Kpt. Młokosiewicz, gen. Blayney, Fuengirola i masakra wizerunkowa Brytanii. — teofilgal

Może Ci się również spodoba

2 komentarze

  1. robertzjamajki napisał(a):

    Zaczynam od epoki napoleońskiej przekształcanie bloga „historia” w coś innego – w ogolnointernetowy periodyk 🙂

  2. robertzjamajki napisał(a):

    Sa tu smaczki historyczne: wredni angole, którzy każdej nacji musza latki szyć, profesjonalizm polskiego piechura, porównywalny z profesjonalizmem rzymskiego legionisty.
    To już nie Kozietulski spod Samosierry, szalony ulan, to piechur z epoki, gdy trzeba bylo miec stalowe nerwy maszerujac w linii division, broniac sie w kwadracie i to walczac z kim? z legendarnymi „Czerwonymi Kurtkami”?
    Uau, czemusmy, mając takich Młokosiewiczow Listopadowe Powstanie z kretesem przerznęli?

Dodaj komentarz

Dla triumfu zła potrzeba tylko, żeby dobrzy ludzie nic nie robili- E. Burke.
Przejdź do paska narzędzi