Białe szaleństwo Leny

You may also like...

48 komentarzy

  1. Tadeusz_K napisał(a):

    Może lena bobińska zacznie robić za Syzyfa i zacznie taskać kulę parcia dla PO?-używając lewarka statystyki politycznej.
    A metoda kuli śniegowej (takie novum statystyczne) leno bobińska jest rozpowszechniona w en z kropką, peło i wśród badań tęczowych – czyli łon łonemu, łon lonemu, łon łonemu…

  2. rk1 napisał(a):

    @Tadeusz2017:

    tak metoda kuli śnieżnej jest klasycznym narzędziem postępowej socjologii. a wiec moze to stąd tak sie na nim zafiksowała ta nasza członiki kungresu kobietów 🙂

    tak głeboko jednak nie chce wchodzić – to notka weekendowa.
    lapsusik na dobry humor 😉

  3. Pawicz napisał(a):

    Chciałoby się rzec:
    – Leno Kolarsko- Bobińsko socjolożko, profesorko, była ministerko i dyrektorko, nie idźże tą droga!

  4. Zolw napisał(a):

    Najwyraźniej reforma edukacji jest paląco potrzebna.

  5. Zolw napisał(a):

    Ta kobieta była przez dwa lata (ostatnie, tuż przed PiS-em) Ministrem Nauki i Szkolnictwa Wyzszego!

  6. Zolw napisał(a):

    @RK1

    Faktycznie, jest powód do dobrego humoru. Gowin, cokolwiek by zrobił (a nawet, gdyby dalej, jak dotad, NIC nie robił) i tak będzie świetnym ministrem naszej branży.

    Myślałęm o pre-weekendowym winie, ale chyba kupię półlytre.

  7. Zolw napisał(a):

    Choć skądinąd prawda to niezaprzeczalna, że tocząca się śniegowa kula mchem nie porasta.

    Oby pani profesor okazała się prorokiem. Gdyby wszystkich tych zaprzańców pogrzebała raz na zawsze masywna lawina społecznego poparcia dla polityki PiS – byłby to powód do ustanowienia w tym dniu kolejnego świeta!

    Ale to, niestety, tylko takie mrzonki.

  8. cisza1 napisał(a):

    @ A ja się cieszę, że PO tamtej stronie są takie tuzy nauki.

  9. Zolw napisał(a):

    @cisza
    Tuzy są po tamtej stronie, ale skutki ich regulacji dotykają naszą. Sytuacja organizacyjno-prawna w polskim szkolnictwie wyższym to płytkie bajoro z mętną wodą (w której każdy łowi, co tylko może). Problem, ze bajoro wysycha (niż demograficzny).

    A obecny minister Gowin (oby żył wiecznie, bo wowczas mogłby „pobyć” ministrem wszystkiego po kolei!) ewidentnie dostał stanowisko „na otarcie łez”. I ociera już półtora roku.

    Ale to off-topic. Natomiast fakt, że osoba o dorobku politycznym Kolarskiej-Bobińskiej nie zdałaby klasówki ze związków frazeologicznych w późnej podstawówce jest… smutny, a nawet upokarzający dla mnie, jako wyborcy.

  10. HeluTek napisał(a):

    Oj tam oj tam. Lena miała prawo się pomylić, bo kto tu na nizinach ostatnio widział zimę? Nawet najstarsi emeryci na emeryturach dla ZOMOwców już zimy nie pamiętają. Zimę to pamięta już tylko Prezydent, bo był w sezonie 8 razy na nartach.

  11. Zolw napisał(a):

    No, nie tylko!

    PAD jeżdzi do Zakopca, a i Chyży i Gregorio di tutti capi – dorocznie do różnych Cortina d’Ampezzo i innych alpejskich resortów. Gregorio kibicował stamtąd nawet ciamajdanowi, zdaje sie. A tam, to jest dopiero zima! Alpejska! Ustępuje tylko syberyjskiej.

    Natomiast usprawiedliwiłbym Bello Riccardo. Na Maderze rzeczywiście zimy niet.

  12. cisza1 napisał(a):

    @Zolw
    Natomiast fakt, że osoba o dorobku politycznym Kolarskiej-Bobińskiej nie zdałaby klasówki ze związków frazeologicznych w późnej podstawówce jest… smutny…

    Czym się smucisz? Takich socjo- logów pełno po obu stronach. „Pierdnie” taki któś i zajmuje czas.
    Kto zagląda na jakieś twittery czy inne fecebooki? Chyba, że z nudów.
    Zmykam….

  13. Zolw napisał(a):

    @cisza

    Z jednej strony – prawda. Z drugiej – ona była ministrem nauki! To nic, że platfonsiarskim. Demokratycznie tak wyszło! Naprawde nie ma innych?

  14. rk1 napisał(a):

    @HeluTek

    o! HeluTek!

    Piko sie ucieszy 🙂

  15. piko napisał(a):

    Tak piko się cieszy, jest helutek, jest wiosna. Nawet jest taki wierszyk wiosenny lekko niepoprawny choć taki jeden z eurokołchozu powiedział by że jest ok:

    Przyszła wiosna, słonko świeci
    Pederaści lgną do dzieci.

    co do meritum to się nie znacie – PiS porusza się jak kula śniegowa po równi pochyłej.

  16. HeluTek napisał(a):

    piko 1 kwietnia 2017 o 10:09
    „Tak piko się cieszy, jest helutek, jest wiosna.”

    No nie wiem, ponoć jeden helutek wiosny nie czyni.

  17. piko napisał(a):

    To było o jaskółkach. Nic to idę na podwórko pograbić.

  18. Zolw napisał(a):

    idę na podwórko pograbić

    Jakie straszne spustoszenia ci bolszewicy poczynili w narodzie!

  19. piko napisał(a):

    Dodam jeszcze że nie tylko będę grabił ale również palił. Od gwałtów i mordów się powstrzymam. Ale jak już się nagrabię, napalę to siądę na przyzbie i się piwa napiję.

  20. piko napisał(a):

    @zolw

    Wracając do spraw biologii a dokładniej ptaków wspomniałeś w rozmowie z @trzmielką o zwyczajach sójek.

    Lepsze są dzięcioły. Na wędrówce z leśnikiem po Czerwonych błotach pokazał nam stołówkę dzięcioła. Była to duża sosna inkrustowana żołędziami.

    Tu zdjęcie z gogli mam podobne.

  21. Zolw napisał(a):

    Ale odlot! Czegos takiego nigdy nie widziałem.

    Ptaszysko schowało żołędzie, jak do sejfu. Nikt, kto nie potrafi „pełzać” po pionowych pniach nie jest w stanie się do nich dobrać. A jak przylezie wiewiórka (bo ta by pewnie była w stanie), to i tak raczej nie wyciągnie żołędzia, nie mając dzioba.

    Ale dęby to na tym nie skorzystają, biedactwa.

  22. Zolw napisał(a):

    @piko

    Nie wiesz przypadkiem, o jaki gatunek dziecioła chodziło? W środkowej ani zachodniej Polsce nigdy takiego sejfu nie widziałem, ale na Czerwonych Błotach to mógł być dzięcioł trójpalczasty (taki z żółtą czapeczką, syberyjsko-górski gatunek). Może to one mają takie obyczaje i dlatego u mnie się na to nie trafia?

    Poszperam, postaram sie dowiedziec.

  23. rk1 napisał(a):

    @Piko (15:27)

    niesamowite. jestem mocno zaskoczony.

    mozesz coś blizej na ten temat?

    to zbiorowa stołowka, czy indywidualna spiżarnia?

  24. piko napisał(a):

    @zolw @rk1

    Stołówkę widziałem parę lat temu, dzięcioła przy niej nie było. Leśnik mówił że to sprawka jednego osobnika. Chyba wspominał o takim jak mówił żółw ewentualnie dzięciole zielonym.

    Stołówka znajdowała się w żywej sośnie i była mniejsza niż na zamieszczonym zdjęciu. W okolicach nie było dębów i te żołędzie w starej sośnie wyglądały absurdalnie.

  25. piko napisał(a):

    PS.
    Czy korzystał z niej jeden osobnik trudno powiedzieć.

    Mam na działce martwe brzozy i w związku z tym odwiedziny dzięciołów. Przylatują dwa gatunki pstry i zielony. Są to bardzo pracowite ptaszki nie zajmują się jakimś trele morele tylko zawzięcie kują. Myślę, że mogą dzielić się żołędziami.

    Zielony

    Pstry zwany też dużym

  26. Zolw napisał(a):

    Fajne fotki. Zielonego uwielbiam. Podobnie, jak jego głos. Gdzieś niedaleko jest woda, albo chociaż lasek topolowy lub wierzbowy?

    Natomiast na drugim zdjęciu jest dorosły dzięcioł średni. Dzięcioł duży w dorosłym życiu ma tylko czerwoną przepaskę na potylicy, za młodu zaś ma wprawdzie czerwoną czapeczkę, ale nie ma pionowego kreskowania na piersi – a osobnik przedstawiony na zdjęciu ma je bardzo wyraźne.

    Stosunkowo rzadki gatunek. Lubi porządne lasy z wyraźnym udziałem dębów.

  27. piko napisał(a):

    @zolw

    Jest woda. W okolicy lasy mieszane, raczej nie jest to starodrzew. Ale jeszcze trzy lata temu miałem odwiedziny dudka i wilgi.

    W zeszłym roku wilga była. Ptak bardziej żółty od cytryny z czarnymi elementami. Coś pięknego. Niestety już mnie nie odwiedza. Wróbli nie ma (są mazurki), drozdów mniej, dużo srok, sójek i sierpówek, szpaków, bażantów.

    Widziałem błotniaka łąkowego jak wisiał nad łąką (prawie jak pustułka). W przelocie to dużo różnego ptactwa – kaczki, żurawie, bociany. Obok jest stadnina więc jaskółki są. Czasami jeżyki.

  28. Zolw napisał(a):

    Eh, pozazdrościć 🙂

    U nas, w centrum Poznania jest troche mniej błogo, choć za oknem i gniazdo sroki i grzywacza i sierpówki, a gdzies na budynkach poukrywane gniazda kawek – mieszkanki bardzo aktywne, aktualnie obłamują gałęzie z rosnącej za oknem robinii. Po ogrodach śpiewają kosy, bogatki i modraszki. W lecie nad dachami pełno jerzyków. Centrum miasta,a bioróżnorodność tętni.

    W najbliższym parku, jak się wie kiedy pojsc, można się nasluchac puszczyka.

    No i u nas sa jeszcze zwykłe wróble – generalnie w Polsce rzadsze, niż kiedyś, faktycznie.

    A na gliniankach na południowym obrzezu miasta jest kolonia lęgowa śmieszki. Właśnie wróciliśmy z @cogi z wizyty. Wrzask i ruch, jak na Manhattanie 🙂

  29. Zolw napisał(a):

    Aaa. Bardzo miejskim ptakiem stał się kwiczoł – niegdyś zdecydowanie niemiejski.
    Byle kępa drzewek na skwerze między jezdniami gromadzi gniazdo, lub nawet kilka.

    Do miasta weszły też wrony siwe. Kiedyś zdecydowanie wiejskie.

  30. Cogi napisał(a):

    Wiosna na poznańskich szachtach 🙂

  31. Pawicz napisał(a):

    @Cogi
    Ładne te zdjęcia. To przez Ciebie dzisiaj zrobione?

  32. Pawicz napisał(a):

    A kto się tam tak z lornetką przyczaił?

  33. Cogi napisał(a):

    Ja na drzewie i gniazdo remiza są autorstwa Zolwia, reszta moja – wszystkie z dzisiaj 🙂

  34. Cogi napisał(a):

    @Pawicz
    Jak z lornetką to ani chybi podglądacz 😀

  35. Pawicz napisał(a):

    To można tak? Niekomfortowo się czuję, jak ktoś mnie podczas amorów podgląda!
    Nic intymności te ptaki przez Was nie maja!

  36. Cogi napisał(a):

    @Pawicz
    Ale one to na widoku publicznym te amory odstawiają 😀 .

  37. Pawicz napisał(a):

    Wstydu nie mają! Teraz takie zachowania na prawicowym blogu będziemy propagować?
    Mogłyby się te łabędzie, czy inne żurawie schować w krzaki, czy inne zarośla, bo co nie widać to sercu nie żal, a tak to ludzie żurawia zapuszczają i żurawiom się miziać spokojnie nie dają.

  38. Zolw napisał(a):

    Bo Ty, Janie jesteś moher i konserwa!

    W tęczowym Poznaniu to nawet Homo sapiens miziają się na publicznych paradach i są z tego dumne (po angielsku: proud of it).

    A Ty chcesz ptakom zabraniać. To jest rasizm, a nawet speciesizm. O!

  39. Pawicz napisał(a):

    Jak wlazłem na prawicowy blog, to muszę fason trzymać! A co wolałbyś żebym tu LGBTQ propagował? Grzebień w maśle leżeć może, ale ordnung muss sein 🙂
    Żółwiu, a Ty jako biolog, nie mógłbyś jakoś na te ptaki wpłynąć, żeby publicznego zgorszenia nie robiły?

  40. Zolw napisał(a):

    Ale one sie starają nie robić. W trakcie 1,5 godziny obserwacji widzielim tylko 2 akty kopulacji (jeden u głowienek, praktycznie pod wodą, a więc skromnie, drugi u śmieszek, ale ukrytych w tłumie).

    Poza tym one tak od tysięcy lat robia – więc niech im będzie. Co innego teczowe mizianie – to ma raptem kilka lat historii.

  41. Zolw napisał(a):

    Poza tym sam rozumiesz, ze mogę albo Przemawiać, albo Pisać Odezwy. Trudno ocenić, co śmieszniejsze. A ja, jak każdy samiec naszego gatunku, lubie być zabawny, ale nie lubię byc śmieszny.

  42. Pawicz napisał(a):

    Ty się lepiej od razu przyznaj, że na te akty głównie tam chadzasz z lornetką 🙂

  43. Zolw napisał(a):

    No, nie ukrywam. To ma swój smaczek, ale nie taki, jak myślisz.

    Zauważ, że ja nie nazywam Twoich predylekcji do obcinania różnych rzeczy sadyzmem, tylko uznaję to za Obowiązek Zawodowy 🙂

  44. Pawicz napisał(a):

    Kiedyś z bardzo bliskiej odległości, z ukrycia, obserwowałem kocie zabawy. Gdybym miał wtedy kamerę, to ta para kociaków byłaby bardziej rozpoznawalna jak Gajos, czy Doda :)))

  45. Zolw napisał(a):

    Uj, koty potrafią!

    Kiedyś we wrocłąwskim ZOO widziałem parę lwów „in flagranti”.
    On, po akcie, zaczął ryczeć. rzekłbym – triumfalnie.
    W okolicznych kamienicach na pewno drżały szyby.

  46. ProvoCatio napisał(a):

    @ Zolw

    …a mnie nazywają Tigre en la Cama

  47. ProvoCatio napisał(a):

    @ telefony. telefony…wyładowują się 🙂

  48. Zolw napisał(a):

    @ProvoCatio

    Gratulacje 🙂 . Tuszę, iż nie ryczysz, albo mieszkasz w oddaleniu od sąsiadów.

Dodaj komentarz

Przejdź do paska narzędzi