Z lektur intymnych…

Może Ci się również spodoba

73 komentarze

  1. adamkonrad napisał(a):

    Ciekawy tekst.
    Omawianej książki chyba nie znam poza tytułem (zerknąłem na streszczenia w internecie by pamięć popchnąć – i chyba jednak sobie nie przypominam), no dosyć wyjątkowy i chyba zyskał własne życie. Pewno nawet często inaczej rozumiany niż w intencji.
    Cóż jak czyta się już Doctora Who to nie ma sił, by na wszystkie inne lektury znaleźć czas
    🙂
    Dla mnie ważne lektury to trylogia chyba już w pięciu częściach 😀 Douglasa Adamsa ‚przewodnik autostopowicza po galaktyce’ no i Voneguta Śinobrody.
    czyli raczej zlepki elementów szybciej puentowanych – nawet jeżeli tworzących i wiodących do jakiejś dającej się ująć konkluzji

    niż wymagających dłuższego śledzenia historii i nie daj Boże analizowania

    Nie żebym nie doceniał Muminków i Mio mój Mio (czy jakoś tak)

    odbiór zmieniający się wraz z rozwojem człowieka – tak to fascynujący temat
    jeśli się nie mylę, już chyba rozmawialiśmy – żadna książka nie jest mądrzejsza od odbiorcy
    choć to też pewnie nie do końca prawda, może jednak potrafią trochę rozepchać świadomość, ale za każdym razem tylko o tyci
    jeśli czegoś w kimś na danym etapie nie ma, to nie da się tego wezwać żadnymi słowami ni stworzonymi obrazami

    pewnie książka czytana przez dobrego odbiorce może być mądrzejsza od autora
    cóż o ile zawarte jest w niej pewne odbicie świata, może powodować lepsze przemyślenia od zamierzonych

    ale ta sama książka jest czym innym dla każdego odbiorcy
    przynajmniej dobra książka powinna taka być

    więc podsumowując – proces odbioru jest twórczy
    pewnie dlatego czytanie jednak chyba rzeczywiście rozwija
    i kryzys w tej dziedzinie może trochę niepokoić

    co do emocji
    nie wiem czym są strukturaliści poznańscy
    ale emocje są wartością poznawczą
    i właściwie chyba najistotniejszym co możemy wyciągnąć
    to ustalenie względnie modulacja naszych emocji wobec takiego czy innego aspektu rzeczywistości
    bez tego poznanie jest zbiorem rzeczy bez znaczenia
    które nie wiadomo dlaczego to niby miałyby nas w najmniejszym stopniu interesować
    to interesować to przecież emocja

    😀

  2. adamkonrad napisał(a):

    choć tekst był pewnie bardziej o konfrontacji byłej z obecną świadomością Cogi
    😀
    no ale tak jest właśnie z odbiorem
    uporządkowanego tekstu pisanego

    każdy odbiorca inaczej przerobi
    a autorze cierp, że nie o to chodziło

  3. Cogi napisał(a):

    Uwielbiam „Autostopem przez Galaktykę” 🙂 . Ale o ile potrafiłabym wskazać ulubione filmy, muzykę, obrazy, etc., etc, nie umiałabym wymienić ulubionych książek. Mam jedynie swoje książki „znaczące”, ważne dla mnie. Nie zawsze przyjemne. Za miesiąc, rok, dziesięć lat, będą inne. W końcu nie da się żyć bez czytania 🙂 .

  4. belfer66 napisał(a):

    Fajna notka.Przychodzi mi tylko do głowy stwierdzenie,że miłość ma różne twarze.”….we wszystkim pokłada nadzieję”

  5. E.B napisał(a):

    Witaj Cogi po świętach 🙂

    Fajnie, że już jesteś.

    Ja tylko dodam od siebie, że każda książka ma swój czas. Za wcześnie czytana może też zaszkodzić :).
    Do wszystkiego trzeba dorosnąć :).

    Pozdrawiam

  6. Cogi napisał(a):

    @belfer66
    Miałam trochę obiekcji, czy ją zamieścić i czy nie jest „nazbyt” intymna 🙂 .

  7. Cogi napisał(a):

    @ebns24
    Też się cieszę, że Was wszystkich widzę 🙂 .

  8. nohood napisał(a):

    hej cogi

    idealizm czy empiryzm ?
    dylematy pokolenia 68.

  9. tichy napisał(a):

    @all

    lektury z dzieciństwa mniej lub bardziej dojrzałego, zwłaszcza obowiązkowe, nieklikające po dojrzeniu – oj, jaka nowość?

    PS. Jest jednak kilka, które zawsze będa klikać…

  10. cisza1 napisał(a):

    @Cogi
    Witaj!
    „Szczególnie, że jako literaturoznawca wywodzę się z poznańskiej szkoły strukturalistów.”

    Strukturalizm – kierunek badań literaturoznawczych wywodzący się z teorii językoznawczych Ferdinanda de Saussure’a oraz teorii fonologicznej Nikołaja Trubeckiego, a rozwijający się pod wpływem antropologii Claude’a Lévi-Straussa. Podstawowym celem strukturalizmu było stworzenie ścisłej, naukowej metody badania literatury i jej cech uniwersalnych, a w centrum zainteresowań badawczych znajdowała się wewnętrzna organizacja języka literackiego i jego właściwości systemowe, nie zaś poszczególne utwory literackie./wiki/

    Jestem ściślak – napisz normalnym językiem, kim jesteście i o co chodzi….Balcerzan?

    Kiedyś czytałam zbyt wiele, połykałam….dzisiaj coraz mniej beletrystyki.

  11. Intuicja napisał(a):

    COGI,

    skoro o jednoznacznych ocenach mowa, napisz, proszę, czy Twoim zdaniem w świecie wirtualnym obowiązują nas te same zasady, których staramy się trzymać w świecie realnym?
    Czy może należy od siebie wymagać trochę więcej, a może trochę mniej?
    A ponieważ rozmawiamy w blogosferze, może na przykładzie stąd: jak np. oceniłabyś blogowanie pod dwoma nickami? Stworzenie dwóch zupełnie odmiennych postaci, funkcjonowanie „w ich ramach”, nawiązywanie relacji z innymi blogerami, komentatorami. Czy jest to Twoim zdaniem uczciwe wobec tych, którzy nieświadomie w takie relacje z wykreowanymi postaciami wchodzą?

  12. Michalina Terkowska napisał(a):

    Intuicja
    Jeśli mogę dodać przykład własny? Staram się postępować jednakowo w realnym świecie i w virtu. . A jeśli już trzeba różnicować, to w virtu mniej sobie pozwalam niź realnie. Bo nie wiem z kim mam do czynienia. .
    Gafy popełnia się tak czy tak, ale nie o tym mówię
    Nie wszyscy rozumieją

  13. Intuicja napisał(a):

    MICHALINA,

    ja też na mniej:))
    Chociażby dlatego, że jest czas, aby ochłonąć, powstrzymać emocje, trochę bardziej przemyśleć, co się chce powiedzieć. W realu jestem dużo mniej precyzyjna, co często prowadzi do nieporozumień, zwłaszcza gdy rozmawia się z osobami o ścisłym umyśle, oczekującymi – pewnie i słusznie – większej dyscypliny języka; na szczęście w realu dochodzi jeszcze mowa ciała, która ułatwia kontakt, no i możliwość natychmiastowego wyjaśnienia niesnasek. Prawdą jest jednak taki banał, że słuchać wcale nie oznacza słyszeć:)

    Gafy – rzecz ludzka:) Druga strona też powinna spojrzeć z przymrużeniem oka na taką gafę;)

  14. cisza1 napisał(a):

    @Intuicja @Michalina

    Dla mnie virtual jest trudny, mimo że już czas jakiś piszę. Bardzo często nie rozumiem, co „mówią” inni….jakże łatwo o pomyłkę!
    Otwartość ( jakże ograniczona prywatnością ) nie jest tutaj w cenie
    Narażam się na wyśmianie, niezrozumienie ale tak naprawdę wliczam to „w koszta”. A niech tam….niech sobie używają, ból szybko mija.
    Gdy dochodzi do grubych nieporozumień wycofuję się…. nie umiem walczyć z widmem a język internetu bywa bezwzględny 🙁

    Szczęściem jest świat realny, rozmowy „bez końca” i co najważniejsze – obecność.
    Pozdrawiam Was miłe Panie serdecznie

  15. Cogi napisał(a):

    @Nohood
    A wiesz, że nie przyszło mi do głowy, że można na to spojrzeć od tej strony? 🙂 . Celne pytanie… 🙂

  16. Cogi napisał(a):

    @tichy
    Chodziło mi raczej o te lektury, które boję się, że dziś kliknęłyby za mocno.

  17. Cogi napisał(a):

    @Cisza
    Bingo – jak mawiał nieoceniony Sowiniec 🙂 – jestem magistrantką prof. Balcerzana 🙂 .
    Strukturalizm to metoda badawcza oparta na założeniu, że dzieło literackie jest strukturą. Między jego poszczególnymi elementami zachodzą ścisłe relacje, a jednocześnie każdy tekst literacki podlega badaniu za pomocą pewnego uniwersalnego aparatu. Utwór literacki traktowany jest jako swoisty autonomiczny konstrukt – wszystko czemuś służy. Bada się te cechy, które determinują jego literackość. Badacza nie obchodzi na przykład proces powstawania tekstu czy intencje twórcy.
    Swoją drogą – jesteś trzecią znaną mi osobą, która mówi o odejściu od beletrystyki – po moim ojcu i Zolwiu. 🙂

  18. cisza1 napisał(a):

    @ Cogi
    No, niestety …
    Czytam wiele książek faktu, historycznych i ….”literatury duchowej”.
    We współczesnej beletrystyce odrzuca mnie język …po kilku stronicach, odkładam.
    Nie oznacza to, że uważam się za znawczynię i dlatego krytykuję :))

    ps.Wiele rzeczy ( nie beletrystykę ) tłumaczę, wiele weryfikuję po tłumaczu….ręce mi czasem opadają.

  19. Cogi napisał(a):

    @Intuicja
    Myślę, że Internet tylko pozornie jest zupełnie anonimowy. Piszę o tym dlatego, że często naganne zachowania w Sieci wyjaśniane są poczuciem anonimowości użytkowników. Osobiście nie widzę żadnej różnicy między relacjami z ludźmi w poza Siecią i w Sieci, może poza tą, że w tak zwanym realnym życiu z częścią osób, z którymi tu podejmuję interakcję, w ogóle nie weszłabym w żadne relacje. Paradoksalnie, Internet – nawet przy najlepszych intencjach nadawcy – przekłamuje wizerunkowo. W realnym życiu jestem na przykład skrajnie introwertycznym odludkiem. Nużą mnie pewne konwenanse, towarzyskie rozmowy o niczym, irytują mnie ludzie, którzy marnują mój czas pustosłowiem. W piśmie to rzadsze zjawisko, dlatego też chętnie i z uwagą czytam, to, co napisane.
    Jeżeli natomiast chodzi o blogowanie pod dwoma nickami – nie mam zdania na ten temat, wyrażam jedynie nadzieję, że to nie mnie masz na myśli, zaś ten egocentryzm wynika z faktu, że na Salonie 24 przypisywano mi tyle tożsamości, że już sama się pogubiłam, kim byłam, a kim nie – pamiętam, że Wielguckim, Pantryjotą, Zolwiem, Pawiczem i jakąś dziennikarką. 🙂 .

  20. Cogi napisał(a):

    @Cisza
    Mój tato – również polonista z wykształcenia, jakiś czas temu stwierdził, że beletrystyka opiera się na tak powtarzalnych schematach, że po przeczytaniu iluś tam książek, zaczęła go zwyczajnie nudzić. Czyta pamiętniki, dokumenty, literaturę faktu i teksty filozoficzne. Podobne stanowisko prezentuje Zolw. Dla mnie to zupełnie niepojęte. W momencie kiedy czytam tekst oparty na fikcji – staję się pełną uczestniczką tego fikcyjnego świata – i to dla mnie główna atrakcja czytania. Sądzę nawet, że mam odruch uciekania w literaturę w sytuacjach, kiedy życie zaczyna mnie przerastać.

  21. Michalina Terkowska napisał(a):

    Cisza..
    To niezrozumienie działa w obie strony, tyle że na żywo, widząc czyjąś reakcję, można natychmiast skorygować.
    Słowa mają kilka znaczeń i po czasie widzę, że zostały rozumiane inaczej. .W tym innym kontekście.
    Mogę iść w tłumaczenia : się, lub komuś. Najczęściej mi się zwyczajnie nie chcę…Jeśli się da , mogę wejść w ten nowy wymiar słowa. Bywa zabawnie. Nie muszę.
    Na żywo akurat na to rzadziej sobie mogę pozwolić. Raczej muszę tłumaczyć.
    Czyli virtu daje fajny luz :))

  22. Michalina Terkowska napisał(a):

    Intuicja 11,38
    Dokładnie tak.
    Mnie przeszkadza jeszcze coś.
    Pisanie ,,z przypisami ,, jest zamulajace. Zakładam pewien poziom doinformowania, lub wykształcenia rozmówcy. Na żywo widzę. .trafiłam czy nie, z przekazem. Jeśli nie, mówię to samo innym słowami. W virtu raczej nie ma się na szansy

  23. Trzmielka napisał(a):

    @Cogi

    To bardzo niezwykła sprawa, że jak, twierdzisz, naprawdę jesteś introwertycznym odludkiem. Z Twojej aktywności na blogu można wywnioskować coś zupełnie przeciwnego! Tkwi w tym jakaś Tobie tylko znana tajemnica, bo ewidentnie potrzebny jest Ci nieustanny kontakt z innymi…

    Wyobraź sobie, że ja także, podobnie jak Twój Tato, polonistka z wykształcenia, z tego samego powodu co on nie sięgam już od dawna po literaturę piękną. Czasem mam potrzebę zajrzenia do czegoś z wielkiej klasyki, ale proza współczesna irytuje mnie. Szeleści papierem, o wejściu w świat fikcji w ogóle nie ma mowy.

    Do niektórych poetów także wracam. Czytuję czasem wiersze całkiem współczesne, w tym zupełnie młodych poetów, i zdarzają się tam świetne rzeczy.

    Mam też coraz bardziej wrażenie, że tzw. mądrość życiową o wiele skuteczniej można czerpać z obserwacji innych ludzi i ich życia, z lektur naukowych i popularnonaukowych, z wielkich tekstów religijnych, jak Biblia, a głównie Ewangelie. Tam wszystko jest…

  24. Cogi napisał(a):

    @Trzmielka
    Dlatego napisałam, że Internet przekłamuje wizerunkowo – kilkakrotnie spotkałam się tu z oceną, że jestem osobą otwartą i towarzyską 🙂 .
    Ja również chętnie czytam literaturę naukową, populatnonaukową, literaturę faktu, dokumenty, ale to czytam niejako poznawczo – w beletrystykę po prostu „wchodzę” tak jak w alternatywny świat.

  25. Intuicja napisał(a):

    CISZA,

    o tak! Zdecydowanie preferuję świat realny, lepiej i bezpieczniej się w nim czuję, bo wiem (mniej więcej;) ) z kim mam do czynienia.
    Choć przyznam, że na poważne tematy wolę rozmawiać w necie. To dużo łatwiejsze. Nikt się nie wtrynia w pół zdania. Ja tez się nikomu nie wtryniam:)
    Zwykle jest to bardziej uporządkowana rozmowa.

    🙂

  26. Michalina Terkowska napisał(a):

    Cogi,
    Po co uciekać w powieści? Jasne, wiem, ze tak się dzieje. . Nie dobrze uciekać przed problemami. Jeśli już przyszły. Tzn nie szukać ich, ale przecież w życiu są. I sposoby na nie też są, czasami nieoczywiste:))

  27. Michalina Terkowska napisał(a):

    Swoją drogą, jaki tu spokój :))
    Fajnie;)

  28. Intuicja napisał(a):

    COGI,

    chyba mnie źle zrozumiałaś. Nie chodzi mi o pisanie pod kilkoma nickami w różnych odstępach czasu z wyraźnym przekazem, że to jedna i ta sama osoba. Takich blogerów było i jest mnóstwo. Ot, choćby znajoma Galimatia 🙂 To dla mnie w pełni zrozumiałe zjawisko. Uważam, że ok.

    Chodzi mi o świadome kreowanie zupełnie innej osoby, np. młodej dziewczyny i wprowadzanie w błąd innych. Chciałam tylko wiedzieć, czy uważasz to za uczciwe (skoro mowa w notce o jednoznacznych ocenach).

  29. Cogi napisał(a):

    @Michalina Terkowska
    To oczywiste, że problemy są po to, żeby je rozwiązywać 🙂 . Poza tymi, które z racji swojej ostateczności rozwiązać się nie da 🙂 . A nieraz nie ma się już po prostu siły, żeby o nich myśleć. Niektórzy wtedy piją, inni „chodzą na dziewczęta”. A ja czytam 🙂 . Nałóg jak każdy inny 🙂 .

  30. Michalina Terkowska napisał(a):

    Cisza,
    A ja chodzę, po prostu, wędruje i czekam aż minie to czemu nie mogę zaradzić.
    Perypatetyk jestem pewnie :))

  31. cisza1 napisał(a):

    @Cogi

    Wybacz ale nie rozumiem.
    Piszesz: Internet przekłamuje wizerunkowo….a ja myślę, że to robota nas samych :))) Internet to tylko narzędzie.
    Kiedyś już o tym była mowa.

    Powiem Tobie w zaufaniu; widzę Ciebie jako osobę bardzo otwartą, wyjątkowo ufną do granic ….. (brak mi tylko Twojego adresu – żart! ), dzielącą się w sieci sobą, swoim życiem i swoimi myślami.
    A lektury?
    Jeżeli nazywasz którąś z nich „intymną”, to przecież także ciut ekstrawertyczne.
    Mogę być w błędzie…tak często u mnie bywa.
    Tak sobie tylko myślę, nie pogniewaj się.
    Pozdrowienia ślę..

  32. Cogi napisał(a):

    @Intuicja
    Bo ja wiem, może jeśli wiekowa dama udaje młodą dziewczynę, chce poflirtować z kolegami -blogerami 🙂 . To akurat wydaje się dość niegroźne, chociaż dość zabawne, zwłaszcza, że musi wtedy zakładać, że flirt ograniczy się do Sieci. Świadome kłamstwo zawsze jest nieetyczne, ale jeśli ktoś koniecznie musi sobie poprawiać w ten sposób samopoczucie, widocznie ma z tym jakiś problem. Nie wnikam w to, ze mną raczej ani młodsze, ani starsze damy nie flirtują 🙂 , a panowie jakoś sobie dadzą radę.
    Wydaje mi się, że takie przekłamywanie rzeczywistości, na przykład wirtualne tworzenie nieistniejącego męża albo zamienianie córki na syna, często ma służyć temu, żeby nie zostać zidentyfikowanym. Może chodzić o coś, co się zrobiło w Sieci, a potem się tego wstydzi 🙂 .

  33. cisza1 napisał(a):

    @Michalina Terkowska

    A ja chodzę, po prostu, wędruje ….gdybym mogła:))
    Ja mam maksymę, często i skutecznie praktykowaną:
    ze strat się żyje
    i mija….

  34. Michalina Terkowska napisał(a):

    Cogi,
    Czytałam wszystko co w rękę wpadło. Już nie. Już fakty a nie fikcję.
    Czytajmy, tak czy inaczej. Musisz się odnieść z racji zawodu, do różnych tekstów.
    Ale poza tym, żyjmy :))

  35. Cogi napisał(a):

    @Cisza
    Nie gniewam się, wręcz przeciwnie, zrobiło mi się miło 🙂 , zawsze chciałam być otwarta. Kwestię nadmiernej ufności i podawania na swój temat informacji, na podstawie których łatwo mnie zidentyfikować kiedyś rozważałam i doszłam do wniosku, że w zasadzie – nie mam niczego do ukrycia. Nie jestem też nikim ważnym, znaczącym, znanym, żeby kogoś, kto może być niebezpieczny sobą zainteresować. Nie piszę tu niczego, czego nie odważyłabym się powiedzieć wprost twarzą w twarz. Nie przypuszczam też, żebym miała swoją znacznie już przywiędłą urodą rozkochać w sobie jakiegoś stalkera 😀 .

  36. Michalina Terkowska napisał(a):

    Jest problem identyfikacji osób które sobie tego nie życzą. Nie ma prawnego wymogu pisania pod naciskiem. Ani podawania innych danych. Gdy one wyciekną, może być bardzo niemiłe. Virtu wchodzi w realny świat.
    W sumie rozmawiamy o poglądach, stanowisku w sprawie itp. Chyba czuję czy ktoś udaje czy prezentuje swoje stanowisko z którym mogę się zgodzić, lub nie

  37. Cogi napisał(a):

    @Cisza
    No i jeszcze – zapomniałam o najważniejszym 😀 . Zabrzmi zabawnie, ale to święta prawda. Z natury – kocham święty spokój. Staram się nie wchodzić nikomu w drogę i niesprowokowana – nie atakuję. Ale zaatakowana – tak naprawdę, kiedy grozi w rzeczywisty sposób to mnie albo moim najbliższym – jak moi tatarscy przodkowie – zostawiam tylko drzewo, żeby wiedzieć którędy wrócić 🙂 .
    (Dla tych, którzy nie znają dowcipu:
    Wódz ordy do podwładnych na widok miasta:
    – Spalić, zrównać z ziemią, zostawić tylko drzewo na wzgórzu, żebyśmy wiedzieli, którędy wracać).

  38. Michalina Terkowska napisał(a):

    Cisza,
    Mnie się kiedyś nie opłaciło bardzo bycie rozpoznaną na żywo. Ludzie mili w sieci bywają niebezpiecznymi. .

  39. Zolw napisał(a):

    Żeby nie było, żem zupełnie niepiśmienny – czytam równiez poezję; częściej, niż @Cogi sądzi, bo chowam tomiki w rozłożonym demonstracyjnie Clausevitzu albo Plutarchu :))

    @cisza1 – ja myślę, że nie tyle „internet przekłamuje”, co raczej budzi nieporozumienia z powodu odcięcia przekazu mimiką i mową ciała. W komentarzach siłą rzeczy pisze się skrótowo i dośc „impresjonistycznie” – przez tę szybkość nie dośc precyzyjnie wyrażony, przyjazny żart łatwo odczytany może być jako ironia, sarkazm czy kpina. Ja zazwyczaj w takich razach staram się wyjaśniać dalej „otwartym tekstem” – zazwyczaj pomaga.

    Choć jak się trafi na zębatego trolla, to on to wykorzysta, no i wtedy już trzeba przywalić jakąś pałą. Ty jesteś gołębiego serca, to możesz mieć opory.

  40. Intuicja napisał(a):

    COGI,

    Ok, przyjmuję:)
    Taka argumentacja do mnie przemawia.

    CISZA,

    trochę przekłamuje…
    Np. ja jestem z kolei osobą towarzyską, lubię spotykać się z ludźmi, rozmawiać z nimi, ciekawią mnie bardzo, lubię opowiadać dowcipy (choć palę je też całkiem nieźle). Pomyślałabyś?:)
    Chociaż nie ze wszystkimi, fakt.
    Mam to szczęście, że wokół mnie jest dużo ludzi i to takich sprawdzonych w boju. Bardzo wiele im zawdzięczam (i nie są to puste słowa).

    CISZA, MICHALINA

    O!
    Nie wiem, czy to to samo, ale ja mam taką: życie – wieczna zgoda na utratę:):)

  41. Cogi napisał(a):

    @Michalina Terkowska
    Sądzę, że to zawsze jest kwestia wyboru, czy chce się być w Sieci anonimowym, czy nie. Należy szanować decyzję innych. Cisza opublikowała kiedyś tekst na temat psychopatów w Sieci – bardzo niepokojący, zwłaszcza że siłą rzeczy Internet, zapewniając nawet pozorną anonimowość – takich ludzi przyciąga. O kłopotach wynikających z zaufania opartego na internetowych znajomościach słyszałam niezliczone historie, od których włos się na głowie jeży. Rzecz chyba w tym, żeby lekkomyślnie nie wpuszczać nikogo do swojego życia za daleko.
    Kiedyś zastanawiałam się nad tym, czy etyczne jest w moim przypadku pisanie bloga pod własnym nazwiskiem – głównie dlatego, że wprost wyrażam swoje sympatie polityczne. Jestem nauczycielką, nie powinnam tego robić. Z drugiej strony – jestem też osobą prywatną i jako taka mam prawo do określonych poglądów politycznych.

  42. Michalina Terkowska napisał(a):

    Internet przekłamuje? A nie jest tak, ze oceniamy rozmówcę w virtu wg własnych stereotypów. Co komu wypada itd.
    Chętnie bym urzadziła tu konkursu na trafną charakterystykę mnie samej. .. :)))
    Może by mi to wyjaśniło w czym problem z ,,przekłamywaniem ,,?:))
    Przecież czytamy czyjeś wpisy a reszta to tylko nasza wyobraźnia 🙂

  43. Zolw napisał(a):

    „Swoją drogą, jaki tu spokój :))
    Fajnie;)”

    Fakt. Tylko strasznie dużo polonistek i potomków polonistów. Jako syn belfrów od fizyki i matematyki czuję się nieco nieswojo.

    Od razu się przyznaję, że nie czytałem „Nad Niemenem”. Ale obejrzałem film! Prawie cały!

  44. Michalina Terkowska napisał(a):

    Cogi
    Powiem prosto. Miałam kłopoty. Nie dramatyczne. Ale..
    Choć mam też przeniesione z virtu znajomości ogromnie miłe i ważne z racji wspólnego widzenia spraw. I są te znajomości ,,rozmaite ,, wiekowo czy w innych kategoriach. Akceptowalne. Ale bardzo doradzam rozwagę.

  45. Michalina Terkowska napisał(a):

    Żółw
    No proszę bardzo! Jestem mat.fiz.
    Wypraszam sobie! :))

  46. Cogi napisał(a):

    @Michalina Terkowska
    O przekłamywaniu napisałam, mając na myśli to, że nasze kreacje nie zawsze są zamierzone. Być może często podświadomie stwarzamy swój obraz taki, jakimi chcielibyśmy się widzieć. Dla jasności – mam na myśli siebie samą. Staram się nie kłamać z premedytacją – oczywiście nie udaje mi się unikać tzw. białych kłamstw, ale nie jestem z tego dumna. Kłamstwo uważam za tchórzostwo. A jednak, jak zauważyła Cisza, istnieje rozbieżność między tym jak widzę siebie sama, a jak widzą mnie inni. Muszę zatem dawać jakieś sygnały do takich a nie innych ocen. Jak pewnie większość ludzi, nie jestem z siebie do końca zadowolona – łagodnie rzecz ujmując, niektóre moje cechy mi przeszkadzają, niektórych w sobie bardzo nie lubię, a nie potrafię ich wyeliminować. W pozainternetowym życiu znacznie częściej się ujawniają, choćby dlatego, że tam dzieją się rzeczy, które dotykają mnie osobiście. Tu łatwiej nad nimi panować.

  47. Cogi napisał(a):

    @Michalina Terkowska
    Jestem bardzo rozważna 🙂 . Znacznie bardziej niż romantyczna. W wieku nieomalże 50 lat doświadczenia nauczyły mnie niejednego 🙂 . Osobiście nie miałam doświadczeń ze znajomościami internetowymi, które uznałabym za niebezpieczne. No może poza tym, że raz się umówiłam na randkę przez Internet i jeszcze zanim kelnerka podała kawę, intensywnie myślałam, jak to zrobić, żeby się dyplomatycznie z tego wyplątać 😀 . Szczegółów nie opowiem, bo do dzisiaj mi wstyd 😀 .

  48. Michalina Terkowska napisał(a):

    Cogi
    Gdy zachowuję się naturalnie to na żywo jest OK. Wiadomo że to ja. W takim czy innym stanie ducha.
    W virtu, nie wiem? Dalej jestem naturalna, A może należy grać samą siebie – jednakową? Nie pokazując nastrojów? Bo dla kogoś to będzie przekłamania?
    No to po co mi takie kontakty? I po co komuś kontakty z tak zmumifikowaną ,,osobą, ,.
    ;).

  49. Michalina Terkowska napisał(a):

    Cogi:)))
    Nie wierzę :)))Nie umawiaj się na randki. Warto w jakiejś sprawie pogadać. Nie zawsze na żywo jest stosowny rozmówca. Moje nieprzyjemności były innej całkiem natury. Nie ma co wracać

  50. Cogi napisał(a):

    @Michalina Terkowska
    To zależy od tego, jak się traktuje swoją obecność w Sieci. Dla mnie to wymiana myśli, konfrontacja poglądów, sposób na refleksję nad własnymi, zaspokojenie ciekawości innych ludzi, ich zapatrywań, wartości, nierzadko skorzystanie z ich wiedzy. Pewnie, że wchodzi się z ludźmi w osobiste relacje, ale ciągle są to relacje, z których w każdej chwili można wyjść, zamykając komputer. W pozainternetowym świecie już o to nie tak łatwo.

  51. nohood napisał(a):

    cogi:

    A wiesz, że nie przyszło mi do głowy, że można na to spojrzeć od tej strony? 🙂”

    można. przemiany kulturowe, czy zmienności tzw. ducha czasu bywają ciekawe
    zastanawiało mnie na ile jeden z ważniejszych głosów pokolenia kontestatorów zawierać może zapowiedź współczesnego upadku.
    jest to również refleksja nad własną drogą, gdyż w większości kształcili mnie ludzie wyrastający w duchu kontrkultury…

    patrząc na to co stało się z agnieszką holand, która była tłumaczką pierwszego polskiego wydania „nieznośnej lekkości bytu” dochodzę do wniosku, że
    myśl i obyczaje, z których wyrastał kundera nie sprawdziły się- najdelikatniej rzecz ujmując.

    co do beletrystyki w całej rozciągłości podzielam zdanie ciszy, żółwia i twojego taty- tylko prawda może być zajmująca.
    podobne rozczarowanie przeżyłem na ostatnim roku studiów w odniesieniu do filmu fabularnego. przerysowania formalne i dydaktyzm ostatecznie odrzuciły mnie od kina.
    wyobraźnia i emocje ożywają jeszcze niekiedy w kontakcie z muzyką i muzyką słowa.
    i naturą rzecz jasna.
    🙂

  52. Cogi napisał(a):

    @Michalina Terkowska
    E no to było z 10 lat temu 😀 . Teraz już jakoś i chętnych mniej, i człowiek w stałym związku 😀 .

  53. Michalina Terkowska napisał(a):

    Nie, śmiałam się z czegoś innego:)).
    To są te niewygody rozmowy w necie. Postawiłam sobie siebie w podobnej sytuacji.
    Mam znajomych z virtu, z którymi wymieniamy zdjęcia, rozmawiamy przez telefon itd…mamy innych żywych znajomych, świadczących o naszej realnej egzystencji.
    I poza jednym spotkaniem realnym, nie chcę mi się nigdzie wybierać. Na jakieś zjazdy itp.
    Coś zdradzę, ale nie wyglądaj nikomu. Jestem leń okropny :))
    No! Więc biorę się jednak do pracy, bo co jakiś czas mi się spiętrza, głównie przez wczesniejsze leniuchowanie;)

  54. Cogi napisał(a):

    Ja też do roboty!!! :))))

  55. cisza1 napisał(a):

    @Zolw
    Ja też sobie wypraszam. Jestem mat-fiz-chem! :))

  56. cisza1 napisał(a):

    @Cogi @ Michalina

    Nie uwierzycie!!!
    Mam nosa do ludzi, nie wiem skąd i nie wiem po co….do tej pory „węch” mnie nie zawiódł a może to Duch Święty?
    Piszę prawdę, całą prawdę i tylko prawdę – teraz, nie zawsze:)))

    Mam dwóch internetowych „synów”, cudne chłopaki.
    W realu jeszcze cudniejsze:)

    Na spotkaniu virtualnych w prześlicznym realu byłam – znałam ich tylko z sieci a oni mnie i zero zawodu z mojej strony.
    Nie wiem, co innym w duszach grało?

    Jaja jak berety, co nie?

  57. Zolw napisał(a):

    @Michalina Terkowska
    @cisza1

    Ależ szanowne Panie, broń Boże nie Was miałem na myśli 🙂

    @Trzmielka przyznała się sama, a @Cogi i jej tatę znam na żywo. Przerażające jest to, że nie da się w rozmowie z polonistami przywołać żadnej książki, której ci ludzie nie przeczytaliby już wcześniej :)))

    Inna rzecz, ze dopiero @Cogi wytłumaczyła mi, co to jest przydawka. Polonistkom napotykanym na wcześniejszych etapach mej drogi życiowej jakoś to się nie udało i żyłem przez to w ciemnocie, jak jakiś pan Jourdain.

  58. Michalina Terkowska napisał(a):

    Cisza,
    Też mam takie przełożenie, na realne życie. Gdyby to definiować ,,wiekowo,, to powiedzmy syn, brat i siostry.
    Ale nie lubię mieszać porządków. Przyjaciele po prostu.
    Realna rodzina by tu była obrażona, gdybym
    Idę do tej pracy:(

  59. Lula322 napisał(a):

    @Intu

    Co do Galimatii to zamierzam Ją tutaj sprowadzić . Toć to moja stara Kumpela 🙂
    🙂

  60. Lula322 napisał(a):

    @Cogi

    re : Profesor Balcerzan

    Byłam kiedyś na spotkaniu z Nim. Podpisał mi książkę (Poezja polska w latach 1939-1965):)

    „Weronice czytelniczce „moich” autorów Witkacego, Mirona, Leśmiana (wymienił jeszcze jedno nazwisko-nie do odczytania)

    Bardzo serdecznie Edward Balcerzan”

    Porozmawialiśmy

    Teraz patrzę na datę- marzec 2010

    Co mnie ujęło:

    Wyszliśmy razem z auli , idę obok niego i mówię:

    Miałam jeszcze o coś zapytać- a On mi na to tym swoim mięciutkim głosikiem : Oj tam- nie martw się Weroniczko

    Na tyle osób co Go opadły zapamiętał moje imię

    To było bardzo ujmujące i miłe 🙂

    Uśmiecham się na wspomnienie 🙂

    Ba razie tyle:)

    Lulka

  61. Cogi napisał(a):

    @Lula
    Musiał Cię naprawdę polubić. Jako promotor był bezlitosnym szydercą, człowiek myślał tylko o tym, żeby się nie zbłaźnić. A i tak go uwielbialiśmy za polot, wiedzę i w sumie chyba za to, że stawiając nam takie wymagania, traktował nas na serio. Latem byłam na jego wykładzie z okazji wystawy poświęconej Wydawnictwu Poznańskiemu. Poleciałam z kwiatkami. Poznał mnie od razu i od razu mi wypomniał, że zamiast zostać na studiach doktoranckich, zagrzebałam się w pieluchy 😀 .

  62. Lula322 napisał(a):

    Wszystko ma swój czas:)

    Ja Go zapamiętałam przemile.

    Cogi-mozna tu edytować komenty?

  63. Cogi napisał(a):

    Ja mogę jako autorka wątku, napisz mi co, to Ci edytuję.

  64. Pawicz napisał(a):

    @Cogi
    „Poleciałam z kwiatkami”

    Lizus! Lizus! 😛

  65. Intuicja napisał(a):

    LULA,

    nie wciągaj mnie w to!

    🙂

  66. Cogi napisał(a):

    @Pawicz
    Trzeba wiedzieć, komu się podlizywać 😛

  67. Pawicz napisał(a):

    @Cogi
    Tak czułem, że to interesowne jest 😛

  68. tichy napisał(a):

    @Cogi

    Jedną z zalet zdanej matury jest to, iż można po niej czytać co się chce.

    No, chyba że kogoś losy rzucą na polonistykę…

    PS. W iinych krajach – anglistykę, hispanistykę (chyba niewłasciwe słowo?), francustykę (j.w.?), rusycystykę (o! drugie poprawne!)…

  69. tichy napisał(a):

    @

    Inną zaletą matury jest to, że po niej nie trzeba już więcej pisać wypracowań.

    No, chyba że losy kogoś rzuciły na polonistykę…

    Choć, przyznaję – pisanie blogów to coś w tym rodzaju. Ale jak kto chce!

  70. robertzjamajki napisał(a):

    @cogi
    Kilka rzeczy liczy sie w zyciu czlowieka i co charakterystyczne sa to rzeczy «pierwsze»:
    Pierwsza milosc
    Pierwsza ksiazka
    Pierwsza smierc

    Tak, chyba to dobry dobor, choc kolejnosc niekoniecznie..

Dodaj komentarz

Dla triumfu zła potrzeba tylko, żeby dobrzy ludzie nic nie robili- E. Burke.
Przejdź do paska narzędzi