Best Songs of All Time. Top 100 cd.

You may also like...

33 komentarze

  1. ProvoCatio napisał(a):

    @ miejsce 34

  2. ProvoCatio napisał(a):

    @ miejsce 33

  3. lordJim napisał(a):

    to chyba jakieś jaja 😀

  4. ProvoCatio napisał(a):

    @ miejsce 32

  5. ProvoCatio napisał(a):

    @ lordjim

    żadne jaja. tak głosują blogosłuchacze. ja tu tylko gram 🙂

  6. lordJim napisał(a):

    no nie 🙂

  7. lordJim napisał(a):

    a skąd oni są? 😀

  8. ProvoCatio napisał(a):

    @ lordjim


    co za pytanie? z całego swiata 🙂

  9. ProvoCatio napisał(a):

    @ miejsce 31

  10. lordJim napisał(a):

    co raz lepiej 🙂

  11. ProvoCatio napisał(a):

    @ miejsce 30

  12. ProvoCatio napisał(a):

    @ Michalina Terkowska

    pozostawimy poza konkurencją. powiedzmy…bezkonkurencyjne 🙂

  13. ProvoCatio napisał(a):

    @ miejsce: 29

  14. ProvoCatio napisał(a):

    @ miejsce 28

  15. nagor napisał(a):

    @ProvoCatio
    ostatnia ćwiartka nr28 dobra ….ale inne trudno słuchać

  16. ProvoCatio napisał(a):

    @ nagor

    a kto obiecywał, że będzie łatwo? 🙂

  17. ProvoCatio napisał(a):

    @ poza konkursem( bonus):

    Lyrics
    Here we are, here we are, yeah
    This one right here is for the people

    Sabali, Sabali, Sabali, yonkonte
    Sabali, Sabali, Sabali, kiye
    Ni kera mogo
    Sabali, Sabali, Sabali, yonkonte
    Sabali, Sabali, Sabali, kagni (Hey, yo, D, let’s go all the way in on this one)
    Ni kera mogo

    Some of the smartest dummies can’t read the language of Egyptian mummies
    Plant a flag on the moon and can’t find food for the starving tummies
    Pay no mind to the youths ’cause it’s not like the future depends on it
    But save the animals in the zoo ’cause the chimpanzee them make big money
    This is how the media pillages, on TV the picture is savages in villages
    And the scientist still can’t explain the pyramids
    Evangelists making a living on the videos of ribs of the little kids
    Stereotyping the image of the images and this is what the image is
    You buy khaki pants and all of a sudden you say a Indiana Jones
    And thief out gold and thief out the scrolls and even the buried bones
    Some of the worst paparazzi’s I’ve ever seen and I ever known
    Put the worst on display so the world can see and that’s all they will ever show
    So the ones in the West will never move east and feel they could be at home
    Get tricked by the Beast but where them gon’ flee when the monster is fully grown?
    Solomonic linage where them can’t defeat and them could never clone
    My spiritual DNA that print in my soul and I will forever own, Lord

    Sabali, Sabali, Sabali, yonkonte (yeah, that’s patience, it’s what the old folks told me)
    Sabali, Sabali, Sabali, kiye (can you get with that?)
    Ni kera mogo
    Sabali, Sabali, Sabali, yonkonte (discoverin’ the world before this world, a world buried in time)
    Sabali, Sabali, Sabali, kagni (uncovered with rhymes, it gets no realer)
    Ni kera mogo

    We born not knowing, are we born knowing all?
    We growing wiser, are we just growing tall?
    Can you read thoughts? Can you read palms?
    Can you predict the future? Can you see storms coming?
    The Earth was flat, if you went too far, you would fall off
    Now the Earth is round, if the shape change again, everybody would start laugh
    The average man can’t prove of most of the things that he chooses to speak of
    And still won’t research and find out the root of the truth that you seek of
    Scholars teach in universities and claim that they’re smart and cunning
    Tell them find a cure when we sneeze and that’s when their nose start running
    And the rich get stitched up when them get cut
    Wanna heal them broken bones in the bush with the wet mud
    Can you read signs? Can you read stars?
    Can you make peace? Can you fight war?
    Can you milk cows even though you drive cars?
    Can you survive against all odds now?

    Sabali, Sabali, Sabali, yonkonte (it’s crazy)
    Sabali, Sabali, Sabali, kiye (when you feed people the truth, you don’t know how they gon’ react)
    Ni kera mogo
    Sabali, Sabali, Sabali, yonkonte (you scared of wrong-doers, people that’s just ignorant)
    Sabali, Sabali, Sabali, kagni (and scared of the truth, we patient for now)
    Ni kera mogo

    Who wrote the Bible? Who wrote the Qur’an, and was it a lightning storm
    That gave birth to the Earth and then dinosaurs were born?
    Who made up words? Who made up numbers, and what kind of spell is mankind under?
    Everything on the planet we preserve and can it, microwaved it, and try it
    No matter what we’ll survive it
    What’s hu-? What’s -man? What’s human?
    Anything along the land we consumin’, eatin’, deletin’, ruin
    Tryin’ to get paper, gotta have land, gotta have acres
    So I can sit back like Jack Nicholson, watch niggas play the game like the Lakers
    In a world full of fifty-two fakers, Gypsies, seances, mystical prayers
    You superstitious, throw salt over your shoulders, make a wish for the day ’cause
    Like somebody got a doll of me, stickin’ needles in my arteries, but I can’t feel it
    Sometimes it’s like, „pardon me, but I got a real big spirit”
    I’m fearless, I’m fearless, don’t you try and grab hold of my soul
    It’s like a military soldier since seven years old
    I held real dead bodies in my arms, felt they body turn cold, oh
    Why we born in the first place ff this is how we gotta go? Damn

    Sabali, Sabali, Sabali, yonkonte (yeah)
    Sabali, Sabali, Sabali, kiye (yeah, yeah, what)
    Ni kera mogo
    Sabali, Sabali, Sabali, yonkonte (this goes to all the wisdom and knowledge seekers of the world)
    Sabali, Sabali, Sabali, kagni (Sabali, patience, yeah)
    Ni kera mogo

  18. nagor napisał(a):

    @Provo
    To miało być TOP100 , a nie łatwo .
    trudno ,nie wiem jak wytrzymam przy poz 10 bo same oftopy.

  19. ProvoCatio napisał(a):

    @ nagor


    właśnie! Top 100, a nie książka Skarg i Zażaleń 🙂

  20. lordJim napisał(a):

    Ja skargi, wnioski i zażalenia przyjmuję we wtorki od ósmej trzydzieści do wpół do dziewiątej 😀

  21. ProvoCatio napisał(a):

    @ lordjim


    tego pana juz tutaj nie obsługujemy 🙂

  22. ProvoCatio napisał(a):

    @ miejsce: 27

  23. lordJim napisał(a):

    tego pana nie obsługujemy?

  24. ProvoCatio napisał(a):

    @ lordjim

    ten z paluchem to sie juz sam obsłuzył

  25. Michalina Terkowska napisał(a):

    .

    Dla pana, Provo, od wdzięcznej blogosluchaczki;)

  26. lordJim napisał(a):

    poza konkursem 🙂

  27. ProvoCatio napisał(a):

    @ miejsce: 26

  28. ProvoCatio napisał(a):

    @ Michalina Terkowska

    bardzo dziekuje Pani Michalino 🙂

  29. ProvoCatio napisał(a):

    @ lordjim


    bardzo ładne. oddawaj dzwonki LordJimie!

  30. lordJim napisał(a):

    @provocatio

    😀

  31. nagor napisał(a):

    @ProvoCatio
    Masz autorskie prawa do OFFTOP 100 , nie jest łatwo ….ale daj coś jak28 w ostatniej minucie poza listą …..wysłucham napewno ..ten rytm

  32. ProvoCatio napisał(a):

    @ poza konkursem na najpiekniejszym blogu swiata:

    [Joka]
    Ja (ja) zaczynam, oto moja kabina
    Tu się wchodzi, naciska, ogląda się z bliska
    Dziś wszystko, co daleko i blisko
    Joka, foka, sroka
    O.K., nieważne, każdy tu ma jazdę
    Niech zgadnę, ktoś tu jest Magiem, naprawdę
    Dalej, po lewej ręce, cudów więcej
    Prędzej, zaraz się zakręcę
    Pędzę tam teraz
    Każdy z was może już wybierać
    Kto nie chce zwiedzać – proszę czekać
    Polegać na mnie warto, proszę bardzo
    Za mną tu się wchodzi, porusza, cisza
    Dusza się śmieje (Ha ha)
    Joka, kwoka, foka
    O.K., nieważne, każdy tu ma jazdę, ja zawsze
    Razem z moim pojazdem
    I ja wiem, że Lem, Lem jest fantastą
    Pisze, że przybysze są zieloni jak ciasto kiwi
    Dla mnie obrzydliwi
    Zbyt wyraźni, hałaśliwi
    Widzę ich zbyt jasno i ciasno
    Kiedy będę chciał – zgasną
    To moja kabina, to moja machina
    To moja dziedzina, zaczynaj

    [Mag Magik I]
    Oto ma wycieczka, np. do wewnątrz pudełeczka
    Zagłębiam się w struktury, budowli z tektury
    Wtem, kontemplacji mej procesy
    Zakłócają zewnętrzne ekscesy pojazdem
    Który zawraca koło głowy
    Jego kolorowy, to mój płowy
    A płowy mój to, kolorowy jego głowy
    Koło zawraca, stój! Daj spokój
    Myślenia toku nie prowokuj
    Jeden moment, długa chwila
    Coś mnie tu gila i łaskocze
    Oto ma wycieczka, do wesołego miasteczka
    Za rogiem, czeka na mnie śmiechu beczka
    Ha, ha – ciasteczka
    Są tak dobre, jak nigdzie indziej
    A na miejscu pudełeczka
    Wtem z impetem unosi, porywa
    Diabelski młyn, co przede mną odkrywa
    Obrazy czy dźwięki, kontrastu razy do potęgi
    Szósty zmysł działa dla umysłu i ciała
    To boskie Olimpu rozkosze
    Łakoci, łaknę i proszę
    Gdy brak mi, tak bywa
    Wtem z impetem w dół, porywa
    Diabelski młyn, co wszystko odkrywa
    Oto ma wycieczka
    Gdzie wypełnia się karteczka
    Czysta jak łza, w dniu narodzin człowieczka
    Według Johna Locke’a, znów pryska powłoka
    A na miejscu wesołego miasteczka
    Stoją otworem podwoje
    Gdzie pytajników roje
    Troje przekroje
    Ich badam
    Nieujarzmioną mocą, poznania władam
    Eureka! Unosi się kolejna powieka
    Co ciąży – pogrąży C.Z.K.
    Bo za późno zobaczy to co widzę ja
    Oto ma wycieczka, do końcóweczki kawałeczka
    O miejscu które będzie Mekką
    Cztery – cztery kolebką
    To nie bajeczka
    Bowiem istnieje kraina
    Gdzie wszystko jest NAJ
    Więc zaczynaj

    [AbradAb]
    Głos daj.. Aaach… widzę złoty brzegu piach
    I mijając kiście liści
    Zapuszczam się do iście tajemnego świata
    Mam za sobą swego brata
    W liczbie dwa plus jeden
    Jestem pewien, że go znacie
    Kto jest wróg, a kto przyjaciel?
    Nie posiądzie, na tym lądzie
    Takiej wiedzy, bo nie znane kategorie to
    Więc otwieram kolekcję
    Poproszę o projekcję
    Czujcie się jak w domu
    Komu ginu? Komu dymu?
    Kiedy czas nastanie
    Usłyszę pukanie
    W banię i przypłynie w minie
    Ukojenie w moim filmie (A to co? Jak to?)
    Przecież było to tak dawno, ten świat
    Który, otaczał mnie bańką, kolorowanką
    Widzę to wyraźnie, trójkąt prawdy mówi start
    Jego jazda gaśnie, nie na zawsze
    Potem, wzlotem, błędem, zapędem, psim swędem
    Przez szufladę pełną Marii
    Rapowe katharsis, oczyszczona strona
    Barwy tej kameleona
    Coraz dalej, stale i wspaniale
    Usłyszałem swoje żale
    Ale, chyba było warto
    Więc lepiej spal to
    Taśma się kręci
    Słyszę nasze chęci w pamięci
    Wierci dziurki, od tej rurki
    I – Krach, gdzie jest złoto, a gdzie piach
    Jak na teraz odpowiedź jest w sześciu literach
    Po bajerach
    Ciąży, krąży igła wokół rowka
    Aż skład się wreszcie namyśli
    To H.I.P, myślnik, H.O.P
    Kropka

Dodaj komentarz

Przejdź do paska narzędzi