Śluby lwowskie – 1 kwietnia 1656 r.

Śluby lwowskie Jana Kazimierza to bardzo ważny moment w naszych dziejach, wciąż niedoceniony.

Najazd szwedzki, który zmusił króla do opuszczenia kraju, dramatyzm sytuacji, zwycięska obrona Jasnej Góry,  powodowały w otoczeniu Jana Kazimierza narastanie świadomości konieczności odwołania się do pomocy Najświętszej Maryi Panny.

Taką drogę zasugerował Polakom również papież Aleksander, do którego zwrócono się z dramatycznym apelem o pomoc.

„Maryja was wyratuje, toć to Polski Pani. Jej się poświęćcie, Jej oficjalnie ofiarujcie, Ją królową ogłoście, toć sama tego chciała” – pisał do Polaków papież.

Miał do tego powody. 14 sierpnia 1608 roku, zakonnik jezuita Giulio Mancinelli miał w swojej celi, w Neapolu,  objawienie Matki Bożej, która sama nazwała się Królową Polski.  Maryja powiedziała:

„Dlaczego nie nazywasz mnie Królową Polski? Ja to królestwo bardzo umiłowałam i wielkie rzeczy dla niego zamierzam, ponieważ osobliwą miłością do Mnie płoną jego synowie”.

Było to dokładnie 40 lat po dniu śmierci św. Stanisława Kostki, którego życia i śmierci zakonnik był świadkiem.  Objawienie to powtórzyło się w 1610 roku, kiedy Ojciec Mancinelli przebywał w Polsce , modląc się przy trumnie św. Stanisława. Matka Boża powiedziała mu:

„Jam jest Królowa Polski, jestem Matką tego narodu, który jest mi bardzo drogi, więc wstawiaj się do mnie za nim i o pomyślność tej Ziemi błagaj nieustannie, a ja ci zawsze będę, jakom jest teraz, miłościwą”.

Sprawa tych objawień była wówczas szeroko znana, również królowi Zygmuntowi III, księdzu Piotrowi Skardze i przebadana przez przełożonych Zakonu Jezusowego. Wtedy dosłownie mówiono: „Królowa Polski Wniebowzięta”Wileński obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej z 1620 roku jest pierwszym malarskim wcieleniem tych objawień. Maryja ma na nim dwie korony – jako Królowa Świata i Królowa Polski.

 Pod ich wpływem w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w roku 1628 Kraków uczcił swą Królową poprzez umieszczenie na wieży Kościoła Mariackiego pozłacanej korony (obecna korona pochodzi z roku 1666, zamontowano ją tam w dziesiątą rocznicę Ślubów Lwowskich). Podwawelski gród dał tym samym zewnętrzny wyraz wierze w królowanie Matki Bożej nad polskim narodem. Nie miało to jednak żadnych konsekwencji prawnych za czasów panowania Zygmunta III, jak również jego syna Władysława IV, przyrodniego brata Jana Kazimierza.

Przypomniał o tym dopiero papież Aleksander.

Autorstwo ślubów lwowskich przypisuje się ówczesnemu prymasowi Polski Andrzejowi Leszczyńskiemu, ale tekst był wielokrotnie dyskutowany zanim przyjął ostateczną formę. Niektórzy uznają św. Andrzeja Bobolę za ich autora.

Warto przytoczyć ten tekst, którego pierwotna wersja jest zamieszczona  przez O. Augustyna Kordeckiego w Nowej Gigantomachii,  tł. z j. łac. przez Józefa Łepkowskiego w Krakowie w 1855r

Wielka Boga — Człowieka Matko o Przeczysta Panno! Ja, Jan Kazimierz z łaski Twego Syna Króla Królów a Pana mojego i z Twojej łaski Król, u stóp Twoich najświętszych na kolana padając, obieram Cię dzisiaj za Patronkę moją i moich państw Królową, i polecam Twojej szczególnej opiece a obronie siebie samego i moje Królestwo Polskie z Księstwami: Litewskiem, Ruskiem, Pruskiem, Mazowieckiem, Żmudzkiem, Inflanckim, Czerniechowskiem, jako też wojska obydwu narodów i wszystek mój lud. Wzywam pokornie w tym opłakanym i zamieszanym Królestwa mego stanie, Twego miłosierdzia i pomocy przeciw nieprzyjaciołom świętego Rzymskiego Kościoła.

A ponieważ największemi dobrodziejstwy Twemi zobowiązany, czuję w sobie gorącą żądzę służenia Ci, gorliwie z narodem, przyrzekam więc mojem, rządców i ludu imieniem Tobie i Twemu Synowi Panu Naszemu Jezusowi Chrystusowi, że cześć Twoją wszędzie po krajach mego Królestwa rozszerzać będę.

Przyrzekam wreszcie i ślubuję wyjednać u Stolicy Apostolskiej, skoro tylko za przemożnem Twojem pośrednictwem i wielkiem Syna Twego miłosierdziem zwycięstwo nad nieprzyjaciołmi a szczególniej nad Szwedami odniosę, aby dzień ten corocznie dla Ciebie i Syna Twojego, na zawdzięczenie łask wiecznemi czasy obchodzono i święcono i dołożę z Biskupami Królestwa starania, ażeby moje obietnice przez ludy moje wypełnione były.

 Ponieważ zaś z wielką boleścią mego serca widzę: że wszystkie klęski, jakie w ostatnich siedmiu latach na moje Królestwo spadły, jako to: zaraza wojny i inne nieszczęścia, zesłane zostały przez Najwyższego Sędziego jako chłosta za jęki i uciemiężenie chłopów; przyrzekam więc i ślubuję, że po odzyskaniu pokoju użyję ze wszystkiemi Stanami wszelkich sposobów, ażeby lud mego Królestwa od wszelkich niesprawiedliwych ciężarów i uciśnienia uwolnionym został.

Spraw to o Najmiłosierniejsza Królowo i Pani, abym do wykonania moich przedsięwzięć, któremu mnie sama natchnęłaś, łaskę Twojego Syna otrzymał.

Często podkreśla się, że podobnych aktów dokonano wcześniej w innych krajach. Jednak w przeciwieństwie do podobnych ślubowań na Węgrzech, we Francji (1643), w Portugalii (1644), w Austrii (1647), które były dekretami monarchy, śluby lwowskie  w swej ceremonii i treści noszą cechy wyboru demokratycznego. Dają temu wyraz dwie deklaracje: najpierw ślubowanie króla i jeszcze ważniejsza deklaracja obioru, wygłoszona przez podkanclerzego koronnego, biskupa przemyskiego Andrzeja Trzebickiego w imieniu „rządców, dostojników i wszystkich ludów królestwa tego”.  Akty ślubowania króla i biskupa Trzebickiego są podobne, różnią się jednak tym, że biskup Trzebicki bezpośrednio po ślubowaniach króla Jana Kazimierza odczytał podobny tekst, ale w imieniu „wszystkich ludów”.

Śluby lwowskie Jana Kazimierza były aktem państwowym, nie tylko religijnym i kościelnym. Król złożył je przed wizerunkiem Matki Bożej Łaskawej we Lwowie w obecności hierarchów Kościoła rzymsko-katolickiego z nuncjuszem apostolskim abp Piotrem Vidonim na czele, za zgodą senatu i przy współudziale całego dworu królewskiego. Podczas uroczystej Mszy Świętej  zszedł z tronu, złożył berło i koronę, padł na kolana przed wielkim ołtarzem i ogłosił Maryję Królową Polski. Następnie złożył trzy śluby zwane potocznie ślubami lwowskimi.

Po Mszy Świętej, przy wystawionym Najświętszym Sakramencie odśpiewano Litanię do Najświętszej Marii Panny, a przedstawiciel papieża odśpiewał trzykroć, entuzjastycznie powtórzone przez wszystkich zebranych nowe wezwanie:
Królowo Korony Polskiej, módl się za nami

Wojenna karta się odwróciła.
1 kwietnia 1656 roku Polska stała się urzędowo ogłoszona Królestwem Marii i w osobie króla, hetmanów, senatorów i duchowieństwa oddała się pod Jej rządy. W konsekwencji każdorazowo król i władca Rzeczypospolitej miał być odtąd Jej regentem sprawującym nad narodem rząd w imieniu Matki Bożej.

Śluby lwowskie obejmowały mieszkańców nie tylko Królestwa Polskiego ale również Litwinów, Białorusinów, część Rosjan, Niemców, Ukraińców, którzy zostali poddani opiece i obronie Maryi. Zawarta była w nich również obietnica wyzwolenia przeważającej części społeczeństwa z niesprawiedliwych ciężarów i ucisków, bo w państwie, które jest Królestwem Matki Bożej nie może królować niesprawiedliwość.

Wypływał z nich też dodatkowy obowiązek, aby rocznica ta była w państwie polskim corocznie uroczyście obchodzona, wraz z rozpamiętywaniem łaski Boskiej i Maryi.

Ale 1 kwietnia w Polsce pamięta się tylko o Prima Aprilis.

O ślubach lwowskich mówi się, że nie zostały wypełnione. Królowi nie udało się polepszyć losu ludu. Na sejmie w dwa lata później szlachta na propozycję króla o uwolnieniu chłopów odrzekła „A kto nam będzie folwarki obrabiać?”.

Ale 8 września 1717 r. dokonano koronacji jasnogórskiego obrazu ,  co uznano za koronację Maryi na Królową Polski.  W tym roku obchodzimy 300-lecie tej uroczystości. Tytuł Najświętszej Marii Panny Królowej Polski stał się w Polsce powszechny i oficjalnie uznawany, o czym świadczy zapis w konstytucji sejmowej z 1764 roku.

Jednak z Intronizacją Matki Bożej nie do końca wszystko jest w porządku. W 1791 roku w słynnej Konstytucji 3 Maja brakuje już zapisu o Królowaniu Matki Bożej nad Polską. Po odzyskaniu niepodległości Polacy nie przywrócili Marii tytułu Królowej Polski i nie oddali Matce Najświętszej w opiekę państwa polskiego. Zabrakło odpowiednich zapisów o królowaniu Marii w Polsce w międzywojennych konstytucjach. Podejmowano  próby reintronizacji  Matki Bożej, jednak żadna z nich nie dotyczyła sfery państwowej. Były to akty narodowe i kościelne. Tak jak ten w 300 rocznicę ślubów lwowskich, z 26 sierpnia 1956 roku, których tekst przygotował internowany kardynał Stefan Wyszyński:

KRÓLOWO POLSKI, ODNAWIAMY DZIŚ ŚLUBY PRZODKÓW NASZYCH I CIEBIE ZA PATRONKĘ NASZĄ I ZA KRÓLOWĘ NARODU POLSKIEGO UZNAJEMY.

W tekście Ślubów Jasnogórskich Narodu Polskiego zabrakło oddania państwa pod królowanie Marii. Komunistyczne władze kraju również nie brały udziału w tym akcie.
Śluby Lwowskie Jana Kazimierza oddawały wszystkie aspekty życia państwa i narodu pod władanie Matki Bożej (sferę życia kościelnego, narodowego i państwowego), tymczasem Śluby Jasnogórskie obejmują tylko kościół i naród.

Święto Maryi Królowej Polski zatwierdzone zostało oficjalnie w 1920 r. przez papieża Benedykta XV i ustanowione na  dzień 3 maja, na pamiątkę pierwszej polskiej Konstytucji, która realizowała część ślubowań  króla Jana Kazimierza. Wezwanie „Królowo Polski” zostało na stałe wpisane do litanii loretańskiej w 1908 r., kiedy zezwolił na to papież Pius X.

W 350 rocznice Ślubów Jana Kazimierza ich symbolicznego odnowienia dokonał metropolita lwowski ks. kard. Marian  Jaworski w obecności przedstawicieli władz państwowych Ukrainy i polskiego Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Śluby Jana Kazimierza zostały uwiecznione przez Jana Matejkę na ostatnim jego obrazie pod tym samym tytułem. Kopia tego obrazu wita pielgrzymów w przedsionku Kaplicy Jasnogórskiej.

Od Ślubów Lwowskich  Matka Boża wzięła losy naszego narodu w Swoje dłonie. Ocaliła Polskę nie tylko od potopu szwedzkiego, lecz wiele razy okazywała nam Swoją potęgę i miłosierdzie. Nuncjusz apostolski w Warszawie — Pignatelli, późniejszy papież Innocenty XII,  przed naszym zwycięstwem nad Turkami pod Wiedniem, powiedział do hetmana Stanisława Jabłonowskiego: „Szczęśliwe narody, które mają taką historię, jak Polska, szczęśliwszego od was nie widzę państwa, gdyż wam jedynym zechciała być Królową Maryja, a to jest zaszczyt nad zaszczyty i szczęście niewymowne; obyście to tylko zrozumieli sami”.

Obraz Matki Bożej Łaskawej, przed którym Jan Kazimierz składał swoje śluby znajduje się dzisiaj zamknięty w Skarbcu na Wawelu, a jego kopia w konkatedrze Lwowa w Lubaczowie. Czy czeka na uroczyste odnowienie Ślubów przez przedstawicieli władz polskiego państwa?

You may also like...

19 komentarzy

  1. cisza1 napisał(a):

    @odblokuj 🙂
    Obraz Lwowski, co by nie mylić z warszawskim.

  2. Robin napisał(a):

    Ale chłopom pańszczyźnianym, którym narobił tyle nadziei – nic nie przybyło. Wtedy pańszczyzna właśnie zaczęła przybierać formy prawie wynaturzone, bo królewszczyzny za Wazów zeszczuplały do rozmiarów może jednego województwa z powodu nieprzytomnych rządów „misjonarza w koronie”, czyli ojca Janka Kazia – Zyzia III, który rozdawał latyfundia lekką ręką i tym samym wyrzekał się władzy nad swoimi poddanymi, którzy stawali się własnością Lubomirskich, Potockich, czy Wiśniowieckich. Co tam chłopu po boskich obrazach, zawierzeniu Maryi, czy Chrystusowi?
    Jan Kazimierz w ogóle nie miał dobrej opinii u współczesnych. Niektórzy nawet ironizowali, że w ramach „oszczędności” wziął żonę po zmarłym bracie, a do Gustawa nie przeszedł tylko dlatego, bo sam się uważał za „króla Szwecji”.
    Jedyne dobre uczynki to jego ucieczka na Śląsk podczas Potopu i …. abdykacja.
    Innych dokonań w sferze polityki i dobra Rzplitej Obojga Narodów – nie widać

  3. Trzmielka napisał(a):

    @ebns24

    Dzięki wielkie za ten tekst! Dowiedziałam się wielu ważnych szczegółów, których nie znałam.

    Z jakich źródeł korzystałaś?

    Wielkie siły wciąż działają, żeby państwo polskie oddzielić od Chrystusa Króla i od Matki Bożej, Królowej Polski…

  4. cisza1 napisał(a):

    @Trzmielka
    Historia z o. Julio Mancinelli jest bardzo znana mimo przemilczeń.
    Staruszek miał już 72 lata, gdy wyruszył pieszo do Krakowa.
    Gdy dotarł, spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem. Objawienie Maryi, która sama chciała zostać Królową Polski było już u nas znane dzięki ks. Piotrowi Skardze.

    Jeżeli Ciebie interesuje ta historia, poczytaj
    http://www.duchprawdy.com/krolowa_polski_o_juliusz_mancinelli.htm

  5. E.B napisał(a):

    @Cisza1

    Dzięki za ten obraz. Nie umiem wklejać tego w tekst.

    Historia ojca Mancinelliego nie jest jednak tak powszechnie znana. Nikt z moich znajomych jej nie znał, nawet tych blisko Kościoła. Przemilczanie jednak jest skuteczne.
    Ja też dowiedziałam się z książki dr Krajskiego „Spisek przeciwko Matce Bożej i Polsce”.
    Jak już jest spisek w tytule to zapewne wywoła to oddźwięk :)), ale książka jest ciekawa i podaje wiele nieznanych faktów i wyciąga na wierzch to co przemilczane.

    Ojciec Mancinelli był w zakonie Jezuitów ww Włoszech w tym samym czasie , co nasz św. Stanisław Kostka. Bardzo kochał „małego Polaka”, jak sam o nim mówił. Maryja ukazała mu się w obecności właśnie św. Stanisława.
    To w ogóle zadziwiające skąd u niego wzięła się taka estyma dla Polaków. Kochał Polskę bardzo i był u nas już przed objawieniami. Powrót do Polski był jego marzeniem.
    Ciekawa postać.
    Ty znasz tę historię, wiem, bo nieraz wspominałaś, ale kto jeszcze, choćby na PT ją zna?

  6. E.B napisał(a):

    @Trzmielka

    Rzeczywiście nie podałam źródeł. Nie wiem jak je wkleić, więc podam tutaj:

    St.Krajski „Spisek przeciwko Matce Bożej (i Polsce)
    2.http://www.smkp.pl/maria-regina-poloniae-czasopismo/maria-regina-poloniae-2-2012/
    3.http://krolestwonmp.pl/tag/sluby-lwowskie/
    4.http://aniol-ave.blogspot.com/2013/03/sluby-lwowskie-jana-ii-kazimierza.html
    5.https://gloria.tv/article/oAGKsmF68TrL6asXni2nvLM6V
    6.http://www.pch24.pl/informacje/szukaj?q=%C5%9Bluby+lwowskie
    7.http://www.opoka.org.pl/biblioteka/Z/ZP/xw_nmpkrolowa.html
    8.http://circ.ne.3lab.info/post/7773,wiecie-ze-sp-lech-kaczynski-odnowil-sluby-lwowskie
    9.http://www.duchprawdy.com/lwowskie_sluby_jana_kaziemierza_1656.htm
    10.http://www.radiomaryja.pl/kosciol/lwowskie-sluby-jana-kazimierza/

    Zamieszczam czasem swoją pisaninę w parafialnej gazetce. Piszę pod hasłem „Przywróćmy pamięć”.
    Panie, w większości nauczycielki, które ją prowadzą, też o tej sprawie nie słyszały. Nawet one. Postanowiłam więc i tu zamieścić ten tekst, może kogoś zainteresuje. Nie samymi :krufkami” człowiek żyje :)).

    Mało wiemy o naszej historii, tej prawdziwej. Lata zaborów i późniejsze okupacje wyparły ją skutecznie z naszej świadomości. Przebić się przez te zwały kłamstw i przeinaczeń nie jest łatwo. Ale musimy to robić, żeby odzyskać własną tożsamość.

    Nasza historia zawiera wiele pięknych rozdziałów, patriotycznych i religijnych, ale też tych pełnych nikczemności i małostkowości. Ale musimy dobrze poznać siebie, żeby dać sobie radę z naszym dniem dzisiejszym i zbudować wreszcie przyszłość, taką, o której mówią liczne objawienia i przepowiednie. Można w nie oczywiście nie wierzyć, ale pojawiają się tak uporczywie, że trudno to przemilczeć.

  7. E.B napisał(a):

    @Robin

    Chłopom rzeczywiście nie przybyło. I to jest jedna z przyczyn, dla których mówi się o niewypełnionych ślubach.
    W czasach Wazów, pretendujących również do korony szwedzkiej, można upatrywać początków tego co nas później spotkało. W krótkim czasie spadły na nas różne wojny i nieszczęścia.
    Można mówić o spiskach zewnętrznych, bo one też były, ale przede wszystkim to partykularne interesy magnatów, ich prywata i pycha leżą u podstaw tego.
    Zaprzepaścili w swojej pysze również możliwość powstania Rzeczpospolitej Trojga Narodów, obrażając posłów ukraińskich w Senacie. Zamiast zbudować prawdziwe imperium środkowo-wschodnie otrzymaliśmy w zamian powstanie Chmielnickiego i nienawiść, która do dzisiaj nas dzieli.
    Gdyby nie rozbiory to prawdopodobnie nie byłoby obu wojen światowych, bo silna Rzeczpospolita stałaby temu na przeszkodzie.
    Nie musielibyśmy dzisiaj walczyć o postawienie na nogi resztek tego, co mogliśmy mieć i co mieliśmy.

  8. Robin napisał(a):

    EB
    Brawo 🙂

    Miło nieraz porozmawiać o czymś niebanalnym, co nie jest z krufkami związane, prawda?
    Wg Jasienicy (i mojej skromnej osoby) – Wazowie zapoczątkowali marsz ku mogile prowadząc rządy, jak pijany woźnica. Niektórzy zerkają jeszcze głębiej – w okolice Jagiellonów, którzy też potrafili marnować fantastyczne okazje (Grunwald, zhołdowanie Prus) i rządzili „dynastycznie”, co nam akurat bokiem wychodziło.
    Jest jeszcze jedna struktura, która (choć pośrednio) przyczyniła się do naszego zgonu, ale nie wiem, czy na tym blogu wypada o tym pisać 🙂

    PS

    Może jednak zajrzysz do naszego smutnego akademika?
    Twe deklaracje są tak nienaruszalne, że nawet nie odwiedzisz starego przyjaciela?

  9. E.B napisał(a):

    Robin

    Dzięki 🙂 . Ja myślę, że gdyby nie „jątrzyli” różni tacy wewnątrz i zewnątrz, to my sami ze sobą, tzn. Polacy, potrafilibyśmy się szybko dogadać i znaleźć wiele wspólnych punktów.

    Zmarnowanych okazji w naszej historii było sporo. Tak jak piszesz, niewykorzystany do końca Grunwald, a potem wyhodowanie na własnej piersi Prusaków, co nam się czkawką odbija do dzisiaj.

    Trochę podobnie jest teraz. Łagodnie traktujemy dawnych przeciwników, stosujemy „grube kreski”.
    I zastanawiam się czy to tylko nasza słowiańska dobroduszność, czy też stoją za tym nie nasze interesy.

    Grunwald, to był Jagiełło, który nie chciał wzmocnienia potęgi Korony, bo był Litwinem i zostawił niedobitych Krzyżaków. I dalej się to ciągnęło, w zasadzie do dzisiaj.

    Jak spojrzymy na naszą historię, to w zasadzie władców czysto polskich nie ma. Nawet Piastowie. Królowa Rycheza, żona Mieszka II, pramatka wszystkich następnych pokoleń Piastów wywodziła się z rodu cesarzy Wschodu i Zachodu.
    Jedni rządzili lepiej, utożsamiając się ze swoim królestwem, inni beznadziejnie, jak później Sasowie.
    Ale zgubiła nas prywata możnych. Elita państwa była w większości zepsuta. Sam król nie wystarczy.

    PS

    Nie kuś mnie jak ten wąż Ewę w raju :))
    Stęskniłam się już co prawda za panem Krzysztofem i pewnie bym do niego zajrzała, gdyby nie ten beznadziejny regulamin.
    Ale powrotu do tego co było nie ma. Zostało to zniszczone z premedytacją.
    Tu, w bólach rodzi się coś nowego. Zobaczymy…..

    A dlaczego mówisz, że Akademik jest smutny?

  10. Robin napisał(a):

    No bo jest…
    Jakże bez Ciebie ma być wesoły?

  11. E.B napisał(a):

    Oj, tam…
    Przychodzą przecież starzy znajomi. Kawiarenki tylko szkoda i tej dawnej atmosfery.

  12. fatamorgan napisał(a):

    Pani Ewo!

    Świetna notka, Gratuluję Pani napisania tej notki, którą to -odczytałem nie tylko z uwagą, ale i wielką przyjemnością. Historia nas uczy (a przynajmniej powinna nauczyć) tak wiele.
    Nasza historia, to powtarzające się błędy, które w swych konsekwencjach – doprowadziła wielokrotnie do upadku, tak kiedyś wielkiego kraju i jakże wspaniałego przecież narodu.
    Bilans naszych narodowych zalet i wad – doprowadził Polskę i Polaków do rozbiorów.
    Po których Polska, zbytnio rozbita i pomniejszona, nigdy już nie była wstanie, powrócić do onegdajszej potęgi i chwały.
    Pytanie które zadała Pani w końcowym zdaniu, nie jest pozbawione sensu.
    Nie tych jednak, co Polska obecnie nadal posiada „przedstawicieli” – ono dotyczy.
    Na takich, którzy mogliby – potrzeba będzie jeszcze poczekać.

    A szkoda, bo lepszego momentu w najnowszej historii, wprost jest i byłoby ciężko nawet i wymarzyć. Świat ulegający wielu przemianom, posiada obecnie jedynie! ——> jedno militarne supermocarstwo. Prezydentem którego, jest człowiek do Polski bardzo życzliwie nastawiony.
    Taka okazja dla Polski – może się (historycznie) długo nie powtórzyć.

    Pozdrawiam

  13. E.B napisał(a):

    Fatamorganie.

    Dziękuję bardzo. Jest Pan krytyczny wobec naszych władz, oczekując więcej, pewnie jak my wszyscy. Pisała o tym @Cogi.
    Idą jednak w dobrą stronę, choć powoli. Ja myślę, że w pewnych sprawach jest potrzebny również jakiś nacisk oddolny, jeśli naród będzie tego chciał.

    Moment jest rzeczywiście sprzyjający nam, wbrew pozorom i różnym szczekaczom unijnym.

    A słyszał Pan o tym:

    „Amerykańskie dowództwo wojsk lądowych szczebla dywizji dla działań w Europie będzie w Polsce. O tym, że amerykanie planują przenieść dowództwo z Niemiec do naszego kraju poinformował portal Defence.24. Chodzi o jednostkę Mission Comand Element. Taki krok ma na celu zwiększenie efektywności prowadzonych operacji w Europie.

    Portal informuje, że jednostka dowodzenia wojskami lądowymi w Europie Środkowo-Wschodniej będzie relokowana z niemieckiego Baumholder do Poznania.”

    za radiomaryja.pl

    Ciekawe, prawda? Mają być też zmiany w polskim rządzie m.in. w MSZ. Zobaczymy kto zostanie ministrem, bo to bardzo ważne.

    Cieszę się, że notka się podobała. Od czasu do czasu coś tam staram się napisać :)).

    Pozdrawiam

  14. fatamorgan napisał(a):

    Tak Panio Ewo. Krytyczny jestem. To fakt. Nawet bardzo! Lecz powodowany tym , co (faktycznie_ w Polece „jest” Jak tu Pani teraz odpowiedzieć na: „(…)A słyszał Pan o tym(…)
    Nie odpowiem, że nie tylko „słyszałem”, ale już znacznie wcześniej co-nieco o tym „wiedziałem”. Mniejsza jednak z tym. Ważniejszym jest co innego.
    Pani Ewo, zmiany o których Pani wspomniała, są Polsce absolutnie konieczne.
    Absolutnie!
    Wielka szkoda tu (w b/ścisłej relacji do jakże sprzyjającego Polsce czasu) że niestety – ale —-> zmiany w relacji do smutnych polskich realiów,czyli tzw,”ławki” będą niesamowicie trudnymi do efektywnego ich wprowadzenia.
    Innymi słowy. Wielka szkoda, że właśnie ta ławka, jest (o zgrozo!) aż tak, nie dość że płytka
    (taka prawda) to jeszcze i tak bardzo krótka.
    Jak na złość!

  15. fatamorgan napisał(a):

    Pani Ewo,

    bardzo przepraszam za te wszystkie błędy w pisowni w moim powyższym komentarzu.
    Zapomniałem się w jakim języku pisałem zbyt szybko. Co teraz tak jaskrawie widać, po tych
    żenujących efektach mojego pospiechu.
    🙂

  16. E.B napisał(a):

    Fatamorganie, trochę nas przetrzebiono. Tak krawiec kraje……

    Ale Polacy są zdolni i potrafią adoptować się do wymagań czasu. Miejmy nadzieję :)).

  17. fatamorgan napisał(a):

    Pani Ewo, skoro już o tym rozmawiamy. Jest jeszcze jeden i to bardzo znaczny, przez co odbijający się fatalnie na jakże smutnych „polskich realiach” problem.
    Jest to temat niesamowicie trudny i bardzo drażliwy.
    Podejmę ten temat, ale jeszcze nie teraz. Nie w tej chwili.
    Chciałbym bowiem mieć znacznie więcej czasu (niźli w tej chwili posiadam)
    – aby spokojnie o tym właśnie problemie pisać.

  18. E.B napisał(a):

    O,key. Chyba się domyślam.
    Nie ma co się przejmować błędami. Ja i tak przecież rozumiem.

    Pozdrawiam

Dodaj komentarz:

Przejdź do paska narzędzi