Dwa opowiadania i teoria – Orwell, Huxley i spiski

Może Ci się również spodoba

31 komentarzy

  1. @meszek napisał(a):

    „W US prowadzono badania związane z kreowaniem ruchów kulturowych.”

    Hmmm….. kreowanie ruchów kulturowych …. chyba coś w tym jest. To widać wokół nas.

    Banalny przykład dwóch pedałów (czyli roweru). W czasach gdy byłem młody – każdy chciał mieć rower. Taki dość porządny dostawało się na Pierwszą Komunię. No ale po co ten rower był potrzebny?
    Rower był potrzebny żeby na nim jeździć – prostota odpowiedzi wręcz poraża 🙂

    A po co potrzebny jest rower dzisiaj?
    Rower dzisiaj potrzebny jest by walczyć !!!!! Tak, tak, dzisiaj się na rowerze nie jeździ ot tak dla przyjemności, rower to narzędzie walki z …. o tym było już trochę w notce: z globalnym ociepleniem, z kapitalizmem, z białymi szowinistycznymi samcami, z religią, … itd/itp

    Jeszcze kilkadziesiąt lat temu rower dawał FUN, dzisiaj jest narzędziem WALKI.

    Pewnie są jeszcze i dzisiaj jacyś nieuświadomieni/zacofani ludzie którym rower służy do przywiezienia mąki ze sklepu – bo zabrakło do przygotowania obiadu – ale to dzieje się w małych miasteczkach i na wsiach, poza dużymi miastami.

    Wydaje się że takie badania nad kreowaniem ruchów kulturowych rzeczywiście były prowadzone i to pewnie nie tylko w USA i wydaje się że po latach wyniki tych badań wyciekły do „cywila” szczególnie do branży marketingowej.
    Bo inaczej trudno wytłumaczyć zachowanie klienta kupującego np. buty dla którego najważniejszy jest znaczek na bucie 🙂
    marka buta = identyfikator „kulturowy” 🙂

    Może trochę nie na temat, ale tak mnie naszło.

  2. cisza1 napisał(a):

    @piko

    Nie trzeba szukać daleko, by zetknąć się z wieloma ludzmi wykształconymi, mało tego, z ludzmi zajmującymi się kształceniem innych, nauką etc., by dostrzec, że są jakby zaimpregnowani .
    Nie brak im inteligencji, bystrości umysłu, oczytania. Pełnią czasem różne odpowiedzialne funkcje, specjalizują się w wąskich dziedzinach itp. itp.
    Gdy tylko, nie daj Bóg w rozmowie z takimi poruszyć sprawy tzw. drażliwe, to następują: bunt, śmiech albo brak zainteresowania (przykład WTC, tworzenie kredytu, globalizacja). Ja często spotykam się z taką sytuacją.
    I uważam, że to nie jest aż tak złe.
    Byłoby gorzej, gdym ja, Ty, inni z obawy przed reakcją w//opisaną zamilkli i zajęli się wyłącznie „pierdołami”.
    Dopóki są tacy, jak Ty i takie notki jak ta, to jest nadzieja, że nie wszystkich zdołano zaimpregnować.

    ps. dodam Song Hongbinga 🙂

  3. nagor napisał(a):

    @piko
    Witaj, poczekamy cdn
    Ale zważ jedno co powszechnie umyka i nabijamy się z marchewki a sami połykamy stadnie jako gadżety sieć , marki itp .
    Komórka -inwigilacja -lokalizacja -szpan na nowy model , brak życia bez zasięgu a w zasięgu Pokemony ,Wieloryby itp sterowanie zachowaniami , fizycznymi zachowaniami , teraz tylko nośna treść i polujemy jak walenie na śledzie .
    Sieć , to tak na niby do sprawdzenia , ale to wirtual a w nim można wiele, wiele…… więcej niż w realu , założona celowo powszechna dezinformacja i masz samych bojowników tylko podaj cel .
    Popatrz na nachodźców , niby biedna ciemnota (bez obrazy) a gadżety , marki , zachowania i wymagania ,to z programu lekcji szkół islamskich ?

  4. Trzmielka napisał(a):

    @piko

    Tak mi się wydaje, że termin „teoria spiskowa” idealnie trafił w potrzeby ludzi, którzy są czcicielami „świętego spokoju”. A takich jest bardzo wielu.

    Zaetykietowanie tych, którzy wątpią i pytają, kiedy oficjalny przekaz nie zgadza im się z faktami, logiką czy zdrowym rozsądkiem, jako ulegających „teoriom spiskowym” – to bardzo wygodny sposób,,żeby nie musieć zanadto się zastanawiać. I mieć błogi spokój w duszy, że to, co mają w mediach, to „święta prawda”.

    Dla wielu ludzi są, niestety, ważniejsze wartości niż prawda i jedną z nich jest „święty spokój”.

  5. nagor napisał(a):

    @Trzmielka
    Można to inaczej , powszechny kanał/kanały informacji posługują się zamkniętą bazą informacji powielaną na wielu nośnikach ,gdzieś akceptowaną co treści . Konsument informacji na wszystkich nośnikach ma podobny przekaz „święty spokój ” Informacja boczna sprzeczna z głównym nurtem wymagała by aktywności osobistej ale podana i znakowana ” teoria spiskowa ” traci inspirację waloru poznawczego , „nawiedzeni gadają”. To nie jest spełnienie ptrzeb ludzi to jest kamuflaż do dezorientacji ludzi aby nie wychodzić poza określony krąg . A tyle jest teraz równoległych ofert zagospodarowania wolnego czasu a będę szukał czegoś pod stołem kiedy stół zastawiony .
    To system a dopiero ludzie.

  6. cisza1 napisał(a):

    @Trzmielka

    tu off.
    Prosiłaś o linki w sprawie męczeństwa Polaków w Dachau. czekają na Ciebie:))
    Pozdrawiam

  7. ebns24 napisał(a):

    Huxley w swojej książce proponuje ludziom świat taki, jakiego właściwie sami chcą. Jego utopijna recepta na ludzkie życie i szczęście gwarantuje ludziom egzystencję bez przykrości.
    Zamiast wzrastania w swoim człowieczeństwie, duchowym, intelektualnym, moralnym, związanym niejednokrotnie z cierpieniem, krzyżem, daje świat stabilności, dobrobytu, przyjemności, użycia.
    Ale to ma swoją cenę.

    „Ale to właśnie cena jaką musimy płacić za stabilność. Trzeba było wybierać między szczęśliwością, a tym co zwane jest sztuką przez duże S. Poświęciliśmy sztukę….”

    Dla tej szczęśliwości trzeba poświęcić swoją wolność wyboru, prawdę, prawdziwe piękno. A jak zaczynają się odzywać jakieś wątpliwości to jest na to pigułka szczęścia- narkotyk.

    Huxley był guru już dla ruchu hipisów i pokolenia 1968.

  8. Trzmielka napisał(a):

    @cisza1

    OFF: dzięki, już tam zaglądałam. W ostatnim „Naszym Dzienniku” jest długi artykuł Danuty Bazyluk o arcybiskupie Majdańskim i tam też jest opisana historia wyzwolenia obozu. Z tą różnicą, że nie ma mowy o posłańcu do Amerykanów, tylko o przypadkowym natknięciu się zwiadu na wagony z ciałami. Jest też historia spotkania księdza (wtedy jeszcze biskupa) Majdańskiego w 1975 roku z jednym z oprawców z Dachau, na jego procesie w Monachium.

  9. Trzmielka napisał(a):

    @ebns24

    Bardzo ciekawy komentarz. Tak, świat „świętego spokoju” w spotęgowanym wydaniu to jest świat Huxleya. I „ucieczka od wolności” Fromma też diagnozuje to samo dążenie.

    Zapomniany dzisiaj PRL-owski jeszcze felietonista Maciej Iłowiecki (napisał już w latach 90. pamiętny dla mnie tekst o „cywilizacji ułatwiania”. To jest właśnie to, o czym piszesz – tam, gdzie można nie podjąć wysiłku, żeby zyskać jakieś dobro wyższe – nie podejmuje się go, bo tyle jest łatwiejszych alternatyw…

  10. Trzmielka napisał(a):

    @nagor

    To, o czym piszesz, to właśnie ta „cywilizacja ułatwiania”, o której napisałam do ebns24. To kwestia nie inteligencji, spostrzegawczości – ale emocji. Wielu ludzi byłoby w stanie zauważyć rażące niespójności w oficjalnym przekazie, ale woli zamknąć na nie oczy, nawet nie próbować myśleć.

    A także spotkałam się nieraz z taką sytuacją, że dana osoba widzi jasno zupełnie inny sens faktów, niż podają media, ale woli wierzyć mediom niż własnemu rozumowi. Taki ktoś sądzi, że widocznie ma jeszcze niewystarczającą wiedzę, bo przecież media nie mogą aż tak kłamać. Albo ze polityk, którego czyny lub słowa wskazują na przestępstwo nie może być przestępcą,to raczej my go pochopnie chcemy potępić. Patrz: notka „Znawcy”, obok tej notki @piko, na temat względności zdrady.

  11. piko napisał(a):

    @meszek
    Sprawa sterowania klientem to też działanie w obrębie psychologii, socjologii z tym, że ma na celu sprzedaż, tworzenie marki, mody, zachowań „stadnych” jakiegoś dres kodu. Zawsze to było. To o czym pisałem dotyczy innej sfery działań.

    Dla większości rower dalej jest tylko rowerem a nie narzędziem do wyrażania „czegoś”. Cyklistów którzy blokują ulice bo im jest za ciasno pogoniłbym na cztery wiatry.

  12. piko napisał(a):

    @cisza1
    To prawda, że jest wiele osób (sam mam w swoim otoczeniu sporo) które widzą świat jak u Tuwima.

    I nie ma do nich o to pretensji, nie każdy ma chęć i wolę żeby coś tam „rozgryzać”.

    Mam jedynie wówczas pretensję i potrafię być nieprzyjemny, jak mi od oszołomów wymyślają kiedy sami nie zrobią najmniejszego wysiłku intelektualnego żeby coś zanalizować, wyciągnąć jakiś logiczny wniosek.

    Kreacja pieniądza to następny poważny temat do przedstawienia.

  13. cisza1 napisał(a):

    @ebns24 & all
    To świetne – pigułka szczęścia- narkotyk.

    Przekaz ma zapewnić „święty spokój”. Zastanawiam się, czy taka taktyka jest skuteczna. Myślę, że pozornie. Człowiek, jako taki czyli duch i materia zmienia się ale gdy lewoskrętni „przeginają”, to w wielu odzywa się uśpiony duch. Duch Święty też nie śpi….
    Człowieka można kształtować ale tylko do pewnej granicy.
    Granicą jest to, co „bez naszej wiedzy i zgody” Pan Bóg (natura) wszczepił w serce człowieka.
    Wtedy albo „pigułka szczęścia-narkotyk” ( stąd tylu nałogowców!, stąd tyle samobójstw! ) albo przebudzenie i powrót do życia, do szukania sensu, do własnego myślenia.

    Może to zbyt naiwne?

  14. nagor napisał(a):

    @Trzmielka

    Nie moje klimaty ulegać prowokacji. Ale muszę przyznać ,że to aktywna indoktrynacja komuś się chce albo musi .

  15. piko napisał(a):

    @nagor
    Akurat nie jestem gadżeciarzem choć lubię otaczać się przedmiotami ładnymi o dobrej jakości i funkcjonalność.

    Co do inwigilacji to olewam to. Zauważ że teoretycznie każdego można jakoś tam namierzyć. I co z tego? Co ONI zrobią z tak wielką ilością informacji. Trzeba przecież ją przefiltrować, zanalizować, poskładać w jakąś całość.

    W następnej części będzie właśnie o sieci i jak można znaleźć się w „bańce” …

  16. ebns24 napisał(a):

    @Cisza1, @Trzmielka

    Zaproponowany Wspaniały Świat jest utopią, bo nie da się przekreślić natury i tego co w człowieku jest zaprogramowane, dążenia do prawdy, dobra, piękna.

    Mamy już wszczepiony taki gen, który odróżnia człowieka od zwierząt. Nie wystarczy najeść się, napić, używać życia. Wcześniej czy później odzywają się inne potrzeby. Nieraz bardzo późno.
    Ale one są i będą zagłuszane. Do zbudowania Nowego Świata trzeba wykorzystać słabości człowieka.
    Temu przeciwstawia się chrześcijaństwo, stawiając ducha nad materią, jest więc cały czas zwalczane.
    Utopia nie wygra z prawda o człowieku, ale będzie z nią walczyć, tak jak o pokój, wzniecając wojny.

  17. piko napisał(a):

    @Trzmielka 1 maja 2017 o 19:16

    Po pierwsze awatarek masz super. Po drugie komentarz do ciszy może być częściowo i do Ciebie.

    Określenie „Spiskowa teoria” jest niszczące i rozwalające dyskusje. Po pierwsze nie ma czegoś takiego jak teoria spiskowa. Są po prostu spiski udane, spiski nie udane, działania transparentne i działania o których nie potrafimy nic konkretnego powiedzieć.

    Tłumaczenie każdego zjawiska, którego się nie rozumie spiskiem jest błędem i powiedziałbym prostactwem, ale często jest wygodne (panie bo to wszystko przez żydów i cyklistów).

    Podobnie jest w drugą stronę – coś co po zastanowieniu i przeanalizowani jest działaniem które można określić jako spiskowe (np. 9/11) przez leniuszków i ludzi o prostej konstrukcji jest z ironią nazywane „teorią spiskową”.

  18. piko napisał(a):

    @ebns24
    Huxley w swojej książce proponuje ludziom świat taki, jakiego właściwie sami chcą. Jego utopijna recepta na ludzkie życie i szczęście gwarantuje ludziom egzystencję bez przykrości.

    Źle piszesz – wygląda, że nie czytałaś książki. Ludzie tam nie mają nic do gadania. Na etapie embrionalnym programuje się ileś alf, bet, delt itd. i później odpowiednio kształtuje ich osobowość od dzieciństwa do wieku dojrzałego.

    Fragment

    „Sam Pan Nasz Ford położył wielkie zasługi w zakresie przesuwania punktu ciężkości z prawdy i piękna na wygodę i szczęśliwość. Produkcja masowa tego wymagała. Powszechna szczęśliwość tego wymagała. Powszechna szczęśliwość utrzymuje turbiny w stałym ruchu; prawda i piękno nigdy. No i, rzecz jasna, gdy masy przejęły władzę, zaczęła się liczyć szczęśliwość, nie zaś prawda i piękno.”

  19. piko napisał(a):

    Wiadomo, że człowiek to skomplikowana konstrukcja (nie mówię o biologii) z elementami racjonalnymi i metafizycznymi, boskimi. Ale ja nie o tym.

    Huxley w formie s-f przedstawił realny problem zarządzania i sterowania dużymi populacjami. Moja notka jest właśnie o tym.

    Orwell świetnie zdefiniował warstwy społeczne i jakie interakcje zachodzą pomiędzy nimi.

    „Od początków czasów historycznych (…) na świecie istnieją trzy warstwy ludzi: górna, średnia i dolna. (…) Cele poszczególnych warstw są absolutnie nie do pogodzenia. Celem górnej jest utrzymanie swojej pozycji, średniej – zamiana miejsc z górną. Celem dolnej, jeśli akurat go ma – gdyż na ogół jej przedstawiciele są zbyt ogłupieni ciężką pracą fizyczną, aby myśleć o czymkolwiek poza żmudną codziennością – jest znieść przywileje i stworzyć społeczeństwo, w którym wszyscy będą równi. Na przestrzeni dziejów wciąż toczą się boje, w ogólnych zarysach przebiegają identycznie. Przez długie okresy górna warstwa pewnie dzierży władzę, lecz prędzej czy później następuje moment, kiedy traci wiarę we własne siły, albo w swoje umiejętności sprawnego rządzenia; czasami dzieje się to równocześnie. Wówczas obala ją warstwa średnia, która angażuje warstwę dolną wmawiając jej, iż walczy o wolność i sprawiedliwość. Zaledwie osiąga cel, spycha warstwę dolną na dawną, podrzędną pozycję, a sama przeistacza się w górną. Po pewnym czasie z jednej lub z obu tych warstw wykuwa się nowa warstwa średnia i bój zaczyna się od nowa. Z trzech warstw tylko dolnej nigdy nie udaje się choćby na krótko zrealizować upragnionych celów. „

    Ja bym dodał jeszcze jedną małą warstewkę (w której mam nadzieję pozostanę) – obserwatorów tej sceny.

  20. Trzmielka napisał(a):

    @piko

    Awatarek to dzięki Lordowi Jimowi, który wyprowadził mnie z błędu, ze jestem zalogowana na Polskim Tekstem. Jak już się prawidłowo zalogowałam, to okazało się, ze bez problemu mogę wstawić sobie własny obrazek. Szkoda, ze skrzydełka się nie zmieściły, ale za to widać uśmiechniętą gębusię.

    Ta „spiskowa teoria” to jeden z kijów, którymi się okłada przeciwników według metod lewicowej propagandy (ze szczególnym uwzględnieniem michnikowszczyzny). Taki sam, jak „faszysta”, „fundamentalista”, „skrajna prawica”, „oszołom” właśnie… I wychodzi na to, ze trzeba wyjaśniać, że nie jest się wielbłądem. Z ludźmi, którzy posługują się tego rodzaju epitetami, nie ma co rozmawiać, to kompletnie różne światy, porozumienia nie będzie. Ale jest to wciąż bolesna zagadka, że do tego stopnia porozumienie jest niemożliwe.

  21. piko napisał(a):

    @trzmielka

    Metoda etykietowania jest standardowym zabiegiem propagandowym. Jeżeli ktoś ją stosuje prawdopodobnie jest propagandzistą albo zwykłym głupkiem bez argumentów.

    Pytasz się dlaczego z porozumieniem jest problem …

    O tym jest ten tekst. Oni mają przeformatowane mózgi. Mówię poważnie.

  22. Trzmielka napisał(a):

    @piko

    „Oni mają przeformatowane mózgi. Mówię poważnie”

    Wiesz, że coraz bardziej dochodzę do takiego samego wniosku… .Czy sądzisz, że „odformatowanie” jest możliwe?

  23. piko napisał(a):

    Indywidualna sprawa.

    Kilka moich prób skończyło się niepowodzeniem więc dalej nie próbuję. Po co „uszczęśliwiać” na siłę jak mu z tym co ma jest dobrze.

  24. ebns24 napisał(a):

    Piko

    Czytałam omówienie idei zawartych w książce, popartych stosownymi fragmentami.

    Ty mówisz o metodach, jakie zostały zastosowane w utopijnym świecie, a ja o kondycji ludzi, którzy dzisiaj taki hedonistyczny świat wybierają, bez embrionalnego programowania.
    Nie trzeba stosować drastycznych metod, wystarczy zagrać na słabości człowieka, jak wąż w raju.

  25. Trzmielka napisał(a):

    @ebns24, @piko

    E.B, trafiłaś w punkt! Dlatego właśnie Huxley jest i będzie aktualny. Da się „sformatować” umysł bez ingerencji w genotyp czy w mózg. Ale wtedy jest szansa na odwracalność tego zabiegu,

    Pozwolę sobie tu wkleić komentarz @Żółwia z dyskusji pod notką „Znawcy”, skierowany do jej autora (to jego zdanie przytacza @Zolw na początku):

    „Z chęcią bym obejrzał polski remake, poświęcony odkrywaniu resortowych korzeni przez prawdziwego patriotę.”

    Właśnie rozmawiasz z takim. Niczego nie musiałem odkrywać – o tym, ze moj ojciec jest zaangażowanym działaczem partyjnym wiedziałem „zawsze”. Resortowej kariery nie zrobiłem przez przypadek, bo pojechałem na studia do innego miasta i interesowały mnie zupełnie inne rzeczy, niż to czym zajmował się ojciec. Ale zawsze, ze względu na obserwowaną w domu postawę ojca sympatyzowałem z komuchami i liberałami (awans społeczny, narracja „gdyby nie socjalizm, to bym krowy pasał” i takie tam).
    A potem przyszedł 10.04.2010. A po nim 12 lat bezczelnego rabunku ze śmianiem się ludziom w oczy. I ostentacyjne rządy wujków ze WSI, z bełkotliwym bredzeniem Bula w charakterze frontmana.
    To w zupełności wystarczyło. Nie było żadnych bólów porodowych, tylko taki błysk olśnienia.

    http://naszsalon24.org/2017/05/01/o-wzglednosci-zdrady/#comment-29209

  26. piko napisał(a):

    Zastanawiałem się przez chwilę czy nie napisać czegoś pod tekstem o względności zdrady. Nie żebym chciał polemizować z autorem bo nie jest on tego wart, raczej z chęci podzielenia się swoimi przemyśleniami.

    Napiszę coś u siebie. O zdradzie i wierności już pisałem http://naszsalon24.org/2017/02/06/tyle-sie-tu-dzieje-a-mnie-oczy-bola/

    Szacun dla żółwia

  27. Trzmielka napisał(a):

    @piko

    Jak najbardziej, wielki szacunek dla Żółwia!

  28. izaluka napisał(a):

    @piko i Wszyscy
    „Tylko małe sekrety muszą być strzeżone. Wielkie trzymane są w sekrecie dzięki niedowierzaniu opinii publicznej.” (Marshall McLuhan)

    prisonplanet.pl/nauka_i_technologia/naukowcy_psychopaci,p418799510

    http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_technologia/naukowcy_zadaja_debaty,p193530446

  29. pink panther napisał(a):

    iko, W sprawie notki pt.”Dwa opowiadania i teoria” to mam mieszane uczucia. Z jednej strony romantyczne wspomnienie, jak mi na granicy zwinęli celnicy egzemplarz „Nowego wspaniałego świata” Aldousa Huxley’a (po francusku:))) , co mnie utwierdziło na pewien czas w przekonaniu, że z niego straszny antykomunista i „nasz człowiek”:)))
    Co do teorii spiskowych czy raczej praktyki spiskowej to chyba nie ma jakich specjalnych kontrowersji: temat ma kilka poziomów: najważniejszy jest oczywiście ten, który „przykrywa” prawdziwą dyskusję wokół prawdziwych wątpliwości – skierowaniem do dyskusji kilku panów udających strrrrasznie zaangażowanych romantyków, którzy wypisują rzeczy przerysowane aż do śmieszności i ..po poważnej dyskusji. To jest bardzo skuteczne metoda w ostatnich dekadach w krajach Zachodu, której odpowiednikiem w krajach komunistycznych było banalne zamykanie „opornych sączących wątpliwości” do więzień, psychiatryków, lub w poważniejszych sprawach – „znikanie delikwenta”. To jest stosowane nadal z dużym sukcesem w kilku lub kilkunastu krajach i nikomu na Zachodzie to nie przeszkadza.
    Po wielkiej dyskusji w USA wokół sprawy 9/11 , która podzieliła naród amerykański na dwie połowy (wierzący i niewierzący), okazało się, że nie jest już możliwe, głównie z powodu internetu – nazwanie czegoś „spiskową teorią” i – zamknięcie sprawy. Ten wariat David Icke zrobił filmik genialny i śmiałam się z niego tak długo, jak trwa. Dzięki za wrzucenie.

    Wracając do Aldousa Huxley’a. To jest poważna sprawa, albowiem w po latach dzięki internetowi, z cichej wielbicielki szlachetnego Aldousa stałam się nie tyle przeciwniczką, co osobą wielce sceptyczną wobec tego, co produkowało Imperium jako „myśli szlachetne dla ludzkości”.
    Aldous Huxley pochodzi z wielkiego „rodu Huxley’ów”, bardzo widocznego w historii intelektualnej Imperium w XIX i XX w. Duża rodzina w służbie imperium na polu nauk humanistycznych, społecznych i biologicznych, jak również czasem w administracji kolonialnej.
    „Założyciel rodu” czyli dziadek Aldousa to Thomas Henry Huxley ( 1825-1895) trochę biolog, trochę zoolog, trochę samouk ale głównie – gorący zwolennik Darwina (zwany „Buldogiem Darwina) a przede wszystkim – człowiek, który był wojującym ateistą, dla niepoznaki określający siebie „agnostykiem”. W tej rodzinie to nie był „taki sobie ateizm” ale , jak w przypadku jego zięcia a wujka Aldousa – ożenionego kolejno z dwiema córkami Thomasa – malarza Johna Colliera – był to też jawny lub dyskretny – antykatolicyzm. John Collier (1850-1934) malarz pre-rafaelicki bardzo popularny miał powiedzieć co następuje (a co przeszło do historii): „…To me, as to most Englishmen, the triumph of Roman Catholicism would mean an unspeakable disaster to the cause of civilization..” ( Dla mnie, jak dla większości Anglików, triumf Rzymskiego Katolicyzmu oznaczałby niewypowiedzianą katastrofę dla sprawy cywilizacji).
    Brat Aldousa Huxley’a – sir Julian Sorell Huxley był nie tylko pierwszym przewodniczącym UNESCO ale przede wszystkim prominentnym członkiem Brytyjskiego Towarzystwa Eugenicznego, w tym w latach 1937-1944 wiceprzewodniczącym a w latach 1959-1962 przewodniczącym. Szczytowym „osiagnięciem” organizacji był wyrok więzienia dla prominentnego członka towarzystwa, lekarza Leonarda Arthura w roku 1981 – za „próbę zamordowania nowo-narodzonego dziecka z syndromem Downa”. Po jakimś czasie został uniewinniony a Brytyjskie Towarzystwo Eugeniczne, z którego dorobku intelektualnego pełnymi garściami czerpali niemieccy naziści – zmieniło nazwę na Instytut Galtona. Julian Sorell Huxley był też pierwszym przewodniczącym Brytyjskiego Towarzystwa Humanistycznego, czyli banalnie – wojującego ateizmu.
    Sam Aldous Huxley był raczej słabego zdrowia (wzrok i nerwy) , uczył nawet jakiś czas francuskiego w Eton, m.in jako nauczyciel Erica Blaira, przyszłego George’a Orwella. Podobno nie radził sobie z uczniami. Został literatem. Mocno eksperymentował z narkotykami (może nerwy) . Od 1937 r. żył w USA w południowej Kalifornii a w 1938 r. zaprzyjaźnił się tam z niejakim Krishnamurti, którego ponoć uwielbiał, podobnie jak wegetarianizm, medytację i stał się wyznawcą Vedanty „jednej z sześciu ortodoksyjnych odmian hinduizmu”. Od 1939 aż do śmierci w 1963 r. był członkiem aktywnym( wraz z Christopherem Isherwoodem, pisarzem, szczęśliwym gejem Brytyjczykiem wizytującym Republikę Weimarską i jej burdele) Vedanta Society Południowej Kalifornii. Aby zarobić na chlebek, pisał scenariusze dla wytwórni filmowych Hollywood, gdzie był wprost noszony na rękach i zarabiał astronomiczne sumy (33 tysięcy USD tygodniowo!!). Od początku lat 50-tych eksperymentował z środkami psychodelicznymi. W latach 1941-1960 napisał podobno 48 artykułów do czasopisma Vedanta and the West. I tak dochodzimy do tego, skąd wzięły się dragi i moda na medytacje hinduskie wśród hipisów i w całej tej „rewolucji 1968”. Cały ruch hipisowski zaczął się w Kalifornii.
    Przeczytałam to wszystko dzisiaj (czyli trochę dzisiaj, trochę wczoraj bo jest noc) i teraz naprawdę nie wiem, co myśleć o prawdziwym znaczeniu treści zawartych w książce „Nowy wspaniały świat”. Życie przerosło fikcję.

    Nawiasem, jeździł do ZSRR w latach 30-tych i obraził się na Stalina, bo lansował Łysenkę, który wyśmiewał się z „burżuazyjnej nauki biologicznej” – wtedy głównie brytyjskiej -teoria ewolucji.
    Tak na pierwszy rzut oka to widać, że elity imperium z Huxley’ami na czele nieźle propagowały: antykatolicyzm, rasizm i eugenikę (pierwsi przed Niemcami) oraz …Krishnamurtiego i psychodeliczne narkotyki. No i wojujący ateizm. Często stosując oskarżenia wobec przeciwników o stosowanie „spiskowych teorii dziejów”.

  30. piko napisał(a):

    Wielkie dzięki za komentarz. Wiedziałem że będzie co czytać 🙂

    Huxley nie był z naszej bajki to oczywiste, powiedziałbym nawet, że niecny z niego typ. Szczerze mówiąc nie zagłębiłem się w jego biografię. Po przeczytaniu Twojego komentarza widzimy w jakiej fajnej rodzince kształtowało się jego życie.

    Na swoje „usprawiedliwienie” powiem, że celem mojego tekstu nie była laurka dla autora tylko opis pewnej koncepcji służącej sterowaniu dużymi grupami społecznymi, „tresowaniu” człowieka. Uważam, że ta metoda jest realizowana skutecznie, na przykład Szwedzi, którzy są według mnie już straceni/przeformatowani.

    Zastanawiałem się, czy nie posłużyć się przy pisaniu Januszem Zajdlem i jego Paradyzją czy Limes Inferior ale Huxley jest niestety bardziej popularny i tak wyszło.

    Jeszcze raz dzięki za koment. Teraz moja notka została uzupełniona o ważne fakty.

Dodaj komentarz

Dla triumfu zła potrzeba tylko, żeby dobrzy ludzie nic nie robili- E. Burke.
Przejdź do paska narzędzi