Boson – mężczyzna bez kultury osobistej

Z wielką niechęcią to czynię, ale zmuszona jestem zareagować na bezpardonowy atak na mnie blogera @boson. Bloger @boson nie dość, że doznał na tyle silnego wzmożenia na moim punkcie, które uznał za stosowne wyrazić notką personalnie mnie atakującą, to dodatkowo nie wykazał się uczciwością i cywilną odwagą, tylko moje komentarze wykasował, pozostawiając swoje. Na taką manipulację nie ma mojej zgody.

 

Oto faktyczny przebieg „rozmowy” na blogu @bosona:

izaluka  8 czerwca 2017 o 18:30
Ale o so chodzi?

 

boson  8 czerwca 2017 o 18:47
O co?
O tak zwany kręgosłup, ewentualnie o zwykły (=zdrowy) rozsądek.
… ktoś tu jest albo idiotką, albo…

 

izaluka  8 czerwca 2017
„…albo… nie wystarczy być profesorem, żeby nie być zwykłym chamem.”

(wykasowany przez @bosona)

 

boson  8 czerwca 2017 o 19:47
do izaulki – proszę tu nie wracać!

 

izaluka  8 czerwca 2017 o 19:57
do bosona – proszę się ode mnie odczepić!

(wykasowany przez @bosona)

 

izaluka  8 czerwca 2017 o 20:16
do bosona
Nie wystarczyło odwagi, aby zmierzyć się z moją reakcją na skierowany w moją
stronę atak?
Powtórzę zatem mój wykasowany przez pana komentarz:
„…albo… nie wystarczy być profesorem, żeby nie być zwykłym chamem.”

(wykasowany przez @bosona)

 

Mój komentarz do zaistniałej sytuacji:

Za długo był spokój na PT, należało go zniszczyć.

You may also like...

82 komentarze

  1. izaluka pisze:

    Kolega @boson bardzo się nudzi – właśnie przywrócił moje komentarze, które wcześniej wykasował.

  2. @meszek pisze:

    Luzik 🙂 obchodzić szerokim łukiem …

  3. Hm..
    Korespondencyjna wojna?

  4. Zolw pisze:

    Myśmy to już kiedyś przerabiali. Takie „dobrodziejstwo inwentarza”. Koledzy historycy twierdzą, że dobry autor. Ja tam nie wiem, bo się na historii Londyńskich Pieniędzy nie znam.

    Kiedyś mi wykazał, że ani nie jestem historykiem, ani fizykiem od cząstek. Przyznam, ze trafił w punkt. Potwierdził moje przypuszczenia w tej materii. Przyjąłem ze zrozumieniem, bom wprawdzie niewierzący, ale kulturowo – chrześcijanin. Postanowiłem milcząco nosić ciężary blogera Bosona, tak jak kazał Nauczyciel w Kazaniu na Górze.

  5. nagor pisze:

    @izaluka
    Wiesz trafiają się tacy co chcą nauczać pisząc , ale też tacy co lubią pouczać .
    Dylemat sam się rozwiązał .

  6. izaluka pisze:

    @meszek & @RobertzJamajki &@Zolw
    Dziękuję za komentarze.

    Nie wiem zupełnie po co koledze @boson takie akcje i skąd to wzmożenie. Nigdy nie zamieniliśmy dotąd ani słowa, choć przyznam, że czasami go czytałam. Od teraz faktycznie będę unikała, bo cóż ważnego może napisać człowiek niezrównoważony emocjonalnie, obcesowo napadający bez uzasadnienia na osobę, której nie zna, o której nic nie wie i która mu w niczym nie zawiniła.

    Pozdrawiam

  7. izaluka pisze:

    @Zolw
    Piszesz @Żółwiu: „Postanowiłem milcząco nosić ciężary blogera Bosona, tak jak kazał Nauczyciel w Kazaniu na Górze.”

    Ok, tylko, że poprzez manipulacje z moimi komentarzami bloger @boson stworzył fałszywy obraz, który osobom postronnym, a to przecież forum publiczne jakby nie było, mogły sugerować, że coś jest na rzeczy. Stąd moja notka. Mam nadzieję, że na tym ten niepotrzebny nikomu incydent się zakończy.

  8. Zolw pisze:

    @izaluka

    Też nie wiem. Ale – jak mawia mój teść – nie jest to, na szczęście, nasze zmartwienie. Nieprawdaż?

  9. Zolw pisze:

    @izaluka

    Wiem, wiem, rozumiem Twoją obronę i całkowicie ją popieram, bo strzepnąć pyłek z klapy żakietu nigdy nie zawadzi.

    Ale nie widzę powodu, żeby tracić choć mol glukozy więcej na ten konflikt. Za oknem ciepła czerwcowa noc, Księżyc idzie do pełni, w krzakach wrzeszczą rzekotki. Jest pięknie 🙂

  10. izaluka pisze:

    @nagor 🙂
    Otóż to, niektórym woda sodowa uderza do głowy i nie proszeni czują powołanie do pouczania innych, a chciałoby się powiedzieć: „nauczycielu, ucz się sam”.

    Pozdrawiam

  11. izaluka pisze:

    Zolw
    O właśnie, jest pięknie, wiosna w rozkwicie, a u mnie już jaśminy zakwitły. Dłuższą chwilę stałam dziś z nosem w ich kwiatach 🙂

  12. Zolw pisze:

    „Ja jestem noc czerwcowa – królowa jaśminowa…”
    U nas jeszcze nie ma… albo ja nie zauważyłęm 🙂 Ale i tak jest pięknie. Nosa – zazdraszczam!

  13. izaluka pisze:

    @Zolw 🙂

    Przez ekran nie pachną, ale za to, jak wyglądają…:)

  14. Zolw pisze:

    Piękne! Dziękuję! Twoje?

    Jaki to region Polski?

    Na moje oko to mieszaniec zwany „jaśminowcem le Moine’a” (Philadeplhus x lemoinei), ale mogę się mylić, bo te cholery są trudniejsze, niż jeżyny (a jeżyny są w botanice niby najtrudniejsze).

  15. piko pisze:

    Wiadomo że wiedza nie oznacza mądrości co wielokrotnie @boson wykazał. Ma człowiek jakieś kompleksy i trzeba go traktować z pobłażaniem. Jaki normalny osobnik ni z tego ni z owego odpala taki tekst?
    A co do kwiatków to właśnie przekwita mi rododendron

    Uwaga – po przekwitnięciu należy mu pourywać pąki bo w przyszłym roku w tym miejscu nie będzie miał kwiatka tylko mu wyrosną nowe gałązki, jak to się mówi pójdzie mu w liście.
    Wiadomo że wiedza nie oznacza mądrości co wielokrotnie @boson wykazał. Ma człowiek jakieś kompleksy i trzeba go traktować z pobłażaniem. Jaki normalny osobnik ni z tego ni z owego odpala taki tekst?

    A to jest geranium zwane inaczej bodziszkiem

    Nic nie trzeba mu urywać.

  16. Tadeusz_K pisze:

    @Zolw
    #w krzakach wrzeszczą rzekotki.#
    //
    -niemiłosiernie.
    A nie są to przypadkiem turkucie? (turkuć podjadek).
    Rzekotki to chyba małe zielone żabki.

    Turkuć:

    /
    Rzekotka:

    To ostatnie stworzonko jest rzadko spotykane w przeciwieństwie do pierwszego szkodnika.
    pzdrw.

  17. Tadeusz_K pisze:

    Dziwne rzeczy, niezrozumiałe dla mnie.
    Jeśli nie zgadzam się z interlokutorem to komentuję pod jego komentem, albo piszę na prive.
    A nie pisanie jakichś plotkarskich notek jak w przyp. @B.
    Czyżby już nie było o czym pisać w tej naszej kochanej Polszcze?-tyle idiotyzmów nas codziennie otacza.
    -Dziecinada.

  18. Tadeusz_K pisze:

    Głos wabiący turkucia;

  19. Tadeusz_K pisze:

    Głos rzekotki:

  20. Tadeusz_K pisze:

    @Izaluka
    #O właśnie, jest pięknie, wiosna w rozkwicie,#
    //
    U mnie nie za bardzo.
    To ze względu na to globalistyczne’ ocieplenie jest zimno-zimne noce.
    A rośliny akurat rozwijają się nocą.

  21. izaluka pisze:

    @Zolw 9 czerwca 2017 o 02:08
    Piękne, zgadzam się, ale niestety nie moje. Znalazłam to zdjęcie w Internecie, a więc nie wiem też, z jakiego regionu pochodzi, ani czy to jest jaśminowiec le Moine’a.

    Potem zrobię zdjęcie tego jaśminu, w którego zapach wczoraj się wtulałam, może rozpoznasz gatunek, ja niestety tylko kontempluję botanikę 🙂

  22. izaluka pisze:

    @Zolw 9 czerwca 2017 o 02:08 cd
    Teraz spróbuję wkleić zdjęcie bzu, który jeszcze 3 tygodnie temu zaglądał w moje okno. Dziś już niestety przekwitł.

    Zobaczymy, czy potrafię wkleić obrazek z komputera 🙂 :

    PS. Musiałam podzielić komentarz na dwie części, bo nie wiem, z jakiego powodu nagle WP nie przyjmuje moich dłuższych komentarzy (wklejanych z Worda). Dziwactwo jakieś.

  23. izaluka pisze:

    O matko, umiem wklejać obrazki 😀

  24. izaluka pisze:

    @piko 9 czerwca 2017 o 07:54
    Nie wiem dlaczego to zrobił 🙁 Może zjadł za mało, albo wypił za dużo, kto to wie.
    Nieważne. Ludzie nie zawsze są wdzięcznym tematem. O wiele ciekawszy i milszy jest temat roślinek i zwierzątek.

    Znów muszę przenieść drugą część komentarza do nowego okna. Jest jakieś ograniczenie wielkości komentarza 🙁 , którego chyba wcześniej nie było.

  25. izaluka pisze:

    @piko cd.
    Masz, jak widzę i słyszałam piękny ogród. Zazdroszczę. Zawsze marzyłam o chociaż maleńkim kawałeczku własnego. Był czas, gdy grabiłam, kopałam, siałam i sadziłam na skrawku pod moimi oknami, ale Wspólnota mieszkańców zarządziła urawniłowkę i skończyło się. Trudno. Dobrze, że chociaż mój bez się uchował.
    Ty Piko znasz się na ptakach, może rozpoznasz i tego. Pojawił się w tym roku, ale nie wiem co to za ptaszek. Na razie nie udało mi się zrobić bardziej wyraźnego zdjęcia, ale wciąż próbuję.

    Oto ten facet, lub facetka 😀 :

  26. izaluka pisze:

    @Tadeusz_K
    Żabka urocza, ale turkuć taki sobie na piękność 😀

  27. Tadeusz_K pisze:

    Moje tawułki:

  28. izaluka pisze:

    @Tadeusz_K 9 czerwca 2017 o 10:06
    Zgadzam się z Tobą, że to dziecinada. Zostałam zmuszona do napisania tej notki z powodu kasowania moich komentarzy przez kolegę @B.

    …”ze względu na to globalistyczne’ ocieplenie jest zimno-zimne noce.”
    no właśnie 😀 😀 😀

  29. Tadeusz_K pisze:

    Moje tawułki-poprawka:

    /

    /

    Ta ostatnia to najpiękniejsza z tawuł – zwie się tawuła vanHotta (maj).
    Te pozostałe to Tawuła szara norweska Grefsheim (kwiecień).

  30. izaluka pisze:

    Pięknoty moje ulubione 🙂 Pachną?

  31. izaluka pisze:

    Idę zrobić zdjęcia jaśminu i może mojego ptaszka znów „upoluję” 🙂

  32. Tadeusz_K pisze:

    @Izaluka
    #turkuć taki sobie na piękność #
    /
    Podobny do kopacz, kopie na meter w głąb.
    Obślizgły stwór, szkodnik jak kopacz.
    Mnoży się zawrotnie.
    Larwy dług. ok 5 cm, wstrętne, okropnie.
    Trudna z nim walka.
    Aktualnie wieczorami po zachodzie słońca uskuteczniają koncerty (słucham) -nawet miłe.

    Żabek zielonek/rzekotek u mnie/nas nie ma.

  33. Tadeusz_K pisze:

    @Izaluka
    14-21
    Jeśli mnie pytasz, to odpowiadam-tak.
    Te tawułki pięknie pachną- zapach upajający podobny do kocierby/czeremchy-szczególnie wieczorem.
    A ponieważ mam ich ponad sto krzaków wzdłuż ogrodzenia, to łatwo sobie wyobrazić nasączenie przestrzeni tym zapachem, fantastyczne.

  34. Tadeusz_K pisze:

    @Izaluka
    Jeszce moje ulubione:

    1).Pęcherznica-nasiona to menu dla gili w grudniu, przylatują stadami.

    Tawuła czerwcowa

    Wierzba japonica

  35. nalesnik pisze:

    jakis kacik ogrodnika tu jest? a ja taki niezakwiecony 😀

  36. Tadeusz_K pisze:

    @naleśnik
    #jakis kacik ogrodnika tu jest?#
    -a no!
    Przyroda wdzięczna i prosta jest.
    A to dla ciebie: 🙂

    -moje bordowe pęcherznice Diabolo:

    /

    /

    /

  37. Zolw pisze:

    @izaluka Zdjęcia piękne, wspólnota mieszkańców zaś – równie wredna, jak moja :)))

    A ptaszek to kwiczoł. Niegdyś unikał miast, ale od kilku(nastu?) lat jest w Poznaniu chyba równie liczny, jak szpak. Dosłownie na każdym większym drzewie w śród-osiedlowych parczkach, na skwerach a nawet pasach zieleni między jezdniami są gniazda. Jakiś kwiczołowy „boom”.

    Co do ogródka przedkamienicznego – one niestety znikają, zamieniane w „trawniczki” albo i w parkingi „for locals only”. W ogóle – uroda mieszkania w centrum wielkiego miasta przypomina historię tego umierającego starca, co to się przed wielu laty ożenił, bo go przekonano, iż to konieczne, żeby mu miał kto podać szklankę wody w ostatnią godzinę. Leżał więc tak, czekał na zgon i wzdychał „całe życie z nimi, a mnie się nawet pić nie chce!”

    @Tadeusz_K. Akurat w przypadku rzekotek jestem pewien, ze chodziło o nie. Lubię te żabska i od lat już nasłuchuję ich śpiewów w ogródkach działkowych nieopodal, podczas późnowieczornych spacerów z pchlarzami. Na turkucia w centrum miasta raczej chyba nie ma szans, choć to fajny robal jest. Kojarzy mi się z wakacjami na wsi, u ciotki, za dziecinnych czasów. Podobnie do niego, tylko bardziej miękko (i wcześniej wiosną) śpiewają ropuchy zielone w śródmiejskich sadzawkach.

    A zdjęcia Waszych roślin i ogrodów po pierwsze – piękne, a po drugie – budzą w mieszczuchu z konieczności rozmaite tęsknoty.

  38. piko pisze:

    Nie bardzo mogę rozpoznać ptaszka.

    Może to być młoda sójka ale raczej nie bo powinna mieć niebieskie wstawki. Na krukowate też nie wygląda, na drozda również bo ma za krępą budowę.
    Jak uda się zrobić lepsze zdjęcie (z łebkiem i dziobkiem) to będzie łatwiej.

  39. piko pisze:

    Nie zauważyłem komentarza żółwia. To może być faktycznie kwiczoł czyli ptak z rodziny drozdów (jest ich ok 40 odmian). Co prawda w guglach trochę inaczej wygląda niż na zdjęciu.

  40. Zolw pisze:

    @piko

    kwiczoł na 100%. Zwróć uwagę na ten „gołebiołupkowy” kaptur na głowie i mahoniowo-bordowe pokrywy skrzydeł.

  41. Zolw pisze:

    @piko
    Wybacz moja arbitralność. Jestem taki mądrala, bo w ogródku za kamienicą mam DWA gniazda kwiczoła i obserwowałem przez tydzień 10 żerujących w ogrodzie młodziaków, więc rozpoznaję w każdym położeniu i postaci, nawet kątem oka 🙂

    Swoją drogą musiały nieźle przerzedzić populację dżdżownic. A sam je do tego ogrodu znosiłem z wiosennych spacerów z psami (raz przyniosłem prawie 3 kg żywych rosówek, w pudełku po jakimś kebabie, znalezionym na trawniku :))). Wiem, lekko szurnięty jestem raczej.

  42. piko pisze:

    zolw
    Na zdjęciu @izaluki widać „kaptur” natomiast inne detale różnią się od tych z powyższych zdjęć. Ale pewnie masz rację.

    U mnie drozdów jak psów. Poniżej jeden z biedaków, który próbował przelecieć przez zamknięte okno.

  43. izaluka pisze:

    Wróciłam, zaraz odpowiem 🙂

  44. izaluka pisze:

    @Tadeusz_K 9 czerwca 2017 o 16:53
    Mieliśmy kiedyś z mężem działkę pracowniczą, ale turkuciów nie było, chyba. Nigdy nie widziałam. Za to nornic było całe mnóstwo. Plaga nie do przewalczenia.
    Natomiast kiedyś pod wieczór coś zaszeleściło w opadłych liściach, zaczęliśmy nasłuchiwać, a tu wychylił się najpierw nosek, a potem cały…jeż. Cudo.
    Potem jeszcze raz widziałam jeża, i co wydało mi się dość dziwne, wieczorem na schodach do sklepu przy ulicy 🙂

    Tawuły piękne, bardzo dziękuję, ale chyba już przekwitły. U nas kwitły ponad miesiąc temu. Wyobrażam sobie, jak jest u Ciebie pięknie i jak pachnąco.

  45. izaluka pisze:

    @Tadeusz_K cd.
    Pęcherznica urokliwa nad wyraz, a wierzba japonica – nie mam słów. Wygląda, jakby spadła na nie mgławica gwiazd. Mieszkasz w raju 🙂

  46. izaluka pisze:

    @Tadeusz_K
    Cały szpaler tawuł rośnie wzdłuż ulicy niedaleko mojego bloku, ale nie pachną, tak jak Twoje, natomiast bardzo obficie kwitną na biało. Coś pięknego i niedrogo 🙂 Na podwórku też jest kilka, ale w rozproszeniu i też te niepachnące.

  47. Zolw pisze:

    @piko

    Uuu, biedaczek! Ale tak to już jest, a poza tym miejscowe sroki, wrony, lisy też coś muszą czasami zjeść 🙂

  48. izaluka pisze:

    Zolw 9 czerwca 2017 o 17:09

    Jestem Ci bardzo wdzięczna za rozpoznanie „mojego” ptaszka. Męczy mnie to od wielu dni, chodzę za nimi, próbuję sfotografować, ale cholerniki są takie ruchliwe i płochliwe, że jest bardzo trudno uchwycić je z bliska.
    Dzisiaj też robiłam kilka podejść, ale to zdjęcie, które już pod notką wstawiłam, jest najbardziej dokładne. Nie poddaję się, będę jeszcze próbowała.

    Znalazłam w Internecie zdjęcie kwiczoła i zgadzam się z Tobą, że ten mój, to właśnie ON 😀 . Wygląda dokładnie tak, jak na tym zdjęciu:

  49. Tadeusz_K pisze:

    @Izaluka
    cz.1.
    #ale chyba już przekwitły.#
    Tak-kwietniowe i majowe.
    Teraz kwitnie czerwcowa (nie pamietam nazwy) i następny gatunek w lipcu (bilarda bodajże)- nie pachna.
    #ale nie pachną,#
    -nie wszystkie pachną.

  50. izaluka pisze:

    @Zolw 9 czerwca 2017 o 17:09 cd.
    Jedynie brzuszka nie widziałam dokładnie, ale nie wykluczam, że mogły być na nim takie plamki. Gdy stał bokiem, coś, jak plamki było widać. Ma pomarańczowy krótki dziobek i wyciąga z ziemi dżdżownice i inne robale 😀
    Jest ich bardzo dużo, okupują wysokie drzewa, a w locie wydają głośne, charakterystyczne dźwięki, które kojarzą mi się z przeciąganiem patyka po szprychach koła od roweru 🙂

    Na zdjęciach, które wkleiłeś ptaki są pękate, a ten mój jest zdecydowanie szczuplejszy.

  51. Tadeusz_K pisze:

    cz.2.
    #cały…jeż. Cudo.#
    Istotnie, sympatyczny.
    Ubolewam nad nimi co roku w maju i październiku.
    Maj -zakładają gniazda, a październik szukają zapasów i zimowego leża.
    Co rusz rozjechane na drogach w tych miesiącach, co rusz!.
    Nie mogę tego ścierpieć-żeby nie zdjąć nogi z gazu, wziąć między koła?
    O żabach nie wspomnę.
    PS. istotnie, okienko przyjmuje 10 linijek tekstu, dziwne.

  52. Tadeusz_K pisze:

    Głos kwiczoła

  53. Zolw pisze:

    Głos kwiczoła na pewno. Mnie się kojarzył ze starą maszyną do szycia mojej Babci :))

  54. Tadeusz_K pisze:

    @Izaluka
    proszę skasować 21-11
    -poprawiam

  55. izaluka pisze:

    @Zolw cd.
    „Co do ogródka przedkamienicznego – one niestety znikają, zamieniane w „trawniczki” albo i w parkingi „for locals only”. W ogóle – uroda mieszkania w centrum wielkiego miasta przypomina historię…”
    Tak, niestety, ja nie sadziłam takich pięknych tawuł (za duże), jak Tadeusz, ale różne odmiany trzmielin (po każdej dewastacji od nowa – a to remont balkonów, a to ocieplanie budynku, a to inne pomysły), dziką różę i inne jeszcze kwiatki, ech 🙁
    W końcu dałam sobie spokój. Sąsiadki na końcu bloku coś tam jeszcze sadzą, zrobiłam zdjęcia co ładniejszym krzewom róż:

  56. Zolw pisze:

    @Tadeusz_K

    Kiedyś przez takiego „iglaka” zaliczyłem postawienie auta w poprzek przy jakichś 60 km/h. Zakołysało, że hej. Srodek nocy, Pomorze Zachodnie, nieopodal Mirosławca, podwójny zakręt (takie S) i przyziemna mgiełka na przesmyku miedzy jeziorami, w takim dołku. I tuż za pierwszym łukiem, przez środek pasa tupta taki klient. Nawet się zwinąć nie zdążył, gdy śmignąłem obok. Opanowałem drżenie kolan i stwierdziłem, że mogło być gorzej – miesiąc czy dwa wcześniej parę kilometrów dalej TIR zderzył się z przeskakującym w poprzek drogi żubrem. Fatalnie dla żubra, kierowca TIRa – ciężko ranny.

    Kiedyś dawno miałem dom z ogrodem i „swoje” jeże. Większość ludzi nie podejrzewa, jakie to głośne stworzenia. Samce w obecności samicy toczą walki, a właściwie – takie teatry imponowania sobie wielkością i iglastością, wydając przy tym takie dźwięki podobne do szczękania dużych krawieckich nożyc (Czyy-szyyy, czyyy-szyyy). Którejś nocy przeryłem pół internetu, żeby zidentyfikować, co to za nieznany mi ptak wydaje taki odgłos :). Po dwóch godzinach nasłuchiwania odgłos przeniósł się pod samo moje okno… i wtedy zobaczyłem, ze dochodzi z trawnika, gdzie dwaj panowie ustalali, który z nich lepiej nadaje się na partnera dużej samicy.

  57. Zolw pisze:

    @izaluka Przepiękne te róże. Akurat szczyt sezonu na nie 🙂

    Nie wiem, komu przeszkadzają takie ogródki? Przecież każdy skrawek „indywidualności” tylko upiększa świat? Efekt „polskiego kotła w piekle”?

  58. Zolw pisze:

    @piko To Geranium to jakiś hodowlany gatunek, czy dziki bodziszek leśny (wbrew nazwie wcale nie leśny, tylko łąkowy raczej)?

  59. izaluka pisze:

    @piko
    Pamiętam tego biednego ptaszka. Na wprost okna miałeś lustro, a w nim odbijał się las. Biedaczek myślał, że leci do niego, a zderzył się z szybą okienną.
    Bardzo smutne zdjęcie.

    A geranium mieliśmy na działce i winorośl. Oplatały front domku. No cóż bywa i tak w życiu.

  60. piko pisze:

    To geranium posadziłem 11 lat temu przed domem. Niby bylina jednoroczna a ciągle kwitnie.

  61. Robin pisze:

    Boson zachował się gorzej niż do mnie.
    Mnie polecił bezzwłocznie opuścić swój kulturalny blog, ale moich komentarzy nie banował.
    Za to kubek w kubek zrobiła to Cogi – wydalając moje wpisy i jednocześnie się do nich odnosząc bez żadnej szansy reakcji z mojej strony.
    Jesteście warci sami siebie – to miejsce więdnie i już nie wszyscy moje wieszczby biorą za czystą złośliwość…
    Ale to nieważne …
    Nawet teraz, kiedy ledwo tli się iskra -trzeba ją traktować wodnym wodospadem wzajemnych niechęci i infantylnych egzaltacji.
    Będzie nas troje – ale jeszcze się potłuczemy o byle gówienko.
    Rozpacz w dwóch aktach, w przerwach świętowanie ogródków i życzenia urodzinowe.
    Fiat lux w te Wasze lochy cenzurowane łańcuchami własnej niechęci…

  62. izaluka pisze:

    @Tadeusz_K
    „Co rusz rozjechane na drogach w tych miesiącach, co rusz!.
    Nie mogę tego ścierpieć-żeby nie zdjąć nogi z gazu, wziąć między koła?”

    Bezmyślność i okrucieństwo zarazem. Koty też giną w ten sposób i nie jeden pies 🙁

  63. izaluka pisze:

    @Zolw
    „(raz przyniosłem prawie 3 kg żywych rosówek, w pudełku po jakimś kebabie, znalezionym na trawniku :))). Wiem, lekko szurnięty jestem raczej.”

    Wcale nie jesteś szurnięty. Mnie się taka postawa szalenie podoba 🙂

  64. piko pisze:

    @izaluka

    Miło że pamiętasz. Nawet wiersz na tę okoliczność napisałem.

    ps.

    Jak nas czyta Lord albo Nohood to prośba o poprawienie formatowania ramki z komentarzem. Przy dłuższym tekście nachodzi na klawisz

  65. izaluka pisze:

    Tadeusz_K 9 czerwca 2017 o 21:15
    Superowy filmik 😀
    Az dziw, że ptasia mama potrafi sprawiedliwie nakarmić tyle otwartych dziobków 😀

  66. izaluka pisze:

    @Zolw 9 czerwca 2017 o 21:09
    „Głos kwiczoła na pewno. Mnie się kojarzył ze starą maszyną do szycia mojej Babci :))”

    Przeogromnie się cieszę, że rozwiązałeś moją zagadkę. Nawet nie wiesz, jak bardzo chciałam wiedzieć, co to za nowy ptasi gatunek zawitał w Warszawie. Jeszcze raz bardzo dziękuję.

  67. izaluka pisze:

    @Zolw 09.06.2017 o 21:31
    „Przepiękne te róże. Akurat szczyt sezonu na nie”
    Tak, zachwycające. Obiektyw nie obejmował całego krzewu bez straty dla wyrazistości zdjęcia. Niezwykły kolor tych pierwszych, prawda? Prawie fioletowy.

  68. izaluka pisze:

    @Zolw cd.
    Nie wiem, komu przeszkadzają takie ogródki? Przecież każdy skrawek „indywidualności” tylko upiększa świat? Efekt „polskiego kotła w piekle”?”
    Dokładnie tak to wyglądało – „polski kocioł w piekle”. To pozostałość mentalności PRL-owskiej, sam nie zje i drugiemu nie da. Jedni chwalili moją pracę, drudzy patrzyli krzywo, bo u nich chwasty po pachy, a nie mieli ochoty, aby choćby je powyrywać. Poza tym, do czego to podobne, aby ktokolwiek zawłaszczał sobie część chwastowiska. Co prawda pozostali mają balkony i na nich kwiatki, ale co im szkodzi drugiemu zabronić mieć odrobinę przyjemności. Taka bezinteresowna zawiść i niechęć do bliźniego. Ale co tam, było, minęło. Co jakiś czas jeszcze słyszę, że i bez im przeszkadza (ponoć zabiera światło odgórnie posadzonym beznadziejnym krzewom), ale jakoś udaje mi się, jak na razie, obronić niewinne drzewko.

  69. izaluka pisze:

    @piko 9 czerwca 2017 o 21:52
    Pamiętam, zrobiło to na mnie spore wrażenie. I wiersz też pamiętam. Podobnie, jak Twoją opowieść o kotku („Protokół odbiorczy”, chyba taki był tytuł) – napisana z uczuciem i humorem. Czasami sobie zaglądałam do tej notki dla poprawy nastroju. A potem smutny wiersz o kotku skaczącym po chmurkach :(((
    Miałam wtedy podobnego kotka, najmilszego ze wszystkich, jakie miałam. Dziś też jest w kocim raju. Podobnie, jak dwa pozostałe. Dziś mam już tylko jednego i postanowiłam, że ten będzie ostatni. Za dużo rozstań.

  70. izaluka pisze:

    Słodziak 🙂

  71. piko pisze:

    Na jesieni miałem jeża w stercie starych desek. Jak Ciapek zostawił trochę wiskasa to jeżyk wyjadał mu z miski.

  72. piko pisze:

    No takich spotkań to nie miałem. Ciapek to dzikus i nie wiem czy by z jeżykiem dzielił miskę?

  73. izaluka pisze:

    Ale przyznasz, że widok jest pierwsza klasa 🙂 Widocznie te dwa okazy na zdjęciu to kumple.

  74. Zolw pisze:

    @izaluka

    „postanowiłam, że ten [kot] będzie ostatni. Za dużo rozstań.”

    Nie mów tak. To juz ich taka cecha – przychodzą, są szczęsliwe, a potem odchodzą. Odprowadziłem w zyciu na tamta stronę ponad 20 psów (miałem taki okres, że przygarniałem ze schroniska schorowanych staruszków; swego czasu miałem sforkę 7-miu na raz). Zawsze boli, ale przeciez dla nich takie życie w domu, w którym są kochane, to raj na Ziemi. Czemu pozbawiać tego raju kolejnego z nich tylko za to, ze nie jest w stanie zyć równie długo, jak my? Przecież to nie jego wina! 🙂

  75. Zolw pisze:

    @piko

    My mamy „zaprzyjaznione” jeże w centrum Poznania. Gdy wychodzę z pchlarzami na wieczorny dlugi spacer (zazwyczaj w okolicach polnocy), kazdy musi być obwąchany, a nierzadko także obszczekany. Ponieważ moje dwa pchlarze są nieco głosne – jesteśmy powszechnie rozpoznawani przez sąsiadów. Szczególnie w letnie noce, gdy sa pootwierane okna.

    Zdarzenie sprzed paru nocy.

    Pierwsza nad ranem, my na spacerze i jeż.
    Moje pchlarze: hau, hau!
    Ze strony kilku różnych mieszkań w promieniu 50 m dobiega: hau, hau, hau, hau!
    A potem, z dwóch różnych kierunków wyraźne: zamknij sie!!!

    Kurtyna i Księzyc!

  76. E.B pisze:

    @Zolw

    :)))))))

    Jesteście nocnym postrachem poznaniaków :)). Życie w mieście ma swoje uroki :)).

  77. piko pisze:

    @zolw

    Moje jeżyki nie są nękane przez nikogo. Jak pisałem podżerają jedzenie Ciapkowi. Widziałem jak jeż złapał jaszczurkę.

    Jak szwagierka przyjedzie z kotami to niestety jeden z nich jest łowny i do łóżka przynosi przegryzione jaszczurki albo ich ogony.

    Kiedyś na taras Luna przyniosła pół jakiegoś szczurka czy innego myszowatego. Kotka wyraźnie była dumna ze zdobyczy ale to nie był miły widok.

  78. izaluka pisze:

    Zolw 11 czerwca 2017 o 16:05
    Siedmiu staruszków naraz – masz bardzo dobre serducho 🙂

  79. Zolw pisze:

    @izaluka

    Ale tam – wiesz, jaka frajda?

    Siedem wachlujących ogonów i siedem par oczu wpatrzonych z PRAWDZIWĄ miłością, gdy wieczorem wracasz do domu? W „bilansie serduch” zdecydowanie więcej dostawałem, niż dawałem.

    Teraz mam tylko dwa ogony, ale tez jest fajnie 🙂

  80. Zolw pisze:

    @ebns24

    Myślę, że spośród obu stron tej scenki, ja jestem tą obawiającą się bardziej :)))))

    Poznaniaki to twardy naród – z pewnością każdy obudzony szczekaniem życzy mi „a żeby mnie pokręciło”.

Dodaj komentarz:

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Przejdź do paska narzędzi