polityka

Czesław Miłosz, Traktat moralny, Washington D.C., 1947

Studenci Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie, 1930 rok. W III rzędzie, 4. od lewej młody Czesław Miłosz

 

 

„…Nowa k o n w e n c j a już się tworzy,

Nie mów: konwencja długich noży.

Nie wątpię, że jest bardzo zła,

Lecz wynalazłem ją nie ja.

Oskarżaj, jeśli masz ochotę

W weneckich bankach sztaby złote,

Elżbietę, Lutra, kres Armady,

Wersalskie bale, defilady,

Tatarów, że nas najechali,

Wojnę Stuletnią – i tak dalej.

Choćbyś zazdrościł psom i ptakom,

Musisz ją przyjąć j a k o  t a k ą,

A więc po prostu jak zdarzenie

Na naszej obrotowej scenie –

I płyniesz w tym społecznym fakcie,

Jak orzech w Nilu katarakcie.

Chcieliby w swojej żyć parafii,

W ogródkach siedzieć malw i szałwii

I czasem w amarantach wojsko

Widzieć jadące drogą polską.

Chcieliby, żeby kołowrotki

Furczały w takt prapolskiej zwrotki

I żeby u nas było sielsko

(Jak choćby nad Zatoką Perską).

Tak z tym sarmackim animuszem

Kraj zamieszkują m ę t n y c h  w z r u s z e ń

I jest to coś na kształt bagniska:

Traf tam, a coraz głębiej wciska.

Pośród żarcików, anegdotek,

Szlachecki wspominając miodek,

Chyli się Polska w trudne czasy

Przed bóstwem wódki i kiełbasy.

I przed płaczami i po płaczach

Po prasłowiańsku się zatacza,

I z czkawką licząc swe ubóstwo

Racji do chluby widzi mnóstwo.

Zjawisko wódki jest ciekawe,

Warto poświęcić mu rozprawę,

Ze wszystkich trunków ona jedna

Dymom zagłady jest pokrewna.

W niej miast płonących widać migot,

Przez cienkie szkło skazańcy idą,

A kiedy w nocy domy syczą

I w oknach pożar jest źrenicą,

Nad litrem z osowiałą twarzą

Zasiedli bracia Karamazow.

Jak nad mrowiskiem w letnim cieple

Zapach mrówczego kwasu krzepnie,

Tak odór nad nieszczęsnym krajem

Z dala podróżnym sygnał daje:

„Cywilizacja krwi i łez

La civilisation des punaises”.

I choć się tobie wyda dziwne,

Że na to zło (fakultatywne)

Marnuję cenne ciało wiersza –

Kwestia jest ważna, choć nie pierwsza.”

__

 

Są tu podobno polonistki – czy potrafią to nam ładnie objaśnić?

4 thoughts on “Czesław Miłosz, Traktat moralny, Washington D.C., 1947

  1. no, to nie mam wyjścia i sam skomentuję – bardzo zdolna i pracowita gnida była z Czesława poety…

  2. @ Kiedy napisał cytowane cacko (Polak-alkoholik?)
    Gdyby Miłosz był nasz nie dostałby Nobla…

    O polskiej mowie pisał:
    „Moja wierna mowo”

    ” Bo ty jesteś mową upodlonych
    mową nierozumnych i nienawidzących
    siebie bardziej niż innych narodów
    mową konfidentów
    mową pomieszanych
    chorych na własną nienawiść.”

    A Herbert o nim tak się wyraził:

    „… był hybrydą w której wszystko się telepie
    duch i ciało góra z dołem raz marksista raz katolik
    chłop i baba a w dodatku pół Rosjanin a pół Polak …
    czasem wielki płomień z niego bucha
    nad wieloma jednak ciąży duch sztambucha …”

Dodaj komentarz