„oto jest dziwne opętanie człowieka przez człowieka”

 

Nad nami noc. W obliczu gwiazd –

ogłuchłych od bitewnych krzyków

jakiż zwycięzców przyszły czas

i nas odpomni, niewolników?

 

Pustynię, step i morza twarz

mijamy, depcząc, grzmi karabin,

zwycięzców krzyk, helotów marsz

i głodny tłum cyrkowych zabaw.

 

Wołanie, śpiew, pariasów wiara,

łopoce wiatrem wrogi znak,

krojony talar, łokieć, miara

i chodzą ciągle szale wag.

 

Niepróżno stopa depcze kamień,

niepróżno tarcz dźwigamy, broń,

wznosimy czoło, prężne ramię

i ukrwawiamy w boju dłoń.

 

Niepróżno z piersi ciecze krew,

pobladłe usta, skrzepłe twarze,

wołanie znów, pariasów śpiew

i kupiec towar będzie ważył.

 

Nad nami noc. Goreją gwiazdy,

dławiący, trupi nieba fiolet.

Zostanie po nas złom żelazny

i głuchy, drwiący śmiech pokoleń

 

http://marrjr.salon24.pl/781416,tadeusz-borowski-1922-1951-zostanie-po-nas-zlom-zelazny-i-gluchy-drwiacy-smiech-pokolen,2

 

skąd się wzieło połaczenie Borowskiego z rosyjskim filmem Obrona Sewastopola? niełatwo bedzie mi na to pytanie odpowiedzieć. zacznę od tego, że odkurzony z niepamieci Borowski, w salonowej notce przywołał wspomnienia i pytanie o sens naszego cierpienia. pytanie o nasze małe, nic nie znaczące jestestwo, w trybach coraz bardziej skomputeryzowanego systemu. Borowski ze względu na swoja wrazliwość, mimo woli, stał sie kronikarzem trywialnego zła w mocy którego się znalazł wepchniety przez zbrodniczy system. pod wpływem okoliczności człowiek adoptuje się do warunków i funkcjonuje w świecie poprzestawianych wartości. instynkt samozachowawczy sprawia że zamyka się w pancerz obojetności i biernie uczestniczy w szaleństwie o którym sam Borowski mówi:  „Oto jest dziwne opętanie człowieka przez człowieka”. w piekle zbudowanym przez Niemców nie ma kręgów. jest anus mundi do którego trafia każdy, bez względu na wiedze, wiek czy pochodzenie, wystarczy że uznany przez system za grozne nic i ” prosze państwa do gazu”. „zlagrowani” – zobojetnieli, bierni, z amputowana wola oporu – jedni umierają, inni, trwają ( pan Różycki jr. wspomina kilkakrotnie, że ” pod wpływem strachu”, choc strach moim zdaniem odczuwa sie przed czymś co wyobrażamy sobie że może nastąpić, ale trudno jest sie go doszukiwać kiedy urealnia sie suma wszystkich strachów ) trwaja w tym najbardziej nienormalnym swiecie, uczepieni kurczowo zycia jak korzenie kolczastych krzewów na smaganym słonym wiatrem klifie. jest w tej pozie zwierzęcy instykt przetrwania i jest u Borowskiego jeszcze coś, co stanowi ostatni łącznik z człowieczeństwem i jednoczesnie zaprzecza orwellowskiemu samosprzeniewierzeniu sie pod wpływem strachu w ostatniej fazie „zinstytucjonalizowania” lub ” zlagrowania” jak chce Borowski. ten ostatni element to troskliwie osłaniany –  w głebi nie do końca zlagrowanego serca – płomyczek miłości, czyli to „więcej”, czym różnimy się od zwierząt…miłość to ostatnia deska ratunku. Borowski opuścił lager, ale w ostatecznym rozrachunku przegrywa z systemem. system jest wieczny i jakby się w danym momencie nie nazywał jest zawsze ten sam. czasami tylko do przyrządów sterowniczych dopadaja szaleńcy. kilka dekad po swojej samobójczej śmierci staje się Borowski niewygodnym swiadkiem, którego przekaz najlepiej pominąć i o którym najlepiej zapomnieć.

wracając do pytania jakie zadałem na początku notki, to czas wyjaśnić, że wiersz, który sciagnąłem z notki pana Różyckiego pasuje do przekazu tej rosyjskiej produkcji z 2015 roku. tylko tyle. az tyle. w pierwszej połowie XXI wieku, naiwnością byłoby sadzić ze filmy powstają sobie, ot tak sobie, tak bez celu. kazda produkcja niesie przekaz. mniej lub bardziej wyrazny, zawsze skierowny do tej grupy odbiorców, do której wykładający na film pieniądze chce dotrzeć. Obrona Sewastopola jest filmem propagandowym. pozornie apolitycznym. skupiony na indywidualnych postawach w obliczu zagrożenia. czas wyborów lub ich brak. czas wojny, kiedy nie warto robić dalekosiężnych planów. film pieknie się włacza w ostatnie megaprodukcje kina rosyjskiego i w putinowską polisę powrotu do idei wielkomocarstwowej Rosji, rosyjskości Krymu, a przede wszystkim-przywracania godności narodowi rosyjskiemu. Jestem w stanie to zrozumieć i słowa uznania dla twórców, bo zrobili naprawde dobry film.

czego nie moge zrozumiec, choć domyślam się, to, to, co chcieli osiagnąc sponsorzy płacąc z kieszeni polskiego podatnika, za gniota jakim jest Miasto44 w reżyserii głęboko zamyślonego na wikipedyjskim zdjęciu Jana Komasy?

„Film opowiada historię młodego chłopaka, Stefana Zawadzkiego (w tej roli Józef Pawłowski), który po śmierci ojca postanawia dołączyć do powstania[3]. Jak mówił jeszcze w sierpniu 2012 współautor scenariusza i reżyser Jan Komasa – Ten scenariusz to przede wszystkim uczuciowy trójkąt. Chłopak nazywa się Stefan, dziewczyny Kama i Biedronka. Obserwujemy, co się dzieje z nimi i z ich przyjaciółmi przy zgrupowaniu „Radosław”, które ruszyło z Woli, a potem przeszło przez miasto i skończyło działania na Czerniakowie[5].”

tyle o fabule docent Wikipedia. brzmi to nawet niezle.oglądajac film nie mozna oprzeć sie wrażeniu, że ” something poje***os” żeby zacytowac klasyka. technicznie nawet poprawny, aktorzy dosyc mili z wyglądu. natomiast sposób przedstawienia Polskiego Państwa Podziemnego i Powstania ma na celu wywołania u Polaków stanowczą chęć odcięcia się od jakichkolwiek patriotycznych uniesień i każda projekcja powinna kończyc się uroczystym ślubowaniem widowni, nie brania udziału w jakichkolwiek narodowych wygłupach i zamiast bronić Ojczyzny, lepiej brac sie za handel albo szmalcownictwo.

na filmie jakis sympatyczny z buzki półkretyn, odprawiajacy wygibasy na chodniku przed domem ( wątek żywcem z zerżnięty z „Życie jest piekne” Roberto Benigni ), biegajacy pół filmu i całe Powstanie za bronią, jakiś Niemen i znowu ten kretyn biegający pośród wybuchów między grobami. bój o cmentarze wolskie… gdzie walczyły najlepiej uzbrojone jedynostki warszawskiego Kedywu…o mój Boże…eh!

chyba nie ma co czekać na jakis porządny film polski. od odzyskania tzw. wolności, monopol na odwagę, mają w kinie polskim ubrani w galowe mundury ubecy, palący marlboro red esbecy i pitbulle z warszawskiej policji. ostatnio to nawet chyba i drogówka…

patrząc na sytucje w kinie polskim przypomina mi sie dawno opowiedziana historia byłego barmana z Gdynii z czasów kiedy do polski przypływały statki i życie toczyło się wartko…dla klientów pod mocnym aniołem szkoda było wódki i lała sie woda, a kiedy pózny klient byl jeszcze na gastrofazie i zamówił kotleta, to kucharz serwował mu, dobrze odcisnięty z wody i z odpowiednio nadanym kształtem, panierowany szary papier toaletowy z sadzonym jajkiem na ziemniaczki, plus surówki.

ale co ja się tam twórców czepiam za to co nam panierują? może niepotrzebnie mam pretensje do twórców polskiego kina, bo być może tak sie stało że wiekszość z nich to potomkowie jakiś karczmarzy czy oberżystów i inaczej nie umieją? jeśli tak, to sie juz nie czepiam, bo co oni kurwa mogą wiedzieć o mówieniu prawdy i o honorze?

 

 

 

 

You may also like...

11 komentarzy

  1. nagor napisał(a):

    @
    Witaj Provo.
    Masz rację , że trudno o coś budującego w naszym kinie. Zważ ,że rosja obchodzi stulecie swoich zmian a Mojżesz swoich musiał włóczyć po pustyni lat 40 aby pomarli ci starsi (ważniejsi plemiennie) co sięgali pamięcią do swojej roli w Egipcie ,a my tak na niby to ile lat jesteśmy sami zdani na siebie .
    Z natury krnąbni , jak na zewnątrz tak wewnętrznie do tych z zachodu i ze wschodu bo wspólnie dali nam popalić a budowanie świadomosci narodowej nikomu na rękę nie jest. Rosja ma swoje legiony i buduje poczucie mocy narodowej , nie rozważa czy poddać się chinczykom lub amerykanom dlatego przekaz jest oczywisty nawet w filmach .
    Nasz przekaz to relatywizm okresu od wyzwolenia i relatywizm działania twórców , nawet zdolnych, ale w ramach poprawności narracji aby atakując tych z zachodu mieć w tyle głowy też tych ze wschodu i na odwrót ,zostaje komedia .Jeżeli coś powstawało na poziomie to z propagandową naracją walki ideologicznej z podziemiem i wskazywanie na bezsens sprzeciwiania się władzy .

    Tak nam zostało do dzisiaj aby wszystkie heroiczne zrywy nosiły znak zapytania czy warto było się bronić i trwać przy swoim, no może z wyjątkiem tych o funkcjonariuszach służb a noszących przesłanie , że są dalej na topie i lepiej im w drogę nie wchodzić bo i tak będą górą .
    Ten relatywizm przesłań i treści to pamięć i tęsknota jednych za tym co było ze wschodu i tymi co upatrywali szansy na swoje dobra, grzebiąc się po uszy w zachodzie i polipoprawności . W obu przypadkach prawda i honor stają się subiektywne i motywowane indywidualnym interesem.

    W obu przypadkach Kościół i jego przesłanie powszechności był i jest największą przeszkodą do wprowadzenia innych zasad moralnych i atomizowaniu postaw (zagubienia wartości) . Przejawy prób relatywizmu wartości w hierarchi koscielnej są bardzo niepokojącym objawem rozbijania spójności przekazu nadrzędnych wartości jako spoiwa jednoczacego ludzi w naród.

    Jestem ciekaw kiedy powstanie coś filmowego bez relatywizmu .

  2. E.B napisał(a):

    @Provocatio

    Nie wymagasz zbyt wiele? Kino jest na miarę odbiorców. Pracowano nad odbiorcami takimi właśnie. 70 lat to długi czas, można ukształtować niejedno.

    Ile osób zrozumie to, o czym piszesz? A z tych co zrozumieją ilu powie, mnie to nie dotyczy? Ja zawsze byłem tym niezłomnym.

    Ale jest nadzieja. Dwudziestolecie miedzywojnia, dzięki właściwej polityce i wychowaniu dało pokolenie Kolumbów.
    To było niezwykłe pokolenie, które nie tylko w czasie wojny, ale do dzisiaj ratuje nas jako ludzi i jako Polaków.
    Można więc zmienić bieg historii zaprogramowany dla nas, również w sztuce.
    Sztuka jest bardzo ważna. Jest jednym z głównych narzędzi walki o duszę narodów i ludzi.
    To na tym polu głównie toczy się ta współczesna wojna.
    Wszyscy, biorący w tym świadomie udział, rozumieją to. Rosjanie również.

    Dla wielu Polaków sztuka to disco polo, filmy o bum bumach, gry komputerowe, kto więcej zabił itp.

    Na czym wychowuje się młode pokolenie? Kto czyta dzisiaj Curwooda, Verne’a a nawet naszego Sienkiewicza?

    Wychowano człowieka, w którego kodzie kulturowym podstawiono różne wartości i trzeba ten proces zatrzymać i przywrócić właściwe znaczenie słowom, zachowaniu itd.
    To nie jest niemożliwe, jeszcze nie. Wtedy i film będzie prawdziwy.

  3. piko napisał(a):

    Kultura, sztuka, edukacja to sfery o które trwa bitwa. Drugie pod względem ważności.

    Pierwszą jest możliwość kreowania pieniądza.

    ps.
    Wiersz POŻEGNANIE Z MARIĄ zrobił na mnie większe wrażenie.

  4. cisza1 napisał(a):

    @Provocatio

    O polskim kinie mogę teoretycznie…prawie nie oglądam.
    Czy istnieje coś takiego jak polskie kino?
    Ci sami „uznani” w świecie filmu reżyserzy, aktorzy – kasa polska.

    Dam przykład: już sam czysty życiorys rtm.Pileckiego, bez kolorowania,byłby gotowym scenariuszem na przebój!
    Gdy syn Pileckiego, Andrzej jadąc z W.Sumlińskim opowiadał o zamiarach Hollywood, wyjawił, że warunkiem powstania filmu są „odnalezione żydowskie korzenie” bohatera. Syn Pileckiego nie wyraził zgody…

  5. Tadeusz_K napisał(a):

    piko
    29 maja 2017 o 16:19
    „Kultura, sztuka, edukacja to sfery o które trwa bitwa. Drugie pod względem ważności.
    Pierwszą jest możliwość kreowania pieniądza.”

    ??
    Nie potrafilbym lepiej i delikatniej to wyrazić.
    A otoczka śmieszna jest.
    Najlepiej chyba jak zacytuję hartmanna janna profesura głównego etyka III RP:

    Jak ja to znam. Jak ja to znam.
    Miliony was, chamy, miliony. …[ja: a was kilkanaście]
    I co my mamy z wami zrobić?
    Ale przyjdzie na was czas.
    A jak nie na was, to na wasze dzieci.
    Weźmiemy szturmem wasze szkoły, zwabimy was podstępem do teatrów [ja: jandy i powszechnego], wyślemy wasze dzieci w świat.
    I pewnego dnia zniknie ta zabobonna, prostacka i kruchciana Polska, [ja: zapanuje judeopolonia]

  6. Tadeusz_K napisał(a):

    Cisza1
    „Czy istnieje coś takiego jak polskie kino?”
    Czy warto ratować róże jak lasy płoną?
    Polskie kino istnieje, kino realne!
    Sęk w tym, że nikt nie podejmuje tematu….Polskim Tekstem..
    Nie dopowiem nic więcej.. 🙁

  7. ProvoCatio napisał(a):

    @ nagor

    ” Nasz przekaz to relatywizm okresu od wyzwolenia i relatywizm działania twórców , nawet zdolnych, ale w ramach poprawności narracji aby atakując tych z zachodu mieć w tyle głowy też tych ze wschodu i na odwrót ,zostaje komedia .”

    ;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;

    problem w tym że przekaz jest moze i za nasze pieniądze, ale nie jest nasz. na palcach jednej ręki można policzyc wartosciowe pozycje w kinie polskim. reszta, to ch…d…i kamieni kupa.

    …………………………………………….

    ” Tak nam zostało do dzisiaj aby wszystkie heroiczne zrywy nosiły znak zapytania czy warto było się bronić i trwać przy swoim, no może z wyjątkiem tych o funkcjonariuszach służb a noszących przesłanie , że są dalej na topie i lepiej im w drogę nie wchodzić bo i tak będą górą ”

    ;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;

    właśnie o tym pisałem. onym chodzi żebysmy w ogóle niczego nie byli pewni. co to zakraj gdzie w szkołach uczą że na drugiego Polaka nie ma co liczyc i lepiej się trzymać z daleka, bo nas oszuka, wykorzysta i sprzeda?

    ……………………………………………………………..

    ” Jestem ciekaw kiedy powstanie coś filmowego bez relatywizmu .”

    ;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;

    ja tez jestem ciekaw 🙂

  8. ProvoCatio napisał(a):

    @ ebns24


    nie wymagam, tylko się zapytowywwuje 🙂 jest nadzieja i widać to na przykładzie młoego pokolenia Polaków. tyle kasy wyrzucone na odmóżdżenie a młodym dalej sie chce kochac Polske 🙂

    nie przemoga miezynarodowcy!

  9. ProvoCatio napisał(a):

    @ piko 29 maja 2017 o 16:19

    coś w tym jest. diobeł stoi przy kasie i dzieli i rzadzi. ale wystarczy zabic w sobie chęć posiadania i diobeł traci władze 🙂

    Borowski Tadeusz – Pożegnanie z Marią

    Jeżeli żyjesz — to pamiętaj,
    że jestem. Ale do mnie nie idź.
    W tej nocy czarnej, opuchniętej
    śnieg się do szyb płatami klei.

    I gwiżdże wiatr. I nagi kontur
    drzew bije w okno. I nade mną
    jak dym zagasłych miast i frontów
    płynie niezmierna, głucha ciemność.

    Jak strasznie cicho! Po cóż było
    aż dotąd żyć? Już tylko gorycz.
    Nie wracaj do mnie. Moja miłość
    jest zżarta ogniem krematorium.

    Stamtąd cię miałem. Twoje ciało
    w świerzbie, w flegmonie tak się pięło
    jak obłok wzwyż. Stamtąd cię miałem,
    z niebiosów, z ognia. Przeminęło.

    Nie wrócisz do mnie. Razem z tobą
    nie wróci wiatr, co mgłą się opił.
    Nie wstaną ludzie z wspólnych grobów
    i nie ożyje kruchy popiół.

    Nie chcę, nie wracaj. Wszystko było
    grą naszą, złudą, czczym teatrem.
    Krąży nade mną twoja miłość
    jak dym człowieka ponad wiatrem.

  10. ProvoCatio napisał(a):

    @ cisza1


    no i tutaj właśnie polski film jest pogrzebany i mamy „polski”.

  11. ProvoCatio napisał(a):

    @ Tadeusz_K

    „Jak ja to znam. Jak ja to znam.
    Miliony was, chamy, miliony. …[ja: a was kilkanaście]
    I co my mamy z wami zrobić?
    Ale przyjdzie na was czas.
    A jak nie na was, to na wasze dzieci.
    Weźmiemy szturmem wasze szkoły, zwabimy was podstępem do teatrów [ja: jandy i powszechnego], wyślemy wasze dzieci w świat.
    I pewnego dnia zniknie ta zabobonna, prostacka i kruchciana Polska, [ja: zapanuje judeopolonia]

    ;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;

    ja do Hartmana; nie strasz, nie strasz, bo…albo lepiej nawet machnąć reką bo czego mozna się spodziewac od potomka oberzysty?

    nawet ten jego profesorski patent trąci kiszona kapusta i sledziem.

Dodaj komentarz:

Przejdź do paska narzędzi