Pasożyty, czyli 4 godziny taśm

Oto bohaterowie drugiej odsłony upublicznienia nagrań z Restauracji Sowa i Przyjaciele trwających 4 godziny, która to prezentacja miała miejsce w TVP Info w godz. 23:15 – 3:00. Paweł Graś, Prawa Ręka Kierownika, ksiądz Kaziemierz Sowa, członek rady nadzorczej „Krakchemii”,  Szara Eminencja Drugiego Szeregu i menedżer werbowania eminencji Kościoła „do gry w jednej drużynie”, Jerzy Mazgaj, TW „Barbara” (pół)miliarder, przewodniczący rady nadzorczej „Krakchemii”(jego żona wiceprzewodnicząca), minister skarbu Włodzimierz Karpiński, szef BOR gen. Marian Janicki, Rafał Baniak podsekretarz stanu w Ministerstwie Polityki Społecznej, Zbigniew Rynasiewicz sekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju, pełnomocnik rządu ds. zarządzania infrastrukturą drogową. Oraz kilka osób, które dzwoniły do naszych bohaterów na komórkę.

Zakres tematów z grubsza podzielić możemy następująco:

–         portrety psychologiczne (tzn. kto, ze względu na „predyspozycje” nada się do naszych, czyli do robienia dealów i kto nie jest „typem, który cię jakoś tam obróci”

–         projektowanie i rozdzielanie stanowisk,

–         proponowanie swoich usług w dojściach

–         monitoring i wyszukiwanie mediów, które za bardzo sobie pozwalają i które trzeba będzie za to  „zniszczyć” (czyżby podawanie na tacy Hajdarowiczowi tytułów prasy do… „kupienia”, czyli reorganizacji, czyli – w słowniku ks.Sowy – zniszczenia?)

–         chwalenie się „zalinkowaniem” (posiadaniem dojść do wyprowadzania kasy)

–         opowieści o swoich i cudzych porschakach i volvikach, czyli jak to jeden z nich nazwał „o realizacji dziecięcych marzeń”
–         podlizywanie się posiadaczom mocy (w tym przypadku P.Grasiowi, dopóki… nie wyszedł)

–         opowieści gimbazowe o własnych pijaństwach i wyczynach podczas tych pijaństw

–         opowieści o własnych misjach „uczenia ludu luksusu”

–         opowieści o wielkich schizmatykach (Palikot)

Kosztem snu wysłuchałem 4 godziny kontynuacji taśm Ojca Sowy. Pisać, że żenujące, kompromitujące, infantylne, odsłaniające prymitywizm i kosmiczną prywatę, prezentujące osobowości na stopniu rozwoju rozwydrzonego, prostackiego gimnazjalisty parającego się dilerką – to mało.

Właściwie to trudno znaleźć słowa do nazwania marnego światka tych ludzi. Zwłaszcza wtedy, gdy weźmie się pod uwagę, jak większość z nich napycha sobie pulchne policzki umoralniającymi słówkami symulującymi troskę o dobro wyborcy i… Polski. Słowo „Polska” pojawia się w ich pijackim (ale mimo to trzymającym się ziemi) bełkocie b.rzadko. Właściwie występuje ono zawsze tylko w kpiarskim kontekście: przy okazji pijackich przygód i przy podziękowaniu za „lewe” załatwienie czegoś (Kiedy „ksiądz” Sowa zarysowuje Mazgajowi pomoc jakiej mu udzieli, ten wznosi toast za „wsparcie” „księdza”, który kpiarsko dziękuje: „I to jest miłe jak Polska pamięta ludzi”).

W tym światku, w tym bagnie nie ma miejsca na ani jedną osobę nie pasującą „profilowo” do reszty. Jeden normalny (tzn. niepewny) byłby zagrożeniem dla wszystkich pozostałych, dokładnie tak, jak niepijący w socjalizmie był podejrzewany o to, że kabluje (i do tego przykładu nawiązuje zresztą Graś w jednym ze swoich „dowcipów”).

Cztery godziny nagrań stanowią bezcenny portret degrengolady kręgu Tuska i zblatowania Kościoła z gangiem PO. Taśmy te wymagają jednak analizy stenogramów przez fachowców, przez dziennikarzy, bo multum tekstów jest niezrozumiałych bez komentarza i naświetlenia tła, zwłaszcza, że gdy chodzi o sprawy „delikatne” – biesiadnicy rozmawiają… półsłówkami i swego rodzaju kryptoprzestępczym slangiem. Zawierają mnóstwo smaczków i perełek (o Donaldzie, o Palikocie, o Grasiu, o Schetynie etc.). Niektóre są… zastanawiające, np. gdy Graś opowiada: „Rzuciłem papiery na stół”, „do drugiego pokolenia”. O jakich drzewkach genealogicznych się tu mówi? Gdy padają zwroty: „stanowisko antypolskie”, gdy ks.Sowa uwiarygadniając się źródłowo mówi: „Wywodzę się z Ruchu Stu, Graś też jest z Ruchu Stu, w AWS nigdy nie byłem, to ciało o b c e.  Z tą niejawną strukturą hierarchii klanów wiąże się słówko w i a r y g o d n y . Jeden z panów mówi zagadkowo: „Nie jestem tak wiarygodny jak Graś”? Czyżby nawiązywał on do wcześniejszej o kwadrans opowieści Grasia o papierach „aż do drugiego pokolenia”? Oprócz najsilniejszego klanu rodem z Ruchu Stu (ci legitymizujący się pochodzeniem do drugiego pokolenia?) dostrzegamy kilka razy sprzymierzony klan „ewangelicki” (Buzek itd.) no i twór „ekumeniczny” (wspólna platforma PO, założona przez Olechowskiego z Ruchu Stu). A… Polacy, mógłby ktoś zapytać? Cóż, wydaje się że w tym gronie biesiadników Polactwo reprezentuje Mazgaj, wyraźnie traktowany protekcjonistycznie, taka… tituszka polska do bojów biznesowych dla pozostałych klanów. Tituszka godna zaufania, gdyż sprawdziła się w boju, tzn. była… TW. Z braku danych i żeby nie popaść w antysemityzm i ksenofobię ;), tu trzeba urwać te rozważania, nie wątpię jednak, że pozostałe zasoby taśm przybliżą nas do rozpoznania meandrów niejawnej struktury klanowej samozwańczych elit.

Tematu pseudoksiędza Sowy nie zamierzam rozwijać, zrobią to z pewnością inni. Jednak jeśli chodzi o stosunki, powiązania i wejścia Kościoła w deale z drużyną PO – materiał zawiera sporo ciekawego i być może mocnego materiału. Materiału, który wyjaśnia dzisiejsze rozchodzenie się oczekiwań społeczeństwa z wypowiedziami hierachów (choćby względem przyjmowania migrantów). Z rozwiniętych i b.szczegółowych relacji Sowy wynika, iż Kościół wybrał zdecydowanie grę w jednej, określonej i posiadającej moc drużynie.

O języku i słownictwie nie będę pisał, wystarczy podsumować, że słuchacz czuje się, jakby zatrzymał się pod jedną z celi więziennych. Kiedyś PO (a ściślej: Kierownik) pod przymusem jedyne co miała do powiedzenia społeczeństwu o poprzednich taśmach, było to, że przeprasza i potępia język. To jest bzdura oczywiście, takie przeprosiny. Nie przepraszajcie już za to tym razem. Język jest ściśle związany z horyzontami danego człowieka i jego osobowością, z tym   k i m jest. A tego w tym wieku już się nie zmieni, więc i nie ma za co przepraszać faryzejsko. Przeproście nas za to, że w ogóle istniejecie i że tacy jak wy wepchali się na długie lata aż na sam szczyt.

Skoro o języku nie warto pisać, to godne zauważenia są słowa-klucze i specyficzny slang:

  • – deal (słówko najczęściej występujące na taśmach, poza słowem „wódka”)
  • – obrócić kogoś
  • – nie ruszać kogoś („ciebie nie ruszą”)
  • – wyprowadzanie kasy
  • – linkowanie (udostępnianie dojść do wyprowadzania kasy)
  • – k***y j***ne = niewdzięczny naród
  • – wiarygodny
  • – układ
  • – luksus
  • – strata
  • – debeściak
  • – impreza
  • – rada (rada nadzorcza)

–         nasi

Pada trochę zdań, przypuszczam, że cennych, o dealach robionych na autostradach. Ale to zadanie dla dziennikarzy, żeby rozwikłać te dane, aluzje i informacje „autostradowo-infrastrukturalne” (biesiaduje wszak Rynasiewicz, a infrastruktura i autostrady to jego działka). Pada zdanie o 400 tys. corocznie od Palikota dla bpa Życińskiego na fundusz stypendialny. Występuje dość często kard.Nycz, kard. Dziwisz. Pada zdanie o… misji specjalnego znaczenia rodem chyba z… westernów: „Graś wiózł Brzezińskiemu pismo od Buzka”. Jest i nawiązanie do… wielkiej kinematografii, gdy opisującemu swoją ucieczkę po pijaku z komisariatu w Kętach Grasiowi i perspektywę jego ujęcia przez policję – Mazgaj puentuje, że mało co, a byłoby tak, że „Paweł Wiśniewski padł”. Taak. Prawidłowy bieg skojarzeń. Jesteśmy tu w tym samym kręgu „ludzi”, który podczas pijackiej imprezy parodiował piosenkę „Janek Wiśniewski padł”…

Charakterystyczne i wielce mówiące są zdania: „Lepiej mieć gościa, który gdy coś mówi, to zrobi to, a nie takich, którzy tylko obiecują”. Albo to zdanie, pychota: „Ja go poznałem bardzo dobrze, w sensie prywatnie, w   s e n s i e   u k ł a d u”. Albo ta wymiana zdań: „Mówi, że nie można być drugi raz [mowa o kadencjach w radach nadzorczych]”. Na to Sowa odpowiada: „Same ograniczenia…”. Piękne jest zdanie: „Graś jest Brzezińskim Tuska”. Biesiadnicy mający większą moc lubią do swych protegowanych mówić: „Będziesz mógł się wybić, będziesz się cieszyć”, lubią chwalić się swoistym zacięciem edukacyjnym: „Lubię ludzi uczyć luksusu”.

Jakie motto można by wybrać na opisanie tego towarzystwa spod ciemnej gwiazdy? Było kilka nadających się wypowiedzi. Ja bym jednak wybrał zdanie Sowy: „chodzi o to, że wszystko jest za darmo i że jesteś   p o z a.” Czyż można celniej ująć istotę, sens i cel istnienia tych pasożytów żerujących na ciele państwa polskiego. Brawo ojcze Sowo!

PS Nawiasem mówiąc, świetnie byłoby w maturach pisemnych dać do wyboru temat: Degrengolada i mafijność polskiej klasy politycznej na przykładzie taśm z restauracji „Sowa i Przyjaciele”.

 

You may also like...

5 komentarzy

  1. ProvaCatio napisał(a):

    Git ludzie podarowali sobie odrobine luksusu.

    Bardzo dobra notka.

  2. Tadeusz_K napisał(a):

    Organizm PO z przydupasem pselem mieli yelyty.
    Wieprzowe ma sie rozumieć.

  3. E.B napisał(a):

    Straszne. Mimo wszystko nie myślałam, że tak nisko upadli.
    Te taśmy powinni puszczać całą dobę, a nie tylko w nocy.
    Co to za ludzie?!!!

  4. aleksandraniemirycz napisał(a):

    Dlaczego, Wawelu, chcesz karmić maturzystów materiałami z sowich taśm?
    Babrać się w szambie czasem trzeba – żeby wyczyścić, ale czy muszą się tym zajmować wszyscy?
    Dziś czytałam, ze siostra Małgorzata Chmielewska nie dostaje wsparcia od państwa w swoim działaniu dla bezdomnych. I ona też czasem używa dosadnego języka. Może analiza jej języka w kontekście postawy byłaby ciekawszym materiałem? W nawiązaniu do „Brata naszego Boga” na przykład? I tekstów Jana Pawła II.
    Wolałabym, żeby maturzyści poświęcali czas na studiowanie ważnych tekstów kultury.
    A jeśli już jakaś sowa – to raczej ta Heglowska…

  5. piko napisał(a):

    Dzięki za wysiłek i poświęcenie. Też jestem ciekaw takich zjawisk socjopatycznych jakie zarejestrowano na nagraniach ale nie ma tyle zaparcia aby tego wysłuchać w całości.

    Teraz fajnie się słucha towarzysza Balcerowicza. Wyłazi teraz z niego zwykły prymitywny funkcjonariusz. Te całe elity są z salonu w którym nie było parkietu tylko klepisko.

Dodaj komentarz:

Przejdź do paska narzędzi