrzymanie emigracji i pomoc tym, którzy zdecydowali się na wyjazd.

    „W obliczu świata zglobalizowanego i coraz bardziej złożonego, Ameryka Łacińska musi zjednoczyć swe siły, aby stawić czoła zjawisku emigracji. Wieloma jej przyczynami już dawno można się było zająć, ale nigdy nie jest na to za późno. Emigracja istniała zawsze, jednakże w ostatnich latach nabrała rozmiarów, których nigdy dotąd nie widziano. Nasz lud z konieczności wyrusza na poszukiwanie «nowych oaz», aby tam móc znaleźć większą stabilizację i pracę, która zapewni bardziej godziwe życie. Jednakże wielu doświadcza pogwałcenia własnych praw; wiele dzieci i kobiet pada ofiarą handlu niewolnikami i wyzysku, albo też wpadają w sieci zorganizowanej przestępczości i przemocy. Emigracja to dramat podziałów: dzielą się rodziny, dzieci opuszczają swych rodziców i oddalają się od swej ojczystej ziemi. W obliczu tej rzeczywistości rodzą się też podziały między rządami i krajami. Potrzeba zespolonej polityki współpracy, aby stawić czoła temu zjawisku. Nie chodzi o szukanie winnych czy o uchylanie się od odpowiedzialności. Wszyscy mamy zabrać się do pracy w sposób zespolony i skoordynowany” – powiedział Ojciec Święty.

    Franciszek zaapelował też o odkrycie potencjału Ameryki Łacińskiej. Są to kraje o bogatej historii i kulturze. Mają też wielkie zasoby naturalne, a ich mieszkańcy wyróżniają się dobrocią i solidarnością. Świadectwem tego były niedawne kataklizmy naturalne. Okazywana sobie nawzajem pomoc stała się wzorem dla całej wspólnoty międzynarodowej.

    Papież zauważył jednak, że pomimo wszystkich zasobów, którymi dysponuje Ameryka Łacińska, jej kraje przeżywają poważny kryzys społeczno-gospodarczy. Skutkuje to postępującym zubożeniem i bezrobociem, narastaniem nierówności oraz wyzyskiem. Franciszek podkreślił, że szukając rozwiązania tego kryzysu, trzeba mieć zawsze na względzie potrzeby konkretnych ludzi. Ważne jest również promowanie kultury dialogu.

    „Niektóre kraje przechodzą przez trudne chwile pod względem politycznym, społecznym i gospodarczym. Mniej zasobni obywatele jako pierwsi dostrzegają istnienie korupcji w różnych warstwach społecznych i złą dystrybucję bogactw. Wiem, że wiele krajów pracuje i walczy o stworzenie społeczeństw bardziej sprawiedliwych, promując kulturę praworządności. Istotne jest tu wspieranie dialogu politycznego. (…) Dialog jest nieodzowny, ale nie dialog między głuchymi. Potrzeba postawy otwarcia, w której przyjmuje się sugestie i podziela się aspiracje” – powiedział Ojciec Święty.

    Michał Polak, rv

    http://prawy.pl/53530-papiez-zmienia-zdanie-ws-tzw-uchodzcow-emigracja-to-dramat-rodza-sie-podzialy/

  27. izaluka pisze:

    Na razie odnosi się do Am. Płd., ale dobre i to na początek.

  28. izaluka pisze:

    Tadeusz_K 5 lipca 2017 o 19:31

    Tak, niemiłosiernie nabełkotał. Wszystkie manipulacje pozaznaczałam w notce na czerwono. Niektórym hierarchom wydaje się, że ich „owieczki” tkwią jeszcze mentalnie w średniowieczu.

  29. nohood pisze:

    @izaluka:
    a jednak
    najpierw obejrzałem twój skrót- materiał a teraz musiałem skasować cały poprzedni komentarz:

    jeśli sprawy zaszły w niemczech tak daleko, to
    budzi moje zdumienie, że pis wstrzymuje powszechny dostęp obywateli do broni i do masowego szkolenia militarnego i samopomocowego.
    nie jestem optymistą- moim zdaniem polskie władze mają zapóźnioną percepcję wydarzeń…
    i te błyszczące zapewnienia dotyczące postępu w modernizację.
    czyli nato zostanie wojskiem europy, które przyniesie ofertę pokoju od rządu światowego,
    ale wtedy wszyscy będziemy ugotowani politycznie- kompletna niewola.
    azja-islam
    miasta zginą, albo zamienią się w fabryki ludzkich robotów.
    a elita zajmie czysty ląd…
    do czasu aż wszystkich zbędnych ludzi zastąpią roboty.
    druga wersja jest wersją historyczną niemcy bis- czyli szybka masowa eksterminacja europejczyków na skalę całej europy przy pomocy najnowszych technologii.
    no właśnie. ich modele szybko się aktualizują podając wieloletnie konsekwencje.
    myślę, że jest to ostatecznie kwestia możliwości obliczeniowych i dostępu do danych pierwszorzędnych charakterystyk procesów społecznych.
    dziękuję ci za poszerzenie horyzontów.
    nie sądziłem, że to zaszło tak daleko
    prawdę mówiąc mam dosyć aktualnych informacji na dziś 🙂
    ale i tak dziękuję 🙂

  30. izaluka pisze:

    @nohood
    A ja cieszę się się, że moje wołanie o rozsądek nie okazało się wołaniem na puszczy. Dziękuję Ci też za przywrócenie mi wiary w moc dialogu, a więc i sens mojego tu pisania.

    Serdecznie pozdrawiam 🙂

    PS. Też uważam, że natychmiastowo, albo jeszcze szybciej, powinny zostać podjęte działania Rządu, Parlamentu, Prezydenta odnośnie przywrócenia Polakom prawa dostępu do broni. Wracam też, choćby przy okazji debat nt. nowej Konstytucji, do sprawy delegalizacji islamu w Polsce. Tatarzy, tatarami, ale jednak tu jest Polska. Islam, to nie religia, to doktryna polityczna, na dodatek zbrodnicza. W niczym nie lepsza od faszyzmu i komunizmu.

  31. izaluka pisze:

    @nohood
    Nie kasuj swoich komentarzy, bo dialog będzie pokraczny 🙂

  32. nagor pisze:

    @izaluka
    Podzielam Twoje wątpliwości i mam problem ze zrozumieniem intencji hierarchy w przedstawieniu i argumentowaniu takiego przekazu przez tendencyjną zmianę/interpretację oczywistych znaczeń zawartych w Piśmie Świętym .To takie na siłę dopasowywanie argumentacji pod założoną tezę . Smutny jest taki obraz braku roztropności u tak wysokiego rangą hierarchy .
    Ja też postuluję aby dostęp do broni stał się powszechny po przeszkoleniu militarnym , bez zbędnej zwłoki .

  33. nagor pisze:

    @
    Niepokojącym jest to zjawisko dwugłosu przesłania etyczno-moralnego postaw w kościele , które następuje coraz wyraźniej i jak pamiętam z czasów wcześniejszych , to był taki jednorodny wzorzec do którego można było się odnieść rostrzygająco w momentach wątpliwych , czego dzisiaj uczynić już nie można .

  34. Anonim pisze:

    @izaluka

    Nie kasuj swoich komentarzy, bo…

    skasowałem, ale nie w sposób przytaczany przez siebie 🙂

  35. izaluka pisze:

    @nagor
    No właśnie, KK był taką busolą, za którą można było podążać w ciemno. A teraz poprawność polityczna i inne złe moce także tam sieją zamęt i chaos. Dobrze, że chociaż wreszcie papież Franciszek poszedł po rozum do głowy i nieco zmienił swoją narrację przynajmniej, jeśli chodzi o nachodźców. Wszystko zaczęło się od SWII.
    Jeśli chodzi o naszych hierarchów, to jak sądzę, zabrakło i tutaj lustracji i ci, którzy coś tam na sumieniu mają, „muszą” grać, jak wierzyciel każe.
    No nic, najważniejsza jest modlitwa i zawierzenie Jezusowi Chrystusowi. To w końcu On jest tym, w którego wierzymy, a kapłani? Cóż, to tylko ludzie, błądzący, jak i my wszyscy. Nasze modlitwy za nich na pewno im pomagają.

  36. nohood pisze:


    tylko, dlaczego miłość do jednych bliźnich ma być milej Bogu widziana, niż miłość do innych bliźnich.

    nie ma „innych bliźnich”
    porządek Boży jest uniwersalny. ale też osobisty.
    Bóg w przykazaniach mówi do nas ty.
    -rób to, nie rób tamtego i w tym upatruję umocnienia.
    przykazania są jak latarnia pozwalająca umysłowi we wszystkich czasach i okolicznościach znaleźć szkielet zasad etycznych
    i świadomość tego, że zasady te nie wynikają z ułomnych rozważań człowieka, lecz jest są bezpośrednim Głosem Mówiącego Boga- mówiącego do mnie osobiście
    daje niesamowity program na życie.
    kanon kultury chrześcijańskiej.
    🙂

  37. izaluka pisze:

    @nohood 🙂
    Oczywiście, że tak. Ja pisząc o jednych bliźnich i tych innych bliźnich, nie miałam na myśli, np. bliźnich łysych i innych bliźnich, np. kędzierzawych, tylko morderców i ich potencjalne ofiary. Okazując miłosierdzie mordercom i poprzez to „moje miłosierdzie” umożliwiając im dokonanie mordu na ich ofiarach, nie wypełniam wg mnie Bożego przykazania miłosierdzia, ale zachowuję się, jak niefrasobliwy szafarz cudzego życia. Taka była intencja mojego wpisu.

  38. izaluka pisze:

    Off-topowy prezent dla wszystkich na dobranoc:

  39. Tadeusz_K pisze:

    @Izaluka 5 lipca 2017 o 22:04
    #A ja cieszę się się, że moje wołanie…#
    -Brawo! @Izaluka. 🙂
    O jednym wszyscy wreszcie winni pamiętać:
    gdy głosy pokrętnych, pokracznych lewaków (i ich zakodowanych akolitów) współbrzmią z głosami hierarchów (i vice versa), to należy bezwarunkowo wykazać szczególną ostrożność w rozumieniu tej kakofonii.
    Lewacy, miłosierdzie i sumienie?- a to dobre. Oni mają mobilne sumienia na pendrajwach. Gaworzyła onegdaj o tym Nameter smoleńska, że sumienie należy wyciągnąć i zostawić u portiera jak się przychodzi do pracy.

  40. Tadeusz_K pisze:

    @Izaluka
    Cieszę się @Izaluka, że podnosisz ten „starożytny” neomarksistowski temat/dyrektywę rewolucji kulturowej pt. „wielka migracja”. Ze strony naszych profesorów socjologów panuje „milczenie owiec”. Stracili nagle kompetencje (jak kijanka) intelektualne, które wyniosły ich na profesorski piedestał- smutne to. Czmychnęli do budy skamląc jak pies z podkulonym ogonem- dosłownie.Jeno tacy jak ty pozostali jeszcze na placu boju. A bój to jest przedostatni, albo ostatni. Trudno tu przy ograniczeniu pojemności okna komenta napisać więcej. Spróbuję zbadać instrukcję zarządzającą tym okienkiem, ale zapytam: jakim sposobem wklejasz w okienko tak obszerne komenty?-mnie nie wychodzi.

  41. Tadeusz_K pisze:

    @Izaluka
    Ja pojedynek uczciwych, prawdziwych socjologów z „wielką migracją” widzę tak:
    .

    .
    Ten czarny z mieczem to neomarksistowska/lewacka „wielka migracja”.
    Ot takie pufff!

  42. Tadeusz_K pisze:

    @izaluka 5 lipca 2017 o 22:04

    Wracam też, choćby przy okazji debat nt. nowej Konstytucji, do sprawy delegalizacji islamu w Polsce.

    Chyba masz rację.
    Oto walka pomiędzy meczetami z maczetami:

  43. cisza1 pisze:

    @izaluka
    Cenna notka, zmusza do przemyśleń. Gdzie jest prawda?
    Celowo stępiono „ostre krawędzie” rozdziału prawdy i kłamstwa a mowa wielkich tego świata to: „tak-ale lub nie-ale” oraz „tak i nie”.
    Relatywizm ( w tym także moralny ) przedostał się także do najwyższych sfer Kościoła Katolickiego.
    Oskarżany o zacofanie i „zamknięcie na świat” KK został na SW II całkowicie przekształcony, przyjął za zgodą soborowych ojców tzw. aggiornamento czyli uwspółcześnienie.

  44. cisza1 pisze:

    c.d. „Otwarcie” potoczyło się lawinowo. Kościół poddał się „światu”. Odtąd nie ma już heretyków, odstępców (nieliczne wyjątki). Wszyscy, nawet skrajni w swych opiniach o dogmatach, o wierze mieszczą się wewnątrz Kościoła.
    Nie dziwi więc fakt, że skoro tak się dzieje, to opinie hierarchów w sprawach społecznych są też skrajnie różne.
    Liberałowie kościelni podążają za światowymi liberałami używając uzasadnień biblijnych, popierają zorganizowany najazd emigrantów na Europę. Zapomnieli o obowiązku obrony chrześcijan przed zalewem muzułmańskim! Nie strzegą już odważnie naszej świętej wiary i narażają nas na cierpienia. Doskonale znają cele islamu, wiedzą, że dąży do eliminacji chrześcijaństwa, że jest z gruntu zły.
    Liberałowie w KK zalecają nam byśmy pomagali złu w imię miłości blizniego. Niestety.
    Konserwatyści, wierni tradycji KK bronią się dzielnie ale jest ich niewielu.

  45. Tadeusz_K pisze:

    -oglądam Warszawę z prez. Trumpem & Trójmorzem.
    Schetyniałym chyba jądra puchną na giewałt, a merkel nie wiem (chyba jajniki).
    Schetyniałym proponuję lekarstwo- kozę.Co merkel zaproponować?- nie wiem.
    PS.
    Wreszcie świeże normalne powietrze.
    Wreszcie normalna ludzka mowa.
    Wreszcie odsunięcie małp od mikrofonów j/n..

  46. Tadeusz_K pisze:

    schetyna i jego sekta z przydupasem pselem są dzisiaj w stanie jak piekarski na mękach.
    -Fantastyczne!
    -Niesamowita uczta!
    ps.
    w życiu piękne są tylko chwile.
    I o nie , i za nie warto żyć!
    Fantastyczne!

  47. Tadeusz_K pisze:

    Ja przepraszam wszystkich wrażliwych, ale nie mogę, nie mogę powstryzymać się w sytuacji, która nie zdarzyła się w Naszej Kochanej Polsce od 45 rokku ub. wieku.
    _Fantastyczne!
    ps.
    niechaj jądra schetynie puchną,puchną…puchną…, a merkel jajniki.
    🙂

  48. Tadeusz_K pisze:

    🙂
    🙂

  49. Tadeusz_K pisze:

    prez.dr A. Duda=twardy negocjator (mówi prez. Trump).
    Twardszym był komororuski- miał umiejętności włazić na krzesła.
    To nie ta klasa, co komoruski.

  50. Tadeusz_K pisze:

    @Izaluka
    sorki @Izaluka za te off-topy, ale nie mogę się powstrzymać( tak jak jego jexcelencja brejza z peło na Komisji Waserman) z euforii spoglądając na degregnoladę schetynuniałych, inaczej zapleśniałych) na tle tego co dzieje się w W-wie..
    Uczta!

  51. Tadeusz_K pisze:

    off-top cd.
    przypominam sobie ruchy ciała Obamy w relacji z komoruskim i porównuję je w relacji Trump-Duda.
    I ten obrazek komoruski( jak szklanką kręcił)-Obama:

    -fantastyczne, ba! komoruski nie naciśnie Enter, chociaż mu się ciśnie (mocz na pęcherz).
    Polskich przysłów komoruski nie zna, jeno rosyjskie.

  52. Tadeusz_K pisze:

    Każde pokolenie musi zbudować przejscie przez Aleje Jerozoliskie!- piekne….!!

  53. Tadeusz_K pisze:

    Trump wymienił pojęcie wałensa, a jego tylec natychmiast podniósł się z siedziska-ot, taki zgrzyt.
    Taki sobie.

  54. Tadeusz_K pisze:

    Na tym koniec off-tpów.
    Sorki.

  55. Tadeusz_K pisze:

    @Izaluka
    Wspaniała homilia’ Trumpa.
    Niechaj Gądecki się uczy!

  56. izaluka pisze:

    @cisza1 & @Tadeusz_K

    Jutro odpowiem na Wasze komentarze, przepraszam.

    PS. Do @Tadeusz_K
    Odnośnie wklejania długich komentarzy – nie wiem, jak to się dzieje, ale nagle po prostu zaczęły się mieścić długie.

    PS. 2
    To nie off-topy 🙂 tylko najważniejsze dzisiaj wydarzenie – dziękuję.

    Pozdrawiam Was

  57. izaluka pisze:

    @Tadeusz_K 6 lipca 2017 o 09:19
    Indiana Jones – :)))))))))))))))))))))
    Dokładnie, jestem ZA :)))))
    Uśmiałam się, jak norka.

  58. Tadeusz_K pisze:

    @Izaluka
    „Odnośnie wklejania długich komentarzy – nie wiem, jak to się dzieje, ale nagle po prostu zaczęły się mieścić długie.”

    -Żartujesz.
    Rozszyfrowałem to twoje „po prostu”.
    Istotnie – może tego dokonać tylko zalogowany autor notki.
    Ale też nie powiem jak.
    🙂

Dodaj komentarz:

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Przejdź do paska narzędzi