Pamięci Władysława Sebyły – kolejny dzień 11 kwietnia…

Dziś – siódma rocznica 10 kwietnia 2010.

Jutro – już siedemdziesiąta siódma rocznica 11 kwietnia 1940 roku. Siedemdziesiąt siedem lat temu to nie było kilka sekund – lecz kilka dni, może tygodni..

W Muzeum Literatury w Warszawie będzie wernisaż wystawy poświęconej poecie – przypomnienie wystawy i spektakl według scenariusza Doroty Pieńkowskiej.

Pamiętam to zdarzenie z 15 maja 2013 roku. Na wystawie czasowej przyglądam się  zdjęciu „niepotrzebnych poetów”, Kwadrygantów. Wśród nich – mój znajomy poeta, którego wiersze otwierają portrety światów pozamykanych. Co on tu robi?

Nie, to nie on!. To Władysław Sebyła, uśmiechający się trochę do żony Sabiny, trochę i do własnych myśli,  z dłonią uniesioną dla podkreślenia urody precyzyjnie zdmuchniętej strużki papierosowego dymu. Nie, to nie było złudzenie. To nie było też jakieś uderzające fizyczne podobieństwo. Dlaczego zobaczyłam na zdjęciu sprzed niemal osiemdziesięciu lat człowieka żyjącego tu i teraz, i piszącego równie niezwykłe, choć tak inne, wiersze?

Obok,  w gablocie, kopie kilku dokumentów ze Starobielska i Kozielska. Dokładny buchalter pracowicie sporządził cyrylicą „spisok ucziotnych dieł na ubywszych wojennoplennych starobielskogo lagiera”. Podkreślony wpis z numerem 3168 – Sebyła Władisław….. god rożdienija 1902. Pod nim, pod numerem 3172, inny Władysław. Mój Dziadek, Władysław Sielanko. Pierwszy raz zobaczyłam ten dokument. To była lista wywozowa. Może  – alfabetycznie tak bliscy – zginęli w jednym dniu? Od strzału w tył głowy, w charkowskiej katowni, i zostali wrzuceni do tego samego dołu w lesie przy Piatichatkach…

„Jesteśmy gnojem, mój bracie,

Mierzwą potu i krwi,

Mroźne niebo sinieje nad nami.

Płyną obłoki – i dni.”

Sabina Sebyłowa założyła album wspomnień, spisywanych dla ich syna,Maciusia. W dniu swoich urodzin, 4 listopada 1940, Maciej Sebyła zwierzył się: „wiesz, mamo, ja wciąż we snach widzę ojca, któremu strzelaja w kark”…

Skrzypce, nuty, Sebyłowe obrazy i portrety w ołówku… bardzo podobne do portretu mojego Dziadka, który narysował w czasach studenckich jego przyjaciel. Kiedy byłam u Babci, wparywałam się w ten portret przed zaśnięciem. Dziadek też – mówiła – świetnie rysował… Po maturze studiował przez rok na Politechnice Warszawskiej; zrezygnował jednak z wymarzonej architektury i wrócił do rodzinnego Wilna na studia w Instytucie Europy Wschodniej. Czuł,  że studencki pobyt poza domem jest za dużym obciążeniem finansowym dla rodziców, wychowujących jeszcze czterech jego młodszych braci i siostrę. Ale to wszystko było dużo później. W roku 1920 musiał oszukać w sprawie daty urodzenia, żeby go wzięli do wojska. Zachował się list ciotecznego brata Dziadka, Czesława Zgorzelskiego, który był zastępowym w ich drużynie harcerskiej. Napisał swoim rodzicom o tym, że po ich długiej podróży jakąś furmanką Władka do wojska nie przyjęli i odesłali – jako zbyt młodego. Nie poddał się po tym pierwszym niepowodzeniu…

Władysław Sebyła sfałszował swoje swiadectwo urodzenia, dodając sobie dwa lata zeby wziąć udział w powstaniu śląskim (uczył się wtedy w Szkole Realnej w Sosnowcu). Po maturze zapisał się na Wydział Mechaniczny Politechniki Warszawskiej, ale po roku przeniósł się na Uniwersytet Warszawski – wybrał polonistykę, i poezję. W kole literackim „Złocień” spotkał się z Gałczyńskim – również późniejszym jeńcem wojennym, który nie trafił na „nieludzką ziemię”, ale do innego obozu, w którym wojenni jeńcy nie byli mordowani.

Dwuletnia służba wojskowa Sebyły zaowocowała wierszami o wojnie. W połowie międzywojennego dwudziestolecia, w pierwszym numerze „Kwadrygi”, ukazał się jego „Sztab” – wiersz o planowaniu działań wojennych nad mapą…

„Tylko tego nie widać, nie widać na planie,

Że we krwi, że we krwi czerwonej  brną kompanie!

Że gdzieś na mokrym polu, na trawiastej łące

Telefonista wbity w sieci drutów, dzwonków

Zasłucha się w źrodlany śpiew szarych skowronków…

… I bluźnie jak bluźnierstwem – krwią w niebo gorące!…

 

Że młode, zdrowe chłopy jak najgrubsze zairno

Będą sypać się w bruzdy piaszczyste na marne,

Sypać się piachem, prochem… Nic z nich nie wyrośnie

… Tylko nikła trawka o wiośnie.

 

Tylko tego nie widać, nie widac na planie,

Że tam sa ludzie, ludzie – nie tylko kompanie,

I że krew jest czerwona, czerwona i dymi,

I że zalewa mapę jeziotem olbrzymim.”

….

You may also like...

6 komentarzy

  1. Cogi pisze:

    Piękna, wzruszająca notka. Za rzadko piszesz Olu, tak się fajnie czyta Twoje teksty.

  2. Zolw pisze:

    Właśnie to samo chciałem napisać 🙂

    Coś się dzieje na Świecie, albo we mnie, że te „wojenne” wiersze przedwrześniowych poetów, kidyś brzmiące dla mnie jak „opowieść z przeszłości” zaczynają mi się wydawać przerażająco aktualne.

    I bardzo niepokojące.

  3. mona391 pisze:

    Piękna notka, świetny wiersz.

  4. nohood pisze:

    wstrząsające są te słowa:

    Że młode, zdrowe chłopy jak najgrubsze zairno

    Będą sypać się w bruzdy piaszczyste na marne,

    nie na marne droga aleksandro oni dają nam siłę.
    to nasi duchowi dziadowie.

  5. Kochani,

    Dziękuję z całego serca za dobre słowa..
    Odpowiem sensowniej – w innej chwili.

  6. E.B pisze:

    Navigo.

    Pięknie napisane.

    Rocznica Smoleńska przykryła Katyń, a więc powód dla którego tam pojechali.
    Trochę o tym zapominamy.

    A Smoleńsk to tylko ciąg dalszy tej polityki, która jest z powodzeniem wdrażana w stosunku do Polski od wielu lat.
    Spotkałam się nawet z określeniem, że Smoleńsk to ostatni transport do Katynia.

    Ucinanie nam głowy, pozbawianie elit, funkcjonuje od czasu zaborów. W tej sprawie nasi sąsiedzi byli zawsze zgodni i potrafili ze sobą współpracować.

    Tak było i w początkach wojny, kiedy NKWD i Gestapo wspólnie likwidowali nam inteligencję, skutecznie dzieląc się informacjami.
    Katyń to ludobójstwo i zbrodnia wojenna, za którą należy się Polakom odszkodowanie.
    Nasi sąsiedzi nigdy nam się nie wypłacą i wciąż nie mają skrupułów, nie wyciągając z historii żadnych lekcji.
    Ale przyjdzie czas, że za to zapłacą. Nic nie trwa wiecznie.

    Pozdrawiam

Dodaj komentarz:

Przejdź do paska narzędzi